WAŁY ŚLĄSKIE
WAŁY ŚLĄSKIE
Bardzo interesującym i wręcz fascynującym zabytkiem archeologicznym, który ginie w pomroce dziejów są WAŁY ŚLĄSKIE; potężny system obronny wałów podłużnych z wczesnego średniowiecza, ciągnący się na długości ok. 100 km!
Nazywane są niekiedy Wałami Chrobrego (prof. G. Labuda), zaś w niemieckiej historiografii, która poświęciła im wiele uwagi - „Dreigraben” („Trójwał”?).
JAK CHIŃSKI MUR
Wiemy z całą pewnością, że rozpościerały się od „Polskiej Góry“ („Polackenberg”) położonej w południowej części Przemkowskiego Parku Krajobrazowego w kierunku północno-zachodnim i ginęły pod Krosnem Odrzańskim. Zostały zbudowane prawdopodobnie w X wieku. Do naszych czasów zachowało się kilka odcinków 5-10 kilometrowych, położonych w zwartych kompleksach leśnych. Tam właśnie nie zostały zniszczone przez człowieka. Najlepiej zachowany 9 km odcinek o kierunku południowym położony jest w kompleksie leśnym w części środkowej Przemkowskiego Parku Krajobrazowego.
Od 1992 r. dostępny jest dla polskiego archeologa. Do tego czasu od 1945 roku znajdował się na obszarze, gdzie wojska radzieckie urządziły rozległy na ok. 30 km kw. poligon artyleryjski, lotniczy i rakietowy. Prof. dr Ryszard Kiersnowski, który jako pierwszy polski archeolog podjął badania terenowe wałów zaraz po wojnie, mógł napisać tylko tyle, ze nie dotarł do odcinka południowego, gdyż był wciąż zaminowany.

Wały są najpotężniejszym tego typu umocnieniem na ziemiach polskich datowanym na wczesne średniowiecze, ich budowniczymi były prawdopodobnie słowiańskie plemiona dolnośląskie.
Graniczne umocnienia liniowe znane już były w starożytności. Wymieńmy choćby sławny Wielki Mur Chiński, czy rzymskie „limesy”. Analogie do tych umocnień znajdujemy też współcześnie, np. Linia Maginota, Linia Zygfryda, czy Międzyrzecki Rejon Umocniony położony w odległości ok. 60 km na północ od Wałów Śląskich.
Wały obronne położone są w zachodniej części rozległej Niziny Śląskiej, to jest na zachodniej rubieży historycznego Śląska. Zachowane odcinki znajdują się na terenie województwa dolnośląskiego i lubuskiego.
Na obszarze tym od zamierzchłej przeszłości rozpościerała się potężna puszcza o dużym zabagnieniu. Dzisiaj leżą na tym obszarze rozlegle Bory Dolnośląskie; jeden z większych kompleksów leśnych w środkowej Europie. We wczesnym średniowieczu tu zetknęły się dwa słowiańskie prądy osadnicze: śląski i łużycki. W tamtych czasach uboga była w tym rejonie sieć drożna. Jeden główny szlak z Łużyc do Wielkopolski wiódł przez „bramę” na Bobrze w grodku Ilua (dzisiaj Szprotawa).
GIGANTYCZNA BUDOWLA
Wały tworzyły długi ciąg równoległych potrójnych, rzadziej podwójnych nasypów ziemnych, wraz z szerokim na odcinku południowym międzywałem. Obronność tego systemu zwiększały rowy często wypełnione wodą: deszczową, lub podskórną. która na wielu odcinkach znajdowała się tuż pod powierzchnią ziemi. Spełniały wiec rolę fos. Rowy wykopano też przed ale i często za frontem wałów który był skierowany na zachód. Stąd spodziewano się bowiem wroga.
Przed frontem wałów i na międzywale budowano przeszkody w postaci zwałów drzew. Grzbiety nasypów podnoszono tzw. murem zbudowanym z bali i plecionki (faszyny z gałęzi) - wypełnionych ziemią. Zamiast „muru“ budowano niekiedy na nasypach częstokół.
Kubatura wałów (nasypów) wg Pawła Jasienicy zafascynowanego tym liniowym obiektem obronnym - wynosiła ok. 750 tys. m³ ziemi! Tyle trzeba było jej przekopać, przerzucić, a może i przewieźć. Gdyby dzisiaj trzeba to powtórzyć trzeba by ok. 7500 przejazdów dziesięciu wielkich wywrotek samochodowych.
Charakterystyczne jest, że ciągi wałów dochodziły zawsze do bagien niedostępnych dla człowieka, a więc i dla wojsk. Linie wałów urywały się przed bagniskami, aby pojawić się ponownie po ich drugiej stronie. Zastanawia brak powiązań wałów z korytami rzek, a głównie Bobru, które posiadają przecież charakter obronny. Lnie wałów towarzyszą rzece Bóbr po jednej lub drugiej stronie w odległości niewielu kilometrów, a nawet przecinają rzekę prostopadle, aby powrócić dalej na poprzedni brzeg.
HISTORYCZNE POZOSTAŁOŚCI
Zachowały się do naszych czasów trzy odcinki wałów. Dwa o kierunku południkowym i środkowy o równoleżnikowym. ODCINEK POŁUDNIOWY najlepiej zachowany i najpotężniejszy o długości ok. 9 km o kierunku południkowym położony w Przemkowskim Parku Krajobrazowym w samym jego środku na terenie bezludnym pomiędzy Górą Ruską a wsią Wierzbową na południu, po bagnisko przed wsią Piotrowice na północy. Wg tradycji niemieckiej, przekazywanej z pokolenia na pokolenie i zapisanej w lokalnych kronikach - na wschód od „Góry Polaków” zamieszkiwał lud polski, tylko ten odcinek posiada tak szerokie międzywale. Ok. 60 m dalej od odcinka południowego leży wzgórek o średnicy ok. 50 m, nie zbadany przez archeologów, podobnie jak „Góra Polska” zwana od niepamiętnych czasów przez Niemców „Polackenberg”. Obie „góry”, są prawdopodobnie wierzchołkami licznych tu rozsianych, wydm piaszczystych. Wierzchołki te nazywane są „górami”, np. „Góra Diablik” (na niemieckich mapach) „Teufelberg”, „Góra Pasternik” (na mapach niemieckich) „Heideberg” i wiele innych podobnych.
Odcinek ten leży na istniejącym do 1992 r. radzieckim poligonie wojskowym o powierzchni ok. 30 km². Wskutek prowadzonego tu ognia artyleryjskiego, wystrzałów przeróżnych typów rakiet, powstała w tym miejscu niemal pustynie, zniszczono bowiem cały leśny świat. Ostały wrzosowiska, których kobierce pokrywają cały po poligonowy obszar i kępy żarnowca miotlastego, z 1-3 letnimi samosiewami sosny zwyczajnej i brzozy brodawkowej Ich nasiona z daleka położonych drzew macierzystych nawiały tu, na otwartej przestrzeni wiatry. Polscy saperzy przez kilka lat zbierali i wywieźli stąd tysiące ton niewypałów, odłamków rakiet pocisków artyleryjskich i bomb lotniczych. Dzisiaj ta wymarła kraina budzi się do życia. Najpiękniej jest tu latem i wczesną jesienią. Niekończące są kobierce fioletu kwitnącego wrzosu pachną miodem. Mamy „wysypy" grzybów, głównie borowików, koźlaków czerwonych tak poszukiwanych, oraz koźlaków - babek, barwy brązowej.
Wg niemieckiego kronikarza i zarazem biskupa Thietmara żyjącego w XI w., woje Bolesława Chrobrego pobili sromotnie kilka kilometrów na zachód od odcinka południowego Wałów - w miejscu powstałej później wsi Studzianka - niemieckie hufca zbrojne. Miał szczęście cesarz niemiecki, że je krótko przed tym opuścił. Poległ kwiat rycerstwa niemieckiego na czele z margrabią Geronem II. Kronikarz obrazuje straszliwą rzeź rycerstwa niemieckiego. „Jak z poległych zdzierano zbroje... Biskup ujrzawszy - czytamy - ślady żałosnego pogromu, zaniósł się płaczem i modlił na klęczkach”.
NAD BOBREM
ODCINEK ŚRODKOWY składa się z trzech fragmentów położonych równoleżnikowo, każdy o długości ok. 5 km. Dwa fragmenty leżą po obu stronach drogi Jelenia Góra-Bolesławiec, Zielona Góra-Gorzów-Szczecin. Koło wsi Biernatów budowla przekracza prostopadle drogę i ginie nad brzegiem Bobru. Trzeci fragment położony jest na lewym brzegu Bobru za wsią Sieraków. Fragmenty te tworzą trzy rzędy nasypów i rowów, bez międzywału charakterystycznego dla odcinka południowego i biegną wciąż obszarem malowniczego kompleksu leśnego pociętego rowami odwadniającymi. Przed Szprotawą odcinek ginie.
W Szprotawie, gdzie w XI w. stał gródek Ilua jeszcze do wieku XIX zachowały się fragmenty wałów. Biegły lewym brzegiem Bobru. W tym odcinku zbudowane było przejście - brama przez Wały z brodem na Bobrze, której strzegła załoga gródka. Tu w 1000 r. Bolesław Chrobry przybyły z orszakiem witał Ottona II, dostojnego i wielkiej sławy gościa. Stąd razem udali się do Gniezna. W miejscu ich spotkania nad Bobrem ustawiono po wojnie pomnik.
ODCINEK PÓŁNOCNY o długości ok. 10 km biegnie południkowo prawym brzegiem rzeki, równolegle do jej biegu w odległości kilku kilometrów. Odcinek leży pomiędzy wsiami Marcinów i Niwiska.
Tu też mamy trzy nasypy, rzadziej dwa, z rowami i co charakterystyczne, brzegami nasypów wyłożonymi kamieniami. Odcinek niekiedy się wije i kończy na bagniskach dwóch rzeczek prawobrzeżnych dopływów Odry: śląskiej Ochli i Czarnej Strugi. Obszar tych bagien mógł być naturalnym przedłużeniem wałów podobnie jak odcinek południowy. Pod Krosnem Odrzańskim ponownie ukazują się fragmenty podłużnych nasypów i mogą one być pozostałością Wałów. Niemieckie przekazy ludowe przedłużają wały aż po gród Krosno Odrzańskie wzmiankowany po raz pierwszy już w1005r.
Stajemy więc przed fascynującą hipotezą, że wały były umocnieniem obronnym o długości ok. 120 km - na północy z potężnym grodem Krosno Odrzańskie, a na południu z grodem Grodziec.
Charakterystyczny jest brak śladów istnienia gródków położonych w systemie obronnym wałów z wyjątkiem grodu Ilua, oraz grodów na obu krańcach tych umocnień. Gródki na prawym brzegu Bobru jak Nowogród Bobrzański i Podgórzyce położone na wysokości północnego zachowanego odcinka wałów - mogły być wysuniętymi punktami oporu położonymi przed linią wałów, od strony wroga.
Wędrując zachowanymi do naszych czasów odcinkami wałów zadumajmy się nad sprawną organizacją życia społecznego i techniką budowy umocnień jak też strategii i taktyki, budowniczych - Pradolnoślązaków, naszych praojców, o których wiemy tak mało.
PAŃSTWO DOLNOŚLĄZAKÓW
Śląsk jest mało znany w źródłach pisanych X wieku. Brak też całościowego i wiarygodnego rozpoznania archeologicznego. Korzystamy głównie z opublikowanych wyników prac niemieckich archeologów. Przekazy źródłowe, to kronika niemieckiego biskupa, wspomnianego Thietmara, oraz list niemieckiego monarchy Fryderyka II Barbarossy. Odnoszą się one m.in. do 1005 roku znanego z najazdu niemieckiego na Śląsk (Polskę). Dowiadujemy się, że w czasie najazdu Bolesław Chrobry umacniał brzeg Bobru, co niektórzy identyfikują z wałami i przeszkadzał oddziałom niemieckim „jak mógł”. Drugi przekaz z 1015 r., który wspomnieliśmy, odnosi się do wyprawy cesarza Henryka II na Polskę gdy jego hufce zbrojne zostały rozbite tuż przed odcinkiem środkowym Wałów. I ostatni z 1157 r. z wyprawy na Polskę Fryderyka II Barbarossy. Monarcha pisze o przeszkodach sztucznych, które utrudniały marsz wojskom niemieckim. Mogło chodzić więc o wały.
Z braku dostatecznej wiedzy czerpanej ze źródeł rodzi się hipoteza o dolnośląskim organizmie ponadplemiennym, państwie uformowanym przez cztery dolnośląskie plemiona słowiańskie, które znane są z wielu źródeł pisanych, gdzie określone zostały ich terytoria plemienne w X w. Byli to Dziadoszanie, Trzebowianie, Ślężanie i najmniej liczni i najsłabsi Bobrzanie. Przewodzić temu quasi państwu mogli Dziadoszanie, lub Ślężanie. Im to przypisuje się zbudowanie wałów, którymi chronili się przed najazdami Łużyczan od zachodu. Potem quasi państwo Dolnoślązaków chroniło się przed najazdami niemieckimi. Zaś pozostałe dwie granice tego organizmu państwowego były naturalne. Od północy chroniła je potężna Odra, od południa lesiste Sudety, od wschodu wielka Przesieka Śląska.
- Śląsk jest mało znany ze źródeł X w. - wywodzi prof. dr Henryk Łowmiański – ażebyśmy mogli przesądzić o braku zorganizowanej tam całości politycznej (...) Thietmar włożył w usta Bolesława II termin „regnum” (ziemia), co jest tutaj wieloznaczne. Może to być terytorium plemienne, państwowe, kraj.
Jakie mamy inne argumenty przemawiające za tą hipotezą?
a) Tego typu umocnień nie mogło zbudować jedno z plemion dolnośląskich, a tylko organizm polityczny na wysokim stadium rozwoju, ludny, ze sprawną władzą.
b) W tym czasie na ziemiach polskich powstały inne quasi państwa: w Małopolsce, Mazowszu, a być może i na Pomorzu. (Anomalią historyczną byłby brak takiego „państewka na Śląsku” - zauważa prof. dr Ryszard Kiersnowski).
c) Wg wielu polskich badaczy front wałów byt skierowany ku zachodowi.
Ta hipoteza jest najmocniejsza i ma najwięcej zwolenników.
ZADANIE DLA ARCHEOLOGÓW
Jaki los spotkał w końcu dolnośląskie quasi państwa, w których widzimy budowniczych wałów? „Też na Śląsku szły impulsy zjednoczenia plemion z silnymi ośrodkami w Pradze, czy Gnieźnie. Zachęcały ku temu procesy organizacyjno-państwowe zachodzące tam” - zauważa prof. dr Henryk Łowmiański.
Ostatecznie quasi dolnośląskie państwo z końca X w. wybrało zjednoczenie z ośrodkiem państwowym w Gnieźnie; co mogło się stać nie bez różnych form nacisku ze strony Mieszka I. W jego dokumencie „Dagome (Dagone) iudex“ zachodnie ziemie historycznego Śląska leżą na terytorium państwa pierwszego Piasta - władcy państwa polskiego; z granicą pomiędzy Bobrem, a Nysą Łużycką.

Polska monarchia wczesnopaństwowa już u narodzin włączyła wały w system obronny zachodniej rubieży i funkcjonowały one obok grodów nadodrzańskich. Spełniały skuteczną obronę przed najazdami niemieckimi, które sunęły na Polskę, począwszy od 1005 r. Ich obronność podnosiła puszcza nieprzebyta o dużym zabagnieniu. Wałów nie musiały strzec straże - ani odwody w gródkach. Wały stanowiły przeszkodę nie do przejścia przez hufce zbrojne, za którymi szły przecież tabory konne.
Niemieckie wyprawy od 1005 roku szły na Polskę po sforsowaniu Odry pod Krosnem Odrzańskim, stąd dalej prawym brzegiem Odry w górę rzeki. Tu strzegły Odry polskie grody, które broniły się dzielnie. Gdy raz jeden niemiecka wyprawa powracała drogą najkrótszą przez rozległe puszcze w 1015 r. - została sromotnie pobita przed wałami - o czym już wzmiankowaliśmy.
Wały wciąż oczekują na ostateczne rozwiązanie zagadki w kwestii ich metryki i budowniczych, a także ich funkcji. Ale czy tak być musi, jak sądzi prof. J. Lodowski, który pisze o bezprzedmiotowości dyskusji o wałach do czasu rozpoznania ich chronologii? A kto ma zbadać chronologię wałów i rozwiązać ich zagadkę, jeśli nie polski archeolog?
Tekst i rys.:
Włodzimierz KOWALSKI
Na zdjęciach: Ilustracje dodane do w/w artykułu w gazecie.