Książęta Augustenburscy
C. Boysen / Książęta Augustenburscy
W ciągu trzech stuleci było dziewięciu książąt Szlezwika-Holsztynu-Sonderburga-Augustenburga; godność ta zawsze przechodziła z ojca na syna, z wyjątkiem ostatniego przypadku dziedziczenia. Książę Ernest Günther (1609—1627—1689), prawnuk króla Chrystiana III, wnuk księcia Jana Młodszego i trzeci syn księcia Aleksandra z Sonderburga, jest założycielem linii, a zarazem budowniczym rodowego zamku Augustenburg, nazwanego tak na cześć jego małżonki, Augusty z Glücksburga. Zamek stanął na miejscu zburzonej dawnej wioski Stavensbüll w okręgu Schwabstedt. Jako królewski urzędnik (Amtmann) w Sonderburgu, cieszący się sympatią na dworze w Kopenhadze, podzielił on los potomków księcia Jana Młodszego: to, co ten ostatni zgromadził przez całe długie życie, zostało ponownie utracone przez jego najbliższych następców. Z jego jedenastu synów — miał on ponadto dwanaście córek — przeżyło go sześciu, którzy założyli pięć linii i zawarli małżeństwa wbrew zakazowi ojca. Jedna z tych linii, Sonderburgowie, stojąca i tak na słabych nogach, podzieliła się z kolei na pięć linii, z których jedną byli Augustenburczycy.
W ten sposób już najbliżsi potomkowie stali się nie władcami terytorialnymi (Landesherren), jak chciał książę Jan, lecz zwykłymi właścicielami ziemskimi lub posiadaczami majątków o przeważnie skromnych środkach. Z tego powodu byli mniej lub bardziej zależni od dobrej woli duńskiego króla, który poprzez nadawanie urzędów lub dowództwa nad regimentami mógł udzielać im pożądanej pomocy finansowej, ale we własnym interesie dążył do tego, by trzymać ich w zależności, aby w decydujących momentach (sprawy spadkowe!) przedkładać władzę nad prawo. Na to wskazywał już pierwszy książę augustenburski, gdy mimo dobrych relacji z dworem kopenhaskim w 1658 roku stwierdził, że książęta nigdy nie zaznali od Danii niczego dobrego — zdanie to miało zachować aktualność przez całą historię jego rodu. Nawiasem mówiąc, książę Ernest Günther był szwagrem Wielkiego Elektora.
Jego najmłodszy syn, książę Friedrich Wilhelm (1668—1689—1714), w młodości dzięki łasce króla Fryderyka III został prepozytem katedry w Hamburgu. Majątek powiększył poprzez małżeństwo z hrabianką Sophie Amalie von Ahlefeldt Gravenstein. Choć również on był urzędnikiem (Amtmann) w Sonderburgu, jego sytuacja finansowa była szczególnie trudna ze względu na spory rodzinne. Nie zmieniło się to pod rządami jego syna, księcia Christiana Augusta (1696—1714—1754). Poświęcił się on całkowicie gospodarowaniu swoimi dobrami, które w Sundewitt mógł powiększyć dzięki majątkowi swojej żony, hrabianki Friederike Louise von Danneskjold-Samsöe. W 1721 roku złożył znaną przysięgę lenną, ale tylko ratione (z tytułu) swoich dóbr położonych w księstwie Szlezwika. Duński generał i urzędnik w Sonderburgu, w 1732 roku został gubernatorem wyspy Alsen. Z nim rozpoczęły się negocjacje ze strony rządu duńskiego w sprawie sukcesji w Holstein-Plön.
Jego syn, książę Friedrich Christian (1721—1754—1794), z powodzeniem starał się zaprowadzić porządek w finansach rodu. Tylko krótko był duńskim generałem, potem poświęcił się gospodarowaniu swoimi dobrami. Żył w szczęśliwym małżeństwie z młodszą o 23 lata księżniczką Charlotte z Holstein-Plön. W 1764 roku zakończono negocjacje z Danią w sprawie sukcesji w Plön i Glücksburgu. Mimo niewątpliwej słuszności swoich roszczeń, książę został spłacony dobrami na wyspie Alsen oraz zamkiem Sonderburg i odtąd żywił głęboką urazę do Danii, czując się dotkliwie oszukanym.
Pomyślny zwrot w losach domu książęcego zdawał się nastąpić, gdy w liście duńskiego ministra Andreasa Petera Bernstorffa z 13 marca 1779 r., wobec możliwości wygaśnięcia męskiej linii królewskiej, zaproponowano późniejszy związek małżeński 13-letniego wówczas następcy tronu Friedricha Christiana z Augustenburga (ze względu na Holsztyn) z księżniczką Louise Auguste Duńską (ze względu na Danię, Norwegię i Szlezwik). Ślub odbył się dopiero 27 maja 1786 roku. Wraz z księciem Friedrichem Christianem (1765—1794—1814) ród książęcy przeniósł się ze skromnych warunków na wyspie Alsen do wielkiego świata Kopenhagi.
Ponieważ życie kolejnych książąt powinno być lepiej znane, wystarczy zestawienie najważniejszych dat:
Wraz z zawarciem małżeństwa książę Friedrich Christian przenosi się do Kopenhagi. Mianowanie duńskim ministrem stanu; najważniejszy członek duńskiej Rady Państwa, patron Uniwersytetu w Kopenhadze; gruntowna reforma szkolnictwa w całej Danii to jego dzieło; człowiek rozumu, przyjaciel Oświecenia, entuzjasta niemieckiego klasycyzmu; wolnomularz; żarliwy chwalca Rewolucji Francuskiej; przeciwnik landgrafa Karola Heskiego w Szlezwiku (mistycyzm) i kręgu z Emkendorfu (ortodoksja); niechęć do Kanta. Wspieranie Schillera wspólnie z hrabią Schimmelmannem (1791).
1806: Protest przeciwko zamierzonej przez Danię inkorporacji Holsztynu w związku z końcem Świętego Cesarstwa Rzymskiego Narodu Niemieckiego, w głębokiej wierze w swoje prawo do sukcesji w Szlezwiku-Holsztynie. Następnie wystąpienie z duńskiej Rady Państwa. 1810: po śmierci brata Christiana Augusta propozycja rządu szwedzkiego dla Friedricha Christiana dotycząca następstwa tronu w Szwecji. Brak zdecydowania i zbyt duży wzgląd na szwagra, Fryderyka VI, ze strony księcia. Zakaz ubiegania się o koronę wydany przez króla, który sam był pretendentem, oraz tymczasowe odcięcie księcia na wyspie Alsen przez duńskie kanonierki i wzmocnione straże. 1811: po trzech pozostawionych bez odpowiedzi prośbach o dymisję, ostateczne zerwanie z Kopenhagą w gniewie na postępowanie Fryderyka VI. Wycofane życie w Augustenburgu; prace nad stosunkami prawnymi swojego rodu. 1812: memoriał o prawach spadkowych rodu i rozważania na ten temat; w porozumieniu z księciem Wilhelmem z Holstein-Beck. Zmarł 14 czerwca 1814 roku w Augustenburgu i jako ostatni książę został pochowany w książęcej krypcie w Sonderburgu.
„Delikatne ciało, praca umysłowa i cierpienie duszy — ten trójdźwięk charakteryzuje jego życie”, jak trafnie ujął to jego biograf Hans Schulz w swojej pracy, która na zawsze pozostanie jedną z najlepszych książek o historii Szlezwika-Holsztynu.
Jego syn, książę Christian August (1798—1814—1869), jest bezsprzecznie najbardziej znaczącą postacią w szeregu książąt augustenburskich: charakter autorytarny o niezłomnej stałości, wybitny umysł o wszechstronnej wiedzy, odważny bojownik, nieco szorstki i nieustępliwy; często zbyt mało dyplomatyczny, nie był człowiekiem tłumu ani zgromadzeń ludowych. Początkowo niepolityczna działalność w dziedzinie rolnictwa, a przede wszystkim hodowli koni (konie pełnej krwi i wyścigi konne). Od początku w 1836 r. członek zgromadzenia stanowego Szlezwika-Holsztynu; w nim jeden z najważniejszych głosów w sporze, ale twardy przeciwnik (zwłaszcza w walce przeciwko Peterowi Hiort-Lorenzenowi); niegdyś przeciwnik Lornsensa, teraz w szlezwicko-holsztyńskiej partii krajowej, choć nie będący właściwym liderem partii. Ostatecznie w 1846 r. wraz ze wszystkimi niemieckimi deputowanymi wystąpił ze zgromadzenia stanowego.
Wywołane przez duńską prowokację (zwłaszcza Paulsena) wystąpienie w obronie praw swojego rodu do Szlezwika-Holsztynu. Za czasów Fryderyka VI istniała wcześniej możliwość sukcesji również w Królestwie poprzez małżeństwo z jego córką; zniweczona przez jego małżeństwo z miłości z hrabianką Louise Sophie von Danneskjold-Samsöe. 1837: „Pismo Hallische”, opublikowane anonimowo przez Christiana Augusta na podstawie prac jego ojca w celu obrony jego praw. Kontynuacja sporu po obu stronach w broszurach i w prasie.
Książę w odpowiednim czasie starał się o rozbudzenie zainteresowania niemieckich książąt oraz prasy sprawą praw własnych i praw kraju. Przeciwstawiało się temu rosnące wyobcowanie między nim a jego szwagrem, królem Christianem VIII (plany państwa jednolitego; sukcesja heska, a nie augustenburska). Z okazji „Listu Otwartego” (8 lipca 1846 r.) protest księcia oraz pozostałych agnatów w Kopenhadze i Frankfurcie nad Menem. W 1848 r., po otrzymaniu wiadomości ze zjazdu stanowego w Rendsburgu, udał się do Berlina, aby prosić o pomoc Fryderyka Wilhelma IV (albo dyplomatyczny sprzeciw w Danii, albo pomoc zbrojną). Powrócił z królewskim zapewnieniem; po drodze w Hamburgu otrzymał wiadomość o powołaniu rządu tymczasowego. Zatwierdził go on później w interesie kraju. W latach 1848/51, mimo jego zasług w Berlinie – bez natychmiastowej pruskiej pomocy powstanie od początku skazane było na porażkę – został świadomie odsunięty na bok: żadnej regencji księcia, żadnego dochodzenia roszczeń spadkowych, które przecież były jednymi z praw kraju; jedynie misje dyplomatyczne (zwłaszcza Berlin i Frankfurt) oraz działalność w zgromadzeniu stanowym. Na rozkaz Danii uznany za „wyjętego spod prawa”, co wiązało się z konfiskatą dóbr książęcych. Po zakończeniu powstania kraj został mu odebrany, a on sam nadal pozostawał pozbawiony swoich dóbr. Podczas negocjacji mocarstw europejskich nad uregulowaniem duńskiej sukcesji tronu jego roszczenia nigdzie nie znalazły uznania ani wsparcia. Dopiero dzięki mediacji rządu pruskiego pojawiła się duńska oferta odszkodowania za skonfiskowane dobra. Po długotrwałych negocjacjach (Bismarck), pod najcięższą presją ekonomiczną, książę podpisał układ, który skazywał go na wieczne wygnanie z kraju, nie zawierał ani słowa o jego prawach, lecz czynił ich dochodzenie na zawsze niemożliwym, i który nie zrekompensował mu nawet rzeczywistej wartości pieniężnej jego dóbr. Tym samym Christian August przestał być liczącym się czynnikiem w ruchu politycznym księstw. Dopiero po śmierci króla Fryderyka VII książę złożył formalną rezygnację ze swoich praw na rzecz syna. W latach 1863—66 pozostawał poza tym całkowicie na uboczu.
Dochodzenie roszczeń musiał w 1863 roku przekazać swojemu synowi, następcy tronu (księciu) Fryderykowi (VIII.) (1829—1863(69)—1880). W latach 1848—51 służył w armii szlezwicko-holsztyńskiej; w 1851 wygnany wraz ze swoimi; nie brał udziału w układzie ojca z Danią; później przejściowo w pruskiej służbie wojskowej. Całkowicie innej natury niż ojciec, nie posiadający nic z jego szorstkości i energicznej woli: szlachetny pan, poważny, powściągliwy, szczery; nie był człowiekiem szybkich czynów i nagłych decyzji; niesamodzielny, zależny od swoich doradców. Tylko niechętnie podjął się zadania postawionego przed nim po śmierci Fryderyka VII: nie był ani żołnierzem, ani mężem stanu. Bez własnych środków władzy, bez ochrony wielkich mocarstw, wspierany przez niemieckie państwa średnie i małe, niesiony opinią publiczną w całych Niemczech, podjął walkę w ufności w swoje prawo. Decyzja tym razem nie zapadła we Frankfurcie ani w Wiedniu, lecz wyłącznie w Berlinie. Tutaj dwór, izba poselska i wielu wpływowych przyjaciół działało w interesie księcia, przede wszystkim para następców tronu. Główny przeciwnik, Bismarck ze swoją partią „Kreuzzeitung”, od roku sprawujący urząd premiera, nie czuł się jeszcze pewnie na swoim stanowisku, pozostawał w otwartym konflikcie z pruską izbą poselską, był atakowany przez wielu i pozostawał w ostrym, choć niezamierzonym konflikcie z następcą tronu. Dla niego miarodajny był wyłącznie punkt widzenia Prus, a nie polityka oparta na uczuciach. Podczas negocjacji, zarówno ustnych jak i pisemnych, niedobrze doradzanemu księciu brakowało niezbędnego zaufania i gotowości do kompromisu; chciał negocjować jako suweren; jego ustępstwa, czynione pod przymusem, nie były jasne i konsekwentne, lecz opatrzone wieloma zastrzeżeniami. Choć chwila bywała czasem sprzyjająca, książę Fryderyk ostatecznie przegrał z wybitnym kunsztem dyplomatycznym Bismarcka, nie bez winy polityki prowadzonej w jego imieniu, z jej zasadniczą postawą, brakiem zdecydowania i niedostatkiem odwagi. Nie mógł on wprawdzie wiedzieć, że większość niemieckich książąt w krótkim czasie zmuszona została przyjąć to, czego on uważał, że nie może oddać ot tak. Nie ułatwiano mu też pogodzenia się z postępowaniem Bismarcka. Tak więc książę Fryderyk wraz z Austriakami musiał na zawsze opuścić ziemię swoich ojców. Jego nadzieje, że następca tronu dopomoże mu kiedyś w jakiejś formie do odzyskania jego praw, nie spełniły się i nie mogły się spełnić. Zmarł, zanim zawarł swój pokój z Prusami podczas negocjacji w sprawie małżeństwa swojej najstarszej córki z przyszłym następcą tronu. Jego zasługą, której nie można mu umniejszyć, pozostanie to, że dzięki dochodzeniu swoich roszczeń księstwa stały się wolne i niemieckie.
Układ został zawarty pod rządami jego syna, księcia Ernesta Günthera (1863—1880—1921). W czasie jego niepełnoletności negocjacje prowadził jego stryj, książę Krystian. Po ogłoszeniu pełnoletności książę Ernest Günther przystąpił do porozumień. W ten sposób Augustenburg oraz zamek w Sonderburgu ze starą rodzinną kryptą — Gravenstein książę Krystian August odzyskał już w 1865 roku — ponownie przeszły w ręce domu książęcego, którego głowa odtąd nosiła tytuł: Książę Szlezwika-Holsztynu. Tym samym oddzielił on przeszłość grubą kreską; nie mógł już zajmować się tym, co dla jego trzech poprzedników było dziełem i zadaniem życia. Nie urodził się w księstwach, a jednak z powierzchowności, a nawet języka był całkowicie północnym Szlezwikiem; „choć przez wydarzenia wyrwani z ojczystej ziemi, książęta Augustenburscy pozostają w swojej naturze dziećmi nordyckiej roli”, jak sam się wyraził; tęsknota za domem (za Gravensteinem) nie opuszczała go przez całe życie. Był panem bardzo kulturalnym, wykształconym i oczytanym, o wszechstronnych zainteresowaniach, które pogłębiał podczas dalekich podróży. Przede wszystkim pociągała go polityka, a mianowicie kwestie gospodarcze i społeczne; tutaj, zasiadając w pruskiej Izbie Panów i stojąc na czele wielkich zrzeszeń, często kroczył własnymi drogami, które nie zawsze odpowiadały planom rządu. W Izbie Panów był gorliwym rzecznikiem interesów szlezwicko-holsztyńskich, zwłaszcza północnoszlezwickich; w izbie rolniczej Szlezwika-Holsztynu nie było przecież miejsca na sprawy polityczne. Również sport i łowiectwo znajdowały w nim gorliwego przyjaciela i mecenasa; był przecież niegdyś jednym z laureatów długodystansowego rajdu konnego Berlin—Wiedeń. Szczególną uwagę poświęcił podniesieniu i rozbudowie majątku ziemskiego Przemkowa, podobnie jak przed nim jego ojciec i dziadek. Za jego czasów nastąpiło podłączenie do sieci kolejowej, przeprowadzono budowę nowego zamku, częściowo według jego własnych planów, który również wewnątrz został urządzony z wielkim smakiem, oraz rozbudowano hutę (hutę Doroty). Także rolnictwo i leśnictwo znajdowały nieustanne fachowe wsparcie; nowo założone kultury leśne po wielkim pożarze lasu w 1904 roku wzbudziły zainteresowanie specjalistów w całych Niemczech. W wojnie światowej brał udział bez samodzielnego dowództwa wojskowego na obu frontach, dopóki choroba mu w tym nie przeszkodziła; po powrocie do zdrowia mógł poświęcić się już tylko zadaniom politycznym. W trudnych latach po zakończeniu wojny starał się nie bez sukcesu utrzymać korzystny stan swoich przedsiębiorstw. Został jednak zmuszony do pozostawienia swoich północnoszlezwickich posiadłości Duńczykom; szczegóły tej sprawy nie będą tutaj szerzej omawiane. Książę Ernest Günther zmarł przed przekazaniem posiadłości Danii, co oczywiście nie zmieniło nic w samej sprawie.
Żył w bezdzietnym małżeństwie z księżniczką Dorotą z Saksonii-Koburga i Gothy; krótko przed śmiercią zaadoptował dwoje dzieci księcia Alberta z linii Szlezwika-Holsztynu-Sonderburga-Glücksburga; wówczas nie można było przewidzieć upadku majątkowego domu książęcego, gdyż książę był dobrym gospodarzem i zarządcą.
Wraz z jego następcą wygasła męska linia Augustenburczyków. Wśród dziewięciu książąt nie ma żadnego, któremu można by przyznać przydomek „Wielki”. Jednak w historii Szlezwika-Holsztynu i Niemiec niektórzy z nich będą żyć wiecznie w czasach, gdy wykuwała się jedność Niemiec. Choć stali w obozie pokonanych, ich ofiara nie poszła na marne.