Książę Szlezwika-Holsztynu Fryderyk
Książę Fryderyk, ur. 6 lipca 1829 w Augustenburgu, zm. 14 stycznia 1880 w Wiesbaden.
Autor: P. F. Bruhn.
I.
Księstwa Szlezwika i Holsztynu pozostawały od roku 1460 w unii personalnej z Królestwem Danii. Każdorazowy król Danii był jednocześnie księciem Szlezwika-Holsztynu. Dążenia Duńczyków, zwłaszcza począwszy od okresu panowania Fryderyka VI, zmierzały do tego, aby scalić księstwa z królestwem w jedno, jednolite państwo. Król Chrystian VIII podjął nawet próbę, poprzez wydanie „Listu Otwartego”, zniesienia przysługującego krajowi prawa sukcesji (dziedziczenia) i wprowadzenia w życie duńskiego prawa królewskiego również w księstwach. Wówczas podniosła się burza oburzenia, która jeszcze przybrała na sile, gdy do władzy doszła partia Eider-Duńczyków i chciała zjednoczyć Szlezwik z królestwem. Nastąpiło wtedy powstanie przeciwko tak bezgranicznemu pogwałceniu praw, i wybuchła wojna w 1848 roku. Protokół londyński uregulował wreszcie w 1852 roku sprawę szlezwicko-holsztyńską w ten sposób, że aby zachować integralność państwa duńskiego, unia personalna z księstwami miała zostać utrzymana nawet po wygaśnięciu panującej linii męskiej; jednocześnie książę Chrystian z domu Glücksburg został wyznaczony na przyszłego następcę tronu. Prawa księcia z Augustenburga, najbliższego męskiego spadkobiercy, nie doczekały się uznania.
Kiedy więc 15 stycznia 1859 roku rząd duński przedłożył stanom holsztyńskim ustawę o następstwie tronu do zatwierdzenia, książę Fryderyk, najstarszy syn księcia Chrystiana Augusta z Augustenburga, złożył przeciwko temu protest.
Po śmierci króla Fryderyka VII w dniu 15 listopada 1863 roku książę zrzekł się swoich praw do dziedziczenia na rzecz księcia Fryderyka, a ten 16 listopada z zamku Dłużek wydał proklamację do mieszkańców Szlezwika-Holsztynu, w której ogłosił, że jako ich prawowity władca przejmuje rządy.
Duńczycy uznali zmianę na tronie za odpowiedni moment, aby zwieńczyć (dosł. nałożyć koronę na) swoje ostre działania przeciwko niemczyźnie w Szlezwiku, zmuszając nowego króla Chrystiana IX do zatwierdzenia 18 listopada inkorporacji Szlezwika, uchwalonej już 13 listopada.

Mieszkańcy Szlezwika-Holsztynu mieli teraz nadzieję na ostateczne wyzwolenie spod duńskiego ucisku, podczas gdy Duńczycy sądzili, że osiągnęli cel swoich pragnień. Naród niemiecki domagał się od rządów państw niemieckich uznania księcia dziedzicznego z rodu Augustenburgów za księcia Szlezwika-Holsztynu. Dyplomatyczne wysiłki mocarstw w celu przywrócenia protokołu londyńskiego okazały się daremne. Książę Bismarck powiedział w 1893 roku do delegacji ze Szlezwika-Holsztynu: „Na Sejmie Związkowym we Frankfurcie miałem okazję poznać z akt kwestię szlezwicko-holsztyńską jako robaka, który ani nie żyje, ani nie umiera. Chciano wprawdzie rezultatów, ale nie miano woli, by się za nimi wstawić. Już wtedy miałem przeczucie, że kwestii szlezwicko-holsztyńskiej nie da się rozwiązać bez dobycia miecza. W żadne inne rozwiązanie nigdy nie wierzyłem. Doprowadzenie do niego nie mogło mi się wprawdzie udać jako delegatowi do Związku we Frankfurcie. Prusy nie były wystarczająco wzmocnione; stały same i nie były dość silne, by móc walczyć bez sojuszników.”
Teraz Bismarckowi udało się pozyskać Austrię dla swoich planów. W sojuszu z Austrią Prusy podjęły się, odsuwając na bok małe państwa niemieckie, którym pozostawiono obsadzenie Holsztynu, tymczasowego zajęcia księstwa Szlezwiku. Wydawało się, że chodzi jedynie o przywrócenie unii personalnej; to, że stało się w przededniu większych wydarzeń, nie było do przewidzenia.
Gdy Duńczycy wycofali się z Holsztynu, a Szlezwik musieli oddać po krwawych walkach, mieszkańcy Szlezwika-Holsztynu nie wątpili, że wyzwolony kraj otrzyma swojego prawowitego władcę. Na wielkich zgromadzeniach ludowych książę Fryderyk został obwołany księciem Fryderykiem VIII ze Szlezwika-Holsztynu.
Wkrótce po wybuchu wojny książę zwrócił się do króla Prus Wilhelma z prośbą o oddanie mu do dyspozycji pewnej liczby oficerów, którzy mieli przeprowadzić formowanie wojsk. Król udzielił niezwłocznie uprzejmej, lecz odmownej odpowiedzi, dodając: „Waszą Książęcą Mość proszę jednocześnie, aby uznał za wyraz mojego osobistego współczucia (troski), jeśli w ogóle odradzam tworzenie takich oddziałów. Wydaje mi się to bezcelowe i w obecnej chwili niemożliwe do praktycznego zastosowania. Jeśli zajdą nieprzewidziane okoliczności, które [wymagałyby] dalszych środków, to wojska niemieckie mogą zostać w zwykłym trybie wzmocnione w najkrótszym czasie do pożądanej siły. Jednakże interwencja (zbrojne wkroczenie) oddziału, którego istnienie przynajmniej do tej pory nie opierałoby się na żadnym uznanym w świetle prawa międzynarodowego tytule, może prowadzić do komplikacji i przysporzyć kłopotów, których we własnym interesie zechce Pan uniknąć.”
Wprawdzie bolało to księcia, że mógł tak niewiele uczynić dla swojego ukochanego ludu i że nie było mu dane wyruszyć do walki przeciwko wrogowi wraz z synami swego kraju; jednakże cieszyły go i dodawały mu otuchy zarówno jednomyślne dowody miłości i bezwarunkowego zaufania ze strony jego ludu, jak i zapewnienia niemieckich książąt, że pomogą mu w odzyskaniu jego praw. Z radosną nadzieją wkroczył na ziemię swoich ojców, z której był wygnany od czasu nieszczęśliwego zakończenia wojny w 1848 roku.
II.
Książę już jako chłopiec w zamku rodziców w Augustenborgu, gdzie urodził się 6 lipca 1829 roku i spędził swoją młodość, słyszał o dążeniach Duńczyków, by tłumić prawa Szlezwika-Holsztynu. Wkrótce dowiedział się również, że dążenia te skierowane były przeciwko domowi książęcemu. Kiedy wraz ze swoim młodszym bratem, księciem Krystianem, wkrótce po ich wspólnej konfirmacji, która odbyła się 17 czerwca 1846 roku, zostali przedstawieni królowi jako głowie całego rodu oldenburskiego, ten wyraził nadzieję, że będą oni zawsze dobrymi podporami tronu. Mianował ich pułkownikami kawalerii à la suite (tytularnymi), ale nie nadał im Orderu Słonia, który przysługiwał im jako order domowy, ponieważ już wtedy zamierzał znieść prawa dziedziczne młodszej linii. Następnie udali się ze swoim ojcem, który planował oglądać i kupować majątki ziemskie, do Szwecji, a kiedy w połowie lipca wyruszyli w drogę powrotną do Augustenborga przez Kopenhagę, ukazał się „List otwarty” (Offener Brief - dekret królewski). Wrogie nastroje między Danią a księstwami wkrótce osiągnęły swój punkt kulminacyjny. Na próżno książę Krystian August próbował stłumić (załagodzić) wybuch działań wojennych poprzez wyjednane u króla pruskiego Fryderyka Wilhelma IV i ogłoszone 24 marca 1848 roku potwierdzenie praw krajowych szlezwicko-holsztyńskich. 26 marca rodzina książęca opuściła Augustenborg. Ich nadzieja, że wkrótce będą mogli powrócić do ukochanego zamku rodowego, nie spełniła się. Książę Fryderyk już nigdy więcej nie zobaczył miejsca swojej młodości.
Podczas gdy książę [ojciec] trzymał się z dala od walki, synowie wstąpili do armii szlezwicko-holsztyńskiej. Książę Krystian wybrał Drugi Pułk Dragonów; książę Fryderyk został przydzielony do sztabu swojego wuja, dowodzącego generała, księcia von Noer.
Wziął udział w walkach pod Szlezwikiem, Fredericią, Idstedt i Missunde, a zajmował się głównie tak trudnym (żmudnym) opracowywaniem spraw personalnych armii.
Po nieszczęśliwym zakończeniu wojny on i jego brat uczęszczali na Uniwersytet w Bonn. Studiował tam z zapałem prawo i zawarł bliską przyjaźń z pruskim księciem Fryderykiem Wilhelmem, późniejszym cesarzem Fryderykiem III. Po ukończeniu studiów, zgodnie z życzeniem ojca, bracia udali się w dłuższe podróże. Poznali Belgię i Szwajcarię, Francję oraz Włochy.
Kiedy w 1853 roku książę Krystian August zakupił dobra Przemkowa na Śląsku, jego synowie wstąpili do armii pruskiej; książę Fryderyk do 1. Pułku Pieszego Gwardii. Pełnił służbę z zapałem i poczuciem obowiązku, a także często bywał na dworze pruskim. Wiosną 1856 roku w Baden-Baden poznał i zakochał się w księżniczce Hohenlohe-Langenburg Adelajdzie, i już jesienią tego samego roku odbyły się zaślubiny. Wystąpił wówczas z czynnej służby wojskowej, w pierwszym roku małżeństwa mieszkał w Przemkowie, a w następnym przeniósł się do zakupionego dla niego majątku Dłużek na Łużycach. Dzieci zrodzone z jego małżeństwa to: Augusta Wiktoria, cesarzowa niemiecka, ur. 22 października 1858 r.; Karolina Matylda, księżna Fryderyka Ferdynanda ze Szlezwika-Holsztynu-Sonderburga-Glücksburga, ur. 25 stycznia 1860 r.; książę Ernest Günther ze Szlezwika-Holsztynu, ur. 11 sierpnia 1863 r.; Ludwika Zofia, małżonka księcia Fryderyka Leopolda Pruskiego, ur. 8 kwietnia 1866 r.; Teodora, ur. 3 lipca 1874 r.
III.
Książę Fryderyk był w pełni sił męskich, gdy nadszedł czas, by przeforsować swoje prawa dziedziczne. Był on, jak ocenia go współczesny mu dr Karl Pietschker, „łagodną, kompromisową osobowością, co znajduje wyraz w prostej naturalności i serdecznej życzliwości jego mowy, ba, bije wprost z jego niebieskich oczu, pełnych niewyczerpanej dobroci serca. Jego zjednujące serca, budzące szacunek usposobienie, nie w najmniejszym stopniu zakorzenione w jego głębokiej pobożności, byłoby ozdobą tronu Szlezwika-Holsztynu.” — Było dla niego niemożliwe, by w tym obfitującym w wydarzenia czasie pozostać z dala od swojego kraju. 30 grudnia 1863 r., gdy Holsztyn był już obsadzony przez wojska Związku [Niemieckiego] i zarządzany przez komisarzy związkowych, przybył do Kilonii. Wcześniej zgłosił swoje przybycie administracji krajowej, a ta oświadczyła mu, że w takiej sprawie musi zasięgnąć instrukcji z Frankfurtu. 31 grudnia Austria złożyła w Zgromadzeniu Związkowym wniosek o natychmiastowe poinstruowanie komisarzy, aby zabronili księciu przebywania w Holsztynie. Ponieważ sprawa została przekazana do zaopiniowania komisji ds. Szlezwika-Holsztynu, wniosek trafił pod głosowanie dopiero 2 stycznia 1864 r. Stosunkiem głosów 9 do 7 księciu zezwolono na pobyt w Holsztynie. Ten objął już wcześniej swoją rezydencję w Kilonii. Kiedy tam przybył i zatrzymał się w hotelu dworcowym, został z radością powitany przez tysiące ludzi okrzykiem: „Niech żyje książę Fryderyk VIII!”. W krótkich słowach podziękował za zgotowane mu przyjęcie i wyraził nadzieję, że sprawiedliwa sprawa jego i narodu doprowadzi do zwycięstwa i do rychłego uznania.
Następnego dnia książę skierował do mieszkańców Szlezwika-Holsztynu proklamację, w której określił jako swój obowiązek dźwigać wraz ze swoim ludem troski tego poważnego czasu. Zakończył słowami:
„Mam uzasadnioną pewność, że obecny stan przejściowy będzie trwał krótko, i żywię oczekiwanie, że moi wierni poddani będą szanować tymczasową administrację zarządzoną przez Związek i będą unikać konfliktów.”
Szybko rozeszła się po kraju wieść o obecności księcia Fryderyka w Kilonii, i wkrótce pojawiły się delegacje, najpierw z miast i gmin holsztyńskich, a później także ze Szlezwika, aby oddać hołd księciu. W krótkim czasie do Kilonii przybyło ponad 100 deputacji. O tym, jak wielki był entuzjazm dla księcia, świadczyły manifestacje w Rendsburgu 8 maja 1864 r. Ze wszystkich stron księstw, także ze Szlezwika, pospieszyło około 40 000 ludzi, aby zaprotestować przeciwko przywróceniu protokołu londyńskiego. W rezolucji oświadczyli: „Trzymamy się niezachwianie naszego słusznego prawa. Oddzieleni od Danii chcemy wolnego Szlezwika-Holsztynu pod rządami naszego rodowitego księcia Fryderyka VIII.”
Te jednomyślne manifestacje utwierdziły księcia w jego nadziejach. Mimo to unikał wszystkiego, co mogłoby zostać uznane za wykonywanie praw suwerennych. Jego działalność ograniczała się do tego, by wspierać zarządzoną przez Związek administrację Holsztynu i działać na dworach niemieckich na rzecz uznania jego następstwa tronu. Obserwacja warunków i nastrojów w kraju nie miała na celu wpływania na nie, a jego osobiste kontakty z mieszkańcami nie stały w sprzeczności z zarządzoną administracją kraju. Wiele z jego wypowiedzi to niezbity dowód jego miłości do niemieckiej ojczyzny, jego wdzięczności wobec wyzwolicieli Szlezwika-Holsztynu i jego niechęci do tendencji partykularnych (separatystycznych). Tak mówił w Dithmarschen: „Odtąd żaden władca, który panuje nad Szlezwikiem-Holsztynem, nie będzie chciał przeciwstawiać się naturalnemu i pięknemu dążeniu do Niemiec; żadnemu, nawet gdyby tego chciał, nie będzie możliwe hołdować tendencjom partykularnym. Każda więź, która nas ściślej łączy z Niemcami, będzie nam mile widziana, a my nigdy nie odmówimy poniesienia ofiar, których wymaga dobro Niemiec, na rzecz tych, którzy uwolnili nas spod jarzma obcego panowania.” A przy innej okazji książę wyraził się publicznie: „Śmiem mieć nadzieję, że kraj ten umożliwi mi w przyszłości wypełniać jego zobowiązań wobec Niemiec oraz pielęgnować stosunki z tą potęgą, która również w przyszłości będzie najbliższą i najskuteczniejszą podporą przeciwko Danii.”
Przebieg wojny ukształtował się dla Duńczyków niekorzystnie, jak było do przewidzenia. Musieli oni już oddać Szlezwik i część Jutlandii, kiedy zawarto rozejm, który miał trwać od 12 maja do 25 czerwca. W tym czasie w Londynie odbyła się konferencja, na której oprócz mocarstw prowadzących wojnę reprezentowane były Anglia, Francja, Rosja i Szwecja. Z napięciem oczekiwano na wynik negocjacji. Duńczycy odrzucili przywrócenie unii personalnej na warunkach korzystniejszych dla księstw. W sprawie podziału Szlezwika nie osiągnięto porozumienia. Wówczas pełnomocnicy Prus i Austrii, w porozumieniu z reprezentantami Związku Niemieckiego, oświadczyli, że domagają się teraz oddzielenia księstw od Danii i ich zjednoczenia w jedno samodzielne państwo pod panowaniem księcia dziedzicznego z rodu Augustenburgów, który nie tylko w oczach Niemiec miał największe prawo do objęcia rządów, lecz także bezspornie miał za sobą głosy większości ludności.
Ponieważ również ten wniosek został odrzucony, wojna toczyła się dalej.
Oświadczenie walczących mocarstw niemieckich otworzyło przed księciem radosną perspektywę na ostateczne zawarcie pokoju korzystnego dla jego sprawy.
Już od początku wojny książę, w trafnym przekonaniu, że los księstw będzie zależał głównie od decyzji Prus, skierował swoje główne wysiłki na to, aby porozumieć się z królem Prus i jego rządem. Dzięki pośrednictwu swojego przyjaciela, następcy tronu (kronprinza), udało mu się zdobyć sympatie króla. Natomiast narodowe życzenia i historyczne prawo księcia nie wywarły żadnego wrażenia na Bismarcku, kierowniku polityki pruskiej. Mimo deklaracji londyńskiej był on zdania, że sprzeczne z interesami Prus byłoby utworzenie nowego małego państwa niemieckiego, które jako członek Związku Niemieckiego mogłoby tworzyć wspólny front przeciwko Prusom. Austrii nie dało się teraz również pozyskać dla uznania księcia, ponieważ nie chciała ona zezwolić na ścisłe powiązanie księstw z Prusami, co przecież musiałoby nastąpić. Dlatego też na mocy pokoju wiedeńskiego z 30 października 1864 roku Szlezwik-Holsztyn, niezależnie od wcześniejszej deklaracji londyńskiej, nie został przekazany pod odpowiednimi warunkami księciu Fryderykowi, lecz odstąpiony Prusom i Austrii.
Komisarze cywilni przejęli teraz w imieniu sprzymierzonych administrację obu księstw.
IV.
Wspólny zarząd nad księstwami prowadził do nieporozumień i nie zadowalał ludności. Większość niemieckich książąt związkowych pragnęła uznania księcia Fryderyka. Do tego jednak nie doszło, ponieważ polityka pruska dążyła do aneksji tego kraju. 20 grudnia 1865 r. w pruskim Landtagu Bismarck oświadczył, że wprawdzie uważa samodzielne państwo Szlezwik-Holsztyn za lepsze rozwiązanie niż unię personalną z Danią, ale mimo wszystko aneksję uważa za wyjście najlepsze.
Żądania, jakie ze strony pruskiej postawiono księciu na wypadek przekazania mu rządów, postawiły go w niezwykle trudnej sytuacji, były bowiem tego rodzaju, że musiał się obawiać, iż nie będzie w stanie uzasadnić ich (obronić) przed swoim krajem.
W tak zwanych warunkach lutowych Prusy żądały przede wszystkim wcielenia całej siły zbrojnej kraju do armii pruskiej, prawa do budowy Kanału Północno-Bałtyckiego, odstąpienia miasta Sonderburg (Sønderborg), twierdzy Friedrichsort i portu w Kilonii (Kiel), a także zarządu nad pocztą i telegrafem oraz włączenia Szlezwika-Holsztynu do [Niemieckiego] Związku Celnego.
Austria, której warunki te przedłożono jako pierwszej, odrzuciła je.
Następca tronu napisał 24 lipca 1865 roku do Maxa Dunckera: „Gdyby chciano szybko, po naszych ubiegłorocznych zwycięstwach, uporządkować sprawy księstw, można by wkrótce dojść do porozumienia z księciem Fryderykiem, poufnie załatwić z nim żywotną dla Prus kwestię, a następnie popierać jego kandydaturę. — — To, jak w obecnych warunkach, to znaczy w sytuacji, w jakiej znajdują się one dzisiaj, i pomijając znane Panu moje powody, by osadzić [na tronie] księcia Fryderyka, można by kiedykolwiek zezwolić na aneksję Księstw Łabskich przez Prusy, jestem w stanie wyobrazić sobie jedynie w przypadku zwycięskiej wojny z Cesarstwem [Austriackim]. — — Uważa Pan, że powinienem wpłynąć na księcia Fryderyka, aby on przyjął warunki z 22 lutego. Czy uważa Pan jednak, że jest on na tyle zależny od moich rad, a nie raczej – głęboko przekonany o swoich prawach do tronu i wspierany przez wielką liczbę swoich stronników – wolałby dać się wynieść z kraju w areszcie wojskowym, niż ustąpić? A teraz ja mam go skłonić do przyjęcia tychże warunków, po tym jak Bismarck 18 czerwca powiedział mi, że zostały one tak zredagowane, aby stały się nie do przyjęcia dla księcia Fryderyka? Chce się przecież wojny, aby rozwiązać ten wewnętrzny, niemożliwy do zniesienia spór. To jest przecież całkiem jasne. A gdyby książę Fryderyk rzeczywiście ustąpił i gdyby przyjął jeszcze surowsze warunki, u nas już potrafiono by tak pokierować sprawami, aby powstały nowe komplikacje, byle tylko doprowadzić do wojny.”
Jak zatem ustosunkował się książę do owych warunków?
Już 29 kwietnia 1864 roku w poufny sposób poczynił on królowi Prus podobne, choć nie aż tak daleko idące ustępstwa, a 20 czerwca tego samego roku pisał do króla Wilhelma: „Ośmielam się żywić nadzieję, że Wasza Królewska Mość nabrał przekonania, iż nie kierują mną tendencje partykularne i egoistyczne, ani też sympatie dla innych mocarstw. Moje obietnice z 29 kwietnia złożyłem Waszej Królewskiej Mości z radosnym sercem, ponieważ jestem w pełni przekonany, że każda więź, która łączy Księstwa, jak i pozostałe państwa niemieckie z Prusami, wyjdzie na dobre tych państw, jak i całych Niemiec. Rozszerzenie wpływów Prus przyczyni się jedynie do pomnożenia potęgi Niemiec i zapewnienia bezpieczeństwa poszczególnym państwom. Temu przekonaniu, które żywiłem od zawsze, pozostanę wierny również w przyszłości.”
Ponieważ osobiste poglądy księcia w zasadzie nie odbiegały od warunków lutowych, nie odrzucił ich. Zastrzeżenia, które uznał za pożądane, nie były tego rodzaju, aby czyniły porozumienie niemożliwym.
V.
Podczas gdy Prusy wstrzymywały ostateczne uregulowanie sprawy szlezwicko-holsztyńskiej, aby na drodze dyplomatycznej zapewnić sobie mocne oparcie dla aneksji, Austria zrezygnowała ze swojego sprzeciwu wobec osadzenia [na tronie] księcia. Kiedy strona pruska zażądała usunięcia księcia z kraju, Austria zapewniła mu swoją ochronę przed jakimkolwiek przymusem. Książę Fryderyk pozostał w Księstwach, nawet po tym, jak król Wilhelm w odręcznym liście wezwał go, by zmniejszył trudności sytuacji poprzez swoje osobiste opuszczenie Holsztynu. Książę zamieszkał na lato w Nienstedten koło Hamburga, nie pozwolił jednak, aby jakaś zaplanowana wielka masowa demonstracja w dniu 6 lipca, w dniu jego urodzin, doszła do skutku.
Im wyraźniej uwidaczniały się dążenia Prus do aneksji, tym silniej Austria nalegała na uznanie księcia.
Również konwencja z Gastein z 14 sierpnia 1865 r., na mocy której Prusy przejęły administrację w Szlezwiku, a Austria w Holsztynie – bez znoszenia tym samym wspólnych praw do całego kraju – z trudem mogła być postrzegana jako ulepszenie tymczasowego rządu krajowego. Podczas gdy w Szlezwiku Prusy tłumiły pronapoleońskie (proksiążęce) nastroje ludności, w Holsztynie były one wspierane przez Austrię.
Wówczas, 28 maja 1866 r., Francja skierowała do mocarstw europejskich zaproszenie do wzięcia udziału w kongresie w Londynie. Głosiło ono, że chodzi głównie o dyplomatyczne rozwiązanie kwestii Księstw Łabskich oraz o reformę niemieckiego aktu związkowego. Kongres nie doszedł do skutku, ponieważ Związek Niemiecki odmówił w nim udziału, uzasadniając to tym, że reformy Związku uważa za wewnętrzną sprawę Niemiec. Austria oświadczyła, że kwestia Księstw musi zostać uregulowana zgodnie z prawem związkowym i w porozumieniu z prawami [samych] Księstw. Jeśli porozumienie z Prusami nie zostanie osiągnięte, uregulowanie tej sprawy należy poddać pod decyzje Sejmu Związkowego. Jednocześnie za pośrednictwem cesarskiego namiestnika w Holsztynie nakazała zwołanie stanów tego księstwa, aby zasięgnąć ich opinii. Ponieważ Austria samowolnie doprowadziła do zwołania stanów w Holsztynie w celu poparcia uznania księcia, Prusy uznały takie postępowanie za złamanie konwencji z Gastein, która stanowiła, że uregulowanie kwestii następstwa tronu ma nastąpić na drodze obopólnego porozumienia.
7 czerwca wojska pruskie przekroczyły rzekę Eiderę, aby w warunkach całkowitego pokoju rozlokować garnizony również w Holsztynie, podobnie jak odtąd Austrii przysługiwało takie samo prawo w stosunku do Szlezwika. Załoga austriacka wycofała się jednak z Holsztynu 12 czerwca. Jednocześnie książę Fryderyk opuścił kraj. Wydarzenia nieuchronnie zmierzały teraz ku rozstrzygnięciu. Austria złożyła w Związku wniosek: Ponieważ Prusy poprzez zajęcie Holsztynu złamały konwencję z Gastein, poprzez przejęcie władzy rządowej naruszyły pokój wiedeński i w celu ochrony rzekomo naruszonych praw wkroczyły na drogę samopomocy, Austria wnosi o mobilizację całej armii związkowej z wyjątkiem wchodzących w jej skład korpusów pruskich, powołanie kontyngentów rezerwowych oraz mianowanie naczelnego wodza wojsk związkowych.
14 czerwca odbyło się decydujące posiedzenie Sejmu Związkowego. Większość zagłosowała za wnioskiem austriackim. Wówczas oświadczył pruski poseł, że uważa złamanie praw Związku za dokonane, a swoją działalność w Sejmie Związkowym za zakończoną.
Wybuchająca teraz wojna przybrała dla Prus korzystny obrót, a na mocy pokoju praskiego z 23 sierpnia 1866 r. Austria przekazała Prusom wszystkie swoje prawa do Szlezwika-Holsztynu.
Książę, na skutek wrogiego nastawienia Prus wobec niego, zamieszkał w południowych Niemczech, przeważnie w Badenii. W proklamacji do mieszkańców Szlezwika-Holsztynu z 17 czerwca 1866 r. podziękował on narodowi za okazaną mu miłość i wierność oraz wyraził nadzieję na zwycięstwo swojej słusznej sprawy. Natychmiast po ogłoszeniu ustawy aneksyjnej książę skierował swoją ostatnią proklamację do mieszkańców Szlezwika-Holsztynu, w której oświadczył, że skoro krwawa walka rozbiła konstytucję Niemiec i obaliła prawo kraju, to nie chce on obciążać sumień swoich rodaków i pragnie zwolnić wszystkich ze zobowiązań, które zostały podjęte wobec jego osoby poprzez przysięgi, ślubowania lub hołdy. Zakończył swoje przemówienie słowami: „Wasza wierność i miłość uczyniły mi próby tych lat łatwymi do zniesienia. Czas i jego przemiany nie rozluźnią więzi miłości i zaufania, jaka istnieje między nami. Na wsze czasy z każdym włóknem mojego serca pozostanę zrośnięty ze szczęściem lub nieszczęściem Szlezwika-Holsztynu.” Na podstawie pokoju praskiego, za zgodą pruskiego Landtagu, 24 grudnia 1866 r. wydano ustawę aneksyjną, a na mocy królewskiego patentu z 12 stycznia 1867 r., w dniu 24 stycznia dokonano włączenia nowej prowincji Szlezwik-Holsztyn do monarchii pruskiej. 28 lutego 1867 r. książę oświadczył królowi Prus: „Ponieważ Wasza Królewska Mość poprzez patent z 12 stycznia bieżącego roku odsunął na bok (podeptał) zarówno prawo moje i całego mojego domu, jak i prawo mojego kraju, muszę te prawa, co niniejszym czynię, zastrzec (ustrzec) przed tym, jak i przed każdym przyszłym naruszeniem.”
VI.
Ostatnie lata były dla księcia Fryderyka czasem ciężkiej próby. Z radosnymi nadziejami wkroczył on do swojej ojczyzny. Potem nadszedł czas trwożnego oczekiwania, aż w końcu musiał on zrezygnować ze swojego pragnienia, by utworzyć samodzielny Szlezwik-Holsztyn w ścisłym związku z Prusami, a na dodatek doświadczyć licznych oszczerstw ze strony swoich wrogów.
Przeniósł się z Badenii do Gotha, którego książę był mu życzliwy w dawnej przyjaźni. Jego małżonka wraz z dziećmi opuściła Kilonię 24 maja 1867 r. Po śmierci swojego ojca, księcia Krystiana Augusta, 11 marca 1869 r. objął we władanie dobra Przemkowa. Gdy w następnym roku wybuchła wojna z Francją, książę Fryderyk natychmiast zdecydował się stanąć w obronie sprawy Niemiec. Napisał do pułkownika du Plat: „W takiej chwili wszystkie sprawy wewnętrzne, które dotychczas nurtowały Niemcy, muszą zejść na dalszy plan. — — Im boleśniej musiało dotknąć mieszkańców Szlezwika-Holsztynu to, że w roku 1864 nie mogli wziąć aktywnego udziału w wyzwoleniu księstw spod panowania duńskiego, z tym większą radością włączą się teraz do obrony niemieckiej ziemi przed Francją”.
Król Bawarii Ludwik, na jego prośbę, mianował księcia Fryderyka generałem majorem à la suite. Kiedy poinformował on króla Wilhelma, że cieszy się z możliwości uczestnictwa w wojnie o honor i prawo Niemiec, ten odpowiedział, że z głębokim zadowoleniem aprobuje tę decyzję.
Następca tronu, w którego świcie znajdował się książę, pozostał jego wiernym przyjacielem mimo wszelkich zmian okoliczności, a król Wilhelm, z którym spotkał się 24 sierpnia w kwaterze głównej w Ligny, przyjął go z serdeczną życzliwością. „Początkowo,” jak opowiada dr Pietschker, „z powodu swojego bawarskiego munduru patrzono na niego z pewną nieufnością; jednak w miarę upływu czasu, z jego zachowania i okazjonalnych, szczerych wypowiedzi stawało się dla wszystkich coraz bardziej jasne, że jest to książę o prawym usposobieniu i o niemiecko-narodowych uczuciach, który w tych wspaniałych, wielkich czasach, w których żyjemy, przewodzi swoim mieszkańcom Szlezwika-Holsztynu na drodze, na której dla dobra całej ojczyzny należy o wielu rzeczach zapomnieć i zrezygnować z wielu osobistych pragnień. Jego życzliwa, rycerska osobowość z góry zapewnia mu zawsze najserdeczniejszą sympatię tych, którzy się do niego zbliżają, a to zaufanie do bliźnich, będące iście książęcą cechą jego natury, objawia się w jego szczerej miłości do ludzi”.
Chwalebna wojna, w której uzbrojony naród niemiecki, włączając w to mieszkańców Szlezwika-Holsztynu, pokonał odwiecznego wroga w potężnych bitwach, sprawiła, że własne sprawy wydały się księciu błahe i mało istotne. Jak przekazuje Gustav Freytag, podczas bitwy pod Sedanem powiedział: „Taka godzina zmienia myśli człowieka i nakłada na niego nowe obowiązki”. Freytag dodaje: „O tym prawym panu, który był głęboko przekonany o swoich słusznych prawach wobec Prus i uważał się za ofiarę egoistycznej polityki, należy tu dla pamięci powiedzieć, że to nie wyrachowana przebiegłość skłoniła go do wyrzeczenia się tego, co uważał za swoje najwyższe prawo odziedziczone po przodkach, lecz entuzjazm wiernego Niemca z powodu zwycięstwa jego rodaków oraz myśl, że w tym wielkim dniu on również musi poświęcić dla Niemiec to, co ma najdroższe”.
Tak jak potężne bitwy i zdobycze wojenne oddziaływały na księcia, tak samo wywierały one swój wpływ na ludność Szlezwika-Holsztynu. Nawet ci, którzy tylko niechętnie i z urazą w sercu stali się pruskimi poddanymi, czuli się teraz uszczęśliwieni myślą o przynależności do zjednoczonej niemieckiej ojczyzny. Ponieważ budzące początkowo obawy panowanie pruskie okazało się sprawiedliwe i łagodne, coraz powszechniejsze stawało się przekonanie, że relacje z Prusami raczej sprzyjają dobrobytowi kraju, niż go hamują.
Kiedy książę Fryderyk, dla którego szczęście kraju znaczyło więcej niż osobiste ambicje, zdał sobie sprawę, że ludność Szlezwika-Holsztynu czuje się szczęśliwa w nowych warunkach, sam również przestał być przeciwny pojednaniu z Prusami. Łaskawy los zrządził, że mógł to uczynić, z radością patrząc w przyszłość. Wiosną 1878 roku najstarszy syn następcy tronu Prus, książę Wilhelm, gościł u księcia Ernesta z Gothy i poznał tam dwie najstarsze córki księcia Fryderyka. Zakochał się głęboko w księżniczce Auguście Wiktorii, a dzięki jego stanowczości oraz przyjaźni jego rodziców z księciem, udało się usunąć wszelkie trudności stojące na przeszkodzie temu związkowi. Kiedy następnie sam cesarz Wilhelm poprosił księcia, aby określił swoje stanowisko wobec korony pruskiej, on, którego najpoważniejsze wątpliwości zdążyły już zniknąć, był na to gotów. Zdecydował się, przychylając się do życzenia następcy tronu, oświadczyć: „Szlezwik-Holsztyn jest obecnie, co zostało uznane w świetle prawa międzynarodowego, trwale związany z Rzeszą Niemiecką, a potęga Jego Cesarskiej i Królewskiej Mości zabezpiecza tę przynależność. To, do czego dążyłem poza tym, zawsze podporządkowywałem idei narodowej. Tym bardziej nie potrafiłbym w przyszłości – kiedy to, jak ufamy, połączą nas jeszcze ściślejsze niż dotąd więzy rodzinne – usprawiedliwić przed własnym sumieniem dążenia do tego, czego wówczas nie udało się osiągnąć, jeśli miałoby to zagrozić dobru i pokojowi Prus oraz Rzeszy Niemieckiej lub stawiać mnie w opozycji do nich”.
Teraz z radosnym sercem oczekiwał bliskiego zakończenia negocjacji w sprawie nadchodzących zaręczyn. Niestety, nie było mu dane doczekać radości i satysfakcji z zawarcia związku przez jego ukochaną córkę z przyszłym dziedzicem cesarskiej korony.
Jego nadwątlone zdrowie wymagało dłuższego pobytu w Wiesbaden. W trakcie podróży zatrzymał się w Gotha, skąd 12 stycznia wyjechał do Wiesbaden. Zmarł już 14 stycznia 1880 roku na skutek ustania akcji serca, a nikt nie przewidywał tak nagłego końca.
Wielki był smutek jego bliskich oraz wielu przyjaciół, a z głębokim bólem ludność Szlezwika-Holsztynu opłakiwała tak przedwczesną śmierć ukochanego pana, który w dobrych i złych chwilach tak wiernie przy nich trwał.
Zaręczyny i zaślubiny córki tak ciężko doświadczonego i tak niespodziewanie zmarłego księcia Fryderyka spotkały się z radosnym odzewem we wszystkich krajach niemieckich, a w szczególności w Szlezwiku-Holsztynie. O tym, jak wielka była to świąteczna radość, świadczył entuzjazm ludności oraz liczne, wymowne dary, które napływały do późniejszej cesarzowej jako pozdrowienia z ojczystych stron. Wobec takiej radości ustąpiły wszelkie dążenia partykularne, a każdy mieszkaniec Szlezwika-Holsztynu z dumą uznawał swoją przynależność do Prus i do Cesarstwa Niemieckiego.
Kiedy 24 marca 1898 roku w Szlezwiku-Holsztynie odbyły się uroczystości upamiętniające wybuch powstania przeciwko duńskiemu uciskowi sprzed 50 lat, zapanowała powszechna radość z faktu, że zapoczątkowany wówczas ruch znalazł wspanialszy finał, niż przypuszczali to wówczas nasi ojcowie.
Z wielu stron wysunięto myśl, iż księciu Fryderykowi, który w trudnych czasach cierpiał i walczył w obronie przekonań swoich oraz swojego ludu, i który – wolny od egoizmu i ambicji – potrafił wyrzec się swych najskrytszych nadziei dla dobra niemieckiej ojczyzny, należy wznieść widomy znak wiernej pamięci.
Inicjatywa ta spotkała się w kraju z radosną aprobatą, a specjalny komitet wziął w swoje ręce prace przygotowawcze niezbędne do realizacji tego planu. W tych dniach posąg księcia Fryderyka zostanie ukończony i znajdzie swoje miejsce w Kilonii (Kiel).
Wykorzystana literatura:
Wyzwolenie Szlezwika-Holsztynu – Jansen i Samwer. — Założenie Rzeszy Niemieckiej – Sybel. — Z mojego życia i z moich czasów – książę Ernest II z Saksonii-Coburga. — Na szlaku zwycięstwa z Berlina do Paryża – dr Karl Pietschker. — Cesarz Wilhelm i jego Rzesza – Eduard Simon. — Życie Maxa Dunckera opowiedziane przez – R. Haym.