POLOWANIA W PRZEMKOWIE
Łowy arystokratyczne, ceremoniał władzy i raj myśliwski
na Dolnym Śląsku (1853–1914)
Opracowanie historyczne na podstawie źródeł archiwalnych
i prasy europejskiej z lat 1853–1915
***Projekt Sekrety Przemkowa***
© Eugeniusz Cipura, Przemków 2026
SŁOWO OD AUTORA
Od ponad czterdziestu lat mieszkam w Przemkowie. Znam każdą ścieżkę w okolicznych lasach, każdy zaułek starego rynku, każdy kamień zamkowego muru. A jednak przez lata nie zdawałem sobie sprawy, jak niezwykłe rzeczy działy się w tych lasach — rzeczy, które zapierały dech w piersiach ówczesnych Europejczyków, a które dziś niemal zupełnie zapadły w niepamięć.
Niniejsze opracowanie powstało jako naturalne dopełnienie wcześniejszych publikacji w ramach serii „Projekt Sekrety Przemkowa". Kiedy zbierałem materiały do biografii księcia Ernesta Günthera oraz do historii złotego wieku Przemkowa, nieustannie natrafiałem na doniesienia prasowe o polowaniach. Były ich dziesiątki — szczegółowe relacje z berlińskich, wiedeńskich i londyńskich gazet, opisujące gości przybywających na zamek, tysiące zabitych zwierząt, cesarzy wychodzących o świcie do tokowisk. Stopniowo zrozumiałem, że polowania w Przemkowie to nie tylko epizod w historii miasta — to osobny i ważny rozdział, zasługujący na własną, pełną opowieść.
To, co znajdzie Czytelnik na kolejnych stronach, jest wynikiem kwerendy źródłowej obejmującej ponad dwieście artykułów prasowych z lat 1853–1915, opublikowanych w gazetach berlińskich, wiedeńskich, hamburskich, wrocławskich, szprotawskich i londyńskich, uzupełnionych o kroniki, wspomnienia i dokumenty archiwalne. Z tego ogromnego materiału wyłoniło się czterdzieści dwa udokumentowane polowania, rozłożone na ponad pół wieku — od skromnych łowów z podchodu w latach sześćdziesiątych XIX wieku po monumentalne, regularne polowania cesarskie, w których jednego dnia padało ponad trzy i pół tysiąca sztuk zwierzyny.
Polowania w Przemkowie były zjawiskiem na skalę europejską. Rewiry przemkowskie słynęły na całym kontynencie. Cesarz Wilhelm II odwiedzał Przemków wielokrotnie. Arcyksiążę Franciszek Ferdynand — przyszła ofiara zamachu w Sarajewie — polował tu w 1901 i 1902 roku. Wielcy książęta Rosji, Saksonii, Meklemburgii, Saksonii-Weimaru jeździli tu strzelać. A wszystko to działo się w miejscu, które dla dzisiejszych mieszkańców jest przede wszystkim spokojnym, leśnym miasteczkiem na Dolnym Śląsku.
Te liczby nie są wymysłem. Pochodzą z relacji prasowych, z oficjalnych komunikatów, z kronik i pamiętników. I właśnie dlatego zasługują na to, by ktoś je zebrał, opisał i pokazał współczesnemu Czytelnikowi — nie po to, by gloryfikować, lecz po to, by zrozumieć. Polowania były bowiem czymś więcej niż rozrywką: były ceremoniałem, rytuałem władzy i — dla pozbawionych tronu Augustenburgów — jednym z najważniejszych narzędzi politycznej i towarzyskiej obecności w europejskim świecie arystokracji.
Zapraszam do lektury.
Eugeniusz Cipura
Przemków, 2026
WSTĘP: PRZEMKÓW — RAJ MYŚLIWSKI
Gdy książę Fryderyk ze Szlezwika-Holsztynu-Sonderburga-Augustenburga kupił w 1853 roku zaniedbany majątek ziemski Przemków — leżący na skraju wielkich bagien Szprotawy, wśród dolnośląskich borów sosnowych — zastał, jak sam mówił, „totalnie zdewastowane i naprawdę przysłowiowo złe myślistwo".[1] W ciągu kilku lat zmienił to diametralnie. W 1866 roku piszący o przemkowskich rewirach korespondent „Jagd-Zeitung" wyrażał się z podziwem: książę Fryderyk stworzył z niczego raj myśliwski, dowodząc, że „nawet w niesprzyjających warunkach można wiele osiągnąć, gdy tylko podejdzie się właściwie do tych spraw".[2]
Sekret tkwił w wyjątkowym krajobrazie. Majątek przemkowski obejmował około 37 000 mórg lasu, 30 000 mórg roli i 13 000 mórg łąk, olsów i pastwisk — łącznie ponad 80 000 mórg ziemi.[3] Lasy, rozciągające się na południe i zachód od zamku, dostarczały jeleni, saren, dzików i głuszców. Na wschodzie leżały rozległe bagna Szprotawy — siedlisko kaczek, słonek i bekasów. Pomiędzy nimi ciągnęły się otwarte pola i wrzosowiska, idealne dla zajęcy, kuropatw i bażantów. Natura stworzyła w Przemkowie niemal modelowy kompleks łowiecki dla wszystkich typów polowań.

Książę Szlezwika-Holsztynu Ernest Günther z upolowanym jeleniem
Szczególne znaczenie miał rewir Adelaidenau — leśna enklawa na wschód od zamku, z rozległymi trzcinowiskami i moczarami, gdzie na wiosnę tokował cietrzew i głuszec, a jesienią hodowane w półwolnym chowie bażanty gwarantowały rekordowe pokoty. Rewir Koźlice (niem. Koselwitz), na bagiennym terenie na południe od Przemkowa, był z kolei królestwem zajęcy i kuropatw. To właśnie tutaj, podczas jednej nagonki trwającej zaledwie dwie i pół godziny, jeszcze w czasach księcia Fryderyka upolowano 485 zajęcy.[4]
Kiedy w 1884 roku młody Ernest Günther — brat przyszłej cesarzowej Niemiec Augusty Wiktorii — przejął majątek po osiągnięciu pełnoletności, odziedziczył nie tylko zamek i ziemię, ale też starannie zbudowany system łowiecki, który stał się fundamentem jego własnej pozycji w europejskim świecie arystokratycznym. Przez następne trzydzieści siedem lat Ernest Günther niestrudzenie rozwijał ów system — powiększał zwierzynę, budował karmniki i lizawki, zakładał hodowle, regulował zarybienie stawów. Efektem był jeden z najzasobniejszych rewirów łowieckich w całych Niemczech.
ROZDZIAŁ I REWIRY ŁOWIECKIE PRZEMKOWA
Adelaidenau — królestwo bażanta i cietrzewia
Adelaidenau — to miejscowość i rewir łowiecki leżące kilka kilometrów na wschód od zamku w Przemkowie. Nazwa pochodzi prawdopodobnie od imienia jednej z księżnych rodu — być może księżnej Adelajdy, matki Ernesta Günthera. Rewir ten, ze swoim mozaikowym krajobrazem wilgotnych łąk, zagajników i rozległych borów, stał się ikoną przemkowskiego łowiectwa.
Na wiosnę, w czasie toków, Adelaidenau przyciągało myśliwych nie widokiem kaczek czy zajęcy, lecz czymś znacznie rzadszym i cenniejszym: tokującymi cietrzewiami i głuszcami. Toki głuszca w przemkowskim rewirze miały już historyczne znaczenie z 1879 roku — to właśnie tutaj, zaproszony na polowanie przez ówczesnego właściciela, pojawił się młody książę pruski Wilhelm, który przy tej okazji poznał swoją przyszłą narzeczoną, Augustę Wiktorię. Romans przy tokowiskach przemkowskiego lasu zaowocował zaręczynami, a w roku 1881 — ślubem, który uczynił z Augusty Wiktorii cesarzową Niemiec. Historia Niemiec rozpoczęła się, można rzec metaforycznie, wśród brzozy i szczypiołka w adelaidenauskim lesie.[5]

fot. Mertens i Schmidt w Głogowie (niem. Glogau)
Goście polowania księcia Szlezwika-Holsztynu na zamku w Przemkowie.
Książę Lynar, hrabia Hoyos, wielki książę Saksonii, radca ambasady baron von Flotow, książę Szlezwika-Holsztynu, nadleśniczy radca dworu Klopfer, wielka księżna Saksonii, dama dworu baronówna von Saß, nadporucznik von Krächt, dama dworu szlachcianka (Edle) von der Planitz, księżna [żona] Ernsta Günthera Szlezwika-Holsztynu, szef dworu von Rochow, von Brochwitz.
Jesienią Adelaidenau zamieniało się w fabrykę pokotów. Dziesiątki tysięcy bażantów, hodowanych przez cały rok przez służbę łowiecką, wychodziły przed myśliwych podczas regularnych, precyzyjnie organizowanych nagonek. To właśnie tutaj cesarz Wilhelm II strzelał w 1911 roku do 2580 bażantów w jeden dzień.[6]
Koźlice — królestwo zająca
Koźlice to rewir bagienno-polny, specjalizujący się w polowaniach na zające i kuropatwy. Wielkie nagonki w Koźlicach były widowiskiem samym w sobie: dziesiątki naganiaczek przeganiały zwierzynę przez rozległe bagna, a myśliwi — ustawieni w linii na kopcach lub groblach — strzelali w nieprzerwanym rytmie. W grudniu 1892 roku, podczas jednej takiej nagonki, padło w Koźlicach 600 zajęcy, a nazajutrz polowanie przeniesiono na bażanty.[7] W październiku 1905 roku dziesięciu strzelców upolowało tu blisko 900 kuropatw podczas jednego dnia.[8]
Biernatów i lasy z jeleniami
Lasy wokół Biernatowa (na południe od Przemkowa) stanowiły tradycyjne łowisko jeleni. Ernest Günther polował tu osobiście — pamiętny jest wrzesień 1891 roku, kiedy książęcy leśniczy zaobserwował chmarę jeleni, a sam Ernest Günther strzelił „potężnego dziesiątaka" przed powrotem na zamek.[9] W całym rewirze przemkowskim, według danych za rok łowiecki 1914, upolowano łącznie 63 byki jelenie szlachetne i 150 łań z cielętami, 6 byków daniela i 68 łań daniela, 92 kozły i 291 kóz sarny.[10]
ROZDZIAŁ II POLOWANIE JAKO CEREMONIAŁ I RYTUAŁ WŁADZY
W drugiej połowie XIX wieku polowanie było w Europie czymś więcej niż sportem czy rozrywką. Było ceremonią. Rytuałem o precyzyjnie skodyfikowanym przebiegu, który mówił o statusie społecznym równie wyraźnie jak order na piersi czy tytuł przy nazwisku. Zaproszenie na polowanie do Przemkowa oznaczało wejście do zamkniętego świata, w którym liczyły się nie tylko umiejętności strzeleckie, lecz przede wszystkim przynależność do tej warstwy Europy, która polowała z łaski urodzenia, a nie z łaski przypadku.
Hierarchia zaproszenia
Ceremoniał Treibjagd — wielkiej nagonki dworskiej — zaczynał się jeszcze przed wystrzałem pierwszej fuzji. Zaczynał się od zaproszenia. Goście przybywali niemal zawsze wieczorem lub nocą, regularnym pociągiem, na stację w Niegosławicach. Stamtąd powozy prowadzone przez służbę książęcą wiozły ich do zamku. Niekiedy — gdy były to osoby szczególnie wysoko stojące — sam Ernest Günther lub jego goście wychodzili na dworzec naprzeciw przyjeżdżającym. Relacja z 1 grudnia 1913 roku wspomina, że książęta Eitel Friedrich i Oskar Pruscy przybyli rannym pociągiem o godzinie 4:51 i „pozostali początkowo w wagonie salonowym" czekając, aż o ósmej nastąpi ich „odbiór do zamku".[11] Oto pierwsza lekcja: nawet oczekiwanie ma swój rytuał.

fot. Mertens & Schmidt
Cesarz jako gość polowania u księcia Ernsta Günthera w Przemkowie.
Od lewej: nadleśniczy Klopfer, nadleśniczy Reichardt, asesor leśny Schneller, naczelny lekarz sztabowy dr Niedner, szef dworu von Rochow, nadporucznik hrabia Sponeck, landrat (starosta) baron von Kottwitz, podpułkownik von Mutius, poseł baron von Jenisch, generał pułkownik von Kessel, marszałek dworu hrabia von Platen-Hallermund. Cesarz, księżna [żona] Ernsta Günthera ze Szlezwika-Holsztynu, dama dworu baronówna von Sass, generał pułkownik von Plessen, hrabia von Seherr-Thoss, dama dworu hrabina Schwenitz, księżna Friedricha Wilhelma Pruskiego, minister baron von Schellendorf-Lester, myśliwy dworski Ernst Göthert, sekretarz stanu Holstein, książę Friedrich Wilhelm Pruski, generał kawalerii baron von Bissing, major von Wilckenau, książę Albert ze Szlezwika-Holsztynu, kapitan von Caprivi, główny inspektor leśny, kandydat von Brochwitz.
Poranek: wyjazd na łowy
Dzień polowania zaczynał się wcześnie. O godzinie dziewiątej — lub nawet wcześniej, gdy szło o toki cietrzewia rozpoczynające się przed świtem — kawalkada powozów lub, w późniejszych latach, automobili, wyruszała z dziedzińca zamkowego do rewiru. Prasa odnotowywała regularnie: „Wyjazd na dzisiejsze polowanie dworskie nastąpił o godzinie 9. Książę Prus Eitel Friedrich oraz książę Ernest Günther udali się powozem czterokonnym na teren łowiecki".[12] W 1913 roku, w czasie cesarskiej wizyty, „cesarz w towarzystwie księcia i księżnej Szlezwika-Holsztynu udał się o godzinie 10.15 zamkniętym automobilem do rewiru Adelaidenau".[13] Samochód — wciąż nowe i budzące podziw cudo techniki — stał się kolejnym atrybutem prestiżu.
Nagonki i pokot
Polowanie dworskie w Adelaidenau składało się z kilku nagonek (niem. Treiben). Dziesiątki lub setki chłopów z okolicznych wiosek, wynajętych jako naganiaczki, przeganiały zwierzynę przed linię strzelców. Każda nagonka kończyła się przerwą, podczas której przeliczano i zbierano upolowaną zwierzynę. Między kolejnymi nagonkami serwowano śniadanie — w Adelaidenau, bezpośrednio w terenie. W 1913 roku odnotowano, że „śniadanie z udziałem dam odbyło się w Adelaidenau".[14]
Wieczorem, po powrocie na zamek, następował najbardziej widowiskowy element ceremonii: pokot (niem. Strecke). Całość upolowanej zwierzyny układano w precyzyjnym porządku przed zamkiem lub na tarasie ogrodowym — bażanty w rzędach, zające w stosach, ewentualne rogacze na honorowym miejscu. Zapalano pochodnie lub reflektory. Para książęca, cesarz i cesarzowa, goście w wieczorowych strojach — wszyscy schodzili na oględziny pokotu. Opisywała to gazeta z listopada 1913 roku: „Następnie na tarasie ogrodowym dokonano oględzin pokotu [upolowanej zwierzyny]".[15] Było to publiczne poświadczenie sukcesu — mierzalne, policzalne, spektakularne.
Król polowania
Szczególnym wyróżnieniem było miano „króla polowania" (Jagdkönig) — tego z gości, który w danym dniu upolował najwięcej. Tytuł miał charakter żartobliwy, lecz prestiżowy. W grudniu 1902 roku gazety z uznaniem odnotowały, że arcyksiążę Franciszek Ferdynand — austriacki następca tronu — po upolowaniu 420 sztuk zwierzyny „ogłoszony został królem polowania".[16] W listopadzie 1907 roku, podczas polowania z udziałem Wilhelma Ernesta, wielkiego księcia Saksonii-Weimaru, prasa skrupulatnie odnotowała: wynik osobisty Jego Królewskiej Wysokości — 297 sztuk, co dało mu palmę pierwszeństwa.[17]
ROZDZIAŁ III KORONOWANE GŁOWY W PRZEMKOWIE
Przez ponad pół wieku — od lat sześćdziesiątych XIX wieku do wybuchu I wojny światowej — przez przemkowskie rewiry przewinął się niemal cały europejski Almanach Gotha. Polowania w Przemkowie były w istocie regularnym zjazdem europejskiej arystokracji. Poniżej przedstawiamy najważniejszych z tych, którzy strzelali w przemkowskich lasach.
Cesarz Wilhelm II — gość honorowy
Żaden gość w Przemkowie nie wywierał takiego wrażenia jak cesarz Wilhelm II — brat gospodyni zamku, cesarzowej Augusty Wiktorii, i tym samym szwagier Ernesta Günthera. Cesarz odwiedzał Przemków wielokrotnie: dokumenty potwierdzają jego obecność w maju 1896 roku (Koźlice, kozły), w kwietniu i maju 1902 roku (toki cietrzewia w Adelaidenau — 15 i 36 sztuk), w grudniu 1911 roku (rekordowe polowanie bażantów) oraz w listopadzie 1913 roku (ostatnia wielka wizyta przed wojną).
Cesarz znany był ze swojej pasji łowieckiej i wyjątkowego szczęścia strzeleckiego. W grudniu 1911 roku — przy „wspaniałej pogodzie" — „cesarzowi sprzyjało szczególne szczęście łowieckie i już w pierwszym miocie osiągnął niespotykany dotąd wynik".[18] Całodzienny pokot wyniósł 3548 sztuk, z czego sam Wilhelm osobiście upolował ponad 1200. W 1913 roku, mimo że niedawno przebył przeziębienie i pogoda była „przenikliwie zimna i mglista", cesarz od drugiej nagonki upolował 771 sztuk — w tym 448 bażantów.[19]

Z dworskiego polowania w Przemkowie:
Książę i księżna Ernst Günther ze Szlezwika-Holsztynu oraz wielki książę i wielka księżna Meklemburgii-Schwerinu wraz z gośćmi polowania oglądają pokot.
Ceremoniałowi wizyty cesarskiej towarzyszył imponujący protokół. Przyjeżdżała także cesarzowa Augusta Wiktoria — która jako dziecko wyrastała w Przemkowie. Na stację wrocławską wyjeżdżali oficerowie miejscowego garnizonu, aby powitać cesarza. Na zamku czekali wyżsi urzędnicy i notable z miasta. Po polowaniu cesarz podawał rękę każdemu z przedstawionych mu panów i rozmawiał z nimi przez chwilę indywidualnie — szczegół, który prasa odnotowywała zawsze z zachwytem.[20]
Arcyksiążę Franciszek Ferdynand
Austriacki następca tronu, arcyksiążę Franciszek Ferdynand, pojawił się w Przemkowie dwukrotnie — i obie wizyty miały swój dramatyczny kontekst. W 1901 roku polowanie zostało przerwane z powodu śmierci księżnej Amelii ze Szlezwika-Holsztynu, siostry Ernesta Günthera. Mimo to, w zaledwie trzy dni przed wyjazdem, arcyksiążę upolował 17 kozłów sarny i 33 cietrzewie.[21] Rok później, w grudniu 1902 roku, Franciszek Ferdynand wrócił do Przemkowa z małżonką, księżną Zofią Hohenberg, i tym razem polowanie przeszło do historii: 420 sztuk zwierzyny i tytuł „króla polowania".[22]
Arcyksiążę Franciszek Ferdynand — który zginął 12 lat później w Sarajewie, uruchamiając machinę I wojny światowej — chodził po tych samych ścieżkach co przemkowscy leśnicy, strzelał do tych samych bażantów, siedział przy tym samym stole w zamku. Historia przemkowska splata się z wielką historią Europy w sposób, który trudno przewidzieć.

fot. Kühle – Głogów
Książę Szlezwika-Holsztynu Ernst Günther z porożem osiemnastaka upolowanego przez siebie w Lopuono na Węgrzech.
Wielcy Książęta Rosji
Przemków gościł dwukrotnie rosyjskich Romanowów. W październiku 1896 roku wielki książę Rosji Michał — brat cara Aleksandra III — przybył z żoną i licznym gronem gości ziemiańskich na trzydniowe polowanie. Była to wizyta ważna dyplomatycznie: Niemcy i Rosja utrzymywały w tym czasie skomplikowane relacje, a każdy wspólny pokot przy zamku w Przemkowie miał swój naddatek polityczny.[23] W 1908 roku wielki książę Michał Michajłowicz — wnuk cara Mikołaja I — spędził w Przemkowie trzy doby, zanim powrócił do Berlina.[24]
Galeria pozostałych gości
Lista gości łowieckich Przemkowa jest imponująca. Polowali tu: Wielki Książę Saksonii-Weimaru Wilhelm Ernst — wielokrotnie i zawsze z doskonałymi wynikami; Wielki Książę Meklemburgii-Szwerinu Fryderyk Franciszek IV z małżonką; trzej synowie cesarza — Adalbert, August Wilhelm i Oskar Pruscy; Eitel Friedrich i Oskar Pruscy; Fryderyk Leopold ks. Prus; Filip ks. Saksonii-Koburga-Gothy (teść Ernesta Günthera, odwiedzający Przemków przynajmniej trzykrotnie); a także szlachta śląska, generałowie, ministrowie i dyplomaci. Polowanie w Przemkowie było spotkaniem Europy w miniaturze.
ROZDZIAŁ IV LICZBY, KTÓRE MÓWIĄ SAME ZA SIEBIE
Nie ma lepszego sposobu na zrozumienie skali przemkowskich łowów niż zestawienie liczb. Są to liczby potwierdzone źródłowo — z relacji prasowych, oficjalnych komunikatów i rachunków łowieckich. Liczby, które z dzisiejszej perspektywy budzą zdumienie graniczące z niedowierzaniem.
Początki: łowy skromniejsze (do roku 1893)
W najwcześniej udokumentowanym polowaniu z przemkowskich rewirów — gdzieś około 1860 roku — podczas jednej nagonki trwającej zaledwie dwie i pół godziny padło 485 zajęcy.[25] To była już wówczas liczba, o której pisano z dumą. Tysiąc czterysta lat wcześniej Arystoteles zastanawiał się, ile zajęcy może żyć na danym terenie — przemkowscy myśliwi zadawali sobie pytanie, ile można ich upolować w jeden poranek.
W grudniu 1874 roku, podczas tygodniowego polowania zorganizowanego przez księcia Szlezwika-Holsztynu, od poniedziałku do piątku upolowano 380 zajęcy, 6 lisów, 24 sarny i 66 bażantów — łącznie 476 sztuk. W grudniu 1892 roku jedna nagonka w Koźlicach przyniosła 600 zajęcy; nazajutrz polowano na bażanty.
Rok 1893 przyniósł pierwsze imponujące podsumowanie roczne. W grudniu odnotowano łączne wyniki przemkowskich łowów: 20 sztuk zwierzyny płowej, 7 danieli, 31 kozłów, 1563 zające, 373 bażanty, 15 cietrzewi i 270 kuropatw — razem 2279 sztuk.[26] Wśród tych danych ukryta jest osobna wzmianka: podczas jednej nagonki, trwającej trzy godziny, padło 1209 zajęcy. W trzy godziny. Ponad tysiąc dwieście zajęcy.

Książę i księżna Szlezwika-Holsztynu Ernest Günther i Dorota na polowaniu
Kolejne roczne podsumowanie zachowało się dla roku 1898. Czasopismo „Łowiec” podało szczegółowy rejestr: na polowaniach u księcia Ernesta Günthera zabito 69 jeleni (w tym 46 łań), 63 danieli (w tym 44 łanie), 361 sarn (w tym 239 kóz), 7 dzików, 1578 zajęcy, 345 królików, 954 bażanty, 4 głuszce, 119 cietrzewi, 1097 kuropatw, 258 kaczek, 14 słonek, 13 bekasów i 3 jarząbki — a spośród drapieżników i szkodników łowieckich: 82 lisy, 33 kuny, 166 tchórzów, 183 łasice, 23 orły, 3 czaple, 28 kurek wodnych, 112 jastrzębi różnych gatunków i 25 srok. Łącznie: 5820 sztuk.[44] Dane te pokazują dynamiczny rozwój rewirów — pięć lat po pierwszym wielkim podliczeniu z 1893 roku łączny pokót wzrósł ponad dwukrotnie, a hodowle bażantów i królików wyróżniły się szczególnie wyraźnie.
Eskalacja: lata 1902–1911
Pierwsza dekada XX wieku przyniosła wyraźne przyspieszenie. W grudniu 1902 roku arcyksiążę Franciszek Ferdynand i jego towarzysze upolowali w jednym dniu 420 sztuk zwierzyny. W październiku 1905 roku w Koźlicach dziesięciu strzelców — anonimowych, bez koronowanych głów — w ciągu jednego dnia upolowało blisko 900 kuropatw.[27]
Listopad i grudzień 1907 roku to polowanie dworskie z udziałem Wilhelma Ernesta, wielkiego księcia Saksonii-Weimaru. Całkowity pokot: 1091 sztuk, z czego 709 bażantów, 33 zające, 347 królików, 1 lis i 1 inna sztuka.[28] Wielki Książę jako „król polowania" upolował osobiście 297 sztuk.
Grudzień 1911 roku przekroczył wszelkie dotychczasowe granice. Przy „wspaniałej pogodzie" cesarz Wilhelm II i jego goście pobili wszelkie rekordy: 3548 sztuk w jednym dniu. W tym 2580 bażantów, 21 zajęcy, 2 kuropatwy, 943 króliki i 2 inne sztuki.[29] Dziś, po ponad stu latach, ta liczba wciąż robi wrażenie.
Apogeum: rok 1913
W listopadzie 1913 roku, podczas dwudniowej wizyty cesarskiej, rekord z 1911 roku niemal został wyrównany. W 9 nagonkach padło łącznie 3296 sztuk: 1682 bażanty, 12 kuropatw, 1 cietrzew, 154 zające, 1111 królików i 5 innych.[30] Cesarz Wilhelm II, który dołączył do polowania dopiero od drugiej nagonki z powodu niedawnego przeziębienia, osobiście upolował 771 sztuk — w tym 448 bażantów. Jeden człowiek. Jednego dnia (właściwie w ciągu kilku godzin). Siedemset siedemdziesiąt jeden zwierząt.
Rok łowiecki 1914: statystyka ostatniego sezonu
Najdokładniejsze dane zachowały się dla roku łowieckiego 1914 — opublikowane przez „Schlesische Zeitung" w styczniu 1915 roku, gdy huk dział zastąpił już huk strzelb.[31] Wyniki były następujące:
Na terenach łowieckich księcia Ernesta Günthera upolowano łącznie 20 139 sztuk zwierzyny użytkowej: 63 byki jelenie szlachetne, 150 łań i cieląt jelenia, 6 byków daniela, 68 łań daniela, 92 kozły sarnowce, 291 kóz sarny, 1317 zajęcy, 2033 bażanty, 3 głuszce, 32 cietrzewie, 2021 kuropatw, 439 kaczek, 10 słonek, 13 593 króliki, 1 czaplę, 4 dzikie gęsi i 16 kszyków. Oprócz tego upolowano 3089 sztuk drapieżników i szkodników łowieckich. Łącznie w ciągu jednego roku — ponad 23 000 zwierząt.
Trzynaście i pół tysiąca królików. Dwa tysiące bażantów. Ponad dwa tysiące kuropatw. Są to liczby, które każą nam się zatrzymać i pomyśleć o tym, czym były owe wielkie hodowle, te „ogrody zajęcze", te liczące setki pracowników służby łowieckiej — nie jako element „harmonii z naturą", lecz jako fabryki zwierzyny na potrzeby spektakularnych pokazowych łowów.
ROZDZIAŁ V KULISY: LUDZIE I ORGANIZACJA
Za blaskiem cesarskich polowań stała ciężka, codzienna praca służby łowieckiej. Przemkowski dwór zatrudniał dziesiątki zawodowych leśniczych, rewirowych i pomocników łowieckich, którzy przez cały rok przygotowywali teren na wielkie polowania. Na czele tej hierarchii stał nadleśniczy radca dworu — w późniejszych latach funkcję tę pełnił wspominany w relacjach prasowych Klopfer, który towarzyszył gościom jako oficjalny gospodarz łowów.[32]
Hodowle i ogrody zajęcze
Kluczem do rekordowych pokotów były hodowle. Już w 1873 roku leśniczy przemkowski opisał w „Wiedeńskiej Gazecie Łowieckiej" działający w majątku „ogród zajęczy" — system zagrodzeń i lęgowisk, w którym sztucznymi metodami rozmnażano zające na potrzeby polowań.[33] System sprawdził się: liczby zajęcy w przemkowskich rewirach rosły z roku na rok. Podobnie działały hodowle bażantów — dziesiątki tysięcy tych ptaków co roku wychowywano w półwolnym chowie, by następnie w kilkugodzinnym polowaniu 10–20 strzelców wybijało je tysiącami.
Protokół bezpieczeństwa — i jego granice
Wielkie polowania niosły ze sobą realne niebezpieczeństwo. Dziesiątki strzelców, setki naganiaczek, naładowane fuzje w terenie o ograniczonej widoczności — wypadki były nieuchronne. Tragedią zakończyło się polowanie dworskie 28 listopada 1905 roku: kamerdyner i łowczy przyboczny Ernesta Günthera, niejaki Bäumel, nieumyślnie zastrzelił pomocnika łowieckiego Müllera. Sąd skazał go na cztery miesiące więzienia.[34] Następnego dnia, 1 grudnia, polowanie dworskie zostało przerwane z powodu śmierci Müllera — rzadki przypadek, gdy tragedia ludzkiego życia przeważyła nad rozkładem dworskiej rozrywki.

Cesarz Wilhelm II na polowaniu w Przemkowie.
Od lewej: Książę Szlezwika-Holsztynu Ernest Günther, księżna Szlezwika-Holsztynu Dorota, cesarz Niemiec Wilhelm II.
Czas wojenny: inny wymiar łowiectwa
I wojna światowa zmieniła charakter przemkowskich łowów. W maju 1916 roku gazeta „Durchlacher Wochenblatt" donosiła, że Ernest Günther zarządził, by „wszystkie upolowane dzikie zwierzęta były bezpłatnie rozdzielane między biedną ludność majątku ziemskiego i miasta Przemków".[35] Oto nagły zwrot: zwierzyna, która przez dziesięciolecia była symbolem arystokratycznej rozrywki i dyplomatycznego prestiżu, stała się w czasie wojny środkiem wsparcia dla głodujących mieszkańców. Historia ma swoje ironiczne zdolności do odwracania sensów.
ROZDZIAŁ VI APOGEUM: WIELKIE POLOWANIA LAT 1911–1913
Lata 1911–1913 stanowią szczyt przemkowskiej kultury łowieckiej. Nigdy wcześniej i nigdy później polowania w Przemkowie nie osiągnęły takiej skali, takiego blasku i takiej dokumentacji prasowej. Na kilkadziesiąt europejskich gazet — od londyńskich dzienników po wiedeńskie salony i berlińskie biuletyny — donosiło o tym, co działo się w tych skromnych dolnośląskich lasach.
Grudzień 1911: cesarz i rekord
7 grudnia 1911 roku zapisał się w historii Przemkowa jako dzień polowania absolutnie wyjątkowego. Cesarz Wilhelm II przybył do zamku z licznym gronem gości: następcą tronu Fryderykiem Wilhelmem i jego małżonką, ministrem von Schörlemerem, generałami von Kesselem i von Bissingiem, hrabią Seherr-Thossem. O godzinie 9:15 cały konwój pojechał samochodami do Adelaidenau. Pogoda była „wspaniała".
Wynik pokotu: 3548 sztuk, w tym 2580 bażantów. Cesarz osobiście: 1031 bażanty, 2 zające, 1 kuropatwę i 212 królików w pierwszej rundzie — łącznie przeszło 1200 sztuk.[36] Prasa wiedeńska, berlińska i lokalna opisywały to wydarzenie szczegółowo i z niekłamanym podziwem. W Adelaidenau przy lampach i pochodniach ułożono i policzono ponad trzy i pół tysiąca martwych zwierząt.
Listopad 1913: ostatnia wielka wizyta cesarska
Dwa lata później, w dniach 26–27 listopada 1913 roku, cesarz odwiedził Przemków po raz ostatni przed wojną. Tym razem warunki były mniej sprzyjające: „nieustannie, w towarzystwie porywów wiatru, spadały raz silniejsze, raz słabsze opady deszczu".[37] Cesarz nadto niedawno przebył przeziębienie i — jak donosi prasa — podczas polowań w Przemkowie „opuścił kilka nagonek ze względu na niedawno przebyte przeziębienie".[38]
Mimo to wynik był imponujący: 3296 sztuk w 9 nagonkach. Cesarz od drugiej nagonki: 771 sztuk. Wśród gości znalazły się: cesarzowa Augusta Wiktoria, księżna Daisy von Pless, pary von Solms-Baruth, von Hohenlohe-Langenburg, von Pless i wielu innych dostojników. Wieczorem — pokot na tarasie ogrodowym, potem uroczysta kolacja. Cesarz odjechał pociągiem o godzinie 22:50.[39]
Nie wiedział jeszcze — nikt nie wiedział — że za dziesięć miesięcy ten sam świat, który spotykał się w przemkowskich lasach, zamieni strzelby na karabiny i zamknie epokę wielkich łowów dworskich na zawsze.
Grudzień 1913: łowy bez cesarza
W grudniu 1913 roku Przemków gościł jeszcze kilka polowań — bez cesarza, ale wciąż z koronowanymi głowami. 1 grudnia w Koźlicach polowali Eitel Friedrich i Oskar Pruscy z generałem von Moltke.[40] 5 grudnia w rewirze dworskim — Fryderyk Karol ks. Prus, Albrecht ks. Szlezwika-Holsztynu, Albert z Glücksburga i dziedziczny książę Raciborza.[41] I jeszcze w dniach 4–5 września 1913 roku — wielkie polowanie dworskie z kilkunastoosobowym gronem śląskiej arystokracji: hrabia Hoyos, generał von Bissing, hrabia Dohna z Małomic, von Schweinitz, von Tschammer, von Müffling i inni.[42] Przemkowski zamek tętnił życiem do ostatnich miesięcy pokoju.
ROZDZIAŁ VII KONIEC EPOKI
Jeszcze w maju 1914 roku życie towarzyskie w Przemkowie toczyło się normalnym rytmem. 6 maja, jako goście polowania księcia Szlezwika-Holsztynu Ernesta Günthera, przybyli do Przemkowa: bułgarski poseł generał von Markow, austro-węgierski attaché morski hrabia Colloredo-Mansfeld, poseł nadzwyczajny hrabia Wedel z Berlina oraz generał kawalerii w stanie spoczynku von Bissing.[45] Było to zaledwie dziesięć tygodni przed zamachem w Sarajewie — ostatnie znane udokumentowane polowanie w Przemkowie przed wybuchem I wojny światowej.
Kiedy w sierpniu 1914 roku wybuchła I wojna światowa, era wielkich polowań dworskich w Przemkowie dobiegła końca. Nie z dnia na dzień — jeszcze w roku łowieckim 1914 odnotowano ponad 20 000 sztuk upolowanej zwierzyny — ale bezpowrotnie. Goście z Rosji nie przyjeżdżali więcej, bo Rosja stała się wrogiem. Cesarz miał ważniejsze sprawy. Wielcy książęta Meklemburgii i Saksonii stali się oficerami armii, która toczyła wojnę na wschodzie i zachodzie.
Ernest Günther dożył końca wojny i Republiki Weimarskiej, lecz jego Przemków był już innym miejscem. W lutym 1921 roku, mając lat 57, książę zmarł bezdzietnie. Ostatni polujący pan Przemkowa odszedł. Sukcesorem majątkowym został jego kuzyn, Albert ks. Szlezwika-Holsztynu, który polował tu sporadycznie — wspomina o nim artykuł z wystawy myśliwskiej z 1928 roku, chwalący „dwa kapitalne poroże księcia Szlezwika-Holsztynu Alberta z Przemkowa".[43] Albert zmarł w 1931 roku.
W parku zamkowym, w pobliżu książęcego cmentarza rodowego, stał niski kamienny cokolik z wyrytym napisem: „W tym miejscu Jego Wysokość książę Szlezwika-Holsztynu Ernest Günther upolował swojego ostatniego jelenia dn. 3 lutego 1921 roku.” Polowanie z 3 lutego — zaledwie kilka tygodni przed śmiercią księcia — okazało się ostatnim. Czy ten skromny kamień, świadek końca epoki, przetrwał do dziś — nie wiadomo. Autor niniejszego opracowania widział go po raz ostatni około trzydziestu lat temu.
Lasy przemkowskie trwały. Zmieniały właścicieli, nazwy, gospodarzy. Dziś Przemkowski Park Krajobrazowy i obszary Natura 2000 obejmują część tych terenów, w których przed stu laty cesarz strzelał do bażantów.
Historia przemkowskich polowań kończy się — jak każda historia — nie wielkim pożegnaniem, lecz ciszą. Ciszą lasów, które pamiętają.
ZAKOŃCZENIE
Czterdzieści dwa udokumentowane polowania na przestrzeni ponad pięćdziesięciu lat. Dziesiątki tysięcy upolowanych zwierząt — w samym tylko roku 1914 ponad 23 000 sztuk. Goście: dwaj cesarze, arcyksiążęta, wielcy książęta, generałowie i ministrowie z pół Europy. Miejsce: leśne miasteczko na Dolnym Śląsku, które większości Europejczyków nie znalazłoby się na żadnej mapie.
Polowania w Przemkowie były mikrokosmosem swojej epoki. Epoki, w której nierówność społeczna była tak radykalna, że „rozrywka" jednej osoby mogła oznaczać rok ciężkiej pracy dla dziesiątek służących, naganiaczek i leśniczych. Epoki, w której o politycznych sojuszach i dynastycznych relacjach decydowały nie tylko dokumenty i traktaty, ale też wspólny pokot przy zamkowym tarasie i rozmowa przy wieczornym stole. Epoki, w której człowiek miał wobec natury stosunek tak odmienny od dzisiejszego, że trudno go zrozumieć bez wysiłku wyobraźni historycznej.
Przemków był centrum tego świata — na krótko, na miarę swoich możliwości, ale był. I chociaż tamte czasy odeszły nieodwołalnie, warto o nich pamiętać. Nie po to, by tęsknić — lecz po to, by rozumieć, skąd przychodzimy i jak wiele się zmieniło.
Eugeniusz Cipura
Przemków, 2026
PRZYPISY
[1] Gazeta „Jagd-Zeitung", numer 8, rocznik 9 z dnia 30 kwietnia 1866 roku.
[2] Tamże.
[3] Gazeta „Der Landwirt", Rocznik 9, Nr 26 z dnia 1 kwietnia 1873 roku.
[4] Gazeta „Jagd-Zeitung", numer 8, rocznik 9 z dnia 30 kwietnia 1866 roku — wzmianka dotycząca polowania „około 1860 roku".
[5] Historia miasta i ewangelickiej gminy kościelnej Przemkowa; zob. też: Księżna Szlezwika-Holsztynu Adelajda. Biografia matki naszej cesarzowej. Por. też: „Allgemeine Sport-Zeitung" numer 44, rocznik 22, z dn. 16 VI 1901 i „Historia Przemkowa" (Projekt Sekrety Przemkowa).
[6] Gazeta „Schlesische Zeitung" Rocznik 170 nr 862 z dnia 8 grudnia 1911 roku.
[7] Gazeta „Namslauer Stadtblatt", nr 95 z dnia 3 grudnia 1892 roku.
[8] Gazeta „Anzeiger für Obernigk und Umgegend" Rocznik 13, Nr 79 z dnia 4 października 1905 roku.
[9] Gazeta „Namslauer Stadtblatt" Rocznik 20, Nr 77 z dnia 3 października 1891 roku.
[10] Gazeta „Schlesische Zeitung" Rocznik 174, Nr 18 z dnia 8 stycznia 1915 roku (wyniki roku łowieckiego 1914).
[11] Gazeta „Schlesische Zeitung" Rocznik 172, Nr 842 z dnia 1 grudnia 1913 roku.
[12] Gazeta „Schlesische Zeitung" Rocznik 171, Nr 911 z dnia 28 grudnia 1912 roku.
[13] Gazeta „Schlesische Zeitung" Rocznik 172, Nr 834 z dnia 27 listopada 1913 roku.
[14] Gazeta „Die Presse", Nr 289, rocznik 29, z dnia 9 grudnia 1911 roku.
[15] Gazeta „Schlesische Zeitung" Rocznik 172, Nr 837 z dnia 28 listopada 1913 roku.
[16] Gazeta „Neues Wiener Tagblatt" nr 333, rocznik 36, z dnia 5 grudnia 1902 roku; Gazeta „Sport & Salon" numer 50, rocznik 5 z dnia 13 grudnia 1902 roku.
[17] Gazeta „Namslauer Stadtblatt", nr 96, z dnia 7 grudnia 1907 roku; Gazeta „Sport & Salon" Nr 49, str. 3 z dnia 7 grudnia 1907 roku.
[18] Gazeta „Schlesische Zeitung" Rocznik 170 nr 862 z dnia 8 grudnia 1911 roku.
[19] Gazeta „Anzeiger für Zobten am Berge und Umgegend" Rocznik 29, Nr 95 z dnia 29 listopada 1913 roku.
[20] Gazeta „Schlesische Zeitung" Rocznik 172, Nr 837 z dnia 28 listopada 1913 roku.
[21] Gazeta „Berliner Börsen-Zeitung", nr 203, z dnia 2 maja 1901 roku; Gazeta „Altonaer Nachrichten", nr 203, z dnia 2 maja 1901 roku.
[22] Gazeta „Neues Wiener Tagblatt" nr 333, rocznik 36, z dnia 5 grudnia 1902 roku.
[23] Gazeta „Neue Hamburger Zeitung", nr 307, z dnia 15 października 1896 roku.
[24] Gazeta „Rhein- und Ruhrzeitung", nr 481, rocznik 61, z dnia 13 października 1908 roku; Gazeta „Norddeutsche allgemeine Zeitung", nr 241, rocznik 48 z dnia 13 października 1908 roku.
[25] Gazeta „Jagd-Zeitung", numer 8, rocznik 9 z dnia 30 kwietnia 1866 roku.
[26] Gazeta „Allgemeine Sport-Zeitung", nr 95, rocznik XIV, z dnia 17 grudnia 1893 roku; Gazeta „Teltower Kreisblatt" z dnia 21 grudnia 1893 roku.
[27] Gazeta „Anzeiger für Obernigk und Umgegend" Rocznik 13, Nr 79 z dnia 4 października 1905 roku.
[28] Gazeta „Namslauer Stadtblatt", nr 96, z dnia 7 grudnia 1907 roku.
[29] Gazeta „Schlesische Zeitung" Rocznik 170 nr 862 z dnia 8 grudnia 1911 roku.
[30] Gazeta „Schlesische Zeitung" Rocznik 172 nr 835 z dnia 28 listopada 1913 roku.
[31] Gazeta „Schlesische Zeitung" Rocznik 174, Nr 18 z dnia 8 stycznia 1915 roku.
[32] Gazeta „Die Presse", Nr 289, rocznik 29, z dnia 9 grudnia 1911 roku; Gazeta „Schlesische Chronik" Rocznik 6 Nr 7 z dnia 1 stycznia 1913 roku.
[33] Gazeta „Der Landwirt" Rocznik 9, Nr 26 z dnia 1 kwietnia 1873 roku; Gazeta „Schlesische Landwirthschaftliche Zeitung" Rocznik 14 nr 19 z dnia 8 maja 1873 roku.
[34] Gazeta „Hundsfelder Stadtblatt" Rocznik 2, Nr 9 z dnia 31 stycznia 1906 roku.
[35] Gazeta „Durchlacher Wochenblatt", nr 122, rocznik 87 z dnia 25 maja 1916 roku.
[36] Gazeta „Schlesische Zeitung" Rocznik 170 nr 862 z dnia 8 grudnia 1911 roku.
[37] Gazeta „Schlesische Zeitung" Rocznik 172, Nr 834 z dnia 27 listopada 1913 roku.
[38] Gazeta „Anzeiger für Zobten am Berge und Umgegend" Rocznik 29, Nr 95 z dnia 29 listopada 1913 roku.
[39] Gazeta „Schlesische Zeitung" Rocznik 172 nr 835 z dnia 28 listopada 1913 roku.
[40] Gazeta „Schlesische Zeitung" Rocznik 172, Nr 842 z dnia 1 grudnia 1913 roku.
[41] Gazeta „Schlesische Zeitung" Rocznik 172, Nr 852 z dnia 4 grudnia 1913 roku.
[42] Gazeta „Schlesische Zeitung" Rocznik 172, Nr 624 z dnia 5 września 1913 roku.
[43] Gazeta „Münchner Neueste Nachrichten" z dnia 12 lutego 1928 roku.
[44] Czasopismo „Łowiec” Rocznik 22 Nr 5 z dnia 1 marca 1899 roku.
[45] Gazeta „Posener Tageblatt” Rocznik 53 Nr 214 z dnia 8 maja 1914 roku.
ANEKS: ZESTAWIENIE UDOKUMENTOWANYCH POLOWAŃ W PRZEMKOWIE (1853–1914)
Na podstawie kwerendy źródłowej w archiwum cyfrowym Eugeniusza Cipury. Łącznie: 42 udokumentowane polowania.
Data | Miejsce | Uczestnicy | Co upolowano | Źródło |
ok. 1860 | Przemków – rewir | ok. 20 strzelców | 485 zajęcy (nagonka 2,5 godz.) | Jagd-Zeitung, nr 8/9, 30 IV 1866 |
23 IV 1879 | Adelaidenau – toki głuszca | Ks. Wilhelm Pruski | kogut głuszca (pierwsze toki) | Jentsch, Historia Przemkowa |
8–12 XII 1874 | Przemków | nie podano | 380 zajęcy, 6 lisów, 24 sarny, 66 bażantów (476 szt.) | Breslauer Zeitung, nr 574, 8 XII 1874 |
27 IX 1882 | Przemków | Ks. Wilhelm Pruski | jeleń szesnastak | Der Oberschlesische Wanderer, nr 226 |
4 XII 1882 | Przemków | Ernest Günther ks. Szlezwika-Holsztynu | szesnastak (zwierzyna płowa) | Schlesische Zeitung, nr 864 |
V 1885 | Przemków | Ernest Günther ks. Szlezwika-Holsztynu | 25 kozłów (z podchodu) | Namslauer Stadtblatt, nr 39 |
ok. 15 IV 1889 | Przemków | Ernest Günther, Krystian ks. Szlezwika-Holsztynu | słonki | The Standard, nr 20208, 16 IV 1889 |
V 1890 | Przemków – z podchodu na kozły | Fryderyk Leopold ks. Prus, Ernest Günther | kozły (liczba nieznana) | Berliner Tageblatt, nr 244/34, 17 V 1890 |
ok. 27 IX 1891 | Biernatów k. Przemkowa | Ernest Günther ks. Szlezwika-Holsztynu | dziesiątak (jeleń 10-pkt.) | Namslauer Stadtblatt, Rocznik 20, Nr 77 |
29 XI 1892 | Koźlice – rewir bagien | Ernest Günther, Albert ks. Szlezwika-Holsztynu-Glücksburga, gen. von Leipziger | 600 zajęcy; nazajutrz bażanty | Namslauer Stadtblatt, nr 95, XI 1892 |
XII 1893 | Przemków – rewiry leśne | Ernest Günther i goście | łącznie 2279 szt.; oddzielnie 1209 zajęcy (3 godz.) | Allgemeine Sport-Zeitung, nr 95/14, 17 XII 1893 |
14–19 V 1896 | Koźlice | Cesarz Wilhelm II, Ernest Günther | 7 kozłów (z podchodu) | General-Anzeiger; Der Oberschlesische Wanderer |
14–16 X 1896 | Przemków – rewir dworski | Michał Wielki Ks. Rosji z żoną, Ernest Günther | wyniki nieznane; 3-dniowa wizyta | Neue Hamburger Zeitung, nr 307, 15 X 1896 |
rok łowiecki 1898 | Przem ków — rewiry łowieckie (wynik roczny) | Ernest Günther ks. Szlezwika-Holsztynu i goście | 5820 szt. łącznie: 69 jeleni, 63 daniele, 361 sarn, 7 dzików, 1578 zajęcy, 345 królików, 954 bażanty, 119 cietrzewi, 1097 kuropatw, 258 kaczek + drapieżniki | „Łowiec”, Rocznik 22, Nr 5, 1 III 1899 |
7 XII 1899 | Przemków – polowanie dworskie | Ernest Günther i liczni goście | wyniki nieznane | Berliner Tageblatt, nr 623/28, 7 XII 1899 |
1 V 1901 | Przemków – kozły; Adelaidenau – cietrzewie | Arcyksiążę Franciszek Ferdynand, Ernest Günther | 17 kozłów + 33 cietrzewie; polowanie przerwane (śmierć ks. Amelii) | St. Pöltner Zeitung, nr 19/41, 9 V 1901 |
19 VIII 1901 | Adelaidenau | Adolf ks. Meklemburgii, Ernest Günther | 30 kaczek; 5 rogaczy; w sezonie 130 rogaczy | Schlesische Zeitung, nr 578, 19 VIII 1901 |
23–25 IV 1902 | Adelaidenau – toki cietrzewia | Cesarz Wilhelm II, Ernest Günther | 15 kogutów cietrzewia | Der Oberschlesische Wanderer, nr 96, IV 1902 |
V 1902 | Adelaidenau – toki cietrzewia | Cesarz Wilhelm II, cesarzowa Augusta Wiktoria, Ernest Günther, Następca Tronu | 36 kogutów cietrzewia łącznie | Sport & Salon, nr 27, V 1902 |
3 XII 1902 | Przemków – polowanie dworskie | Arcyksiążę Franciszek Ferdynand z żoną Zofią, Ernest Günther, Adolf Fryderyk ks. Meklemburgii | 420 szt.; arcyksiążę „królem polowania” | Neues Wiener Tagblatt, nr 333/36, 5 XII 1902 |
7 IV 1903 | Adelaidenau – toki cietrzewia | Ernest Günther | 9 kogutów cietrzewia | Sport & Salon, nr 17, IV 1903 |
XI 1903 | Przemków – wielkie polowania dworskie | Ernest Günther, Wilhelm Ernst Wielki Ks. Saksonii-Weimaru i goście | wyniki nieznane (wielodniowe) | Sport & Salon, nr 45/6, 7 XI 1903 |
XI/XII 1904 | Przemków – polowanie dworskie | Ernest Günther, Eitel Friedrich ks. Prus, Wilhelm Ernst W.Ks. Saksonii-Weimaru i inni | wyniki nieznane | Sport & Salon, nr 47/7, 19 XI 1904 |
4 X 1905 | Koźlice – rewir kuropatw | 10 strzelców (nazwisk nie podano) | blisko 900 kuropatw | Anzeiger für Obernigk, X 1905 |
1 XII 1905 | Przemków – dworskie (przerwane) | Ernest Günther, Wilhelm Ernst W.Ks. Saksonii-Weimaru | przerwane z powodu śmierci uczestnika Müllera | Der Oberschlesische Wanderer, nr 276, XII 1905 |
25 VIII 1906 | Adelaidenau – kaczki | nie podano | kaczki (liczba nieokreślona) | Auraser Stadtblatt, nr 34, VIII 1906 |
14–16 XI 1906 | Przemków – polowanie dworskie | Fryderyk Franciszek IV W.Ks. Meklemburgii-Szwerinu z żoną, Ernest Günther | wyniki nieznane | Sport & Salon, nr 46/7, 17 XI 1906 |
XI/XII 1907 | Przemków – polowanie dworskie | Wilhelm Ernst W.Ks. Saksonii-Weimaru (król pol.: 297 szt.) i goście | łącznie 1091 szt.: 709 bażantów, 33 zające, 347 króliki, 1 lis | Namslauer Stadtblatt, nr 96, 1907 |
2 I 1908 | Przemków | Adalbert, August Wilhelm i Oskar Pruscy | brak danych | Berliner Tageblatt, nr 2/37, I 1908 |
13–16 X 1908 | Przemków – polowanie dworskie | Michał Michajłowicz W.Ks. Rosji z żoną, Ernest Günther | wyniki nieznane | Rhein- und Ruhrzeitung, nr 481/61, 13 X 1908 |
22 XI 1910 | Przemków – polowanie dworskie | Wilhelm Ernst W.Ks. Saksonii-Weimaru, Albert ks. Szlezwika-Holsztynu, Dziedziczny Ks. Hohenlohe | brak danych | Namslauer Stadtblatt, nr 92, XI 1910 |
7 XII 1911 | Adelaidenau – polowanie dworskie | Cesarz Wilhelm II (osobisty wynik: ponad 1200 szt.), Następca Tronu Fryderyk Wilhelm z małżonką i inni | łącznie 3548 szt.: 2580 bażantów, 943 króliki, 21 zajęcy | Schlesische Zeitung, nr 862, XII 1911 |
ok. 14 V 1912 | Przemków – zamek | Ernest Günther, Filip ks. Saksonii-Koburga-Gothy | brak danych | Schlesische Zeitung, Rocznik 171, Nr 341, 15 V 1912 |
ok. 26 X 1912 | Przemków – rewiry łowieckie | Ernest Günther, Filip ks. Saksonii-Koburga-Gothy | brak danych | Wiener Salonblatt, nr 45, rocznik 43, 9 XI 1912 |
28 XII 1912 | Przemków – polowanie dworskie | Eitel Friedrich ks. Prus, Ernest Günther, Filip ks. Saksonii-Coburga i inni | brak danych | Schlesische Zeitung, nr 911, XII 1912 |
XII 1912 / I 1913 | Przemków – zamek | Ernest Günther, Wielki Książę Saksonii i liczni goście | brak danych | Schlesische Chronik, Rocznik 6 Nr 7, 1 I 1913 |
27–30 IV 1913 | Adelaidenau – toki cietrzewia | Wilhelm Ernst W.Ks. Saksonii-Weimaru, Ernest Günther | cietrzewie (wyniki nieznane) | Schlesische Zeitung, nr 293/172, 28 IV 1913 |
4–5 IX 1913 | Przemków – polowanie dworskie | Ernest Günther i liczni goście śląscy | brak danych (2-dniowe) | Schlesische Zeitung, Rocznik 172, Nr 624, 5 IX 1913 |
1913 (data nieznana) | Przemków i okolice – polowanie polne | 8 strzelców (anonimowych) | ponad 1000 zajęcy | H. von Niebelschwitz-Gleinitz, Wspomnienia z Dolnego Śląska |
26–27 XI 1913 | Adelaidenau – polowanie dworskie | Cesarz Wilhelm II (771 szt. od 2. nagonki), cesarzowa Augusta Wiktoria, Ernest Günther i liczni dostojnicy | łącznie 3296 szt. w 9 nagonkach: 1682 bażanty, 1111 króliki, 154 zające | Schlesische Zeitung, nr 834 i 835, 27–28 XI 1913 |
1 XII 1913 | Koźlice – rewir leśny | Eitel Friedrich ks. Prus, Oskar ks. Prus, gen. von Moltke | wyniki liczbowe nieznane | Schlesische Zeitung, nr 842, 1 XII 1913 |
5 XII 1913 | Przemków – rewir dworski | Fryderyk Karol ks. Prus, Albrecht ks. Szlezwika-Holsztynu, Albert z Glücksburga, Dziedziczny Ks. Raciborza | wyniki liczbowe nieznane | Schlesische Zeitung, nr 852, 4 XII 1913 |
6 V 1914 | Przemków -- polowanie dworskie | Ernest Günther ks. Szlezwika-Holsztynu; gen. von Markow (Bułgaria), hr. Colloredo-Mansfeld (attaché morski A-W), hr. Wedel (poseł z Berlina), gen. von Bissing | wyniki nieznane (polowanie dyplomatyczne) | „Posener Tageblatt", Rocznik 53, Nr 214, 8 V 1914 |
rok łowiecki 1914 | Przemków-Koźlice (wynik roczny) | nie podano | 20 139 szt. zwierzyny + 3089 szt. drapieżników (łącznie ponad 23 000) | Schlesische Zeitung, nr 18, I 1915 |
