ERNEST GÜNTHER
KSIĄŻĘ SZLEZWIKA-HOLSZTYNU
Biografia dokumentalna
Lata 1863–1921
Opracowanie na podstawie archiwów, prasy europejskiej XIX–XX w.,
dokumentów, kronik i wspomnień naocznych świadków
Projekt Sekrety Przemkowa
© Eugeniusz Cipura, 2026
Słowo od autora
Są miasta, które człowiek nosi w sobie jak drugi oddech. Przemków jest dla mnie takim miejscem — tu się urodziłem, tu wyrosłem, tu zostałem. I tu, przez ponad czterdzieści lat, uczyłem się słuchać kamieni.
Zaczęło się niewinnie, jak to zwykle bywa: od ciekawości dziecka, które pyta, dlaczego ten zamek stoi pusty, dlaczego te mury są nadpalone, dlaczego nikt nie pamięta, czyje to było. Dorośli wzruszali ramionami. Książki — te dostępne, polskie, lokalne — mówiły niewiele. Pisano o Przemkowie zdawkowo, jakby jego historia zaczęła się dopiero wtedy, gdy skończyła się historia jego dawnych panów. Rektor Ewald zostawił kronikę z 1923 roku, August Jentsch opisał dzieje kościoła ewangelickiego, Zbigniew Fras i Wiesława Staniszewska wydali szkice z dziejów miasta — i na tym w zasadzie koniec. Reszta była milczeniem.
A za tym milczeniem stał człowiek.
Ernest Günther, książę Szlezwika-Holsztynu, przez trzydzieści siedem lat był sercem tego miasta — jego budowniczym, pracodawcą, gospodarzem i świadkiem. Jego siostra została cesarzową Niemiec. On sam chodził po tych samych ulicach, po których ja chodziłem jako dziecko, polował w tych samych lasach, w których zbierałem grzyby, patrzył na te same stawy. A jednak w polskiej pamięci historycznej niemal nie istniał.
Ta biografia jest moją próbą oddania mu głosu — i oddania Przemkowowi jego historii. Nie piszę jej jako zawodowy historyk. Piszę ją jako człowiek, który kocha to miasto i który przez ponad czterdzieści lat nie potrafił przestać pytać. O zamek. O hutę. O ludzi, którzy tu żyli, zanim przyszły czasy, które wszystko zabrały.
Mam nadzieję, że ta opowieść zostanie z Przemkowem na długo.
Eugeniusz Cipura, Przemków 2026
Narodziny w cieniu dziejów (1863)
11 sierpnia 1863 roku, w letni poranek, w posiadłości Dłużek na Dolnych Łużycach przyszedł na świat długo oczekiwany potomek w linii męskiej. Rodzice — książę Fryderyk Szlezwika-Holsztynu-Sonderburga-Augustenburga i księżna Adelajda z domu Hohenlohe-Langenburg — mieli już trzy córki: najstarszą Augustę Wiktorię (ur. 1858), Karolinę Matyldę (ur. 1860), i urodzonego między nimi syna Wiktora, który jednak przeżył jedynie rok i spoczął w przemkowskim kościele.¹
Chłopiec otrzymał imię Ernest Günther — w hołdzie dla odległego przodka, księcia Ernesta Günthera Szlezwika-Holsztynu-Sonderburga (1609–1689), budowniczego zamku Augustenburg na wyspie Alsen, od którego linia przyjęła swoją późniejszą nazwę. Imię nie było zatem przypadkowe: miało spajać nowego potomka z historią rodu, wpisywać go w ciągłość dynastycznej opowieści sięgającej XVII stulecia.²
Cała rodzina odetchnęła — dziedzic rodu żył i był zdrowy. W kręgach rodzinnych chłopca szybko zaczęto nazywać „Dickim". To serdeczne przezwisko nieodmiennie kontrastowało z powagą tytułów, które mu przypadały, i z dramatycznymi wydarzeniami politycznymi, jakie niespełna trzy miesiące po jego narodzinach wstrząsnęły Europą.
Bo rok 1863 okazał się rokiem przełomowym nie tylko dla rodziny Ernesta Günthera. 15 listopada 1863 roku, ledwie trzy miesiące po przyjściu na świat małego „Dickiego", na zamku Glücksburg w Szlezwiku zmarł na różę twarzy Fryderyk VII, ostatni król Danii z linii Oldenburga w starszej gałęzi. Wraz z nim wygasła dynastia, a wraz z jej wygaśnięciem odżył z całą siłą wielki spór o Szlezwik i Holsztyn — spór, który od pokoleń elektryzował Europę i który ojciec Ernesta Günthera uważał za swoją sprawę najważniejszą.³
Tego samego wieczoru, gdy w Glücksburgu zabrzmiały żałobne dzwony, ojciec chłopca — książę Fryderyk — podpisał akt proklamujący go księciem Fryderykiem VIII, prawowitym władcą Szlezwika–Holsztynu. Ernest Günther liczył wówczas dokładnie dziewięćdziesiąt trzy dni. Mógł naturalnie nie rozumieć nic z owego historycznego aktu — lecz to właśnie tamtej nocy stał się synem pretendenta do tronu.
Dziecko wojny (1864–1866)
Już w pierwszych miesiącach życia Ernest Günther dorastał w ciągłym politycznym napięciu. Gdy miał zaledwie pięć miesięcy, w lutym 1864 roku, Prusy i Austria wspólnie wypowiedziały wojnę Danii — oficjalnie w obronie praw ludności szlezwicko-holsztyńskiej, nieoficjalnie zaś realizując własne interesy wielkich mocarstw. Ojciec chłopca, książę Fryderyk, wkroczył do obleganej ojczyzny swoich przodków jako twarz sprawy, lecz bez władzy nad wojskiem i bez realnego wpływu na polityczne decyzje.
Przez ten burzliwy czas księżna Adelajda, matka Ernesta Günthera, trwała u boku małego „Dickiego" w zamku Augustenburg na wyspie Alsen, otoczonej wodami Bałtyku. Przez prawie rok mieszkała w tym historycznym, rodzinnym zamku — siedzibie, od której linia wzięła swe imię — zdobywając miłość i szacunek miejscowej ludności, która widziała w niej wcieloną nadzieję na odzyskanie dawnej wolności. Dziecko rosło wśród morskiego wiatru i atmosfery trwogi, z ojcem krążącym po kwaterach generalnych.⁴
Lecz triumf szybko okazał się złudny. W Gastein, w sierpniu 1865 roku, Prusy i Austria podzieliły między siebie administrację zdobytych księstw, odsuwając roszczenia ojca Ernesta Günthera na dalszy plan. Rok później, w 1866 roku, Bismarck rozegrał Prusy przeciwko Austrii i Szlezwik-Holsztyn definitywnie wchłonęła pruska machina państwowa. 2 stycznia 1867 roku książę Fryderyk, ojciec trzyipółrocznego Ernesta Günthera, formalnie zwolnił swoich wiernych urzędników i poddanych z przysięgi, kończąc swoją publiczną walkę o koronę. Zapewnił przy tym, że „po wsze czasy pozostanie zrośnięty wszystkimi włóknami serca z losem Szlezwika-Holsztynu".⁵
Kilka miesięcy później, 24 maja 1867 roku, księżna Adelajda, żegnana błogosławieństwem wszystkich Szlezwików i Holsztynów, opuściła kraj razem z małym Ernestem Güntherem. Dla chłopca, który skończył właśnie cztery lata, ów wyjazd był bodaj pierwszym świadomym wspomnieniem podróży — na zawsze powiązanym z ludzką żałobą za utraconą ojczyzną.⁶
Przemków – nowy dom (1867–1870)
Po krótkim pobycie w Gotha książęca para wraz z dziećmi osiedliła się na stałe w Przemkowie — śląskim majątku zakupionym już w 1853 roku przez dziadka, księcia Krystiana Augusta. Posiadłość Dłużek, gdzie urodził się Ernest Günther, sprzedano 27 grudnia 1867 roku generałowi piechoty Edwardowi Voglowi von Falckenstein. Dzieciństwo chłopca toczyło się odtąd między zamkiem w Przemkowie a okazjonalnymi wizytami u zaprzyjaźnionych z rodziną dworów.
Atmosfera przemkowskiego zamku była pod wieloma względami wyjątkowa. Ojciec Ernesta Günthera samodzielnie układał plan nauczania dla wszystkich dzieci, naradzając się z każdym wychowawcą osobno — niemal fanatycznie nadzorując sposób kształcenia swoich córek i syna. Zwolnienia z lekcji praktycznie nie istniały; ojciec często przychodził osobiście na zajęcia. Przy ważnych wydarzeniach wzywał dzieci do swego gabinetu i rozmawiał z nimi — jak zapisał kronikarz — „w jasny, pełen zrozumienia sposób". Matka, księżna Adelajda, osobiście uczestniczyła w lekcjach religii, literatury i geografii.⁷
Dzieci miały swoje specjalne przezwiska, którymi posługiwano się na co dzień bez względu na dworski protokół. Najstarsza Augusta Wiktoria była „Doną", Karolina Matylda — „Calmą", mały Ernest Günther — „Dickim", zaś siostra Luiza Zofia nosiła pieszczotliwe „Jaja". Te czułe skróty imion, wymyślone przez rodziców, szybko zaadoptowały same dzieci i towarzyszyły im przez całe życie.⁸
Dla małego „Dickiego" najważniejszym towarzyszem zabaw była siostra Luiza Zofia, z którą różnił się wiekiem zaledwie o kilka lat. Razem biegali po parku, urządzali wypady w głąb lasów posiadłości, uczestniczyli w rodzinnych przejazdach powozem, podczas których zatrzymywano się w najładniejszych zakątkach rozległej śląskiej włości. Siostra Luiza Zofia zapamięta te czasy z niezwykłą żywością: po obiedzie lub kolacji cała rodzina zbierała się w holu pałacu, dzieci musiały siedzieć cicho i przyglądać się starszym — był to swoisty rytuał przemkowskiego życia dworskiego.⁹
Rok kamienia węgielnego (1871)
Rok 1870 przyniósł Europie wojnę. Tym razem Prusy starły się z Francją. Ojciec Ernesta Günthera uczestniczył w kampanii u boku następcy tronu pruskiego Fryderyka Wilhelma i powrócił udekorowany Krzyżem Żelaznym. Mały Ernest Günther miał wówczas niespełna siedem lat i pochłonięty był nauką w przemkowskich komnatach, podczas gdy jego matka pracowała w domu na rzecz rannych żołnierzy.¹⁰
4 października 1871 roku, w Przemkowie, odbyło się uroczyste położenie kamienia węgielnego pod nową wieżę kościoła ewangelickiego. Ośmioletni Ernest Günther uczestniczył w tej ceremonii obok swoich sióstr i rodziców, a także przybyłych gości z rodu książęcego. Był to jeden z pierwszych publicznych momentów, w których młody książę miał udział jako widoczny, choć jeszcze dziecięcy, przedstawiciel linii augustenburskiej. Wieczorami książęce rodzinne tradycje pielęgnowano pilnie: ojciec regularnie omawiał z dziećmi wielkie i małe sprawy — historia, wiara, obowiązek wobec rodu.¹¹
Żałoba i nauka (1872–1873)
23 września 1872 roku, w Baden-Baden, zmarła ukochana matka księżnej Adelajdy — Teodora, księżna Hohenlohe-Langenburg, babka Ernesta Günthera ze strony matki. Wcześniej, w lutym 1872 roku, śmierć zabrała młodszą siostrę księżnej Adelajdy. Dziewięcioletni chłopiec po raz pierwszy blisko obserwował, jak smutek zmienia atmosferę domu — jak matka, ta zwykle pełna energii i ciepła kobieta, zamknęła się w bólu.¹²
Rodzinne tragedie nie zahamowały jednak biegu nauki. Ernest Günther uczył się pilnie — choć nigdy nie był chłopcem spokojnym ani przesadnie poważnym. Siostra Luiza Zofia wspominała po latach z rozbawieniem: „Ernest Günther i ja byliśmy sobie najbliżsi wiekiem" — ale temperament brata dawał się we znaki. Potrafił tak niepostrzeżenie podciąć jej nogi, że siadała gwałtownie na podłodze, a on wybuchał śmiechem — ku przerażeniu angielskiej guwernantki panny Stuart, która wykrzykiwała: „To biedne dziecko z pewnością będzie idiotą przez całe życie!"¹³
Pewnego dnia wysłano go do Gimnazjum Vitzthuma w Dreźnie — jednej z najpoważniejszych wielkomiejskich szkół śląsko-saskiego kręgu kulturowego. Dokładny rok tego wyjazdu nie jest znany. Był to moment dotkliwy dla siostry. Chłopiec wyruszył w świat — do dużego miasta, do surowej nauki, z dala od śląskich lasów i rodzinnych spacerów. Drezno stanie się dla niego na wiele lat drugą ojczyzną.¹⁴
W murach Gimnazjum Vitzthuma (1873–1875)
Drezno witało "Dickiego" po raz pierwszy jako samodzielnego ucznia, nie jako gościa przy boku rodziców. Miasto na Łabie, z jego szerokimi bulwarami, kopułą Frauenkirche i monumentalnymi gmachami Wettynów, było dla dziesięcioletniego chłopca innym światem niż śląski Przemków. Gimnazjum Vitzthuma, jedna z najpoważniejszych szkół Saksonii, słynęła ze swej klasycznej dyscypliny i wysokich wymagań. Tam właśnie zamieszkać miał młody książę, wyrwany z objęć lasów i codzienności rodzinnego zamku.
Siostra Luiza Zofia zapamiętała tę rozłąkę boleśnie. "Chociaż zawsze byliśmy dobrymi przyjaciółmi i wszystko robiliśmy razem" -- pisała po latach -- "na moje nieszczęście został wysłany, gdy był jeszcze całkiem młody, do Gimnazjum Vitzthuma w Dreźnie." Drogi rodzeństwa rozeszły się -- on ku regularności miejskiego gimnazjum, ona ku dalszej nauce w przemkowskich komnatach pod okiem matki i guwernantek.
Rok 1874 przyniósł rodzinie radosną nowinę: 3 lipca na zamku w Przemkowie przyszła na świat kolejna córka księżnej Adelajdy -- księżniczka Teodora.15 Ernest Günther, przebywający w Dreźnie, dowiedział się o narodzinach siostry zapewne przez list lub depesze. Liczył dokładnie jedenaście lat i miał dwoje młodszego rodzeństwa -- Luizę Zofię i nową, maleńką Teodorę. Rodzina wciąż się powiększała mimo politycznych klęsk.
22 maja 1875 roku w przemkowskim kościele ewangelickim odbył się uroczysty rytuał konfirmacji obu najstarszych sióstr -- Augusty Wiktorii i Karoliny Matyldy.16 Zgodnie z lokalnym zwyczajem konfirmantki musiały poddać się wcześniej trwającemu ponad godzinę publicznemu egzaminowi z wiedzy religijnej. Miejscowy pastor Wilhelm Edward Meissner pobłogosławił obie księżniczki. Augusta Wiktoria otrzymała werset z Apokalipsy: "Bądź wierna aż do śmierci, a dam Ci koronę życia!"17 Dwunastoletni Ernest Günther uczestniczył zapewne w tej uroczystości podczas przerwy szkolnej lub jako gość specjalnie przybyły z Drezna.
Środkowe lata nauki (1876–1879)
Lato 1876 roku przyniosło posiadłości przemkowskiej nieoczekiwany cios. W wielkim zwierzyńcu, gdzie Ernest Günther jako chłopiec biegał z siostrą Luizą Zofią, wybuchła epidemia wąglika wśród dzikiej zwierzyny.18 Do 17 lipca padło 250 sztuk zwierząt, a poza tym znaleziono dziewięć zagłodzonych jelonków. Choroba siała spustoszenie w leśnych ostępach słynnych z polowań. Dla trzynastoletniego ucznia Gimnazjum Vitzthuma wiadomości z domu musiały brzmieć niepokojąco -- zwierzyniec był dla niego miejscem pierwszych wspólnych wypraw z ojcem.
Wiosna 1879 roku przyniosła do Przemkowa znamienitego gościa. Książę Prus Wilhelm, wnuk cesarza Wilhelma I, przyjął zaproszenie księcia Fryderyka na polowanie na głuszce.19 Szesnastoletni wówczas Ernest Günther był prawdopodobnie jeszcze w Dreźnie, przygotowując się do konfirmacji. Jego starsza siostra Augusta Wiktoria po raz pierwszy w życiu trafiła w pole widzenia pruskiego następcy tronu. Śląski las przemkowski stał się scenerią początku historii, która wstrząśnie całą Europą.
18 lipca 1879 roku -- w tym samym przemkowskim kościele ewangelickim, w którym cztery lata wcześniej konfirmowały się jego siostry -- Ernest Günther przystąpił do konfirmacji.20 Ceremonie odprawił jego nauczyciel religii, królewsko-saski radca konsystorialny D. Dibelius z Drezna, który przez lata towarzyszył chłopcu w duchowym kształceniu. Dla szesnastoletniego księcia był to moment przełomowy: oznaczał dojrzałość religijną, świadome przyjęcie wiary i gotowość do samodzielnego życia. Księżna Adelajda upamiętniła ten dzień niezwykłym gestem -- podarowała dla kościoła kosztowny krucyfiks, który odtąd zdobił ołtarz.21
Śmierć ojca (styczeń 1880)
Bożonarodzeniowe święta 1879 roku nie były radosne w przemkowskim zamku. Ojciec, książę Fryderyk, chorował na serce od dłuższego czasu -- kuracja w Schlangenbad przyniosła jedynie chwilową poprawę, pobyt w St. Moritz pomógł nieco, ale jesień nie wróżyła dobrze. Podczas świąt przybył do Przemkowa szwagier księcia, sławny kiloński chirurg Friedrich von Esmarch, i po zbadaniu pacjenta zdecydowanie doradził leczenie w Wiesbaden.
Książę Fryderyk wyruszy po krótkich pobytach w Dreźnie i Gotha, docierając do Wiesbaden 12 stycznia 1880 roku.22 Nikt jednak nie spodziewał się, że ta kuracja będzie ostatnia. W nocy z 13 na 14 stycznia udar serca zakończył jego życie. Miał pięćdziesiąt siedem lat. Przez całe dojrzałe życie walczył o koronę Szlezwika-Holsztynu -- przegrał ją z Bismarckiem, mocno przeżył ten fakt, a teraz odchodził bez księstwa, lecz z czystym sumieniem. Pragnął być pochowany w Przemkowie, nie przy przodkach w szlezwickiej katedrze.
Ernest Günther, który miał szesnaście i pół roku i przebywał w Dreźnie, otrzymał ponurą wiadomość i natychmiast ruszył w drogę.23 Pospieszył do Wiesbaden, by towarzyszyć trumnie ojca w ostatniej podróży do Przemkowa. Był najstarszym mężczyzną w rodzinie, dziedzicem wszystkiego, co zostało. Księżna Adelajda, złamana bólem, znalazła oparcie najpierw w ramionach najstarszej córki Augusty Wiktorii. Dom przepełniła żałoba.
22 stycznia 1880 roku w przemkowskim zamku i kościele odbyła się uroczysta ceremonia pogrzebowa.24 Radca konsystorialny D. Dibelius -- ten sam, który kilka miesięcy wcześniej prowadził konfirmacje Ernesta Günthera -- wygłosił mowę z listu świętego Jakuba: "Błogosławiony mąż, który wytrwa w pokusie, gdy bowiem zostanie poddany próbie, otrzyma wieniec życia." W kościele przemawiał dawny guwerner książęcy, holsztyński pastor Mühlenhardt. Ernest Günther stał przy trumnie ojca jako dziedzic tytułu i majątku.
Rok zaręczyn i wesele siostry (1880–1881)
Po pogrzebie rodzina opuściła chwilowo Przemków i przeniosła się do Gotha, na dwór księcia Ernesta II Saksonii-Koburga-Gotha, starego przyjaciela ojca. Ernest Günther kontynuował naukę, zarządzanie posiadłością przejął tymczasowo brat ojca, książę Szlezwika-Holsztynu Krystian, rezydujący na stale w Anglii.
Los działał szybko. Książę Wilhelm pruski, który wiosną 1879 roku poznał w Przemkowie Augustę Wiktorie, zjawił się w Gotha i 14 lutego 1880 roku -- zaledwie miesiąc po śmierci jej ojca -- zaręczył się z księżniczką, zachowując wszelkie formy. Ze względu na żałobę w rodzinie panny młodej oficjalne uroczystości zaręczynowe odbyły się dopiero 2 czerwca 1880 roku na zamku Babelsberg.25
Na ślub wyznaczono 27 lutego 1881 roku.26 W niedzielę poprzedzającą ceremonię Augusta Wiktoria uczestniczyła w przemkowskim kościele w ostatniej mszy przed opuszczeniem rodzinnego domu. Pastor Meissner wygłosił poruszającą przemowę. Księżna Adelajda wyjechała do Berlina 24 lutego w towarzystwie Karoliny Matyldy. Wieczorem 27 lutego wszystkie dzwony Berlina dźwięcznie ogłosiły weselny orszak.
Ernest Günther, liczący niespełna osiemnaście lat, zajął swoje miejsce wśród dostojnych uczestników ceremonii. W uroczystym orszaku weselnym, który ruszył do kaplicy zamkowej berlińskiego Zamku Miejskiego, szedł jako pełnoprawny przedstawiciel rodu Augustenburgów.27 Otaczali go monarchowie, następcy tronu i wielcy książęta z całej Europy: cesarz Wilhelm, król Saksonii Albert, książę Walii Edward, następca tronu szwedzki Gustaw. Siostra, z którą biegał po przemkowskim parku, wstępowała w progi dynastii Hohenzollernów. Dla Ernesta Günthera był to wieczór, kiedy uzmysłowił sobie w pełni, czym jest ranga jego rodu.
Dziedzic w cieniu (1882–1884)
Po ślubie siostry rodzina rozproszyła się po Europie. Księżna Adelajda z niezamężnymi córkami przemieszczała się miedzy Gota, Dreznem i zamkiem w Przemkowie, skąd zarządzała rozległą posiadłością przez pełnomocników. Wiosną 1882 roku Przemków gościł wuja Ernesta Günthera, księcia Szlezwika-Holsztynu Krystiana, który przed powrotem do Anglii lustrował stan majątku.28 Dziewiętnastoletni Ernest Günther terminował tymczasem -- wedle tradycji rodzin książęcych -- w naukach wymaganych od dziedzica: dalszej edukacji akademickiej, terminowaniu wojskowym i zetknięciu z życiem dworskim.
W listopadzie 1883 roku Ernest Günther towarzyszył siostrze Wiktorii -- żonie pruskiego następcy tronu -- podczas jej wizyty w Wiedniu. 8 listopada w wiedeńskiej Operze Dworskiej odbył się balet "Morgana". Cesarz Franciszek Józef był nieobecny z powodu żałoby po hrabim Redern. Austriacka para następcy tronu zasiadła na widowni; dołączyli do niej: żona księcia Wilhelma, jej brat Ernest książę Szlezwika-Holsztynu i księżna Karolina von Meiningen.29 Był to jeden z pierwszych udokumentowanych momentów, kiedy dwudziestolatek figurował w prasowych relacjach jako samodzielna persona europejskiego życia dworskiego.
Sierpień 1884 roku przyniósł wreszcie kres epoki opiekuńczości. Rodzina zebrała się w Przemkowie na uroczystości ogłoszenia pełnoletności jedynego mężczyzny w linii -- Ernesta Günthera.30 Przez kilka dni poprzedzających uroczystość przybywali goście z bliska i daleka: książę i księżna Szlezwika-Holsztynu Krystian z synami Wiktorem i Albertem; księżna Adelajda ze wszystkimi córkami -- Karoliną Matyldą, Luizą Zofią i Teodorą; ciotki Amalia i Henryka, ta ostatnia z synem, owocem małżeństwa z profesorem Esmarchem. Zamieszkali częściowo w zamku, częściowo w Pałacu Książęcym. Wieczorem dołączyli jeszcze książęta Ernst i Fryderyk z Meiningen.
Ernest Günther przybył do Przemkowa już 5 sierpnia -- powracając z Bonn przez Niegosławice. Kilka dni później, 7 sierpnia, zawitał tu książę Krystian z małżonką i synami; równocześnie z letniego pobytu w Szwajcarii wróciła księżna Adelajda.31 Zamek i Pałac Książęcy zapełniły się do ostatniego pokoju. Anna Wagemann, dama dworu przebywająca wówczas w Przemkowie, zanotowała, że w pałacu i zamku „nie starczało miejsca dla ulokowania wszystkich książęcych osobistości” -- jej własną kwaterę przepisano gościom, a samą ją przeniesiono do apartamentów na parterze zamku, „które udekorowane były kwitnącymi kameliami i najpiękniejszymi kwiatami”.32 Wśród przybyłych szczególne miejsce zajmowała ciotka Ernesta Günthera -- księżna Amalia, od wielu lat żyjąca u stóp Pirenejów, „mądra, znająca świat, wiele podróżująca”, jak opisała ją Wagemann.
Uroczystość miała wymiar nie tylko rodzinny. Dla księcia Krystiana Przemków był miejscem formalnego zdania opieki -- kończył trwające cztery lata kuratelę nad bratankiem. Pełnoletność oznaczała chwilę, gdy to sam Ernest Günther musiał rozstrzygnąć los dynastycznych roszczeń swego domu. W zamku trwały narady. Wagemann zanotowała, że książę Krystian prosił ją o tłumaczenie starych angielskich dokumentów prawnych mających związek z Protokołem Londyńskim z 1852 roku -- „Były to pisma, które miały związek z Protokołem Londyńskim z 1852 roku”, zapisała.33
Rankiem 10 sierpnia Przemków przybrał odświętny strój. Z blanek zamku powiewała niebiesko-żółto-czerwono-biała flaga rodu, a na maszcie w parku przed środkowym tarasem zamkowym rozwinięto sztandar obecności gościa honorowego.34 O godzinie trzynastej na stację w Niegosławicach przyjechał specjalnym pociągiem z Berlina pruski następca tronu, książę Wilhelm -- gdzie oczekiwał go sam Ernest Günther. Zaprzężona w cztery kasztany galowa kareta, poprzedzana przez żandarmerię królewską, wiozła gości przez pola, łąki i park do bram zamku. W sali ogrodowej czekali wszyscy zebrani krewni. Książę Wilhelm, ubrany w mundur 1. Pułku Piechoty Gwardii Cesarstwa Niemieckiego, wysiadłszy z powozu wśród okrzyków mieszkańców, zdjął czapkę wojskową i serdecznie objął po kolei każdego z obecnych.
Wieczorem 10 sierpnia, gdy gość honorowy zdążył już powitać rodzinę, Przemków świętował po swojemu. Księżna Adelajda zorganizowała uroczystość w nowo wybudowanej, wielkiej hali magazynowej -- dla urzędników dworskich i pracowników huty Henryki. Zebrało się blisko osiemset osób: pierwsze spotkanie załogi majątku z nowym dziedzicem, który następnego dnia miał oficjalnie przejąć schedę.35
Rankiem 11 sierpnia -- w dniu dwudziestych pierwszych urodzin Ernesta Günthera -- kapela 59. Pułku Piechoty z Głogowa odegrała pod oknami zamku uroczystą serenadę poranną. Następnie jubilat przyjmował życzenia: najpierw od zebranych krewnych, potem od dworskich urzędników i oficjeli miejskich.36 Po południu o godzinie szóstej odbył się uroczysty obiad rodzinny, przy którym przygrywała janczarska orkiestra 59. Pułku Piechoty z Głogowa.37
Wieczór 11 sierpnia należał do robotników. Pracownicy huty Henryki, z pochodniami w rękach, przeszli korowodem przez miasto ku zamkowi -- hołd dla nowego pana ze strony ludzi, którzy budowali jego majątek. Uroczystość zamknął pokaz ogni sztucznych w książęcym parku, rozświetlający niebo długo po tym, jak ostatni goście udali się na spoczynek.
Formalnie Ernest Günther stał się właścicielem dóbr przemkowskich, odziedziczonych po ojcu i pierwotnie zakupionych przez dziadka, księcia Krystiana Augusta, w 1853 roku.38 Posiadłość obejmowała rozlegle lasy, stawy, zakłady przemysłowe i sześć wsi. Jednak pełnoletność nie oznaczała bynajmniej zasiedzenia w Przemkowie. Jak zanotowały późniejsze kroniki, "pierwsze lata w swojej posiadłości nowy właściciel spędzał tylko na polowaniach, ponieważ z daleka trzymały go studia, zagraniczne podróże i służba wojskowa."39
Rok 1884 zamknął się jeszcze jednym rodzinnym wydarzeniem. 29 listopada na zamku w Przemkowie odbyły się zaręczyny drugiej siostry Ernesta Günthera -- Karoliny Matyldy -- z księciem Szlezwika-Holsztynu-Sonderburga-Glücksburga Fryderykiem Ferdynandem.40 Wiadomość szybko obiegła europejskie gazety. Oto dom Augustenburgów, politycznie złamany przez Bismarcka w roku narodzin Ernesta Günthera, wkraczał poprzez małżeństwa córek w centrum europejskiej polityki dynastycznej: jedna siostra była żoną pruskiego następcy tronu, druga zaręczyła się z przedstawicielem równoległej linii szlezwickiej. Dwudziestojednoletni Ernest Günther był teraz jedynym mężczyzną tej rodziny -- dziedzicem tytułu, panem Przemkowa, bratem przyszłej cesarzowej Niemiec.
*
Dekada 1873-1884 była dla Ernesta Günthera latami kształtowania się. Gimnazjum Vitzthuma w Dreźnie wyrobiło go intelektualnie i dało saksońskie towarzystwo, które pozostanie mu bliskie przez całe życie. Śmierć ojca w połowie drogi rzuciła na niego wcześnie cień odpowiedzialności. Ślub siostry otworzył wrota do najwyższych sfer cesarstwa. Ceremonia pełnoletności 1884 roku zamknęła ten rozdział jak klamra -- i otworzyła następny, w którym studia, wojsko i dalekie podróże prowadziły ku człowiekowi, którym Ernest Günther wkrótce miał się stać.
Pan zamku (1884–1885)
Lato i jesień 1884 roku przyniosły Ernestowi Güntherowi coś, czego uczył się oczekiwać przez całe świadome życie: własny dom. Ceremonia przekazania administracji dóbr przemkowskich przez opiekuna — księcia Szlezwika-Holsztynu Krystiana — była aktem formalnym, lecz nabrzmiałym symboliką. Stary ród Augustenburgów, pozbawiony przez Bismarcka dziedzicznego tronu Szlezwika-Holsztynu, zachował przynajmniej to: rozległy majątek ziemski na Dolnym Śląsku, w cieniu pruskich lasów, z zamkiem i hutą, ze stawami, zwierzyńcem i folwarkami. Teraz ów majątek przechodził w ręce jedynego syna linii.41
Wilhelm, książę Prus — szwagier Ernesta Günthera, mąż Augusty Wiktorii — specjalnie przybył na ten uroczysty sierpniowy dzień. Na zgromadzeniu zorganizowanym przez urzędników i robotników książęcej huty żelaza wygłosił przemówienie, które długo pamiętano w Przemkowie. Nawiązując do toastu „Szczęść Boże!", skierowanego do nowego pana, oświadczył z emfazą, że to właśnie tutaj, w Przemkowie, spotkało go największe szczęście jego życia. Była to aluzja do pierwszego spotkania z Augustą Wiktorią — na polowaniu u jej ojca — pięć lat wcześniej. Sala odpowiedziała owacją.
Księżna Adelajda patrzyła na to wszystko ze smutkiem przemieszanym z dumą. Wiedziała, że jej dni w Przemkowie są policzone — testament jej zmarłego męża przeznaczał jej na rezydencję wdowią dom w Gotha. Odkąd syn przejął majątek, jej rola jako gospodyni zamku dobiegała końca. Tymczasem los dawał jej jeszcze jeden radosny dzień w ukochanym śląskim domu.
29 listopada 1884 roku na zamku w Przemkowie ogłoszono zaręczyny Karoliny Matyldy — drugiej córki księżnej Adelajdy — z księciem Szlezwika-Holsztynu-Sonderburga-Glücksburga Fryderykiem Ferdynandem, jedynym synem ciężko chorego księcia Fryderyka, starszego brata króla Danii Krystiana IX. Był to związek łączący dwie linie tego samego rodu szlezwickiego — Augustenburgów i Glücksburgów — które jednak różniła historia ostatnich dwudziestu lat. Wiadomość obiegła europejskie dwory.42
Ślub wyznaczono na 19 marca 1885 roku. Przemków szykował się do uroczystości tygodniami — miasto miało już wprawę z wesela Augusty Wiktorii sprzed czterech lat. Wieczorem 18 marca w zamkowych komnatach odbył się uroczysty pochód w kostiumach — widowisko z dziejów rodu, wymyślone z rozmachem, jakiego śląskie miasteczko jeszcze nie widziało.43
Za podstawę widowiska wzięto dwie historyczne procesje weselne: Ernesta Günthera z roku 1655 — założyciela linii augustenburskiej, budowniczego zamku na Alsen — oraz Filipa Ernesta Holsztynu-Glücksburga z roku 1722. Sześciu trębaczy w barwach Szlezwika-Holsztynu otwierało pochód, a po nich na salę weszły wieśniaczki i heroldzi. Skald w osobie przemkowskiego lekarza Scharfenberga, okryty szarą szatą ze złotą harfą, recytował rymowane strofy o dwóch szlachetnych rodach złączonych miłością. Główną rolę patrona korowodu — tytularnego przodka Ernesta Günthera z 1655 roku — odegrał sam Ernest Günther. Naprzeciwko niego stanęła w roli jego oblubienicy księżniczka Teodora z domu Hohenlohe-Langenburg (teraz już księżna Leiningen). Rolę króla Szwecji Karola X Gustawa, uczestnika tamtego wesela, przypadła — ku uciesze gości — pruskiemu księciu Wilhelmowi.
Następnego dnia, 19 marca 1885 roku, radca konsystorialny D. Dibelius z Drezna — ten sam, który prowadził konfirmację Ernesta Günthera sześć lat wcześniej — udzielił ślubu Karolinie Matyldzie i Fryderykowi Ferdynandowi w przemkowskim kościele ewangelickim. Asystowali miejscowy proboszcz Jentsch i szlezwicko-holsztyński pastor Mühlenhardt. Księżna Adelajda żegnała wzrokiem drugą córkę: ta przeprowadzała się do kraju otoczonego morzem, do Szlezwika, ku któremu jej ojciec żywił przez całe życie niezaspokojoną tęsknotę.44
Kilka tygodni później, w godzinach nocnych, Adelajda opuściła Przemków. Z sobą wzięła córki Luizę Zofię i Teodorę. Bryczka toczyła się przez śpiące miasto — ostatni raz jako kareta księżnej-pani. Przemków zostawiała teraz wyłącznie Ernestowi Güntherowi.
Między Poczdamem a Przemkowem (1885–1887)
Pierwsza samodzielna wiosna w Przemkowie była krótka. Ernest Günther, jak zapisano w późniejszych kronikach, „pierwsze lata w swojej posiadłości spędzał tylko na polowaniach, ponieważ z daleka trzymały go studia, zagraniczne podróże i służba wojskowa." Zamek dawał mu schronienie między kolejnymi wyprawami, a nie stałe miejsce zamieszkania.
Latem 1885 roku Ernest Günther towarzyszył matce i siostrze Luizie Zofii w podróży do Anglii. Spędzili większą część czasu w Folkestone, nadmorskim uzdrowisku w hrabstwie Kent. Luiza Zofia, skłonna do nadmiernego przebywania w wodzie, rozchorowała się od kąpieli morskich. Ernesta Günthera uderzyło podobieństwo krajobrazu do śląskich wrzosowisk — choć Anglia była dlań krajem obcym, odczuwał ku niej pewien rodzaj familiarności, jakby w tamtejszych wzgórzach i zachwaszczonych łąkach rozpoznawał coś z Przemkowa.45
Po powrocie obowiązki wojskowe przyciągały go do Prus. Wstąpił do 3. Pułku Lansjerów Gwardii Pruskiej — potocznie zwanych Żółtymi Ułanami od koloru ich mundurów — stacjonującego w Poczdamie. Był to pułk z tradycjami: przed laty służył w nim przez pewien czas jego stryj Krystian, który potem przeniósł się do Anglii i pojął za żonę Helenę, córkę królowej Wiktorii. Dla Ernesta Günthera służba w kawalerii była pierwszym powołaniem — stacjonował w Poczdamie, najpierw w Żółtych Ułanach, a następnie w Leib Garde Husaren.46
Służba w Poczdamie przyniosła mu przynajmniej jedno bolesne wspomnienie. Pewnego dnia podczas jazdy konnej przyszły nieprzewidziany wypadek — Ernest Günther złamał obojczyk. Leżał w rekonwalescencji w wynajętym kwaterunku w pobliżu koszar. Siostra Luiza Zofia, która wówczas przebywała w Pałacu Marmurowym, nie mogła swobodnie składać odwiedzin — etykieta pruska nakazywała, by niezamężna kobieta nigdy nie wychodziła bez przyzwoitki. Fräulein von Roeder chodziła więc w górę i w dół przed domkiem brata, podczas gdy Luiza Zofia mogła wpaść jedynie raz na małą kolację. Ernest Günther znosił to z humorem.47
Rok 1887 przyniósł w Przemkowie ważną gospodarcze novum: Ernest Günther założył stadninę koni. Sprowadził z Anglii pełnokrwistego ogiera gniadej maści — Ismail Paszę, wywodzącego się z linii Clanronald z Liaison lorda Clifdena — oraz ze stadniny brunszwickiej klacz kasztankę, nazwaną Antygoną. Przemków, z jego piaszczystymi pastwiskami i korzystnym klimatem dla hodowli źrebaków, wydał mu się miejscem odpowiednim. Hektar areału przeznaczono wyłącznie pod konie.48
W tym samym roku księżna Adelajda zdecydowała o porzuceniu Gotha na rzecz Drezna. Wynajęła jedno z najpiękniejszych mieszkań w mieście — przy Eisenstuckstraße 49 — z którego okien roztaczał się widok na wzgórza nad Łabą, lasy Dresdener Heide i na horyzoncie sylwetki saskiej Szwajcarii. Saksońskie miasto znała i lubiła od czasów, gdy Ernest Günther uczęszczał tam do Gimnazjum Vitzthuma. Na werandzie drugiego piętra urządziła pracownię malarską młodsza siostra Teodora. Dom stał się centrum towarzyskim dla przyjaciół sztuki i nauki.49
Przełom jesieni i zimy 1887 roku zastał Ernesta Günthera nie w Przemkowie ani w Poczdamie, lecz na pokładzie parowca wypływającego z Triestu.
Sześć miesięcy w Indiach (1887–1888)
Pomysł wyprawy do Indii dojrzewał zapewne przez miesiące. Towarzyszyli mu dwaj kompatrioci: profesor Waldemar Friedrich, ceniony malarz berliński, oraz oficer pruski, który uwiecznił podróż piórem. We trójkę — jak to zapisał autor wspomnień — stanowili „niezwykłe zestawienie: książę, malarz i oficer". Podróż miała charakter łowiecki i sportowy, choć jej kulturalna i przyrodnicza doniosłość przerosła pierwotne zamierzenia.50
Ciemna jesienna noc otuliła cienie wybrzeża i morza, gdy parowiec „Posejdon" opuszczał port w Trieście. Był październik 1887 roku. Na pokładzie zaczęły się wzajemne oględziny pasażerów: angielscy oficerowie, austriaccy kupcy, agenci Lloyda, kilku Włochów. Szczególne zainteresowanie budziła grupka mniszek urszulanek o spokojnych twarzach — zmierzały do służby w Indiach. Statek żeglował obok nagich wysp dalmatyńskich, mknął przez Brindisi, mijał Korfu i Kefalonię. piątego dnia — latarnia morska Damietty, płaski pas afrykańskiej ziemi z pierwszymi palmami, Port Said.
W Port Said zeszli na ląd, by podjąć nocny wypad do Kairu. Miasto nocą żyło osobnym życiem — kabarety i bazary, kieszonkowcy i policyjne patrole. Rankiem wrócili na statek, który właśnie wpływał w Kanał Sueski.51
Po trzech tygodniach żeglugi Bombaj powitał przybyszy lasem masztów i gwarem portowym. Przez kolejne miesiące trójka podróżników penetrowała subkontynent — południe z jego dżunglami Travancore, Cejlon z plantacjami herbaty, Madras, Hajdarabad. Polowania na tygrysy, słonie i pantery. Friedrich szkicował sceny myśliwskie, Ernest Günther strzelał, oficer notował. Pogoda, choroby koni, wizyty u maharadżów, noclegi w angielskich domach rezydentów i w namiotach rozbijanych na skraju dżungli — wszystko to stało się materią książki, którą Friedrich zadedykował swojemu towarzyszowi wyprawy.52
Sylwestra 1887 roku, przełom w roku 1888, trójka spędziła w Madrasie — w rezydencji gubernatora. „Pierwszą godzinę pełnego wydarzeń roku 1888 przeżyliśmy w Governmenthouse" — zanotował oficer. Był to błyszczący wieczór, gwiazdy nad Zatoką Bengalską, whisky zamiast sylwestrowego ponczu, ulubiony szirut do dobrej cygaretki. Nikt nie wiedział jeszcze, jak dramatyczny okaże się nadchodzący rok dla Niemiec.53
Wiosną, po miesiącach Wybrzeża Malabarskiego i Gudżaratu, wyprawa zapuściła się na suchy, rozżarzony płaskowyż Radźputany. W feudalnym powiecie Alwar przyjął ich Mangal Singh, miejscowy maharadża, zapraszając na polowanie na tygrysy. Obóz rozbito w romantycznym kotle górskim — prawdziwe miasto namiotów, z jadalnią wyłożoną czerwonym suknem w niebieskie wzory, ze słoniami przyozdobionymi howdahami i całodziennymi marszami szikari po tropie drapieżników. Ernest Günther polował z grzbietu słonia, a pędzel Friedricha uwiecznił go w tej roli.54
15 kwietnia 1888 roku wesoły konsul Bartels po raz ostatni odprowadził trójkę do Blue Bay pod niemiecką flagą z Apollo Bunder. Parowiec P. & O. wypuścił kłęby dymu, wyprawa była skończona. Bombaj znikał powoli za rufą, a postrzępione sylwety zachodnich Ghatów żegnały podróżnych w blasku zachodzącego słońca. „Indyjski sen się skończył" — zapisał Friedrich — „i wszystko, co było cudowne i wspaniałe, pozostało tylko wspomnieniem."55
Pamiątką wyprawy pozostały nie tylko trofea myśliwskie. Waldemar Friedrich wydał wkrótce książkę — po niemiecku, nakładem wydawnictwa Adalberta Fischera w Lipsku — dedykując ją Ernest Güntherowi „we wdzięcznej pamięci pięknych dni od jego towarzyszy podróży". Książę wracał do Europy jako człowiek, który własnoręcznie upolował tygrysa w dżunglach Travancore i przeżył kawaleryjski rajd przez pustkowia Radźputany. Był też dokładnie w połowie drogi życiowej.
Rok Trzech Cesarzy (1888–1889)
Niemcy, do których Ernest Günther wrócił wiosną 1888 roku, wchodziły w najkrótszy i najbardziej dramatyczny rok swojej nowoczesnej historii. Cesarz Wilhelm I, dziewięćdziesięcioletni fundator Cesarstwa, dogasał od miesięcy. 9 marca 1888 roku odszedł. Dzwony żałobne rozbrzmiewały od ośnieżonych Alp aż po żuławy Szlezwika-Holsztynu.56
Na tron wstąpił Fryderyk III — ulubieniec narodu, przyjaciel rodziny Augustenburgów, człowiek księcia Fryderyka z Przemkowa, który jako następca tronu wspierał starania ojca Ernesta Günthera o szlezwicką koronę. Teraz sam walczył z rakiem gardła i panował trzy miesiące. Księżna Adelajda, jak zapisała kronika domowa, „łączyła z żarliwością swoje modlitwy z modlitwami w całych Niemczech, aby wyjednać wyzdrowienie dla cesarskiego cierpiętnika." Znała jego plany — wolnomyślicielskie reformy, nowy wiek nauki i sztuki — i widziała, jak rozpadają się razem z dychawicznym oddechem chorego monarchy. 15 czerwca 1888 roku Fryderyk III skonał w Nowym Pałacu w Poczdamie.
Tego samego dnia tron przejął jego syn, Wilhelm II — szwagier Ernesta Günthera. „Księżna Adelajda stała się matką niemieckiej cesarzowej" — pisał biograf z powagą. Dla rodziny Augustenburgów był to moment osobliwy: ta sama dynastia, której Bismarck odebrał tron Szlezwika-Holsztynu, teraz poprzez Augustę Wiktorię siedziała u boku cesarza Niemiec. Ernest Günther był bratem Cesarzowej.
W Poczdamie, gdzie stacjonował, śledził te wypadki z bliska. Wciąż służył w 3. Pułku Lansjerów Gwardii — Żółtych Ułanach — przynajmniej do pewnego momentu, gdy przeniesiono go do Leib Garde Husaren, pułku, który cieszył się szczególnymi względami cesarza Wilhelma II, lecz w środowisku oficerskim innych formacji gwardii uchodził za mniej towarzyski.57
Tymczasem w rodzinie Augustenburgów dojrzewała kolejna historia miłosna — i tym razem Ernest Günther odegrał w niej rolę decydenta.
Książę Leopold Pruski, syn sławnego feldmarszałka Fryderyka Karola — kuzyn cesarza, oficer Gardes du Corps, który sam niedawno powrócił z własnej wyprawy do Indii — zwrócił uwagę na Luizę Zofię. Ona, z temperamentem żywszym niż dyktowała etykieta, nie kryła wahania. Ernest Günther, teraz głowa rodu, „wyraził dezaprobatę dla jej nieco gwałtownej odmowy" — jak to dyplomatycznie opisała siostra. Czynnik rodzinny zadziałał.58
10 stycznia 1889 roku Luiza Zofia powiedziała „tak" — oficjalnie, w salonie cesarzowej Augusty Wiktorii w berlińskim zamku. Ernest Günther przyglądał się zaręczynom jako głowa rodziny. Nazajutrz Leopold zamówił u złotnika w Berlinie złote pierścionki zaręczynowe; hojność miała stać się jego znakiem rozpoznawczym.59
Gdy przyszedł czas ślubu, latem 1889 roku, Ernest Günther przyjechał specjalnie do Drezna, by osobiście eskortować siostrę do Berlina. Prywatny powóz wypełnił kwiatami — pożegnalnymi prezentami od drezdeńskich przyjaciół Luizy Zofii. Przy granicy sasko-pruskiej, w Falkenbergu, stanęła gwardia honorowa; tam Ernest Günther przekazał siostrę nowej świcie. Jako głowa domu Augustenburgów to on — jak powiedzieliby Anglicy — „wydawał ją za mąż". Ceremoniariusze dworu próbowali odsunąć go na bok i wsadzić do powozu tylko damę dworu. Luiza Zofia zaprotestowała zdecydowanie.60
24 lipca 1889 roku w berlińskim Zamku Królewskim odbyły się uroczystości zaślubin. Cesarzowa Augusta Wiktoria w Chińskim Gabinecie nałożyła pruską koronę książęcą na głowę ukochanej siostry. Przy salwach armatnich z Lustgarten wymieniono obrączki. Wśród gości byli król Saksonii Albert i królowa Karola, wielki książę Saksonii-Weimar, nieoczekiwanie obecny w Berlinie król Grecji Jerzy I. Księżna Adelajda żegnała trzecią córkę wydaną za mąż. Ernest Günther — ostatni kawaler z rodzeństwa.61
Ku nowej dekadzie (1890–1894)
W roku 1890 stadnina w Przemkowie rozrosła się. Do angielskiego ogiera Ismaila Paszy i klaczy Antygony doszła klacz szlachetnej półkrwi — Mignon — oraz dwie węgierskie klacze: Kikki i Bess. Ernest Günther, zapalony jeździec, przykładał do hodowli koni szczególną wagę: przemkowski majątek dawał po temu idealne warunki, z piaszczystymi pastwiskami, lasami na spacery i stajnią zdolną obsłużyć kilkanaście koni.62
W marcu 1891 roku wydarzyło się coś, co skupiło całą rodzinę w Dreźnie. 31 marca w Kościele Świętego Krzyża odbyła się konfirmacja najmłodszej siostry — Teodory. Udzielił jej radca konsystorialny D. Dibelius — ten sam człowiek, który konfirmował Ernesta Günthera w Przemkowie dwanaście lat wcześniej, a potem prowadził śluby Karoliny Matyldy i Luizy Zofii. Cesarzowa Augusta Wiktoria przyjechała osobiście i przez całą uroczystość trzymała w swojej dłoni dłoń głęboko wzruszonej matki. Ernest Günther stał pośród rodziny jako głowa rodu — jedyny mężczyzna wśród pięciu sióstr.63
Jesienią — rok nie jest pewny, lecz wszystko wskazuje na 1892 — w Poczdamie zawrzało od wojskowej emocji: ogłoszono projekt rajdu kawaleryjskiego Berlin-Wiedeń i Wiedeń-Berlin. Pruska koncepcja zakładała test wytrzymałości koni i jeźdźców: ci sami oficerowie na tych samych koniach mieli pokonać kilkaset mil w ciągu kilku dni. Austriacy potraktowali rajd bardziej sportowo. Ernest Günther, „zapalony oficer kawalerii" — jak określiła go siostra — zapisał się bez wahania.64
Pierwszego października o szóstej rano jeźdźcy wyruszyli z Berlina. Mąż Luizy Zofii — Leopold, wówczas major Gardes du Corps — dosiadał rudego ogiera Taurusa. Ernest Günther jechał na własnym koniu. Drogi były długie, pogoda niepewna, kompani wypadali z trasy przez kontuzje i kulawizny koni. Leopold jako pierwszy dotarł do punktu kontrolnego w Floresdorfie pod Wiedniem — ku nieukrytej dumie siostry. Ernest Günther ukończył rajd, nie zostając zwycięzcą, lecz zdobywając coś cenniejszego niż nagroda: opinię jeźdźca godnego zaufania w każdych warunkach.
Rok 1893 przyniósł Ernestowi Güntherowi — i całemu domowi Augustenburgów — satysfakcję niemal polityczną. 3 lipca wydany został przez króla Prus reskrypt gabinetowy, przygotowany na podstawie wyczerpującej opinii wybitnego konstytucjonalisty ze Strassburga, profesora Labanda. Dokument regulował prawną pozycję rodu Szlezwika-Holsztynu na dworze pruskim: głowa książęcego domu zajmowała odtąd miejsce bezpośrednio po potomkach wielkich domów książęcych, a członkowie rodu korzystali z tych samych przywilejów konstytucyjnych i cywilnoprawnych, co zdetronizowane w 1866 roku dynastie niemieckie.65
Był to owoc wieloletnich zabiegów, które zaczął jeszcze ojciec Ernesta Günthera, a które jego przedwczesna śmierć przerwała. Teraz, przy pośrednictwie następcy tronu Fryderyka Wilhelma (dziś cesarza Wilhelma II) i w dobie, gdy dom Augustenburgów związany był z Hohenzollernami podwójnymi więzami małżeńskimi, owych zabiegów doczekał się finału. Księżna Adelajda — jak zanotował biograf — „widziała wysiłki swojego męża, posuwające się wreszcie naprzód".
W połowie lat dziewięćdziesiątych przemkowskie zakłady hutnicze zatrudniały już czterystu robotników. Huta była krwiobiegiem miasta — każdy z Przemkowian wiedział, co zawdzięcza ogniowi wielkich pieców. Ernest Günther rozglądał się za możliwościami rozbudowy, które miały wkrótce przybrać kształt konkretnego planu. Stadnina rosła, lasy przynosiły dochód z drewna i łowów, stawy dawały karpia. Posiadłość — trzynaście tysięcy hektarów z siedmioma folwarkami — funkcjonowała sprawnie pod rządami nowego pana.66
Ernest Günther wkraczał w drugą połowę trzeciej dekady życia. Nie ożenił się — jedyny kawaler w gałęzi, ostatni Augustenburczyk, który utrzymywał bezpośrednią linię rodu. Przemków czekał na jego dziedzica. Tymczasem życie toczyło się między siostrami rozsianymi po europejskich dworach, między Poczdamem a śląskim lasem, między kawalerią a hodowlą koni.
*
Dekada 1884–1894 okazała się dla Ernesta Günthera latami dojrzewania w roli, do której urodzenie go predestynowało. Przejął dziedzictwo po ojcu bez długów i ze sprawnie działającym majątkiem; przywdział mundur kawalerzysty i odbył służbę u boku przyszłego cesarza; wyruszył w świat — na sześć miesięcy do Indii — jako sportsman i myśliwy, a wrócił jako człowiek, któremu nieobce są lasy Radźputany i polowania na tygrysy. Prowadził trzy siostry do ołtarza w roli głowy domu. Widział śmierć dwóch cesarzy i narodziny rządów siostrzeńca-cesarza. Przemków trwał jako kotwica tożsamości — tu wracał, stąd wyjeżdżał, tu zaczynały się i kończyły wszystkie linie jego życia.
Budowla stulecia (1894–1898)
Kiedy latem 1894 roku Ernest Günther stał na dziedzińcu przemkowskiego zamku i patrzył na jego stare, szare mury, musiał już wiedzieć, co postanowił. Dom, który wzniósł dziadek Krystian August czterdzieści lat wcześniej — solidny, ale skromny, pozbawiony rozmach, jakim żył świat dynastyczny przełomu stuleci — nie pasował do miejsca, które miało się stać siedzibą pana z rodowodu sięgającego XVII wieku, szwagra cesarza Niemiec, gospodarza jednej z największych posiadłości na Dolnym Śląsku. Zamek wymagał nie renowacji. Wymagał nowej formy.
Architekta Ernest Günther znał już z reputacji. Ernst von Ihne, dworski radca budowlany, człowiek, który zaprojektował siedziby Fürstenbergów i Mendelssohnów w Grunewald, a potem zamek Friedrichshof w Taunusie — ten właśnie Ihne zaprojektował dla Ernesta Günthera nowy zamek w 1893 roku.67 Budowę ruszyła rok później, a skończyła się — przynajmniej w głównym zrębie — w roku 1897 lub 1898.
To, co wyrosło z przemkowskiej ziemi, było dziełem imponującym. Nowy zamek z białego śląskiego piaskowca, utrzymany w duchu wczesnego niemieckiego renesansu, z potężną wieżą, strzelistymi wieżyczkami, wykuszami, schodkowymi frontonami i balkonami, przykuwał wzrok z każdej strony. Krytyka zarzucała Ihnemu chłodny eklektyzm — lecz właśnie ta „warowna" powaga, jak mówiono, stanowiła o sile całości. Stary zamek, który stał się zbyt ciasny i zbyt zniszczony, rozebrano. Na jego miejscu stanął nowy — widomy znak, że linia augustenburska nie zamierza znikać z krajobrazu Śląska.
O wystrój wnętrz Ernest Günther zadbał osobiście. Jako zapalony podróżnik przywoził z wypraw po całej Europie i z Indii pamiątki, które trafiały teraz na ściany i do komnat nowego zamku. Były tu perskie i tureckie dywany, indyjskie zasłony z pereł, barokowe sanie ze zbiorów przodków. Dwa berlińskie salony artystyczne dostały zlecenia: profesor Akademii Gustav Eberlein wykonał pomnikowe popiersie samego Ernesta Günthera, zaś Harro Magnussen odlał rzeźbę jelenia do prywatnego salonu księcia i portretowe popiersie jego ojca, księcia Fryderyka.68 Galeria portretów przywieziona z zamku Augustenburg na wyspie Alsen — siedziby, od której ród wziął swoją nazwę — ułożona na nowo wzdłuż korytarzy, tworzyła ciągłość dynastycznej opowieści.
Była też sala z historycznymi ambicjami. W 1897 roku Ernest Günther zlecił berlińskiemu malarzowi historycznemu Rudolfowi Eichstädtowi cykl sześciu obrazów z dziejów Szlezwika-Holsztynu — dla sali w nowo wzniesionym zamku.69 Stare roszczenie do utraconego tronu nie dało się wyrazić w protokole dyplomatycznym. Można je było przynajmniej powiesić na ścianie.
W tym samym czasie, gdy przy zamku trwała budowlana wrzawa, kilkaset metrów dalej dymił wielki piec. Ernest Günther rozbudowywał hutę przemkowską. W roku 1896 wybudował drugą, nową hutę żelaza — imienniczkę swoich rodziców: „Hutę Fryderyka-Krystiana".70 Efekty dały się zmierzyć. Tam, gdzie w 1894 roku pracowało 400 robotników, w ciągu dekady zatrudnienie wzrosło do ponad tysiąca dwustu osób. Przemków przestał być senny.
Skandale i zaręczyny (1894–1897)
Lata budowy zamku nie były dla Ernesta Günthera czasem spokojnym. Jego imię pojawiało się w dworskich plotkach i prasowych doniesieniach z nieprzyjemną regularnością. W berlińskich kręgach nazywano go — z mieszaniną rozbawienia i dezaprobaty — „księciem Gachem"71, ponieważ odwiedzanie domów uciech stanowiło jego prawdziwą pasję. Pewnej nocy zagubił w łożu damy z półświatka najwyższe pruskie odznaczenie — Order Czarnego Orła. Ponieważ w Prusach porządek musiał być, obowiązkowa kobieta odniosła odznaczenie na policję, skąd trafiło z powrotem do właściciela — wraz z towarzyszącym mu rumieńcem cesarskiego niezadowolenia.
W połowie lat dziewięćdziesiątych berlińskie towarzystwo drżało z powodu afery Kotze — serii anonimowych listów, pełnych brutalnych oskarżeń pod adresem dam i dostojników cesarskiego dworu. Proces sądowy, odwołania, honorowe pojedynki — sprawa odbiła się echem po całej Europie. Historycy do dziś spierają się, kto stał za listy. Jeden z tropów wskazywał na Ernesta Günthera, który jako bywalec półświatka miał zarówno informacje, jak i środki dyspozycji.72 Nigdy nie zostało to udowodnione. Ale samo podejrzenie wystarczyło, by imię Ernesta Günthera padało w odpowiednim towarzystwie.
Jeszcze głośniej zrobiło się, gdy pewnego dnia pojawił się na wyścigach w Charlottenburgu — na siedzeniu powoziku, obok niego zaś, w służbie jego rodu, siedziała osławiona dama z towarzystwa, którą wszyscy obserwatorzy wzięli za jedną z księżniczek Augustenburgów. Cesarzowa była obecna. Damy dworu były obecne. Wielcy dostojnicy cesarstwa byli obecni. Błąd grzecznościowy nikt im nie wypomniał — bo nikt nie wiedział prawdy. Gdy prawda wyszła na jaw, Wilhelm II wydał natychmiastowy rozkaz wydalenia kobiety i nakazał Ernestowi Güntherowi opuścić Berlin, dopóki nie odpokutuje naruszenia zasad.73 Brat cesarzowej — świeżo po raz kolejny — wrócił do Przemkowa.
Tej jesieni 1897 roku doścignęła go też choroba. W listopadzie leżał w berlińskim hotelu z zapaleniem jelit. Cesarzowa Augusta Wiktoria przyszła do niego sama i spędziła dłuższy czas przy jego łóżku.74 Była to siostra, która z niezachwianą wiernością trwała przy bracie przez wszystkie jego potknięcia — wiedząc, być może, że i on trwał przy niej, gdy trzeba było.
Ale rok 1897 przyniósł też zmianę. Wiosną ogłoszono zaręczyny — i tym razem było to coś poważnego. Latem poprzedniego roku Ernest Günther przebywał jako gość na zamku Ebenthal w Austrii, w domu Filipa, księcia Saksonii-Koburga-Gotha — tego samego rodu, z którym cesarzowy dom był spleciony licznymi więzami. Tam poznał jego jedyną córkę, Dorotę.75
Dorota miała w chwili zaręczyn zaledwie piętnaście lat. Berlińska policja donosiła cesarzowej w raporcie, że wygląda jak „panienka szkolna — taka niewinna i taka drobna".76 Na bankiecie w Paryżu, wydanym przez ambasadora Niemiec na cześć narzeczonych, toczyła się po podłodze z gromadą psów, nie zważając na protokół. Ernest Günther miał trzydzieści trzy lata. Różnica wieku była znaczna. Łagodnie powiedziano, że „zapatrywanie na ten ożenek nie było jednomyślne".
Rodzinna historia Doroty komplikowała sprawę. Jej matka, księżna Luiza, trafiła do szpitala psychiatrycznego przez irytowaną rodzinę — a jej kochanek aresztowano za oszustwo. Ojciec, Filip, był zięciem Leopolda II belgijskiego, „Królewskiego Krezusa", którego bogactwo oznaczało, że Dorota była ważną partią majątkową.77 Prasa europejska liczyła plusy i minusy. Wychodziło różnie.
Ślub w Koburgu (1898)
Rok 1898 zapowiadał się przez miesiące. Uroczystości zaślubinowe wyznaczono na 2 sierpnia w zamku Ehrenburg w Koburgu. Do ewangelickiego nadwornego kościoła zamkowego zjechały zaproszone dworskie głowy. Dawny wychowawca Ernesta Günthera — stary pastor Mühlenhardt z Przemkowa, ten sam, który przemawiał przy trumnie ojca osiemnaście lat wcześniej — miał jako duchowny urzędnik prowadzić ceremonię.78
Ale już dzień wcześniej, 1 sierpnia, w Wiedniu, w pałacu koburskim — niemal w tajemnicy — odbyła się inna uroczystość. Przed księdzem z kościoła Świętego Szczepana, w obecności jedynie ojca panny młodej, księcia Filipa, oraz dwóch świadków — Augusta, księcia Koburga, i Hugo hrabiego Wurmbrand — Ernest Günther i Dorota wymówili słowa katolickie przysięgi małżeńskiej.79 Katolicka gazeta „Germania" ogłosiła, że ślub „jest według nauk kościoła prawomocny" — ale że Dorota dopuszcza się tym samym ciężkiego grzechu, łącząc sakrament z protestantem. Kościół katolicki nigdy nie poda jej ręki.
Reakcja belgijskiego domu królewskiego była natychmiastowa. Leopold II odmówił przybycia na wesele. Belgijska para królewska nie zjawiła się na uroczystości weselnej, jako wyraz protestu przeciwko pominięciu katolickiego błogosławieństwa.80 Koburg i Berlin przyjęły to ze spokojem, do jakiego dynastyczne komplikacje zdołały ich przyzwyczaić.
Wieczorem 2 sierpnia, gdy w kościele Ehrenburg zabrzmiały ostatnie słowa błogosławieństwa, para weselna wsiadła do pociągu ekspresowego z Norymbergii. Kilka godzin później, około 23, zjawili się w Monachium. W hotelu czekały już bagaże i służba. Towarzyszyli im kuzyni księżnej, książęta Bawarii Zygfryd i Krzysztof. Goście udali się następnie do zamku Biederstein pod Monachium — domu Wittelsbachów. Podróż dalej odbywała się w całkowitym incognito: w dokumentach figurowali jako hrabia i hrabina von Grafenstein.81 Żaden z nich nie miał jeszcze trzydziestu pięciu lat. Niemcy śledziły ich uważnie.
W trzecim tygodniu sierpnia, gdy miesiąc miodowy trwał jeszcze w biegu, prasa doniosła, że para książęca uda się niebawem do Brukseli, na wizytę u belgijskiej pary królewskiej — tej samej, która odmówiła przyjazdu na ślub.82 Dyplomacja rodzinna nie znała urazy. Ernest Günther wiedział, jak poruszać się między protokołem a skandalem — w obydwie strony.
W październiku 1898 roku Przemków powitał swoich nowych państwa. Książę Szlezwika–Holsztynu Ernst Günther i jego młoda żona Dorota przybyli do rodowej posiadłości po zakończeniu miesiąca miodowego.83 Teraz mieli wspólnie mieszkać.
Przemków jako siedziba (1898–1903)
Artykuł pamiątkowy, pisany z perspektywy kilku następnych dekad, zanotował krótko: „Spokój na dworze skończył się dopiero w 1898 roku, gdy Ernest Günther poślubił młodą Dorotę Marię księżniczkę Saksonii-Koburga-Gotha i zajął swoją stałą siedzibę w Przemkowie."84 Sformułowanie jest eleganckie. W istocie — przez pierwsze czternaście lat od uzyskania pełnoletności Przemków był dla Ernesta Günthera przystankiem między podróżami i służbą wojskową. Teraz stał się czymś, czym zamek być powinien: domem.
Nowy zamek przyjął swojego pana z rozległością pokoi, w których mieściły się kolekcje zebrane z całego świata. Sala cesarska — tak zwana nieoficjalnie, bo siostrzeniec-cesarz Wilhelm II miał tam własny apartament — dekorowana była perskiemu dywanami, indyjskimi zasłonami z pereł i wiszącymi lampami, których jeszcze w latach dwudziestych XX wieku nie zdążyło zabrać zniszczenie. Para zwierząt — psy i konie — była tu zawsze obecna; Ernest Günther zgłaszał foksteriery na wiedeńskie wystawy, hodował konie w stajni powiązanej z parkiem.
Około roku 1898 Ernest Günther założył też w swoich dobrach Wilkocina wielką plantację owoców. Sto dziesięć mórg, cztery tysiące drzewek: dwie trzecie jabłonie, reszta grusze i wiśnie. Trzydzieści sześć mórg porzeczki jako poduprawy, szparagi i truskawki osobno.85 Dobra górnośląskie rozrastały się systematycznie. Nowe stawy rybne — Staw Wyspowy, wielki siedemdziesięciomorgowy zbiornik koło Adelaidenau, Staw Czarny i kilka mniejszych — uzupełniały gospodarkę rybną posiadłości.
Polowania pozostały sercem życia towarzyskiego Przemkowa. Jesienne i wiosenne łowy ściągały do śląskiego miasteczka gości, których nazwy brzmiały jak lista kto jest kto w Europie przełomu stuleci. W czerwcu 1901 roku Ernest Günther gościł w Przemkowie arcyksięcia Franciszka Ferdynanda, habsburskiego następcę tronu. W ciągu trzech dni polowania arcyksiążę, w rewirach znanych z bogactwa wszelkiego rodzaju zwierzyny, zastrzelił siedemnaście kozłów i trzydzieści trzy cietrzewie.86 Był to gość, który w 1914 roku padnie od kul w Sarajewie — a echa tamtego strzału dosięgną i przemkowskiego zamku.
Rok później, wiosną 1902 roku, do leśniczówki Adelaidenau przyjechał ktoś jeszcze ważniejszy. Cesarz Wilhelm II z małżonką spędził trzydniową wizytę w posiadłości szwagra. Łowy na cietrzewie zaczęły się o świcie — o godzinie 3 nad ranem monarcha w towarzystwie Ernesta Günthera pojechał na bagnistą łąkę, gdzie toki cietrzewia zaczynały się jeszcze przed wschodem słońca.87 W lipcu 1902 roku przybyli z Bonn Adolf, książę Schaumburg-Lippe, z żoną Wiktorią — kolejną siostrą cesarza — na polowanie. Przemków żył.
Matka, księżna Adelajda, nie doczekała tych łowów. W sierpniu 1900 roku, w Dreźnie, po krótkiej chorobie, odeszła kobieta, która przez całe życie była centrum rodziny Augustenburgów. Ernest Günther pochował ją w Przemkowie, w grobowcu ewangelickim, gdzie spoczywał już ojciec. Przemków stał się przez to nie tylko siedzibą — ale też miejscem spoczynku.
W październiku 1903 roku para książęca wyjechała do Lensahn — do wielkoksiążęcej posiadłości Oldenburgów w Holsztynie, w dawnych rodzinnych stronach rodu, zaledwie kilkadziesiąt kilometrów od wyspy Alsen, gdzie kiedyś stał zamek Augustenburg. Kilka tygodni później, w listopadzie, Ernest Günther przyjechał do Berlina i stamtąd wyruszył na polowanie do Putbus na wyspę Rugię, na zaproszenie lokalnego księcia — wciąż ruchliwy, wciąż w drodze.
Rok ognia i protestu (1904)
Na początku 1904 roku Ernest Günther był jednocześnie w trzech miejscach — tak przynajmniej wyglądało to w gazetach. W Berlinie przewodniczył zebraniu założycielskiemu Środkowoeuropejskiego Towarzystwa Gospodarczego, które stu pięćdziesięciu polityków, kupców i przemysłowców powołało do życia w odpowiedzi na politykę celną Josepha Chamberlaina; na prezesa nowej organizacji wybrano właśnie Ernesta Günthera.
Wiosną 1904 roku, Ernest Günther zachorował na zapalenie opłucnej. Przez kilka tygodni zmagał się z chorobą, a gdy podniósł się na nogi, wyjechał z Dorotą do Baden-Baden na kurację.
Latem 1904 roku przyszło nieprzewidziane. Sierpień na Dolnym Śląsku bywał suchy — i tamtego roku suchość okazała się katastrofalna. W okolicach Przemkowa stanął ogień. Rozprzestrzeniał się szybko, przepalając leśne ostępy, które od stuleci stanowiły serce majątku Augustenburgów. Gdy płomienie ugaszono, okazało się, że spłonęło dwadzieścia pięć tysięcy morgów lasu — z czego dwadzieścia tysięcy należało do księcia Ernesta Günthera, pięć tysięcy do innych właścicieli.88
Wioska Pogorzele spłonęła doszczętnie. Szkodę wyceniono łącznie na około trzy miliony marek. Fiskus pruski — bo ogień zaczął się na terenach państwowych, albo przynajmniej tak twierdzono w rozliczeniach — zgodził się zapłacić odszkodowanie: dwieście złotych marek za morgę spalonego lasu, co dla Ernesta Günthera oznaczało dwa miliony marek. Wiosce Pogorzele przyznano sto dwadzieścia tysięcy.89
Poetka Ewa Stosch napisała wiersz. Zaczynał się od słów: „Las jest martwy. Teraz milczenie rozmyśla ponuro i ciężko…" Przemkowskie wrzosowiska, słynne z rozległości i piękna, leżały teraz jako spopielone cmentarzysko pni. Ernestowi Güntherowi zniknęło jednym letnim miesiącem to, czego nie dało się w kilka lat odbudować.
Afera Mirbacha była pierwszą z długiej serii skandali, które w roku 1904 krążyły wokół imienia Ernesta Günthera. Drugi wybuchł we wrześniu, gdy korespondent „New York Times" doniósł z Berlina, że książę Szlezwika-Holsztynu — brat cesarzowej — napisał artykuł krytykujący zarządzanie dworem, a rozgniewany Wilhelm II nakazał mu opuścić Berlin. Tytuł artykułu był lakoniczny i dobitny: „Einen deutschen Fürst verbannt" — „Niemiecki książę skazany na banicję". Cesarz nie wybaczał łatwo. Ernestowi Güntherowi pozostało wrócić do Przemkowa i czekać.90
Jesień przyniosła inną walkę — tym razem przy biurku. We wrześniu 1904 roku Ernest Günther jako głowa rodu Augustenburgów złożył protest do Bundesratu. Sprzeciwiał się temu, by nowo wybrany Sejm Oldenburga sam rozstrzygał o sukcesji w Wielkim Księstwie — co stwarzałoby precedens w sprawie konstytucyjnie zastrzeżonej dla władz cesarskich.91 Stanął po stronie porządku prawnego, zasad konstytucji cesarskiej, praw dynastycznych. Prasa odnotowała sprawę lakonicznie. Ale dla Ernesta Günthera był to gest znaczący: potomek linii, której odebrano tron, wciąż pilnował, by prawo dynastyczne nie dało się ominąć.
W połowie października Dorota podróżowała z Głogowa do Przemkowa, gdy na stacji Niegosławice wagon, w którym jechała ze swoją damą dworu, wykoleiła się podczas manewrowania. Złamanie osi. Gwałtowne uderzenie. Księżna wyszła bez szwanku. Ale rok jeszcze nie dobiegł końca.92
Jesienią wróciła sprawa pokojówki Milewskiej — Anny, córki wiejskiego rzeźnika, która przez lata miała sprawować kontrolę nad ciotką Ernesta Günthera, starą księżną Amelią, w jej egipskim apartamencie w Kairze. Gdy sześć lat wcześniej Ernest Günther pojechał do Kairu i z pomocą niemieckiego konsula kazał Milewską deportować do Niemiec, ta wniosła oskarżenie. W 1901 roku. W 1902. W 1904. Teraz berlińskie sądy zdecydowały się przesłuchać Ernesta Günthera — on jednak, jako członek suwerennej rodziny panującej, miał konstytucyjne prawo do zeznań w domu. II Sąd Rejonowy w Berlinie wysłał komisję do Przemkowa. Dwudziestego siódmego listopada 1904 roku Ernest Günther złożył zeznania pod przysięgą w zamku, przed delegowanym sędzią.93
Pod koniec listopada, 30 listopada 1904 roku, Ernest Günther przybył do Berlina z Przemkowa i zatrzymał się w hotelu Kontinental.94 Kilka dni wcześniej z Wiednia zjechali do Przemkowa Wielki Książę Weimarski i para Saksonii-Meiningen. Zamek żył gośćmi, mimo że lasy wciąż pachniały spalenizną.
Dekada 1894–1904 zamknęła się jak okrąg. Na początku — plac budowy, kłęby dymu z huty, rusztowania wokół przyszłego zamku. Na końcu — pożoga lasów i lawina protokolarnych spraw do załatwienia w Berlinie. Pośrodku: ślub z nastoletnią księżną, pierwszy własny dom jako para, narodziny nowego Przemkowa — zamku z białego piaskowca, który miał trwać. Trwał — dopóki w 1945 roku Sowieci nie rozebrali jego wnętrz, a ogień nie dopełnił reszty.
Rok 1904 skończył się dla niego nie na cesarskim balu, lecz przy śniadaniu u pary cesarskiej — w gronie gości znaleźli się niemiecki ambasador w Waszyngtonie baron Speck von Sternburg oraz książę Reuß. Był to znak, że powrót do łask, po wrześniowej banicji, przyszedł stopniowo, jak zawsze.
Ernest Günther miał teraz czterdzieści jeden lat. Za sobą — całe dorosłe życie w służbie, w podróżach, w skandalach i w budowie. Przed sobą — jeszcze siedemnaście lat w Przemkowie, wśród nowych stawów, nowych lasów, nowych gości. I żona, która z naiwnej uczennicy stawała się panią zamku.
Tysiączny kozioł i sprawa Milewskiej (1905–1907)
Rocznica pożaru, sierpień 1905 roku. Leśniczy relacjonował: las jest martwy od roku. Jak okiem sięgnąć, przez dawny drzewostan przebiega szeroki czarny pas — czternaście kilometrów długości, pięć szerokości. Trawy i zioła wyrastały już wszędzie ze spalonego poszycia, ale cisza była grobowa: nie brzęczały chrząszcze, nie śpiewały ptaki, tylko tu i ówdzie widać było ślady zwierzyny. Spokój przerywały jedynie uderzenia siekier. Robotnicy różnych narodowości — Rosjanie, Austriacy, Włosi i Niemcy — pracowali przy wyrębie. Drewno przerabiano na miejscu: na tarcicę, podkłady kolejowe, słupy telegraficzne. Młodsze drzewostany wypalano na węgiel drzewny. Wycinka miała się zakończyć jesienią 1906 roku. A jednak — po drugiej stronie pogorzeliska las już wracał. W tym roku zasiano trzy tysiące mórg upraw. Kozły wracały też do rewirów.
Latem 1906 roku Ernest Günther ustrzelił tysięcznego kozła od początku swojej myśliwskiej kariery w rewirach Przemkowa. Pierwszego — w maju 1880 roku, zaraz po objęciu pełnoletności. Berlińskie gazety odnotowały jubileusz jednym zdaniem: „Tysięczny kozioł. Książę Szlezwika Holsztynu Ernest Günther, brat naszej cesarzowej, po 26 latach trudnienia się myślistwem, upolował w tych dniach tysięcznego kozła."95
Wiosną 1906 roku Ernest Günther i Dorota ruszyli w podróż, jakiej Przemków jeszcze nie widział. Samochodem marki Mercedes 45 HP — zamówionym na berlińskiej wystawie samochodowej i wysłanym z wyprzedzeniem do Bukaresztu — wybrali się przez Budapeszt, Triest, Korfu, Ateny i Konstantynopol do Sofii. Powrót przez Bułgarię. Podróż śródziemnomorska i orientalna, osiem tygodni w trasie.96
Odbudowa lasów trwała systematycznie. Wiosną 1907 roku wznowiono kompleksowe prace zalesiania; za pomocą pługa parowego zaoranych miało zostać tysiąc dwieście mórg pozbawionych lasu powierzchni rewiru Biernatowa. Tymczasem koleje żelazne wypłaciły odszkodowania. Sprawa formalnie się zamknęła. Las rósł powoli — las nie śpieszy się nigdy.97
W Konstantynopolu para książęca uczestniczyła w Selamlik — oficjalnym piątkowym nabożeństwie sułtana, do którego dopuszczano wybranych gości dyplomatycznych. Przed wyjazdem z miasta zostali przyjęci na audiencji przez sułtana, który wręczył im w prezencie parę wspaniałych koni arabskich: ogiera kasztanowatego i siwego. Konie dotarły do Przemkowa wcześniej niż właściciele. Doręczyciel, turecki podpułkownik Ibrahim Bey ze swoją asystą, zamieszkał w zamku i pozostał na polowanie z podchodzenia na kozły.98
Wrzesień 1906 roku. Przemków przywitał cesarzową Augustę Wiktorię i trzynastoletnią księżną Wiktorię Luizę, które przybyły z Wrocławia. Czternastego dnia tego miesiąca była urodzinami księżnej córki. Cesarzowa w towarzystwie Ernesta Günthera udała się rano do kościoła ewangelickiego i złożyła wieniec na trumnach swoich rodziców — w grobowcu, gdzie od sześciu lat spoczywała matka. Równolegle w parku zamkowym dokonano skromnej ceremonii: poświęcono kamień pamiątkowy upamiętniający czas zaręczyn pary cesarskiej. Kamień osadzony w ławce z naturalnych kamieni, z napisem: „W roku srebrnego wesela... ku pamięci czasu zaręczyn 1880–1881".99
Rok 1907 przyniósł papieża i uniewinnienie. W marcu Ernest Günther i Dorota znaleźli się w Rzymie — wcześniej odwiedzili parę królewską Wiktora Emanuela i Helenę, a 23 marca zostali przyjęci na audiencji przez Piusa X. Nikt nie zapisał, o czym rozmawiano. Ale audiencja odbyła się — co gazety odnotowały starannie.100
Wiosną 1907 roku zakończyła się, po siedmiu latach, sprawa Milewskiej. Berlińska pierwsza izba karna II Sądu Okręgowego wysłuchała zeznań odczytanych z Przemkowa — Ernest Günther stwierdził pod przysięgą, że ciotka Amalia „nigdy nie podarowała Milewskiej żadnych klejnotów ani biżuterii", a roczne apanaże księżnej wynosiły zaledwie dwanaście tysięcy marek. Po godzinnej naradzie sąd ogłosił wyrok uniewinniający. Oskarżona Anna Milewska — „hrabina" z rewolwerem w ręce — wyszła wolna. Sprawa skończyła się nie wyrokiem skazującym, lecz pytaniem: czy Ernest Günther miał rację, deportując kobietę z Kairu? Sąd nie musiał tego rozstrzygać.101
Goście z całej Europy (1908–1910)
Przemków stał się w pierwszych latach XX wieku miejscem, do którego przyjeżdżała Europa — nie z obowiązku, ale z chęci. Jesień 1908 roku przyniosła gościa wyjątkowego: Michała Michajłowicza Romanowa, wielkiego księcia Rosji i kuzyna cara Mikołaja II, który wraz z żoną zatrzymał się w Przemkowie na kilka dni polowania. Relacje dynastyczne między Petersburgiem a Berlinem bywały chłodne. Ale łowy to inna sprawa.102
Kilka tygodni później para książęca ze Szlezwika-Holsztynu wyjechała do Brukseli. Na dworcu północnym oczekiwał ich osobiście król Belgii Leopold II — ten sam, który w 1898 roku odmówił przyjazdu na ślub wnuczki i protestanta. Teraz jednak przyjął ich u siebie i towarzyszył do zamku. Wieczorem wydano wielką ucztę galową. Dyplomacja rodzinna nie znała urazy.103
W sierpniu 1908 roku do Przemkowa przyjechali inni goście — niekoronowani, ale nie mniej zainteresowani zamkiem. Sto osiemdziesiąt osób z Dolnośląskiego Stowarzyszenia Wypraw po Zamkach przybyło specjalnym pociągiem z Głogowa. Na dworcu kolejowym, bogato udekorowanym flagami, czekał sam Ernest Günther — jako protektor Stowarzyszenia Ochrony Zamków Niemieckich, które przez lata zbierało środki na ratowanie historycznych rezydencji Rzeszy.104
Rok 1909 przyniósł nowy projekt. Ernest Günther ogłosił, że zajmie się hodowlą kłusaków — koni wyścigowych specjalizujących się w kłusie. „Wiadomość ta w niemieckich kręgach zajmujących się kłusakami wzbudziła ożywioną radość" — pisała „Allgemeine Sport-Zeitung". Przemkowska stadnina, znana dotychczas z koni pełnej krwi angielskiej, miała wkroczyć w nową specjalność. Para książęca zimowała w Anglii — w Bournemouth przy kanale La Manche — a na początku roku wyruszyła do Egiptu na trzymiesięczny pobyt.105
Czerwiec 1910 roku. Nie w Przemkowie tym razem — lecz w Obersasbach niedaleko Karlsruhe. Tam, w majątku Hochfelden, w willi baronowej Idy Roeder von Diersburg, 21 czerwca, na słabość serca zmarła Teodora — najmłodsza siostra cesarzowej i Ernesta Günthera. Miała zaledwie 35 lat. Urodziła się w Przemkowie w lipcu 1874 roku. Teraz miała tam wrócić. Lecz jej droga do rodzinnego gniazda była naznaczona wyobcowaniem. W Dreźnie, na werandzie drugiego piętra wynajętego mieszkania, urządziła pracownię malarską, szukając ucieczki w sztuce z dala od dworskiego szoru. Jednak po śmierci matki w 1900 roku relacje z bratem przybrały chłodny obrót. Ernest Günther, stojący na czele rodu jako jedyny mężczyzna wśród pięciu sióstr, nie pozwolił jej wrócić na stałe do domu rodzinnego w Przemkowie. Podjęta próba zamieszkania z parą książęcą zakończyła się fiaskiem — żadna ze stron nie była zadowolona ze wspólnego życia, co zmusiło księżniczkę do wyprowadzki. Wsparcia udzieliła jej siostra, cesarzowa Augusta Wiktoria, przekazując jej majątek Bornstedt pod Poczdamem, gdzie Teodora oddawała się sztuce. Gdy nadeszła wiadomość o śmierci, cesarzowa podróżowała całą noc, by zdążyć na ostatnie pożegnanie. Rozsypała na jej ciele białe róże. Cesarzowa Augusta Wiktoria, Ernest Günther i liczna rodzina przewieźli trumnę z Achern do Przemkowa. Pochowano ją w ewangelickim grobowcu rodziny, obok ojca i matki106 — w krypcie, którą Ernest Günther wybudował własnym sumptem.
Śmierć Teodory zbiegła się z innym nieprzyjemnym epizodem: sporem o majątek teściowej. Księżna Belgii Luiza, matka Doroty, od lat wydawała ponad miarę. Gdy jej wierzyciele zagrozili postępowaniem sądowym, Luiza opowiadała dziennikarzowi „Matina", że to zięć — Ernest Günther — jest inicjatorem wniosku o kuratelę nad nią. „Ta historia jest prawdziwą komedią" — mówiła, jak donosi wiedeński dziennik. Komedia skończyła się kuratelą.107
Pojednanie z cesarzem (1911)
Rok 1911 zaczął się w St. Moritz — para książęca ze Szlezwika-Holsztynu spędziła tam kilka tygodni zimowego wypoczynku w szwajcarskim kurorcie. Wiosną Ernest Günther wrócił do Przemkowa — przez Monachium i Budapeszt, gdzie przewodniczył walnemu zebraniu Środkowoeuropejskiego Towarzystwa Gospodarczego. Latem wyjechał do Gravenstein — na starą duńską siedzibę rodu. Jesienią wrócił.
Ale prawdziwym wydarzeniem roku 1911 był grudzień. Od lat Ernest Günther i cesarz Wilhelm II nie byli w pełnej komitywie — szwagrowie spotykali się wprawdzie na dworskich wydarzeniach, lecz atmosfera pozostawała napięta. Cesarzowa Augusta Wiktoria, jak pisał korespondent, „musiała w końcu przezwyciężyć trudności, które stanęły na drodze" między bratem a małżonkiem. Były to — dodawał korespondent ostrożnie — trudności „wyłącznie natury osobistej".108
Szóstego grudnia 1911 roku, po śniadaniu u kardynała metropolity Koppa we Wrocławiu, cesarz Wilhelm II wsiadł do pociągu dworskiego i pojechał do Przemkowa. O godzinie siedemnastej trzydzieści pociąg stanął przy bogato udekorowanym dworcu kolejowym. Na peronie czekali Ernest Günther z księżną Dorotą, jej ojciec Filip książę Koburga, książę pruski Fryderyk Wilhelm z małżonką i minister rolnictwa. Wieczorem podano wieczerzę. Nazajutrz odbyło się polowanie. Drugi dzień na wieczór przyniósł gościnny spektakl: część zespołu berlińskiego Residenztheater z Richardem Alexandrem na czele wystawiła jednoaktową francuską farsę „Nach dem Opernball". Cesarz patrzył. Śmiał się, jak piszą sprawozdawcy. Ósmego grudnia odjechał do Berlina.
Pojednanie było kompletne. Dla Przemkowa oznaczało to jedno: cesarz wróci.
Pięćdziesiąte urodziny i ostatnie polowania (1912–1913)
W 1912 roku Ernest Günther otworzył archiwa rodowe dla badaczy. Efektem były dwie biografie — dziadka, mecenasa Schillera, i pradziadka. Historyczność stała się dla niego wartością samą w sobie.
Jedenastego sierpnia 1913 roku Ernest Günther ukończył pięćdziesiąt lat. Z osobistymi życzeniami przybyła z rana siostra — księżna, żona Fryderyka Leopolda. Wieczorem przed zamkiem odbyły się pochody z pochodniami: dwadzieścia trzy stowarzyszenia z tysiącem dwustu członkami. Przemków iluminowany. Księżna Dorota odwiedziła tego dnia liczącą dziewięćdziesiąt pięć lat wdowę Simon, mieszkankę ulicy Breitestraße, dawną pracownicę leśną — i wręczyła jej w darze pieniądze i wino. „Szczególna radość tej pani".109
W listopadzie 1913 roku cesarz przybył do Przemkowa — prawdopodobnie po raz ostatni przed wybuchem wojny. Jechał z Milicza, gdzie gościł u hrabiego Maltzahna. Para cesarska przybyła w środę po południu i została przyjęta na bogato udekorowanym dworcu przez księcia i księżnę, starostę powiatu szprotawskiego barona von Kottwitz oraz całą świtę. Nazajutrz odbyło się polowanie na bażanty w rewirach Adelaidenau. Wieczór upłynął pod znakiem spektaklu teatralnego — wiedeński teatr Tanagra wystąpił przed gronem około pięćdziesięciu znamienitych gości. Wieczorem pociąg cesarski odjechał do Donaueschingen. Cesarzowa pozostała w Przemkowie do soboty. Gdy wyjeżdżała, zatrzymała się rano przy kościele ewangelickim i złożyła wieniec na trumnach rodziców i siostry Teodory w książęcej krypcie.110
Lato 1914 i wybuch wojny
Rok 1914 zaczął się dla Ernesta Günthera tak, jak wiele poprzednich — w drodze. Czwartego stycznia, ledwie trzy dni po Nowym Roku, wyjechał z Przemkowa do Budapesztu na coroczne posiedzenie Środkowoeuropejskiego Towarzystwa Gospodarczego, którego był protektorem.111 Budapeszteńskie spotkania należały już od dekady do stałego rytmu jego życia: hotel „Grand Hotel Hungaria", rozmowy z ministrami i bankierami, obiady z hrabią Andrássy, obrady przy zamkniętych drzwiach w sprawie ceł i taryf między Rzeszą a Monarchią Austro-Węgierską. Tym razem wyjechał z księżną Dorotą, szefem dworu Bernardem von Rochow i damą dworu panną von Saß. Na miejscu czekali już delegaci z Wiednia, Berlina i Budapesztu — sto pięćdziesiąt nazwisk z list kto jest kim w środkowoeuropejskiej polityce handlowej.
Luty minął w berlińskim wirze sezonu. Cesarz wyprawiał ostatni bal karnawałowy w Białej Sali zamku berlińskiego; Ernest Günther zasiadał u stołu cesarskiego obok królowej Grecji, sióstr Wilhelma II i generalicji. W połowie miesiąca Dorota wróciła do Przemkowa, on został jeszcze w stolicy — zapewne na posiedzeniach Izby Panów, w której przez tę wiosnę pojawiał się regularnie.
Na wiosnę był jeszcze wyjazd do Berlina, skąd para wróciła do Przemkowa. Wkrótce potem Ernest Günther i Dorota wyjechali na południe — przez Wiedeń, Opatię (Abbazję), Postojnę — zwiedzili tamtejszą jaskinię. W czerwcu do Przemkowa przyjechał książę Prus August Wilhelm — z kilkudniową wizytą. Spokojne miesiące. Para odbyła jeszcze podróż do Berlina, by następnie wrócić do Przemkowa.
Na przełomie marca i kwietnia polował gościnnie u arcyksięcia Fryderyka w Bilje na słonki — taka była szlachecka Chorwacja: mokradła nad Drawą, długie poranki z myśliwską świtą, wieczory przy stole arcyksiążęcym.112 W Opatiji dołączyła do niego księżna Dorota, a potem razem z Leopoldem, księciem Sasko-Koburga, przejechali samochodem przez Słowenię do Postojny — i zjechali windą w głąb potężnych jaskiń Postojna Cave, gdzie stalaktyty i stalagmity tworzyły katedry z kamienia, które opisywano w każdym ówczesnym przewodniku po monarchii.113 Był to jeden z tych momentów, kiedy można zapomnieć o polityce.
Dwudziestego ósmego kwietnia para książęca wróciła do Przemkowa po dłuższym pobycie na południu. Dwa dni później, trzydziestego, Dorota kończyła trzydzieści trzy lata. Maj przyniósł wizyty: teść Filip Sasko-Koburski zajechał do zamku na kilka dni. Na przełomie maja i czerwca Ernest pojechał do Berlina na sesję Izby Panów. W pierwszej dekadzie czerwca przybył do Przemkowa książę Prus August Wilhelm — na kilkudniowe polowanie. Wraz z nim przyjechali nadprezydent prowincji śląskiej dr von Günther z żoną i księżna Carolath z dwiema księżnymi. Zamek żył kolejną wielką wizytą, ogrodnik miał co robić, kucharz co gotować.114
Dwudziestego ósmego czerwca 1914 roku, w niedzielne południe, w Sarajewie rozległy się dwa strzały. Ernest Günther wiedział z prasy i z dworskich telegramów, kto zginął: arcyksiążę Franciszek Ferdynand, następca tronu Austro-Węgier — ten sam, który dwukrotnie polował w Przemkowie, który siedział przy jego stole i jeździł po śląskich ścieżkach leśnych. Wiedział zapewne też — choć może nie chciał jeszcze w to wierzyć — że po tych dwóch strzałach Europa już nie wróci do tamtego lata. W lipcu Austro-Węgry wypowiedziały wojnę Serbii. W sierpniu płonęła Europa.
Na froncie (sierpień–grudzień 1914)
Pierwsze tygodnie sierpnia przyniosły Przemkowu to, czego nikt nie zaznał od pokolenia: mobilizację. Na tutejszym dworcu pociągi wojskowe mijały się z cywilnymi, na rynku grupki ludzi czytały plakaty z ogłoszeniem stanu wyjątkowego, w kościele ewangelickim odprawiano nabożeństwa za wyruszających na wojnę. Wszelkie zdatne do noszenia broni roczniki do czterdziestego piątego roku życia zostały powołane pod broń. Przemków żegnał swoich mężczyzn śpiewem „Deutschland, Deutschland über alles" i łzami na peronie.
Ernest Günther, jako pruski generał dywizji à la suite — oficer przydzielony do dyspozycji cesarza, bez stałego dowództwa — stawił się na wezwanie frontowe. Jako mężczyzna w pięćdziesiątym pierwszym roku życia, pan ziemski z dolegliwościami, jakie zbiera się przez dekady polowań i podróży, mógł zapewne liczyć na służbę przy kwaterze głównej. Ale wyruszył na wschód.
Właśnie na zachodzie, w Belgii, w dniach dwudziestego czwartego i dwudziestego szóstego sierpnia, w okolicach Mons i Tirlemont, rozegrały się pierwsze wielkie starcia z Brytyjczykami. W pobliżu Le Cateau, gdzie armia brytyjska przegrupowywała się w chaosie odwrotu, Ernest Günther był świadkiem pojmania kapitana Ivana Haya — młodego oficera, który znał Przemków i bywał w zamku w Książu u księżnej Daisy Pless. Gdy tylko zrozumiał, co się stało, wysłał do Daisy wiadomość o losie jej znajomego. Księżna podjęła natychmiast poszukiwania i jeszcze we wrześniu mogła poinformować zaniepokojoną matkę Haya w Szkocji, że jej syn żyje, choć w niewoli.115 Taki był świat tamtej epoki: wielka wojna, a w niej splecione nitki prywatnych przyjaźni i lojalności.
Pod Tirlemont i Mons Ernest Günther znalazł się w samym środku działań wojennych. Jego oddziały — lub raczej oddziały, przy których się znajdował — zdobyły oba miasta. Za udział w tych walkach otrzymał jesienią Krzyż Żelazny obu klas. Berlińska prasa donosiła o tym krótko i rzeczowo: „Ernest Günther książę Szlezwika–Holsztynu, brat cesarzowej, który od początku wojny przebywa na froncie, został odznaczony krzyżem żelaznym".116
W połowie października książę wrócił do Przemkowa — po raz pierwszy od wybuchu wojny — razem z Dorotą.117 Miał za sobą kilka tygodni kampanii w Belgii i kilkaset kilometrów drogi przez ogarniętą wojną Europę. Pobyt w zamku trwał ledwie dziesięć dni. Dwudziestego października, po krótkiej sesji parlamentarnej w Berlinie, znów pojechał na front.
Dwudziestego piątego października 1914 roku londyński „The New York Times" doniósł, że Ernest Günther, książę Szlezwika–Holsztynu, szwagier cesarza Niemiec, został mianowany asystentem gubernatora generalnego Belgii.118 Gubernatorem był generał Moritz von Bissing — człowiek znany z żelaznych metod rządzenia, jeden z najbardziej nielubianych urzędników w całej belgijskiej historii. Asystentura przy takim urzędzie nie była posadą marzeń, ale była posadą. Ernest Günther znał Belgię z dawnych wizyt, mówił po francusku — był przynajmniej bardziej do niej przygotowany niż większość pruskich generałów.
Zanim jednak zdążył na dobre zasiąść przy brukselskim biurku, dopadła go choroba. Kampania wschodnia, do której wrócił po październikowym Przemkowie, zebrała żniwo: dolegliwość niezidentyfikowaną bliżej w źródłach, dosyć poważna, by trafiła do sanatorium. W grudniu Ernest Günther leżał w Berlinie, w luksusowym „Sanatorium des Westens" przy Kurfürstendamm, pod opieką tajnego radcy Kuttnera — jednego z najlepszych lekarzy stolicy.119 Dwudziestego drugiego grudnia, uznany za wyleczonego, odjechał do Przemkowa. Stamtąd miał wrócić na front wschodni.
W zamku tymczasem od dwudziestego piątego listopada trwał szpital wojenny. Pięćdziesiąt rannych ze wschodniego teatru działań wojennych — przywiezionych specjalnym pociągiem w dwóch wagonach — leżało teraz w komnatach, które jeszcze niedawno przyjmowały cesarzy.120 Opiekował się nimi miejscowy doktor Schneider i siedemdziesiąt dwie kobiety i dziewczęta okolic Przemkowa, wyszkolone na kursach pielęgnowania rannych. Dorota koordynowała zbiórki dla lazaretów w Głogowie, Szprotawie, Żaganiu, Przemkowie, Chocianowie i okolicy; przyjmowała dary w berlińskim hotelu „Bristol", przez kwadrans dziennie.121
1915: Zdobycie Warszawy
Wiosna 1915 roku upłynęła w rytmie frontowym i parlamentarnym, który stał się nową normalnością. W połowie marca w Berlinie odbyła się ceremonia i konferencja wojenna pruskich dygnitarzy — fotografia utrwaliła Ernesta Günthera w towarzystwie hrabiego Schwerina, barona von Rechow, hrabiego Keyserling-Rautenburg, księcia Trachenberg i księcia Hatzfeld. Wszyscy w mundurach, wszyscy z wyraźnie nabrzmiałą świadomością historycznego momentu.
Dorota, która przez pierwsze miesiące pracowała w służbie pielęgniarskiej w Akwizgranie, teraz z powrotem rezydowała w Przemkowie, gdzie prowadziła już szpital na sześćdziesiąt łóżek. Cały czas napływały transporty rannych, a ona organizowała wszystko: łóżka, medykamenty, pielęgniarki, jedzenie dla rekonwalescentów. Dla rannych z Bułgarii — sprzymierzeńca, który przystąpił do Trójprzymierza w październiku 1915 roku — przeprowadzono na polecenie rodu książęcego osobną zbiórkę, która przyniosła ponad czterysta marek gotówki i wielkie ilości lekarstw, owoców i odzieży wełnianej.
Latem 1915 roku Ernest Günther trafił pod skrzydła jednego z najważniejszych dowódców Kaiserheer — feldmarszałka Leopolda Bawarii, który dowodził Armią Wschodnią. Był to człowiek siedemdziesięcioletni, doświadczony weteran wojen 1866 i 1870, cieszący się wśród żołnierzy autorytetem starego rzemieślnika wojennego. Pod jego naczelnym dowództwem Ernest Günther uczestniczył w wielkim letnim natarciu, które zmieniło oblicze frontu wschodniego. W sierpniu 1915 roku sprzymierzone wojska niemiecko-austro-węgierskie zdobyły Warszawę — i to, jak doniosła prasa, w awangardzie, wśród pierwszych pruskich oddziałów wkraczających do upadłego miasta.
Dwudziestego pierwszego sierpnia 1915 roku przemkowski kronikarz odnotował: „Przemków, 21 sierpień. Książę Szlezwika–Holsztynu Ernest Günther otrzymał Wielki Krzyż bawarskiego orderu zasługi z mieczami. Książę przynależy do naczelnego dowództwa armii księcia Bawarii Leopolda i znajdował się wśród pierwszych pruskich oddziałów, które zdobyły Warszawę". Wielki Krzyż Orderu Zasługi Korony Bawarskiej z mieczami — odznaczenie wojenne, przyznawane za osobistą odwagę lub wybitne zasługi bojowe. Po Krzyżu Żelaznym obu klas był to kolejny dowód, że pięćdziesięciojednoletni książę nie ograniczał się do honorowej obecności w kwaterze głównej.122
Jesienią wyruszył do Wiednia z misją dyplomatyczną — albo po prostu z wizytą, na jaką protokół i pokrewieństwo dynastyczne pozwalały. Dwudziestego siódmego października 1915 roku w cesarskim pałacu Schönbrunn arcyksiążę Franciszek Józef I, cesarz osiemdziesięciopięcioletni, coraz słabszy, coraz bardziej osamotniony przez tę wojnę, przyjął Ernesta Günthera na audiencji prywatnej.123 O czym rozmawiali — protokół milczy. Być może o Belgii, może o perspektywach frontu wschodniego, może o rodzinnych sprawach dynastycznych. Z pewnością o tej Europie, która tak szybko się rozsypywała.
*
Dekada 1905–1915 okazała się dla Ernesta Günthera latami próby w najszerszym sensie tego słowa. Zaczęła się od odbudowy — lasów wypalonych przez sierpniową pożogę, tysięcznego kozła ustrzelonego jako symbol powrotu do normalności, i systematycznego zalesiania, które miało trwać lata. Przyniosła też podróż samochodem przez pół Europy i Bliski Wschód, arabskie konie z Konstantynopola i papieską audiencję w Rzymie. Przemków stał się w tych latach miejscem, które przyciągało Europę: wielki książę Rosji, cesarz Niemiec, arcyksiążę Franciszek Ferdynand — wszyscy odwiedzali śląskie rewiry i zamek z białego piaskowca. Pojednanie z Wilhelmem II w grudniu 1911 roku zamknęło wieloletnią osobistą dysharmonię między szwagrami i otworzyło ostatnią spokojną dekadę przemkowskiego życia. A potem — w ciągu kilku lipcowych tygodni 1914 roku — ten świat runął. Ernest Günther wyruszył na front w pięćdziesiątym pierwszym roku życia, walczył pod Mons i Tirlemont, wrócił z Krzyżem Żelaznym i chorobą nabytą w kampanii wschodniej. Dekada, która zaczęła się od pożaru lasu, skończyła się pożarem Europy. Przemków zamienił się w szpital wojenny. Las — jak zawsze — rósł powoli.
1916: Dobroczynność wojenna i ostatnia wizyta cesarzowej
W tym samym czasie, gdy na Somme i pod Verdun armie traciły po sto tysięcy ludzi miesięcznie, Ernest Günther wracał do Przemkowa i zajmował się sprawami, które znał od dzieciństwa: lasami, hutami, ludźmi.
Luty 1916 przyniósł Dorocie Krzyż Zasługi za Dobrowolną Opiekę nad Chorymi z odznaczeniem wojennym — nadany przez króla Bawarii Ludwika III.124 Był to dyplomatyczny gest wobec lojalności, jaką przemkowska para książęca okazywała przez osiemnaście miesięcy wojny. Dyplomacja wojenna miała swoje reguły i swoją estetykę; jedną z nich był właśnie obrót orderów.
Pod koniec lutego Ernest Günther i Dorota wyjechali na dłuższy pobyt do Berlina.125 W stolicy trwały obrady parlamentarne, zebrania gospodarcze, spotkania Środkowoeuropejskiego Towarzystwa Gospodarczego, które nawet w środku wojny usiłowało koordynować politykę handlową Niemiec, Austro-Węgier i sprzymierzonych państw. Na tym polu Ernest Günther był naprawdę aktywny: przewodniczył konferencjom, rozmawiał z ministrami, pisał memoranda.
Na początku marca książę zjawił się na zamku w Przemkowie z niespodziewaną inicjatywą. Zaprosił miejscowych kupców do komnaty recepcyjnej i zaproponował im rzecz niespotykaną: założenie spółdzielni zakupowej, która zaopatrywałaby robotników jego hut i folwarków w artykuły spożywcze po cenach niższych od rynkowych — bez szkody dla interesów kupieckich. Sam wniósł do spółdzielni „niemały wkład finansowy". Wiadomość obiegła dziesiątki gazet od Lipska po Baden — bo to był pomysł, który kłócił się z pruską logiką stosunków między właścicielem a robotnikami i z samą naturą arystokratycznego paternalizmu.126 A jednak sprawdziło się: w maju 1916 roku spółdzielnia działała. Najważniejsze artykuły spożywcze sprzedawano o jedną trzecią taniej. A wszystkie upolowane zwierzęta Ernest Günther zarządził rozdzielać bezpłatnie między ubogą ludność majątku i miasteczka Przemkowa.127
Piątego czerwca 1916 roku król Wirtembergii Wilhelm II nadał Dorocie Krzyż Charlotty — za opiekę nad rannymi żołnierzami wirtemberskimi, którzy przechodzili przez śląskie lazarety.128 Przemkowska księżna zbierała ordery wojenne jak zbierało się je w całej cesarskiej Rzeszy: po jednym od każdego sprzymierzonego królewskiego patrona.
Latem Ernest Günther odnotował też sukces na torze wyścigowym. Jego trzyletni ogier Roderich — syn klaczy Oak Blossom — wygrał konkurs Rahlstedt w Hamburgu-Farmsen.129 Była to jedna z niewielu radosnych notatek w kalendarzu tego roku.
We wrześniu wyjechał do Berlina na posiedzenie Towarzystwa Niemiecko-Bułgarskiego, któremu przewodniczył, a potem na posiedzenie Środkowoeuropejskiego Stowarzyszenia Gospodarczego. Stamtąd pojechał na obchody pięćdziesięciolecia swojego regimentu — Pułku Piechoty „Książę Holstein".130 Pułk świętował półwiecze istnienia w środku czwartego roku swojej historii bojowej.
W ostatnich dniach listopada, kiedy już wyraźnie czuć było nadchodzącą zimę, do Przemkowa przyjechała cesarzowa Augusta Wiktoria. Była to wizyta wyjątkowa — i smutna. Siostra przyjeżdżała do brata, ale oboje wiedzieli, że jedzie też do krypty. W niedzielę, dwudziestego listopada, cesarzowa uczestniczyła razem z parą książęcą w głównym nabożeństwie w kościele ewangelickim — po raz pierwszy nie weszli przez boczne, dyskretne drzwi dworskiej loży, lecz głównym wejściem, wśród zebranych, którzy zaśpiewali na ich powitanie.131 Po południu cesarzowa, brat i księżna Dorota zeszli razem do krypty pod kościołem, gdzie w sarkofagach leżeli rodzice: ojciec Fryderyk, matka Adelajda, siostra Teodora. Augusta Wiktoria złożyła przy trumnach wieniec.
Cesarzowa opuściła Przemków w sobotę. Nikt nie wiedział jeszcze, że to jej ostatnia wizyta. Kronikarz przemkowski odnotuje kilka lat później: „Po raz ostatni przed swoją śmiercią w 1921 roku cesarzowa bawiła w Przemkowie w 1916 roku".
Kilka dni po odjeździe siostry Ernest Günther i Dorota spakowali bagaże i wyjechali do Wiednia.132 Dwudziestego pierwszego listopada 1916 roku w Schönbrunn skonał cesarz Franciszek Józef I — ten sam, który rządził Austro-Węgrami od 1848 roku, który przyjął Ernesta Günthera na audiencji rok wcześniej. Uroczystości pogrzebowe zgromadziły w Wiedniu wszystkie dynastyczne powiązania Europy Środkowej.
W grudniu Ernest Günther musiał zająć się sprawą, która ciągnęła się od lat: teściowa, księżna Luiza Belgijska, córka króla Leopolda II, prowadziła życie na granicy finansowej katastrofy, uwikłana w romans z chorwackim oficerem Gezą Mattachichem i w procesy sądowe. Gdy Mattachicha wydalono z Monachium, księżna Luiza sama zwróciła się do zięcia z prośbą o pomoc. Ernest Günther zgodził się działać — ale na swoich warunkach. W grudniu 1916 roku, za jego wnioskiem, sąd monachijski orzekł ubezwłasnowolnienie księżnej Luizy z powodu rozrzutności.133 Prawnie była teraz pod kuratelą. Finansowy chaos jej życia miał zostać z zewnątrz poskromiony. W styczniu 1917 roku orzeczenie nabrało mocy prawnej.134
1917: Lider parlamentarny, poseł dyplomaty
Rok 1917 przyniósł Ernestowi Güntherowi awans, którego nie szukał, ale który przyjął: w marcu, gdy hrabia von Buch, dotychczasowy lider frakcji konserwatywnej w pruskiej Izbie Panów, podał się do dymisji po wewnętrznym konflikcie partyjnym, jego miejsce zajął brat cesarzowej.135 Była to rola, do której Ernest Günther latami się przygotowywał — przemawiając, interweniując, budując reputację człowieka, który mówi wprost. Teraz stanął na czele tej frakcji.
Dwudziestego ósmego marca Izba Panów debatowała nad budżetem. Ernest Günther zabrał głos — zarówno jako lider frakcji, jak i jako człowiek, który miał coś do powiedzenia. Protestował przeciwko formie ataków Izby poselskiej na Izbę Panów. A potem poszedł dalej: „Przeczuwa się, że historia zatoczyła wielkie koło. Niemcy nigdy nie były tak wielkie. Niemcy i ich sojusznicy kroczyli od zwycięstwa do zwycięstwa. Mamy nadzieję pokonać nawet najpotężniejszego wroga w jego najbardziej pierwotnym żywiole". Sala biła brawo.136 Był to rok nieograniczonej wojny podwodnej, rok rewolucji rosyjskiej, rok, w którym Stany Zjednoczone przystąpiły do wojny po stronie Ententy. Klimat był napięty; optymizm był polityczną koniecznością.
Dwudziestego pierwszego kwietnia, w dniu urodzin Doroty, Ernest Günther ogłosił z Wrocławia gest, który był zarówno ekonomicznym, jak i politycznym sygnałem: zatwierdził wydatki sześćdziesięciu tysięcy marek na podwyżki wynagrodzeń i wypłaty dla pracowników dolnośląskiego dominium Przemkowa — i dodatkowo trzy tysiące marek na Ochotniczy Fundusz Wojskowy, z którego korzystały rodziny jego pracowników będących na froncie.137 Roczny zysk ze zwiększonych płac przypadał robotnikom, którzy jego huty dźwigali przez cztery lata wojny.
We wrześniu wyruszył do Budapesztu. Dwunastego września 1917 roku dotarł do stolicy węgierskiej jako prezydent Środkowoeuropejskiego Związku Gospodarczego — i od razu wciągnął się w wir spotkań: przed południem z byłym sekretarzem stanu Szerényim, w południe obiad z hrabią Andrássy i ministrem handlu, po południu posiedzenie parlamentu, rozmowa z premierem Wekerlém. Wieczorem — kolacja. Następnego dnia kolejna tura obrad.
Wrzesień 1917 roku był też miesiącem, w którym pewna wiedeńska gazeta opublikowała osobliwą notatkę: „Ernest Günther książę Szlezwika–Holsztynu i Wielki Książę August z Oldenburga twierdzą, że noszą tytuł Sukcesora Norwegii".138 Erbe von Norwegen — dziedzic Norwegii. Roszczenie wynikało ze skomplikowanych dynastycznych kalkulacji, które Ernest Günther kultywował od dawna jako głowa linii augustenburskiej. Większość europejskich kancelarii prawnych zlekceważyłaby ten tytuł; Ernest Günther nosił go z powagą, którą można było wziąć albo za dynastyczną godność, albo za dynastyczny upór.
W ostatnich dniach września wyruszył do Wiednia — spotkał się tam z księciem Waldemarem pruskim, zjedli razem kolację w ambasadzie niemieckiej, wśród dyplomatów i attache militaires.139 Wiedeń wojenny, szary i głodny, wyglądał już zupełnie inaczej niż Wiedeń sprzed czterech lat. Cesarz Karol I, który odziedziczył po Franciszku Józefie tron i wojnę, szukał wyjścia — choćby tajnego, choćby kosztem sojusznika.
1918: Ostatni rok Rzeszy
Rok 1918 był w Europie rokiem złudzeń i klęski. Na wschodzie Rosja podpisała traktat brzeski — haniebny mir, który oddawał Niemcom Polskę, Ukrainę i kraje bałtyckie. Na zachodzie nadciągały świeże armie amerykańskie. W Berlinie rząd żywił nadzieje, że wystarczy wytrzymać do jesieni.
W tym klimacie Ernest Günther pozostawał aktywny na kilku frontach równocześnie. W pierwszej dekadzie kwietnia uczestniczył w berlińskiej izbie adwokackiej w uroczystym założeniu Roboczej Komisji dla Lotnictwa Niemieckiego — Arbeitskommission für den deutschen Luftverkehr, w skrócie ADL.140 Obok przedstawicieli Ministerstwa Spraw Wewnętrznych, Ministerstwa Marynarki i Ministerstwa Wojny, obok profesora Hergesella z Niemieckiego Związku Lotników i dyrektora Tuchersfelda — siedział tam książę ze Śląska, patron i protektor nowej, jeszcze nieokrzepłej branży. Lotnictwo cywilne było projektem po wojnie; zaangażowanie przed jej końcem było gestem wiary w to, że ta wojna się skończy.
W tym samym tygodniu przemawiał publicznie o polityce wschodniej i polskiej: „Polacy muszą być rządzeni twardą ręką, ale z drugiej strony trzeba obchodzić się z nimi w białych rękawiczkach. Sztuki tej często brakuje niemieckim możnowładcom".141 Był to komentarz człowieka, który znał Śląsk — z jego polskojęzyczną ludnością, z tarciami etnicznymi, z codziennym pytaniem, jak zarządzać różnorodnym terenem. Nie był to postulat wyzwolenia — był to postulat skuteczności.
Dwudziestego kwietnia 1918 roku ogłosił fundację wojenną: sto tysięcy marek, przeznaczonych dla weteranów rannych w wojnie, którzy mieliby być osiedlani w jego dobrach — w Przemkowie, w okolicznych majątkach powiatu szprotawskiego i głogowskiego, a także w Gravensteinie i w historycznych posiadłościach Augustenburga i Sonderburga na północy.142 Była to fundacja szczodra, nawet jak na standardy epoki, w której filantropię traktowano jako obowiązek dynastyczny.
W maju 1918 roku delegacja Środkowoeuropejskiego Towarzystwa Gospodarczego wyruszyła do Wiednia na wielką konferencję o gospodarczej wydajności sprzymierzonych państw. Konferencja trwała dwudziestego trzeciego i czwartego, a wieczorem dwudziestego piątego maja — w Schönbrunn, w tym samym pałacu, w którym Franciszek Józef przyjmował go trzy lata wcześniej — Ernest Günther stanął przed cesarzem Karolem I.143 Był to ostatni habsburski cesarz, człowiek trzydziestodwuletni, desperacko szukający pokoju, który ratowałby monarchię i dynastię. Ernest Günther reprezentował przy tym stole Niemcy; po audiencji odjechał do Przemkowa.
Sierpień przyniósł wyjazd do Wiednia — kilkudniowy pobyt, notowany w kilku gazetach jednocześnie.144 We wrześniu był w Budapeszcie: obiad u ministra Szterenyiego, polowanie w Vinkovce na południu Węgier. Wrzesień 1918 roku — na frontach włoskim i zachodnim armie Ententy przełamywały ostatnie linie obronne.
W październiku i listopadzie 1918 roku imperium, w którym Ernest Günther żył od urodzenia, rozpadło się w ciągu kilku tygodni. Drugi Rzesza, cesarstwo pruskie, monarchia pruska — wszystko odeszło razem z cesarzem Wilhelmem II, który w pierwszych dniach listopada uciekł do Holandii. Niemcy przestały być cesarstwem.
Rewolucja i przetrwanie (grudzień 1918 – 1919)
Pod koniec listopada 1918 roku przez Niemcy przeciągały armie wracające z frontu zachodniego. Jeden z westfalskich oddziałów artylerii polowej — wędrujący z Francji przez całą Rzeszę — dotarł do Przemkowa pod koniec grudnia. Żołnierze wkraczali wyczerpani, z sześcioosobowymi komitetami żołnierskimi, które jednak, jak odnotował naoczny świadek, „na swoim pierwszym posiedzeniu nie uzurpowały sobie najmniejszej władzy" nad porządkiem.
Przemków przeżywał to, co całe Niemcy: nagłą próżnię władzy, spontaniczne zebrania, robotnicze postulaty, pytania o to, co będzie dalej. W mieście i okolicznych majątkach hutniczych pracowało już tysiąc dwustu robotników — największe skupisko ludzi pracy w całej okolicy. Ich związki zawodowe organizowały demonstracje. Jeszcze w trakcie wojny, w maju 1918 roku, około tysiąca robotników przemkowskiej huty żelaza przemaszerowało z huty Henryki do centrum miasteczka i przedstawiło swoje żądania magistratowi.
Czwartego grudnia 1918 roku Ernest Günther stanął przed mieszkańcami Przemkowa. Zebrało się ich ponad sześćset — „ze wszystkich klas zawodowych", jak podała prasa — i wysłuchało długiego przemówienia księcia. Ernest Günther powiedział: byłby gotów, bez uszczerbku dla swojej dotychczasowej działalności politycznej, współpracować w ramach swojej posiadłości w wykonywaniu socjalistycznych zadań. Od dwudziestu lat — podkreślił — interesuje się kwestiami społecznymi w mowie i w piśmie.145
Ta deklaracja obiegła europejską prasę. W lutym 1919 roku agencje telegraficzne rozesłały wiadomość, która zatrzymała wiele czytelniczych spojrzeń: „Byłem socjalistą od dwudziestu lat" — powiedział Ernest Günther, książę Szlezwika–Holsztynu, brat byłej cesarzowej Niemiec, do publiczności na wielkim zgromadzeniu w Przemkowie.146 Był zwolennikiem ośmiogodzinnego dnia pracy. Wielokrotnie podnosił głos ostrzegawczy w najwyższych radach, ale jego ostrzeżenia przechodziły niezauważone — tak przynajmniej mówił teraz, gdy było po wszystkim.
Historycy mogą spierać się, na ile ta deklaracja była strategiczną adaptacją arystokraty, który chciał przeżyć rewolucję bez strat majątkowych, a na ile wyrazem przekonań, które rzeczywiście kultywował przez dwie dekady. Pewne jest, że Ernest Günther przez całe życie interesował się reformą prawa wyborczego, że wnosił do Izby Panów projekty postępowe jak na tamte czasy, że zakładał kooperatywy i fundusze pracownicze, zanim stało się to polityczną koniecznością. Przemkowscy robotnicy musieli o tym wiedzieć — inaczej sześćset osób „ze wszystkich klas zawodowych" nie przybyłoby słuchać swojego pana.
W listopadzie 1919 roku Ernest Günther snuł kolejny plan: chciał wybudować dla pracowników swoich posiadłości budynek kinematograficzny, z projekcjami rozrywkowymi i edukacyjnymi.147 Trwały rozmowy z kilkoma firmami o dostawie aparatu. Kino dla hutników — nie teatr dworski, ale kino robotnicze. Był rok 1919.
Ostatni rok (1920–1921)
Rok 1920 przyniósł ostateczne decyzje, które Ernest Günther odkładał od dawna. Jeszcze przed wojną wiedział, że nie będzie miał własnych dzieci — ślub z Dorotą w 1898 roku, dwadzieścia dwa lata małżeństwa, żadnego potomka. Dziedzictwo Augustenburgów — zamek, lasy, huty, prawo do noszenia tytułu, który budowali przodkowie od XVII wieku — czekało na kogoś. W roku 1920 Ernest Günther podjął formalną decyzję o adopcji. Wybrał dwoje dzieci ze spokrewnionej linii Szlezwik-Holsztyn-Sonderburg-Glücksburg: Jana Jerzego i Marię Luizę.148 Stali się odtąd noszącymi jego tytuł i jego nazwisko.
Wiosną lub latem tegoż roku Ernest Günther dokonał też transformacji swojego największego majątku przemysłowego. Przemkowska huta żelaza i emaliernia — „Herzogliche Eisen- und Emalier-Werke" — działając wstecz od pierwszego kwietnia 1920 roku, została przekształcona w spółkę akcyjną.149 Przyczyna była pragmatyczna: w nowej, powojennej Rzeszy zarządzanie wielkim zakładem przemysłowym jako prywatną własnością dynastyczną było coraz trudniejsze prawnie i podatkowo. Forma spółki akcyjnej dawała bezpieczniejsze ramy. Huta, która zatrudniała już tysiąc dwustu pracowników i eksportowała swoje wyroby za granicę, pozostała de facto własnością dynastii — ale w nowym opakowaniu.
Latem 1920 roku Ernest Günther i Dorota pojechali do Mariańskich Łaźni. Wyjechali z damą dworu panną von Saß, zamieszkali w hotelu „Grand Ott" — jednym z najwytworniejszych w uzdrowisku, gdzie wody mineralne i leśne powietrze miały leczyć z powikłań, jakie przynosi wiek i nieustanny stres.150 To był ich ostatni dłuższy urlop razem.
Jesienią Dorota zorganizowała w Wiedniu, w ramach szerokiej akcji pomocy społecznej, koncert kościelny, który przyniósł siedem tysięcy marek dochodu. Za tę kwotę zakupiono żywność i wysłano do Wiednia — dla mieszkańców miasta, które cztery lata po wojnie wciąż nie mogło nakarmić własnych rodzin. Pokonane imperia żywią swoich mieszkańców gorzej niż zwycięskie.
W rok nowy Ernest Günther wkraczał w najlepszym razie z przeczuciem, że świat, który znał, ostatecznie i nieodwołalnie odszedł. Siostra Augusta Wiktoria chorowała w holenderskim Doorn, przy mężu-wygnańcu. Adopcja zabezpieczała dynastyczną ciągłość. Spółka akcyjna zabezpieczała majątek. Sam był w pięćdziesiątym ósmym roku życia — zdrowy, aktywny, choć lata kampanii wojennych i czterdziestolecia zarządzania wielkim dominium musiały zostawić ślad.
*
Lata 1916–1921 były dla Ernesta Günthera czasem, w którym każda z ról, jakie przez życie odgrywał, dobiegała końca jednocześnie. Rola oficera — skończyła się wraz z rozpadem Kaiserheer jesienią 1918 roku. Rola lidera frakcji konserwatywnej w pruskiej Izbie Panów — wraz z likwidacją samej Izby. Rola szwagra cesarza — wraz z ucieczką Wilhelma II do Holandii. Zostały mu role, które sam sobie wybrał: właściciel ziemski, reformator, patron robotników, głowa wygasającego domu. Na wiecu w grudniu 1918 roku powiedział do sześciuset Przemkowian, że był socjalistą od dwudziestu lat — i nikt go nie wygwizdał. Przez następne dwa lata przekształcał hutę w spółkę akcyjną, adoptował dziedzica, wyjeżdżał do Mariańskich Łaźni i słuchał, jak Europa powoli uczy się żyć bez cesarzy. Siostra Augusta Wiktoria chorowała w Doorn, przy wygnańcu-mężu. Przemków trwał. A potem — bez zapowiedzi, w lutym 1921 roku — serce odmówiło posłuszeństwa i Ernest Günther wszedł do historii jako ostatni pan zamku, który zdążył go zbudować, zanim świat, dla którego go budował, przestał istnieć.
22 lutego 1921
Źródła zachowały ten dzień w kilkunastu krótkich depeszach, które telegraficzna sieć rozesłała z Przemkowa do całej Europy jeszcze tej samej środy. Czytamy je jedno po drugim, w tej samej oszczędnej formie, którą narzuca pilność wiadomości:
„Przemków, 22 luty. Ernest Günther książę Szlezwika–Holsztynu zmarł dzisiaj po południu po krótkim okresie choroby na atak serca".
I dalej, z Berlina, wieczorem: „Według wiadomości telegraficznej z Przemkowa wczoraj po południu zmarł po krótkiej chorobie na udar serca Ernest Günther książę Szlezwika–Holsztynu".151
W źródłach internetowych odnotowano, że przyczyną śmierci było powikłanie po zropieniu korzenia zęba.152 W depeszach prasowych czytamy „krótka choroba" i „udar serca" — formularz, który stosowano wtedy do każdej nagłej śmierci, bez względu na faktyczny powód. W obydwu opisach było coś wspólnego: nagłość. Nikt się tego nie spodziewał. Miał pięćdziesiąt siedem lat.
Przez kolejne dni, przez kilkanaście godzin berlińskiego czasu dworskiego, lekarze w holenderskim Doorn ukrywali wiadomość przed chorą cesarzową Augustą Wiktorią. Stan jej zdrowia był już tak poważny — dwa tygodnie wcześniej sama przeżyła pierwszy poważny atak serca — że lekarz nie pozwolił jej nic powiedzieć. Dopiero jedenastego marca, gdy stan cesarzowej chwilowo się ustabilizował, wiadomość do niej dotarła. I natychmiast wywołała drugi, ciężki atak.153 Augusta Wiktoria przeżyła brata o niespełna siedem tygodni. Umarła jedenastego kwietnia 1921 roku w Doorn.
Dwudziestego szóstego lutego 1921 roku w kościele ewangelickim w Przemkowie odbyły się uroczystości pogrzebowe. O godzinie trzynastej trzydzieści pastor Schöttke — kaznodzieja miejski, człowiek znany w miasteczku — stanął przy katafalku i wziął za podstawę kazania słowa psalmu: „Meine Seele ist stille zu Gott, der mir hilft" — Dusza moja w milczeniu wyczekuje Boga. Od niego przychodzi moje wybawienie.154
Za trumną szedł Przemków — ludzie z hut i lasów, urzędnicy i kupcy, miejscowy nauczyciel i miejscowy lekarz. A za nimi — delegaci dynastycznych Niemiec, które już nie istniały, ale których protokół wciąż obowiązywał: książę August Wilhelm Pruski jako przedstawiciel byłego cesarza, była następczyni tronu, inne książęce osobistości. Przemków był niewielkim miasteczkiem na Dolnym Śląsku, ale pochował w tym dniu człowieka, który przez trzydzieści siedem lat stanowił jego centrum — pana zamku, właściciela huty, patrona spółdzielni i szpitala, prezesa towarzystw, generała i posła, posiadacza fantastycznych tytułów i jednego z ostatnich wielkich panów feudalnych w pruskim sensie tego słowa.
Trumna spoczęła w grobowcu rodzinnym w parku zamkowym — w tym samym, który Ernest Günther wybudował własnym sumptem, do którego sprowadził prochy rodziców i gdzie przez lata płonęło białe światło na sarkofagach Fryderyka i Adelajdy. Teraz dołączył do nich.
Pierwszego kwietnia 1921 roku, po długich negocjacjach, książę Szlezwika–Holsztynu Albert — kuzyn Ernesta Günthera, spadkobierca linii — objął majątek ziemski Przemkowa.155 Huta Ernesta Günthera działała dalej jako spółka akcyjna, zatrudniając przez kolejne lata tysiąc dwustu pracowników i eksportując emaliowane wyroby na rynki europejskie. Zamek stał. Lasy rosły.
Był rok 1921. Pruskie imperium, które dało Ernestowi Güntherowi urodzenie, tytuł i powołanie, odeszło trzy lata wcześniej. Ale Przemków trwał.
Ordery i odznaczenia
W ciągu swojego życia Ernest Günther otrzymał odznaczenia od kilkunastu monarchów europejskich. Były one odzwierciedleniem zarówno jego pozycji dynastycznej — jako głowy domu Augustenburgów i szwagra cesarza Niemiec — jak i osobistych zasług wojskowych z lat 1914–1915. Trzy odznaczenia wymieniane są bezpośrednio w źródłach tej biografii: Order Orła Czarnego (w kontekście skandalu dworskiego z połowy lat dziewięćdziesiątych), Krzyż Żelazny obu klas (bitwy pod Tirlemont i Mons, jesień 1914) oraz Wielki Krzyż Orderu Zasługi Koronnej Bawarii z mieczami (zdobycie Warszawy, sierpień 1915). Pozostałe potwierdzone są przez Almanach Gotajski, heraldyczne informatory państw-nadawców oraz prasę epoki.
Nie wszystkie odznaczenia Ernest Günther nosił bez przygód — Order Orła Czarnego, najwyższe pruskie wyróżnienie, raz już zagubił w okolicznościach, które cesarz przyjął z niezadowoleniem. Odzyskał go — i zachował do końca życia.
Austro-Węgry
– Wielki Krzyż Kawalerski Orderu Świętego Szczepana
– Wielki Krzyż Kawalerski Orderu Leopolda (1889)
Belgia
– Wielka Wstęga Orderu Leopolda (1898) — przesłana jako ślubny podarunek przez króla Leopolda II, który choć nie przybył osobiście na wesele, nie odmówił honorowego gestu
Cesarstwo Niemieckie
– Kawaler Orderu Orła Czarnego — najwyższe pruskie odznaczenie (zob. rozdz. XV)
– Order Orła Czerwonego
– Krzyż Żelazny I klasy (1914) — za udział w bitwach pod Tirlemont i Mons
– Krzyż Żelazny II klasy (1914) — za udział w bitwach pod Tirlemont i Mons
Królestwo Bawarii
– Kawaler Orderu Świętego Huberta (luty 1901)
– Order Zasługi Wojskowej — Wielki Krzyż z mieczami (1915) — za zdobycie Warszawy w awangardzie wojsk feldmarszałka Leopolda Bawarskiego
Królestwo Wirtembergii
– Kawaler Wielkiego Krzyża Orderu Korony Wirtemberskiej (1892)
Królestwo Szwecji
– Królewski Order Wazów — Komandor Krzyża Wielkiego (1890)
Badenia
– Order Domowy Wierności — Krzyż Kawalerski (1901)
Księstwo Anhalt
– Królewski Order Alberta Niedźwiedzia — Krzyż Wielki (1891)
Księstwo Bułgarii
– Wielki Krzyż Świętego Aleksandra
Księstwa Ernestyńskie
– Order Domowy Książęcy Sasko-Ernestyński — Krzyż Wielki
Wielkie Księstwo Hesji
– Order Domowy Lwa Złotego
Królestwo Włoch
– Order Świętych Maurycego i Łazarza
Niderlandy
– Order Lwa Niderlandzkiego — Krzyż Wielki
Saksonia-Weimar-Eisenach
– Order Sokoła Białego — Krzyż Wielki
Królestwo Saksonii
– Order Korony Rucianej
EPILOG: OSTATNI PAN PRZEMKOWA
Gdy trumna Ernesta Günthera zniknęła w ciemności krypty, a ostatni goście opuścili przemkowski park, zapadła cisza. Nie była to jednak cisza spokoju, lecz cisza końca pewnej epoki. Miał pięćdziesiąt siedem lat. Zostawił po sobie żonę, Dorotę, która przeżyła go o ponad czterdzieści lat, lecz już nigdy nie znalazła w Przemkowie takiego samego domu. Zostawił przybraną rodzinę — Jana Jerzego i Marię Luizę, którym przekazał tytuł, lecz nie zdołał przekazać czasu. Zostawił majątek, który w kwietniu 1921 roku przejął kuzyn Albert, i hutę, która funkcjonowała dalej jako spółka akcyjna, nosząc jego imię jeszcze przez lata.
Zostawił też zamek. Biały piaskowiec, który kazał wznieść, by trwał wiecznie, przetrwał jego śmierć o ćwierć wieku. Stał się świadkiem kolejnej wojny, kolejnej zmiany granic, kolejnego zapomnienia. W 1945 roku Sowieci rozebrali jego wnętrza, a ogień dopełnił reszty. Zostały mury, które autor tej książki zna z dzieciństwa — nadpalone, puste, milczące. Ernest Günther budował je z myślą o przyszłości, której nie dane mu było zobaczyć. Adaptował się do nowej rzeczywistości, mówił o spółdzielniach i prawach robotników, próbował przetrwać jako feudalny pan w świecie bez cesarzy. Historia zweryfikowała te wysiłki bezlitośnie.
W polskiej pamięci historycznej niemal nie istniał. Został zaszufladkowany jako „niemiecki książę", element obcy na ziemi, która po 1945 roku stała się polska. Jego nazwisko zniknęło z tablic, jego portrety zniknęły ze ścian, a krypta, którą wybudował własnym sumptem dla swojej rodziny, stała się miejscem zapomnianym, strzeżonym tylko przez korzenie drzew i warstwę ziemi. A jednak, gdy chodzi się dzisiejszym Przemkowem, wciąż można natknąć się na ślady jego obecności. Ulice, którymi jeździł, lasy, w których polował, stawy, które kazał wykopać — to wszystko nosi jego niewidoczne piętno.
Ernest Günther wszedł do historii jako ostatni pan zamku, który zdążył go zbudować, zanim świat, dla którego go budował, przestał istnieć. Był człowiekiem z krwi i kości, pełnym sprzeczności: konserwatystą z socjalistycznymi deklaracjami, niemieckim księciem zakochanym w śląskiej ziemi, bratem cesarzowej, który wolał rozmawiać z robotnikami niż z dyplomatami. Jego życie było mostem między XIX a XX wiekiem, między monarchią a republiką, między pamięcią a zapomnieniem.
Niniejsza biografia nie przywróci mu utraconych tytułów ani nie odbuduje zniszczonych murów. Jest jednak próbą przerwania milczenia, o którym wspomniano w kronikach. Jest dowodem na to, że kamienie pamiętają, nawet jeśli ludzie wolą milczeć. Ernest Günther nie jest już księciem Szlezwika—Holsztynu w sensie politycznym. Stał się czymś trwalszym — częścią historii tego miasta. I dopóki ktoś będzie pytał o ten zamek, o tę hutę, o ludzi, którzy tu żyli, zanim przyszły czasy, które wszystko zabrały — dopóty on nie odejdzie całkowicie.
Przemków trwał. On też trwa. W zapisach archiwów, w depeszach z lutego 1921 roku, w białych różach rozsypanych niegdyś na trumnie siostry i w tej opowieści, która właśnie dobiegła końca.
PRZYPISY
[1] Narodziny syna: Friedrich Maximilian Oertel, Das Jahr 1857, Meissen 1858, Tablica XVI — pełne imię: Fryderyk Wilhelm Wiktor Karol Ernest Krystian August, urodzony 3 VIII 1857 r. na zamku w Przemkowie. Śmierć syna: Książka "Das Jahr 1858 : Zweiter Nachtrag zur zweiten Auflage der Genealogischen Tafeln des XIX. Jahrhunderts", Oertel, Friedrich Maximilian, Meissen: C.E. Klinkicht & Sohn (Christian Schmidt) 1859. Pochówek w Przemkowie: Zbigniew Fras, Wiesława Staniszewska, Przemków. Szkice z dziejów miasta, Wrocław. Narodziny Ernesta Günthera (11 VIII 1863): Książka „Herzogin Adelheid von Schleswig-Holstein: ein Lebensbild der Mutter unserer Kaiserin”, Friedrich Carl von Esbach, 1917 rok, tłum. E. Cipura.
[2] Książka „Herzogin Adelheid von Schleswig-Holstein: ein Lebensbild der Mutter unserer Kaiserin”, Friedrich Carl von Esbach, 1917 rok, tłum. E. Cipura.
[3] Książka „Herzogin Adelheid von Schleswig-Holstein: ein Lebensbild der Mutter unserer Kaiserin”, Friedrich Carl von Esbach, 1917 rok, tłum. E. Cipura oraz Gazeta "Illustrierte Zeitung”, nr 1066, tom XLI, z dnia 5 grudnia 1863 roku.
[4] Książka „Herzogin Adelheid von Schleswig-Holstein: ein Lebensbild der Mutter unserer Kaiserin”, Friedrich Carl von Esbach, 1917 rok, tłum. E. Cipura.
[5] Ibidem.
[6] Ibidem.
[7] Książka „Das Buch der Kaiserin Auguste Viktoria”, Paul Lindenberg, 1912, tłum. E. Cipura.
[8] Ibidem.
[9] Książka "Behind the Scenes at the Prussian Court", księżna Szlezwika-Holsztynu Luiza Zofia, Londyn 1939, tłum. E. Cipura.
[10] Książka „Herzogin Adelheid von Schleswig-Holstein: ein Lebensbild der Mutter unserer Kaiserin”, Friedrich Carl von Esbach, 1917 rok, tłum. E. Cipura.
[11] Książka „Herzogin Adelheid von Schleswig-Holstein: ein Lebensbild der Mutter unserer Kaiserin”, Friedrich Carl von Esbach, 1917 rok, tłum. E. Cipura. Datę potwierdza też: Książka „Die Geschichte Primkenaus“ Rektor Ewald, 1923, tłum. E. Cipura; oraz Książka „Geschichte der Stadt und Evangelischen Kirchgemeinde Primkenau“, August Jentsch, 1891, tłum. E. Cipura.
[12] Książka „Herzogin Adelheid von Schleswig-Holstein: ein Lebensbild der Mutter unserer Kaiserin”, Friedrich Carl von Esbach, 1917 rok, tłum. E. Cipura.
[13] Książka "Behind the Scenes at the Prussian Court", księżna Szlezwika-Holsztynu Luiza Zofia, Londyn 1939, tłum. E. Cipura.
[14] Ibidem.
[15] News__1_.txt -- Gazeta "Berliner Börsen-Zeitung", nr 309, z dnia 7 lipca 1874 roku: "Księżna Szlezwika Holsztynu Adelajda w dniu 3-go bieżącego miesiąca na zamku Przemków urodziła zdrową córkę."
[16] Friedrich-Carl von Esbach, „Herzogin Adelheid von Schleswig-Holstein. Ein Lebensbild der Mutter unserer Kaiserin", W. Kohlhammer, Berlin–Stuttgart–Lipsk 1917, tłum. E. Cipura.
[17] Ibidem.
[18] Gazeta "Neuigkeits Welt Blatt" Nr 175, str. 4, z dnia 1 sierpnia 1876 roku.
[19] Hans Meyer, „Wilhelm II. Deutscher Kaiser und König von Preußen. Ein Lebens- und Charakterbild, dem deutschen Volke in Haus und Heer", Tom I, Schulbuchhandlung von F. G. L. Greßler, Langensalza 1892.
[20] Friedrich-Carl von Esbach, „Herzogin Adelheid von Schleswig-Holstein. Ein Lebensbild der Mutter unserer Kaiserin", W. Kohlhammer, Berlin–Stuttgart–Lipsk 1917, tłum. E. Cipura.
[21] Ibidem.
[22] Ibidem.
[23] Ibidem.
[24] Ibidem.
[25] Hans Meyer, „Wilhelm II. Deutscher Kaiser und König von Preußen. Ein Lebens- und Charakterbild, dem deutschen Volke in Haus und Heer", Tom I, Schulbuchhandlung von F. G. L. Greßler, Langensalza 1892.
[26] Friedrich-Carl von Esbach, „Herzogin Adelheid von Schleswig-Holstein. Ein Lebensbild der Mutter unserer Kaiserin", W. Kohlhammer, Berlin–Stuttgart–Lipsk 1917, tłum. E. Cipura.
[27] Ibidem.
[28] Gazeta "Berliner Borsen-Zeitung" numer 103, z dnia 2 marca 1882 roku.
[29] Czasopismo "Neue Freie Presse" Nr 6897, str. 7, z dnia 8 listopada 1883 roku.
[30] W. von Hendrichs, "Prinz Wilhelm von Preussen", Berlin 1888.
[31] Gazeta "Namslauer Stadtblatt" Rocznik 13, Nr 62 z dnia 9 sierpnia 1884 roku.
[32] Anna Wagemann, "Prinzessin Feodora. Erinnerungen an den augustenburger und den preußischen Hof", tłum. E. Cipura.
[33] Ibidem.
[34] Gazeta "Berliner Börsen-Zeitung", nr 372, z dnia 11 sierpnia 1884 roku.
[35] Gazeta "Thorner Presse", nr 187, rocznik II, z dnia 11 sierpnia 1884 roku.
[36] Gazeta "Die Presse", nr 217, rocznik 37, z dnia 7 sierpnia 1884 roku oraz Gazeta "Namslauer Stadtblatt" Rocznik 13, Nr 61 z dnia 5 sierpnia 1884 roku.
[37] Ibidem.
[38] W. von Hendrichs, „Prinz Wilhelm von Preußen. Ein Fürstenbild dem Deutschen Volke gewidmet", Richard Eckstein Nachfolger, Berlin 1888.
[39] Rektor Ewald, „Die Geschichte Primkenaus", 1923, tłum. E. Cipura
[40] Gazeta "Coburger Zeitung" nr 283, str. 1249, z dnia 1 grudnia 1884 roku.
[41] Książka „Prinzessin Feodora. Erinnerungen aus dem Augustenburger und Preussischen Hofe”, Anna Wagemann, Berlin 1924, tłum. E. Cipura.
[42] Książka "Behind the Scenes at the Prussian Court", księżna Szlezwika-Holsztynu Luiza Zofia, Londyn 1939, tłum. E. Cipura
[43] Friedrich-Carl von Esbach, Herzogin Adelheid von Schleswig-Holstein. Ein Lebensbild der Mutter unserer Kaiserin, W. Kohlhammer, Berlin–Stuttgart–Leipzig 1917, tłum. E. Cipura; Anna Wagemann, "Prinzessin Feodora. Erinnerungen an den augustenburger und den preußischen Hof", tłum. E. Cipura.
[44] Friedrich-Carl von Esbach, Herzogin Adelheid von Schleswig-Holstein. Ein Lebensbild der Mutter unserer Kaiserin, W. Kohlhammer, Berlin–Stuttgart–Leipzig 1917, tłum. E. Cipura.
[45] Książka "Behind the Scenes at the Prussian Court", księżna Szlezwika-Holsztynu Luiza Zofia, Londyn 1939, tłum. E. Cipura
[46] Ibidem.
[47] Ibidem.
[48] Carl Bräuer, „Gestüte im In- und Auslande”, Drezno 1901; tłum. E. Cipura. Stadnina Przemków: założona w 1887 r., ogier „Ismail Pascha" z Anglii, klacz „Antygona" z Brunszwiku.
[49] Friedrich-Carl von Esbach, Herzogin Adelheid von Schleswig-Holstein. Ein Lebensbild der Mutter unserer Kaiserin, W. Kohlhammer, Berlin–Stuttgart–Leipzig 1917, tłum. E. Cipura.
[50] Woldemar Friedrich, „Sechs Monate Indien. Jagd- und Reisebilder”, Lipsk [ok. 1889], tłum. E. Cipura.
[51] Ibidem: opis przejazdu przez kanał Sueski i wypad do Kairu.
[52] Ibidem: polowania w Indiach Południowych; Travancore.
[53] Ibidem: sylwester 1887/1888 w Governmenthouse w Madrasie. „Pierwszą godzinę pełnego wydarzeń roku 1888 przeżyliśmy w Governmenthouse."
[54] Ibidem: polowania w Radźputanie; pobyt w obozie maharadży Alwaru.
[55] Ibidem: pożegnanie z Bombajem 15 kwietnia 1888 r., odpłynięcie statkiem P. & O.
[56] Friedrich-Carl von Esbach, Herzogin Adelheid von Schleswig-Holstein. Ein Lebensbild der Mutter unserer Kaiserin, W. Kohlhammer, Berlin–Stuttgart–Leipzig 1917, tłum. E. Cipura.
[57] Książka "Behind the Scenes at the Prussian Court", księżna Szlezwika-Holsztynu Luiza Zofia, Londyn 1939, tłum. E. Cipura.
[58] Ibidem.
[59] Ibidem.
[60] Ibidem.
[61] Friedrich-Carl von Esbach, Herzogin Adelheid von Schleswig-Holstein. Ein Lebensbild der Mutter unserer Kaiserin, W. Kohlhammer, Berlin–Stuttgart–Leipzig 1917, tłum. E. Cipura.
[62] Carl Bräuer, „Gestüte im In- und Auslande”, Drezno 1901; tłum. E. Cipura: „W 1890 roku doszła do tego jeszcze jedna klacz szlachetnej półkrwi Mignon i dwie węgierskie klacze Kikki i Bess."
[63] Friedrich-Carl von Esbach, Herzogin Adelheid von Schleswig-Holstein. Ein Lebensbild der Mutter unserer Kaiserin, W. Kohlhammer, Berlin–Stuttgart–Leipzig 1917, tłum. E. Cipura.
[64] Książka "Behind the Scenes at the Prussian Court", księżna Szlezwika-Holsztynu Luiza Zofia, Londyn 1939, tłum. E. Cipura.
[65] Friedrich-Carl von Esbach, Herzogin Adelheid von Schleswig-Holstein. Ein Lebensbild der Mutter unserer Kaiserin, W. Kohlhammer, Berlin–Stuttgart–Leipzig 1917, tłum. E. Cipura.
[66] Książka „Einwohnerburch für Stadt und Kreis Glogau sowie die Nachbarstädte Primkenau, Neustädtel, Schlichtingsheim, Raudten", Głogów 1936.
[67] Książka „Handbuch der historischen Stätten" Schlesien, Dr Hugo Weczerka, Stuttgart 1977.
[68] http://theesotericcuriosa.blogspot.com/2011/01/from-louis-xiv-to-primkenau.html?q=Primkenau [dostęp: 22 stycznia 2011]: rzeźby Magnussena i Eberleina, galeria portretów z Augustenburga, wystrój wnętrz zamku.
[69] Czasopismo „Die Kunst für alle”, rocznik 12, zeszyt 18, 15 czerwca 1897.
[70] Książka „Einwohnerburch für Stadt und Kreis Glogau sowie die Nachbarstädte Primkenau, Neustädtel, Schlichtingsheim, Raudten", Głogów 1936.
[71] http://historia.focus.pl/swiat/spektakularna-orgia-i-upadek-dynastii-hohenzollernow-1545?strona=1.
[72] Ibidem.
[73] http://theesotericcuriosa.blogspot.com/2011/01/from-louis-xiv-to-primkenau.html?q=Primkenau.
[74] Gazeta „Prager Abendblatt" nr 270, strona 2, z dnia 25 listopada 1897 roku.
[75] Gazeta „Agramer Zeitung", nr 90, rocznik 72, z dnia 21 kwietnia 1897 roku.
[76] http://theesotericcuriosa.blogspot.com/2011/01/from-louis-xiv-to-primkenau.html?q=Primkenau.
[77] Ibidem.
[78] Gazeta „Wiener Salonblatt" nr 31 z dnia 30 lipca 1898 r.
[79] Gazeta „Das Vaterland" Nr 211, strona 1 z dnia 2 sierpnia 1898 r.
[80] Gazeta „Mährisches Tagblatt" nr 169, z dnia 28 lipca 1898 roku.
[81] Gazeta „Rosenheimer Anzeiger", Nr 173, rocznik XXXXIV, z dnia 4 sierpnia 1898 roku.
[82] Gazeta „Fremdenblatt" nr 17, strona 8, z dnia 21 sierpnia 1898 roku.
[83] Gazeta „Hygiea" nr 19, rocznik XIII z dnia 10 października 1898 roku.
[84] http://www.primkenau.de/Memoiren/ChristianAugustKauftPrimkenau1.htm.
[85] Ibidem.
[86] Czasopismo „Sport & Salon" str. 21 Nr 25 z dnia 22 czerwca 1901 r.
[87] Czasopismo „Sport & Salon" Nr 27 z dnia 5 lipca 1902 r.
[88] Gazeta „Nowiny Raciborskie" nr 102, rocznik XVI, z dnia 30 sierpnia 1904 roku.
[89] Ibidem.
[90] Gazeta „The New York Times" z dnia 3 września 1904 roku.
[91] Gazeta „Mayener Volkszeitung", nr 225, rocznik 31 z dnia 30 września 1904 roku.
[92] Gazeta „Der oberschlesische Wanderer" nr 241, rocznik 77 z dnia 18 października 1904 roku.
[93] Gazeta „Indiana Tribüne" Str. 3 z dnia 28 września 1904 roku. Gazeta „Dresdner Nachrichten", nr 271 z dnia 29 września 1904 roku. Gazeta „Berliner Tageblatt" nr 600, rocznik XXXIII, z dnia 25 listopada 1904 roku. Pokojówka Anna Milewska była przez sześć lat przedmiotem ciągnącego się procesu o kradzież biżuterii księżnej Amalii.
[94] Gazeta „Berliner Tageblatt und Handels-Zeitung", nr 610, rocznik XXXIII z dnia 30 listopada 1904 roku.
[95] Gazeta „Berliner Tageblatt" nr 408, rocznik 35, z dnia 13 sierpnia 1906 roku. „Po 26 latach trudnienia się myślistwem na swoich myśliwskich terenach koło Przemkowa" – pierwszego kozła ustrzelił w maju 1880 roku.
[96] Gazeta „Der oberschlesische Wanderer" nr 77, rocznik 79 z dnia 3 kwietnia 1906 roku. Czasopismo „Sport & Salon" Nr 12 str. 16 z dnia 24 marca 1906 roku.
[97] Gazeta „Der oberschlesische Wanderer" nr 186, rocznik 78, z dnia 16 sierpnia 1905 roku oraz Gazeta „Namslauer Stadtblatt", nr 31, z dnia 20 kwietnia 1907 roku.
[98] Gazeta „Sport & Salon", rocznik 9, nr 19, strona 5, z dnia 12 maja 1906 roku. Gazeta „Berliner Tageblatt" nr 258, rocznik XXXV, z dnia 22 maja 1906 roku. Gazeta: „Dresdner Nachrichten", nr 140 z dnia 23 maja 1906 roku. Ogier kasztanowaty i siwy; doręczyciel Ibrahim Bey przebywał w zamku jako gość.
[99] Gazeta „Berliner Tageblatt" nr 465, rocznik 35, z dnia 13 września 1906 roku. Gazeta „Berliner Tageblatt" nr 474, rocznik 35, z dnia 18 września 1906 roku.
[100] Gazeta „Sport & Salon", rocznik 10, nr 10, strona 5, z dnia 9 marca 1907 roku. Gazeta „Sport & Salon", rocznik 10, nr 12, strona 5, z dnia 23 marca 1907 roku. Gazeta „Dresdner Nachrichten", nr 115 z dnia 26 kwietnia 1907 roku. Wizyta u pary królewskiej i audiencja papieska — marzec 1907; uniewinnienie Milewskiej — 24 kwietnia 1907.
[101] Gazeta „General-Anzeiger" nr 6142, rocznik 18 z dnia 26 kwietnia 1907 roku. Zeznania złożone 27 listopada 1904 roku w Przemkowie w trybie tymczasowym. Milewska ostatecznie została uniewinniona wyrokiem z 25–26 kwietnia 1907 roku.
[102] Gazeta „Rhein- und Ruhrzeitung" nr 481, rocznik 61 z dnia 13 października 1908 roku. Wielki Książę Michał Michajłowicz Romanow, kuzyn cara, przebywał kilka dni w Przemkowie jako gość myśliwski.
[103] Czasopismo „Sport & Salon" Nr 44 Str. 3 z dnia 31 października 1908 roku. Gazeta „Sport & Salon", rocznik 11, nr 45, strona 5, z dnia 7 listopada 1908 roku.
[104] Gazeta „Der oberschlesische Wanderer" nr 187, rocznik 81 z dnia 15 sierpnia 1908 roku.
[105] Gazeta „Allgemeine Sport-Zeitung" nr 7, rocznik XXX, z dnia 14 lutego 1909 roku. Ernest Günther zapowiedział hodowlę kłusaków w swojej stadninie przemkowskiej; Gazeta „Auraser Stadtblatt", nr 16, z dnia 17 kwietnia 1909 roku; Czasopismo „Sport & Salon" Nr 1 Str. 2 z dnia 2 stycznia 1909 roku. W grudniu 1908 roku para przebywała w Bournemouth (południowa Anglia); z początkiem 1909 roku wyruszyła do Kairu.
[106] Gazeta "Wiener Zeitung" (Wiener Abendpost), nr 139, z dnia 21 czerwca 1910 roku oraz Czasopismo „Sport & Salon" str. 4, Nr 27 z dnia 21 lipca 1910 r.
[107] Gazeta „Neues Wiener Abendblatt" nr 31, rocznik 44, z dnia 1 lutego 1910 roku. Księżna Luiza, matka Doroty, skarżyła się reporterowi gazety „Matin", że to zięć – Ernest Günther – inicjuje wniosek o kuratelę nad nią.
[108] Gazeta „Sport & Salon", rocznik 14, nr 51 z dnia 16 grudnia 1911 roku. Gazeta „General Anzeiger für Dortmund und die Provinz Westfalen", nr 348, rocznik 24 z dnia 18 grudnia 1911 roku.
[109] Gazeta „Sport & Salon" Nr 33, Str. 6 z dnia 9 sierpnia 1913 r. Gazeta „Altonaer Nachrichten", nr 373, z dnia 12 sierpnia 1913 roku. Gazeta „Scranton Wochenblatt", nr 39, rocznik 49, z dnia 25 września 1913 roku.
[110] Przyjazd z Milicza i polowanie: „Der oberschlesische Wanderer", Nr 274, rocznik 86, z dnia 27.11.1913. Harmonogram wizyty: „Neue Hamburger Zeitung", nr 555, rocznik 18, z dnia 27.11.1913; „Erzgebirgischer Volksfreund", nr 277, rocznik 66, z dnia 29.11.1913. Teatr Tanagra oraz złożenie wieńca w krypcie: „Neues Wiener Tagblatt", nr 333, rocznik 47, z dnia 6.12.1913.
[111] Książę Szlezwika-Holsztynu Ernest Günther udał się dzisiaj z Przemkowa do Budapesztu na posiedzenie Środkowoeuropejskiego Towarzystwa Gospodarczego. Gazeta „Pester Lloyd", nr 4, rocznik 61, z dnia 4 stycznia 1914 roku.
[112] Jego Wysokość Ernst Günther książę Szlezwika–Holsztynu przybył do Bilje, żeby wziąć udział jako gość Jego Królewskiej i Cesarskiej Wysokości Arcyksięcia Fryderyka w tamtejszych polowaniach na słonki. Gazeta „Sport & Salon", rocznik 17, nr 13, strona 6, z dnia 28 marca 1914 roku.
[113] Gazeta „Sport & Salon", rocznik 17, nr 15, strona 4, z dnia 11 kwietnia 1914 roku.
[114] Gazeta „Berliner Tageblatt", nr 287, rocznik 43, z dnia 9 czerwca 1914 roku; Gazeta „Auraser Stadtblatt", nr 24, z dnia 13 czerwca 1914 roku; Gazeta „Vorwärts", nr 161, rocznik 31, z dnia 16 czerwca 1914 roku.
[115] https://daisypless.wordpress.com/2013/03/16/wojenne-wysilki-daisy/.
[116] Gazeta „Pilsner Tagblatt", Nr 264, str. 3, z dnia 3 października 1914 roku; Gazeta „Der Burgwart", Nr 2, rocznik XVI, z 1915 roku.
[117] Książę i księżna Szlezwika-Holsztynu Ernst Günther jutro, po dziesięciodniowym pobycie, opuszczą zamek w Przemkowie i udadzą się najpierw do Berlina. Książę weźmie udział w posiedzeniach Izby Panów w Berlinie, a po zakończeniu sesji parlamentarnej powróci na teatr działań wojennych. Gazeta „Schlesische Zeitung", rocznik 173, nr 741, z dnia 21 października 1914 roku.
[118] Gazeta „The New York Times", z dnia 26 października 1914 roku.
[119] Książę Szlezwika-Holsztynu Ernest Günther, który z powodu dolegliwości spowodowanych kampanią wojenną musiał udać się na leczenie przez Tajnego Radcę Kuttnera w Sanatorium des Westens w Berlinie, wyjechał do Przemkowa na Śląsku. Stamtąd książę dołączy do armii na wschodzie. Gazeta „Berliner Börsen-Zeitung", nr 597, rocznik 60, z dnia 22 grudnia 1914 roku.
[120] Gazeta „Berliner Börsen-Zeitung", nr 584, rocznik 60, z dnia 14 grudnia 1914 roku.
[121] Księżna, żona księcia Szlezwika-Holsztynu Ernesta Günthera, z wdzięcznością przyjęłaby dary dla rannych żołnierzy z terenów Polski, którzy szczególnie podczas ostatnich walk licznie trafili do lazaretów na Śląsku. Dary przeznaczone są dla lazaretów w Głogowie, Szprotawie, Żaganiu, Przemkowie, Chocianowie i okolicy. Dary przyjmuje księżna w hotelu „Bristol" przed południem od godziny 10.00 do 11.00. Gazeta „Berliner Börsen-Zeitung", nr 583, rocznik 60, z dnia 13 grudnia 1914 roku.
[122] Przemków, 21 sierpień. Książę Szlezwika-Holsztynu Ernest Günther otrzymał Wielki Krzyż bawarskiego orderu zasługi z mieczami. Książę przynależy do naczelnego dowództwa armii księcia Bawarii Leopolda i znajdował się wśród pierwszych pruskich oddziałów, które zdobyły Warszawę. Gazeta „Neue Hamburger Zeitung", nr 422, rocznik 20, z dnia 22 sierpnia 1915 roku.
[123] Gazeta „Grazer Volksblatt", nr 744, rocznik 48, z dnia 27 października 1915 roku; Gazeta „Deutsches Nordmährerblatt", rocznik 17, strona 2, z dnia 28 października 1915 roku.
[124] Jak doniesiono z Przemkowa, księżna Ernesta Günthera ze Szlezwika-Holsztynu została odznaczona przez króla Bawarii Krzyżem Zasługi za Dobrowolną Opiekę nad Chorymi z odznaczeniem wojennym. Gazeta „Berliner Tagblatt und Handels-Zeitung", nr 93, rocznik 45, z dnia 20 lutego 1916 roku.
[125] Gazeta „Kölnische Zeitung", nr 186, z dnia 21 lutego 1916 roku.
[126] Gazeta „Badische Landeszeitung", nr 100, rocznik 75, z dnia 1 marca 1916 roku.
[127] Gazeta „Durchlacher Wochenblatt", nr 122, rocznik 87, z dnia 25 maja 1916 roku.
[128] Gazeta „Badische Landes-Zeitung", nr 259, rocznik 75, z dnia 5 czerwca 1916 roku.
[129] Gazeta „Sport&Salon", numer 22, z dnia 27 maja 1916 roku.
[130] Gazeta „Sächsische Staatszeitung", nr 222, z dnia 23 września 1916 roku.
[131] Gazeta „Dorstener Volkszeitung und Wochenblatt", nr 271, rocznik 64, z dnia 23 listopada 1916 roku.
[132] Gazeta „Die Wacht im Osten", nr 366, z dnia 30 listopada 1916 roku.
[133] Gazeta „Sport & Salon", nr 49, z dnia 7 grudnia 1916 roku.
[134] Gazeta „Grazer Vorortezeitung", nr 3, z dnia 21 stycznia 1917 roku.
[135] Gazeta „Österreichische Volks-Zeitung", nr 84, z dnia 27 marca 1917 roku.
[136] Gazeta „Österreichische Volks-Zeitung", nr 86, z dnia 29 marca 1917 roku.
[137] Gazeta „Ostgalizische Feldzeitung", nr 40, z dnia 21 kwietnia 1917 roku.
[138] Gazeta „Deutsche Zeitung", numer 39, rocznik 4, z dnia 30 września 1917 roku.
[139] Gazeta „Reichspost", nr 444 z dnia 26 września 1917 roku.
[140] Gazeta „Neue Freie Presse", nr 19258, z dnia 7 kwietnia 1918 roku.
[141] Gazeta „Wiener Zeitung” Nr 81, z dnia 10 kwietnia 1918 roku.
[142] Gazeta „Auraser Stadtblatt", numer 16, z dnia 20 kwietnia 1918 roku.
[143] Gazeta „Neue Freie Presse", nr 19306, z dnia 26 maja 1918 roku.
[144] Gazeta „Prager Tagblatt", Nr 179, Str. 13, z dnia 4 sierpnia 1918 roku.
[145] Gazeta „Tages Post", nr 280, str. 2, z dnia 6 grudnia 1918 roku.
[146] Gazeta „Neues Wiener Journal", nr 9013, rocznik 26, z dnia 5 grudnia 1918 roku.
[147] Gazeta „Neue Kino-Rundschau", nr 140, z dnia 8 listopada 1919 roku.
[148] Gazeta „Tagespost", z dnia 25 marca 1934 roku oraz Gazeta „Primkenauer Wochenblatt", nr 104, z dnia 29 sierpnia 1938 roku.
[149] Książka „Die Geschichte Primkenaus”, Rektor Ewald, Przemków 1923, tłum. E. Cipura.
[150] Gazeta „Wiener Salonblatt", nr 15, rocznik 51, z dnia 24 lipca 1920 roku.
[151] Ernest Günther książę Szlezwika–Holsztynu zgodnie z wiadomością telegraficzną z Przemkowa zmarł wczoraj po południu po krótkiej chorobie na udar serca. Gazeta „Berliner Tageblatt", nr 89, z dnia 23 lutego 1921 roku.
[152] http://www.primkenau.de/Memoiren/ChristianAugustKauftPrimkenau1.htm.
[153] Wiadomość o śmierci brata przyczyną kolejnego ataku serca. Doorn, Holandia, 11 marca. Gdy dawna cesarzowa Niemiec Augusta Wiktoria została dzisiaj powiadomiona o śmierci jej brata Ernesta Günthera [...] doznała drugiego, ciężkiego ataku serca. Doktor opiekujący się dawną cesarzową uważał poprzednio w lutym jej stan za zbyt poważny [...] ażeby zezwolić na poinformowanie jej o tym fakcie. Gazeta „The New York Times" z dnia 12 marca 1921 roku.
[154] Pogrzeb księcia Ernesta Günthera. WTB. Przemków, 26 luty. Pogrzeb księcia Szlezwika-Holsztynu Ernesta Günthera nastąpił dzisiaj po południu wśród dużego uczestnictwa. Kościelna uroczystość odbyła się o godzinie 13.30. Mowę pogrzebową wygłosił duchowny miejski pastor Schöttke, biorąc za podstawę słowa „Meine Seele ist stille zu Gott, der mir hilft". Za trumną kroczyli: książę August Wilhelm, jako przedstawiciel byłego cesarza, była następczyni tronu, książę i księżna [...]. Gazeta: podaję za WTB, 27 lutego 1921 roku.
[155] Z majątku ziemskiego Przemkowa. Przemków, 1 kwietnia. Książę Szlezwika-Holsztynu Albert objął spadek majątku ziemskiego Przemków. Poprzedziły to długie negocjacje. Gazeta „Schlesische Zeitung", rocznik 180, nr 164, z dnia 1 kwietnia 1921 roku.
