Przeszukiwanie archiwów...
Przeszukiwanie archiwów...
Notatki, teorie i obserwacje kustoża archiwum. Dzielę się swoimi odkryciami, hipotezami i przemyśleniami na temat historii Przemkowa.
Jeśli dziś pójdziesz na skraj parku miejskiego w Przemkowie i spojrzysz na zbiornik wodny leżący za drzewami, trudno uwierzyć, że patrzysz na miejsce, które przez pokolenia było sercem letniego życia całego miasta. Nie ma tu nic. Żadnych pomostów, żadnych przebieralni, żadnego śmiechu, żadnego pluskania.
Rok 1909. Ksiądz Paul Skobel, trzydziestojednoletni proboszcz parafii Wniebowzięcia NMP w Przemkowie, kopie coś w ogrodzie plebanii. Może sadzi drzewa. Może porządkuje grządki. A może po prostu — jak to bywa z ludźmi ciekawymi — kopie bez wyraźnego powodu, bo grunt w tym miejscu wydaje się inny, trochę za twardy, trochę za głuchy pod łopatą.
W 1863 roku, pół wieku po kampanii napoleońskiej, pewien stary pułkownik w Stuttgarcie siadł przy biurku i zaczął pisać wspomnienia. Nazywał się Karl Ludwig Emil von Suckow. Był Württemberczykiem, oficerem, weteranem bitew pod Austerlitz, Wagram i kilkunastu innych starć, o których historia pamięta lub nie.
Był marzec 1848 roku. W Berlinie trwały trzy dni walk ulicznych. Przy barykadach z bruków i mebli bronili się robotnicy, studenci i rzemieślnicy — ramię w ramię — przeciwko królewskim oddziałom. Osiemnastego marca król Fryderyk Wilhelm IV wybrał się nagle na balkon i ukłonem przywitał zbliżający się pochód. Kiedy się wyprostował, miał już łzy na policzkach. Berlin upadł przed rewolucją.
Przemków – małe miasto na Dolnym Śląsku, leżące w dorzeczu rzeki Szprotawy – jest miejscem o niezwykłej historii, której zawiłości odzwierciedlają burzliwe losy całego Śląska. Przez 746 lat swego istnienia miasto zmieniało zwierzchnika ośmiokrotnie, przynależąc kolejno do piastowskich księstw śląskich, Korony Czeskiej, Monarchii Habsburgów...
Ernest Günther, książę Szlezwika-Holsztynu-Sonderburga-Augustenburga, urodził się 11 sierpnia 1863 roku jako jedyny syn, który dożył dorosłości księcia Fryderyka i księżnej Adelajdy, z domu księżnej Hohenlohe-Langenburg. Był bratem Augusty Wiktorii...
Był taki poranek — Fritz Mielert z Dortmundu opisał go w swoim artykule jak najpiękniejsze zdanie, jakie kiedykolwiek napisano o tym miejscu — gdy człowiek stał na skraju północno śląskich wrzosowisk i nagle widział: wśród zielonych połaci łąk i pachnącego żywicą wysokiego lasu wyłaniał się dom książęcy...
Gdy książę Fryderyk ze Szlezwika-Holsztynu-Sonderburga-Augustenburga kupił w 1853 roku zaniedbany majątek ziemski Przemków — leżący na skraju wielkich bagien Szprotawy, wśród dolnośląskich borów sosnowych — zastał, jak sam mówił, „totalnie zdewastowane i naprawdę przysłowiowo złe myślistwo".
Wyobraźmy sobie sierpniowe południe 1884 roku. Na stacji kolejowej w Niegosławicach zatrzymuje się specjalny pociąg z Berlina. Wysiadają z niego adiutanci, gwardziści, kamerdynerzy — i wreszcie on sam: książę Wilhelm Pruski, przyszły cesarz Wilhelm II...
Imię „Teodora" znaczy po grecku tyle, co „dar Boży". W języku rosyjskim brzmi ono „Fjodora" i tą właśnie formą posługiwano się na dworze Augustenburgów. Matka księżniczki, Adelajda z rodu Hohenlohe-Langenburg, nadała swojej najmłodszej córce to imię ...
Związki Augusty Wiktorii Fryderyki Luizy z Przemkowem sięgają 1869 roku, kiedy to po śmierci dziadka, księcia Krystiana Augusta, jej ojciec, książę Fryderyk, przeniósł się wraz z rodziną do zamku Przemków koło Szprotawy na Śląsku...
Wyobraź sobie. Rok 1863. Trzydziestu uczonych leśników ze Śląskiego Towarzystwa Leśnego wysiada z powozów o szóstej rano na rynku w Szprotawie. Przyjechali tu specjalnie — bo zaproszono ich do odwiedzenia czegoś wyjątkowego. Czegoś, o czym mówiono w całych Niemczech...
Przemków — małe miasto na Dolnym Śląsku, leżące w powiecie szprotawskim — przez wieki pozostawało miejscem przenikania się kultur, dynastii i epok. Jego historia jest nie tylko historią śląskiego miasteczka, lecz zarazem historią wielkich rodów szlacheckich i książęcych, które tu mieszkały, budowały i umierały...
Był wrzesień 1874 roku, gdy w komnatach zamku Przemków złociły się śląskie lasy. Dwa miesiące wcześniej, 3 lipca, za murami tej potężnej rezydencji rozległ się płacz nowo narodzonego dziecka. Przyszła na świat Teodora Adelajda Helena Luiza Karolina Gustawa Paulina Alicja Jenny...
Na rubieżach dawnego księstwa głogowskiego, tam gdzie gęste bory dolnośląskie przechodziły w podmokłe łąki doliny Szprotawy, leżał kraj, który przez wieki wydawał się zapomniany przez historię. Rozległe wrzosowiska, nieprzebyte bagna i iglaste lasy stanowiły przez długie stulecia świat sam w sobie...
Istnieją miejsca, o których historia wydaje się milczeć. Małe, zapomniane miasteczka, przez które czas przetacza się jak wody rzeki — spokojnie, bez wielkich dramatów. Przemków przez wieki był właśnie takim miejscem. Leżący w sercu Borów Dolnośląskich, otoczony szeleszczącymi sosnami i podmokłymi łąkami, przez długi czas żył własnym rytmem, w cieniu bogatszych sąsiadów — Szprotawy, Głogowa, Bolesławca...
Są miejsca, które milczą. Leżą poza głównym nurtem historii, z dala od wielkich bitew i błyskotliwych dworów, ukryte pod warstwą mchu i ciszy. Bagna rzeki Szprotawy przez wieki były właśnie takim miejscem — rozległe, ciemne, nieprzeniknione...
Przez ponad osiemdziesiąt lat – od jesieni 1853 roku aż po koniec drugiej wojny światowej – zamek w Przemkowie na Dolnym Śląsku był siedzibą jednego z najważniejszych rodów europejskiej arystokracji: książąt Szlezwika-Holsztynu-Sonderburga-Augustenburga...
11 sierpnia 1863 roku, w letni poranek, w posiadłości Dłużek na Dolnych Łużycach przyszedł na świat długo oczekiwany potomek w linii męskiej. Rodzice — książę Fryderyk Szlezwika-Holsztynu-Sonderburga-Augustenburga...
Punktem wyjścia jest rycina z rocznika „Privileg. Zittauisches Historisches, Topographisches, Biographisches monathliches Tage-Buch”, wydanego w Żytawie w 1786 roku. Choć książka jest późniejsza, sam miedzioryt pochodzi z około 1630 roku i wyszedł najprawdopodobniej z pracowni Eberharda Kiesera we Frankfurcie nad Menem.