Zamek Przemków

Fot. Franz Mielert z Dortmundu
Domek szwajcarski w przemkowskim parku.

Zamek Przemków
Autor: Fritz Mielert z Dortmundu
Na skraju wrzosowiska północnośląskiego, uroczo skryty pośród zielonych łąk i pachnącego żywicą lasu wysokiego, wznosi się dom książęcy Ernesta Günthera ze Szlezwika-Holsztynu. Wygląda niczym zamek z bajki lub fata morgana, gdy spogląda się nań przez wieloramienne, sękate gałęzie stuletnich leśnych olbrzymów. Zapewne istnieje wiele innych dumnych książęcych budowli w śląskich krainach i niejedna z nich może się szczycić tym, że gościła i dawała schronienie cesarzowi Niemiec. Jednak żadna nie odegrała w życiu cesarza tak wielkiej roli, jak ta romantyczna siedziba książąt ze Szlezwika-Holsztynu. To przecież tutaj cesarz, będąc jeszcze księciem, poznał tę wielką, szlachetną kobietę [przyszłą cesarzową], która stała się dla niego i jego domu podstawą najpełniejszego szczęścia.
Książę Wilhelm po raz pierwszy ujrzał córkę księcia, Augustę Wiktorię, w Reinhardsbrunn. Wkrótce potem został zaproszony na polowanie na głuszce do Przemkowa i wtedy to zbliżył się do uroczej córki księcia Szlezwika-Holsztynu Fryderyka. Oboje młodzi arystokraci zyskali tutaj pewność, że należą do siebie, a ich związkowi serc oboje dostojni rodzice chętnie i z radością udzielili zgody i błogosławieństwa. Wielkie uroczystości zaręczyn i zaślubin nie odbyły się tutaj, w cichym łonie wrzosowiska, lecz we wspaniałym królewskim zamku nad Sprewą. Jednak zamek w Przemkowie i jego romantyczny park były niemniej ważnymi świadkami szczęścia narzeczonych. Dostojna para często spacerowała po wspaniałym lesie, który książę Fryderyk, ojciec panny młodej, oszczędzając dziewiczą leśną przyrodę, przekształcił w cudowny park naturalny. Chętnie odpoczywali przy małym, skromnym domku szwajcarskim, w którym dostojna narzeczona bawiła się jako dziecko (zdjęcie na tej stronie). Trudno zapewne było jej rozstać się z tym tak umiłowanym miejscem swojego dzieciństwa. Skoro już sama ojczyzna sama w sobie była bogata w sielankowe piękno, na które wrażliwi rodzice księżniczki nie omieszkali zwracać uwagi i doceniać podczas swoich regularnych spacerów i przejażdżek, to ten skrawek ziemi i mały domek dziecięcy w mroku świerków, porośnięty winoroślą i otoczony mchem, krzakami jagód i pędami jeżyn, był najcenniejszy ze wszystkiego – rajem lat młodości. Tutaj książęce dzieci karmiły kury i sarny, tutaj miały kuchnię, w której małe księżniczki jak dzielne gospodynie sprawowały swój urząd, tutaj był ładnie urządzony pokój dzienny, w którym zajmowały się swoimi lalkami, a przed domkiem założono grządki, na których rządzili jako ogrodnicy. Byli wtedy dumni, gdy dzięki produktom ze swojego ogródka mogli wnieść skromny wkład do obiadu w zamku.

Fot. Franz Mielert z Dortmundu
Zamek Przemków. Salon cesarzowej.

Ale chociaż wiele lat minęło od tamtej trudnej godziny rozstania księżniczki z domem rodzinnym i ze śląską ojczyzną, która tak bardzo przylgnęła do jej serca, to miłość do miejsc błogiej młodości wcale u niej nie zmalała. Cesarz i cesarzowa często przebywają w otoczonym lasami domu książęcym jako drodzy goście, i nie bez zamiaru komnaty, które stale stoją w zamku do dyspozycji pary cesarskiej, zostały urządzone z przytulnością tchnącą domowym ciepłem i pokrzepiającą serce. Nie ma tam śladu przepychu i ciężkiego królewskiego blichtru; podobnie jak niegdyś, tak i teraz cesarzowa podczas wizyty w domu ojca pragnie być otoczona prostotą, która cechowała dom książęcy w czasach jej panieńskich lat. Widzimy więc tylko takie komnaty, jakie można znaleźć w każdym prostym domu szlacheckim. Meble do siedzenia i stoły w salonie cesarzowej utrzymane są w delikatnym, prostym stylu rokokowym [w oryginale błąd zecerski: „Rotokostil”], żółte z cienkimi niebieskimi liniami ozdobnymi (barwy domu książęcego ze Szlezwika-Holsztynu). Szezlong i kilka obrazów, wśród tych ostatnich dwa duże, przedstawiające przodków z rodu książęcego, oraz kryształowy żyrandol uzupełniają zasadniczo wyposażenie tego przyjaznego, jasnego pokoju, który zyskuje wiele uroku dzięki ładnym kompozycjom kwiatowym, a przede wszystkim dzięki jasnemu, ukwieconemu wykuszowi okiennemu.

Fot. Franz Mielert z Dortmundu
Zamek Przemków. Komnata czerwona.
Sanie w stylu rokoko i kominek wenecjański.


Fot. Franz Mielert z Dortmundu
Zamek Przemków. Korytarz bilardowy z drzewem rodowym i kościelnymi ławami holenderskimi.


Fot. Franz Mielert z Dortmundu
Zamek Przemków. Gabinet cesarza.

Z pokojem tym graniczy sypialnia, której meble utrzymane są w tym samym stylu i w tej samej kolorystyce co te w salonie, który poza tym jest umeblowany bardzo prosto. Lecz właśnie dzięki temu oraz dzięki swojej jasności pokój ten zyskuje niezwykle przytulny charakter. Przechodząc przez nowocześnie urządzone pomieszczenie kąpielowe, docieramy do sypialni cesarza, która sprawia wrażenie mniej przyjaznej i wyposażona jest w stare meble barokowe. Na gzymsie kominka widzimy tutaj cały szereg fotografii w skromnych rameczkach, częściowo już pożółkłych, przedstawiających osobistości książęce bliskie domowi cesarskiemu i książęcemu (szczególnie zaś angielskiego domu panującego), które stanowią pamiątki z czasów młodości cesarzowej. Z tym pokojem sąsiaduje salon cesarza, służący jednocześnie za gabinet do pracy. Tutaj, wbrew oczekiwaniom, wita nas nagle egzotyczny luksus. Książę Ernest Günther wyposażył to pomieszczenie w meble i ozdoby, które przywiózł ze sobą z podróży na Orient i do Indii. Widzimy tam subtelne indyjskie zasłony z pereł, oddzielające przytulne miejsce przy oknie, dywany perskie i tureckie, dekoracyjne ścianki wykonane z różnych rodzajów drewna i kości słoniowej w stylu arabskich kratek haremowych, meble rzeźbione i zdobione w najbogatszym indyjsko-fantastycznym stylu, tkaniny i lampy.

Fot. Franz Mielert z Dortmundu
Zamek Przemków. Narożnik w gabinecie cesarza.

Ale również pozostałe komnaty, jak i sam zamek, są w wysokim stopniu godne uwagi. Ten ostatni kazał wznieść książę Ernest Günther w miejsce dawnego, skromniejszego zamku w latach 1894–97 według planów nadwornego radcy budowlanego von Ihne w formach niemieckiego wczesnego renesansu. Efektowne są pięknie wygięte szczyty fasady zachodniej, południowej i północnej, które w potężnej wieży południowo-zachodniej zyskały doskonale piękny punkt centralny. Najokazalej prezentują się jednak formy budowli po stronie południowej, gdzie południowo-wschodni narożnik zyskał oparcie w wieży z herbami, belkowaniem krenelażowym i masywnym, krytym dachówką hełmem (zdjęcie na s. 502), podczas gdy w szerokim, o żywej strukturze froncie szczególną uwagę zwraca duży ryzalit ze szczytem i wysokim balkonem w wykuszu (zdjęcie na stronie 504). Całkiem osobliwą ozdobę przemkowskiego zamku książęcego stanowi gustowne wkomponowanie pięknych zachodnioniemieckich form muru pruskiego. Uroczy widok pod tym względem przedstawia wschodnia brama przejazdowa. Ładnie zadaszone przejście mostowe nad tym przejazdem oraz mała wieżyczka wykuszowa są upiększone murem pruskim, którego mocno brązowe belki są częściowo zdobione kunsztownymi rzeźbieniami i nacięciami. Uroczo współgrają z tym okienka z szybkami oprawnymi w ołów (tzw. butzen) przejścia mostowego, a nęcący jest widok na zielony przepych parteru ogrodowego po północnej stronie zamku (zdjęcie na stronie 504). Ten ostatni prezentuje się wręcz zaskakująco. Potężne połacie dachu z mansardowymi szczytami, wspaniała drewniana loggia spoczywająca na mocnych belkach wspornikowych, żywo ukształtowane, łamane schody do niej prowadzące, malowniczo wcięta nisza budynku z otwartą werandą i wykuszem z muru pruskiego powyżej, i wreszcie utrzymany w szlachetnych formach północno-zachodni szczyt z balkonem w wykuszu, a także wierzchołki wież i różnej wysokości osobliwe balkony i wieżyczki schodowe, pełen wdzięku parter kwiatowy przed zamkiem z filigranową fontanną w kształcie czary na smukłych kolumnach i bujnie pokrywający ściany bluszcz tworzą niezwykle fascynujący obraz, który wydaje się równie atrakcyjny pod względem architektonicznym, jak i malarskim.

Fot. Franz Mielert z Dortmundu
Zamek Przemków. Widok od strony południowej.
Balkon wykuszowy na szczytowej części budowli należy do pokoju cesarza.

Pięknu zewnętrza odpowiada oczywiście przepych i solidność wyposażenia wnętrz. Zarówno od strony północnej, jak i południowej, przez główne wejścia wchodzi się do hali kolumnowej na parterze, która prezentując zachwycający widok ze swym wspaniałym umeblowaniem, daje świadectwo znakomitego znawstwa sztuki i subtelnego smaku właściciela. Jako szczególnie rzucające się w oczy elementy tej hali, pokrytej barwnymi, w większości orientalnymi dywanami i drogocennymi skórami, należy wymienić prowansalski kominek z XV wieku z interesującymi, starymi akcesoriami (głównie talerzami z Miśni i Delftu), pięknie rzeźbione skrzynie i krzesła, kosztowny starowłoski gobelin, mauretańskie krzesło z kości słoniowej, autoportret Van Dycka, czary fontannowe i kilka alabastrowych medalionów. Te, jak i wszystkie inne wymienione tu pyszne przedmioty, pochodzą częściowo ze starych zbiorów rodzinnych (dawniej w zamku w Augustenburgu), częściowo zaś zostały nabyte przez księcia do kolekcji lub podczas podróży. Jedna z krótszych ścian hali jest całkowicie zabudowana solidną biblioteką z galerią, którą wypełniają książki z dawnej biblioteki augustenburskiej i w którą wbudowano piękne, stare, rzeźbione w drewnie drzwi kościelne z południowych Niemiec.
Nie mniej piękne jest sąsiadujące pomieszczenie na planie ośmioboku ze swym prowansalskim renesansowym kominkiem, wspaniałą żelazną listwą ozdobną pod gzymsem okapu, żelaznym uchwytem kratowym składającym się z motywów wici i kwiatów, naczyniami z Delftu, porożami i głowami zwierząt. W ogóle poroża najróżniejszego rodzaju, jak również głowy rodzimych i egzotycznych zwierząt leśnych i stepowych oraz inne trofea łowieckie księcia Ernesta Günthera stanowią szczególną ozdobę korytarzy, komnat i hal zamku. Interesujący widok pod tym względem przedstawiają kamienne „schody”, czyli klatka schodowa z kręconymi schodami. Tutaj łączą się trofea łowieckie księcia z jego indyjskich podróży, grupy poroży, pojedyncze głowy, preparowane orły, bażanty, skóry, niemiecka broń z dawnych stuleci, kompozycje dawnej broni orientalnej obrazy o tematyce łowieckiej i gobeliny tworzą niezwykle czarujące wnętrze.

Fot. Franz Mielert z Dortmundu
Zamek Przemków. Przejazd od strony wschodniej zamku.

Najbardziej okazałym i największym pomieszczeniem na parterze jest „Wielka Sala”. Z potężnego, kasetonowego sufitu zwiesza się żyrandol. Po stronie południowej centrum stanowi romański kominek, wystający półkoliście do sali. Jego nadbudowa kończy się otwartym na salę balkonem w wykuszu z bocznymi skrzydłami w stylu romańsko-gotyckim (okres przejściowy), urozmaiconym pięknym maswerkiem i kręconymi kolumnami oraz przyozdobionym wspaniałymi dywanami. Dywany i gobeliny, wśród tych ostatnich jeden bardzo duży, starowłoski, stanowią wybitną ozdobę tej reprezentacyjnej sali. Niezwykle kunsztowne są snycerskie zdobienia drewnianej obudowy wielkiego gobelinu, podobnie jak romańskie drzwi portalowe, wspaniałe stalle, w tym dwuosobowe siedzisko zwieńczone baldachimami z popiersiami, będące kopią stalli kościelnych z Ulm, arabskie brązy, japońska i chińska porcelana, filigranowe drobiazgi, barokowe fotele oraz obrazy Graffa przedstawiające dziadków i pradziadków cesarzowej. Wszystko to łączy się w mieniący się kolorami, zachwycający obraz.
Zupełnie inny charakter ma sąsiadujący „Salon Czerwony” (ilustracja na str. 499). Tutaj triumfują barok i rokoko. Parkiet pokrywają skóry, a różnorodne krzesła, sofy i fotele zachwycają pięknie giętymi formami oraz delikatnym przepychem barw i wzorów obić. Osobliwością są kolorowe, przykryte skórami rokokowe sanie, pochodzące z zamku w Augustenburgu, a także niezwykły wenecki kominek ze zwężającym się ku górze okapem, którego krawędź zdobi fryz z główkami dzieci wśród liści. Dwa kolosalne portrety cesarza i cesarzowej zdobią to pomieszczenie.

Fot. Franz Mielert z Dortmundu
Zamek Przemków. Widok od strony północnej.

Liczba godnych wzmianki przedmiotów i komnat jest nadzwyczajna. Dlatego wspomnijmy jedynie o dwóch „pokojach fragmentów”, wypełnionych interesującymi antykami najróżniejszego rodzaju, korytarzu na piętrze z solidnymi drzwiami szaf i holenderskimi stallami chórowymi, drzewie genealogicznym (malowidle ściennym) rodu książęcego, obrazach, porożach itd. (ilustracja na str. 499), a także o urzekającym widoku z ośmiobocznego zakończenia tego korytarza na kamienne schody z ich kolumnową dekoracją. Malowidło ścienne w jasnych barwach, przedstawiające nadanie lenna królowi Danii Chrystianowi (przodkowi cesarzowej i księcia) przez cesarza Fryderyka I w Rothenburg ob der Tauber, zdobi klatkę schodową.
Przepiękny jest wreszcie wspomniany już park. Każde z jego drzew cieszy się opieką księcia. Niejeden stary drzewny olbrzym, którego gdzie indziej dawno już obaliłby topór, tutaj z wdzięcznością rozpościera swe potężne konary i szumi swe marzycielskie opowieści o cesarzach i książętach, którzy przechadzali się w jego cieniu.