Życiorys księcia Szlezwika-Holsztynu Krystiana Karola Fryderyka Augusta
Książę Szlezwika - Holsztynu z linii Sonderburg - Augustenburg Krystian Karol Fryderyk August, urodził się 19 lipca 1798 roku w Kopenhadze, zmarł 11 marca 1869 roku w Przemkowie na Śląsku. Jego ojcem był książę Fryderyk Krystian; jego matka księżna Luiza Augusta była jedyną córką króla Danii Krystiana VII i nieszczęsnej królowej Karoliny Matyldy. Pierwsze lata życia spędził częściowo w posiadłościach ojca w księstwie Szlezwika, mianowicie w Augustenburgu i Gravenstein, a częściowo w Kopenhadze, gdzie jego ojciec często przebywał przez długi czas jako członek duńskiej Rady Państwa i kierownik całego systemu edukacji. Edukacja księcia Krystiana i jego młodszego o dwa lata brata Fryderyka (później nazywanego księciem Noer) prowadzona była głównie przez uczonego kaznodzieję dworskiego Germara pod nadzorem wykształconego ojca, który był znany jako przyjaciel Schillera. W 1810 roku, gdy przy okazji szwedzkiej elekcji królewskiej król Danii Fryderyk VI okazał zupełnie nieumotywowaną nieufność wobec księcia Fryderyka, ten, głęboko niezadowolony, wycofał się całkowicie z urzędowej posady i zamieszkał w swoich posiadłościach w Szlezwiku, zajmując się edukacją swoich synów. Ale już 14 czerwca 1814 roku książę Fryderyk zmarł, a szesnastoletni Krystian August był teraz głową domu, nawet jeśli nadal pozostawał pod opieką matki. W ciągu następnych kilku lat edukacja odbywała się w taki sam sposób jak dotychczas. Latem 1817 roku młody książę wraz z bratem udał się w podróż zagraniczną, która była wówczas zwyczajem dystyngowanych młodych dżentelmenów. Najpierw udali się do Genewy, gdzie oddawali się różnym naukom. W szczególności książę znalazł w ówczesnym kapitanie Dufour, który później zyskał tak wielką sławę jako szwajcarski generał, doskonałego nauczyciela nauk wojennych, którego zawsze wspominał z wdzięcznością. Lato 1818 roku upłynęło na podróżach po Szwajcarii, a jesienią obaj bracia wyruszyli do Włoch, gdzie spędzili zimę w Rzymie i Neapolu. W następnym roku książę studiował w Heidelbergu, a następnie podróżował po Francji i Anglii. Po powrocie do domu ożenił się we wrześniu 1820 roku z hrabiną Daneskjold-Samsöe, do której wcześnie zapałał głębokim uczuciem i która przez 47 lat była wierną towarzyszką jego życia. Przez następne dziesięć lat, które wszędzie były czasem politycznej apatii, książę poświęcił się przede wszystkim uprawie swoich rozległych posiadłości na Alsen i w Sundewitt. Zajmował się też żywo hodowlą koni, którą zainteresował się już w Anglii; napisał kilka pism hipologicznych i promował wprowadzenie angielskiej krwi pełnej. Na zewnątrz nic więcej nie dało się zauważyć z jego ówczesnej działalności. W milczeniu jednak przygotowywał się w tych latach do historycznego zadania, które zostało mu wyznaczone już przez jego narodziny. Różnica w prawie dziedziczenia w Danii i Szlezwiku-Holsztynie oznaczała, że gdy wygasła męska linia króla Fryderyka III, zgodnie z prawem dziedziczenia w Danii następowała linia żeńska Fryderyka III, podczas gdy w Szlezwiku-Holsztynie dziedziczyła kolejna najstarsza linia agnatyczna tego króla. Nadejście takiej ewentualności zdawało się stopniowo zbliżać. Ojciec księcia przewidział już taką możliwość i w swoim testamencie wezwał swoich synów, aby „dochodzili praw i roszczeń, które daje im ich pochodzenie, z męską stanowczością, ale bez naruszania sprawiedliwości, honoru i obowiązku”. Powiedział im, że „jeśli rząd duński będzie negocjował z nimi na temat rezygnacji z praw dziedzicznych, ma nadzieję i oczekuje od nich, że nigdy się na to nie zgodzą”. Książę zawsze pamiętał o tych ojcowskich napomnieniach, dzięki którym młody człowiek został wprowadzony w powagę życia. Broniąc swoich ewentualnych praw dziedzicznych w Szlezwiku-Holsztynie jako głowa młodszej linii królewskiej rodu Oldenburgów, opowiadał się jednocześnie za prawem księstw do niezależności na gruncie prawa państwowego, za ich nierozerwalnym związkiem i przynależnością do Niemiec. Wielką historyczną zasługą księcia jest to, że zawsze rozumiał prawo swoje i swojego rodu jednocześnie jako obowiązek wobec kraju. Gdyby myślał inaczej, gdyby chciał wykorzystać swoje prawo tylko z punktu widzenia interesu rodzinnego, historia Szlezwika-Holsztynu i Danii potoczyłaby się inaczej. Nierzadko książę miał pokusę wykorzystania swojego prawa do Szlezwika-Holsztynu w tym sensie, że starałby się za jego pośrednictwem uzyskać również Koronę Danii. Gdyby kiedykolwiek uległ tej pokusie, ludzka przezorność sprawiłaby, że w Danii rządziłby teraz ród Augustenburgów, ale księstwa Szlezwika-Holsztynu pozostałyby w Danii z zachowaniem prawowitej sukcesji, a granica Niemiec nie przebiegałaby teraz na północy Szlezwiku, lecz na Łabie. Spokojny czas lat dwudziestych książę wykorzystał na gruntowne studia nad historią i prawem konstytucyjnym swojej ojczyzny. Swoją dokładną znajomość tych uwarunkowań udowodnił później nie tylko w licznych esejach publicystycznych, ale także w wydanej anonimowo w Halle w 1837 roku książce o sukcesji w Szlezwiku-Holsztynie, w której zwycięsko broni prawa księstw przed napisaną w interesie duńskim książką profesora Paulsena. Francuska rewolucja lipcowa miała swoje następstwa w Szlezwiku-Holsztynie w postaci ruchu Lomsena, który po raz pierwszy ożywił świadomość polityczną kraju. Książę natomiast zachowywał się chłodno i lekceważąco, o ile ruch ten zmierzał do liberalnego rozwoju konstytucji. Nie był bynajmniej liberałem w zwykłym sensie, ale tym bardziej nie był przyjacielem bezmyślnej biurokratycznej istoty, która podejmuje się regulować zmieniające się okoliczności życia według szablonu. Według swoich zasad był torysem. Jego podstawową ideą w sprawach politycznych było trzymanie się istniejącego prawa i istniejących warunków. Niechętnie zmieniał je dla abstrakcyjnych zasad, tylko dla dobra doktryny. Ale tam, gdzie praktyka życia wykazała celowość reform, zawsze miał otwarty i bezstronny umysł i nie wahał się przed energicznymi i dalekosiężnymi środkami. To po części dzięki jego wpływom w 1831 roku król Fryderyk VI zdecydował się wprowadzić w Danii i księstwach konstytucję stanów prowincjonalnych. Była to wprawdzie tylko skromna instytucja, na której miało się wyrosnąć życie polityczne księstw. Podobnie jak pruskie rady prowincjonalne, odrębne zgromadzenia Szlezwika i Holsztynu miały jedynie głos doradczy w sprawach ustawodawczych i ograniczone prawo petycji, nie miały też wpływu na ustalanie dochodów i wydatków państwa. W 1836 roku otwarto pierwsze Zgromadzenie Stanów Prowincji Szlezwik, w którym książę miał jeden dziedziczny głos. Tak długo, jak istniała ta instytucja, regularnie i sumiennie uczestniczył w pracach Stanów. Swoje wybitne wpływy w Zgromadzeniu zawdzięczał nie tylko książęcemu urodzeniu, ale w równym stopniu szacunkowi, którego nie można było odmówić jego wszechstronnej wiedzy i wnikliwym sądom. Już podczas drugiej sesji Stanów Szlezwika w 1838 roku książę miał okazję udowodnić swoją polityczną dalekowzroczność. Poseł do Parlamentu Europejskiego z Północnego Szlezwika złożył wniosek o wprowadzenie języka duńskiego w sądach w Północnym Szlezwiku. Dla zakulisowych duńskich agitatorów oznaczało to pierwszy krok w kierunku realizacji programu Eidera, czyli połączenia Szlezwika z Danią. Książę słusznie to przewidział i odrzucił wniosek jako politycznie niebezpieczny i praktycznie bezużyteczny. Sama większość zgromadzenia nie nauczyła się jeszcze podejrzliwości wobec duńskich planów. Wniosek został przyjęty stosunkiem głosów 21 do 18. Radość duńskich propagandzistów z tego, że mieszkańcy Szlezwika postanowili być Duńczykami, uświadomiła mieszkańcom Szlezwika, że dali się wprowadzić w błąd i z dobrej woli zrobili zły krok. Na następnej sesji w 1840 roku, za namową księcia, posłowie szlezwiccy 34 głosami do 9 wycofali się z wprowadzenia duńskiego języka sądowego w północnym Szlezwiku. Ale było już za późno. Rząd duński szybko wykorzystał popełniony błąd i do 14 maja 1840 roku wprowadzono duński język sądowy. W międzyczasie 3 grudnia 1839 roku zmarł król Fryderyk VI, a jego następcą na tronie duńskim został Krystian VIII, ożeniony z siostrą księcia Krystiana. Wraz z tą zmianą na tronie nastąpiła wielka zmiana w sytuacji politycznej duńskiej monarchii. Bezpośrednio po objęciu władzy przez nowego króla prądy liberalne w Danii nabrały bardziej gwałtownego charakteru. Ale jeszcze ważniejsza była kwestia sukcesji; w niej tkwiła decyzja o dalszych losach monarchii. Król chciał przekazać koronę synowi swojej siostry, księciu Hesji Fryderykowi i nakłonić księcia Krystiana do zrzeczenia się jej w zamian za odszkodowanie; jeśli by to się nie udało, nie wahał się pozbawić szwagra prawa do dziedziczenia trucizną lub siłą. Tymczasem po różnych próbach król musiał się przekonać, że nie da się nakłonić księcia do polubownego zrzeczenia. Równocześnie jednak nie brakowało w Danii polityków, którzy uważali, że druga z możliwych dróg, czyli wprowadzenie w Danii sukcesji agnatycznej, stwarzała mniej trudności i bardziej leżała w interesie Danii. W każdym razie książę, poprzez swoją matkę, był jednym z najbliższych pretendentów do korony duńskiej. Wskutek niejasności w Lex Regia można było nawet mieć wątpliwości, czy jego roszczenia nie miały pierwszeństwa przed roszczeniami Hesyjczyków. Wszystkie te okoliczności musiały sugerować, że po wygaśnięciu męskiej linii Fryderyka III, ród Augustenburgów mógłby dziedziczyć całą monarchię duńską. Takie oferty były składane z Danii księciu na różne sposoby. Podpowiadano mu, że ma tylko nie stawać po stronie „szlezwicko-holsztyńskich spiskowców”, że ma tylko wychować swoich synów na „duńskich książąt”. Ale książę odrzucił wszystkie te zachęty, częściowo przez całkowite zlekceważenie, częściowo przez zdecydowaną deklarację. Na szczególną uwagę zasługuje opublikowany później list z 2 kwietnia 1845 roku, adresowany do szanowanego Duńczyka, w którym książę otwarcie i szczegółowo omawia wszystkie strony tej kwestii i z całą pewnością oświadcza, że nigdy nie będzie dążył do korony, która mu się prawnie nie należy, ale tak samo mało kiedy chce się zrzec prawa do sukcesji, które mu się należy. W kolejnym roku, 8 lipca 1846 roku, został wydany List otwarty Krystiana VIII w sprawie sukcesji. Król podjął w nim próbę siłowego rozstrzygnięcia kwestii prawnej poprzez jednostronną deklarację. Król ukrył zamiar wydania Listu Otwartego przed swoim szwagrem księciem, chociaż książę był w Kopenhadze w czerwcu, aby przedstawić królowi swoich dwóch nowo bierzmowanych synów. Natychmiast po ukazaniu się listu książę wysłał do króla swój solenny protest. Książę złożył również protest w niemieckim Zgromadzeniem Federalnym. Brat księcia, książę Noer, również zaprotestował i jednocześnie zrezygnował z funkcji namiestnika księstw.
W październiku 1846 roku rozpoczęło się posiedzenie Stanów Szlezwika, a książę brał najżywszy udział w posiedzeniu tej sesji, która wyróżniała się zdecydowanie niemiecką postawą. Mianowicie zgłoszono i przyjęto wniosek o przyjęcie Księstwa Szlezwika do Konfederacji Niemieckiej. Sam książę proponował, aby prawa księstw były tworzone w sposób współczesny, tak aby Stany otrzymały decydujący głos w interpretacji i stosowaniu podatków, a także w ustawodawstwie. Chociaż komisarz królewski pan von Scheel uznał ten wniosek za „polityczne samobójstwo” księcia, został on jednak przyjęty 36 głosami do 2. Kiedy wówczas pan von Scheel, poprzez rabulistyczną interpretację regulaminu, chciał uniemożliwić Zgromadzeniu podejmowanie uchwał w sprawie wniosków prywatnych, a gdy król wyraźnie zaaprobował takie postępowanie Scheela, książę opuścił Salę Poselską w uroczystym proteście przeciwko takiemu ograniczaniu praw poselskich, a 33 członków Zgromadzenia przyłączyło się do tej deklaracji i opuściło salę wraz z księciem. Od tego czasu Stany Szlezwika nie spotkały się już w swoim dawnym składzie.
W styczniu 1848 roku zmarł król Krystian VIII, a wkrótce potem wybuchła rewolucja lutowa w Paryżu. Jak wszędzie w Europie, tak i w duńskiej monarchii wybuchł teraz długo fermentujący ruch. Natychmiastową reakcją na utworzenie Ministerstwa Kasyna w Kopenhadze było utworzenie rządu tymczasowego w Kilonii i zdobycie Rendsburga 24 marca. Książę nie był bezpośrednio zaangażowany w te wydarzenia. Gdyby mógł cofnąć bieg historii, zapobiegłby kopenhaskiej rewolucji marcowej. Jego konserwatywny zmysł opierał się drodze gwałtownego przewrotu, a im mocniej był przekonany o prawach kraju i swojego rodu, tym bardziej obawiał się, że rewolucja może zagrozić istniejącym prawom. Liczył na to, że jeśli Prusy staną w obronie praw księstw stanowczą i zdecydowaną deklaracją, to być może nastroje w Kopenhadze otrzeźwieją. Z zamiarem uzyskania takiej deklaracji udał się 20 marca do Berlina. Mimo panującego tam wówczas zamieszania, zamiar swój zrealizował; król pruski wystosował do niego słynny list z 24 marca, w którym bez zastrzeżeń uznał trzy podstawowe zasady prawa konstytucyjnego Szlezwika-Holsztynu, niezależność księstw, ich nierozerwalny związek i prawo dziedziczenia męskiego rodu, oraz obiecał chronić je w dniach zagrożenia. Z tym listem książę pospieszył z powrotem. Ale w międzyczasie Ministerstwo Kasyna w Kopenhadze już ogłosiło przyłączenie Szlezwika. Księstwa powstały przeciwko temu. Otwarty konflikt z Danią był nieunikniony. Aby nie pozostawić wątpliwości co do swojego stanowiska w tej walce, książę wypowiedział się 31 marca w deklaracji skierowanej do mieszkańców Szlezwika-Holsztynu: że całkowicie zgadza się z proklamacją rządu tymczasowego; dla podtrzymania praw kraju, dla stanowczego i uczciwego przyłączenia do Niemiec, był gotów, jak poprzednio, użyć wszystkich swoich sił; ale kiedy król znów będzie wolny i uzna prawa ziemi, wtedy z radością znów będzie go wspierał w wykonywaniu jego suwerennych praw.
W ciągu kolejnych trzech lat wojny książę pozostał wierny temu programowi. Bez osobistych ambicji, twardo stał po stronie sprawy niemieckiej. Jego dwaj synowie walczyli w szeregach armii Szlezwika-Holsztynu. Osobiście brał udział w większości bitew, nie dowodząc jednak żadnym dowództwem. W zgromadzeniu kraju związkowego Szlezwik-Holsztyn, które powstało w wyniku wyborów powszechnych, zasiadał jako wybrany przedstawiciel z okręgu Eckernförde. Należał do konserwatywnej strony Izby i brał najbardziej aktywny udział w jej pracach.
Wynik wojny jest znany. Księstwa, zależne od własnych sił, były nadal niezłomnie odważne. Jednak w wyniku smutnej polityki z Olmütz zostali pozbawieni broni przez Prusy i Austrię, a następnie pozostawieni bezbronni wobec duńskiej zemsty. Już na początku wojny zajęte zostały książęce posiadłości na Alsen i w Sundewitt. Teraz został wygnany wraz z całą rodziną, a Dania chętnie skonfiskowałaby dobra. Zapobiegło temu głównie poczucie sprawiedliwości cara Rosji, który zażądał wykupienia od księcia jego dóbr. Rząd duński musiał teraz złożyć księciu propozycje. Zaoferowała mu sumę, która notorycznie była o wiele niższa od rzeczywistej wartości posiadłości, a jednocześnie zażądała od księcia obietnicy, że nie będzie się sprzeciwiał decyzjom króla Danii co do porządku sukcesji na ziemiach zjednoczonych pod jego berłem. Książę, który otrzymał tę propozycję jako ultimatum za pośrednictwem rządu pruskiego, został postawiony przed wyborem: albo ją przyjmie, albo grozi mu konfiskata całego majątku. Zdecydował się na tę pierwszą opcję i 30 grudnia 1852 roku podpisał akt sprzedaży wraz z żądaną od niego promesą. Ten krok księcia był często krytykowany i zawsze będzie oceniany na wiele różnych sposobów. Zrzeczenie w sensie prawnym nie zostało więc orzeczone. Rząd duński przyznał również wyraźnie, że nie uważa tej deklaracji za zrzeczenie się.
Niezależnie jednak od znaczenia tej deklaracji, dla księcia osobiście oznaczała ona koniec jego działalności politycznej. Obietnica, że nie będzie dochodził swoich praw wbrew woli króla Danii, była bowiem równoznaczna z rezygnacją z dalszej działalności politycznej w sprawie Szlezwika-Holsztynu.
Dla księcia było to jasne od samego początku. Ponieważ jego niespokojny, aktywny duch nie znosił bezczynności, natychmiast stworzył sobie nowe pole pracy. Kupił rozległe posiadłości Przemkowa na Dolnym Śląsku i niestrudzenie działał na rzecz przekształcenia bardzo zaniedbanego majątku w bogaty i żyzny region poprzez wspaniałe melioracje i inne zabiegi. Był pasjonatem swojej pracy, dzięki której był zajęty przez ostatnie 16 lat swojego życia i do końca zachował świeżość i wigor. Przeznaczonym mu było jeszcze doświadczyć odłączenia księstw od Danii. Nie brał jednak czynnego udziału w wydarzeniach, które do tego doprowadziły, z wyjątkiem tego, że w 1863 roku, po śmierci króla Fryderyka VII, zrzekł się prawa do sukcesji na rzecz swojego najstarszego syna. Gdyby podstawowym rysem całej jego myśli politycznej było przekonanie, że nie należy łamać prawa w imię politycznych korzyści, to z pewnością nie mógłby zrozumieć ostatecznego obrotu spraw w Szlezwiku-Holsztynie, a przyłączenie księstw do Prus musiało znaleźć w nim najbardziej zdecydowanego przeciwnika. - Kolejna ciężka próba była zarezerwowana dla księcia. 11 marca 1867 roku wierna towarzyszka jego życia została mu wyrwana przez śmierć po 47 latach najszczęśliwszego małżeństwa. Dwa lata później, tego samego dnia, 11 marca 1869 roku, zmarł również on.
Książę przez całe życie nie pozostawiał wątpliwości co do celów swoich aspiracji politycznych. To, czego chciał, było jasne i wyraźne dla wszystkich. Jego osobiste korzyści raczej przyciągnęłyby go na drugą stronę, ale dyktat obowiązku zatrzymał go przy jego kraju i ludziach. Nie było mu dane podbić serca tłumu; ani nigdy nie zabiegał o popularność. Pewna szlachetna powściągliwość może wydawać się zimna dla dalekiego obserwatora. Ale każdy, kto miał okazję zbliżyć się do niego, szybko dostrzegał stanowczość i jasność jego przekonań, ciepło jego uczuć. Z wielką ostrością i determinacją wyrażał swoje poglądy i bronił ich zręczną dialektyką; ale szanował każde obce przekonanie i bardzo dobrze znosił sprzeciw, zwłaszcza jeśli był on oparty na dobrych przesłankach. Nigdy nie starał się wykorzystywać swojej szlacheckiej pozycji w debacie. W zgromadzeniach parlamentarnych, których był członkiem, regularnie uczestniczył w obradach. Jego przemówienia były zręczne w formie i zawsze o dużej jasności argumentacji. Nie leżało w jego naturze wydobywanie bardziej idealnych relacji w omawianych kwestiach, ale dla tego też jego przemówienia były zawsze wolne od wszelkich frazesów; zawsze mówił, jak mawiają Anglicy, to the point (do rzeczy – przyp. tłumacza). Podobny charakter mają liczne drobne pisma i eseje, które oczywiście wszystkie anonimowo wyszły spod jego pióra. Życie rodzinne w domu książęcym charakteryzowało się największą czystością i intymnością. Każdy, kto kiedykolwiek korzystał z gościnności księcia, zawsze z przyjemnością wspomina, jak czułe i intymne były relacje między członkami rodziny i jak pięknie zalety książęcej elegancji łączyły się z zaletami mieszczańskiej prostoty w życiu codziennym.
K. Lorentzen.
Zalecane cytaty:
Artykuł „Christian Karl Friedrich August, Herzog von Schleswig-Holstein“ Karola Lorentzena w: Allgemeine Deutsche Biographie, wydanej przez Komisję Historyczną Bawarskiej Akademii Nauk , tom 4 (1876), strony 205-211, cyfrowe wydanie pełnego tekstu na Wikisource, adres: http: de.wikisource.org%/index.php?title=ADB:Christian August (Herzog