Wioska z popiołów
Pożar 1904, papierosowy magnat i germańska osada Pogorzele
Esej dokumentalny oparty na źródłach prasowych, kronikach i dokumentach archiwalnych
Projekt Sekrety Przemkowa
© Eugeniusz Cipura, Przemków 2026
* * *
I. Iskra
Piętnastego sierpnia 1904 roku, o godzinie dziewiątej trzydzieści rano, iskra z lokomotywy pociągu towarowego linii Leszno Górne–Studzianka — w chwili, gdy pociąg mijał kilometr 219,6 — wylądowała trzydzieści metrów na wschód od torowiska, w suchym dolnośląskim borze.
Wiał huragan z południa. Las był suchy jak papier. Ogień, który potem zrelacjonuje śląska prasa jako „być może największy pożar lasu w naszych czasach", rozprzestrzenił się z prędkością, której nie zatrzymało nic. Wojsko z okolicznych garnizonów przybyło na ratunek. Mieszkańcy okolicznych wsi próbowali coś zrobić. Nie dali rady.
Ogień udało się ugasić dopiero po czternastu godzinach, o jedenastej wieczorem. Wypalony obszar miał czternaście kilometrów długości i pięć kilometrów szerokości. Szacunek szkody: dwa do trzech milionów marek. Spłonęło około dwudziestu tysięcy mórg lasu należącego do Ernesta Günthera, księcia Szlezwika-Holsztynu, a do tego tysiące mórg lasu miejskiego Szprotawy i Bolesławca oraz lasy hrabiego Dohna z Chocianowa.
I spłonęła wioska. Pogorzele — mała, wrzosowiskowa osada leśna na obrzeżach przemkowskich borów — zniknęła z mapy w ciągu kilku godzin. Ludzie z dobytkiem zdążyli uciec. Domy nie.

Wieś Pogorzele (Neuvorwerk) po pożarze, sierpień 1904. Dwie postaci wśród dymiących zgliszcz.
II. Las martwy
Rok po pożarze miejscowy leśniczy Klopfer opisał, co pozostało. Opis opublikowała gazeta „Schlesische Zeitung":
„Las jest martwy od roku. Jak okiem sięgnąć, przez potężny las przebiega szeroki czarny pas. Spalony obszar ma 14 kilometrów długości i 5 kilometrów szerokości. Chociaż trawy i ziela wyrastają już wszędzie ze spalonego poszycia lasu, nie słychać brzęczenia chrząszczy, nie słychać śpiewu ptaków, tylko tu i ówdzie są ślady zwierzyny."
Poetka Ewa Stosch, opisując te zdarzenia później, zaczęła od słów: „Las jest martwy. Teraz milczenie rozmyśla ponuro". Fotografię spalonej polany z tym milczeniem w tle znamy — zachowała się w archiwach: pług parowy porzucony po pożarze, za nim horyzont nagich kikutów drzew.
Odszkodowanie wypłacił fiskus Rzeszy, bo pożar wywołała iskra z lokomotywy państwowej kolei. Książę Ernest Günther, który przez lata przyjmował tu cesarza Wilhelma na polowaniach, dostał dwa miliony marek — sto marek za mórg spalonego lasu. Wieś Pogorzele — sto dwadzieścia tysięcy. Ludzie odbudowali domy jak umieli. „Uczciwie i biednie" — jak zapisał kronikarz. Ale żyli w spalonej ziemi.
III. Droga przez trzy ręce
W ciągu następnych trzydziestu lat las przemkowski zmieniał właścicieli trzy razy. Po śmierci Ernesta Günthera w 1921 roku majątek przeszedł przez różne ręce administracyjne i trafił do miasta Bolesławiec. Wielka Depresja sprawiła, że gminy pozbywa się zbędnych aktywów chętnie i tanio. W 1932 roku — według miejscowego informatora turystycznego — albo w 1936 roku, według doniesień prasy — firma Reemtsma nabyła trzydzieści dwa tysiące mórg spalonych i odrastających lasów przemkowskich.
Sprzedający mógł być rad. Kupujący był gotów zapłacić.
Filip Reemtsma miał pieniądze. Dużo pieniędzy. Jego firma — Reemtsma Cigarettenfabriken GmbH z Hamburga — była największym monopolem tytoniowym w Niemczech. Sprzedawał papierosy całemu narodowi: marki Ernte 23, Macedonia, Peter Stuyvesant. W 1933 roku, gdy Hitler doszedł do władzy, Reemtsma szybko zorientował się, gdzie leży interes. Nawiązał bliskie stosunki z Hermannem Göringiem — marszałkiem Rzeszy, łowcą i miłośnikiem lasów. Reemtsma finansował Göringa, Göring osłaniał Reemtsmę. Relacja była szczera jak każda relacja oparta na wzajemnej korzyści.
Kiedy papierosowy magnat kupował lasy pod Przemkowem, nie kupował tylko drzew. Kupował projekt.
IV. Plan
Plan był prosty w założeniu i ambitny w wykonaniu: wyciąć z pogorzeliska nową wieś. Nie byle jaką — wzorcową. Pierwszą w Niemczech wioskę robotników leśnych zbudowaną od podstaw według zasad narodowosocjalistycznej architektury regionalnej. Osadę, która miałaby stać się modelem dla całej Rzeszy.
Architekt rządowy doktor inżynier Winkelmann zaprojektował wieś na planie okręgu. Dziesięć domów pracowników leśnych rozmieszczonych w kole, każdy z małą oborą, stodołą i kawałkiem ogrodu. W centrum — budynek wspólnoty: sala gminna, sala szkolna, łaźnia. Przy wejściu do osady — brama z wieżą. Nie byle jaka wieża: czterdzieści metrów wysokości, z kurantami. Trzy dzwony, które miały grać pieśni ludowe nad wrzosowiskiem.
Dziewiątego lipca 1937 roku wbito pierwsze pale. Dwudziestego pierwszego października 1937 roku osada stała w stanie surowym.

Osada Pogorzele (Neuvorwerk) z lotu ptaka. Wyraźnie widoczny plan okręgu — domy w kole wokół centralnego placu. Forstverwaltung Ph. F. Reemtsma, Primkenau.
V. Rzemieślnicy z Meklemburgii i Oberammergau
Żeby zbudować wieś tak, jak chciał Winkelmann, trzeba było sprowadzić rzemieślników z całych Niemiec. Dachów nie krył miejscowy cieśla — układacze trzciny przyjechali z Meklemburgii, bo w tej części Śląska to rzemiosło dawno wymarło. Z Meklemburgii przyszła też trzcina. Grube dębowe belki i filary ścian z muru pruskiego zabezpieczono przed wilgocią i wybarwiono na ciepły brąz.
Rzeźbienia na dębowych belkach wykonali mistrzowie z Oberammergau — tej samej bawarskiej wsi, która od wieków specjalizuje się w ornamentach drewnianych i Pasji Chrystusa wystawianej co dekadę przed tłumami pielgrzymów.
Efekt był dokładnie taki, jak zamierzono. Gazeta „Der Führer" z piętnastego października 1938 roku opisała go z podziwem: „Wszędzie na podbudowie z głazów narzutowych wznoszą się dostosowane do krajobrazu, kunsztowne budynki o trzcinowych dachach z pięknie rzeźbionymi dębowymi belkami." Autor tekstu, Heinz-Ludwig Wellhausen, porównał osadę do prehistorycznych germańskich osad Wandalów, którzy dwa tysiące lat wcześniej mieli zamieszkiwać te ziemie.
Czynsz: dziesięć marek Rzeszy miesięcznie za cały dom.

Spichlerz paszowy (Futterspeicher) i wieża strażacka (Feuerwachturm) osady Neuvorwerk. Forstverwaltung Ph. Reemtsma, Primkenau i. Schles.
VI. Co dostawało się za dziesięć marek
Lista wyposażenia, którą gazeta wymienia z rozmysłem, jest imponująca. W prezencie przy wprowadzeniu: stół kuchenny, piece kaflowe, naczynia z bolesławieckiej ceramiki, koce i zasłony z płótna z nadrukiem. W domu: kuchnia i jadalnia, spiżarnia, pralnia z kotłem do gotowania bielizny, sypialnia, pokój dzienny, pokój dziecięcy, strych, pomieszczenie inwentarskie z wbudowanym chlewem i kurnikiem, stodoła, drewniana stajnia. Wokół: duży kawałek ziemi ogrodowej.
Dla robotnika leśnego, który jeszcze kilka lat wcześniej mieszkał w odbudowanej po pożarze, biednej chałupie z pogorzeliska — to było coś niewyobrażalnego. Za dziesięć marek.
Kuranty w wieży grały pieśni ludowe o wyznaczonych porach. Szkoła mieściła się w domu wspólnoty. Był dom Hitlerjugend. Był dom BDM dla dziewcząt. Był dom dla nauczycieli.
Wellhausen podsumował: „Kiedy kuranty w 40-metrowej dzwonnicy rozbrzmiewają piękne dźwięki ludowych pieśni nad osadą i wrzosowiskiem, a szkoła wypełnia się szczęśliwymi dziećmi [...], wtedy trzeba radośnie wyznać, że piękno, bezpieczeństwo i beztroska tej wsi sprawiają, że jest to dobre miejsce do życia."

Widok od strony drogi: robotnicy pracują przy warzywach, koń z wozem, w tle wieża strażacka. Codzienne życie nowej osady. Primkenau (Schles.), ok. 1938.
VII. Wizyta z Berlina
Osiemnastego listopada 1938 roku osadę odwiedził dyrektor ministerialny doktor Gritzbach. Nie był zwykłym urzędnikiem: był szefem sztabu Hermanna Göringa, jego bliskim współpracownikiem i jednocześnie autorem oficjalnej biografii marszałka Rzeszy. W jego towarzystwie znajdował się dolnośląski inspektor Służb Pracy i inni.
Gritzbach obejrzał las, osadę, nową szkołę w domu wspólnoty. Rozejrzał się. Był zadowolony.
Każde dziecko w klasie otrzymało od Gritzbachta egzemplarz napisanej przez niego książki o Hermannie Göringu.
To zdanie pochodzi wprost z „Primkenauer Wochenblatt" z osiemnastego listopada 1938 roku. Dzieci dostały książki o Göringu. Powiedziało to wszystko, co było do powiedzenia o tym, kim naprawdę był właściciel lasu i czyja to wizja.
VIII. Dwa obozy
Kilka kilometrów od trzcinowych dachów i kurantów stał inny obóz. Nie było w nim rzeźbionych belek z Oberammergau. Były drewniane baraki, tyczki z flagami i żwirowy plac apelowy.
Arbeitsdienstabeilung 3/105 Neuvorwerk — tak brzmiała oficjalna nazwa jednostki Reichsarbeitsdienstu kwaterującej w okolicach Pogorzeli. Fotografia tego miejsca, zachowana w archiwach, pokazuje świat zupełnie różny od pocztówkowego ideału: prostokątny obóz barakowy z widokiem na odrastający las, żadnych strzech, żadnych głazów narzutowych. Robotnicy Służby Pracy Rzeszy — młodzi mężczyźni obowiązkowo wcielani do organizacji — mieszkali tu i pracowali przy odwadnianiu przemkowskich bagien. Suszyli mokradła, kopali rowy, sadzili drzewa.
Reemtsma i RAD. Piękna wioska i wojskowy obóz. Obydwa na tym samym wrzosowisku, o kilka kilometrów od siebie. Propaganda i rzeczywistość mieszkały w Pogorzelach pod wspólnym adresem.
IX. Co z tego zostało
Wioska Pogorzele leżała sześć kilometrów na południe od Przemkowa, przy drodze przez bory dolnośląskie. Domy z trzciną — te, które przetrwały wojnę — nie stoją. Po wojnie osadę zasiedlili polscy mieszkańcy, lecz krótko potem wysiedlono ich dekretem urzędowym, a teren przejęło wojsko sowieckie. Przez niemal pół wieku stał tu radziecki poligon. Wzorcowe domy Reemtsmy, zaprojektowane z taką starannością, z dębowych bali i kamienia narzutowego, stały się zapewne celami. Dla lotników. Dla piechoty. Spełniły swoje ostatnie przeznaczenie nie jako schronienie, lecz jako tarcze.
Las wrócił na ich miejsce.
Reemtsma po wojnie odbudował swoje imperium tytoniowe w Niemczech Zachodnich. Umarł w 1959 roku, bogaty i spokojny. Göring umarł w 1946 roku w więzieniu w Norymberdze, godzinę przed planowanym powieszeniem — połknął cyjanek. Architekt Winkelmann prawdopodobnie zaprojektował jeszcze wiele budynków.
W archiwach zachowało się pytanie, które ktoś napisał — może były mieszkaniec Przemkowa, może potomek jednego z robotników leśnych: „Czy w okolicach Nowej Kuźni istnieje jeszcze budowla zbudowana przez przedsiębiorcę tytoniowego Reemtsmę z Hamburga? Czy istnieją dziś jeszcze jakieś tego pozostałości?"
Pozostałości istnieją. Około trzystu metrów na wschód od dawnego centrum osady, w lesie, stoją mury stacji transformatorowej — jeden z niewielu obiektów, który przetrwał po części. Gdzieś w pobliżu leżą fundamenty wieży przeciwpożarowej. Samej wieży już nie ma. Kuranty nie grają.
Osada Pogorzele zbudowana była nie tylko z trzciny, dębu i kamienia narzutowego. Zbudowana była z pewnej wizji piękna, porządku i wspólnoty — wizji, która miała cudowną warstwę zewnętrzną i zepsute wnętrze. Kuranty na wieży grały pieśni ludowe. Dzieci dostawały książki o Göringu.
* * *
Epilog: pożar i odrodzenie
Jest pewna ironia w tym, że spośród wszystkich przemkowskich historii ta jedna zaczyna się i kończy ogniem. Pożar 1904 roku zamienił kilkanaście kilometrów kwadratowych lasu w pustynię. Trzydzieści lat później ten sam las — odrastający, lecz wciąż noszący blizny — stał się materią architektonicznego marzenia, propagandowego projektu i zwykłego ludzkiego schronienia dla rodzin, które za dziesięć marek dostały dom z piecem kaflowym i stodołą.
A potem historia się powtórzyła. Nie było lokomotywy ani iskry. Tym razem pożarem byli żołnierze.
Las jest niecierpliwy. Odrasta szybciej, niż rozpadają się imperia i niż milkną poligony. Bory dolnośląskie, które spłonęły w 1904 roku, dziś stoją gęste i ciemne, wokół Pogorzeli i Biernatowa, tak jak stały przed iskrą z lokomotywy. Śpiew ptaków wrócił dawno temu.
* * *
Źródła
Gazeta „Schlesische Zeitung", sierpień 1904–1905: relacje i rocznicowe artykuły o pożarze lasu w Przemkowie. Świadectwo leśniczego Klopfera z Przemkowa (Dni Śląska w Jeleniej Górze, 3 lipca).
Gazeta „Schwäbischer Merkur" nr 30/1936 (24.07.1936): „Reemtsma kupuje 30 000 mórg lasu. Miasto Przemków (Śląsk) sprzedało dawny las książęcy firmie tytoniowej Reemtsma."
Gazeta „Der Führer" nr 284, rocznik 12 (15.10.1938): „Pracownicy leśni w domach germańskich" — reportaż Heinza-Ludwiga Wellhausena o osadzie Pogorzele.
Gazeta „Ostdeutsche Bau-Zeitung" (21.10.1937, 21.04.1938, 20.10.1938): dane techniczne budowy osady; architekt doktor Winkelmann.
Gazeta „Primkenauer Wochenblatt" nr 139/1938 (18.11.1938): wizyta dyrektora ministerialnego Gritzbachta w osadzie Pogorzele i przekazanie dzieciom książek o Hermannem Göringu.
Gazeta „Primkenauer Wochenblatt" nr 154/1938 (24.12.1938): impreza świąteczna nadleśnictwa Reemtsma, sprawozdanie nadleśniczego Kmonitzka.
SilvaRerum — kronika Przemkowa: opis pożaru 1904 roku, zakup lasów przez Reemtsmę. Przewodnik „Die Deutschen Heimatführer", tom 9 (Śląsk): wzmianka o 32 000 mórg lasów w posiadaniu Reemtsmy od 1932 roku.
Fotografie archiwalne: Waldarbeitersiedlung Neuvorwerk, Forstverwaltung Ph. F. Reemtsma, Primkenau (zbiory prywatne). Zdjęcie pożaru wsi Pogorzele, 1904. Arbeitsdienstabeilung 3/105 Neuvorwerk.
