Między błotem a zbożem
Dzieje osuszania Bagien Rzeki Szprotawy i narodzin wsi Ostaszów (Hierlshagen)
Eugeniusz Cipura
Historyk amator, pasjonat dziejów Przemkowa
Projekt Sekrety Przemkowa
© Eugeniusz Cipura, 2026

Mapa poglądowa Bagien Rzeki Szprotawy z zaznaczeniem wsi Ostaszów, systemu kanałów melioracyjnych oraz głównych upraw — stan ok. 1937–1939.
Piotrowi Górskiemu,
który postanowił osiąść w Ostaszowie,
choć nie wiedział, co to za miejsce.
„Dlaczego muszę się dostosowywać do wyglądu wsi?" — pytał podobno przy budowie.
Ta książka jest odpowiedzią.
Podobno nie lubisz czytać. Ale to jest książka o miejscu,
które być może będzie twoim domem na zawsze.
Ziemia pamięta wszystkich — i tych, którzy ją wysączyli,
i tych, którzy na niej budują.
Słowo wstępne
Są miejsca, które milczą. Leżą poza głównym nurtem historii, z dala od wielkich bitew i błyskotliwych dworów, ukryte pod warstwą mchu i ciszy. Bagna rzeki Szprotawy przez wieki były właśnie takim miejscem — rozległe, ciemne, nieprzeniknione. Tysiące lat leżały w bezruchu, otoczone legendami o wędrowcach pochłoniętych przez muł, o strachach unoszących się nad trzęsawiskami w bezksiężycowe noce.
A jednak w pewnym momencie dziejów ludzka wola i ludzkie łopaty zdecydowały się zmierzyć z tym odwiecznym bezmiarem. Najpierw nieśmiało — za panowania Fryderyka Wielkiego i potem w epoce wielkich szlezwicko-holsztyńskich książąt, którzy uczynili Przemków swoją siedzibą. Potem — z całą siłą nowoczesnej inżynierii i ideologicznego zapału — w latach trzydziestych XX wieku, gdy na bagnach stanęły tysiące młodych mężczyzn z Służby Pracy Rzeszy, przekształcając prastarą dolinę lodowcową w żyzne pola.
Owocem tych wysiłków była nowa wieś — Ostaszów, po niemiecku Hierlshagen — pierwsza z planowanej serii osad, które miały zaludnić te dotąd bezludne połacie ziemi. Historia jej narodzin, napisana w ciągu zaledwie kilku lat, jest historią jednego z najbardziej ambitnych projektów melioracyjnych na Dolnym Śląsku.
Geografię opisywanych wydarzeń ułatwia mapa zamieszczona na początku książki — odsyłam do niej Czytelnika zwłaszcza przy lekturze rozdziałów poświęconych technicznemu podbojowi bagien i narodzinom Ostaszowa.
Niniejsza książka jest próbą opowiedzenia tej historii w sposób rzetelny i żywy zarazem. Każdy przytoczony fakt pochodzi z zachowanych źródeł — przede wszystkim z artykułów i doniesień prasowych zgromadzonych w bazie danych projektu historycznego poświęconego Przemkowowi, ze sprawozdań naukowych, pamiętników i opracowań encyklopedycznych. Czytelnik znajdzie odsyłacze do tych źródeł w przypisach. Tam, gdzie źródła milczą — milczy też autor.
Rozdział I
Bagno wiekuiste
Gdybyś stanął na skraju bagien rzeki Szprotawy wczesną wiosną 1934 roku i spojrzał przed siebie, zobaczyłbyś pustkowie, jakiego mało gdzie można było doświadczyć w sercu Europy. Czarne i lepkie bryły ziemi sterczały ku niebu, gdzieniegdzie połyskiwała kałuża słonawej wody, a wiatr roznosił po okolicy ciężki, stęchły zapach. W oddali szumiały trzciny, a nad ich szarymi kępami krążyły czaple i żurawie. Świat wydawał się tu zawieszony poza czasem.
Przed tym obrazem stał wiosną 1934 roku dziennikarz berlińskiej prasy, który przyjechał napisać reportaż o wielkim dziele Służby Pracy dla Rzeszy. „Piekło", powiedział jego towarzysz podróży. „Ale też raj — raj dla zwierząt". I rzeczywiście: sarny skakały po piaszczystych groblach, bażanty odlatywały spłoszone spomiędzy trzcin, zające przemykały między kępami sitowia. Tę krainę właśnie ludzie chcieli zamienić w raj dla siebie — i dla swoich dzieci.1
Bagna rzeki Szprotawy rozciągały się w tamtym czasie na obszarze 28 tysięcy mórg — kilkudziesięciu kilometrów kwadratowych — między Przemkowem a Gaworzycami.2 Wedle wiedzy ówczesnych przyrodników była to prastara dolina lodowcowa, uformowana przez masy lodu tysiące lat wcześniej, która od zarania dziejów wypełniała się wodą, mułem i torfem. Rzeka Szprotawa — zwana przez tutejszych po prostu Szprotą — brała swoje źródła niedaleko Ogrodziska, płynęła przez okolice Przemkowa i koło tego miasteczka rozlewała się niekiedy w coś na kształt rozległego jeziora, zanim dalej ruszyła ku Szprotawie, gdzie wpadała do Bobru.3
Przez całe wieki miejscowa ludność żyła z bagnami w specyficznej symbiozie — ani je lubiąc, ani mogąc bez nich żyć. Latem zbierano tu siano z podmokłych łąk, zimą wycinano lód, nieustannie wycinano trzcinę. Rolnicy z okolicznych wsi wiedzieli, że na bagnach trzeba uważać: kto zboczył ze ścieżki, ryzykował wciągnięcie w muł. Kroniki wskazują, że w dawnych stuleciach, gdy armie wroga przelewały się przez Śląsk, paląc i grabiąc, bagna służyły jako ostatnie schronienie dla uciekającej ludności. I były też El Dorado dla myśliwych — zwierzyny tu było pod dostatkiem.4
Centralnym punktem tej krainy było niegdyś miasteczko Przemków, od 1853 roku siedziba książąt Szlezwika-Holsztynu-Sonderburga-Augustenburga. W zamku nad miasteczkiem zatrzymywały się koronowane głowy, świeciły setki świec podczas myśliwskich bankietów, śmiano się i polowano. Ten blask dawno już przygasł. Ale zamek stał jeszcze, i miał teraz pełnić zupełnie inną rolę niż dotąd.5
Rozdział II
Pierwsze próby — od Fryderyka Wielkiego do czasów Bismarckowych
Myśl o osuszeniu bagien Szprotawy nie pojawiła się nagle w roku 1933. Jej korzenie sięgały głęboko — aż po czasy, gdy Prusy dopiero uczyły się panowania nad Śląskiem.
Jako pierwszy o zasiedleniu tych wiekowych pustkowi pomyślał król Fryderyk Wielki, który powiększał swoje królestwo nie tylko przez wojny, ale i przez pracę. Słynął z tego, że osuszał bagna i sprowadzał osadników tam, gdzie jeszcze nikt nie śmiał zamieszkać. Na przemkowskie moczary zwrócił uwagę — „do pewnego stopnia kazał naprawić koryto rzeki Szprotawy, utworzył duży rów melioracyjny", jak wspominali to potem historycy — ale nie dało to trwałych rezultatów.6 Dzieła nie ukończono. Następcy nie podjęli wątku. Przez kilkadziesiąt lat bagna żyły własnym życiem.
Dopiero w połowie XIX stulecia, po tym jak Przemków stał się własnością baronowej von Block-Bibran, a następnie w roku 1853 przeszedł w ręce księcia Szlezwika-Holsztynu-Sonderburga-Augustenburga Krystiana Augusta, sprawa powróciła. Nowy właściciel — człowiek energiczny i nowoczesny, zakochany w swoich rozległych posiadłościach — dostrzegł w bagnach olbrzymi potencjał. Prace przy osuszaniu terenu ruszyły, i to na poważnie.7
O tym, jak wyglądało owo dzieło w roku 1863, wiemy z niezwykłego dokumentu: sprawozdania z wycieczki Śląskiego Towarzystwa Leśnego, której uczestnicy przybyli do Przemkowa latem tegoż roku na zaproszenie samego księcia.8 Trzydziestu leśników, po ośmiu godzinach wędrówki przez imponujące bory przemkowskie, dotarło do folwarku Adelaidenau — leżącego już na terenie dawnych torfowisk, częściowo przerobionych na łąki i pola. Tam „zostali zabrani na śniadanie" przez Jego Wysokość, który osobiście wyjaśniał im tajniki prowadzonych melioracji.
Wyjaśnienia były godne uwagi. Pierwotny obszar, który zamierzano osuszyć, obejmował aż 10 000 mórg. Przez całe wieki zalewało go przy byle wezbraniu Szproty i przy każdych większych opadach deszczu, tworząc „prawie bez przerwy niedostępne bagno". Przed rokiem 1859 — kiedy to właściciel wszedł w bezserwitutowe posiadanie większej zwartej części torfowiska po przeprowadzeniu separacji — myśleć o odwodnieniu tego terenu było niemal niemożliwe.9
Teraz jednak ruszyła wielka budowa. Odwodnienie polegało na obwałowaniu całego terenu i koryta rzeki, by chronić go przed napływającą z zewnątrz wodą powodziową, a jednocześnie odprowadzano wodę stojącą na torfowisku siecią kanałów — „częściowo przechodzącymi pod dnem innych cieków wodnych". Wznoszone były nowe drogi, budowano folwarki. Leśnicy ze zdumiewaniem obserwowali z powozów i na pieszo, jak z nieużytków rodzą się żyzne łąki, a między nimi „gustowne folwarki w stylu angielskiej wiejskiej chaty".10
Śmierć księcia Krystiana Augusta w roku 1869 przerwała te prace — nie zatrzymała ich jednak na zawsze. Jego następca, książę Fryderyk, a potem brat cesarzowej Niemiec Ernest Günther, kontynuowali zarządzanie rozległym majątkiem, dbając o melioracje i hodowlę stawową. Ale bagna jako takie — w swoim pierwotnym, dzikim kształcie — pozostały. Tysiące mórg ciągle leżało odłogiem. Wymagałoby to zupełnie innych środków i zupełnie innej epoki.11
Rozdział III
Śpiące bagno
Minęły dziesięciolecia. Prusy stały się Cesarstwem Niemiec, cesarstwo — Republiką Weimarską, a republika — Trzecią Rzeszą. Przemków żył własnym rytmem: huta żelaza dymiła, stawy rybne połyskiwały w słońcu, w zamku rezydowała wdowa po ostatnim Augustenburgu, pogrążona w coraz głębszych kłopotach finansowych. A bagna... bagna trwały.
Każdej wiosny, gdy Szprota wzbierała po roztopach, znaczna część moczarów znów lądowała pod wodą. W roku 1930 wielka powódź zalała okolice — wspominano ją potem z trwogą. Wiedziano, że ziemia tu jest dobra — w głębokich warstwach leżał czarny, żyzny torf — ale nikt nie miał pieniędzy, by się z nią zmierzyć. Próbowali rolnicy z okolic Legnicy, którzy na północ od bagna — nabyli część tych terenów i stworzyli bujne pastwiska, na których latem pasły się tysiące sztuk bydła i koni. Ale to była kropla w morzu. Właściwe, wielkie bagna wciąż leżały odłogiem.
Pożar torfowiska był inną bolączką. Kilka razy w dekadach poprzedzających wojnę wybuchały pożary, które trawiły pokłady torfu dosłownie tygodniami, bo ogień wchodził pod powierzchnię gruntu i płonął tak jak żywy węgiel. Wówczas lokalna gazeta malowała groźny obraz: „jakby wewnętrzny ogień kuli ziemskiej chciał przepalić cienką skorupę ziemską". Gasić takich pożarów nie umiał nikt — można było co najwyżej czekać i pilnować, by nie rozlały się na okoliczne wsie.13
Tymczasem w Berlinie i Wrocławiu powoli kiełkowały plany. Po przejęciu władzy przez narodowych socjalistów w roku 1933 w Niemczech odżyła idea podboju nieużytków. Na mapach sztabów generalnych zaznaczono, gdzie leżą „wielkie bezużyteczne obszary", jak je wtedy nazywano. Bagna rzeki Szprotawy znalazły się wysoko na liście.14 Minister Żywienia Rzeszy zlecił urzędnikom — jeszcze w 1933 roku — przyspieszone planowanie niezbędnych środków. Służba Pracy dla Rzeszy miała natychmiast osadzić się w kilku nowych oddziałach na skraju bagien.15
Rozdział IV
Wielki Szpadel — 1934
Rankiem pewnego dnia w roku 1934 Przemków obudził się w gorączkowym podnieceniu. Od tygodni plotkowano: czy przyjedzie sam Führer, by dokonać historycznej ceremonii wbicia pierwszego szpadla w ziemię? Kiedy w czwartek rano miasto obiegła wiadomość, że „przyjeżdża Kanclerz Rzeszy Adolf Hitler", rozpoczęła się prawdziwa migracja ludności — rowerami, motocyklami i samochodami — ku miasteczku.
Wiadomość okazała się dziennikarską kaczką. Hitler nie przyjechał. Ale obchody były mimo to okazałe — może nawet bardziej spokojne i poważne przez to, że nie przyćmiewała ich figura wodza. Przybył naczelnik okręgu Helmuth Brückner z Wrocławia — gauleiter, człowiek władzy, który przez kilka lat miał być symbolem Dolnego Śląska.16
Tysiące pracowników Służby Pracy stało wzdłuż ulic. Setki samochodów czekały na strzeżonych parkingach. Flagi, formacje partyjne, głośniki i wóz reporterski radiowy — wszystko to tworzyło obraz wielkiego zbiorowego rytuału. Miejsce ceremonii wyznaczono przy skrzyżowaniu grobli gaworzyckiej z „Rowem Północnym" — w sercu bagien.17
Po przemówieniach dowódcy Służby Pracy Okręgu Rocha, po odśpiewaniu pieśni — naczelnik okręgu Brückner wziął szpadel ozdobiony gałązkami jodły i wbił go w ziemię. Pierwsze uderzenie. Symboliczne i realne zarazem. „Czcijcie pracę i czcijcie robotnika. Wszystko dla Niemiec. Wierność Adolfowi Hitlerowi" — tymi słowami zakończył przemówienie, po czym obchody dobiegły końca.
Ale to nie koniec tego rozdziału. Kilka miesięcy wcześniej — być może nawet przed tą ceremonią — ruszyły faktyczne prace. Jak przyznawali sami uczestnicy: „Na początku 1934 roku rozpoczęliśmy atak na to pustkowie. Było osiem obozów, które można było zobaczyć w tym czasie." Osiem obozów, rozrzuconych na skraju bagien, każdy będący domem dla kilkudziesięciu młodych mężczyzn z Reichsarbeitsdienst — Służby Pracy dla Rzeszy.18
W zamku przemkowskim — tej samej rezydencji, w której jeszcze niedawno rezydowali śląscy arystokraci — urządzono sztab generalny całej operacji. Tu znajdowała się siedziba 106 Grupy Pracy „Bagna Rzeki Szprotawy. Tu też zainstalowano małą radiostację, która centralnie zaopatrywała obozy w rozrywkę i nadawała instrukcje. Rozkazy dla 2000 ludzi, dla 2000 „żołnierzy od łopat".19
Rozdział V
Żołnierze od Łopat
Kim byli ludzie, którzy stanęli naprzeciw bagien?
Mówiono o nich: „żołnierze od łopat". Niezbyt pochlebne określenie, ale sami je lubili — bo kryła się w nim ironia i duma zarazem. Nazywali siebie też „Indianami Bagien Rzeki Szprotawy". Żartobliwie, z przymrużeniem oka. Było ich na tych moczarach w latach 1934–1938 — zależnie od etapu prac — kilkuset do ponad dwóch tysięcy. Młodzi mężczyźni, przeważnie w wieku osiemnastu do dwudziestu pięciu lat, przybywali tu z całych Niemiec, by przez sześć miesięcy lub rok odbywać obowiązkową Służbę Pracy.20
Obóz, choć położony na bagnistych pustkowiach, był urządzony we wszystko, co niezbędne do życia: czysty i przyjazny, z salą wspólną, kuchnią, prysznicami. Ale dookoła rozciągało się pustkowie. „Z dala od tańca, kina i dobrego towarzystwa" — jak mówił jeden z dziennikarzy. Obóz zbudowany wprost „na kołyszącej się glebie bagiennej". Każdego ranka wyruszali stąd do pracy — w wysokich butach, w grubych drelichowych mundurach — i wracali wieczorem. Musieli zmierzyć się z odległościami: „prawie jedenastokilometrowa główna droga biegnie dziś przez bagna — wszystkie stworzone przez chłopców ze Służby Pracy".21
Nie wszyscy przyjmowali tę służbę z entuzjazmem. Ale patrząc wstecz, większość z nich — jak mówił reportaż — była „dumna z tego, że mogła stać tutaj w garnizonie". Bo efekty były widoczne. Kiedy wracali po kilku latach i patrzyli na mapy, widzieli co zdołali zrobić. Widzieli drogi tam, gdzie były moczary. Widzieli łąki tam, gdzie była trzęsawica. Widzieli wieś — tam, gdzie była tylko czerń i cisza.
* * *
Dowódcą 106 Grupy Pracy był przez znaczną część tego okresu Oberarbeitsführer Georg Friedrich Siegfried Wichard von Wilamowitz-Moellendorff — człowiek o dumnym nazwisku i praktycznym charakterze. Przed przemkowskim projektem działał na północno-zachodnim wybrzeżu Szlezwika-Holsztynu, gdzie on i jego ludzie „wyrywali morzu jeden kawałek najżyźniejszej ziemi po drugim". Znał bagna jak własną kieszeń.22
Jego podwładni — oficerowie i szeregowi — żyli w ścisłej hierarchii Służby Pracy, ze swoimi stopniami (Feldmeister, Oberfeldmeister, Oberarbeitsführer...), ze swoimi pieśniami, ze swoimi szpadlami jako symbolem tożsamości. Gdy w lutym 1935 roku, w drugą rocznicę objęcia władzy przez Hitlera, w Przemkowie odbyła się wielka defilada 1800 ludzi z 106 Brygady, a dowódca Służby Pracy Hierl z Berlina nadał brygadzie zaszczytną nazwę honorową „Bagna Rzeki Szprotawy" — była to dla tych ludzi chwila autentycznej dumy.23
Ale Bagna Szprotawskie nie były wyłącznie domeną mężczyzn.
Obok jedenastu obozów męskich istniał w Ostaszowie obóz dziewczęcej Służby Pracy dla Rzeszy. Młode kobiety — Arbeitsmaiden, jak je nazywano, czyli dosłownie „służące pracy" — trafiały tu w ramach tego samego systemu obowiązkowego roku służby, który wypełniał obozy po drugiej stronie bagien.²⁴ W marcu 1938 roku kierownictwo Służby Pracy ogłaszało, że terminy na 1 kwietnia zostały już całkowicie zapełnione i kandydatki mogą rejestrować się dopiero od 1 lipca — taki był napływ zgłoszeń.²⁵
Ich praca była inna niż ta przy łopatach i rowach. Ale Ostaszów ich potrzebował — przy dzieciach osadników, w kuchniach, przy budowaniu wspólnoty nowej wsi. Latem 1938 roku na festynach ludowych urządzanych przy kąpielisku w Przemkowie właśnie one dawały mieszkańcom pokazy: śpiewały, tańczyły tańce ludowe, grały amatorskie przedstawienia teatralne.²⁶ Kronikarz odnotował, że „niestrudzone Arbeitsmaiden zachwyciły zebranych świeżym śpiewem", choć sierpniowy deszcz pokrzyżował tego wieczoru część programu.²⁷
Ich obecność stała się integralną częścią życia okolic Bagien. W październiku 1938 roku, gdy z obozu na Sprottebruch nadawano do rozgłośni wrocławskiej audycję pod tytułem Fröhlicher Feierabend aus dem Sprottebruch — „Radosny czas wolny z Bagien rzeki Szprotawy" — w programie uczestniczyli wspólnie mężczyźni i kobiety ze Służby Pracy.²⁸ A gdy w listopadzie tego samego roku z wizytą na bagnach pojawił się drugi prezes brytyjskiej organizacji młodzieżowej, jego wycieczka zakończyła się przy kawie — właśnie w obozie dziewczęcej Służby Pracy w Ostaszowie.²⁹
Rozdział VI
Walka z Błotem — technika i pot
Jak się osusza bagno? Pytanie pozornie proste, odpowiedź — arcytrudna.
Pierwszym etapem było skopanie rowów odwadniających. Kolumny mężczyzn stały w wysokich butach, wbijając łopaty w muł — a z mułu spływała czarna, słonawa woda. Nie było to tylko kopanie ziemi — to było wydobywanie jej z odwiecznego uścisku wody. „Nie jest łatwo dyrygować tymi łopatami z mułem, wymaga to praktyki, pewnego chwytu, sprzętu, który dzięki doświadczeniu nabrał specjalnego kształtu" — jak pisał jeden z reporterów. Gleba musiała zostać odwodniona na tyle, by poziom wód gruntowych obniżyć o co najmniej 50 centymetrów — dopiero wtedy stawała się zdatna do uprawy.30
Przy rowach pracowano ręcznie, ale przy głębszych warstwach — na ratunek przychodziła technika. W błoto wchodziły „ogromne pługi parowe, które rozbijały ziemię, mieszały ją, wykonując pierwsze prace przygotowawcze". Małe pociągi z odkrytymi wagonami towarowymi jeździły po wąskich torach. Drewniane łodzie płynęły wzdłuż wąskich rowów, przywożąc materiały i narzędzia.31
Osobnym, wyjątkowym wyzwaniem były pnie drzew. Tysiące lat temu, gdy bagna zaczęły się tworzyć, wielki las upadł i powoli wsiąkał w muł. Teraz te dębowe i sosnowe kolosy leżały pod powierzchnią gruntu, ukryte przed oczami, a swoimi korzeniami hamowały pługi i wyrywały pasy gąsienicowe z traktorów. „Stoją tam kolumny robotników [...] natrafiają na ogromne pnie drzew, które od tysiącleci leżą na bagnach [...] wszędzie, gdzie spojrzysz, możesz zobaczyć te stosy drewna, które zostało wyrwane z ziemi."32 Te pradawne dęby, których korzenie widziały być może epokę lodowcową, teraz wydobywano z mułu i układano w stosy — były niemymi świadkami zmagań człowieka z naturą.
Kiedy teren był już odwodniony — szedł pług parowy i przewracał warstwy gleby. To był moment, w którym ziemia zmieniała oblicze: z czarnej masy stawała się poletkiem. Wtedy można było siać.
* * *
Obok pracy przy glebie — wielkie wyzwanie stanowiła regulacja rzeki Szprotawy.
Koryto Szproty, wijące się przez środek bagien, od wieków zachowywało się kapryśnie. Przy roztopach wylewało i zalewało kilometrami ziemię, właśnie wtedy gdy powinna była wchłaniać wodę zimową. W roku 1934 przystąpiono do jego prostowania (zob. mapę). „Kopiowano” nowe koryto długości 1,2 kilometra — proste jak sznur — zastępując nim stare meandry.33 Prace trwały latami. W roku 1938 prasa donosiła, że przy mostku zwanym Winkelsteg „odbyło się ostateczne wmurowanie kamienia węgielnego" nowego odcinka rzeki — z ceremonią, przemówieniami i oficjalnym polaniem wody do nowego koryta.34
Na skrzyżowaniu sił wody rzecznej i wód gruntowych zbudowano też polder przeciwpowodziowy — wielki zbiornik mający pochłaniać masy wody podczas roztopów i ulew. W latach suchych miał służyć do nawadniania.35 Na szczęście systemy sprawdziły się po raz pierwszy w sierpniu 1938 roku, gdy trzecia faza prac objęła kolejne 1000 mórg terenu.
* * *
Dramat warunków atmosferycznych — bo bagno nie wybaczało błędów — najlepiej ukazuje relacja ze stycznia 1938 roku, gdy niespodziewane ocieplenie sprawiło, że Szprota w ciągu kilku dni wezbrała do niespotykanych rozmiarów. W Buczynie poziom wody, normalnie wynoszący 40 centymetrów, podniósł się do ponad 150 centymetrów. Całe oddziały Służby Pracy zostały postawione w pogotowiu — na dzień i noc — między obozem Buczyna a Luisenhöhe. Gorączkowo wzmacniały groble. Zużyto około 4000 worków z piaskiem. Bieg rzeki odkorkowywano z lodu, by masy wody nie spiętrzały się w niebezpieczny zator. „Żywioł został pokonany, a praca się opłaciła. Gdyby stało się odwrotnie, cały wysiłek i praca poszłyby na marne."36
Rozdział VII
Pierwsze Żniwa — od Torfu do Konopi
Już latem 1935 roku ziemia na bagnach zaczęła rodzić. To było coś niesłychanego — tam, gdzie jeszcze rok wcześniej stały kałuże i trzęsło się grząskie torfowisko, teraz pojawiły się pierwsze plony.
W roku 1935 uprawiano już 500 mórg konopi, 200 mórg ziemniaków, 200 mórg owsa i 200 mórg łąk — łącznie około 1600 mórg nowych upraw, wydzieranych bagnu kawałek po kawałku.37 Konopie okazały się wręcz idealną rośliną na tę pierwszą kampanię — rosły wyśmienicie, a przy tym „zabijały wszystkie chwasty", likwidując jeden z największych problemów nowo odebranej ziemi.
W roku 1936 areał upraw wzrósł już do 3050 mórg. Rok do roku podwajano i potrajano wysiłki. Liczby rosły jak wykresy na plakatach propagandowych — tyle że tu były prawdziwe. Stały za nimi pot i ból pleców, dni w słońcu i burzy, wielogodzinna walka z kolebiącą się glebą.38
W roku 1937 — pierwszym roku, gdy pobrano wielkie żniwa — zebrano niemal 100 000 cetnarów konopi. Setki ton roślin, które jeszcze kilka lat wcześniej były marzeniem. Gleba w północno-wschodniej części bagien okazała się tak żyzna, że nadawała się nawet do uprawy pszenicy i buraków cukrowych.39 Bagna przekształcały się w spichrz.
* * *
Obrazu dopełniały rozmowy z samymi rolnikami — bo osadnicy już byli.
Jeden mówił: „Rano zebrałem 25 kwintali konopi". Drugi: „Ja 80 kwintali ziemniaków". Trzeci: „Ja osiem kwintali owsa". Skromnie? Może. Ale ziemia była nowa, musiała się „rozgrzać". Z sezonu na sezon wyniki były coraz lepsze.40
A za liczbami kryło się coś więcej. Pola doświadczalne — obsiane różnymi gatunkami traw, kukurydzy, konopi — dawały Śląskiej Spółce Rolnej dane do dalszego planowania. Wiedziano już, które części bagien nadają się na łąki, które na pola orne, a które najlepiej pozostawić jako naturalne ostoje dzikiej przyrody.
Rozdział VIII
Narodziny Ostaszowa (Hierlshagen)
Była to pierwsza nowa wieś w tym miejscu od ponad stu lat. Może nawet od kilku stuleci.
Miejscem jej powstania był teren dawnych dóbr rycerskich Amalienthal — majątku o powierzchni 2000 mórg, wykupionego do celów osadniczych przez Śląską Spółkę Rolną (Schlesische Landgesellschaft). Tu, między Amalienthal a leśniczówką zwaną Neidhardt, powstawały pierwsze domy. Projekt zakładał 40 zagród chłopskich, każda na przeciętnej powierzchni 80 mórg.41
Domy były przemyślane i solidne. Pod jednym dachem mieściły: mieszkanie z kuchnią, izbą, spiżarnią i pralnią — stajnię dla koni i bydła — stodołę i chlewnię. Wokół każdego domu rozciągał się kawałek ogrodu. Z czasem część osadników powiększała górne piętra, dobudowywała pomieszczenia dla rodziny i pomocników rolnych. Miejscowość żyła i rosła.
Nazwa wsi była nieprzypadkowa. Nazwano ją Hierlshagen — a po polsku, gdy po wojnie Niemcy odeszli: Ostaszów. Hierlshagen to było „niewielkie podziękowanie człowiekowi, który założył Służbę Pracy, Konstantinowi Hierlowi" — dowódcy Reichsarbeitsdienst, człowiekowi, który wymyślił sam system obowiązkowej pracy i skierował tysiące młodych Niemców ku bagnom Szprotawy.42
* * *
Kim byli osadnicy? Kim było tych czterdziestu mężczyzn z rodzinami, którzy jako pierwsi wjechali tutaj furmankami i zamieszkali na krawędzi dawnych bagna?
Przybyli z całych Niemiec. Z Hanoweru, Westfalii, Hesji, Oldenburga, Turyngii — i ze Śląska. Większość z nich to byli drugorodni synowie: ci, którzy na swojej rodzinnej wsi nie mieli czego dziedziczyć, bo ziemia ojcowska przypadała starszemu bratu. Tu znaleźli „nowe pola i nowe łąki" — jak pisały o nich gazety.43
Zaczęli od zera: na glebie, która jeszcze kilka sezonów wcześniej była podmokłym torfowiskiem. Musieli nauczyć się jej rytmu, jej kapryśności. Zrozumieć, że tu nie można sadzić tak jak w Hanowerze czy w Turyngii. Ale przyszło to — razem z plonami — szybciej niż się spodziewali.
Wielka inauguracja wsi odbyła się w roku 1937. Była to prawdziwy uroczystość państwowa, z udziałem „znanych przedstawicieli partii i państwa oraz prawie 20 000 gości z całego Śląska".44 Radio Rzeszy nadawało relację z ceremonii. Flagi, przemówienia, orkiestry. Nowina o nowej wsi obiegła Niemcy.
Rozdział IX
Szkoła, Chleb i Wspólnota
Wieś rośnie wtedy, gdy rośnie w niej szkoła. Bez szkoły jest tylko obozowiskiem.
W Ostaszowie dzieci były od początku. Rodziny osadników przywoziły ze sobą niemowlęta i pięciolatki, a wkrótce gmina zaczęła narzekać, że jeden nauczyciel na Łężcach nie wystarczy dla tylu dzieciaków. W maju 1938 roku, w sobotnie popołudnie, przed niedokończonym jeszcze budynkiem szkolnym zebrali się uczniowie gminy Łężce i nowej wioski rolniczej Ostaszów, rzemieślnicy z budowy, czeladnicy i robotnicy — na uroczystość zawieszenia wiechy na nowym budynku szkoły.45
Przemawiali dygnitarze: starosta Friederici, dowódca Służby Pracy Roch, dyrektor Borkenhagen ze Śląskiej Spółki Rolnej. Ale najmilszym punktem programu było to, co nastąpiło potem — gdy na miłym spotkaniu w obozie Służby Pracy małe dzieci nowych rolników z Ostaszowa, prowadzone przez nauczycielkę panią Schneider z Łężc, „recytowały wiersze i piosenki ludowe w swoim ojczystym dialekcie". Westfalczycy mieszali się ze Ślązakami, turyngijskie akcenty spotykały dolnosaskie — a wszyscy śpiewali razem.46
Budynek szkoły oddano oficjalnie do użytku w grudniu 1938 roku. Była to imponująca uroczystość. Jako reprezentant szefa kancelarii okręgu przyjechał dyrektor rządu Michalik z Legnicy. Wśród gości honorowych znaleźli się między innymi starosta Friederici, okręgowy radca szkoły Liedholz, Kreisbauernführer Scupin, Oberarbeitsführer von Wilamowitz-Moellendorff i burmistrz Przemkowa Renner. „Klucze do nowego budynku zostały przekazane przez drugiego dyrektora zarządzającego Śląskiego Towarzystwa Ziemskiego, Booga, burmistrzowi, a od niego dyrektorowi szkoły, Schneiderowi."47
Szkoła była trzyklasowa, „wyposażona we wszystkie nowoczesne technologie szkolne". Zbudowana w tym samym stylu co inne domy wsi — harmonijnie wkomponowana w krajobraz. Przy budynku szkolnym powstawało boisko sportowe i plac wiejski.48
* * *
Osobnym rozdziałem był związek szkoły z samym Konstantinem Hierlem — człowiekiem, od którego wieś wzięła swoją nazwę.
24 lutego 1938 roku dowódca Służby Pracy obchodził urodziny. Na stole z prezentami znalazła się teczka — prezent od dzieci ze szkoły Łężce-Ostaszów, z odręcznie napisanymi życzeniami każdego ucznia. Hierl był tak wzruszony, że napisał osobisty list z podziękowaniami do nauczyciela Schneidera: „Drogi Dyrektorze Szkoły! [...] Bardzo się ucieszyłam z tej teczki, która ze swoimi uroczymi pisemnymi życzeniami jest jednym z moich najpiękniejszych prezentów urodzinowych [...] Proszę o przekazanie tych podziękowań wszystkim uczniom i przekazanie im moich serdecznych pozdrowień." Do listu dołączył swoje zdjęcie z podpisem dla szkoły.49
Rozdział X
Wielki Spichlerz Śląska — Ostaszów rok po roku
W sierpniu 1938 roku — rok po wielkiej inauguracji wsi — ktoś postanowił podsumować, jak pierwszym osadnikom powodziło się na bagnach.
Liczby były wymowne. Na Ostaszowie osiedliło się wówczas łącznie 41 nowych rolników, którzy wspólnie uprawiali 1132 mórg gruntów ornych i 2144 mórg łąk. Stan bydła w dniu 1 lipca 1939 roku wyglądał następująco: 111 koni, 25 wołów, 282 krowy, 313 sztuk młodego bydła (w tym 6 byków rozpłodowych, 34 klacze i 29 byków hodowlanych). Ponadto 709 świń i 1993 sztuki drobiu.50
To był dopiero początek. Planiści zakładali, że Ostaszów stanie się „punktem wyjścia i wzorem dla dalszych działań osadniczych" — i mieli rację. Wieś żyła. W pierwszym roku połowa osadników już powiększała swoje zabudowania, dobudowywała stodoły, adaptowała strychy. Ziemia dawała plony. Zwierzęta się mnożyły.
Rok 1939 przyniósł rekordowe zbiory siana. Bagna Szprotawy stawały się powoli „wielkim śląskim spichlerzem siana" — tak to określał tytuł jednej z prasowych relacji. Pierwszy pokos trawy przyniósł „rekordowe żniwa", a drugi był równie dobry. W tym roku po raz pierwszy uprawiano też len — na powierzchni 180 mórg.51
* * *
Sława Ostaszowa rozchodziła się szeroko — i to nie tylko po Niemczech.
W czerwcu 1938 roku do Przemkowa przybyła wycieczka Wrocławskiego Niemiecko-Zagranicznego Klubu Akademickiego. Czterdzieści osób, w tym 21 cudzoziemców z 12 różnych krajów — Anglicy, Włosi, Polacy, Rumuni, Hindusi i Chińczycy — zwiedzali bagna i wieś Ostaszów. „Wszystko, co zostało pokazane, było traktowane z największym zainteresowaniem przez zwiedzających."52
W listopadzie 1938 roku przyjechał drugi prezes angielskiej organizacji młodzieżowej. Odwiedził place budowy na Wielkiej Szprotawie i obszar polderu, a wycieczkę zakończył kawą w obozie dziewczęcej Służby Pracy w Ostaszowie.53
Dumą napawało też radio. W październiku 1937 roku z przemkowskiego zamku książęcego nadano audycję radiową dla całej Rzeszy pod tytułem „Fajrant w Służbie Pracy – Sprawy poważne i wesołe z ustronnych Bagien rzeki Szprotawy". Efekt przeszedł oczekiwania: napłynęły „prawdziwe stosy listów ze wszystkich części Niemiec". Jeden list przyszedł nawet z Jugosławii — słuchacz pisał, że otwierał okna z radości na piękne pieśni wikingów śpiewane przez robotników Służby Pracy, a ludzie zatrzymywali się na ulicy żeby posłuchać.54
Rozdział XI
Dalsze Plany — Ku Nowym Wsiom
Ostaszów był tylko początkiem. Twórcy projektu od samego początku planowali, że po pierwszej wsi przyjdą kolejne.
Wiosną 1938 roku władze zatwierdziły projekt drugiej wsi na bagnach rzeki Szprotawy. Miała powstać na południe od wsi Koźlice (powiat głogowski), w północno-zachodniej części obszaru bagien. Plan zakładał budowę centrum wsi z około 25 nowymi gospodarstwami — w roku 1939. „Nowa wieś powstanie całkowicie, jeszcze w tej jesieni, jeżeli całość robót będzie mogła być przeprowadzona planowo" — donosiła prasa. Dawny dwór w Koźlicach miał być przebudowany na szkołę dla nowej wsi.55
Jeszcze dalej szły plany trzeciej wsi — na terenie dóbr Przecławia, dużego majątku o powierzchni 3500 mórg, który miał zostać włączony do spółki. Tu planowano budowę 50 dużych zagród. Razem z Ostaszowem i Koźlicami dawało to ponad sto nowych gospodarstw — małe miasteczko rolnicze, wyrosłe z bagna.56
Równolegle z planami osadniczymi postępowały też plany dotyczące ochrony przyrody. Paradoksalnie — twórcy projektu zdawali sobie sprawę, że nie należy osuszać wszystkiego. Część bagien postanowiono zachować jako naturalne ostoje dzikiego ptactwa i roślinności torfowiskowej. „Urzędy są zgodne co do tego, że po zakończeniu prac część Bagien rzeki Szprotawy, które mają wielkość 24 000 mórg, zostanie uznana za rezerwat przyrody."57
Przepisy zabraniające ruchu samochodowego na obszarze blisko 30 km² bagien koło Przemkowa weszły w życie już wcześniej — wyznaczono tylko kilka dróg dla turystyki pieszej, i to z wyjątkiem okresu lęgowego ptaków (od 1 kwietnia do 15 czerwca). Człowiek miał tu podbijać przyrodę — ale nie niszczyć jej do cna.58
* * *
Prace trwały do początku lat czterdziestych. Potem przyszła wojna.
Żołnierze od łopat stali się żołnierzami od karabinów. Niemcy, którzy budowali Ostaszów, teraz walczyli na frontach Europy i Afryki. Część z nich nie wróciła. Nowe rodziny zaledwie zakorzenione w osuszonej ziemi — musiały przenosić się gdzie indziej, albo zostać i zmierzyć z nową rzeczywistością.
W roku 1945 Przemków, Ostaszów i cały region zmieniły się nie do poznania. Niemcy odeszli, przyszli Polacy. Historia zatoczyła koło — i zaczęła się od nowa. Ale ziemia — ta sama czarna ziemia, wydzierana z bagien przez dwa tysiące łopat — pozostała. I nadal rodziła plony.
Epilog — Ziemia Pamięta
Dzisiaj, gdy wchodzi się na teren dawnych Bagien Rzeki Szprotawy, natura powróciła na swoje prawa. Przemkowski Park Krajobrazowy — jedno z najbogatszych przyrodniczo miejsc na Dolnym Śląsku — jest żywym dowodem na to, że ziemia, choć przetransformowana przez człowieka, potrafi odbudować swój charakter.
Ostaszów istnieje nadal — jako polska wieś z własną historią, własną szkołą i własną społecznością. Mieszkają w nim ludzie, którzy nie pamiętają i nie wiedzą, że pod ich stopami leży ziemia wychodzona przez tysiące młodych mężczyzn z łopatami i kobiet, że kanały biegnące przez łąki były kiedyś dziełem rąk, a nie rzek, że ich szkoła stoi na miejscu, gdzie ceremonia zawieszenia wiechy odbyła się w sobotnie majowe popołudnie 1938 roku.
Historia Ostaszowa jest historią ambicji — ludzkiej woli, by przekształcać świat wedle swoich potrzeb. Jest też historią przestrogi: wielkie projekty melioracyjne, choć technicznie efektowne, zawsze niosą ze sobą konsekwencje dla delikatnych ekosystemów, które zastępują. Bagna Szprotawy były i są domem tysięcy gatunków ptaków, ryb i roślin, których losy splatają się ze stanem wody i torfu.
I wreszcie — jest to historia zwykłych ludzi. Drużyn ze Służby Pracy, które śpiewały pieśni ludowe przy ognisku. Rolników z Hanoweru i Westfalii, którzy uczyli się nowej ziemi. Dzieci, które posłały teczkę z życzeniami urodzinowymi do Berlina i otrzymały w odpowiedzi fotografię z autografem. Nauczycielki Schneider, która prowadziła chór na uroczystości zawieszenia wiechy. Listonosza Weidnera, który pewnej zimowej nocy zagubił się na bagnach i znaleziono go o świcie na pół zamarzniętego — ale żywego.
Ziemia pamięta wszystkich.
Wykaz Źródeł
Niniejsza książka powstała wyłącznie w oparciu o poniższe źródła, zgromadzone w bazie danych projektu historycznego poświęconego dziejom Przemkowa:
I. Źródła prasowe
1. „2000 mężczyzn walczy o nowe terytorium. Podbój Bagien rzeki Szprotawy", autor E.A. Schwarz — relacja reporterska z wizyt na bagnach w 1934 i 1937 roku.
2. „Wielkie natarcie Służby Pracy" — relacja z ceremonii wbicia pierwszego szpadla, ok. 1934 r.
3. „Melioracja bagien rzeki Szprotawy koło Przemkowa" — artykuł encyklopedyczno-informacyjny.
4. „Służby Pracy »Bagna Rzeki Szprotawy« uroczyście poświęcają sztandary" — 30 stycznia 1935, Przemków.
5. „Uroczystość zawieszenia wiechy na nowym budynku szkoły w nowej wiosce rolniczej Ostaszów" — Gazeta „Primkenauer Wochenblatt", 9 maja 1938.
6. „Jeden rok istnienia osady Ostaszów" — sierpień 1938.
7. „Największy spichlerz siana Śląska. Jeszcze dwie nowe wsie na Bagnach rzeki Szprotawy" — ok. 1939.
8. „Poświęcenie budynku szkoły w Ostaszowie" — Gazeta „Primkenauer Wochenblatt", 19 grudnia 1938.
9. „Szkoła Łężce-Ostaszów uhonorowała przywódcę Służby Pracy dla Rzeszy" — marzec 1938.
10. „Silne echo audycji radiowej z Rzeszy z Bagien rzeki Szprotawy" — relacja z audycji z października 1937.
11. „Obcokrajowcy na Bagnach rzeki Szprotawy" — Gazeta „Primkenauer Wochenblatt", 1 czerwca 1938.
12. „Angielska wizyta na Bagnach rzeki Szprotawy" — Gazeta „Primkenauer Wochenblatt", 21 listopada 1938.
13. „Rezerwat przyrody Bagna rzeki Szprotawy" — nota prasowa.
14. „Rzeka Szprotawa występuje z brzegów — około 4000 worków z piaskiem do wzmocnienia wałów" — Gazeta „Primkenauer Wochenblatt", 17 stycznia 1938.
15. „Przemków. Wyeliminowanie zagrożenia powodzią na Bagnach rzeki Szprotawy" — czerwiec 1938.
16. „Pożar torfowiska na Przemkowskich Bagnach" — nota prasowa z lat 20. XX w.
17. „Wykład Oberarbeitsführera von Wilamowitz-Moellendorffa »Nowe terytorium działania«" — marzec 1938.
18. „W Biernatowie wzniesiony został nowy obóz Służb Pracy dla Rzeszy" — nota prasowa.
19. „Przemków. 220 000 marek Rzeszy nowej pożyczki" — nota prasowa.
20. „Prace kultywacyjne na bagnach rzeki Szprotawy" — nota prasowa.
21. „Ze strony władz został przeglądnięty projekt planu założenia drugiej nowej wsi na bagnach" — nota prasowa, ok. 1939.
22. „Drugie osiedle na bagnach rzeki Szprotawy" — nota prasowa.
23. „Na nowo pozyskanych terenach Bagien rzeki Szprotawy powinna rozpocząć się budowa 18 nowych gospodarstw" — nota prasowa.
24. „Przeniesienie sztabu 106 Grupy Służby Pracy dla Rzeszy" — sierpień 1938.
25. „Naczelnik okręgu Wagner odwiedza X Okręg Pracy" — relacja z wizytacji.
26. „Dowódca Służb Pracy dla Rzeszy Hierl na Dolnym Śląsku" — nota prasowa.
27. „Ostaszów. Nowe utworzenie drugiej wioski Bagien rzeki Szprotawy" — kwiecień 1938.
28. „Zatwierdzona budowa sali gimnastycznej dla 106 grupy" — nota prasowa.
II. Źródła historyczne i encyklopedyczne
1. Sprawozdanie z wycieczki Śląskiego Towarzystwa Leśnego do lasów posiadłości Przemkowa, 2 lipca 1863 roku, autorstwa królewskiego nadleśniczego v. Hagen, Katholisch-Hammer, sierpień 1863.
2. Wpis encyklopedyczny dotyczący Przemkowa (nowoczesne opracowanie historyczne) — „Podręcznik historycznych miejsc Śląska”.
3. Rzeka Szprotawa — nota geograficzna.
4. Opis posiadłości Przemkowa, w tym majątku leśnego i obszarów bagiennych.
III. Pamiętniki i dokumenty narracyjne
1. Nekrolog myśliwski księcia Krystiana Augusta ze Szlezwika-Holsztynu-Sonderburga-Augustenburga, zawierający opis melioracji bagien w Przemkowie.
Wszelkie fakty zawarte w tej książce opierają się wyłącznie na cytowanych źródłach. Autor nie uzupełniał treści własnymi domysłami ani wiedzą ogólną.
© Eugeniusz Cipura, Przemków 2026
Przypisy
1 E.A. Schwarz, 2000 mężczyzn walczy o nowe terytorium. Podbój Bagien rzeki Szprotawy, Gazeta „Die Wehrmacht", Nr 10, rocznik 1, 19 marca 1937 roku. — Artykuł jest retrospektywnym reportażem opisującym prace melioracyjne prowadzone od wiosny 1934 roku.
2 Wielkie natarcie Służby Pracy, Gazeta „Polkwitzer Stadtblatt", nr 24, rocznik 52, 23 marca 1934 roku. — Relacja z uroczystości wbicia pierwszego szpadla na Bagnach rzeki Szprotawy z udziałem Gauleitera Brücknera.
3 Topographie des kaiserl. Königl. Antheils von Schlesien, część pierwsza, strona 239, Brno 1804. — SilvaRerum.txt, rekord id: 7. Tłum. Eugeniusz Cipura.
4 E.A. Schwarz, op. cit.
5 E.A. Schwarz, op. cit.
6 E.A. Schwarz, 2000 mężczyzn walczy o nowe terytorium. Podbój Bagien rzeki Szprotawy, Gazeta „Die Wehrmacht", Nr 10, rocznik 1, 19 marca 1937 roku.
7 Dr Hugo Weczerka (red.), Handbuch der historischen Stätten. Schlesien, Stuttgart 1977.
8 v. Hagen (Królewski Nadleśniczy), Verhandlungen des Schlesischen Forst-Vereins, Breslau 1863.
9 Ibidem.
10 Czasopismo „Jagd-Zeitung“, nr 11, rocznik 12 z 15 czerwca 1869 roku.
11 Ibidem.
13 Gazeta „Österreichische Verbands-Feuerwehr-Zeitung”, rocznik XXXXII, nr 17, strona 197, z dnia 5 września 1918 roku.
14 Gazeta „Die Wehrmacht”, Nr 10, rocznik 1, z dnia 19 marca 1937 roku.
15 Gazeta „Polkwitzer Stadtblatt” numer 102, rocznik 53 z dnia 23 grudnia 1935 roku.
16 Gazeta „Polkwitzer Stadtblatt” nr 24, rocznik 52 z dnia 23 marca 1934 roku.
17 Ibidem.
18 Gazeta „Die Wehrmacht”, Nr 10, rocznik 1, z dnia 19 marca 1937 roku.
19 Ibidem.
20 Gazeta „Die Wehrmacht”, Nr 10, rocznik 1, z dnia 19 marca 1937 roku.
21 Ibidem.
22 Gazeta „Primkenauer Wochenblatt” Rocznik 82, nr 27 z dnia 4 marca 1938 roku.
23 Gazeta „Polkwitzer Stadtblatt” numer 9, rocznik 53 z dnia 1 lutego 1935.
24 Gazeta „Primkenauer Wochenblatt” Rocznik 82, nr 27 z dnia 4 marca 1938 roku.
25 Ibidem.
26 Gazeta „Primkenauer Wochenblatt” Rocznik 82, nr 100 z dnia 19 sierpnia 1938 roku.
27 Gazeta „Primkenauer Wochenblatt” Rocznik 82, nr 101 z dnia 22 sierpnia 1938 roku.
28 Gazeta „Primkenauer Wochenblatt“ Rocznik 82, nr 120 z dnia 5 października 1938 roku.
29 Gazeta „Primkenauer Wochenblatt“, Rocznik 82, nr 140 z dnia 21 listopada 1938 roku.
30 Gazeta „Die Wehrmacht”, Nr 10, rocznik 1, z dnia 19 marca 1937 roku.
31 Ibidem.
32 Ibidem.
33 Gazeta „Primkenauer Wochenblatt” Rocznik 82, nr 74 z dnia 20 czerwca 1938 roku.
34 Ibidem
35 Gazeta „Primkenauer Wochenblatt” Rocznik 82, nr 27 z dnia 4 marca 1938 roku.
36 Gazeta „Primkenauer Wochenblatt” Rocznik 82, nr 7 z dnia 17 stycznia 1938 roku.
37 Gazeta „Polkwitzer Stadtblatt” numer 102, rocznik 53 z dnia 23 grudnia 1935 roku.
38 Gazeta „Die Wehrmacht”, Nr 10, rocznik 1, z dnia 19 marca 1937 roku.
39 Gazeta „Primkenauer Wochenblatt” Rocznik 82, nr 27 z dnia 4 marca 1938 roku.
40 Gazeta „Die Wehrmacht”, Nr 10, rocznik 1, z dnia 19 marca 1937 roku.
41 Gazeta „Polkwitzer Stadtblatt” numer 102, rocznik 53 z dnia 23 grudnia 1935 roku.
42 Gazeta „Die Wehrmacht”, Nr 10, rocznik 1, z dnia 19 marca 1937 roku.
43 Gazeta „Primkenauer Wochenblatt” Rocznik 82, nr 100 z dnia 19 sierpnia 1938 roku.
44 Gazeta „Primkenauer Wochenblatt” Rocznik 82, nr 100 z dnia 19 sierpnia 1938 roku.
45 Gazeta „Primkenauer Wochenblatt” Rocznik 82, nr 56 z dnia 9 maja 1938 roku.
46 Ibidem.
47 Gazeta „Primkenauer Wochenblatt” Rocznik 82, nr 152 z dnia 19 grudnia 1938 roku.
48 Gazeta „Primkenauer Wochenblatt” Rocznik 82, nr 100 z dnia 19 sierpnia 1938 roku.
49 Gazeta „Primkenauer Wochenblatt” Rocznik 82, nr 32 z dnia 16 marca 1938 roku.
50 Gazeta „Anzeiger für Zobten am Berge und Umgegend” numer 91, rocznik 55 z dnia 4 sierpnia 1939 roku.
51 Ibidem.
52 Gazeta „Primkenauer Wochenblatt” Rocznik 82, nr 66 z dnia 1 czerwca 1938 roku.
53 Gazeta „Primkenauer Wochenblatt“, Rocznik 82, nr 140 z dnia 21 listopada 1938 roku.
54 Gazeta „Brockauer Zeitung” nr 135, rocznik 35 z dnia 13 listopada 1935 roku.
55 Gazeta „Primkenauer Wochenblatt” Rocznik 82, nr 50 z dnia 25 kwietnia 1938 roku.
56 Gazeta „Anzeiger für Zobten am Berge und Umgegend” numer 91, rocznik 55 z dnia 4 sierpnia 1939 roku.
57 Gazeta „Anzeiger für Zobten am Berge und Umgegend” numer 91, rocznik 55 z dnia 4 sierpnia 1939 roku.
58 Gazeta „Völkischer Beobachter” wydanie 68, rocznik 52, strona 8, z dnia 9 marca 1939 roku.
