Gabinet księcia Fryderyka
Stary zamek Przemków, jego budowniczy i duchy, które po nim zostały

SCHLOSS u. STADT PRIMKENAU. Generalansicht vom Mühlenhügel aus S.W. — litografia, ok. 1860 r. (Nach der Natur gez. v. Dr. F.H. Germar. Lith. v. Wilh. Heuer. Druck v. Charl. Fuchs.)
Projekt Sekrety Przemkowa
© Eugeniusz Cipura, Przemków 2026
I. Strzelnica na sprzedaż (1853)
Kiedy we wrześniu 1853 roku Krystian August, książę Szlezwika-Holsztynu-Sonderburga-Augustenburga, nabywał posiadłość Przemków od baronowej von Block-Bibran, nikt nie spodziewał się, że ta transakcja zmieni oblicze małego śląskiego miasteczka. Książę był człowiekiem bez ziemi — wygnańcem, który rok wcześniej zmuszony był opuścić swoje dziedziczne księstwo, gdy Dania odebrała mu prawa sukcesji. Potrzebował nie pałacu, lecz miejsca, gdzie mógłby zaszyć się z rodziną i prowadzić spokojne, ziemiańskie życie.
To, co kupił, niewiele obiecywało. Wybudowany jeszcze w 1772 roku zamek od dawna nie był remontowany i przypominał bardziej zaniedbaną rezydencję wiejską niż siedzibę szlachecką. Przez plac zamkowy biegały gęsi i kury, a w bajorku obok tarzały się świnie. Podwórze było pełne luźno biegającego inwentarza. Okolica, jak pisał jeden z ówczesnych obserwatorów, była „na wpół bagienna i na wpół pokryta lasem". Nie brzmiało to jak przepis na rezydencję, lecz właśnie tutaj — w tej podmokłej, sennej krainie na granicy Śląska i Łużyc — Krystian August postanowił zacząć od nowa.
Kupił posiadłość jako strzelnicę, jak to określiła wizytatorka z Anglii lady Knightley. Stopniowo, przez kolejne lata, stawała się ona jego domem.
— ✦ —
II. Dom z czerwonej cegły — zamek w stylu normandzkim
Krystian August był człowiekiem czynu. Zaraz po objęciu majątku zabrał się do dzieła podwójnego: melioracji bagien i budowy zamku godnego książęcej rodziny. Bagna Szprotawskie, ciągnące się na północ od Przemkowa, od lat były przekleństwem okolicy. Już Fryderyk Wielki nakazał ich osuszenie, lecz wyniki były połowiczne. Krystian August podszedł do zadania inaczej: system rowów melioracyjnych, kanały, regulacja koryta Szproty — i w ciągu kilku lat nieuległe bagna zaczęły ustępować pod łopatami jego inżynierów. Miejscowi, którzy ze wzruszeniem ramion patrzyli na te wysiłki jako na marnowanie pieniędzy, musieli w końcu przyznać, że książę wiedział, czego chce.
Równolegle rósł zamek. Stary, zrujnowany budynek ustąpił miejsca nowej budowli wzniesionej w stylu normandzkim — masywnej, z wieżami, klimatycznej jak ilustracja z powieści Waltera Scotta. Nie był to pałac rodem z Wersalu: zamek Przemków miał charakter angielski, surowy, zakorzeniony w krajobrazie raczej niż nad nim górujący. Wokół głównego zamku z dziedzińcem stanęły budynki towarzyszące: pałac książęcy, dom rycerzy, dom dam. Całość otoczona była parkiem, w którym piękne, stare drzewa przeplatały się z alejami i łąkami.
W sierpniu 1854 roku księżna z córkami wprowadziła się wreszcie do nowej ojczyzny. Majątek liczył już blisko 54 500 mórg. Przemków przestał być nieznanym miasteczkiem leśnym.

— ✦ —
III. Wizyta na Śląsku — świadectwo lady Knightley (1868)
Latem 1868 roku angielska arystokratka Louisa Knightley z towarzyszącą jej misją dworu królowej odwiedziła zamek w Przemkowie. Jej relacja, zachowana w opublikowanym po latach dzienniku, daje nam jeden z najwcześniejszych opisów zamku z zewnątrz:
„Mieliśmy przyjemną jazdę po płaskim terenie, na wpół bagnistym i na wpół pokrytym lasem, aż ni stąd ni zowąd trafiliśmy na niezwykle ładny zamek otoczony innymi domami wśród pięknych drzew. […] Zamek leży między miasteczkiem a lasem i składa się z kilku różnych domów."
Lady Knightley zatrzymała się w jednym z budynków satelitarnych, a na obiad „truchtała" przez dziedziniec do właściwego zamku. Ten codzienny, patriarchalny tryb życia robił na niej niezatarte wrażenie: przez plac zamkowy przechodziły stada owiec, wozy i świnie, wieczorami miejskie dzieci podchodziły pod okna i zaglądały do środka. „W rzeczywistości jest to najbardziej prymitywny i patriarchalny rodzaj życia, jaki kiedykolwiek widziałam" — pisała.
Stary książę Krystian August przyjął ją z dystyngowaną uprzejmością. Mimo kalectwa jeździł konno i był dumny ze swojej hodowli koni — pół arabów, pół perszeronów. Córki jego — Augusta, Amelia i Henryka — wydały się angielskiej gościni sympatycznymi i inteligentnymi kobietami. Atmosfera była ciepła, nieformalna, wiejska.
Tego lata Krystian August żył jeszcze pełnią życia. Umarł kilka miesięcy później, 11 marca 1869 roku, w tym samym zamku, który tak cierpliwie zbudował.
— ✦ —
IV. Dziedzic Fryderyk (1869–1880)
Po śmierci ojca posiadłość Przemków objął najstarszy syn, Fryderyk — urodzony 6 lipca 1829 roku w Augustenburgu, znany bardziej jako nieugięty pretendent do tronu Szlezwika-Holsztynu niż jako gospodarz śląskich włości. Bismarck i Prusy odebrały mu jego polityczne marzenia w 1866 roku. Przemków stał się jego nowym horyzontem.
Fryderyk był człowiekiem innej miary niż ojciec: bardziej przedsiębiorczym, myślącym kategoriami przemysłu i nowoczesnego rolnictwa. Wybudował nową krochmalnię na Młynowie, rozbudował Hutę Henryki. Dbał o lasy — ogromny park, który otaczał zamek, był jego dziełem. Jak pisał jeden z ówczesnych autorów, „oszczędzając dziewiczą leśną przyrodę, przekształcił go w cudowny park naturalny".
Do Przemkowa przeprowadził się z Dłużka w 1869 roku, przywożąc ze sobą żonę Adelajdę i czwórkę dzieci. Najstarsza córka, Augusta Wiktoria — urodzona w 1858 roku — spędziła w zamku lata swojej młodości. Tu po raz pierwszy, na polowaniu na głuszce w wiosennym lesie, poznał ją w 1879 roku książę Wilhelm pruski, późniejszy cesarz Wilhelm II. Tu, w cichym parku Przemkowa, zakochali się i przyrzekli sobie, że chcą należeć do siebie.
Fryderyk cieszył się tym związkiem zaledwie rok. Dnia 14 stycznia 1880 roku umarł nagle w Wiesbaden, dokąd pojechał leczyć się po chorobie serca wywołanej wysiłkiem podczas wielkiego pożaru lasów w 1877 roku. Miał pięćdziesiąt lat. Jego córka, Augusta Wiktoria, była jeszcze w żałobie, gdy książę Wilhelm wręczył jej pierścionek zaręczynowy.
„Kiedy wiadomość o śmierci ojca dotarła do zamku, była to najcięższa strata w jej życiu. Dzieci odprowadziły dostojnego zmarłego do miejsca wiecznego spoczynku, a u ich boku kroczyła pogrążona w głębokim smutku matka."

— ✦ —
V. Panna Wagemann przybywa — zamek od środka
Najcenniejszy opis wnętrz starego zamku Przemków pochodzi nie z żadnej kroniki ani pisma urzędowego, lecz ze wspomnień panny Wagemann — guwernantki lub damy towarzyszącej na dworze książęcym, której pamiętnik zachował się w archiwum. To świadek bliski, wnikliwy, i — co w tym kontekście najważniejsze — całkowicie wiarygodny.
Kiedy Wagemann po raz pierwszy weszła do zamku, uderzyło ją przede wszystkim piękno holu wejściowego — imponujących rozmiarów sale, w którym kwitły kamelie. Wielki kominek dawał ciepło; przez wysokie okna wpadało śląskie, zimowe światło. Całość sprawiała wrażenie miejsca, gdzie elegancja zostaje poskromiona przez prowincję — i które jest tym piękniejsze.
Zamek składał się z kilku powiązanych budynków. Właściwy zamek z dziedzińcem, po prawej stronie — pałacyk książęcy (Fürstenbau), obok dom rycerzy i dom dam. Każda część miała swój charakter i swoich lokatorów. Wagemann przydzielono pokoje w zamku głównym — garnitur składający się z przedpokoju, gabinetu (gabinetu samego księcia Fryderyka), salonu i sypialni. Inne osoby nie chciały zamieszkać w tych pokojach — ale o tym Wagemann dowiedziała się później.
— ✦ —
VI. Gabinet, którego nikt nie chciał — zdarzenia pierwszej nocy
Było to o północy. Wagemann leżała już w łóżku, gdy przez przedpokój przebiegły lekkie, szybkie kroki — przez gabinet — przez salon — aż do drzwi wejściowych. Ktokolwiek tam był, zatrzymał się i przez chwilę niespokojnie kołatał do zamkniętych drzwi. Wagemann zapytała: „Kto tam?" Nikt nie odpowiedział.
Potem, przed drzwiami łączącymi salon z sypialnią, pojawiło się coś, co potem opisała jako „wysokie, szerokie światło pokrywające całe drzwi" — a następnie znikło. Wagemann wstała i sprawdziła salon: był pusty. Tej samej nocy księżniczka Amelia zachorowała ciężko.
Drugiej nocy obudziło ją coś innego: uczucie, że ktoś ściąga z niej kołdrę. Podbiegła na górę. Usłyszała na schodach odgłos ciężkich, upadających kamieni. Sprowadzony służący zastał wszystko w porządku.
Stara dama dworu, panna von B., wyjaśniła Wagemann, że księżniczka H. odmówiła zajęcia tych pokoi. Dodała też coś więcej: pewna rozsądna, trzeźwa kobieta — bez wiedzy o tym, jak wyglądało katafalkowe czuwanie przy zwłokach księcia Fryderyka — zobaczyła w tych pokojach trumnę ze świecami, ustawioną dokładnie tak, jak stała, gdy książę leżał na marach. Wagemann nie wiedziała, czy się bać, czy raczej — jak napisała — czuć się zaszczycona.
— ✦ —
VII. Hrabia K. w zaplombowanym salonie
Wagemann nie była jedyną osobą, która doświadczyła czegoś niewyjaśnionego w murach starego zamku Przemków. Pewien hrabia K. — którego pełne nazwisko Wagemann zachowuje dla siebie — był w zamku, gdy z zamkniętego, plombowanego wielkiego salonu dochodziły odgłosy kroków. Wyraźnych, ludzkich kroków. Hrabia pobiegł na górę z bronią. Przez uchylone drzwi dostrzegł postać znikającą do małego gabinetu po lewej. Otworzył drzwi. Gabinet był pusty.
— ✦ —
VIII. Zjawa w Gotha — i wyjaśnienie pastora Schubarta
Historię panny Wagemann dopełnia epizod, który wydarzył się nie w Przemkowie, lecz w pałacu holsztyńskim w Gocie. Wagemann siedziała sama w dużym salonie, gdy dostrzegła wysoką postać — jak gdyby stworzoną z szarego welonu, o wyraźnym zarysie głowy i twarzy. Postać wyglądała jak lokaj. Przeszła obok niej (Wagemann poczuła zimny powiew), minęła ją, i znikła przez zamknięte drzwi.
Tego samego wieczoru nadeszła wiadomość z Francji: księżniczka Amelia — siostra Fryderyka, ta sama, która w Przemkowie zachorowała w noc świateł — znajdowała się w stanie krytycznym i przyjęła ostatnie namaszczenie.
Wagemann opowiedziała o tym zdarzeniu pastorowi Schubartowi. Jego wyjaśnienie było spokojne i teologicznie wyważone:
„W obliczu niebezpieczeństwa śmierci rozluźnia się związek pomiędzy ciałem a duszą. Chora osoba w duchu przenosi się w inne miejsce, i każdy, kto wrażliwy jest na takie wrażenia, może coś z tego odczuć."
Wagemann nie komentuje. Przytoczyła słowa pastora i zostawia je czytelnikowi. To elegancja kogoś, kto widział zbyt wiele, żeby interpretować, i zbyt mało, żeby zaprzeczyć.
— ✦ —
IX. Wyburzenie i co po nim zostało (1894–1898)
Stary zamek Przemków stał przez cztery dekady — od skromnych początków w 1853 roku, przez epokę Fryderyka, aż do początku lat dziewięćdziesiątych. Kiedy Ernest Günther, wnuk Krystiana Augusta, wziął władze w swoje ręce, zamek był już budynkiem z epoki innej generacji. W latach 1894–1897 na jego miejscu wybudowano nową rezydencję — zaprojektowaną przez nadwornego radcę budowlanego von Ihne, w formach wczesnego renesansu niemieckiego, z białego piaskowca, z wieżami i wykuszami, ozdobioną szachulcem na wschodnich bramach.
Stary zamek normandzki zburzono w latach 1896–1898. Nie pozostała po nim ani jedna fotografia z bliska — jest tylko litografia, wykonana około 1860 roku przez dra F.H. Germara, z widokiem z Wzgórza Młyńskiego: całe miasto w dole, w tle zamek z wieżą kościelną. Budynek jest niewielki jak na swoją rangę, wtopiony w zieleń, nieostateczny — jakby wiedział, że jest tymczasowy.
Nowy zamek Primkenau wybudowany przez Ernesta Günthera w latach 1894–97 na miejscu starego normandzkiego zamku. Fotografia Roberta Scholza, Görlitz, ok. 1912 r.
Nowy zamek był piękniejszy, bardziej reprezentacyjny, godny rezydencji rodowej. Ernest Günther urządził w nim orientalny gabinet przyozdobiony dywanami perskimi i indyjskimi zasłonami z pereł, a cesarzowa Augusta Wiktoria — dawna mieszkanka starego zamku — podczas wizyt zajmowała pokój z mebelkami rokoko w żółto-niebieskich barwach rodu.
Gabinetu księcia Fryderyka nie było już nigdzie. Wraz ze ścianami zniknęły też przedpokój, w którym biegały lekkie kroki, drzwi, za którymi jarzyło się wysokie, szerokie światło, i salon, w którym hrabia K. gonił nikogo.

— ✦ —
X. Coś, czego nie widać na żadnej fotografii
Co zostało z zamku Krystiana Augusta i Fryderyka? Na rycinie Germara — rozmazany kontur budynku w oddali. W aktach notarialnych — data kupna i cena. W kronikach — wzmianka o stylu normandzkim i lata rozbiórki. A w pamiętnikach panny Wagemann — szczegółowy zapis trzech nocy, kiedy drzwi do gabinetu robiły rzeczy, które drzwi robić nie powinny.
Nie wiadomo, kto lub co błąkało się po pokojach przydzielonych Wagemann. Historycy budowlani odnotowują wyburzenie; historycy polityczni — śmierć Fryderyka i jego niespełnione roszczenia do tronu. Wagemann odnotowała światło na drzwiach i zimny powiew w salonie. Żadne z tych zapisów nie jest ważniejsze od innych: razem dają pełny obraz miejsca, które istniało przez czterdzieści lat, a potem zniknęło tak, jak znikają domy po ludziach, którzy je budowali.
Krystian August kupił mokradło i zrobił z niego rezydencję. Fryderyk zamienił rezydencję w centrum pewnego krótkiego, intensywnego szczęścia rodzinnego. Ernest Günther zburzył wszystko i wybudował coś piękniejszego. Logika historii jest bezlitosna.
Ale gabinety zostają. Nawet gdy ścian już nie ma.
— ✦ —
Źródła
Anna Wagemann, Księżna Teodora. Wspomnienia z augustenburskiego i pruskiego dworu (Prinzessin Feodora. Erinnerungen an den augustenburger und den preußischen Hof), przekład Eugeniusz Cipura — opis wnętrz starego zamku Przemków, zdarzenia w gabinecie księcia Fryderyka, zjawa w Pałacu Holsztyńskim w Gocie.
Rektor Ewald, Historia Przemkowa (Die Geschichte Primkenaus, 1923), przekład Eugeniusz Cipura — dzieje zamku, rozbiórka po 1896 r., nowy zamek 1896–98 wg planów radcy budowlanego von Ihne.
Louisa Mary Knightley, The Journals of Lady Knightley of Fawsley, Londyn 1915, przekład Eugeniusz Cipura — wizyta w Przemkowie, 8–28 sierpnia 1868 r.
W. von Hendrichs, Książę Prus Wilhelm. Wizerunek władcy poświęcony narodowi niemieckiemu (Prinz Wilhelm von Preußen. Ein Fürstenbild dem Deutschen Volke gewidmet), Berlin, Richard Eckstein Nachfolger, 1888, przekład Eugeniusz Cipura — śmierć Fryderyka 14 I 1880 r., działalność gospodarcza.
Nasza Para Cesarska. Obrazy z życia cesarza niemieckiego i cesarzowej niemieckiej Wilhelma i Augusty Wiktorii (Unser Kaiserpaar…), wyd. IV, Lipsk–Berlin, Otto Spamer, 1889, przekład Eugeniusz Cipura — Augusta Wiktoria w Przemkowie, zaręczyny i ślub 1881 r.
Hugo Weczerka, Handbuch der historischen Stätten. Schlesien, Stuttgart 1977, przekład Eugeniusz Cipura — zakup posiadłości 1853 r., osuszenie Bagien Szprotawskich.
Wspomnienia przemkowskie. Przed 150 laty — zakup posiadłości 1853 r., stary zaniedbany zamek, wprowadzenie księżnej 1854 r.
P.F. Bruhn, Książę Szlezwika-Holsztynu Fryderyk — biografia, śmierć 14 I 1880 r. w Wiesbaden.
Fritz Mielert, Zamek Przemków — nowy zamek 1894–97, proj. von Ihne; wzmianka o dawniejszym, skromniejszym zamku.
Wehner, Miasto i Majątek Ziemski Przemków, 1881 — osuszanie bagien, zamek w 1854 r.
Protokół wizytacji kościelnej z 1880 r. — księżna Adelajda jako patronka; śmierć Fryderyka 14 I 1880 r.
Litografia: SCHLOSS u. STADT PRIMKENAU. Generalansicht vom Mühlenhügel aus S.W. — ok. 1860 r. Rys. Dr F.H. Germar. Lith. Wilh. Heuer. Druk Charl. Fuchs.
