GDY WIĘDNĄ KWIATY KRÓLEWSKIE
Opowieść o Teodorze, księżnej Szlezwika-Holsztynu
1874 – 1910
─────────────────────────────────────────────
„Również w moim sercu płonie / gorąca udręka tęsknoty.”
— F. Hugin (Teodora, księżna Szlezwika-Holsztynu), wiersz „Sokół”
**Projekt Sekrety Przemkowa**
© Eugeniusz Cipura, 2026
Słowo od Autora
Przemków jest moim miastem od urodzenia. Znam każdy jego zaułek. Wiem, gdzie stał zamek — bo sam pamiętam to miejsce, zanim stało się pustką. Dziś nie ma tam nic. Żadnej tablicy, żadnego znaku, żadnego śladu, który mówiłby przechodniowi: tu się coś zdarzyło, tu ktoś żył. Pod ziemią, jak mi się zdaje, wciąż leżą podziemia — może w dobrym stanie, może pełne milczących świadków. Ale nikt ich nie szuka. Od lat staram się przekonać władze miasta, żeby postawiły chociaż tablicę informacyjną, żeby odkopały choćby fragment tego, co zostało. Bezskutecznie.
I właśnie dlatego piszę.
Bo skoro kamień milczy, a urzędy milczą, to musi odezwać się słowo. Moje słowo — Przemkowianina, który nie potrafi przejść obojętnie obok pustego miejsca po zamku, w którym urodziła się księżna Teodora.
Przez ponad czterdzieści lat zbierałem tu ślady przeszłości — skrawki gazet, fotografie, wspomnienia starszych mieszkańców, dokumenty przywiezione z odległych archiwów. Nie robiłem tego dla sławy. Robiłem to, bo czułem, że ktoś musi. Bo Przemków pamięta. Nawet jeśli świat o nim zapomniał.
Kiedy po raz pierwszy trafiłem na imię Teodory — nie w grubej historycznej księdze, lecz na sreberku czekolady — coś we mnie drgnęło. Zwykłe sreberko. A na nim herb, i podpis, i historia, której nikt nie opowiedział po polsku. Historia dziewczynki urodzonej za murami tego samego zamku, którego miejsca pustki nie potrafi wypełnić żaden trawnik. Dziewczynki, która stała się buntowniczką, artystką, poetką — i która umarła za młodo, za cicho, za daleko od domu.
Przez lata szukałem jej w starych gazetach. Odnajdywałem ją raz w kilku słowach kronikarskiej noty, innym razem w recenzji powieści podpisanej tajemniczym pseudonimem F. Hugin. Za każdym razem czułem to samo: że ta kobieta zasłużyła na więcej. Że jej wiersze, które sama nosiła w kieszeni jak skarb zbyt cenny na widok publiczny, powinny wreszcie przemówić głośno — po polsku, tutaj, w miejscu, gdzie się urodziła.
Nie jestem historykiem z dyplomem. Jestem rodowitym Przemkowianinem, który nie potrafi przejść obojętnie obok zapomnianego nagrobka. I właśnie dlatego piszę.
To opracowanie nie jest naukowym traktatem. Jest próbą oddania głosu kobiecie, która za życia musiała ukrywać swój głos za pseudonimem — bo inaczej cesarski szwagier by go stłumił. Jest próbą przywrócenia jej twarzy miastu, które ją urodziło, ale nie wiedziało, co z nią zrobić. Jest też, nie ukrywam, wyrazem czegoś osobistego: miłości do miejsca, które jest moją małą ojczyzną, i bólu, że tak wiele przemkowskich historii przepadło bezpowrotnie, zanim ktokolwiek zdążył je zapisać.
Teodora umarła, mając trzydzieści sześć lat. Zdążyła jednak. Zdążyła pisać, malować, kochać zwykłych ludzi i szanować ich trud. Zdążyła napisać wiersze, które po stu latach wciąż bolą swoją tęsknotą. I zdążyła podpisać czekoladowe sreberko, które przetrwało ją o sto kilkanaście lat — jak cichy, słodki protest: jestem tu, jestem, nie zapomnijcie.
Ja nie zapomnę.
Eugeniusz Cipura
Przemków, Wielkanoc 2026
I. Narodziny w cieniu wygnańczego zamku
Był wrzesień 1874 roku, gdy w komnatach zamku Przemków złociły się śląskie lasy. Dwa miesiące wcześniej, 3 lipca, za murami tej potężnej rezydencji rozległ się płacz nowo narodzonego dziecka. Przyszła na świat Teodora Adelajda Helena Luiza Karolina Gustawa Paulina Alicja Jenny[1] — piąte i ostatnie dziecko księcia Fryderyka Szlezwika-Holsztynu oraz jego małżonki Adelajdy z rodu Hohenlohe-Langenburg.
Przemków na Dolnym Śląsku był dla rodu Augustenburgów miejscem wygnania, lecz zarazem schronieniem. Augustenburgowie — właściciele Szlezwika-Holsztynu — musieli już w 1851 roku, a ostatecznie w 1866 roku, opuścić swoją rodową siedzibę,[2] wplątani w bezwzględną politykę Bismarcka, zmierzającą do stworzenia jednolitego państwa pruskiego. Na śląskim zamku rodziły się więc dzieci książęcego rodu nie przy odgłosach morskich fal Szlezwiku, lecz wśród cichego szumu lasów i plusku śląskich rzek.
Chrzest małej księżniczki odbył się na zamku Przemków. Matką chrzestną była księżna Anglii Helena, małżonka księcia Szlezwika-Holsztynu Krystiana — związek z angielskim rodem królewskim wpisany był więc w przeznaczenie Teodory od pierwszych chwil jej życia.
Teodora dorastała jako najmłodsza wśród piątki rodzeństwa. Jej starsze siostry i brat to: książę Ernest Günther (urodzony 1863), księżna Augusta Wiktoria (urodzona 1858), księżna Karolina Matylda (urodzona 1860) i księżna Luiza Zofia (urodzona 1866).[3] Los miał sprawić, że Augusta Wiktoria zostanie cesarzową Niemiec — a Teodora przez całe swoje krótkie życie pozostanie „najmłodszą siostrą cesarzowej”, choć była kimś o wiele więcej niż tylko siostrą.
Gdy Teodora miała zaledwie pięć lat, 14 stycznia 1880 roku, w Wiesbaden zmarł jej ojciec, książę Fryderyk.[4] Straty ojca nie zapomniała nigdy. Po tym, jak starsze siostry wyszły za mąż i opuściły rodzinny dom, matka i Teodora przeniosły się do Drezna — miasta muzyki i sztuki, które z goryczą pochłonęło każdą artystyczną duszę.
II. Buntowniczka w koronie
Teodora była przeciwieństwem swojej cesarskiej siostry. Podczas gdy Augusta Wiktoria ceniona była za przysłowiowe „trzy K” — Kirche, Kinder und Küche (kościół, dzieci i kuchnia) — Teodora była buntowniczką.[5]
Była wykształcona, pisała powieści i opowiadania o tematyce społecznej, tworzyła poezje, grała na instrumentach, oddawała się malarstwu. Była serdecznie zaprzyjaźniona z Heinrichem Vogelerem, malarzem o społeczno-demokratycznych poglądach, należącym do kolonii artystów w Worpswede koło Bremy, który ilustrował jej utwory.[6]
W 1891 roku przeżyła jedną z ważniejszych chwil duchowych swojego młodego życia: konfirmację w Dreźnie w trzeci dzień świąt wielkanocnych. Dokonał jej wieloletni duszpasterz rodziny książęcej, dr Dibelius, który konfirmował wszystkie książęce siostry. Na uroczystym akcie osobiście była obecna cesarzowa.[7]
„Ciocia Feo” — jak czule nazywano Teodorę w kręgach rodzinnych — czuła się równie dobrze w skromnych chatkach, jak i w rodzinnym pałacu.[8] Wraz ze swoimi siostrami odwiedzała biednych, chorych i potrzebujących, przynosząc im dary. W 1908 roku, gdy obdarowywano ubogą ludność Przemkowa, księżna Teodora osobiście poleciła obdarować dużą liczbę starszych ludzi i biednych dzieci.[9]
Plotki o ewentualnym zamążpójściu Teodory powracały raz po raz. Pewien młody książę miał z powodu nieszczęśliwej miłości do niej porzucić wojskowy mundur i zamierzał zostać duchownym.[10] Opowiadano również, że książę Bułgarii Ferdynand zabiegał o jej rękę — małżeństwo, które uczyniłoby go szwagrem cesarza Niemiec.[11] Teodora jednak pozostała niezamężna do końca życia — jedyna spośród czterech sióstr.
III. Artystka serca — pędzel i pióro
W Dreźnie, dokąd przeniosła się po śmierci ojca wraz z matką, młoda księżniczka zanurzyła się w nauce malarstwa z zapałem.[12] Podróże do Włoch i letniska w szlezwicko-holsztyńskich zamkach przerywały tok drezdeńskiej edukacji, ale to właśnie te wędrówki — przez włoskie słońce i zimne bałtyckie wiatry — kształtowały jej wrażliwość.
Kulminacją jej artystycznej drogi była współpraca z Fritzem Mackensenem z Worpswede — malarzem, współzałożycielem sławnej kolonii artystycznej pod Bremą.[13] To on stał się jej artystycznym mentorem. Studia malarskie pod jego kierunkiem nabrały wielkiego rozmachu i zaowocowały znaczącymi osiągnięciami, których nie zdążyła rozwinąć w pełni, gdyż przerwała je choroba.
Tajemnica pseudonimu F. Hugin
Teodora doskonale wiedziała, że jej cesarski szwagier Wilhelm II pewnie by jej zabronił wydawania utworów krytycznie ukazujących stosunki społeczne. Wybrała więc pseudonim: F. Hugin. Hugin i Munin to kruki znane z germańskich sag — siedzą na ramieniu Wotana i mówią mu szczerą prawdę o ludziach.[14]
W 1904 roku w Berlinie, nakładem wydawnictwa Martin Warneck, ukazały się cztery opowiadania zatytułowane „Las” („Wald”), z ozdobnikami graficznymi stworzonymi przez samą autorkę. Cztery części zbioru — Las jodłowy, Las bukowy, Las górski i Las sosnowy — ujawniły wysoce oryginalną osobowość literacką.[15]
Jej najważniejszym opowiadaniem stała się „Hahn Berta” — wydana w Berlinie w 1905 roku nakładem wydawnictwa G. Grote'sche Verlagsbuchhandlung.[16] Książka postawiła pomnik dolnośląskiej ojczyźnie autorki. Opisuje pożar lasu z 1904 roku, a także wspólną pracę wszystkich mieszkańców przy jego gaszeniu, solidarną pomoc dla pokrzywdzonych i odbudowę spalonych domów. Pisząc o Bercie Hahn — śląskiej chłopce — księżna pisała o trudach życia zwykłych ludzi z głębokim szacunkiem i miłością.
Jej kolejnym dziełem była powieść „Durch den Nebel” (Przez mgłę), którą ilustrował sam Heinrich Vogeler.[17] Podkreślano, że talent pisarski nie pojawił się w tej rodzinie po raz pierwszy — brat Teodory, książę Ernest Günther, też chwytał za pióro, podobnie jak ciotka księżna Amalia.[18]
Głos księżniczki — jej wiersze
Najcenniejszą poetycką spuścizną Teodory jest tom „Gedichte” (Wiersze). W ostatnich latach życia nosiła się z zamiarem jego wydania — tylko przedwczesna śmierć przeszkodziła ukazaniu się zbioru liczącego około dziewięćdziesiąt utworów. Profesor Adolf Bartels z Weimaru stwierdził, że[19] „wśród nich znajduje się szereg dzieł tak doskonałych, jakich niemiecka literatura w tym gatunku po raz drugi nie posiada”.
Teodora była poetką rozległych, spowitych w półmroku horyzontów — jej wiersze pełne są obrazów natury, w których światło i powietrze są równie ważne co otaczające je przedmioty. Wiersz „Poranek” przynosi nam krajobraz jej ukochanej szlezwicko-holsztyńskiej ojczyzny:
Poranek (fragment)
Łagodnym, miękko rozmytym błękitem
otacza niebo dookoła świat,
jesiennie złoty świat.
Daleko, daleko w pachnącą ojczyzną krainę
wnika swobodnie mój wzrok.
A złote pole goni za polem.
I niebieskawo ciągnie się żywopłot za żywopłotem
wskroś tego [krajobrazu].
Tylko z bardzo daleka słychać głosy żniwiarzy,
poza tym powietrze jest tak święcie ciche.
Swoje przywiązanie do białego zamku przemkowskiego wyraziła w wierszu „Mój dom ojcowski”. Obraz zamku wzmacnia przez powtórzenie bieli:
Mój dom ojcowski (fragment)
Białe łabędzie przepływają,
białe mewy przelatują,
białe chmury rosną w błękicie,
głęboko w wodę chcą wejrzeć!
Ale spośród wszystkich wierszy to właśnie „Sokół” jest najbardziej osobistym wyznaniem księżniczki. Opisuje uwięzionego ptaka, któremu daje wolność — a potem prosi go o skrzydła dla siebie. W tym wierszu zawarła całą udręką swojego życia:
Sokół
Zatrzymaj się, o sokole, zaczekaj!
Dałam ci wolność —
teraz użycz swych skrzydeł
choć ten jeden raz i mnie.
Również w moim sercu płonie
gorąca udręka tęsknoty.
O, użycz mi swych skrzydeł,
o, ten jeden, jedyny raz!
I ja jestem twardo spętana
i spoglądam w górę z tęsknotą,
o, pozwól mi choć raz poszybować
razem z tobą w swobodnym locie!
Lecz sokół poszybował wyżej
w pełnym majestatu spokoju.
W przestworzach widziałam, jak się unosi,
leciał ku słońcu.
Wiersz „Stań się” przynosi z kolei jej tęsknotę za wolnością i zakorzenieniem w ojczyźnie:
Stań się
Chciałabym rozpostrzeć ramiona
w ten wielki błękit
i chciałabym unosić się i szybować
przez czysty, promienny blask.
Chciałabym chwycić się ziemi,
tej rdzennej pra-matczynej gleby,
i nigdy, przenigdy jej nie puszczać,
póki nie uzdrowi się moja najgłębsza istota.
I dzika jak krzyk mewy,
i wolna jak radosny wiatr,
i wielka jak słona toń, i samotna,
tak, Ojczyzno, ukształtuj swe dziecię!
Pisała również ballady. Temat cierpienia wdowy po rybaku ujęła w zaledwie sześciu wersach — profesor Bartels ocenił, że „brzmią jak najpotężniejsza poezja ludowa”:
Wdowa po rybaku (fragment ballady)
W górze leci mewa, jak leciała dawniej.
Zmęczone są ramiona, a morze wzbiera.
Jakże lekko przecież prowadził on wiosła
tymi spokojnymi dłońmi, którymi już nie poruszy.
Wiosła, wiosła, ciągnijcie, jak ciągnęły dawniej —
w górze leci mewa, jak leciała dawniej.
IV. Życie na cesarskim dworze i w cieniu siostry
Po śmierci matki, 25 stycznia 1900 roku, świat Teodory załamał się jak tafla lodu. Przy agonalnym łożu umierającej Adelajdy trwała nie tylko cesarzowa, lecz i Teodora, Ernest Günther oraz siostra Luiza Zofia.[20] Po pogrzebie cesarski szwagier Wilhelm II wyznaczył Teodorze nowe miejsce zamieszkania: majątek Bornstedt koło Poczdamu, aby mogła przebywać blisko swoich sióstr.[21]
Paweł Lindenberg, biograf cesarzowej Augusty Wiktorii, pozostawił wymowną charakterystykę, która rzuca nieoczekiwane światło na relacje między rodzeństwem. Pisał wprost, że Teodora miała prawdopodobnie niełatwy charakter, a cesarzowa stała się dla niej kimś na kształt drugiej matki: zawsze pełna względów, stale troskliwa, łagodnie wybaczająca wiele rzeczy. W tle tych słów zarysowuje się domysł, że współżycie z bratem Ernestem Güntheriem i jego małżonką Dorotą — którzy wiedli swój własny, zamknięty świat na zamku Przemków — nie układało się łatwo. Być może dlatego właśnie cesarzowa uczyniła wszystko, by mieć siostrę blisko siebie, a nie w oddalonym śląskim zamku. Namówiła cesarza Wilhelma II, by oddał Teodorze majątek koronny Bornstedt koło Poczdamu jako stałe miejsce zamieszkania — i tak też się stało.[22]
Teodora bywała na dworze miarowo i dostojnie. W 1894 roku przybyła z dłuższym pobytem na zamek Przemków.[23] W 1898 roku wzięła udział w uroczystościach weselnych w Koburgu.[24] W 1901 roku gazety odnotowały jej podróże: z Berlina do Glücksburga, do Szkocji i z powrotem do Przemkowa.[25]
W 1902 roku wąska rodzinna grupa — cesarz, cesarzowa, Ernest Günther z małżonką i księżna Teodora — wybrała się na dwugodzinną przejażdżkę po bukowym lesie przemkowskim. Chwila ta, utrwalona przez lokalną prasę, ukazuje zażyłość rodzinnych więzi, w których Teodora była zawsze obecna — cicho, z powagą, lecz niezastąpiona.[26]
Teodora żyła w swoich tajemnicach, nikomu ich nie zdradzając. Gdy w 1902 roku cesarzowa przybyła z wizytą do Przemkowa, to właśnie księżna Teodora powitała ją na zamku.[27] Tego samego dnia, w kościele ewangelickim, odprawiono małą uroczystość wspomnieniową ku pamięci ich ojca — obecni byli cesarzowa, Ernest Günther i Teodora.[28]
V. Gdy nogi odmówiły posłuszeństwa — lata choroby
Rok 1906 przyniósł przełom. Podczas pobytu na południu Niemiec księżna Teodora zachorowała ciężko na tyfus. Przez długi czas przebywała na rekonwalescencji w Hochfelden koło Achern w Badenii, w dobrach rodziny barona Röder von Diersburg.[29]
W październiku 1906 roku prasa z ulgą donosiła: „Jej Wysokość Teodora księżna Szlezwika-Holsztynu po całkowitym wyzdrowieniu przybyła na zamek Grünholz.”[30] Lecz wyzdrowienie okazało się złudne. Choroba pozostawiła trwały ślad.
Od tamtej chwili Teodora zdawała się przegrywać bitwę z własnym ciałem. Cierpiała ciężko przez prawie trzy lata na reumatyzm i na skutek tej choroby przykuta była do fotela na kółkach.[31] Jeszcze w czerwcu 1910 roku, zaledwie kilkanaście dni przed śmiercią, gazety donosiły: „Księżna musi ciągle jeździć na fotelu na kółkach dla chorych.”[32]
Kilkakrotne pobyty na południu — w sanatoriach, we Frankfurcie nad Menem, w Pistoi pod Florencją — przynosiły chwilową ulgę, lecz nie powrót zdrowia.[33] Choć chora i cierpiąca, nigdy się nie poddała. Grała na instrumentach, komponowała, malowała i pisała wiersze, opowiadania i powieść.[34]
Jej choroba miała niejednoznaczne oblicze. Historyczka Johanna Lemke-Prediger zasugerowała, że być może chodziło o cukrzycę[35] — chorobę, którą ówczesna medycyna ledwo rozumiała, a leczenie było niemal bezsilne. Do tej przewlekłej dolegliwości stóp i nóg dołączyła następnie choroba serca.[36]
VI. Ostatni wyjazd — ku Badenii
Był początek czerwca 1910 roku. Teodora powróciła właśnie z Włoch do Niemiec, dotknięta chorobą i zmęczona długą podróżą. Pojechała do Obersasbach w Badenii, do willi „Villa Hochfeld”, którą zamieszkiwała zaprzyjaźniona z rodziną baronowa von Röder.[37]
21 czerwca 1910 roku, około godziny 9.30 rano, księżna Teodora Szlezwika-Holsztynu zmarła na słabość serca. Miała trzydzieści sześć lat i była tuż przed swoimi urodzinami — 3 lipca ukończyłaby trzydzieści siedem.[38]
Wieść o śmierci księżnej rozeszła się lotem błyskawicy po całej Europie. Pociąg cesarski, złożony z sześciu wagonów ciągniętych przez dwie lokomotywy, przybył na stację Achern o godzinie 4.35 rano. Cesarzowa Augusta Wiktoria przybyła pożegnać swoją najmłodszą siostrę, z którą przez całe życie była blisko związana. Zrezygnowała z wyjazdu na coroczne regaty w Kilonii.[39]
Księżna została pochowana w Przemkowie, w rodowym grobowcu rodu książęcego, w kościele ewangelickim.[40] W 1916 roku, gdy cesarzowa Augusta Wiktoria odwiedziła Przemków, udała się do krypty, w której spoczywali jej rodzice oraz „księżniczka Szlezwika-Holsztynu Teodora”.[41]
VII. Niezapomniana księżniczka — życie dzięki czekoladom
Historia zaskakuje ironią: ta niezamknięta, zbuntowana, artystyczna księżniczka okazała się nieśmiertelna — i żyje do dziś na sreberku czekolady. Od 1910 roku, w dwa miesiące po swojej śmierci, księżniczka Teodora stała się pierwszą kobiecą postacią w Niemczech reklamującą czekoladę.[42]
Na „rozkaz” jej cesarskiej siostry jako materiału opakowaniowego wolno używać tylko papieru koloru żółtego — tzw. „cesarskiej” żółci. Herb księżniczki i jej podpis do dziś zdobią opakowanie słodkiej pokusy. W ten sposób ów cesarski „rozkaz” rodu Hohenzollernów jest jedynym do dziś skrupulatnie przestrzeganym.[43]
Księżniczka Teodora zasłużyła jednak na to, aby być znana nie tylko dzięki czekoladzie. Jej krótkie życie było żywym protestem przeciw temu, co ówczesny świat przeznaczył księżniczkom: bezgłośnemu trwaniu w cieniu mężów i braci. Ona zaś „dążyła do duchowej niezależności z głębokim respektem wobec życia i pracy biednych ludzi”. Pisała o chłopach i robotnikach, malowała lasy i pejzaże, ogrzewała ręką każdego chorego i potrzebującego — a potem z dumą podpisywała swój kruczy pseudonim.[44]
Profesor Bartels porównał ją do Annette von Droste-Hülshoff — największej niemieckiej poetki. Obie łączyły bliski stosunek do natury oraz buntowniczy pęd ku wyżynom i wolności. Teodora była „bardziej intymna, rozmyta, eteryczna” w swej poezji, a zarazem niezachwiana w swej miłości do ziemi i ludzi.[45]
Księżna Teodora Adelajda Helena Luiza Karolina Gustawa Paulina Alicja Jenny — artystka, buntowniczka, siostra, pisarka. Nic i nikt nie powinien sprawić, by zapadła w zapomnienie.
Epilog
Teodora umarła w lipcu 1910 roku. Miała trzydzieści sześć lat. Trzydzieści sześć — tyle, ile stron w niejednej krótkiej powieści. A jednak zdążyła.
Zdążyła urodzić się na wygnaniu i przeżyć to wygnanie z godnością. Zdążyła nauczyć się malować, grać, pisać i śpiewać — i ukryć to wszystko za pseudonimem jak za zasłoną, której nikt nie rozsuwa na siłę. Zdążyła napisać wiersze, które przetrwały ją o ponad sto lat i które — teraz, gdy je czytamy — brzmią zaskakująco żywo, zaskakująco blisko.
Pociąg cesarski przyjechał o 4.35 rano. Cesarzowa zrezygnowała z regat, żeby pożegnać siostrę. Pociąg miał sześć wagonów i dwie lokomotywy — jakby śmierć zasługiwała na większy splendor niż życie. A tymczasem Teodora całe swoje życie nosiła ten splendor cicho, w kieszeni, w zeszycie z wierszami, w liście miłosnym namalowanym pędzlem.
Na czekoladowych pudełkach wciąż widnieje jej herb i jej podpis. Tak niewielu z nas wie, czyj to podpis. Tak niewielu z nas wie, że kobieta, która go złożyła, całą noc przeleżała na fotelu na kółkach i pisała wiersze o sokołach i tęsknocie — i że tego samego ranka ktoś spakował jej płótna, zamknął zeszyt z poezją i wywiózł wszystko do archiwum, gdzie czekało cierpliwie, aż ktoś zechce zapytać.
Pytam. I proszę, żebyś Ty też zapytał.
—
„Również w moim sercu płonie / gorąca udręka tęsknoty.”
— F. Hugin (Teodora, księżna Szlezwika-Holsztynu), wiersz „Sokół”
Wykaz przypisów
[1] Gazeta „Illustrirte Zeitung”, nr 1627, tom LXIII, z dnia 5 września 1874 roku.
[2] Johanna Lemke-Prediger, „Czekolada śląskiej księżniczki z Przemkowa”, Czasopismo „Zeszyty Eichendorffa”, nr 54, 2016.
[3] Gazeta „Sport & Salon", nr 5, z dnia 1 lutego 1900 roku (lista rodzeństwa); daty urodzenia za: artykuł pamiątkowy o księciu Fryderyku VIII, miesięcznik „Die Heimat", rocznik 10, nr 7–8 z 1900 roku.
[4] Prof. Adolf Bartels, „F. Hugin (Księżniczka Szlezwika-Holsztynu Teodora)", Miesięcznik „Die Heimat", Rocznik 22, Nr 1, styczeń 1912; data i miejsce śmierci za: P.F. Bruhn, „Książę Szlezwika-Holsztynu Fryderyk", Miesięcznik „Die Heimat", Rocznik 10, Nr 7–8, 1900, Article.txt. Artykuł Lemke-Prediger (Zeszyty Eichendorffa, 2016) podaje błędnie „sześcioletnią dziewczynkę" — Teodora miała w chwili śmierci ojca 5 lat i 6 miesięcy.
[5] Johanna Lemke-Prediger, „Czekolada śląskiej księżniczki z Przemkowa”, Czasopismo „Zeszyty Eichendorffa”, nr 54, 2016.
[6] Ibidem.
[7] Gazeta „Neuigkeits Welt Blatt”, nr 64, z dnia 19 marca 1891 roku.
[8] Johanna Lemke-Prediger, „Czekolada śląskiej księżniczki z Przemkowa", Zeszyty Eichendorffa, nr 54, 2016.
[9] Gazeta „Auraser Stadtblatt”, nr 1, z dnia 4 stycznia 1908 roku.
[10] Gazeta „Neues Wiener Journal”, nr 4786, rocznik 15, z dnia 17 lutego 1907 roku.
[11] Gazeta „Heidelberger Zeitung”, nr 252, rocznik 47, z dnia 27 października 1905 roku.
[12] Gazeta „General-Anzeiger für Dortmund und die Provinz Westfalen", nr 153, rocznik 20, z dnia 6 czerwca 1907 roku.
[13] Thomas Weiberg, „Księżniczka Teodora: Gonić za gwiazdami… Życie jako siostra niemieckiej cesarzowej”, Wydawnictwo Berlin Story, 2008.
[14] Johanna Lemke-Prediger, „Czekolada śląskiej księżniczki z Przemkowa”, Czasopismo „Zeszyty Eichendorffa”, nr 54, 2016.
[15] Prof. Adolf Bartels, „F. Hugin”, Miesięcznik „Die Heimat”, Rocznik 22, Nr 1, styczeń 1912.
[16] Ibidem.
[17] Thomas Weiberg, „Księżniczka Teodora: Gonić za gwiazdami…”, Wydawnictwo Berlin Story, 2008.
[18] Gazeta „General-Anzeiger für Dortmund und die Provinz Westfalen”, nr 153, rocznik 20, z dnia 6 czerwca 1907 roku.
[19] Prof. Adolf Bartels, „F. Hugin (Księżniczka Szlezwika-Holsztynu Teodora)”, Miesięcznik „Die Heimat”, Rocznik 22, Nr 1, styczeń 1912. Cytowane wiersze w przekładzie na język polski.
[20] Tygodnik „Wiener Salonblatt”, Nr 3, str. 4, z dnia 21 stycznia 1900 roku.
[21] Prof. Adolf Bartels, „F. Hugin”, Miesięcznik „Die Heimat”, Rocznik 22, Nr 1, styczeń 1912.
[22] Paul Lindenberg, „Książka cesarzowej Augusty Wiktorii”, Wydawnictwo Berlin Story, tłumaczenie Eugeniusz Cipura.
[23] Gazeta „Neueste Nachrichten”, nr 156, strona 2, z dnia 7 czerwca 1894 roku.
[24] Gazeta „Wiener Abendpost”, Nr 173, str. 3, z dnia 1 sierpnia 1898 roku.
[25] Gazeta „Berliner Börsen-Zeitung”, nr 459, z dnia 1 października 1901 roku.
[26] Gazeta „Thorner Presse”, nr 97, rocznik 20, z dnia 26 kwietnia 1902 roku.
[27] Gazeta „Allgemeine Zeitung”, Nr 13, rocznik 105, z dnia 14 stycznia 1902 roku.
[28] Gazeta „Berliner Tageblatt”, nr 23 i 24, rocznik XXXI, z dnia 14 stycznia 1902 roku.
[29] Gazeta „Sport & Salon”, nr 48, str. 4, z dnia 1 grudnia 1906 roku.
[30] Gazeta „Sport & Salon”, nr 40, z dnia 6 października 1906 roku.
[31] Gazeta „Neuigkeits Welt Blatt”, nr 141, str. 8, z dnia 23 czerwca 1910 roku.
[32] Gazeta „Sport & Salon”, nr 24, str. 5, z dnia 11 czerwca 1910 roku.
[33] Gazeta „Die Presse”, nr 144, rocznik 28, z dnia 23 czerwca 1910 roku.
[34] Gazeta „Neuigkeits Welt Blatt”, nr 141, str. 8, z dnia 23 czerwca 1910 roku.
[35] Johanna Lemke-Prediger, „Czekolada śląskiej księżniczki z Przemkowa”, Czasopismo „Zeszyty Eichendorffa”, nr 54, 2016.
[36] Gazeta „Neues Wiener Journal”, nr 5985, str. 3, z dnia 22 czerwca 1910 roku.
[37] Gazeta „Schwäbischer Merkur”, nr 284, z dnia 23 czerwca 1910 roku.
[38] Gazeta „Agramer Zeitung”, nr 140, str. 3, z dnia 22 czerwca 1910 roku.
[39] Gazeta „Schwäbischer Merkur”, nr 284, z dnia 23 czerwca 1910 roku.
[40] Gazeta „Schlesische Zeitung”, rocznik 175, nr 818, z dnia 20 listopada 1916 roku.
[41] Gazeta „Schlesische Zeitung”, rocznik 175, nr 819, z dnia 20 listopada 1916 roku.
[42] Johanna Lemke-Prediger, „Czekolada śląskiej księżniczki z Przemkowa”, Czasopismo „Zeszyty Eichendorffa”, nr 54, 2016.
[43] Ibidem.
[44] Ibidem.
[45] Prof. Adolf Bartels, „F. Hugin”, Miesięcznik „Die Heimat”, Rocznik 22, Nr 1, styczeń 1912.
Opracowanie sporządzono wyłącznie na podstawie materiałów źródłowych: wycinków prasowych, artykułów historycznych i publikacji książkowych zgromadzonych w archiwum dotyczącym rodu książąt Szlezwika-Holsztynu i zamku Przemków.
