Polski Chiński Mur
Polski Chiński Mur
Antoni Bok
Rozciągające się na południe od Przemkowa Bory Dolnośląskie przerzedzone są pustaciami. Pokrywają je kobierce wrzosowisk, kępy żarnowca miotlastego, młode samosiewy sosny i brzozy. Są to tereny po radzieckim poligonie wojskowym, który do 1992 roku zajmował powierzchnię ok. 30 km kw. W tej zdewastowanej, budzącej się dopiero do życia krainie, las kryje pozostałości potężnej, ciągle jeszcze tajemniczej konstrukcji obronnej, która przed tysiącem lat strzegła zachodniej granicy Śląska i wczesnopiastowskiej Polski. Chodzi oczywiście o Wały Śląskie, zwane też niekiedy Wałami Chrobrego.

Gdyby szukać analogii do Wałów Śląskich, na myśl przychodzą rzymskie limesy bądź wręcz Wielki Mur Chiński. Co prawda, w odróżnieniu od tego ostatniego, naszych wałów nie sposób byłoby dostrzec z Księżyca, ale też metoda zastosowana przez budowniczych była zupełnie inna. Wały pomyślane i wykonane zostały jako ciągi równoległych potrójnych, rzadziej podwójnych nasypów ziemnych wraz z międzywałem i rowami, które spełniały rolę fos. Obronność wzmacniało budowanie przed frontem i na międzywale przeszkód w postaci zwałów drzew. Grzbiety nasypów nadbudowywano „murem” z drewna i ziemi. W północnych odkrytych fragmentach wałów spotyka się oblicowanie kamieniem. Niekiedy stawiano częstokół. Szerokość całego założenia dochodziła do 40 metrów. Ciągnęło się ono na długości ponad 100 km. Można sobie wyobrazić jego kubaturę! Według Pawła Jasienicy, zafascynowanego tym obiektem, wynosiła ona około 750 tys. metrów sześciennych ziemi. Był to więc najpotężniejszy ciąg umocnień na ziemiach polskich.
Oznaczenie Wałów między Szprotawą a Przemkowem znaleźć można jeszcze na niektórych osiemnastowiecznych mapach Śląska. Z połowy XIX wieku pochodzi relacja głogowskiego amatora „starożytności” Gustava Fritza. Warto ją przytoczyć, wydaje się bowiem, że autor opisuje wały z autopsji. Na południe od Piotrowic, na obrzeżach lasu, tam gdzie występują przemiennie piaszczyste pagórki i głęboki zabagniony grunt, oko wędrowca zauważyć może wyłaniające się z Lasu Przemkowskiego, nieregularne nieco Wały Śląskie (Drei-Graben). Odtąd podążamy w kierunku południowym wzdłuż regularnych rowów i po upływie pół godziny dochodzimy do wyraźnych pozostałości foremnego szańca. Tam okopy wznoszą się na wysokość prawie 10 stóp. Ciągną się stąd przez Las Przemkowski, zmierzając do miejsca, w którym graniczą ze sobą lasy: bolesławiecki, chocianowski i modlański (zwane go Trzy Granice). Tam zagłębienia stają się niewielkie i gubią się zapewne w sąsiednich lasach. Długość wałów w Lesie Przemkowskim wynosi dobrą milę niemiecką. Czoła nasypów zwrócone są w stronę zachodnią, odstępy od jednego do drugiego są tak duże, że dwa zaprzęgi konne mogłyby się w nich swobodnie minąć. Na wzniesieniach i przy dnach rowów zapuściły swoje korzenie stuletnie dęby i sosny.

Kto, kiedy i przeciw komu wzniósł Wały Śląskie? Do czasu jednoznacznego ustalenia przez archeologów ich chronologii, każda odpowiedź będzie tylko głosem w dyskusji. Budowę wałów wiąże się najczęściej z organizacją plemienną Dziadoszan. Według tzw. Geografa Bawarskiego posiadali oni około 20 grodów, z centralnym w Głogowie. Wały miałyby ich chronić przed najazdami sąsiednich Łużyczan (względnie też ekspansją ze strony Czechów i Cesarstwa Niemieckiego). Jeśli jednak Wały Śląskie łączyły się od południa z nie mniej ważną obronnie leśną Śląską Przesieką, mielibyśmy do czynienia z kompletnym założeniem obronnym. Nasuwa się wówczas hipoteza, że było ono dziełem połączonych wysiłków plemion śląskich i opasywało granice ich wspólnego terytorium. Plemiona musiałyby więc tworzyć jednolity organizm polityczny na dość wysokim poziomie rozwoju, z centralną (?) władzą.
Jest prawdopodobne, że Śląsk, podobnie jak inne krainy na ziemiach polskich, posiadał w końcu ubiegłego tysiąclecia własną organizację quasi-państwową. W drugiej połowie X wieku, kiedy na arenie dziejów pojawia się państwo Mieszka I, jest ono także wynikiem ekspansywnego rozwoju jednego ośrodka plemiennego Polan, z siedzibą władzy w Gnieźnie. Spektakularny sukces monarchii wczesnych Piastów zaowocował przyłączeniem do niej terytorium plemion śląskich - czy też ich państewka. Znajduje to potwierdzenie w dokumencie Dagome iudex z roku 991, w którym po raz pierwszy opisano stan posiadania państwa Polan. Włączyło ono Wały Śląskie w system obrony swoich zachodnich rubieży. Potwierdza to pośrednio biskup Thietmar, opisując w swojej kronice zmagania wojów Bolesława Chrobrego z hufcami niemieckimi. Właśnie tu, kilka kilometrów na zachód od przemkowskiego odcinka wałów (w okolicy nieistniejącej dziś wsi Studzianka), stoczono bitwę, która zakończyła się rzezią niemieckiego rycerstwa. Również cesarz Fryderyk II Barbarossa przebijał się przez wały ze swoim wojskiem w roku 1157.

Położenie Wałów Śląskich daje się i dziś odtworzyć na podstawie zachowanych odcinków. Przyjmuje się zwykle, że ich południowy kraniec sięgał grodu Grodziec, północny kończył się w newralgicznie położonym grodzie w Krośnie Odrzańskim. Wały wznoszono w pierwotnej puszczy. Nasypy urywały się na skraju bagnisk, pojawiały się za nimi. Charakterystyczne, że nie miały powiązania z korytami rzek, kilkakrotnie je przecinając. Mniej więcej w połowie ich długości znajdowała się „brama” - wzmiankowany przez Thietmara gród Ilua (dziś przedmieście Szprotawy), strzegący przeprawy przez Bóbr. Tu w roku 1000 Bolesław Chrobry witał cesarza Ottona III i stąd razem podążyli, najpewniej przez Głogów, do Gniezna.
Niszczenie szańców i karczowanie puszczy było surowo zabronione. Zmieniało się to wraz z postępującym odpadaniem Śląska od Polski. Książę Henryk Brodaty, główny „sprawca” kolonizacji Śląska, zezwolił w roku 1210 osadnikom na karczowanie leśnych ostępów chroniących wały. W sąsiedztwie powstawały nowe wsie. Jednak puszcza i moczary, tam gdzie dziś rozciągają się Bory Dolnośląskie, długo jeszcze broniły do siebie dostępu.
Najlepiej zachowany i chyba najdłuższy (9 km) fragment wałów, prawdziwy świadek koronny, znajduje się na południe od Przemkowa. Teren ten – do niedawna radziecki poligon – dziś włączony jest do Przemkowskiego Parku Krajobrazowego. Odcinek ten nie był – do momentu rozminowania – dostępny dla polskiego badacza. Wały dają się tu zlokalizować mniej więcej od wydmowych pagórków (z których jeden nosi nazwę Góra Polska), ok. 3 km na północ od Wierzbowej, aż po sąsiedztwo Piotrowic. Gdzieniegdzie są jeszcze dobrze czytelne. Wysokości względne między dnem rowu a płaszczyzną nasypu sięgają 2 metrów (wydaje się, że to niewiele tylko wtedy, jeśli się zapomni, że szaniec ziemny usypany i „uzbrojony” został przed około tysiącem lat).
Niemiecka nauka wykazała dość duże zainteresowanie wczesnym systemem obronnym Śląska. Częsty jest w niej pogląd, że Wały Śląskie (Dreigraben) są kontynuacją Przesieki. Po wojnie na temat Wałów Śląskich pierwszy pisał obszerniej Ryszard Kiersnowski w „Przeglądzie Zachodnim” (1951). Odcinki północne i środkowe badane były w latach 1959-61. Badania umocniły teorię o obronnej roli Wałów. Wciąż jednak pozostają one zagadką archeologii.
Na zdjęciach:: Ilustracje załączone do w/w artykułu.