ZŁOTY WIEK PRZEMKOWA.
Jak książęta ze Szlezwika-Holsztynu zamienili śląskie bagna w nowoczesne imperium gospodarcze.
Opracowanie historyczne na podstawie źródeł archiwalnych, prasy z epoki i kronik.
**Projekt Sekrety Przemkowa**
© Eugeniusz Cipura, 2026
SŁOWO OD AUTORA
Szanowni Czytelnicy,
Historia rzadko bywa sprawiedliwa. Zbyt często na kartach kronik i w ludzkiej pamięci zapisują się wielkie bitwy, dworskie skandale i polityczne intrygi, podczas gdy w ich cieniu ginie to, co stanowi o prawdziwej sile i przetrwaniu regionu — tytaniczna praca, inżynieryjny geniusz i codzienna gospodarność.
Oddając w Państwa ręce niniejszą publikację, mam poczucie spełniania swoistego obowiązku wobec ziemi przemkowskiej i jej dawnych gospodarzy. Jest to już kolejna książka ukazująca się w ramach serii wydawniczej Projekt Sekrety Przemkowa. Kiedy pisałem pierwszą z nich, zatytułowaną „Ernest Günther książę Szlezwika-Holsztynu. Biografia dokumentalna”, skupiłem się na niezwykle barwnym, pełnym sprzeczności życiu człowieka, który dla jednych był arystokratycznym skandalistą, a dla drugich wizjonerem wyprzedzającym swoją epokę. Z kolei druga książka z tej serii, „Królewskie dziedzictwo Przemkowa”, ukazywała szeroką panoramę dynastycznych powiązań, dzięki którym nasze małe, leśne miasteczko stało się nagle miejscem, do którego zjeżdżał cesarz, królowie i najwybitniejsi przedstawiciele europejskich dworów.
Jednakże czułem, że ten obraz jest wciąż niepełny. Brakowało w nim fundamentu.
Dlatego w tej, kolejnej już odsłonie naszych lokalnych tajemnic, postanowiłem spojrzeć na Przemków z zupełnie innej perspektywy. Wiodącym tematem tej książki nie są pałacowe rauty, blichtr monarszych orderów czy szelest jedwabnych sukni cesarzowej Augusty Wiktorii. Prawdziwym bohaterem tej opowieści jest błoto, które zamieniono w złoto. To opowieść o tym, jak po 1853 roku wygnani ze swej północnej ojczyzny książęta ze Szlezwika-Holsztynu-Sonderburga-Augustenburga przybyli na zaniedbane, dolnośląskie pustkowie i dokonali tu prawdziwego cudu gospodarczego.
Na podstawie starych map, roczników, zapomnianych opracowań (w tym bezcennych zapisków nauczyciela Wehnera) oraz wycinków z przedwojennej prasy, odtworzyłem fascynujący proces wyrywania ziemi bagnom Szprotawy. Zobaczycie tu Państwo arystokratów, którzy zamiast brylować na salonach, zakładali gumowe buty, by osobiście nadzorować kopanie kanałów, budowę rurociągów, bicie bocznic kolejowych i wznoszenie nowoczesnych hut żelaza. Przeczytacie o polityce socjalnej, która o dekady wyprzedzała ówczesne standardy praw pracowniczych.
Przemków, jaki znamy dzisiaj — jego zarysy, lasy, kanały i dawny potencjał przemysłowy — to w ogromnej mierze ich zasługa. Zapraszam Państwa w podróż do Złotego Wieku ziemi przemkowskiej, by na nowo odkryć ludzi, którzy na śląskim piasku i bagnach zbudowali nowoczesne imperium.
Eugeniusz Cipura
NOTA HISTORYCZNA
Tytuł tej książki może skłaniać do przekonania, że jej akcja zaczyna się w połowie XIX wieku — wraz z przybyciem do Przemkowa wygnanych książąt z Północy. Byłoby to jednak spojrzenie na historię jak na obraz bez tła.
Złoty wiek nie rodzi się w próżni.
Zanim Krystian August założył gumowe buty i wszedł w bagna Szprotawy, minęło już sześćset lat od chwili, gdy leśna osada na rubieżach głogowskiego księstwa otrzymała swoje imię. Przez te sześćset lat miasto płonęło, odbudowywało się, zmieniało właścicieli, przyjmowało reformację i kontrreformację, przeżywało szwedzki najazd i pruski porządek. To nie była próżnia — to był grunt, który kształtował charakter miejsca.
Rozdziały I–IV tej książki kreślą to tło: od XIII-wiecznego założyciela Przemysła I, przez trzysta lat rządów Rechenbergów, aż po burzliwe stulecie wojen, pożarów i religijnych prześladowań. Dopiero Rozdział V przynosi moment przełomowy — rok 1853, gdy na śląskim trakcie pojawia się zmęczony podróżnik z Północy z duszą wizjonera i kapitałem wygnańca.
Czytelnicy, którzy chcą natychmiast poznać historię gospodarczego cudu, mogą zacząć od Rozdziału V. Ci, którzy chcą zrozumieć, dlaczego ten cud wydarzył się właśnie tutaj — niech zaczną od początku.
ROZDZIAŁ I: NARODZINY MIASTA — KSIĄŻĘ, KTÓRY DAŁ MU IMIĘ
Na rubieżach dawnego księstwa głogowskiego, tam gdzie gęste bory dolnośląskie przechodziły w podmokłe łąki doliny Szprotawy, leżał kraj, który przez wieki wydawał się zapomniany przez historię. Rozległe wrzosowiska, nieprzebyte bagna i iglaste lasy stanowiły przez długie stulecia świat sam w sobie — odcięty od wielkich szlaków, pozbawiony miast, zamieszkały przez garść osadników żyjących z wytopu rudy darniowej, hodowli i trudów myśliwskich. Taki był ten zakątek Śląska, nim u schyłku trzynastego wieku zjawił się tu człowiek, który miał wpisać swoje imię na mapę na zawsze.
Przemysław I, zwany przez źródła łacińskie Primislavem lub Primiselem, był synem Konrada II głogowskiego, wnuka sławnego Henryka I Brodatego.¹ Urodził się jako jeden z trzech braci, między których ojciec rozdzielił swoje rozległe księstwo: najstarszy Konrad otrzymał Ścinawę, środkowy Henryk — Głogów i Krosno, a najmłodszy Przemysław dostał w udziale Szprotawę i Żagań.² Był to los typowy dla piastowskiej dynastii, rozdzierającej swoje dziedzictwa jak tkanina pod silnymi rękami: każde pokolenie dzieliło coraz mniejsze kawałki ziemi między coraz liczniejszych potomków.
Przemysław okazał się jednak człowiekiem rzutkim i twórczym. Przejął swój dział zapewne około roku 1280 i natychmiast zabrał się do zagospodarowania nowych włości. Ściągał na swoje ziemie niemieckich osadników i budował kościoły — tak przynajmniej opisuje go Carl Friedrich Anders w wydanej w 1810 roku publikacji o śląskich dziejach.³ Dwie mile od Szprotawy, na skraju lasu, gdzie wcześniej stał jedynie skromny zamek myśliwski, założył nowe miasto. Miasto otrzymało imię od swojego założyciela — Primislavia, co w formach późniejszych przekształciło się w Primckenaw, Prymke, aż w końcu w Przemków.⁴
Tradycja zapisana w księdze adresowej z 1936 roku precyzuje, że zamek myśliwski wzniósł Przemysław około 1280 roku na wzgórzu zwanym Burgberg, u południowo-zachodniego wylotu dzisiejszego parku zamkowego.⁵ Wokół tej pierwotnej osady zaczęło rosnąć miasto: główna ulica przelotowa rozszerzała się lejkowato ku rynkowi, sprowadzeni koloniści z Turyngii budowali swoje domy, a kościół dedykowany Najświętszej Maryi Pannie wyrastał jako pierwszy kamień trwałej obecności cywilizacji w tym leśnym odludziu.
Miasto przyjęło status civitas — miejscowości o prawie miejskim — najprawdopodobniej gdzieś w pierwszych latach XIV wieku, bo pierwsza wzmianka jako miasto pojawia się w dokumentach około roku 1305.⁶ Właściwe prawa miejskie Przemków otrzymał znacznie później, bo dopiero w 1484 roku z rąk króla Władysława Jagiellończyka Czeskiego.⁷ W 1387 roku książę Henryk zwany „Wróblem" (der Sperling) nadał miastu przywileje cechowe oraz prawo mili.⁸ Cztery cechy rzemieślnicze i 63 domy posiadające prawo warzenia piwa — oto obraz Przemkowa schyłku XIV stulecia, małego, lecz coraz wyraźniej zarysowanego na mapie.
Założyciel miasta nie dożył jednak rozkwitu swojego dzieła. W lutym 1289 roku wyruszył na wyprawę wojenną u boku Henryka IV wrocławskiego i Henryka legnickiego przeciwko Władysławowi Łokietkowi. Był to spór o Kraków, jeden z tych dzielnicowych konfliktów, które trawiły Polskę w dobie rozbicia. Pod Siewierzem, 26 lutego 1289 roku, doszło do krwawej bitwy.⁹ Jak pisał Jan Długosz w swej kronice: „ginie w tej bitwie syn księcia głogowskiego Konrada, książę szprotawski Przemysł, który dopiero co osiągnął wiek młodzieńczy".¹⁰ Ciało odwieziono na Śląsk i pochowano w klasztorze cystersów w Lubiążu, któremu Przemysław — jakby przeczuwał swój koniec — zapisał dwie wsie na krótko przed wyruszeniem w bój.¹¹
Książę ten zmarł bezdzietnie i zbyt wcześnie dla swojego kraju — jak zapisał Carl Friedrich Anders.¹² W Lubiążu do dziś wpuszczona w posadzkę kościoła płyta nagrobna upamiętnia go wizerunkiem rycerza w zbroi, z mieczem i tarczą w dłoniach. Miasto natomiast, które nosiło jego imię, trwało. Było to jedyne dziedzictwo, które zdołał po sobie pozostawić — nie tron, nie potomstwo, tylko fundament pod przyszłe wieki.
ROZDZIAŁ II: TRZYSTA LAT RECHENBERGÓW — RYCERZE I ICH MIASTO
Po śmierci Przemysława kraj podzielili między siebie jego bracia, a Szprotawa z Przemkowem przeszła w inne ręce. Przez kolejne dziesięciolecia historia tej okolicy toczyła się spokojnym rytmem śląskiej prowincji — zmieniały się panujące domy książęce, przeistaczały się granice lennych zależności, lecz samo miasto żyło własnym, powolnym życiem. Dopiero rok 1327 przyniósł przełom, który miał wyznaczyć losy Przemkowa na trzy następne stulecia.
Wtedy to, jak zanotował stary herbarz śląskich miast, „pan na księstwie legnicki Ruprecht sprzedał ją dla braci von Rechenberg".¹³ Był to ród ze szlachty śląskiej, wywodzący się z kilku gałęzi rozsianych po całym księstwie głogowskim. Ci Rechenbergowie — właściciele Kliczkowa, Borownicy i Siedliska — mieli rządzić Przemkowem przez przeszło trzysta lat, od co najmniej roku 1327 aż do 1631, przez co najmniej osiem generacji.¹⁴ Żaden inny ród nie wycisnął na tym mieście w tamtym czasie tak trwałego piętna.
Nie zawsze była to jednak władza spokojna. Gdy w roku 1407 niejaki Franciszek von Warnsdorf próbował przejąć miasto drogą zastawu, skończyło się to fiaskiem.¹⁵ Rechenbergowie bronili swojej własności z niezmienną determinacją. Herb rodu — głowa barana — zdobił prawdopodobnie pierwotną pieczęć sądową Przemkowa z roku 1618, co świadczy o głębokiej identyfikacji miasta z jego panami.¹⁶
W roku 1513 Caspar von Rechenberg dokonał kroku, który na ponad czterysta lat wycisnął pieczęć na codziennym życiu mieszczan. W dniu Zielonych Świątek przekazał miejskiej komunie piwnej swój budynek do przechowywania słodu i przyrzekł dostarczać za wieczysty czynsz drewno potrzebne do warzenia piwa i suszenia słodu.¹⁷ Ten pozornie prozaiczny akt stworzył instytucję, która przetrwała właścicieli, walki i pożary, doczekując swego kresu dopiero w 1924 roku.
Rok 1524 przyniósł Przemkowowi wiatr Reformacji. Jan von Rechenberg na Sławę, właściciel ówczesny, był gorliwym zwolennikiem nauki Lutra i nie omieszkał jej wprowadzić w swoich dobrach. „Dbał o wprowadzenie tam ulepszonego systemu wiary Lutra" — notuje stara kronika.¹⁸ Kościół parafialny przeszedł w ręce ewangelickie i pozostał w nich przez ponad sto lat, do roku 1637. To właśnie Rechenbergowie sprawili, że Przemków stał się miastem ewangelickim — co miało dramatyczne konsekwencje w epoce kontrreformacji.
W dziele zagospodarowania okolicy Rechenbergowie wykazali się także prawdziwym zmysłem gospodarskim. W 1596 roku odkupili od cesarza Rudolfa II Górne Królewskie Wrzosowiska wraz z Piotrowicami, powiększając swoje włości.¹⁹ Rozbudowali kuźnice na Młynowie, Łężcach i innych wsiach, gdzie wytapiano miejscową rudę darniową.²⁰ Stawy, tartaki, folwarki — wszystko to składało się na obraz prężnie zarządzanej posiadłości.
A jednak ród Rechenbergów wygasał. Ostatnim właścicielem był Hans Wolf von Rechenberg, człowiek słaby i nieszczęśliwy. Jak zapisano w kronikach, cesarski pułkownik Leon Cropello de Medici „mniej więcej wyłudził od ówczesnego właściciela Przemkowa, Hansa Wolfa von Rechenberga, majątek ziemski Przemkowa podczas wspólnego picia w karczmie".²¹ Baron von Rechenberg nigdy nie otrzymał za swój majątek gotówki, podobnie jak jego potomkowie — i tak ten pijacki interes stał się przyczyną sporu prawnego, który trwał przez wiele pokoleń.²²
ROZDZIAŁ III: OGIEŃ I WIARA — BURZLIWE STULECIE
Rok 1637 był rokiem przełomowym dla Przemkowa. Nowy właściciel, cesarski pułkownik Leon Cropello de Medici — człowiek o głośnym nazwisku i jeszcze głośniejszym aparacie połączeń z jezuitami i cesarzem — był gorliwym katolikiem. Rychło po przejęciu dóbr wyrzucił z kościoła parafialnego luterańskiego pastora Abrahama Crusiusa i obsadził go księdzem katolickim.²3 Gest ten był elementem bezwzględnej kontrreformacji, którą cesarz Ferdinand II prowadził na całym Dolnym Śląsku.
Dokument wydalenia pastora Crusiusa, sporządzony w Legnicy 17 września 1637 roku, nakazywał mu nie podżegać poddanych w zamian za zwrot ruchomości i zaległą dziesięcinę.²4
Ale los Cropella de Mediciego nie był wiele lepszy. W dniu 4 marca 1640 roku ten ambitny pułkownik zakończył żywot, zostawiając majątek zapisany jezuitom z powodu długów.²5 Że zakon miał prawo do spadku, nie mógł jednak udowodnić należytym dokumentem — wokół jego praw wyrosła gąszcz procesów sądowych. W roku 1653 jezuici weszli jednak w posiadanie Przemkowa. Dwanaście lat wcześniej miastem wstrząsnął dramat: 5 lipca 1642 roku Szwedzi spalili Przemków doszczętnie.²6 Jedynie cztery domy ocalały z płomieni.
W 1654 roku komisja cesarska odebrała ewangelickiej gminie kościół parafialny — po raz wtóry i ostateczny.²7 Przez niemal sto lat — od 1654 do 1741 roku — protestanccy mieszczanie Przemkowa pozbawieni byli własnego miejsca kultu. Gromadzili się po lasach. Pastor Krzysztof Schirmer „musiał z powodu ówczesnych zamieszań wojennych uciekać często z wiernymi do podmokłych wrzosowisk".²8 Do dziś część tych wrzosowisk nosi nazwę Rosengarten — Różany Ogród — upamiętniając miejsca polowych nabożeństw.
W roku 1667 jezuici sprzedali Przemków Jerzemu Krzysztofowi II hrabiemu von Proskau.29 Jego syn, Jerzy Krzysztof III, odziedziczył Przemków w 1700 roku. To on w 1702 roku założył bractwo strzeleckie „w celu podtrzymywania wiernego obywatelstwa i miłości do ojczyzny".³0 Gest ten był przemyślany politycznie. Nowy właściciel, katolik, potrzebował zaskarbić sobie sympatię protestanckich poddanych. Bractwo strzeleckie stało się centrum życia społecznego Przemkowa.³1 Hrabia w 1703 roku pozwolił chłopom wykupić się z poddaństwa, zrzekł się pańszczyzny,³2 a w 1706 roku tolerował wielkie zebrania dzieci śpiewających luterańskie hymny.³3
Lecz hojność miała swoje granice, co wkrótce pogrążyło go w długach.³4 W 1730 roku wszczęto przeciwko niemu postępowanie upadłościowe. Przemków przestał być własnością hrabiów Proskau w 1737 roku. Wcześniej jednak, 24 sierpnia 1681 roku, miasto przeżyło jeszcze jedną katastrofę: „straszny pożar zniszczył całe miasteczko z wyjątkiem dwóch domów".³5 Kościół spłonął doszczętnie. Odbudowany, w 1719 znów trafił go piorun.³6
Dopiero wkroczenie wojsk pruskich w 1741 roku przyniosło zmianę. Fryderyk Wielki zajął Śląsk i skończyły się uciski religijne. 25 stycznia 1741 roku do Przemkowa przybył pastor Henryk Otto Kegel. Swoją pierwszą mszę odprawił na rynku, pod gołym niebem.³7 W roku 1744 stanął wreszcie nowy kościół ewangelicki.³8 Miasto budowało się od nowa.
ROZDZIAŁ IV: MIĘDZY HRABIAMI I BARONAMI — OSTATNIE DEKADY PRZED WIELKĄ ZMIANĄ
Przemków XVIII stulecia był miastem typowym dla pruskiej prowincji: małym, spokojnym, utrzymującym się głównie z rolnictwa i rzemiosła. Kiedy w 1786 roku rocznik żytawski sporządzał swój opis, odnotował miasto liczące 134 domy mieszczańskie i cztery roczne jarmarki.39
Hrabia Henryk IX Reuss, który kupił Przemków w 1752 roku za 200 000 talarów, zarządzał majątkiem przez prawie trzydzieści lat — do swojej śmierci 16 września 1780 roku.⁴0 Po nim nowym właścicielem został baron Karol Ferdynand Zygmunt von Seherr-Thoss.⁴1
Ale prawdziwy cios spadł na miasto z nieba. 16 kwietnia 1804 roku ogień zajął się w jednej z podmiejskich stodół z gwałtownością.⁴2 W ciągu trzech godzin spłonęło 89 domów mieszczańskich, 17 stodół, katolicka plebania, kościół i większość folwarku.⁴3 Ocalały jedynie 23 domy.
Podróżnik Friedrich von Cölln, który odwiedził Przemków niedługo po katastrofie, pisał w 1806 roku: „Przemków odbudował się ze swoich ruin całkiem zwarcie i regularnie. (...) król dał 15 000 talarów, właściciel ziemski również dużo".⁴4 Tym hojnym właścicielem był Dawid Henryk baron von Bibran, który przejął Przemków w 1791 roku.⁴5
Baron von Bibran okazał się jednak nie tylko hojnym mecenasem odbudowy. Był też człowiekiem o żyłce przemysłowca. W 1794 roku odkupił stary młyn wodny zwany Georgemühle — wybudowany niegdyś przez hrabiego Georga Christopha Proskau przy rowie zakładowym w majątku — i nakazał go zburzyć. W jego miejscu postawił wielki piec hutniczy. Nad wejściem nowej budowli wmurowano żeliwną tablicę z górniczymi insygniami młotka i pyrlika, a pod nimi napisem: „Szczęść Boże! Błogosławieństwo zakładowi hutniczemu Przemów. Zbudowano w roku 1794 przez barona von Bibrana”. Ten skromny zakład — napędzany siłą wody, w upalne lata i mroźne zimy wygaszany na sześć do dziewięciu miesięcy — przez kilkadziesiąt lat wegetował na rubieżach przemkowskich lasów, uwiłany w długi wobec kasy leśnej za drewno do produkcji węgla drzewnego. Miało jednak minąć zaledwie kilka dziesiątleci, nim zmęczony wygnaniem książę z dalekiej Północy przybędzie z kapitałem, wizją i niezmordowaną energią, by tchnąć w te piece nowe życie.46
W 1829 roku majątek odziedziczył jego zięć, Jan Benedykt von Block-Bibran. To za jego rządów — w 1846 roku — przeprowadzono przez Przemków szosę ze Szprotawy do Głogowa.47 Stosunki między baronem a poddanymi nie należały jednak do najlepszych. Rewolucja 1848 roku przyniosła do Przemkowa niepokoje. Późną jesienią 1848 roku na rynku przemkowskim wybuchły rozruchy, które historia zapisała pod szydliwą nazwą „Przemkowskiej kociej muzyki" — od plakatu z czarnym kotem wzywającego do buntu.48 Wezwana z Głogowa kompania wojska musiała zaprowadzać porządek.49
Tymczasem na odległej północy, w krainie między morzami, rozgrywał się dramat, który miał zmienić losy Przemkowa na zawsze, wprowadzając miasto w erę niespotykanego dotąd rozwoju gospodarczego.
ROZDZIAŁ V: WYGNANY KSIĄŻĘ SZUKA NOWEGO DOMU — 1848–1853
Szlezwik-Holsztyn, ta ziemia między morzami, od średniowiecza tkwiła w splocie dynastycznych zobowiązań i politycznych sprzeczności. Krystian August, książę Szlezwika-Holsztynu-Sonderburga-Augustenburga, był w tamtym czasie 50-letnim mężczyzną na rozdrożu swojego życia. Urodzony 19 lipca 1798 roku w Kopenhadze, był głową starszej linii rodu, która, według prawa, mogła rościć sobie pretensje do tronu w razie wygaśnięcia linii królewskiej Danii.⁵0
Kiedy w 1848 roku nowy duński król zarządził włączenie Szlezwiku do królestwa Danii, mieszkańcy tych ziem zbuntowali się. Krystian August znalazł się w centrum wiru. Po klęsce militarnej armii szlezwicko-holsztyńskiej i dyplomatycznym uwikłaniu mocarstw, książę musiał podpisać w 1852 roku akt zrzeczenia się praw — pod naciskiem Prus i groźbą konfiskaty całego majątku.⁵1
Stracił swoje księstwo. Stracił dobra na Alsen i w Sundewitt. Miał 55 lat, żonę, dzieci, potężną namiętność do rolnictwa i nieugaszoną energię do pracy. I miał pieniądze — wypłacone przez rząd duński jako cenę za akt zrzeczenia.
Wówczas usłyszał o zamiarze sprzedaży dóbr przez barona Block-Bibrana. Nie wahał się długo. Za 900 000 talarów Rzeszy majątek ziemski Przemkowa przeszedł w posiadanie wygnańca z północy.⁵2
Uroczysty przyjazd nowego właściciela nastąpił 28 września 1853 roku. Miasto przystroiło się girlandami i flagami. Jak donosił pamiątkowy tekst: „temu wypędzonemu ze swoich rodowych posiadłości i wygnańcowi ze starej ojczyzny przygotowali uroczyste i świąteczne przywitanie".53 Stary wygnany książę wchodził do swojego nowego domu. Przemków, dotąd znany jedynie w najbliższej okolicy, miał odtąd stać się nie tylko siedzibą arystokratycznego rodu, ale i areną prawdziwego cudu gospodarczego.
ROZDZIAŁ VI: CUD GOSPODARCZY NA BAGNACH. KRYSTIAN AUGUST JAKO WIZJONER I MENEDŻER
Zamek, który zastał Krystian August w Przemkowie, był budowlą wybudowaną jeszcze w 1772 roku i od dekad nieremontowany. Porzucona rezydencja wiejska, po placu zamkowym przechadzały się gęsi i kury, a dolne pomieszczenia służyły dosłownie za drewutnię. Gorzej prezentował się sam majątek ziemski. Przez ponad sto lat (od czasów wojen śląskich) traktowano go jak towar przechodzący z rąk do rąk. Było to mienie niemal "niczyje", bez gospodarza z prawdziwego zdarzenia, zarządzane przez urzędników. Las i ziemie były obciążone archaicznymi, feudalnymi służebnościami: aż 553 okolicznych chłopów miało prawa do darmowego wyrębu drewna, żywicy, ściółki i wypasu na bagnach. W takich warunkach racjonalna gospodarka była niemożliwa. Wokół rozciągały się niedostępne mokradła, przez które drogę między gospodarstwami trzeba było pokonywać łodzią. Lokalne rzeki i strumienie rozlewały się dziko, zamieniając okolicę w step i bagnisko, rodzące jedynie kwaśną trawę.
Krystian August nie był jednak zwykłym arystokratą; był wizjonerem i menedżerem z krwi i kości. Przyjął żelazną zasadę: „Człowiek musi wiedzieć, czego chce” i „nie znać trudności”.54 Z wrodzonym wstrętem do biurokracji i papierkowej roboty, sam w kaloszach przemierzał swoje nowe włości, wyznaczając plany, kierując nimi i nadzorując każdy szczegół z precyzją inżyniera.
Najpierw rozprawił się z archaizmami. Szybko wykupił budynki mieszczańskie otaczające zamek, zburzył stare zabudowania i zniósł obciążające las służebności poprzez przeprowadzenie sprawnej separacji gruntów chłopskich i dworskich. Stary zamek kazał zburzyć, a na jego miejscu wzniósł nowoczesną, skromną wewnątrz, lecz imponującą z zewnątrz rezydencję w stylu angielskiego gotyku Tudorów, tworząc wokół niej zadbany park angielski.
Ale jego prawdziwym opus magnum stała się wielka melioracja Bagien Szprotawskich. Książę uznał, że nieużytki można zamienić w pola uprawne. Gdy zlecił pierwsze prace, miejscowa ludność uważała to za szaleństwo. Mieszkańcy z politowaniem wzruszali ramionami, traktując jego gigantyczne inwestycje jako „pieniądze wyrzucone w błoto”55. Krystian August działał wbrew wszystkim. Systematycznie i z żelazną konsekwencją, w latach 1854–1856, skupował pojedyncze, rozdrobnione fragmenty bagien od okolicznych chłopów (łącznie 989 mórg), a następnie nabył sąsiednie majątki Koźlice i Bagna Jędrzychowskie.
Kluczem do sukcesu okazała się inżynieria. Aby odprowadzić stojącą wodę, książę wykupił stary młyn wodny oddalony o dwie mile, który tamował swobodny odpływ rzeki Szproty, po czym kazał uregulować koryto. Zastosowano innowacyjne rozwiązania, min. „syfony” (ciśnieniowe rurociągi pod dnem rzek i kanałów), by precyzyjnie kontrolować meliorację56 Odkrył podziemne złoża margla, założył drenaże i rozpoczął masowe nawożenie zimnych, bagnistych gleb.
Efekty były piorunujące. Wydarto bagnom 1500 mórg doskonałej ziemi uprawnej, tworząc wielkie obszary łąk zalewowych. Do momentu swojej śmierci w 1869 roku książę scalił potężny, nowoczesny majątek o powierzchni ponad 54 400 mórg (w tym 38 tysięcy mórg zrewitalizowanego lasu i prawie 11 tysięcy mórg zmeliorowanych bagien). Dochód z rolnictwa wzrósł pięciokrotnie! W samym sercu osuszonego błota, gdzie niedawno polowano z łódek na kaczki, stanęły nowoczesne, wysoce rentowne folwarki: Louisenhof, Amalienthal i Adelainau, do których książę sprowadził rasowe bydło mięsne i mleczne.
Działania Krystiana Augusta miały też kluczowy wpływ na infrastrukturę transportową i handel. Widząc ogromny potencjał swoich lasów, zainicjował wycinkę i nowoczesne zalesianie. Aby umożliwić transport wyprodukowanego drewna, osobiście dbał o rozwój dróg i przyczynił się do otwarcia stacji kolejowej w Niegosławicach. Książę świadomie zrezygnował z bycia monopolistą: sprzedaż drewna oddał w ręce prywatnych, obrotnych kupców, co natychmiast wywołało boom gospodarczy w całym regionie. Wokół Przemkowa zaczęły powstawać tartaki napędzane parą.
Nie zapomniał przy tym o naturze i swojej łowieckiej pasji. Wydzielił z lasu gigantyczny obszar 14 000 mórg, który otoczył wielomilowymi ogrodzeniami, tworząc jeden z największych w Europie rezerwatów zwierzyny. Krok ten miał podwójny cel: zapewniał wybitne tereny łowieckie dla gości z całego kontynentu, a jednocześnie chronił okoliczne, chłopskie pola przed zniszczeniami dokonywanymi przez dziki i jelenie.
Ten „Cud Gospodarczy” nie przeszedł bez echa. Drobni rolnicy oraz wielcy właściciele ziemscy z sąsiedztwa (rodziny von Dohna, von Rittberg) z podziwem przyglądali się nowoczesnym metodom upraw Krystiana Augusta i wkrótce sami zaczęli je kopiować. Przemków w kilkanaście lat z prowincjonalnego, biednego miasteczka stał się pulsującym życiem, kapitalistycznym ośrodkiem rolniczo-przemysłowym. Kiedy w 1869 roku Krystian August umierał, pozostawiał po sobie dzieło, o którym współcześni mówili krótko: „Tutaj dokonało się wielkie dzieło!”57
A jednak człowiek, który miał urzeczywistnić ten cud również w sferze przemysłowej, dopiero szedł ku Przemkowowi. Krystian August nie omieszkał nadać przejętemu przez siebie zakładowi hutniczemu nowego imienia. Ochrzcił go Henriettenhütte — Hutą Henryki — na cześć swojej najmłodszej córki Henrietty. Gest to mały, ale wymowny: stary wygnaniec wpisał swoje dzieci w kamień tego miejsca.58
W momencie przejęcia huta liczyła od pięćdziesięciu do sześćdziesięciu robotników i produkowała rocznie ok. dziesięciu tysięcy cetnarów wyrobów odlewniczych — głównie garnków, piecyków, żłobów i ruszta. Brzmiało to niewinnie, lecz bilanse mówiły o czymś innym. Na dzień 1 stycznia 1854 roku zakład wykazywał majątek wyceniany na 52 830 talarów, podczas gdy dług wobec kasy leśnej za zakupione, lecz nieopłacone drewno przekraczał 19 000 talarów. Kondycja huty była krytyczna: słabe zaplecze techniczne, odcięcie od szlaków handlowych fatalnym stanem dróg, brak zmysłu komercyjnego w zarządzaniu. Zakład wymagał nieustannych dopłat. Krystian August, który właśnie na własne oczy widział, co znaczy zażegnanie beznadziei — gdy gruntowną metodą oraz odpowiednimi ludźmi zamieniasz bagno w płodne pole — zastosował tę samą receptę wobec huty. Z długu wobec kasy leśnej zostawił 18 000 talarów jako kapitał obrotowy, a do nadzoru handlowego poprosił wiernie sprawdzonego przez trudne czasy kupcą Caesara Godeffroya z Hamburga. Była to proteza na czas oczekiwania na właściwego człowieka.59
Gdy po pięciu latach wzrost dochodów nie następował, a zawodna siła wody wymagała wsparcia, książę sięgnął w 1859 roku po nowoczesność: zamontował w hucie pierwszą maszynę parową. Był to krok właściwym kierunku, ale się okazało, że sam w sobie niewystarczający. Potrzebny był przede wszystkim człowiek. I taki człowiek się znalazł — dzięki zbiegowi okoliczności, którego trudno byłoby wymyślić lepiej. Stary doradca książęcia Röttecken, który niegdyś doprowadził do finalizacji zakupu Przemkowa, wyznał, że zna odpowiedniego kandydata do ratowania huty, ale mężczyzna ten ma pewną „wadę”. Wadą tą — jak mrugnął okiem Röttecken — był fakt, że kandydat jest jego bratankiem. Bratanek z tą wadą musiał natychmiast przybyć: był to Louis Suren, który nie miał jeszcze dwudziestu dwóch lat, a za sobą miał studia hutnicze w Berlinie i świeżą praktykę w renomowanej hucie Georgsmarienhütte. Dnia 1 kwietnia 1860 roku Suren wstąpił do służby książęcia Krystiana Augusta. Przez pierwsze tygodnie pracy ratował bieżące zamówienia z produkcji wybudzonej prowizorycznymi metodami — bo stary wielki piec okazał się kompletnie niezdatny do użytku. Dnia 5 września 1860 roku stanął jego następca: nowy wielki piec, wybudowany od fundamentów w niecałe pięć miesięcy. Tak rozpoczynała się nowa era Huty Henryki.60
Huta tkwiła w ścisłym związku z otaczającymi ją lasami — dosłownie od chwili swojego powstania. Surowcem do wytopu była ruda darniowa, wydobywana w różnych zakątkach przemkowskich borów: w Weißensee, koło Mückenwaldau, gdzie uchodziła za najlepszą gatunkowo, w Parchowie i pod samym Przemkowem. Zanim jednak ruda trafiła do pieca, potrzebowała węgla drzewnego. Tego dostarczay mielerze rozrzucone po całym wrzosowisku — były ich tysiące. Ich ślady można było znaleźć wszędzie: przy Wzgórzu Wrzosowym, Diabelskiej Górze, nad Jeziorem Żurawim, przy Tokowisku Cietrzewi, na Górze Lubricha, przy Nędznym Dole, w Kowalowie i dziesiątkach innych leśnych zakątków, których nazwy wrosły na zawsze w pamięć tych, którzy polowali, sadzili i rąbali drewno na przemkowskim wrzosowisku. Pamięć o mielerzach przetrwała nawet w krajobrazie: wśród tych miejsc wyrastały szczególnie piękne, wysokie sosny, bo niezniszczalne resztki węgla drzewnego, zatrzymując wilgoć, żywiły je przez dziesięciolecia lepiej niż suchy piasek wrzosowiska. Tak huta przez niemal sto lat żywiła się lasem, a las wyrastał wyżej tam, gdzie huta była.61
W roku 1868 — już po śmierci książęcia Krystiana Augusta, ale wedle kierunku przez niego wyznaczonego — Suren podjął decyzję o wygaszeniu wielkiego pieca. Powodów było kilka: nieregularne dostawy drewna do zwęglania z urzędu leśnego, ich nieodpowiednia grubość i zbyt duża wilgotność, a nade wszystko fakt, że wytopione z miejscowej rudy darniowej żelazo, ze względu na niekorzystną zawartość fosforu, nadawało się gorzej do precyzyjnych odlewów specjalistycznych niż importowane z Anglii. Odtąd w dwóch piecach kupulowych przetapiano wyłącznie angielskie żelazo — materiał czystszy, pewniejszy i lepiej dostosowany do rozwijającej się produkcji towarowej. Był to koniec epoki: huta odłączyła się od lasu i związała z wielkim rynkiem europejskim.62
ROZDZIAŁ VII: SYN WYGNAŃCA I KONTYNUATOR DZIEŁA — KSIĄŻĘ FRYDERYK I JEGO CZAS
Fryderyk, najstarszy syn Krystiana Augusta, urodził się 6 lipca 1829 roku w Augustenburgu i spędził dzieciństwo w cieniu walk o ojcowiznę w Szlezwiku. Jako młody człowiek stanął w szeregach armii szlezwicko-holsztyńskiej, walcząc pod Szlezwikiem i Fredericią.
Wiosną 1856 roku w Baden-Baden poznał księżniczkę Adelajdę Hohenlohe-Langenburg. Wzięli ślub i zamieszkali najpierw w Przemkowie, potem w majątku Dłużek, aż do momentu, gdy burza polityczna wezwała Fryderyka z powrotem na północ. W 1863 roku ogłosił się księciem Fryderykiem VIII, lecz brutalna Realpolitik Bismarcka szybko pozbawiła go złudzeń. Zmuszony opuścić Szlezwik-Holsztyn w 1866 roku, powrócił do ojcowskiego Przemkowa.
Po śmierci ojca w 1869 roku Fryderyk w pełni przejął zarządzanie majątkiem, lecz musiał od razu ruszać na wojnę z Francją, walcząc jako bawarski generał i zdobywając uznanie pod Sedanem. Po zjednoczeniu Niemiec wycofał się z wielkiej polityki, skupiając się całkowicie na rozwoju Przemkowa i kontynuacji gospodarczej misji ojca.
To właśnie za czasów Fryderyka przemkowska posiadłość weszła w fazę silnej industrializacji sprzężonej z rolnictwem. Fryderyk założył tu min. wielką fabrykę krochmalu przetwarzającą okoliczne zbiory ziemniaków, która działała w obiegu zamkniętym – jej płynne odpady były rurociągami odprowadzane do nawożenia okolicznych łąk.63 Zdecydowanie rozbudował dawną, podupadającą kuźnicę, przemieniając ją w prężną Hutę Żelaza i Emaliernię „Henriette” (Huta Henryki), która produkowała poszukiwane wyroby emaliowane, eksportując je wagonami nie tylko do Berlina, ale i do Anglii.64 Pod jego rządem miejscowe zasoby gliny zaczęto wykorzystywać w nowoczesnej cegielni, która zasłynęła na całym Śląsku z produkcji dachówek najwyższej jakości, a tartaki napędzane maszynami parowymi pracowały pełną parą, obrabiając drewno z książęcych lasów.65
Z wielką troską wspierał też miejscową społeczność – ufundował budowę wieży neogotyckiego kościoła ewangelickiego (1871) i dbał o rodziny robotnicze w przyfabrycznych osadach.
Pod kierownictwem Surena Huta Henryki stopniowo nabierała rumieńców. Liczby mówiły same za siebie: w 1865 roku zysk netto wyniósł 2127 florenów, rok później 2023 floreny, w 1869 roku — już 4000 talarów, a w roku 1872 — 18 000 talarów. Wszystkie dawne długi za drewno wobec kasy leśnej spłacono do 1865 roku. Przełom nastąpił wraz z wprowadzeniem produkcji rur, a pod koniec lat siedemdziesiątych — grzejników żeberkowych. To właśnie radiatorem Huta Henryki pobiła konkurencję. Przez szereg lat była jedynym producentem na rynku, który opanował sztukę odlewania tego artykułu. Gdy właściciele sąsiednich zakładów oglądali około 1880 roku sterty rur żeberkowych spiętrzone przy Hucie Henryki w oczekiwaniu na wysyłkę, kwitowali to ze sąsiedzką bezsilnością: „Tak, niestety nie potrafimy wyprodukować tego artykułu!” Około 1880 roku huta regularnie oddawała od 80 do 100 tysięcy marek zysku rocznie. Suren umiał płacić za trudne odlewy: gdy mistrzowie i formierze mówili „To się nie uda!”, Suren zlecał najzdolniejszym formierzom przestudiowanie technik wykonania i gwarantował im wysoką płacę nawet za sztuki, które szły na złom podczas prób. Tak metodycznie budował kapitał umiejętności, którego nie kupiło się za gotowych pieniędzy.66
Jeszcze na kilka miesięcy przed śmiercią książę Fryderyk udzielił Surenowi telegraficznie z kuracji zgody na dalszą rozbudowę huty. W 1884 roku stanął wielki magazyn zajmujący niemal morgę powierzchni — kryty blachą falistą, jakiej w Przemówie jeszcze nie widziano; taką blachą, jaką trzy lata wcześniej dostawały berlińskie dworce kolejowe. Poświęcenie tego magazynu stało się świętem ludowym. Księżna Adelajda zorganizowała je z okazji pełnoletniości syna Ernesta Günthera — 11 sierpnia 1884 roku — przede wszystkim dla robotników huty i tłumu gości, w obecności rodziny książęcej i księcia Wilhelma, późniejszego cesarza. Wszyscy zapamiętali mowę Wilhelma, w której przywołał pozdrowienie „Szczęść Boże!”, podkreślił znaczenie Huty Henryki i wspomniał, że jego pierwsza droga przed laty, ze swoją ówczesną narzeczoną Augustą Wiktorii, wiodła właśnie tędy — przez hutę. Przemków — niegdyś bagniste pustkowie — stał się miejscem, w którym przyszly cesarz składał hołd pracy.67
Zmarł przedwcześnie, 14 stycznia 1880 roku, mając zaledwie 50 lat, osłabiony chorobą serca, której nabawił się podczas osobistego dowodzenia akcją gaszenia potężnego pożaru lasu w 1877 roku. Pozostawił po sobie majątek tętniący życiem przemysłowym, stając się – obok swojego ojca – współtwórcą potęgi gospodarczej regionu. Na jego pogrzebie obecny był min. przyszły cesarz Wilhelm II. Przemków stawał się areną historii.
ROZDZIAŁ VIII: KSIĘŻNICZKA Z PRZEMKOWA — AUGUSTA WIKTORIA
Kiedy 22 października 1858 roku w zamku Dłużek koło Lubska przyszło na świat pierwsze dziecko Fryderyka i Adelajdy, wróżbiarz mógłby dostrzec w tym narodzeniu wiele symbolicznych zbiegów. Małej księżniczce nadano imiona Augusta Wiktoria Fryderyka Luiza Teodora Joanna.68 Rodzicami chrzestnymi byli przyszli pierwsi dwaj cesarze Niemiec, dwie babcie i ciotka.69
W 1869 roku rodzina przeprowadziła się do Przemkowa.70 Augusta miała wówczas 11 lat. Miasto i park zamkowy stały się jej prawdziwą ojczyzną — tym miejscem, do którego wracała myślami przez całe życie z ceremonii berlińskiego dworu.
Wychowanie przemkowskie było proste i surowe w dobrym sensie. „Godziny lekcyjne były uporządkowane według ścisłego planu i musiały być przestrzegane z najwyższą punktualnością" — opisywał świadek.71 Augusta nauczyła się języków, muzyki i malarstwa.72 Cztery księżniczki — Augusta Wiktoria, Karolina Matylda, Zofia i Teodora — razem z bratem Ernestem Güntherem często odwiedzały chaty biednych i chorych, niosąc pociechę i podarunki.73 Był to naturalny odruch dzieci wychowanych w duchu ewangelickiej pobożności i prostoty.
25 kwietnia 1879 roku do Przemkowa zawitał na polowanie pruski książę Wilhelm — starszy syn następcy tronu i późniejszy cesarz Niemiec. Po powrocie do Berlina Wilhelm wyznał rodzicom swoje uczucie. Zaręczyny ogłoszono 2 czerwca 1880 roku.74 Augusta była jeszcze w żałobie po śmierci ojca.75
25 lutego 1881 roku Augusta Wiktoria opuściła Przemków, by wsiąść do specjalnego pociągu cesarskiego.76 Miasto żegnało ją jak córkę. Miasteczko z dolnośląskiej prowincji stało się miejscem narodzin przyszłej cesarzowej Niemiec.
W październiku 1888 roku cesarzowa Augusta Wiktoria wróciła do Przemkowa — już jako Pierwsza Dama Niemiec. Miasto przygotowywało się gorączkowo: „Pilnie trenowano z zaprzęgiem sześciu koni, czy okrzyki hura nie spłoszą rasowych koni".77 A kiedy zaprzęg wjechał przez most parkowy — „pawie skrzecząc wzlatywały w powietrze, radosne wołanie (...) tyczyło się trzech cesarskich książąt".78 Przemkowianie nie witali cesarzowej — witali swoją księżniczkę.
ROZDZIAŁ IX: ŻYCIE DWORSKIE W ZAMKU — WSPOMNIENIA DAMY DWORU
Najbardziej żywe świadectwo codzienności przemkowskiego zamku pozostawiła anonimowa dama dworu z otoczenia księcia Leopolda.79 Według niej, życie w Przemkowie było dalekie od berlińskiej etykiety: „w ciągu dnia pracowano pilnie a wieczorem muzykowano, robiąc na drutach i czytając".80 Młoda księżna dbała o biednych: „Kazała przekazywać sobie różne osoby od lekarza, którym zmieniała bandaże".81
Angielska dama dworu Louisa Knightley, która latem 1868 roku odwiedziła Przemków, opisała go bezkompromisowo: „Zamek leży między miasteczkiem a lasem (...). Między naszym domem a dziedzińcem zamku przebiega miejska droga, obok nieustannie przechodzą stada owiec, wozy i stada świń (...). Jest to najbardziej prymitywny i patriarchalny rodzaj życia, jaki kiedykolwiek widziałam".82 Zauważyła też, że stary książę Krystian August z dumą oprowadzał gości po gospodarstwach, pokazując rasowe konie.83
Panna Knightley opisała też przygotowania do lokalnej uroczystości: „Burmistrz i trzydzieści młodych dziewcząt ubranych na biało (...). Siedemdziesiąt chciało wziąć udział, ale niestety nie było wystarczająco dużo białego muślinu w sąsiednim mieście".84 Ten brak muślinu mówi wiele o skali prowincjonalności Przemkowa.
Inna relacja wspomina groźny zimowy wypadek damy dworu: „potknęłam się o wielkiego, bawiącego się psa księcia (...) i doznałam wstrząśnienia rdzenia kręgowego".85 Boże Narodzenie spędziła w pustym zamku w towarzystwie dwóch księżniczek, które odmówiły wyjazdu na dwór do Poczdamu, by dotrzymać jej towarzystwa.86
ROZDZIAŁ X: ERNEST GÜNTHER — SKANDALISTA, KTÓRY BUDOWAŁ FABRYKI I ROZDAWAŁ ZIEMIĘ
Ernest Günther, jedyny syn Fryderyka i Adelajdy, urodził się 11 sierpnia 1863 roku. Pełnoletność osiągnął w 1884 roku, przejmując władzę nad majątkiem w Przemkowie, co świętowano z wielką pompą przy udziale następcy tronu Wilhelma.87
Nowy pan na Przemkowie przeszedł do historii Berlina jako człowiek niezwykle kontrowersyjny. Księżna Belgii Luiza opisywała go z bezceremonialnością: „hulaszczy bon vivant, którego grzechy przeciwko przyzwoitości były legendarne".88 Kroniki dworskie pełne są doniesień o skandalach, grzywnach wymierzanych przez cesarza za nieodpowiednie zachowanie, orgiach i procesach sądowych z pokojówkami.89
Byłby to jednak obraz drastycznie niepełny i krzywdzący. Ten sam bon vivant, miłośnik hazardu i wyścigów konnych, okazał się w Przemkowie wybitnym, niezwykle nowoczesnym wizjonerem gospodarczym i – co w jego sferach było niespotykane – radykalnym reformatorem społecznym.
Jako gospodarz, Ernest Günther z rozmachem kontynuował dzieło swojego ojca i dziadka. Odbudował i poszerzył zamek (1894–1897) nadając mu formy wczesnego renesansu.90 Rozbudował Hutę Henryki, a w 1896 roku postawił całkowicie nową Hutę Fryderyka-Krystiana, zamieniając kompleks w nowoczesne konsorcjum zatrudniające ponad 1000 robotników.91 Dbał też o innowacje – to on założył wielką książęcą rafinerię olejów roślinnych i masła "Quisisana" na Młynowie (spłonie ona niestety w 1907 roku)92.
Zdawał sobie sprawę, że przemysł potrzebuje ludzi, a ci potrzebują dachu nad głową. Z jego polecenia wznoszono całe osiedla pracownicze (Rentenhäuser), a on sam fundował subwencje budowlane dla tych robotników, którzy chcieli postawić własny dom w okolicy Huty. To dzięki jego staraniom, w czerwcu 1891 roku otwarto długo wyczekiwaną, normalnotorową linię kolejową (Nowa Sól–Kożuchów–Rokitki), która zlikwidowała transportowe wykluczenie Przemkowa, wpinając zakłady i lasy w krwiobieg europejskiego handlu.93
Zdobycie kolei nie było jednak tryumfem łatwym. Przez dziesięciolecia różniły się plany budowy linii przez lasy przemkowskie; jeszcze w 1872 roku wytyczono i częściowo wykarczowano trasę Głogów–Przemów, a ślady tych wykarczowań widoczne były w lesie jeszcze długo po. Skarb państwa skłonił się do budowy, żądając jednak darmowych gruntów. Powiat szprotawski odmówił pomocy, chyba że kolej wpadnie do Szprotawy. Powiat kożuchowski dołożył 50 000 marek. Resztę kosztów nabycia gruntów w powiecie szprotawskim przejął Ernest Günther: dał ziemię wartą 75 000 marek oraz gotówkę, a także pokrył koszty bocznicy do huty. Skarb państwa budował kolej w latach 1889–1891. Nowy środek transportu przyniósł oszczędność 25 000 marek na frachcie już po roku. Miasto i wieś, które odczuły dobrodziejstwo kolei bez ponoszenia kosztów, miały to do zawdzięczenia staraniom księcia.94
Dalszy rozwój przemysłu przy 400 robotnikach wymusił kołejną rozbudowę. Ernest Günther zdecydował się wybudować drugą hutę — Friedrich-Christians-Hütte — Hutę Fryderyka-Krystiana. Kosztowała 837 000 marek. W Wielki Piątek, 3 kwietnia 1896 roku, książę zatwierdził rzut nowego zakładu. Osiemnastego października tego samego roku nowa huta została uroczyście otwarta w obecności rodziny książęcej i robotników w hali odlewniczej. Na fasadzie wmurowano żeliwną tablicę z napisem: „Szczęść Boże! Błogosławieństwo zakładowi hutniczemu Friedrich-Christians-Hütte. Zbudowano 1896 przez Jego Wysokość Księcia Ernesta Günthera. Radość życia nie ma podstawy w samym bycie, w ciągłym tworzeniu leży urok życia”. Huta Fryderyka-Krystiana, zatrudniająca 300 robotników, rozkwitła szybko i przynosiła wyższe dochody niż sama Huta Henryki. Około 1905 roku oba zakłady miały łącznie 900 robotników i wytwarzały rocznie 13 milionów kilogramów odlewów.95
W 1905 roku Ernest Günther zdecydował o kolejnej rozbudowie: na miejscu starego stawu młyńskiego wzniesiono nową ślusarnię o długości 75 metrów i odlewnię o szerokości 60 metrów wraz z suszarniami, czyszczalnią i stolarnią. Nowy zakład nazwać Dorotheenhütte — na cześć księżny Doroty Marii. Po drugiej stronie kolei wzniesiono wielką centralę elektryczną, zaopatrującą połączone huty w prąd: dwie turbiny parowe o mocy 600 KM produkcji zakładów w Zgorzelcu, wykonanie części maszynowej i elektrycznej przez Siemens-Schuckertwerke. Koszty rozbudowy w latach 1906–1907 wyniosły około 1,3 miliona marek. Poświęcenie i oddanie do użytku nowych budowli nastąpiło w dniu urodzin księżny — na jej cześć pierwszym pozdrowieniem z nowych pieców był monogram Jej Wysokości. Tak trzy huty — Henryki, Fryderyka-Krystiana i Doroty — stworzyły jeden organizm: przemkowskie imperium żelaza.96
Rozwój hut odcisnął się bezpośrednio na poziomie życia robotników. Kiedy w latach 1853–1854 płaca za szychtę dla robotnika wynosiła 60 fenigów, a dzienny zarobek formierza i rzemieślnika od 1,20 do 2 marek, to w 1879 roku robotnicy hutniczy zarabiali już od 1,50 do 1,80 marki, formierze 2,50 marki, a ślusarze i stolarze 3 marki. Z czasem robotnik osiągnął 2,50 marki dziennie, a formierze i rzemieślnicy do 5 marek i więcej. Był to awans cywilizacyjny trudny do przeszacowania: w ciągu pół wieku płace wzrosły kilkakrotnie — a za nimi wyrastały całe osiedla, szkoły i kasy emerytalne, które stały się prawdziwym obliczem przemkowskiego cudu gospodarczego.97
Jednak największym zaskoczeniem była jego polityka społeczna. Już w 1898 roku, wprost z okazji swojego ślubu, ufundował z własnych środków potężną "kasę zapomogową i emerytalną dla wdów i sierot", obejmującą ochroną wszystkich 1000 urzędników i robotników zatrudnionych w jego dobrach98. W trudnych latach I Wojny Światowej (1916) sfinansował spółdzielnię spożywczą, by robotnicy z Przemkowa mogli kupować jedzenie o 30% taniej poza spekulacyjnym obiegiem kupców, a nadwyżki upolowanej zwierzyny kazał za darmo rozdawać biedocie99. Planował nawet wybudować dla swoich pracowników nowoczesne kino100.
Jego poglądy polityczne szokowały pruską arystokrację. Zasiadając w Izbie Panów, ostro krytykował obszarników zaniechujących podwyżek dla robotników, otwarcie popierał ośmiogodzinny dzień pracy i głośno deklarował: "byłem socjalistą od dwudziestu lat!".101
Para książęca – Ernest Günther i jego żona Dorota Maria (którą poślubił w 1898 r.) – nie miała własnych dzieci, adoptowała więc Jana Jerzego i Marię Luizę z pokrewnej linii rodu.¹02 Książę, ów barwny kapitalista i arystokratyczny socjalista w jednym, zmarł nagle na udar serca 22 lutego 1921 roku.¹03 Pozostawił po sobie majątek u szczytu potęgi produkcyjnej, a na jego pogrzeb do Przemkowa ściągnęły rzesze ludzi pracy, dla których "utracjusz" z Berlina był na co dzień niezwykle hojnym i troskliwym pracodawcą.
ROZDZIAŁ XI: TEODORA — KSIĘŻNICZKA Z PIÓREM
Spośród wszystkich dzieci Fryderyka i Adelajdy, Teodora — urodzona 3 lipca 1874 roku — okazała się postacią najbardziej oryginalną i duchowo niezależną. Zamek przemkowski był miejscem jej dzieciństwa; parki, lasy i bagna Szprotawy ukształtowały jej wyobraźnię i poetycki zmysł.¹04
Podczas gdy jej starsza siostra Augusta Wiktoria ceniła przysłowiowe trzy K (Kościół, Dzieci, Kuchnia), Teodora pisała powieści i wiersze, malowała, i przyjaźniła się z Heinrichem Vogelerem — malarzem o poglądach socjaldemokratycznych.¹05 Swoje dzieła wydawała pod pseudonimem F. Hugin.¹06
Jej pierwszym zbiorem był „Las” (Wald, Berlin 1904).¹07 Rok później ukazała się „Kogucia Berta” (Hahn-Bertha) — obszerna opowieść o chłopce z okolic Przemkowa, pisana min. w dolnośląskim dialekcie.¹08 Krytyk Adolf Bartels pisał z podziwem: „Czytelnik jest zaskoczony tym, jak jasno poetka dostrzega różnice między lokalnymi społecznościami".¹09
Teodora toczyła jednak nierówną walkę z chorobą — cukrzycą.¹10 Mimo cierpienia „nigdy się nie poddała" i wciąż tworzyła.¹11 Zmarła 21 czerwca 1910 roku, mając zaledwie 36 lat.¹12 Pochowano ją w rodzinnym grobowcu w Przemkowie.
Dwa miesiące po jej odejściu fabrykant słodyczy Hermann Meyer nazwał swoją nową czekoladę jej imieniem: Feodora.¹13 Do dziś na żółtym opakowaniu (kolor zarezerwowany dekretem dla dworu cesarskiego) widnieje herb i podpis księżniczki, która żyje w pamięci jako patronka wykwintnego kakao.¹14
ROZDZIAŁ XII: ALBERT — OSTATNI AUGUSTENBURCZYK
Gdy Ernest Günther odszedł bez naturalnych dziedziców w 1921 roku, fideikomis (majątek powierniczy) Przemkowa przeszedł na Alberta — wnuka tego samego wygnańca Krystiana Augusta, który kupił Przemków dekady wcześniej.¹15 Urodzony 26 lutego 1869 roku w Windsorze, ze strony matki był wnukiem królowej Wiktorii angielskiej.¹16
Był człowiekiem dwóch światów. Podczas I wojny światowej zgłosił się do armii niemieckiej, zastrzegając jedynie, by nie zmuszano go do walki przeciwko Anglikom.¹17 Za ten lojalny wobec obu nacji gest, jego kuzyn, król Anglii Jerzy V, pozbawił go angielskich orderów.¹18
Albert przejął majątek w bardzo trudnym momencie. Szalejąca inflacja i kryzys ekonomiczny lat 20. pochłaniały zasoby. Aby ratować płynność gigantycznego przedsiębiorstwa, jakim był Przemków, zmuszony był sprzedać min. 26 000 mórg lasu miastu Bolesławiec.119 Sam na zamek nie mógł wejść — rezydowała tam wdowa po Erneście, księżna Dorota, z którą prawnie dzielił skomplikowane masy spadkowe (ona otrzymała majątek alodialny, on fideikomisowy). Zadowolił się skromnym locum w Przemkowie.¹20
Przyjazny i dowcipny, był lubiany przez służbę i dzieci.¹21 Przed śmiercią powołał Fundację im. Księcia Alberta (Herzog-Albert-Stiftung) i uratował archiwa rodowe. Zmarł w Berlinie 27 kwietnia 1931 roku, w wieku 62 lat. Na własne życzenie spoczął nie w krypcie zamkowej, lecz „na starym cmentarzu w Przemkowie" na skraju boru.¹22
Na jego płycie wyryto słowa: „ostatni ze swojego rodu”. Zmarł jako samotny człowiek, zamykając dynastię, która z bagien uczyniła oazę gospodarki. Wkrótce potem, zadłużona księżna wdowa Dorota zmuszona była odsprzedać miastu Głogów dawne alodialne dobra rodowe (wraz z zamkiem), ostatecznie kończąc erę wielkich właścicieli.
ZAKOŃCZENIE: MIASTECZKO, JEGO PAMIĘĆ I DZIEDZICTWO ZAPISANE W ZIEMI
Przemków przeszedł przez swoje dzieje jak przez ogień — dosłownie. Płonął w 1642 roku ze szwedzkiej pochodni. Płonął w 1681 roku od tajemniczego żaru. Płonął w 1804 roku z nieostrożności śpiącego człowieka. Płonął wreszcie w 1945 roku w pożarze, który strawił rezydencję Augustenburgów. Z każdego pożaru odrastał na nowo — trochę mniejszy, trochę inny, lecz zawsze ten sam. Dzieje Przemkowa to opowieść o tym, jak małe miasto na skraju wielkich borów może być areną historii europejskiej. Przemysław I ze Szprotawy, który zginął pod Siewierzem i dał miastu imię. Rechenbergowie, którzy rządzili przez trzy stulecia. Leon Cropello de Medici, który kupił miasto przy karczmianym stole. Jezuici i ich krótki epizod. Hrabiowie Proskau, Reder, Reuss, baronowie von Seherr-Thoss i Bibran. A przede wszystkim Augustenburgowie — wygnańcy z północy, którzy na śląskim mokradle stworzyli nowy dom i wpisali się w europejską historię przez swoje córki i wnuczki. Tutaj, w tym leśnym miasteczku, w zamku otoczonym parkiem angielskim, wychowała się cesarzowa Niemiec Augusta Wiktoria. Tu urodziła się księżniczka Teodora, pisząca w śląskim dialekcie i jedząca gorzki chleb choroby. Tu spędził ostatnie lata samotny Albert, ostatni z rodu, przyjaciel dzieci i strażnik pamięci. Gdybyśmy jednak zatrzymali się tylko na tym nostalgicznym, arystokratycznym obrazie, popełnilibyśmy wobec nich i wobec Przemkowa ogromny błąd. Prawdziwego dziedzictwa książąt ze Szlezwika-Holsztynu nie należy szukać wyłącznie w popiołach ich zamku czy w pożółkłych kronikach dworskich. Ich najtrwalszy pomnik to sama ziemia przemkowska. Augustenburgowie nie byli typowymi władcami z obrazków. Byli potężnymi menedżerami, inżynierami przestrzeni i rygorystycznymi, ale sprawiedliwymi pracodawcami. To oni wzięli w swe ręce archaiczny, zablokowany przez feudalne prawa kawałek prowincji, by siłą własnego kapitału, woli i wizji wtłoczyć go w erę nowoczesnego kapitalizmu. Krystian August, Fryderyk i Ernest Günther zmierzyli się z brutalną naturą Bagien Szprotawskich i wygrali tę bitwę. Stworzyli od zera infrastrukturę, osuszyli tysiące mórg mokradeł, połączyli region z siecią kolejową Europy, a w miejsce prymitywnych warsztatów postawili zmechanizowane huty, tartaki, fabryki krochmalu i cegielnie, dając opłacalne zajęcie tysiącom robotników. Co więcej, zmienili los zwykłych ludzi. Dzięki ich funduszom powstawały kasy emerytalne, kasy dla wdów, domy robotnicze, szkoły i ochronki dla dzieci. Książęta udowodnili, że prawdziwe bogactwo nie bierze się z przywilejów feudalnych, lecz z racjonalnego inwestowania, szacunku do pracy i odwagi w przełamywaniu oporu materii. Bez nich Przemków pozostałby na zawsze ubogą, tonącą w bagnach osadą. Dziś cmentarz z grobem Alberta jest odnowiony. Stoi skromny krzyż z napisem w dwóch językach: „Przechodniu, pomyśl o zmarłych, którzy tu spoczywają”. Czekolada Feodora wciąż jest sprzedawana w żółtym opakowaniu z herbem księżniczki. Park zamkowy ze swoimi cichymi stawami i potężnymi pomnikami przyrody służy mieszkańcom. A gdy wędrujemy ścieżkami wokół miasta, mijając rozległe, zmeliorowane łąki, dawne nasypy kolejowe i proste dukty leśne, chodzimy po ziemi, która do dziś nosi ślady ich tytanicznego wysiłku. Historia polityczna minęła i wyblakła. Historia Przemkowa nie skończyła się — po prostu zmieniła gospodarzy. Ale fundamenty pod nowoczesność, które wylali tu książęta z Północy, trwają i służą nam do dziś.
Eugeniusz Cipura
ANEKS: Ród Książąt Szlezwika-Holsztynu-Sonderburga-Augustenburga (Linia Przemkowska)
Dla ułatwienia lektury i uporządkowania skomplikowanych powiązań dynastycznych, poniżej zamieszczam uproszczone drzewo genealogiczne (w formie tabelarycznej) książąt z linii Szlezwika-Holsztynu-Sonderburga-Augustenburga. Zestawienie to obejmuje wyłącznie te postacie z rodu, które bezpośrednio władały majątkiem przemkowskim, wychowywały się w nim lub wywarły trwały wpływ na losy i historię miasta.
Imię i tytuł | Daty życia | Pokrewieństwo / Rodzice | Związek małżeński i potomstwo | Znaczenie dla Przemkowa |
Krystian August II<br>(Książę Szlezwika-Holsztynu) | 1798 – 1869 | Syn Fryderyka Krystiana II i Ludwiki Augusty Duńskiej | Żona: Ludwika Zofia Danneskjold-Samsøe (1796–1867).<br>Mieli 7 dzieci. | Założyciel potęgi. Kupił Przemków w 1853 r. Zmeliorował Bagna Szprotawskie, przebudował zamek. Zmarł na zamku w Przemkowie. |
Fryderyk VIII<br>(Książę Szlezwika-Holsztynu) | 1829 – 1880 | Najstarszy syn Krystiana Augusta II | Żona: Adelajda z domu Hohenlohe-Langenburg (1835–1900).<br>Mieli 6 dzieci. | Kontynuator i przemysłowiec. Odziedziczył Przemków w 1869 r. Rozbudował hutę żelaza, wspierał rolnictwo. Oboje małżonkowie pochowani w Przemkowie. |
Krystian<br>(Książę Szlezwika-Holsztynu) | 1831 – 1917 | Młodszy syn Krystiana Augusta II | Żona: Helena, księżniczka brytyjska (córka królowej Wiktorii). | Osiadł w Anglii. Ojciec księcia Alberta. Częsty i honorowy gość na polowaniach w Przemkowie. |
Henryka<br>(Księżniczka Szlezwika-Holsztynu) | 1833 – 1917 | Córka Krystiana Augusta II | Mąż: prof. Friedrich von Esmarch (wybitny niemiecki chirurg). | Jej ślub z prof. Esmarchem odbył się potajemnie na zamku w Przemkowie w dniu 28 lutego 1872 r. |
Augusta Wiktoria<br>(Cesarzowa Niemiec) | 1858 – 1921 | Najstarsza córka Fryderyka VIII | Mąż: Wilhelm II Hohenzollern (Cesarz Niemiec). | Najsłynniejsza mieszkanka. Spędziła dzieciństwo i młodość w Przemkowie (od 1869 r.). Wielokrotnie wracała do miasta jako cesarzowa. |
Karolina Matylda<br>(Księżniczka Szlezwika-Holsztynu) | 1860 – 1932 | Druga córka Fryderyka VIII | Mąż: Fryderyk Ferdynand (Książę Szlezwika-Holsztynu z linii Glücksburg). | Jej uroczysty ślub odbył się w kościele ewangelickim w Przemkowie (19 marca 1885 r.). |
Ernest Günther<br>(Książę Szlezwika-Holsztynu) | 1863 – 1921 | Jedyny syn Fryderyka VIII | Żona: Dorota Maria z Saksonii-Koburga-Gotha (1881–1967).<br>Brak biologicznego potomstwa. | Ostatni wielki budowniczy. Przebudował zamek w stylu renesansowym, zbudował Hutę Fryderyka-Krystiana i rafinerię. Wybitny reformator społeczny. Zmarł w Przemkowie. |
Luiza Zofia<br>(Księżniczka Prus) | 1866 – 1952 | Trzecia córka Fryderyka VIII | Mąż: Fryderyk Leopold Pruski. | Wychowywała się na zamku w Przemkowie, częsty gość rodziny. |
Teodora<br>(Księżniczka Szlezwika-Holsztynu) | 1874 – 1910 | Najmłodsza córka Fryderyka VIII | Niezamężna. | Pisarka (ps. F. Hugin). Jedyna z rodzeństwa urodzona w Przemkowie. Autorka "Koguciej Berty". Cierpiała na cukrzycę. Pochowana w rodowej krypcie w Przemkowie. |
Dorota Maria<br>(Księżna-Wdowa) | 1881 – 1967 | Córka księcia Filipa (dyn. Koburgów), synowa Fryderyka VIII | Mąż: Ernest Günther (od 1898 r.). | Ostatnia mieszkanka zamku przed II w.ś. Zmagała się z olbrzymimi długami po śmierci męża, licytacjami i procesami w latach 30. |
Jan Jerzy<br>(Książę linii Glücksburg) | 1911 – 1941 | Kuzyn z linii Glücksburg | Niezamężny (zginął podczas II w.ś.). | W 1920 r. adoptowany przez Ernesta Günthera i Dorotę. To on wytoczył przybranej matce słynny proces o upadłość Przemkowa. |
Maria Luiza<br>(Księżniczka linii Glücksburg) | 1908 – 1969 | Kuzynka z linii Glücksburg | Mąż: Rudolf, baron von Stengel (ślub w 1934 r.). | Adoptowana wraz z Janem Jerzym w 1920 r. w Przemkowie. |
Albert<br>(Książę Szlezwika-Holsztynu) | 1869 – 1931 | Syn księcia Krystiana, bratanek Fryderyka VIII | Niezamężny. Brak legalnego potomstwa. | Ostatni potomek rodu. W 1921 r. odziedziczył dobra fideikomisowe Przemkowa. Sprzedał lasy Bolesławcowi. Pochowany przy kościele prawosławnym w Przemkowie. |
Przypisy
¹ Carl Friedrich Anders, „Schlesien wie es war", część 2, Wrocław 1810.
² Kazimierz Stronczyński, „Pomniki książęce Piastów", Piotrków 1888.
³ Carl Friedrich Anders, „Schlesien wie es war", część 2, Wrocław 1810.
⁴ „Wappenbuch der schlesischen Städte und Städtel", Berlin 1870.
⁵ Einwohnerbuch für Stadt und Kreis Glogau sowie die Nachbarstädte Primkenau, Neustädtel, Schlichtingsheim, Raudten, Głogów 1936.
⁶ Ibidem.
⁷ Ibidem.
⁸ Jacob Friedrich Neumann, Privileg. Zittauisches Historisches, Topographisches, Biographisches monathliches Tage-Buch, Żytawa 1786.
⁹ Zeitgeschichte der Städte Schlesiens, tom III, Świdnica 1819.
¹⁰ „Bitwa pod Siewierzem", fragment kroniki Jana Długosza.
¹¹ Carl Friedrich Anders, „Schlesien wie es war", część 2, Wrocław 1810.
¹² Ibidem.
¹³ Wappenbuch der schlesischen Städte und Städtel, Berlin 1870.
¹⁴ Hugo Weczerka, Handbuch der historischen Stätten: Schlesien, Stuttgart 1977.
¹⁵ Wappenbuch der schlesischen Städte und Städtel, Berlin 1870.
¹⁶ Ibidem.
¹⁷ Wspomnienia przemkowskie. Koniec komuny piwnej i browaru miejskiego w 1924 roku, http://www.primkenau.de/.
¹⁸ Zeitgeschichte der Städte Schlesiens, tom III, Świdnica 1819.
¹⁹ Hugo Weczerka, Handbuch der historischen Stätten: Schlesien, Stuttgart 1977.
²⁰ Hugo Weczerka, Handbuch der historischen Stätten: Schlesien, Stuttgart 1977.
²¹ Wspomnienia przemkowskie. Przed 300 laty, Primkenauer Memoiren, primkenau.de.
²² Ibidem.
²3 Christian Friedrich Emanuel Fischer, Carl Friedrich Stuckart „Zeitgeschichte der Städte Schlesiens", 1819.
²4 Siegismund Justus Ehrhardt, Presbyterologie des Evangelischen Schlesiens, 1783.
²5 Christian Friedrich Emanuel Fischer, Carl Friedrich Stuckart „Zeitgeschichte der Städte Schlesiens", 1819.
²6 Ibidem.
²7 Siegismund Justus Ehrhardt, Presbyterologie des Evangelischen Schlesiens, 1783.
²8 Ibidem.
29 Wappenbuch der schlesischen Städte und Städtel, Berlin 1870.
³0 Wspomnienia przemkowskie. Przed 300 laty, Primkenauer Memoiren, primkenau.de.
³1 Ibidem.
³2 Ibidem.
³3 Ibidem.
³4 Ibidem.
³5 Christian Friedrich Emanuel Fischer, Carl Friedrich Stuckart „Zeitgeschichte der Städte Schlesiens", 1819.
³6 Ibidem.
³7 Siegismund Justus Ehrhardt, Presbyterologie des Evangelischen Schlesiens, 1783.
³8 Ibidem.
39 Jacob Friedrich Neumann, Privileg. Zittauisches Historisches, Topographisches, Biographisches monathliches Tage-Buch, Żytawa 1786.
⁴0 Georg Steller, Powiat Sprotawy w latach 1786/87, „Sagan-Sprottauer Heimatbrief" nr 1, 1961; data śmierci: Zeitgeschichte der Städte Schlesiens, Świdnica 1819.
⁴1 Siegismund Justus Ehrhardt, Presbyterologie des Evangelischen Schlesiens, 1783.
⁴2 Zeitgeschichte der Städte Schlesiens, tom III, Świdnica 1819.
⁴3 Ibidem.
⁴4 Friedrich von Cölln, Schlesien wie es ist, tom 3, Berlin 1806.
⁴5 Wappenbuch der schlesischen Städte und Städtel, Berlin 1870.
46 Historia Hut Przemkowskich, dokument od pani Gabrieli Eisermann z Offenbach am Main.
47 Wspomnienia przemkowskie. Przed 150 laty, primkenau.de.
48 http://www.gonieclokalny.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=289&Itemid=44.
49 Ibidem.
⁵0 K. Lorentzen, Christian Karl Friedrich August, Herzog von Schleswig-Holstein, w: Allgemeine Deutsche Biographie, tom 4, 1876.
⁵1 Ibidem.
⁵2 Wspomnienia przemkowskie. Przed 150 laty, primkenau.de.
53 Ibidem.
54 Gazeta „Illustrierte Berliner Wochenschrift” Rocznik VII, nr 31 z dnia 30 kwietnia 1881 roku.
55 Ibidem.
56 Ibidem.
57 Ibidem.
58 Historia Hut Przemkowskich, dokument od pani Gabrieli Eisermann z Offenbach am Main.
59 Ibidem.
60 Ibidem.
61 Ibidem.
62 Ibidem.
63 Gazeta „Illustrierte Berliner Wochenschrift” Rocznik VII, nr 31 z dnia 30 kwietnia 1881 roku.
64 Ibidem.
65 Ibidem.
66 Historia Hut Przemkowskich, dokument od pani Gabrieli Eisermann z Offenbach am Main.
67 Ibidem.
68 Czasopismo „Zur guten Stunde“, rocznik 2, tom III, 1889.
69 Hans Meyer, Wilhelm II. Deutscher Kaiser und König von Preußen, Langensalza 1892.
70 Czasopismo „Zur guten Stunde“, rocznik 2, tom III, 1889.
71 Hans Meyer, Wilhelm II. Deutscher Kaiser und König von Preußen, Langensalza 1892.
72 Ibidem.
73 Wspomnienia przemkowskie. Przed 150 laty, primkenau.de.
74 Hans Meyer, Wilhelm II. Deutscher Kaiser und König von Preußen, Langensalza 1892.
75 Czasopismo „Zur guten Stunde“, rocznik 2, tom III, 1889.
76 Unser Kaiserpaar. Lebensbilder des Deutschen Kaisers und der Deutschen Kaiserin Wilhelm und Augusta Victoria, wyd. 4, Lipsk i Berlin 1889.
77 Woldemar Friedrich „Sechs Monate Indien. Jagd- und Reisebilder“, tłum. E. Cipura.
78 Ibidem.
79 Anna Wagemann „Prinzessin Feodora. Erinnerungen an den augustenburger und den preußischen Hof“, tłum. E. Cipura.
80 Ibidem.
81 Ibidem.
82 Louisa Mary Knightley, The Journals of Lady Knightley of Fawsley, London 1915, tłum. Eugeniusz Cipura.
83 Ibidem.
84 Ibidem.
85 Woldemar Friedrich „Sechs Monate Indien. Jagd- und Reisebilder“, tłum. E. Cipura.
86 Ibidem.
87 Gazeta „Berliner Börsen-Zeitung", nr 372, z dnia 11 sierpnia 1884 roku; Gazeta „Thorner Presse", nr 187, rocznik II, z dnia 11 sierpnia 1884 roku.
88 From Louis XIV to Primkenau, The Esoteric Curiosa, 22 stycznia 2011, http://theesotericcuriosa.blogspot.com/2011/01/from-louis-xiv-to-primkenau.html.
89 Gazeta „Abendpost", Rocznik 6, nr 241 z dnia 10 października 1894 r.; Gazeta „Abendpost", Rocznik 8, nr 219 z dnia 14 września 1896 r.; Gazeta „Der oberschlesische Wanderer", nr 92, Rocznik 80 z dnia 23 kwietnia 1907.
90 Gazeta „Schlesische Zeitung", Rocznik 172, Nr 829 z dnia 26 listopada 1913 roku; Gazeta „Abendpost", Rocznik 9, nr 2 z dnia 4 stycznia 1897 roku.
91 Gazeta „Berliner Tagblatt", nr 511, Rocznik XXIV, z dnia 8 października 1895 roku; Gazeta „Technischer General-Anzeiger für den Oberschlesischen Industrie-Bezirk", Nr 2, Rocznik II, z dnia 15 października 1895 roku; Gazeta „Schlesische Zeitung", Rocznik 172, Nr 829 z dnia 26 listopada 1913 roku.
92 Gazeta „Bielefelder General-Anzeiger", nr 84, Rocznik 13 z dnia 10 kwietnia 1912 roku; Gazeta „Der oberschlesische Wanderer", nr 251, Rocznik 80 z dnia 30 października 1907 roku; Gazeta „General-Anzeiger für Bonn und Umgegend", nr 6326, Rocznik 18 z dnia 31 października 1907 roku; Gazeta „Pilsner Tagblatt", nr 302, Rocznik VIII, z dnia 1 listopada 1907 roku.
93 Gazeta „Berliner Tageblatt", nr 186, Rocznik XIV, z dnia 14 kwietnia 1885 roku; Gazeta „Berliner Tageblatt", nr 571, Rocznik XV, z dnia 10 listopada 1886 roku; http://www.primkenau.de/Memoiren/ChristianAugustKauftPrimkenau1.htm.
94 Historia Hut Przemkowskich, dokument od pani Gabrieli Eisermann z Offenbach am Main.
95 Ibidem.
96 Ibidem.
97 Ibidem.
98 Gazeta „Neues Wiener Tagblatt", nr 208, Rocznik 32, z dnia 30 lipca 1898 roku; Gazeta „Thorner Presse", nr 177, Rocznik XVI, z dnia 31 lipca 1898 roku; Gazeta „Der oberschlesische Wanderer", Nr 174, Rocznik 71, z dnia 31 lipca 1898 roku.
99 Gazeta „Durchlacher Wochenblatt", nr 122, Rocznik 87, z dnia 25 maja 1916 roku; Gazeta „Rabenauer Anzeiger", nr 28, Rocznik 29, z dnia 4 marca 1916 roku; Gazeta „Deutsches Nordmährerblatt", nr 64, Rocznik 18, z dnia 4 marca 1916 roku.
¹00 Gazeta „Neue Kino-Rundschau", nr 140, z dnia 8 listopada 1919 roku.
¹01 Gazeta „Neues Wiener Journal", nr 9013, Rocznik 26, z dnia 5 grudnia 1918 roku; Gazeta „Tages Post", nr 280, z dnia 6 grudnia 1918 roku; Gazeta „The Pioneer Express", Nr 32, z dnia 24 stycznia 1919 roku; Gazeta „Abendpost", Rocznik 11, nr 108, z dnia 8 maja 1899 roku.
¹02 Gazeta „Prager Tagblatt", nr 68, Rocznik 52, strony 4–5, z dnia 22 marca 1927 roku; Gazeta „Auraser Stadtblatt", nr 50, z dnia 1 marca 1934 roku; Gazeta „Dresdner Neueste Nachrichten", nr 61, Rocznik XXXV, z dnia 13 marca 1927 roku.
103 Gazeta „Kurjer Warszawski", nr 63, z dnia 4 marca 1921 roku; Dwutygodnik „Wiener Salonblatt", Nr 5, str. 6, z dnia 5 marca 1921 roku; Gazeta „Sport im Bild", Nr 10, Rocznik 27, z dnia 11 marca 1921 roku.
¹04 Miesięcznik „Die Heimat” Rocznik 22, Nr 1 z dnia styczeń 1912 rok; Gazeta „General-Anzeiger für Dortmund und die Provinz Westfalen", nr 153, Rocznik 20, z dnia 6 czerwca 1907 roku; Czasopismo "Zeszyty Eichendorffa" Nr 54 z 2016 roku.
¹05 Czasopismo "Zeszyty Eichendorffa" Nr 54 z 2016 roku; Gazeta „General-Anzeiger für Dortmund und die Provinz Westfalen", nr 153, Rocznik 20, z dnia 6 czerwca 1907 roku.
¹06 Gazeta „General-Anzeiger für Dortmund und die Provinz Westfalen", nr 153, Rocznik 20, z dnia 6 czerwca 1907 roku; Czasopismo "Zeszyty Eichendorffa" Nr 54 z 2016 roku.
¹07 Miesięcznik „Die Heimat” Rocznik 22, Nr 1 z dnia styczeń 1912 rok.
¹08 Gazeta „Wiener Salonblatt", nr 35, rocznik 37, strona 5, z dnia 1 września 1906 roku.
¹09 Miesięcznik „Die Heimat” Rocznik 22, Nr 1 z dnia styczeń 1912 rok.
¹10 Ibidem.
¹11 Czasopismo "Zeszyty Eichendorffa" Nr 54 z 2016 roku.
¹12 Gazeta „Neues Wiener Journal", numer 5985, str. 3, z dnia 22 czerwca 1910 roku; Gazeta „Altonaer Nachrichten", nr 285, rocznik 60, z dnia 22 czerwca 1910 roku.
¹13 Czasopismo "Zeszyty Eichendorffa" Nr 54 z 2016 roku.
¹14 Ibidem.
¹15 Gazeta „Altonaer Nachrichten", nr 98, z dnia 28 kwietnia 1931 roku; Gazeta „Hamburger Nachrichten", nr 195, rocznik 140, z dnia 28 kwietnia 1931 roku; W. von Hendrichs "Prinz Wilhelm von Preußen. Ein Fürstenbild dem Deutschen Volke gewidmet".
¹16 Miesięcznik „Die Heimat", Rocznik 22, Nr 1, styczeń 1912 rok.
¹17 Ibidem.
¹18 Ibidem.
119 Gazeta „Polkwitzer Stadtblatt", Rocznik 45, Nr 31, z dnia 20 kwietnia 1927 rok.
¹20 Gazeta „Altonaer Nachrichten" nr 98, 28.04.1931; http://www.primkenau.de/Memoiren/ChristianAugustKauftPrimkenau1.htm.
¹21 Miesięcznik „Die Heimat", Rocznik 22, Nr 1, styczeń 1912 rok.
¹22 Ibidem.
