Jak wejść w posiadanie majątku ziemskiego, nie płacąc za niego
Okoliczności sprzedaży dóbr Przemkowa i spór o sumę kupna w latach 1629 - 1745
Jak wejść w posiadanie majątku ziemskiego, nie płacąc za niego - Okoliczności sprzedaży dóbr Przemkowa i spór o sumę kupna w latach 1629 - 1745
Wolfrad v. Rechenberg
Wstęp
Podczas wojny trzydziestoletniej ewangelicka rodzina Rechenberg w kontrowersyjny sposób straciła dwa majątki ziemskie: Syców (Deutsch-Wartenberg) został utracony wyrokiem z 12 lutego 1616 roku, po którym nastąpił trwający latami proces [1], który ostatecznie doprowadził do sądowego wprowadzenia w posiadanie (Immission) Towarzystwa Jezusowego (Jezuitów) w Wartenbergu w 1651 r. [2], z kolei drugi majątek, Przemków (Primkenau), przeszedł w ręce pułkownika Leo Kropello de Medicis poprzez sprzedaż w 1631 r. Okoliczności tej sprzedaży są do dziś nieznane w literaturze, dlatego Matuszkiewicz twierdzi: „...cesarz zbył opuszczony na jego rzecz majątek (Przemków) cesarskiemu komendantowi Leo Cropello di Medicis...” [3]. Bliższy prawdy jest Heidrich: „... Hans Wolf sprzedał... dobra Przemków oszustowi Leo de Cropello, ale nie otrzymał za to żadnych pieniędzy. Ponieważ jednak Cropello cieszył się dobrą opinią u cesarza, sprzedaż... została wręcz uznana za zgodną z prawem.” [4]
Około 1745 r. hrabia Friedrich v. Arco, który poprzez dziedziczenie nabył prawo do roszczenia, zlecił sporządzenie „Historycznego i opartego na aktach raportu”, który rzuca światło na okoliczności sprzedaży. Sprzedaż ta pociągnęła za sobą 115-letni spór prawny, w który zaangażowanych było czterech cesarzy (Ferdynand II i III, Leopold I i ostatecznie Karol VI), a także Maria Teresa oraz król Fryderyk Wielki (po podboju Śląska przez Prusy).
Pokazuje on, jak jednoznaczne rozkazy, zarządzenia itd. ze strony cesarza nie były wykonywane przez podległe mu władze i sędziów, w związku z czym zachowanie to można określić jedynie mianem obstrukcji. Tego rodzaju postępowanie nie wydaje się być na Śląsku pod administracją habsburską odosobnionym przypadkiem (zob. § 81):
„Tym bardziej Cesarski Dwór nie tylko wielokrotnie skarżył się w przytoczonych rozkazach, że jego zarządzenia nie były przestrzegane, ale także przyznał m.in. w dokumencie z 10 lipca 1698 r. (T. II. p. 126 ze zbioru przywilejów śląskich) z powodu innej sprawy, że działo się tak w kilku innych przypadkach; groził również sędziom pociągnięciem do odpowiedzialności za takie zaniedbania lub stronniczość!”
To zachowanie rzuca również światło na brak efektywności habsburskiej praktyki administracyjnej. Przebieg sporu może jednak służyć jako przykład tego, jak wdrażano wytyczne memoriału o kontrreformacji na Śląsku z roku 1625 [5].
Hrabia v. Arco, który poprzez małżeństwo przejął roszczenia, zlecił w 1745 roku sporządzenie tego raportu. Podzielony jest on na poszczególne paragrafy. Celem niniejszej pracy jest przełożenie tekstu na współczesny, czytelny język niemiecki. Wyjaśnienia i komentarze od siebie umieściłem w przypisach lub wydrukowałem kursywą.
Historyczny i oparty na aktach raport, o tym, jaki jest stan rzeczy z roszczeniem dłużnym wolnego pana (barona) Rechenberg-Reibold, a obecnie hrabiego Friedricha von Arco z powodu Przemkowa, w odniesieniu do hrabiowskiej masy upadłościowej Proskau (Proßkauische Cridae [6] massa)
Paragrafy 1-6 dotyczą wyłącznie historii rodziny i mają dla zrozumienia sporu podrzędne znaczenie. Częściowo opis ten nie odpowiada faktom historycznym, a częściowo opiera się na spekulacjach. Dlatego ta część wymagałaby obszernych komentarzy, które wykroczyłyby poza ramy tej pracy.
Ruprecht, książę legnicki jako opiekun książąt żagańskich i głogowskich, sprzedał Przemków w 1397 r. braciom Nickelowi, Guntherowi, Clementowi i Heinrichowi v. Rechenberg [7]. Już w 1391 r. król Wacław nadał im lenno na Kliczków (Klitschdorf) [8].
§ 7: Przemków znajdował się w posiadaniu rodziny Rechenberg do lutego 1631 r., kiedy to Hans Wolf v. Rechenberg rozwiązał prawnie majątek (aufließ) przed urzędem w Głogowie i wraz z rodziną opróżnił dobra. Scenił je za 146 500 talarów na rzecz pułkownika Leo Kropello de Medicis. Ten wyznaczył na swoich jedynych spadkobierców jezuitów, jednakże testamentu nigdy nie odnaleziono. Co prawda zarówno ojciec Augustin Geyniz, późniejszy rektor kolegium jezuickiego we Wrocławiu, jak i ojciec Wenceslaw Schwertser, przełożony (Superior) w Opolu, określali się mianem administratorów majątku Przemków, to jednak nie jest pewne, czy uzyskali oni również status prawnych posiadaczy („Possession erlangt”).
Po śmierci Leo Kropello majątek zatrzymała w swoim posiadaniu i użytkowaniu wdowa po nim, Anna Juliana baronówna v. Kochtitz, wraz ze swoim synem z pierwszego małżeństwa, baronem Georgiem Christophem v. Proskau. Zmusili oni jezuitów do zawarcia w ten sposób ugody (Transact), w której zrzekli się oni swoich praw w zamian za obietnicę zapłaty 20 000 florenów (Flor.) w gotówce oraz kolejnych 30 000 florenów do masy upadłościowej („Cride”), jak również przejęcia długów, które odprowadzono na rzecz Georga Friedricha v. Proskau.
§ 8: Postępowanie upadłościowe (Cride) zostało również przeprowadzone przed komisją Urzędu Zwierzchniego (Oberamtskommission). Ponieważ jednak nie zachował się żaden artykuł orzeczenia o klasyfikacji wierzycieli (Classificationsbescheid), a dotyczący reszty ceny zakupu i zatwierdzenia ugody rodu Proskau z jezuitami czy odrzucenia konkretnych wierzycieli przed komisją ds. długów ziemskich (Landesschuldenkommission), można przypuszczać, że:
całe orzeczenie, ugoda z jezuitami oraz testament Leo Kropello zostały „zatajone”,
w dokumentach tych wymieniono ważne i bardzo problematyczne fakty,
z tego postępowania upadłościowego żaden wierzyciel nie uzyskał zaspokojenia.
Tym samym Proskau nabył cały majątek ziemski za kwotę nie wyższą niż 5 000 florenów (guldenów), gdyż przez całe swoje życie odmawiał jezuitom zapłaty reszty wynoszącej 15 000 florenów.
Proskau został podniesiony do stanu hrabiowskiego w 1671 roku i posiadał:
na Dolnym Śląsku: Przemków, Piotrowice (Petersdorf), Lutynię (Lauterbach), Krępów (Krampff), Wysoką (Weißig), Wilkocin (Wolffersdorf) i Herzogswalde,
na Górnym Śląsku: Prószków (Proskau), Górną i Dolną Ścinawę (Ober- und NiederSchemnitz), Chrzelice, Białą (Zülz), Prężynę (Prambsen).
Początkowo był głównym ochmistrzem dworu (Oberhofmeister) Eleonory, owdowiałej królowej Polski (siostry cesarza Ferdynanda III), później Cesarskim Tajnym Radcą i Szambelanem, asesorem sądu ziemskiego na Morawach, radcą dworu książęcego Liechtensteinu, oraz asesorem sądu ziemskiego w Księstwie Opawskim.
§ 9: Kiedy zmarł 15 września 1701 r. w wieku 72 lat, jego najstarszy syn Anton Christoph przejął majątek powierniczy (Majorat) na Górnym Śląsku, Erdmann Christoph (średni syn) majątki morawskie, a najmłodszy Georg Christoph Przemków wraz z pozostałymi dobrami na Dolnym Śląsku.
Na wniosek najstarszego brata Urząd Zwierzchni (Oberamt) ogłosił w czterech księstwach, że nikt nie powinien niczego pożyczać Georgowi Christophowi. W 1728 r. sporządzono inwentarz majątkowy, co doprowadziło do postępowania upadłościowego (Cride) z powodu ogromnych długów, a po jego śmierci w 1733 r. powołano komisję delegowaną (Commision delegata). Za pośrednictwem tej komisji i wdowy, hrabiny Josephy v. Berg, (zamężnej w drugim małżeństwie z Paulem Carlem Palffy v. Erdödi), hrabia Heinrich Gottlob v. Reder w dniu 23 sierpnia 1736 r. podpisał umowę kupna. Pod datą 29 października umowa ta uzyskała konsens cesarski, a pod datą 24 stycznia 1737 r. potwierdzenie (Conformation) ze strony Urzędu Zwierzchniego. Za zapłatą 375 000 florenów przekazano mu państwo Przemków jako „dziedziczne i własne prawo”. W 1741 r. Przemków i Piotrowice, majątki ziemskie i majątki Małomice (Malmitz), wielki i mały Chocianów (Groß- und Kleinkozenau), Witoszyn (Weichau), Kunice (Kuntzendorf) i Kraszów (Kraschen) przypadły jego synowi Carlowi Albrechtowi hrabiemu v. Reder, królewskiemu (pruskiemu) ministrowi stanu, gabinetu i sprawiedliwości kawalerowi Orderu Czarnego Orła i nadprezydentowi rejencji zwierzchniej w Głogowie (Oberamtsregierung in Glogau).
§§ 10- 14 zajmują się przywilejami rodowymi (lenno za wspólną ręką) oraz rozwojem stosunków własnościowych dolnośląskich linii rodu Rechenberg.
§ 15: Hans Wolff [9], pan na Kliczkowie (Klitschdorf), Przemkowie, Borowie (Buhrau), Freywalde, Kliczkowie (Klix), Piotrowicach i Luboszowie (Liebschau) poznał Leo Kropello de Medices w 1629 r., „który kazał tytułować się pułkownikiem”. Przybył on do kraju „bardziej z ochotą do kupowania państw i majątków, niż by za nie płacić”. Przypuszczano, że życie żołnierskie to niezawodny sposób na wzbogacenie się, a skoro ustąpił ze stanowiska pułkownika, „musiał być niesamowicie bogaty” (untrüglich Stein reich sein). Leo Kropello działał ewidentnie jako doradca majątkowy i polecał ubezpieczenia na długach krajowych, tak zwane „Ochelhermsdorffskie Konsensy”. Udawał on, że mogą one uszczęśliwić kraj i jego mieszkańców. W rzeczywistości jednak chodziło o papiery wartościowe, które „nie różniły się od nowszych oszustw handlu akcjami Missisipi, South Sea Company i tym podobnych” [10].
§ 16: Temu to Leo Kropello Hans Wolff v. Rechenberg sprzedaje Przemków za 146 500 śląskich talarów. Ponieważ z tej transakcji nie można było znaleźć żadnego dokumentu ani umowy, dokładne warunki są nieznane. Nie można więc wyjaśnić, czy uzgodniono płatność gotówką, czy też „zbudowano zamki na lodzie” (auf Leonischen Wind geschlossen sei). Przyczyny sprzedaży są niejasne: nie miał on żadnej potrzeby do dokonania sprzedaży [11]. Autor przypuszcza, że Rechenberg zawarł transakcję sprzedaży ze „zbytniej brawury” na „staroniemiecką modłę przy kielichu” (inter pocula) [12], a głównym motywem była perspektywa żywej gotówki. Przekazanie jednak nie nastąpiło, ponieważ Kropello nie miał ani ochoty, ani środków, by uiścić cenę kupna.
§ 17: Z tego powodu skarżył się Leo Kropello do starosty krajowego (Landeshauptmann)[13] na niedojście do przekazania majątku; Rechenberg odrzucił tę skargę, ponieważ Kropello w swoim zażaleniu nie złożył oferty zapłaty gotówką. Dlatego też Rechenberg odwołał sprzedaż składając protestację pod datą 12 grudnia 1629 r. Sprzedaż miała być bezskuteczna, ponieważ zgodnie z rodzinnymi przywilejami potwierdzonymi przez Rudolfa II i Macieja kuzyni (krewni) mieli prawo pierwokupu. A nie zapytano ich wcale o ich zgodę.
§ 18: Kupujący chciał teraz zorganizować upadłość („Cridae”), aby w ten sposób wejść w posiadanie majątku. Być może kryła się za tym (uwaga autora) „rada ludzi sprawujących władzę (Rathgeber von Ansehen), a z drugiej strony wydawało się to kwestią sumienia, by widzieć tak piękne państwo raczej w rękach brata w wierze; niż wiedzieć, że znajduje się ono dłużej w mocy innowiercy”. W tym czasie starostą krajowym był Georg hrabia v. Oppersdorff, o którym mówiono, że namiętnie miłował jezuitów („Jesuitas impensissime amavit”).
(Uwaga autora raportu) Pochodzenie Leo Kropello jest niejasne; on sam wywodził je od Antonio Capello de Medices, nieślubnego syna wielkiego księcia Franciszka I i Blanki, córki Wenecjanina Bartholomäusa Capello. Był katolikiem, należał do otoczenia starosty krajowego hrabiego Oppersdorffa i Carla Hannibala hrabiego v. Dohna, który był bardzo nielubiany przez protestantów ze swoją „błogosławioną kompanią” (Seeligmacher Kompanie) w czasie kontrreformacji. Leo Kropello zasłynął prześladowaniami protestantów, zwłaszcza tych z bogatymi córkami, które mu odmawiały. Denuncjował też u książąt legnickich i u stanów o rebelię, aby w ten sposób zagarnąć majątki [oskarżonych]. Z tego powodu nazywano go „włoskim oszczercą” (wälsche Calumniant). W 1636 r. został komendantem Legnicy i „nękał miasto i okolicę budową umocnień (Fortifications-Bau)”. Ponieważ w 1641 roku dowódcą został Louis baron von Montevergus z Avignonu, należy przypuszczać, że Kropello zmarł w tym czasie [14].
§ 19: Następnie Leo Kropello podburzył wierzycieli Rechenberga. Spowodowało to zwołanie konkursu wierzycieli (Cride / upadłość). Kropello potrafił uczynić swoje propozycje płatności akceptowalnymi dla większości z nich: wierzyciele uważali, że obiecane papiery dłużne są równe gotówce, i sądzili, że cały kraj jako zabezpieczenie długu to lepsze rozwiązanie niż ziemia i grunty (zob. § 15). W ten sposób skłonił ich, by w liczbie co najwyżej dwóch stali się jego sprzymierzeńcami. Następnie szybko wszczęto licytację („Subhastation”), Leo Kropello powtórzył swoją ofertę kupna majątku i została mu ona przyznana. Komisja sklasyfikowała roszczenia wierzycieli i sporządziła „Uchwałę” (Decyzję) w dniach między 20. a 22. stycznia 1630 roku:
Po tym, jak w urzędzie królewskim w Głogowie wierzyciele barona Hansa Wolffa v. Rechenberga „zlikwidowali i udowodnili” swoje żądania, zadecydowano, że „w pierwszej kolejności i przede wszystkim reszta pieniędzy z umowy o Przemków, jakkolwiek duża miałaby ona narosnąć ma zostać w pełni uiszczona i wyrównana”. Następnie w kolejności figuruje „Odprawa powołania Curäusa” (Curaeische Bestallungs-Geld), po czym „posag wniesiony przez panią Rechenberg do dóbr przemkowskich”. Dopiero potem wierzyciele, w zależności od rangi ich roszczeń, mają zostać zaspokojeni [15].
§ 20: Zatwierdzenie (Confirmation) nastąpiło 2 marca 1630 r. przez cesarza. Ale zamiast „by Rechenberg i wierzyciele wychwalali rychłą sprawiedliwość”, wnieśli oni protest. Wierzyciele „stali się tak trudni”, że musiano ich uspokoić dekretem wyjaśniającym członków sądu („Mann-Rechts-Sitzer” [16]). Sprzedający zaprotestował 3 kwietnia na dworze i poprosił o powołanie i wysłanie komisji („Commissio delegata”). Cesarz odesłał jednak strony do krótkiego postępowania pisemnego. Urząd Głogowski i Leo Kropello poskarżyli się na dworze, że Rechenberg zalega z odpowiedzią („Replic”). „... Niewątpliwie dlatego, że nie miał w niej do powiedzenia nic nowego ponad to, co już przedstawił w pozwie: kupujący miał po prostu wyłożyć pieniądze. Do czego ten jednak nie miał ani majątku, ani chęci.” Dlatego jednomyślnie zażądali komisji.
Leo Kropello wyraził się w petycji („Supplicat”) 25 października 1630 r., że wierzyciele sami są sobie winni, iż nie wszedł jeszcze w posiadanie majątku, gdyż starali się opóźnić sprawę. Należało się obawiać, że posiadacze skryptów dłużnych („Chorographarii”) byliby poszkodowani, gdyby odpowiednio nie wpłynięto na wierzycieli i sprzedającego, i nie „wprowadzono go w posiadanie” („in Possess setze”).
§ 21: Cesarz powołał uproszoną komisję: wydała ona dekret w Ratyzbonie (Regensburg) 7 listopada 1630 r. Otrzymała ona zadanie doprowadzenia do ugody lub wydania orzeczenia, od którego nie przysługiwałaby apelacja, a także zbadania, czy licytacja odbyła się zgodnie ze zwyczajem krajowym. Komisja potwierdziła sprzedaż 9 stycznia 1631 r. Sprzedający ma przekazać dobra przed Urzędem Królewskim, aby mogły zostać oddane kupującemu, i opróżnić je w ciągu czterech tygodni, a na początek zaakceptować „Pismo odwzajemniające” (Gegen-Schreiben) kupującego. Wierzycielom nakazano, aby 10 lutego 1631 r. lepiej udokumentowali swoje roszczenia przed komisją pod rygorem ich odrzucenia („sub poena praeclusi”) w obecności Rechenberga. Następnie miało zostać ogłoszone, w jaki sposób będą oni zaspokajani jeden po drugim.
§ 22: Rechenberg nie znalazł wielkiego upodobania w dotyczącej go części decyzji komisji. Z tego względu wysłany 11 stycznia 1631 r. przez Leo Kropello „Kontroler” (Controlleur) nie został przyjęty. 14 stycznia przybył więc Leo Kropello ponownie, w towarzystwie sędziego dworskiego ze Szprotawy oraz młodych mieszczan szprotawskich. Zostali oni przez Rechenberga, przy stanowczym wsparciu przemkowskich mieszczan, poproszeni o opuszczenie terytorium Przemkowa. Wobec tego pod datą 29 stycznia Leo Kropello poskarżył się w Wiedniu i poprosił o wprowadzenie go w posiadanie przez starostę krajowego przy użyciu zbrojnej siły („armata manu supatum”). Wyproszony reskrypt sporządzono 13 lutego, lecz dotarł za późno: w międzyczasie Rechenberg nabrał zaufania do komisji w kwestii tej części decyzji, która dotyczyła wierzycieli, i stawił się przed nią w wyznaczonym terminie.
§ 23: Tam tak długo mu tłumaczono, aż wyraził zgodę na warunki zaproponowane przez komisję (Raport komisji wysłany do Wiednia z 21 lutego 1631, przedłożony 18 maja).
Następnie miał on potwierdzić sprzedaż i cenę kupna, podczas gdy kupujący miał przejąć długi zgodnie z orzeczeniem o klasyfikacji wraz z majątkiem. Ponadto kupujący miał przed przekazaniem majątku obiecać zapłatę 4000 talarów rzeszy (Rthl.), a do czasu faktycznej zapłaty wystawić rewers (skrypt dłużny/zobowiązanie). Miał też spłacać wierzycieli w rocznych ratach, a resztę ceny zakupu miał otrzymać Rechenberg, co z kolei miało zostać zabezpieczone hipoteką na gruncie („priorative in fundo”).
Leo Kropello zobowiązał się w owym rewersie do zapłaty 2000 talarów po upływie dwóch lat i pozostałych 2000 po kolejnych dwóch latach. Aby Rechenberg był wystarczająco zabezpieczony: „zobowiązuję się niniejszym, że jak najszybciej będę winien i zechcę zabezpieczyć go konsensem urzędowym na dobrach przemkowskich”. Po sporządzeniu „Konsensu Urzędowego” rewers ten miał stracić moc i zostać mu zwrócony. Rewers ten został podpisany 10 lutego 1631 r. przez Leo Kropello de Medices.
§ 24: Tak oto Hans Wolff v. Rechenberg stracił swój rodowy majątek ziemski, który sto lat później sprzedano hrabiemu v. Reder za bagatela 375 000 florenów (1737 r.) (§9). Leo Kropello za to wszedł w posiadanie majątku bez pieniędzy. Wielu wierzycieli zaakceptowało jednak jego propozycje i w ten sposób straciło swój majątek. Wszyscy ci wierzyciele zostali bowiem 9 grudnia 1652 r. odesłani do Krajowej Komisji ds. Długów (Landes-Schulden-Kommission) i nie wiadomo, czy udało im się tam odzyskać pieniądze.
§ 25: Nieszczęśliwie sprzedający zmarł w drugim roku [17], nie otrzymawszy reszty sumy zakupu ani zapłaty zgodnie z rewersem. Pozostawił swojemu jedynemu żyjącemu synowi, Johannowi Wolfgangowi, sześć „częściowo majątków ziemskich, częściowo znacznych dóbr”. Ten był w owym czasie niepełnoletni, a w 1644 r. został Rektorem Uniwersytetu we Frankfurcie nad Odrą.
Tak czy inaczej, opiekunowie po śmierci Hansa Wolffa musieli przedsięwziąć jakieś kroki w sprawie roszczenia. W każdym razie Johann Wolfgang, gdy tylko osiągnął pełnoletność i wrócił z podróży do domu, odniósł się do tych wydarzeń i sprecyzował swoje roszczenie na 19 000 talarów śląskich jako resztę długu z sumy kupna oraz 4000 talarów z rewersu. W międzyczasie zmarł również Leo Kropello (1641, zob. §18). Teraz to jezuici z Sycowa zgłosili roszczenia do spadku, „nie przedstawiając jednak żadnego testamentu”. Wdowa po Kropello, wraz ze swoim synem z pierwszego małżeństwa, baronem Georgiem Christophem von Proskau, posiadała teraz dobra w Przemkowie. Wdowa była nazywana w aktach od imienia swojego trzeciego męża, cesarskiego pułkownika Joachima v. Mitzlaff, „pułkownikową Mitzlaff” („Obriste Mitzlaffin”).
§ 26: Ponieważ jednak w Urzędzie Głogowskim niczego nie można było wskórać, a prośba do Urzędu Zwierzchniego o dekret przeciwko Mitzlaffowej okazała się bezskuteczna, Johann Wolfgang v. Rechenberg poprosił teraz samego cesarza pod datą 24 marca 1651 r. o nakaz wprowadzenia w posiadanie (Immissions-Befehl):
„... Jego staroojcowskie dobra rodowe Przemków z powodu długów sprzedane zostały Panu Leo Kropello za sumę kupna 146 000 talarów, wierzyciele zostali poprzez pewną klasyfikację skierowani na pieniądze z kupna, a reszta ceny (Residuum pretii), która wyniosła 19 000 talarów, została przyznana i przypisana sprzedającemu lub jego spadkobiercom i potomkom. Według załączonego kontraktu i określonych w nim terminów płatności, pieniądze powinny były zostać w pełni uiszczone już w roku 1635: ale kupujący i posiadacz dóbr przemkowskich szukał jednej wymówki za drugą: w sprawie zapłaty pieniędzy z kupna przedstawiał różne, acz daremne, projekty: W międzyczasie jednak cieszył się jednocześnie i pieniędzmi, i dobrami, tak długo, aż zmarł, a prawie cała kwota kupna pozostała niezapłacona. Skoro zatem na jego korzyść z mocy prawa przemawiało prawo milczącej hipoteki z tytułu reszty ceny, jak również przywilej [18], on sam z ogromną własną zgubą i szkodą musiał do tej pory doświadczać i wciąż doświadcza, że inni pretendenci (wierzyciele), których roszczenia są w prawie nowsze/późniejsze, przekładani są ponad niego jako wcześniejszego, i do posiadania (Possession) dóbr i całkowitego z nich korzystania, ku jego najwyższej krzywdzie, są dopuszczani; a ponadto utrzymywani i chronieni [19].”
Skarga ta została przekazana namiestnikowi głogowskiemu wraz z dołączonym nakazem (20 czerwca, doręczona urzędowo 15 sierpnia 1651 r.):
„Po wysłuchaniu strony przeciwnej [20] wymierzyć rychłą sprawiedliwość!”
§ 27: Pod datą 13 września 1651 r. został wydany przez cesarza (pierwszy) dekret o wprowadzeniu w posiadanie (Immissions-Dekret), który jednak nie został wykonany z następujących powodów: Proskau wciągnął do gry jezuitów (których „znał z ich mocnych i słabych stron”), uznając ich za spadkobierców Leo Kropello, pozwolił również, by administrator Towarzystwa Jezusowego w Sycowie, ojciec Augustin Geynitz, mógł przebywać i działać w Przemkowie. Jednakże Proskau zdołał powstrzymać jezuitów przed faktycznym objęciem majątku, po pierwsze z powodu ciążących na nim dużych długów, a po drugie dlatego, że jezuici nie posiadali zgody na posiadanie nieruchomości („Permission immobilia”)[21], a on nie zamierzał tak łatwo umożliwić im wejścia w posiadanie, jak to miało miejsce w sprawie Sycowa.
W przypisie autor (raportu) streszcza te wydarzenia: Helena v. Rechenberg była w posiadaniu tych dóbr położonych w powiecie zielonogórskim i zapisała je swojemu mężowi (Ernstowi v. Sprintzenstein), „ponieważ jej kuzyn Melchior albo nie wniósł pozwu o wydanie własności (Petitorium), albo nie został wysłuchany”.
Z kolei Sprintzenstein w chwili śmierci 28 listopada 1638 r. zapisał Syców Towarzystwu Jezusowemu. „Niektórzy kpiarze wręcz mówią, że zapisał to dopiero, gdy już nie żył. W międzyczasie Towarzystwo weszło w posiadanie tego majątku i ma tam rezydencję [22].
Proskau wymusił na jezuitach, by odsprzedali mu swoje prawa za 20 000 florenów, jedną czwartą w gotówce, a resztę przy późniejszej „okazji pewnego nabycia (akwizycji)”.
§ 28: Następnie przed komisją delegowaną otwarto postępowanie upadłościowe (Concurs - zgromadzenie wierzycieli) i 9 grudnia 1652 r. opublikowano we Wrocławiu orzeczenie o klasyfikacji. Umowa z jezuitami miała zostać zatwierdzona, a wszyscy wierzyciele Rechenberga, którzy zdali się na krajowe skrypty dłużne i „Ochelhermsdorffskie Konsensy” (§ 24), zostali „wykluczeni” i odesłani do owych zabezpieczeń (§ 8).
„...W ten sposób Proskau uzyskał własność majątku za jedyne 5 000 florenów, albowiem ciąg dalszy pokaże, jak ostatecznie, po tym jak w wystarczającym stopniu wykorzystał potajemne usługi jezuitów; potrafił pozbawić ich również zatrzymanych trzech czwartych, podobnie jak postąpił z Rechenbergami i dłużnikami rodu Rechenberg.”
§ 29: Coś podobnego planowano wobec Johanna Wolfganga v. Rechenberga: „A ponieważ w końcu wyżej wspomniany D. Christianus Curaeus, w imieniu ... Pana Hannßa Wolffa barona von Rechenberga, jako syna i spadkobiercy sprzedającego, zgłosił nadmiar z pieniędzy z kupna; Tak więc tenże będzie wiedział, że ma się trzymać reszty (Residuum), która po całkowitej zapłacie za dobra z Krajowych i Ochelhermsdorffskich Konsensów może jeszcze pozostać. Ogłoszono i opublikowano we Wrocławiu 9 grudnia.”
§ 30: Johann Wolfgang v. Rechenberg poprzez zastosowanie środka odwoławczego zwanego leuteracją [23] z 12 grudnia 1652 r. zapobiegł uprawomocnieniu się tego orzeczenia. Cesarz Ferdynand III wydał na to (drugi) nakaz wprowadzenia w posiadanie (Immisionsbefehl) do Urzędu Zwierzchniego (23 września 1654 r.). Jeśli jego roszczenie zostało słusznie uznane, ale zapłata została skierowana na „niepewne środki”, „rozkazujemy Wam niniejszym, abyście wydali u Naszego Starosty Krajowego Księstwa Głogowskiego stosowne zarządzenie Urzędu Zwierzchniego, by dopomożono mu [Rechenbergowi] w wejściu w dobra przemkowskie tak w związku ze wspomnianą resztą (Residuum), jak i ze względu na inne długi z czasów Leo Kropello opiewające na 10 000 talarów.”
§ 31: „...To, co Urząd Zwierzchni z datą 17 października (doręczone 21 listopada) wydał następnie do Głogowa; jest osobliwe.”
Urząd Zwierzchni pisze do Urzędu Głogowskiego, że aby móc wykonać cesarski rozkaz, „konieczne jest dowiedzenie się, jak ma się sprawa z tymi dwoma konsensami, Krajowymi i Ochelhermsdorffskimi.” Urzędowi Głogowskiemu polecono, by „zechciał pilnie przeszukać wielkogłogowskie księgi urzędowe i jeśli cokolwiek z tego by znaleziono, w najszybszym gruntownym raporcie Nas poinformował, jak się rzeczy mają z tymi dwoma konsensami zawartymi w orzeczeniu o klasyfikacji opublikowanym przez Urząd Zwierzchni 9 grudnia 1652 r. ... aby następnie można było z największym posłuszeństwem uczynić zadość najłaskawszemu rozkazowi Cesarskiemu.”
W przypisie autor podaje swoją opinię: „Wszystkie orzeczenia to badanie sprawy (Cognitiones) według własnej formuły: rozpoznawać i orzekać zgodnie z prawem! Tutaj jednak mamy do czynienia z orzeczeniem bez rozpoznania merytorycznego tego, o czym miała być mowa. Jakże sędzia (Judex) mógł orzekać, skoro sam przyznaje, że nie ma żadnej wiedzy o zawieszonej sprawie! i dopiero w dokumencie publicznym musi zasięgać informacji, po tym jak już wydał wyrok? ... Czyż decyzja ta mogła być czymś innym niż pełną nieważności i sprzeczną z zasadami prawa (contra Thesin Juris)?” [24]
§ 32: Nakaz wprowadzenia w posiadanie (Immissionsbefehl) nie został wykonany, w związku z czym Rechenberg musiał domagać się trzeciego nakazu wydanego w piśmie z 18 listopada 1655 r. Cesarz Ferdynand III odwołuje się w tym nakazie z 28 listopada 1655 r. do drugiego nakazu (z 23 września 1654 r.), który nie został wykonany („jako że do dziś nie udzielono mu należytej pomocy, a zatem u Nas... ponownie się uskarżał”). Dlatego też nakazuje Urzędowi Zwierzchniemu (Oberamt), aby polecił staroście krajowemu w Głogowie, Johannowi Franzowi Barwitzowi baronowi v. Fernemont[25], „ażeby (Rechenberg) po tak długiej cierpliwości doczekał się wreszcie rzeczywistej egzekucji (wykonania nakazu)”.
§ 33: Aby zapobiec wykonaniu tego nakazu, rozpoczęto z Rechenbergiem wymianę korespondencji, z której jednak nie zachowało się nic poza fragmentem listu ojca Geyniza z 4 sierpnia 1661 r. List ten musiał długo krążyć, ponieważ 12 czerwca 1661 r. Rechenberg ponownie zwraca się do cesarza (którym był już wówczas Leopold I), prosząc o zasięgnięcie informacji w archiwum na temat jego pisma z 18 listopada 1655 r. i (trzeciego) nakazu z 28 listopada 1655 r. Już wtedy dług miał wynosić 45 883 talary 18 groszy, a „obecnie poprzez jeszcze bardziej narosłe odsetki rozszerzył się do znacznie wyższej kwoty”. Prosi on o pomoc prawną poprzez nakaz wydany przez Wielkogłogowski Urząd. Skarży się, że zarządzona pod datą 28 listopada 1655 r. egzekucja nadal nie nastąpiła i „że ja, jako naturalny dziedzic wspomnianych dóbr przemkowskich, mam być pozbawiony jednocześnie pieniędzy i dóbr, a z drugiej strony muszę patrzeć, jak inni extranei (obcy, cudzoziemcy) owych moich naturalnych dóbr rodowych zażywają z pełnym pożytkiem (cum pleno usu fructu), nie uiściwszy uprzednio zapisanych i należnych pieniędzy z tytułu kupna...”. Z datą 17 sierpnia, co doręczono 5 września 1661 r., Leopold I potwierdza wcześniejsze nakazy: dług powinien mu zostać spłacony albo powinien on zostać wprowadzony do dóbr przemkowskich tak długo, dopóki owy dług nie zostanie uregulowany. „Zatem Naszym najłaskawszym rozkazem jest niniejszym, abyś odtąd ... dopomógł suplikantowi (wnioskodawcy) w jego prawowitej pretensji (roszczeniu) zgodnie z wcześniejszymi rozkazami i rzeczywiście mu dopomógł, tym samym nie dając powodów do dalszego niepokojenia Nas w tej sprawie.”
§ 34: Ten czwarty nakaz immisji Rechenberg przekazał staroście krajowemu w Głogowie wraz z prośbą o rychłą „egzekucję” w dniu 14 września 1661 r. W odpowiedzi Urząd Głogowski wysłał „Monitorium” (pismo przypominające) do „Administratorów” przemkowskich [26]. Następnie musiało dojść do ponownego przedłożenia sprawy w Wiedniu. Znana jest tylko data 1 sierpnia 1662 r. dotycząca ponownego rozporządzenia z Wiednia do Urzędu Zwierzchniego. Na tej podstawie wydał on rozporządzenie urzędowe z 11 czerwca 1663 r. dotyczące roszczenia Rechenbergów, z którego zachował się jedynie fragment („Rubric”). Urząd Głogowski nalegał teraz na dokonanie immisji: „...chcielibyśmy rozkazać, aby on (administrator Przemkowa O. Geyniz) w tej sprawie bezzwłocznie sprawę uregulował (czyli zapłacił); albo że w przeciwnym wypadku, choć niechętnie, to jednak będziemy zmuszeni przystąpić do uproszonej immisji, a tym samym, zgodnie z powinnością i obowiązkiem, w najbardziej posłuszny sposób wypełnić wcześniejszy rozkaz Jego Cesarskiej Mości. Głogów, 8 lutego 1664 r. Johann Frantz von Barwitz baron de Fernemont do O. Geyniza SJ i Administratorów Dóbr Przemkowskich.”
Ponieważ O. Geyniz wniósł powództwo wzajemne (sprzeciw) wobec tego „Urzędowego Monitorium”, starosta krajowy musiał wstrzymać egzekucję, po czym na skutek protestu wystawił opiekunom rodu Rechenberg (patrz niżej) potwierdzenie („Recognition”) tegoż postępowania.
§ 35: Krótko po wydaniu dekretu z 8 lutego 1664 r. zmarł Johann Wolfgang v. Rechenberg. Pozostawił po sobie troje małoletnich dzieci: Leopolda Friedricha, późniejszego hrabiego i wiceprezydenta Kamery na Śląsku, Ulricha Maximiliana, późniejszego Tajnego Radcę w Elektoracie Saksonii, oraz Eleonorę Constantię, która poślubiła elektorsko-saskiego pułkownika kawalerii Adolpha Haubolda v. Reibolda, pana na Neudorffie i Schieben. Ich opiekunami zostali hrabia Ulrich v. Prommitz i Christoph Nickel v. Dyhrn [27].
§ 36: Przeciwnikom stało się jasne, że nie można przeciwstawić roszczeniom Rechenbergów niczego, co miałoby moc prawną. Dlatego O. Geyniz w orzeczeniu z 8 lipca 1667 r. spróbował wykluczyć przed Głogowską Krajową Komisją ds. Długów wszystkich tych wierzycieli, którzy we wcześniejszych orzeczeniach zostali odesłani do tejże komisji i do tej pory się do niej nie zgłosili. Za pomocą „Atestatu” (zaświadczenia) z 9 lipca rodzina Rechenberg miała zostać imiennie „praecludiert” (wykluczona, ostatecznie odrzucona). W przypisie autor wskazuje, że już Hans Wolff v. Rechenberg ze „strachu przed tak pustą (wietrzną) zapłatą” nie chciał dać się odesłać do Komisji ds. Długów Krajowych i zaprotestował przeciwko temu pod datą 7 czerwca 1631 r. gdy po zatwierdzeniu sprzedaży chciano go de facto odesłać do Długów Krajowych. Według niego w decyzji Urzędu Zwierzchniego z 9 grudnia 1652 r. odesłano do zabezpieczenia przez Długi Krajowe (zamiast zabezpieczenia na dobrach) tylko tych wierzycieli, którzy sami sobie tego życzyli.
Nadto przeciwnicy „wyłudzili” (erschlichen) 28 września 1668 r. na dworze cesarskim ogólne Potwierdzenie (Confirmation) orzeczenia, które z kolei zostało zatwierdzone przez Urząd Zwierzchni 18 października 1669 r. Przeciwnicy wysłali je 25 sierpnia 1670 r. do Głogowa i zażądali „niepotrzebnego z tego tytułu Recepisse” (potwierdzenia odbioru). Do kwestii tej wrócimy później (§ 42).
Owo Potwierdzenie nazywane jest w aktach „Listem Pokoju” („Ruhe-Brief”) i jawi się jako „podejrzane”:
ze względu na (duże) odstępy czasu od wydania orzeczenia (8.07.1667, zob. wyżej § 36) do Potwierdzenia (28.09.1668), stąd do Zatwierdzenia („Notification”) (18.10.1669) i wreszcie do doręczenia do Głogowa (25.08.1670),
ze względu na „szczególną Praecaution (środki ostrożności) z recepisem”,
ze względu na treść – podano w nim bowiem trzy „orzeczenia prawne”, ale ich nie wyszczególniono. W późniejszym piśmie (30 sierpnia 1690 r., § 39) jezuici powołują się na orzeczenie klasyfikacyjne komisji z 1652 r. oraz na wspomniany już Atestat z 9 lipca 1667 r., w którym roszczenie Rechenbergów zostało wykluczone. „Jednakże tego (Atestatu) nie można nazwać orzeczeniem prawnym: a tym bardziej nie mogło być ono za takie uznane na Dworze”.
ze względu na różnice pomiędzy odnalezionymi egzemplarzami tego Potwierdzenia z 28 września 1668 r.
Oto te dwa egzemplarze owej Cesarskiej Decyzji [28]:
Pierwszy egzemplarz Potwierdzenia adresowany do Śląskiego Urzędu Zwierzchniego we Wrocławiu:
„Leopold.
Mając na uwadze najuniżeńsze prośby czcigodnego Naszego drogiego i pobożnego O. Augustina Geynizii SJ, kapłana, Rektora Kolegium we Wrocławiu i Administratora majątku Przemków [Cesarz] odnosi się do decyzji wydanej przez Królewski Urząd Zwierzchni 9 grudnia 1652 r. Decyzja Krajowej Komisji ds. Długów z 8 lipca 1667 r. zostaje zatwierdzona, włącznie z wykluczeniem rodu Rechenberg („nie stawiających się pretendentów, zawezwanych pod rygorem utraty praw[sub poena praeclusi adcitirte]”).
Cesarz Leopold nakazuje Urzędowi Zwierzchniemu: „W tej sprawie chronić zainteresowane strony (Parthen) i nie podejmować żadnych działań przeciwko nim, ani też nie zezwalać nikomu innemu na czynienie tego, lecz pozostawić ich w spokoju; o czym Wy i Wasi ludzie dowiecie się, by czynić sprawiedliwość i w tym względzie z posłuszeństwem wypełniać Naszą najłaskawszą Wolę i Zamiar. Pozostajemy etc. Dano w Ebersdorff (Ebersdorf) 28 września 1668. Naszego Panowania etc. Leopold.
Jo. Hartw. C. de Nostiz Ad. Mandat.
R.B. Cancell. Sae.Caes.Reg.
Maj. Propr.
Do Królewskiego Urzędu Adolph Wratislav.
Zwierzchniego na Śląsku C. de Sternberg
Drugi egzemplarz Potwierdzenia dla Śląskiego Urzędu Zwierzchniego we Wrocławiu:
„Fragment, który G.C. hrabia v. Proskau załączył pod datą[wpłynięcia] 19 lutego 1711 r.”
Cesarz potwierdza, że orzeczenia prawne, które O. Geyniz przytoczył w swojej prośbie, a także „Transakcja” (Ugoda) zawarta z Georgiem Christophem baronem von Proskau, „przysłużyły się ostatecznemu pokojowi i dobru zarówno Towarzystwa Jezusowego (S.J.), jak i owym oraz innym Wierzycielom”. Jako „panujący król w Czechach, suwerenny książę na Śląsku i książę w Głogowie” zatwierdza on „z dobrze przemyślanym zamiarem, po dobrej, uprzedniej naradzie i z prawym sumieniem, wyżej zamieszczone (wydrukowane powyżej) trzy instrumenty [dokumenty] i prawne orzeczenia”. Kontynuuje: „...i mocą tego listu myślę, stanowię i chcę, aby te trzy instrumenty i prawne orzeczenia we wszystkich swoich treściach, punktach i klauzulach, o ile dotyczą one spraw kredytowych Przemkowa, były dobre, ważne i prawomocne, a także by zainteresowane tym strony mocno i niewzruszenie ich przestrzegały i w żaden sposób nie postępowały wbrew nim, ani też by nie podejmowano przeciwko nim żadnych innych działań; lecz by wszelkie ich wzajemne, mając na uwadze (intuitu) wspomniany majątek Przemków, pretensje (roszczenia), prawa i roszczenia, a także te, które mogliby ewentualnie posiadać z tego powodu, były całkowicie wygaszone, uchylone i załatwione.”
„I nakazujemy niniejszym najłaskawiej wszystkim bez wyjątku Naszym mieszkańcom i poddanym, a także podległym władzom, wyższym i niższym sądom, jakiejkolwiek godności, stanu, urzędu czy natury, które w Naszym Księstwie Śląskim się znajdują, w szczególności zaś Naszemu obecnemu i przyszłemu Urzędowi Zwierzchniemu i Starostwu Krajowemu Naszego Księstwa Głogowskiego; aby nad wyżej zamieszczonymi trzema orzeczeniami prawnymi, a także nad polubowną Transakcją i Naszym z tego wynikającym najłaskawszym Potwierdzeniem, roztoczyli ochronę i egzekucję prawa, by sami przeciwko niemu nic nie czynili ani nie działali, a także by innym na takie działania nie pozwalali; lecz by pozostawili zainteresowane strony w całkowitym spokoju, pod rygorem Naszej surowej kary i niełaski. Na dowód czego to Nasze królewskie, najłaskawsze Potwierdzenie zostało przez Nas podpisane i wzmocnione wiszącą, większą pieczęcią Cesarską i Królewską. Dano w Ebersdorff, dnia 28 września Roku 1668. Naszego Panowania etc. Leopold.”
§ 37: Z braku akt nie wiadomo, jak na to zareagowali opiekunowie[rodziny Rechenberg]. Ponownie zwrócili na siebie uwagę dopiero 9 lipca 1670 r., wnosząc skargę do starosty krajowego, że pomimo wszystkich otrzymanych z Dworu rozkazów i dekretów urzędowych, immisja nadal nie nastąpiła. Proszą oni teraz o przeprowadzenie immisji w Przemkowie w ramach „Terminu Saskiego” [29]. Autor [raportu] zaznacza tu, że była to bardzo śmiała prośba, zważywszy na pozycję, jaką zajmował Georg Christoph v. Proskau (zob. wyżej § 8). Nie należy się więc dziwić, że Urząd Głogowski, a nawet Urząd Zwierzchni, zawsze miały na uwadze to, by „postępować z młodym chłopakiem nader delikatnie i ostrożnie (mit dem Knaben Absolon)”. Jeszcze więcej względów trzeba było okazać Towarzystwu Jezusowemu („a więc tym mniej śmieli porywać się na potężne Towarzystwo”).
§ 38: Mimo to, w swoim dekrecie z 18 lipca 1670 r. Urząd Głogowski wziął pod uwagę słuszną sprawę. Dlatego Proskau napisał do Ojca Geyniza i jego kolegium, jako poręczycieli („Evictores”), a 15 sierpnia 1670 r. powiadomił Urząd Głogowski, że opiekunowie Rechenbergów powinni zwrócić się do jezuitów, którym to on już zapowiedział spór („litem denunciret”).
§ 39: Po upływie „Terminu Saskiego” opiekunowie zaprotestowali (wpłynęło 18 sierpnia 1670 r.) przeciwko dalszej zwłoce i odesłaniom, i obstawali przy zadekretowanej immisji [30]. Ojciec Geyniz wreszcie odpowiedział na to 30 sierpnia 1670 r.:
Wielokrotnie składano żądanie zwrotu długu w Królewskim Urzędzie w Wielkim Głogowie i za każdym razem udzielano na nie odpowiedzi. Jeśli chodzi o dług, który łącznie z odsetkami ma wynosić 10 000 talarów rzeszy (Rthl.), został on w swoim czasie przedłożony w Królewskim Urzędzie Zwierzchnim we Wrocławiu i z tamtejszym orzeczeniem klasyfikacyjnym z 9 grudnia 1652 r. nie została włączona [do zaspokojenia], lecz wykluczona; w kolejny spór (skargę) się nie wdawał, ani nie został wysłuchany.
Uwaga autora[raportu]: 1. przynosi to „złą sławę” orzeczeniu klasyfikacyjnemu, które powinno jedynie uznawać roszczenia lub je oddalać, a nie wykluczać z procesu (excludieren); 2. jest to hańbą dla instancji, które ani nie wdawały się w skargi, ani ich nie wysłuchiwały.
Następnie Towarzystwo [Jezusowe] dochodzi z tytułu „powrotu lub zwrotu mienia” (Wider- oder Zurückfalls) kwoty 7 000 talarów, łącznie z podwojoną kwotą narosłych w międzyczasie odsetek. Zależności w tej kwestii wyjaśnione są w tekście bardzo zawiłymi słowami. Chodzi o następującą sytuację: Hans v. Rechenberg na Sycowie (Wartenberg) i w Borowie Polskim (Windisch-Bohrau), urodzony w 1550 r., miał trzy córki (Marianne, Annę i Helenę) oraz syna Hansa Georga. Hans Georg odziedziczył dobra i zapisał je męskim członkom rodu Rechenberg, „którzy byli najbliżej spokrewnieni” (die zunächst gesippet seyn), a mianowicie Melchiorowi na Sławie (Schlawa). Siostrom zapisał po 7 000 talarów z zastrzeżeniem, że w razie śmierci którejś bezpotomnie, suma ma być podzielona między żyjące siostry. Anna (po mężu v. Berg) zmarła bezdzietnie przed Heleną, tak więc jej 7 000 talarów przypadło Helenie, jednakże tylko w połowie, gdyż druga połowa należała się Marianne. Helena wyszła za mąż za Ernsta v. Sprintzensteina. Ten w imieniu swojej żony podważył dziedziczenie dóbr przez Melchiora. Sprintzenstein wygrał sprawę. Helena zapisała majątki swojemu mężowi. Zmarła w 1628 r. Sprintzenstein w 1630 r. ożenił się po raz drugi z Eleonorą hrabiną v. Harrach. W swoim testamencie z 1639 r. ustanowił swoją drugą żonę dziedziczką przedwstępną (Vor-Erbin), a jezuitów dziedzicami ostatecznymi [31]. Owe 7 000 talarów[32] miało zatem przypaść małżonce pana v. Sprintzensteina, a do niej należało prawo dochodzenia ich z dóbr borowskich (Buhrauschen Gütern). Przy potrąceniu roszczeń z tym długiem, spadkobiercom Leo Kropello wciąż by się coś jeszcze z tego należało.
Co się zaś tyczy reszty pieniędzy z kupna Przemkowa, spadkobiercy rodziny Rechenberg powinni byli odwołać się do zdeponowanych w sądzie pieniędzy, a nie do dóbr przemkowskich lub spadkobierców Leo Kropello. Na ich żądania odpowiadano już w różny sposób. Ponadto informuje się ich i odpowiada, że zarówno Cesarski i Królewski Majestat zatwierdził orzeczenie Urzędu Zwierzchniego z 9 grudnia 1652 r., jak i Głogowska Krajowa Komisja ds. Długów, a po trzecie wykluczenie potwierdza „Atestacja Komisji”, wskazując, że ponieważ Rechenberg nie stawił się przed Komisją ani osobiście, ani przez pełnomocnika, podlega tym samym karze wykluczenia (Ausschluss).
Dlatego on [O. Geyniz] prosi o ochronę i oddalenie nieuzasadnionych roszczeń majątkowych rodu Rechenberg.
Autor zwraca uwagę, że o. Geyniz do pewnego stopnia nie pozbawiony jest racji, po czym przedstawia genealogię Rechenbergów z Borowa Polskiego. Potwierdza również istnienie wspomnianego testamentu. Skoro jednak Anna v. Berg zmarła bezdzietnie przed Heleną v. Sprintzenstein, owe 7 000 talarów przeszło na siostrę, ale tylko w połowie, zważywszy, że Marianne v. Mühleim (druga siostra) pozostawiła dwoje dzieci. W ich imieniu Christoph v. Hohberg, występując jako opiekun obok Sprintzensteina, rzekomo zaprotestował przeciwko dziedziczeniu dóbr. Ponadto, po bezdzietnej śmierci Heleny v. Sprintzenstein dzieci te z mocy prawa i bez testamentu powinny były odziedziczyć po pierwsze jej własne 7 000 talarów, po drugie – pozostałą połowę Anny v. Berg, oraz po trzecie – całe majątki należące do Heleny [33].
Niemniej o. Geyniz myli się co do faktów i ich zastosowania: przeoczył on, że Bora [34], będąca gniazdem rodowym sycowskich Rechenbergów, to nie to samo co położony w księstwie żagańskim majątek Borów (Buhrau) Rechenbergów z Przemkowa. Jak widać, te 7 000 talarów musiało stanowić obciążenie hipoteczne na majątku Syców, i każdy, kto by się ich domagał, musiałby przejąć na siebie także pozostałe obciążenia z tego wynikające. Jest więc bezsporne, że ród Rechenberg nie mógł zgodzić się na taką kompensację.
§ 40: Ponieważ Ojcowie Jezuici, poprzez propozycję kompensacji – nawet jeśli skierowaną do niewłaściwej linii rodu – w zasadzie uznali roszczenie, opiekunowie (Rechenbergów), „biorąc pod uwagę potęgę przeciwników”, w dniu 19 grudnia 1670 r. zaproponowali powołanie komisji. Na tej podstawie nakazem urzędowym z 31 grudnia 1670 r. zażądano, by baron v. Proskau jako posiadacz i administratorzy Sycowa jako gwaranci (Evictori) zajęli w tej sprawie pisemne stanowisko.
Oświadczenie Proskaua z 23 lutego 1671 r. dotarło wprawdzie dopiero 2 marca, ale ograniczało się jedynie do ponownego odesłania do jezuitów, z dołączoną radą, by jednak zarządzić immisję w Sycowie [35]. Opiekunowie zaprotestowali pod datą 10 kwietnia i oświadczyli, że jeśli „wejdą oni w układy z jezuitami”, to nie powinno to przynieść szkody roszczeniom rzeczowym ich podopiecznych. Protest ten starosta krajowy przyjął do wiadomości 2 czerwca 1671 r.
Ponieważ jezuici nie odpowiedzieli ani na jedno, ani na drugie pismo, po dłuższym oczekiwaniu opiekunowie poprosili Urząd Zwierzchni o stosowne zarządzenie, a pod datą 2 marca 1672 r. zażądali raportu. Później, 31 marca 1672 r., powtórzyli swoje żądanie: „By wprowadzono w życie ową immisję, uznaną i nakazaną w tak wielu reskryptach i zarządzeniach, w trybie natychmiastowym (brevi manu); by trwała ona dopóty, dopóki (ich roszczenia) co do kapitału, odsetek i wszelkich kosztów pobocznych (quoad fortes, usuras ac omnia accessoria) nie zostaną zaspokojone”.
(Tłumaczenie z języka łacińskiego dokonał dr Wolfgang Wendel, Limburg)
Uświęcony Cesarski Majestacie, Panie najłaskawszy. Przez kilka lat nasze Towarzystwo znajdowało się w prawowitym posiadaniu majątku Przemków, leżącego w Księstwie Głogowskim. Towarzystwo przekazało ów szacowany na ponad 50 000 (florenów) majątek Georgowi baronowi v. Proskau pod warunkiem, że zostanie wpłacone i zabezpieczone 20 000 (florenów) dla Kolegium, które właśnie w tym czasie było budowane w Opolu, aby móc w zamian nabyć coś dla użytku i na utrzymanie Kolegium w Księstwie Opolskim, oddalonym od Księstwa Głogowskiego.
Towarzystwo odstąpiło swój ogromny majątek kierując się dobrą wiarą i mając widoki oraz przypuszczenia na nabycie w zamian za 20 000 (florenów) dóbr w Księstwie Opolskim po zrealizowaniu wcześniejszego przeniesienia własności; znane jest zapewne późniejsze rozporządzenie Waszego Uświęconego Majestatu stanowiące, iż kościołom nie wolno kupować żadnego majątku ziemskiego, z wyłączeniem możliwości wniesienia o to podania do Jego Uświęconego Majestatu; błagam najuniżeniej Twój Uświęcony Majestat, abyś po łagodnym rozważeniu sprawy zechciał wydać nam zezwolenie na zakup nieruchomości; tak abyśmy mogli, mieszcząc się w kwocie poniżej 20 000 (florenów), nabyć coś sąsiedniego lub korzystnego dla tegoż Kolegium w Opolu, czy to na raty po 2 000 lub 3 000, czy też wydając całą sumę 20 000 naraz, w zależności od tego, jaka nadarzy się okazja wynikająca z wygody, bliskiego sąsiedztwa i opłacalności zakupu.
Trwając w swych błaganiach u stóp Uświęconego Cesarskiego Majestatu,
Najniższy sługa w Chrystusie,
Wenceslaus Schwertser S.J.
Rektor Kolegium w Opolu
Następnie, dnia 6 stycznia 1674 r., cesarz nakazał Urzędowi Zwierzchniemu:
Należy wysłuchać w tej sprawie Stanów Opolskich, jak również zebrać informacje w Głogowie, o co dokładnie chodzi z owym zbyciem dóbr w Przemkowie, tak aby następnie odpowiednio móc sformułować rezolucję w odpowiedzi na petycję.
W rezultacie wysłano stosowny rozkaz do dwóch starostów krajowych. Pod datą 2 lutego 1674 r. starosta głogowski donosi do „wielce czcigodnego Urzędu Zwierzchniego”:
Z tego, co można wywnioskować z rejestrów urzędowych, jest rzeczą bezsporną, że pułkownik Leo Kropello kupił Przemków od Hansa Wolfa v. Rechenberga za 146 000 talarów i ustanowił spadkobiercami Towarzystwo Jezusowe. Z powodu ciążących na nim gigantycznych długów Towarzystwo Jezusowe (T.J.) nigdy nie trzymało Przemkowa „pod swoją stopą” (w pełni w swoim zarządzie). Poza tym wdowa po Leo Kropello („Mitzlaffowa”) miała rzekomo pobrać na swój pożytek tysiące talarów. Po jej śmierci Towarzystwo Jezusowe wraz z jej synem z pierwszego małżeństwa Georgiem Christophem baronem v. Proskau zawarło układ (kontrakt), by odstąpić mu dobra w Przemkowie. Miały one również przed Królewskim Urzędem w Głogowie zostać „należycie wydane i przekazane” (ordentlich tradiert und verleicht). Co do treści wspomnianego kontraktu, który w tym wypadku mógłby udzielić najlepszych wyjaśnień, a także co do testamentu Kropello – w Kancelarii Urzędowej nie ma żadnych śladów. Choć pismo poświadczające tradycję (przeniesienie) lub nadanie dóbr miało opierać się na tymże kontrakcie, on sam nigdy nie został przedstawiony do zatwierdzenia. Spadkobranie T.J. jest powszechnie wiadome i również formalnie uznane od czasu orzeczenia Urzędu Zwierzchniego z 12 grudnia 1652 r., w którym uregulowano kwestię zadłużenia przemkowskiego. Byłoby zatem prawne i sprawiedliwe, aby chronić sprzedaż, w której spadkobiercami na podstawie testamentu Kropello zostało ustanowione T.J. Zwrócono również uwagę na to, że cesarskie rozporządzenie zabraniające nabywania nieruchomości przez duchowieństwo nie było wtedy jeszcze ogłoszone, więc ojcowie T.J. mogli w majestacie prawa posiadać dobra przemkowskie tak samo jak posiadali te w Sycowie.
§ 45: Ponieważ dalszy bieg wydarzeń nie należy do rzeczy, „nasza relacja przechodzi zatem do tego, co opiekunowie rodu Rechenberg podjęli w następnej kolejności”. Skierowali oni do Głogowa ponowną skargę (12 lutego 1676 r.):
Podopieczni ci nie mogli dojść sprawiedliwości, więc wnieśli prośbę o zaspokojenie wierzytelności w ciągu 14 dni, a w przeciwnym razie o zasądzenie immisji. Dodali od razu, że w przypadku gdyby jezuici odrzucili obydwie propozycje z 1673 r., chcą załączyć wspomnianą wcześniej protestację (§40) [38]. W dniu 12 marca 1676 r. otrzymali świadectwo poświadczające („Recognitation”).
Tego samego dnia starosta krajowy wysłał „dość surowe Monitorium” (pismo przypominające) do jezuitów:
Ojciec Rektor w Opolu ma złożyć stosowne oświadczenie i wyjaśnienie, w przeciwnym razie „dekretowana będzie owa żądana immisja, jakkolwiek bardzo niechętnie byśmy do tego przystępowali”. W odpowiedzi z 20 kwietnia, doręczonej 9 maja 1676 r., o. Rektor stał na stanowisku, że sprawę należy oddalić i „prosi, by więcej go nie napastowano”.
§ 46: Pod datą 17 grudnia 1676 r. opiekunowie zażądali, aby poprzez sędziego dworskiego ze Szprotawy zostało „urzędowo przekazane (intimiert) 14-dniowe ostrzeżenie”, a w razie odmowy – zarządzono wcześniej anonsowaną immisję i utrzymano ją tak długo, aż podopieczni zostaną w sprawach „kapitału oraz odsetek (interesów), szkód oraz kosztów całkowicie zaspokojeni”. Żądanie to zostało ponowione 17 lutego 1779 r.[prawdopodobny błąd w oryginale, chodzi o 1679].
§ 47: Z powodu bliskiej pełnoletności spadkobierców [39] opiekunowie musieli najpierw zająć się podziałem spadku, a po jego uregulowaniu (5 sierpnia 1682 r.) spadkobiercy wzięli się za sprawę „...teraz na poważnie”: poprosili o sądowe zajęcie wierzytelności na 10 000 florenów, zabezpieczonej konsensem na należących do hrabiego v. Proskau Piotrowicach (Petersdorf). 15 czerwca 1686 r. Proskau doniósł Urzędowi[w Głogowie] w związku z ponownym żądaniem immisji: Rechenberg, podobnie jak inni wierzyciele, rzekomo nie stawił się na postępowanie upadłościowe (konkurs) w Przemkowie, dlatego ojcowska wierzytelność została wykluczona. Samo roszczenie jest rzekomo „in illiquido” (niejasne lub niemożliwe do spełnienia z powodu niewypłacalności), a Rechenbergowie powinni zatem zostać odesłani na drogę zwykłego procesu sądowego przeciwko jezuitom.
Spadkobiercy poprosili teraz o spotkanie z hrabią Proskau i jezuitami, jednocześnie prosząc o zawieszenie zakazu (inhibicji) dotyczącego pieniędzy z Piotrowic. Spotkanie wyznaczono na 11 października, lecz pozostało ono bezowocne. Ponowne spotkanie 24 stycznia 1687 r. nie przyniosło lepszego rezultatu.
§ 48: Spadkobiercy Rechenbergów próbowali teraz porozumieć się z Proskauem pozasądowo. W tym celu 29 czerwca 1690 r. wysłali do niego poselstwo. Odpowiedź nadeszła 3 sierpnia. Zaoferował on kilkaset florenów, które jednak „z powodu [ich] znikomości wielkodusznie odrzucono”.
Ponownie wystąpili do cesarza, ponieważ ani polubowne porozumienie, ani oferta powołania komisji nie doszły do skutku, a niższe instancje nie odważyły się wdrożyć w życie cesarskich rozkazów i własnych zarządzeń. Pod datą 23 września 1691 r. poprosili o immisję, aby w ten sposób odzyskać kapitał (sumę kupna), odsetki narosłe z powodu długotrwałego procesu, a także odszkodowanie i zwrot kosztów.
Spadkobiercy zwracają uwagę na to, że o. Geynizowi SJ ze strony Urzędu Wielkogłogowskiego wielokrotnie nakazywano zapłatę pod groźbą immisji. O. Geyniz miał odpowiedzieć, że ani on, ani jego przełożeni nie mogą być pociągani do odpowiedzialności z tytułu tego roszczenia, ponieważ zaległe pieniądze z kupna nie ciążą już na Przemkowie, lecz odesłano je na Konsensy Krajowe i Ochelhermsdorffskie (Orzeczenie z 9 grudnia 1652 r., zob. § 28, 29). W ten sam sposób oddalone zostało również drugie roszczenie na kwotę 10 000 talarów. Rechenberg argumentuje przeciwko temu, że orzeczenie to opierało się na złych informacjach i błędnych założeniach, a mianowicie na urzędowej decyzji z 1630 r. Decyzja ta mówiła jedynie, że zaakceptowano konsensy dotyczące dóbr ziemskich Księstwa Głogowskiego i majątku Ochelhermsdorf. Wierzyciele mieli natomiast przeciwko temu protestować i nie zdeponowali swoich obligacji. Jednakże nie można jego przodka odsyłać po zapłatę do pieniędzy z konsensów, ponieważ w tejże decyzji sprzedającego ani bezpośrednio, ani pośrednio nie wezwano do przyjęcia tychże pieniędzy, a zatem go ona nie wiąże. Zresztą w odpowiednim czasie wniesiono w tej sprawie apelację (12 grudnia 1652 r., § 30). Roszczenie na kwotę 10 000 talarów rzekomo nigdy nie zostało przez Urząd Zwierzchni oddalone. Wręcz przeciwnie, wobec jezuitów wydano zarządzenie, w którym zapowiedziano immisję (8 lutego 1664 r., § 34). Ta jednak nie została wyegzekwowana. Ponieważ obecnie nie można osiągnąć polubownego porozumienia, jest on zmuszony ponownie wkroczyć na drogę sądową [40].
§ 49: Następnie z Wiednia nadszedł do Urzędu Zwierzchniego „ostry reskrypt” z 23 stycznia 1692 r.: polecono, by we właściwym miejscu zbadano, dlaczego sprawa się przeciąga „i by baron von Rechenberg nie był wstrzymywany; lecz by wymierzono mu sprawiedliwość zgodnie z prawem”. W rezultacie Urząd Zwierzchni wydał 11 lutego (urzędowo doręczone 9 maja 1692 r.) rozporządzenie dla Urzędu w Głogowie, „aby jak najszybciej administrować sprawiedliwość”. Zamiast tego zapadła teraz cisza. „I tak oto nadzieja, która zdawała się być tak obiecująca dla rodu v. Rechenberg, znów znikła niczym cień”.
§ 50: Ten zastój miał następującą przyczynę. Proskau poczuł się teraz na tyle odważny, że postanowił zapłacić jezuitom – którzy tak długo i wiernie chronili go przed Rechenbergami „nie tylko publicznie, ale także poprzez potajemne działania (Trieb-Werk), jako szczerzy, poczciwi mężowie” – odwdzięczając się im „tą samą monetą, tak jak obaj razem zapłacili baronom von Rechenberg”. Rechenbergowie przyglądali się tej grze z daleka w nadziei, że dojdzie do zerwania owego sojuszu.
Sprawa polegała na tym, że Proskau miał odnowić urbarz piwowarski (Brau-Urbar) dla Przemkowa w Kamerze Śląskiej. Kosztowało to jednak 5 000 florenów. Zażądał od jezuitów, aby zadbali o to, by nie musiał płacić, albo żeby przejęli chociaż część tej sumy. Jak zwykle jezuici zignorowali również ten wniosek Proskaua milczeniem. Z tego powodu Proskau przegapił termin na złożenie środków odwoławczych i nie pozostało mu nic innego, jak uregulować żądaną wpłatę. W związku z tym zaprotestował 12 grudnia 1692 r. w Głogowie i odmówił zapłacenia pozostałych 15 000 florenów, które wciąż był winien jezuitom z tytułu układu o Przemków (zob. §§ 28, 44). Jezuici, poinformowani o tym 13 grudnia 1692 r., zareagowali na to milczeniem. Prawdopodobnie nie chcieli dopuścić, by sprawa stała się publiczna i wyszło na jaw, że dali się Proskauowi „wywieść w pole”. Dopiero w nowszych czasach wdowa po jego synu, Georgu Christophie von Proskau [41], miała rzekomo zapłacić 7 000 talarów.
§ 51: Ponieważ z tej afery nic nie wyszło, spadkobiercy Rechenbergów wystąpili z nową propozycją datowaną na 18 kwietnia 1696 r. (wpłynęła 3 maja 1696 r.). Poprosili o powołanie komisji delegowanej („Commissio delegata”), która miała zbadać ich roszczenia i zaproponować ugodę lub przygotować sprawę „do Najwyższej Decyzji”. Pod datą 25 czerwca cesarz zażądał od Urzędu Zwierzchniego raportu po uprzednim wysłuchaniu strony przeciwnej. Hrabia v. Proskau został wezwany 26 lipca do zajęcia w tej sprawie stanowiska. Odpowiedź z Głogowa nadeszła dopiero 15 grudnia: Proskau w końcu, „dość opieszale oznajmił”, że roszczenie Rechenbergów jest bezpodstawne i w związku z tym powinno zostać oddalone. Stwierdził, że powinien być chroniony przed żądaniami Rechenbergów, ponieważ ich wierzytelność została prawomocnie oddalona („re iudicata und confirmata”).
Autor dodaje w tym miejscu: „Nie ważyłbym się ganić takich zarzutów ani raportu urzędowego; gdyby nie fakt, że Urząd Zwierzchni sam nie odpisał 9 lutego następnego roku (1697): »Zarzuty te nie są przecież w żaden sposób udokumentowane: dlatego zarówno Proskau, jak i Urząd powinni złożyć lepszy raport«”.
„Urząd przełknął tę gorzką pigułkę” i uprzejmie acz stanowczo poprosił hrabiego v. Proskau, aby wypowiedział się na ten temat w obszernej „dedukcji” i załączył odpowiednie dokumenty (15 marca 1657[sic! prawdopodobny błąd w oryginale, chodzi o 1697 r.]).
Proskau pozostał dłużny odpowiedzi. Ponieważ w ten sposób nic nie mogło się wydarzyć, zadziałało to również na niekorzyść Rechenbergów.
§ 52: Po tym, jak 16 czerwca 1702 r. spadkobiercy Rechenbergów stanowczo i zdecydowanie zwrócili się do Dworu, otrzymali 27 lipca następujący reskrypt:
Przypomina się w nim o rozkazach z
20 czerwca 1654,
28 listopada 1655,
17 sierpnia 1661,
23 stycznia 1692,
które jednak aż do dzisiaj nie zostały wykonane, a o stanie sprawy nie zdano relacji. A zatem był to ponowny rozkaz, by pomóc suplikantowi Rechenbergowi w dojściu jego praw lub, w razie konieczności, złożyć rychły raport.
Pod datą 18 sierpnia 1704 r. Urząd Zwierzchni przekazał urzędowi w Głogowie kopię poprzedniego reskryptu.
§ 53: Teraz sprawą zajął się starszy brat (Leopold), który służył jako wiceprezydent Śląskiej Kamery. Na swój wniosek (z 29 grudnia 1704 r.) otrzymał on 10 lutego 1705 r. zarządzenie Urzędu Zwierzchniego dla Głogowa: Spadkobiercy zmarłego w międzyczasie Georga Christopha II hrabiego v. Proskau [42] powinni albo zawrzeć ugodę polubowną, albo zadośćuczynić Rechenbergom na drodze sądowej.
Wydawało się teraz, że sprawa zmierza do pomyślnego finału, tym bardziej że Leopold v. Rechenberg doprowadził do wydania jeszcze ostrzej sformułowanego zarządzenia dla urzędu w Głogowie, by bezzwłocznie wyegzekwować należności. Jednakże pod datą 30 marca 1705 r. jego siostra, Eleonore Konstantia v. Reibold, wniosła protest przeciwko wypłacaniu pieniędzy pod jej nieobecność, „...pod karą podwójnego zwrotu (rekompensaty)” [43]. Urząd przyjął protest bez zastrzeżeń i poinformował hrabiego v. Proskau jeszcze tego samego dnia.
§ 54: W ten sposób promyk nadziei znów zniknął, a w 1706 r. do dworu w Wiedniu dotarła kolejna skarga rodu Rechenberg. Dnia 18 czerwca 1706 r. cesarz zażądał od Urzędu Zwierzchniego złożenia raportu w ciągu 8 dni. Urząd Zwierzchni sporządził go dopiero z datą 12 lipca, informując, że Proskauowie opóźniali proces, nie wnosząc do niego niczego prawnie uzasadnionego.
Rechenbergowie nie wiedzieli jednak nic o tym raporcie i w międzyczasie po raz kolejny złożyli petycję. W efekcie w dniach 1 i 2 sierpnia 1706 r. nadeszły dwie różne odpowiedzi:
Odpowiedź na raport Urzędu Zwierzchniego odsyłała sprawę na drogę sądową, a strona przeciwna „miała być zobowiązana do należytego podjęcia sporu (wdania się w spór) z baronami von Rechenberg”.
Druga odpowiedź, wydana na ponowną petycję, kategorycznie domagała się natychmiastowej zapłaty.
Obie odpowiedzi nadeszły, ale obydwu nie wykonano!
§ 55: Po zaciętej wymianie korespondencji zapadła teraz cisza trwająca kilka lat. Dopiero 28 lipca 1710 r. rodzina v. Rechenberg zażądała powołania komisji. Odpowiedź na ten wniosek (z 1 sierpnia) odsyłała na zwykłą drogę sądową, a przynajmniej tak głosiło rozporządzenie Urzędu Zwierzchniego z 18 sierpnia 1710 r.
W międzyczasie Leopold v. Rechenberg, pełniący funkcję wiceprezydenta Kamery, został wezwany na dwór. Został tam bardzo łaskawie przyjęty, zapewniono go o stanowisku prezydenta, podniesiono do godności hrabiego [44], obdarowano bogato zdobionym portretem cesarza, a jego małżonce obiecano pensję po jego śmierci.
9 września Leopold v. Rechenberg przekazał w imieniu swoim, swojego brata i siostry podpisaną przez nich dedukcję (wywód prawny) z zastrzeżeniem, że szkody i koszty zostaną naliczone osobno. Spowodowało to wydanie 12 września reskryptu (który wpłynął 10 października 1710 r.), wzywającego stronę przeciwną do wejścia na zwykłą drogę prawną. Jednakże wiceprezydent Kamery wolał krótszą ścieżkę do uregulowania swojego roszczenia i poprzez usilne negocjacje uzyskał cesarski rozkaz nakazujący staroście krajowemu w Głogowie znalezienie sposobu i środków na osiągnięcie porozumienia między obiema stronami oraz zdanie o tym raportu.
W związku z tym Urząd wezwał hrabiego v. Proskau, by ten stawił się 9 stycznia następnego roku w celu zawarcia ugody. Jeszcze 23 grudnia nadszedł reskrypt nakazujący dopilnować, by doszło do ważnej i wiążącej ugody, a Rechenbergom dopomożono w uzyskaniu ich należności.
§ 56: Mnogość reskryptów o odmiennych treściach zaszkodziła sprawie. Proskau wybrał sobie ten, który zalecał wniesienie sprawy na drogę sądową, z kolei Rechenberg preferował polubowne porozumienie. Proskau udał się więc do Wiednia, aby „znów zburzyć to dobro, które zbudował wiceprezydent Kamery”. W efekcie na spotkanie, na którym Rechenberg pojawił się osobiście, Proskau przysłał jedynie pełnomocnika. Pełnomocnik ten nie miał jednak upoważnienia do składania jakichkolwiek ofert ani ich akceptowania. Rechenberg naciskał teraz, aby Proskau stawił się osobiście. Termin wyznaczono na 27 lutego 1711 r., na który Proskau nie przybył, a zamiast tego kazał odczytać pismo z 19 lutego, w którym prosił o oddalenie sprawy i zadeklarował gotowość do udzielenia odpowiedzi w sprawie głównej i wyjaśnienia nieporozumienia.
§ 57: Dalszy bieg sprawy został powstrzymany przez spór między spadkobiercami rodu Rechenberg. Leopold zrzekł się roszczenia do Przemkowa wobec swoich współspadkobierców w zamian za zawieszone, „lecz uzasadnione roszczenia do majątku Syców” [45]. Pozostali spadkobiercy w zamian zrzekli się praw wynikających z przywilejów rodzinnych [46], a tym samym prawa pierwokupu w przypadku ewentualnej sprzedaży jego majątków w Borowie. Prawa wynikające z roszczenia przemkowskiego Leopold przeniósł na młodszego brata, Ulricha Maximiliana.
Ulrich Maximilian powierzył Leopoldowi, który musiał podróżować do Wiednia, prowadzenie negocjacji w jego imieniu. Leopold zażądał jednak czegoś w rodzaju nagrody za sukces oraz zwrotu wszystkich poniesionych kosztów. Opłata za tytuł hrabiowski trochę go kosztowała – „chociaż predykat Wysoko- i Wielmożny (Hoch- und Wohlgeboren) otrzymał darmo”. Chciał więc obciążyć brata również częścią owych kosztów i posłał mu rachunek. Ponieważ wysokość rachunku nie przypadła Ulrichowi Maximilianowi do gustu tak bardzo, jak jego stary tytuł baronowski, Leopold „zirytował się” na niego, wystawił mu rachunek za koszty procesu i zażądał aby Ulrich Maximilian kontynuował proces na własny koszt, zachowując jednak dla siebie ewentualną premię za sukces. Ulrich Maximilian wcale nie chciał na to przystać. Ostatecznie jednak zgodzili się, że Ulrich Maximilian przejmie wszystkie koszty. Odsetki narosłe od wierzytelności przemkowskiej miały stanowić jego własność, którą mógł swobodnie dysponować i zarządzać.
§ 58: Po tym, jak Ulrich Maximilian zdołał pokryć te wydatki, nabrał nowej ochoty do wyegzekwowania swoich roszczeń o Przemków. Udał się więc do Wiednia i 18 marca złożył na zakończenie pisemnego postępowania „Dedukcję” (wywód prawny) wraz z prośbą o wydanie Cesarskiej Decyzji, jednak z powodu braku środków nie był w stanie wnieść kosztownej apelacji.
To, co z tego wynikło, pozostaje nieznane, ponieważ w wyniku pożaru w Żaganiu (Sagan) (22 sierpnia 1730 r.) wszystkie akta obróciły się w popiół. Pozostał jedynie autentyczny zapis adwokata oraz pokwitowanie od pani v. Reibold (zob. niżej) dotyczące wydania akt z 11 lipca 1729 r., co poświadczył 20 maja 1744 r. okręgowy poborca podatkowy (Kreissteuereinnehmer) Roth.
§ 59: Po śmierci Ulricha Maximiliana w 1725 r. jego uniwersalną spadkobierczynią została siostrzenica, Hedwig Louise baronówna v. Reibold, która w międzyczasie poślubiła Friedricha hrabiego v. Arco (22 maja 1720 r.).
Była ona córką jego siostry, Eleonore Constantii v. Reibold. Przejęła ona prawa matki, udała się na własny koszt do Wiednia i uzyskała reskrypt (12 października 1728 r.): Na jego mocy nakazano hrabiemu von Proskau zawarcie ugody i zażądano złożenia z Wiednia raportu o treści tejże.
§ 60: Ponieważ reskrypt ten nie został wykonany („pozostał bez oddźwięku” – ohne Parition blieb), złożyła ona u księcia Eugeniusza Sabaudzkiego „Memoriał”. W następstwie tego 23 maja 1731 r. cesarz wydał do pani v. Reibold swoją odpowiedź. Po czym wydano kolejny, „bardzo dla niej przychylny, zredagowany reskrypt” (ein favorables als unbefolgt gebliebenes Rescript), który niestety również spłonął w pożarze Żagania.
§ 61: „Według akt, cały ten proces przypomina komedię, w której występują trzy akty. W pierwszym rolę swego rodzaju arogancji i brawury (Übermuths) zagrał Hans Wolf von Rechenberg; w drugim (akcie) musiały za to pokutować jego dzieci i wnuki: W ostatnim widać wprawdzie potomków Rechenberga żyjących w niedostatku i błagających; ale i to, jak zostają pocieszeni.” Hans Wolf rozpoczął proces, dysponując „ogromnym bogactwem”, które wprawdzie ulegało uszczupleniom prawnym, ale mogło być z łatwością oszczędzone. Dzieci i wnuki zostały pozbawione możliwości finansowych „i musiały cierpieć niedostatek, który wykończył ich jak [łamaną] gałązkę, już od 1696 ... aż do 3 maja [47] i miał dać o sobie znać jeszcze bardziej w 1718 r. [48]”. Sukces się nie pojawił. Z kolei długość i koszty tego procesu „będące nadużyciem ich wrogów (die Ueberwucht ihrer Feinde), które to nadużycie zrekompensowało arogancję ich praojca” pozbawiły ich wszystkiego.
§ 62: Jak biedna w majątek (i „potrzebne narzędzia ręczne”/środki do działania) była ostatnia spadkobierczyni przystępująca do procesu, widać jasno z następującego cytatu: „...ale zarazem [jestem] przekonana, że odtąd na Śląsku nastał ów złoty wiek sprawiedliwości poprzez bezstronną Jurysdykcję w swojej prawdziwej wielkości”. Mogła więc dlatego w swojej słusznej, lecz niewystarczająco wspieranej sprawie nie czuć się pozostawiona bez pomocy. Zdawało się, że „do gry wkracza tu boska opatrzność, by zwrócić spadkobiercom tak długo zatrzymywane mienie w tym właśnie momencie, gdy najbardziej tego potrzebują”.
§ 63: Pod datą 15 kwietnia 1737 r. zgłasza się Agnes Eleonore baronówna v. Reibold z petycją z 9 kwietnia do Głogowa: Ze względu na biedę po pożarze w Żaganiu nie była w stanie zgromadzić zniszczonych akt. Prosiła więc o bezpłatne odpisy z rejestratury kancelarii. Stwierdziła, że po śmierci swojej siostry (Hedwig Louise) hrabiny v. Arco jest jedyną dziedziczką barona v. Rechenberg, która rzekomo zgłosiła się z okazji nadchodzącej sprzedaży [49] majątku Przemków.
Z treści odpowiedzi można wywnioskować o istnieniu drugiego pisma (z 6., wpłynęło 8 maja 1737 r.). Najwyraźniej nakazano jej udowodnić swoje prawo do dziedziczenia, a następnie powiadomiono, że jeśli nie będzie w stanie opłacić pełnomocnika prawnego, to o ile jest do tego gotowa, zostanie jej przydzielony z urzędu („von Amtswegen”).
Zgodnie z tym dla jej petycji załączono atestację starosty krajowego, Gustava barona v. Skronsky, w której zaświadcza on, że po śmierci swojej siostry, Agnes jest jedyną spadkobierczynią uniwersalną i nie ma innych spadkobierców (3 maja 1737 r.). Ponadto prosił on wyznaczonego z urzędu adwokata Hakenthala, aby ten zechciał przejrzeć akta, jako że (Agnes) wpadła w tak głęboką biedę, iż „nie jest w stanie opłacić ani prawnika, ani opłat kancelaryjnych (Cantzell. Gebühren)”.
Te trzy dokumenty zostały odnalezione w 1744 r. [50] przez pełnomocnika hrabiego Arco w głogowskiej registraturze urzędowej i posłużyły mu później w replice („Triplic”).
„Contradictor”[51] (przeciwnik procesowy) twierdził w swoich pismach, że roszczenia rodziny Rechenberg zostały 1 września 1737 r. uznane za utracone/wykluczone („praecludiret”). Najwyraźniej „Contradictor” wolała, aby akta były rozpatrywane przez Urząd Zwierzchni we Wrocławiu (i by tam potwierdzono oświadczenia „Cessionarii”[nabywców długów] rodziny Reibold). Upierała się jednak przy swoim „z góry przyjętym mniemaniu o Prekluzji (wykluczeniu)”, ignorując fakt, że jej atestacja z 6 września 1737 r. z powodu prekluzji z 4 września [52] właśnie z powodu wyżej wymienionych trzech pism została zakwestionowana („bardzo podejrzane, czy była to sprawa należytej staranności, czy też wiarygodności”).
§ 64: Prośby spadkobierczyni zostały uwzględnione i uszanowane: przesłała ona „uzyskane Instrumenty (dokumenty)” przewodniczącemu rady Urzędu Zwierzchniego, hrabiemu Philippowi v. Arco, bratu jej szwagra. Ten przekazał je adwokatowi Urzędu Zwierzchniego, Carlowi Siegfriedowi v. Therenheimb. Z obawy przed cenionym na wiedeńskim dworze hrabią Palffym, z którym wdowa po hrabim Proskau wzięła drugi ślub, sam hrabia Arco nie zajmował się jednak na razie dalszym dochodzeniem owych roszczeń ani zdobywaniem kolejnych dowodów z rejestratury Urzędu. Zadowolił się tym, że „w tajemnicy” zalecił je w piśmie likwidacyjnym przed komisją powołaną do uregulowania długów z masy upadłościowej rodu Proskau w Przemkowie. Wynika to z dokumentu poświadczającego doręczenie z dnia 10 czerwca 1743 r.
§ 65: Mówi się (według legendy), że owa petycja Carla Josepha Sala de Grossa, ówczesnego „koncypienta (aplikanta) i protokolanta” Urzędu Zwierzchniego, „z dość zrozumiałych przyczyn, w obecności innych, została potargana i wrzucona do ognia”. Do dziś nie wiadomo jednak nic na temat tożsamości sprawcy i świadków tego incydentu.
(Dla zrozumienia dalszej części historii istotny jest następujący kontekst historyczny: w 1740 r. zmarł Karol VI, a na mocy Sankcji Pragmatycznej władzę przejęła jego córka, Maria Teresa. Wraz z wybuchem pierwszej wojny śląskiej Śląsk przypadł Prusom: 9 marca 1741 r. upadła twierdza Głogów, a 28 lipca 1742 r. zawarto pokój we Wrocławiu i Berlinie. Reforma administracyjna rozpoczęła się wraz z utworzeniem obu Kamer Wojenno-Domenalnych (Kriegs- und Domänenkammern) we Wrocławiu i Głogowie na mocy zarządzenia z 25 listopada 1741 r. Następnie na początku 1742 r. zreformowano sądownictwo na Śląsku. Liczne sądy specjalne, sądy dwunastników (Zwölfergericht), sądy czarowników (Zaudernrecht) i prawo rycerskie (Ritterrecht) zostały zastąpione przez nowo utworzone Sądy Apelacyjne (Gerichtshöfe) we Wrocławiu i Głogowie. Ich oficjalną nazwą była Rejencja Zwierzchnia (Oberamtsregierung). Pomimo nazwy nie był to organ rządowy, lecz czysto sędziowski. Do każdej Rejencji Zwierzchniej wyznaczono prezydenta, wiceprezydenta, dyrektora oraz sześciu radców. Sędziów szybko powołano z grona szlachty z obszaru danego okręgu. Pierwszym prezydentem wrocławskiej Rejencji Zwierzchniej został niedługo wcześniej podniesiony do godności hrabiowskiej hrabia v. Schönaich-Carolath, a w Głogowie został nim hrabia Albrecht v. Reder na Małomicach (Mallwitz) [53], syn nabywcy Przemkowa hrabiego Heinricha Gottloba v. Reder).
§ 66: Hrabia Friedrich v. Arco jako pełnomocnik Agnes Eleonory v. Reibold, swojej szwagierki, dowiedział się pod koniec 1742 r., że pismo likwidacyjne się nie odnalazło. Dlatego pod datą 26 listopada 1742 r. wniósł o „Restytucję w sprawie przekroczenia terminów likwidacji (zgłaszania roszczeń do masy upadłościowej)”. Następnie wydano wezwanie („Citation”) na przesłuchanie przed gremium upadłościowym dóbr Przemków rodziny Proskau („Proßkauischen Concursu Creditorum”) na dzień 18 stycznia 1743 r.
§ 67: Ponieważ sprawa dotyczyła Przemkowa, pozwolono wezwać przed sąd w charakterze przeciwnika procesowego również obecnego właściciela dóbr [54] („...litem denunciren” – zapowiedzieć spór / przypozwać), który to pod datą 5 grudnia otrzymał wezwanie (Ersuchungsschreiben) do Urzędu Zwierzchniego.
§ 68: Dnia 26 grudnia 1742 r. Agnes Eleonora v. Reibold ponownie zwróciła się do urzędu w Głogowie, a także do archiwum w Przemkowie, z prośbą o wydanie niezbędnych akt. Obydwie prośby spotkały się jednak z odmową.
§ 69: Na wyznaczony termin nie stawił się przeciwnik procesowy („Contradictor”) ani nikt inny z uczestników sporu („litis consorte”). Z tego powodu wyznaczono nowy termin na 20 lutego 1743 r. „Contradictor” zdołała jednak wymigać się z uczestnictwa i nie zamierzała nic w tej kwestii podejmować; zanim ktokolwiek w imieniu uczestników sporu się pojawił, nadeszła kolejna wiadomość. Szwagier panny v. Reibold leżał chory w łóżku, a ona sama ze względu na swoje ubóstwo nie mogła wysłać adwokata, z powodu czego „Contradictor” oskarżyła ją o niestawiennictwo w sądzie („Contumace”).
§ 70: Zbliżał się nowy termin wyznaczony na 3 kwietnia 1743 r. Panna v. Reibold protestowała jednak przeciwko dalszemu prowadzeniu sporu o Przemków przed tymże terminem argumentując, że w Głogowie odmówiono jej wglądu w akta, a Kancelaria Nadworna w Wiedniu wydała podobny zakaz. „Contradictor”, której ten protest został przekazany, 23 kwietnia 1743 r. przeciwstawiła się roszczeniom, przedkładając z urzędu głogowskiego zaświadczenie (Atestat) z 6 września 1737 r. o tym, że sprawa rzekomo uległa prekluzji („praecludiert” – wykluczeniu) (zob. § 65).
W tymże atestacie stwierdzono jednak jedynie, że w dniu terminu likwidacji (19 czerwca 1737 r.) nikt się nie zgłosił i w związku z tym pod datą 4 września opublikowano wykluczenie („Exclusion”). Dokument ten nie mówił jednak nic o tym, by spadkobiercy Rechenbergów zostali wykluczeni z terminu. Byli oni bowiem już wcześniej skierowani do odrębnych funduszy z tytułu swoich roszczeń. Wykluczenie to nie mogło więc przynieść im żadnej szkody, tym bardziej że urząd głogowski i tak nie miał prawa ich wykluczyć, jako że spadkobiercy mieli prawo dochodzić swoich wierzytelności albo w Głogowie, albo przed komisją w Urzędzie Zwierzchnim.
§ 71: Następnie, 1 maja 1743 r., sąd wystosował kolejne wezwanie na przesłuchanie pod groźbą wykluczenia z powodu niestawiennictwa / uchybienia terminowi („...sub poena Contumaciae”), wyznaczając datę 17 czerwca 1743 r. W wezwaniu stwierdzono, że powódka miała cztery tygodnie na przedstawienie swojej likwidacji (roszczeń), jednak „pod rygorem utraty praw” („sub poena praeclusi”). Z kolei uczestnicy sporu (Contradictori) mogli w tym czasie przedstawić swoje zarzuty wobec opublikowanego wcześniej Wykluczenia (Exclusion).
§ 72: W międzyczasie w Wiedniu bardzo powoli poszukiwano akt z pomocą przydzielonego agenta (pośrednika). Jednak już pod datą 15 lipca 1743 r. tutejszy agent przesłał wykaz dotychczas odnalezionych dokumentów. Otrzymano je w urzędzie i natychmiast poproszono o przedłużenie terminu (Nachfrist) o dwa miesiące. Sąd wyraził na to zgodę 17 lipca, jednakże ograniczając termin tylko do czterech tygodni, o ile tylko wynajęty w sprawie adwokat poprzysięgnie, że prośba o przedłużenie nie ma na celu zwłoki i opóźniania sprawy.
§ 73: Dnia 14 sierpnia 1743 r. pojawiła się Contradictor (wdowa Proskau) ze skargą na niestawiennictwo/nieposłuszeństwo („Contumace-Klage”) i zażądała wyznaczenia terminu na ostateczne oddalenie sprawy/wykluczenie roszczeń („Praeclusion”). Sąd wyznaczył więc termin przesłuchania ws. owego nieposłuszeństwa na 19 sierpnia. Panna Reibold jednak wymówiła się już 15 sierpnia, poprosiła o wyznaczenie adwokata z urzędu („ex officio”) i o kolejne przedłużenie terminu.
„Wasza Królewska Mość (P.P. Ew. Königl. Majest.[Praemissis praemittendis - Wstępy pomijając, tytułując w skrócie])! Muszę z żalem i upadając do stóp złożyć skargę na to, jak potraktowana zostałam bez pomocy adwokackiej w sprawie wykonania sprawiedliwej wierzytelności rodu Rechenberg, ciążącej na Przemkowie. Bo jakże wiele cierpiałam z powodu tej pretensji (roszczenia), abym mogła to sprawiedliwie opisać; jakże często ze wszystkich innych stron mnie atakowano! Częściowo wytykano mi uchybienia, częściowo kpiono ze mnie w odrzuceniu mojej sprawy, ponieważ nie byłam w stanie wpłacić żądanej zaliczki finansowej (Vorschuß). Ach! Okrucieństwo zaszło tak daleko, iż wierzono, że my, chrześcijanie, wykonywaliśmy po prostu swój obowiązek, dając mi do zrozumienia, że mój proces, który toczy się już od 1629 roku – i co do którego uważa się go za w najwyższym stopniu łaskawie rozpatrzony – zostaje teraz, w jednej chwili, zduszony, poddany prekluzji i uznany za nieważny.
Powołuję się w związku ze wspomnianymi dowodami na zeznania radcy Urzędu Zwierzchniego, von Füldnera, i z naciskiem błagam najpokorniej (supplicire), by zechciano przydzielić mi z urzędu (ex Officio) wiernego adwokata!
Aby wcześniej przyznany mi termin (Spatium) nie minął na moją niekorzyść bezowocnie, proszę też o wyznaczenie nowym adwokatom kolejnego Spatium na wniesienie stosownych wniosków do Władz.
Prośba o przydzielenie adwokata została jej spełniona, 24 sierpnia 1743 r. zaproponowała ona sprawnego człowieka. Prośba o przedłużenie terminu została jednak odrzucona – utrzymano, że obowiązuje termin na 25 września.
§ 74: W wyznaczonym terminie ustanowiony adwokat zdołał udowodnić istnienie przeszkód prawnych („legitima impedimenta”), przedkładając jednoznaczne dokumenty: Mógł w ten sposób okazać reskrypt Królowej Węgier (Marii Teresy) oraz inną korespondencję, w której żądała ona, by wpierw wyjaśniono, do czego potrzebne są zażądane dokumenty, a następnie „w zależności od okoliczności” (dem Befinden nach) miano oczekiwać na ich wydanie.
Pozwana [55] została na razie oszczędzona przed prekluzją (wykluczeniem) i przyznano jej dodatkowy termin wynoszący sześć tygodni [56].
§ 75: W czasie biegu tego terminu nadeszły wprawdzie z Wiednia pewne dokumenty, jednakże kilka „najważniejszych rzeczy” musiano rzekomo odesłać z powrotem do Głogowa, a inne miały znajdować się tam już wcześniej i tam należało ich szukać. Zawnioskowano więc o ponowne przedłużenie terminu do 1 listopada 1743 r. Zdecydowano, że spadkobierczyni Rechenbergów powinna zażądać akt bezpośrednio w Rejencji Zwierzchniej w Głogowie, na co przyznano jej kolejny termin w wymiarze sześciu tygodni [57].
§ 76: Zanim jednak owa decyzja do niej dotarła, adwokat Rechenbergów-Reiboldów złożył 7 listopada 1743 r. wstępną likwidację (zestawienie roszczeń), z zastrzeżeniem możliwości złożenia dokładniejszej po otrzymaniu żądanych dokumentów. Została ona doręczona przeciwnikom procesowym (Contradictoren) 11 listopada celem wniesienia zarzutów.
§ 77: Dopiero na początku nowego roku (1744) nadeszła odpowiedź:
Sprawa powódki rzekomo została uznana za utraconą i wykluczoną („prae- und excludiret”) w 1652 r. w orzeczeniu klasyfikacyjnym, a w 1667 r. przed komisją ds. długów ziemskich. Ona sama rzekomo nie wylegitymowała się odpowiednio do tej sprawy, a jej likwidacja nie jest poparta oryginałami dokumentów – oświadczyła bowiem, że te spłonęły w pożarze Żagania. Nawet jeśli miałaby czegoś żądać z tytułu Przemkowa, to do „Masy upadłościowej Proskauów i toczącej się upadłości” (schwebende Cridam) nic jej do tego.
§ 78: Z datą 11 stycznia 1744 r. zarzuty te zostały doręczone powódce. Wykonała ona już wyżej wspomniany nakaz (§ 75) i zażądała potrzebnych dokumentów w Głogowie, ale jeszcze nie otrzymała odpowiedzi. Poprosiła zatem o przedłużenie terminu na odpowiedź („Replic” – replikę). Termin ten przedłużono jej do 12 lutego. Dnia 12 lutego nadeszła również negatywna odpowiedź („że rzekomo nic tam nie ma”) z Głogowa. Poradzono jej ustanowienie pełnomocnika, który pomógłby w poszukiwaniu akt. Replika została wniesiona 9 marca (przedłożona 12 marca).
§ 79: Replika ta wyjaśniała, że „prekluzja i wykluczenie” w ogóle nie miały miejsca. Uzasadniano to ordynacją procesową (tu następują poszczególne przepisy prawne). Wywiedziono, że stroną tej sprawy („ad causam”) stała się nie tylko powódka z racji swego pochodzenia, ale także hrabia Friedrich v. Arco (patrz uwaga). Zarzutom dotyczącym spalonych oryginałów przeciwstawiła ona przepis ze śląskiej ordynacji procesowej, a także urzędowo uwierzytelnione kopie z Wiednia. Następnie wykazano, w jaki sposób rodzina Rechenberg odziedziczyła prawo rzeczowe do gruntu („Real-Recht in fundo”) Przemkowa, co zostało potwierdzone wieloma reskryptami, rozporządzeniami Urzędu Zwierzchniego i dekretami urzędowymi, a w szczególności zawsze odsyłano je do właścicieli gruntów z rodu Proskau.
Uwaga autora: Po ślubie swojej siostrzenicy Hedwig Louise v. Reibold z hrabią Friedrichem v. Arco, Ulrich Maximilian chciał przekazać mu swoje dobra Pastuchów (Puschkau) i Cieszów (Zeise). Były to wprawdzie lenna żagańskie, ale 29 marca 1695 r. zostały wykupione jako wolne. Podobnie zresztą jak dobra Luboszów (Liebschau) i Tomisław (Domeß), które zostały przekształcone przez króla Augusta II (Mocnego) w dobra dziedziczne. W swoim testamencie z 30 lipca 1721 r. ustanowił on hrabiego v. Arco swoim uniwersalnym spadkobiercą. Ponieważ jednak musiał sprzedać Liebschau i Domeß, a w kwestii Puschkau i Zeise powziął wątpliwości ze względu na przywileje rodzinne, zmienił testament (6 lutego 1725 r.) i zapisał te lenna swojemu kuzynowi Hansowi Wolffowi na Lodenau (Łaziskach), Neusorge i Oderbeltsch [58]. Swojej siostrzenicy, małżonce hrabiego Arco, zapisał majątek ruchomy, prawa, pasywa i aktywa. Oboje spadkobiercy nie mieli szczęścia do tego spadku. Dobra Hansa Wolffa v. Rechenberga zostały mu odebrane przez księcia jako lenna bez uprawnień dziedzicznych. Z kolei majątek hrabiny Hedwig Louise v. Arco zniszczał przez grabież nieudokumentowanych pasywów, zatajenie aktywów i procesy o prawo do wody. Zostało jej więc niewiele więcej niż prawa do wierzytelności przemkowskiej. Po śmierci Hedwig Louise jej siostra, Agnes Eleonore Constantia v. Reibold, została uniwersalną spadkobierczynią. Ta we wrześniu 1743 r. przeniosła swoje prawa na hrabiego Friedricha v. Arco (ponieważ ten „wiernie, rzetelnie i bez ustanku się nią opiekował”). Potwierdzono to 11 marca 1744 r. w Żaganiu.
§ 80: Replika została doręczona przeciwnikom 26 marca. Pozwolili oni na upłynięcie wyznaczonego terminu i narazili się na oskarżenie o niestawiennictwo/zwłokę (Contumace) (28 kwietnia 1744 r.). Von Arco wnosił o zamknięcie akt sądowych. Dnia 4 maja przeciwnik procesowy został uwolniony od tego zarzutu, a jego odpowiedź na replikę („Duplic” – duplika), która w międzyczasie dotarła, została przyjęta, a termin na przegląd akt procesowych („Inrotulations-Termin”) wyznaczono na 18 maja.
§ 81: Kiedy z Głogowa nadeszła wiadomość, że odnaleziono tam nieznane dotąd dokumenty, hrabia Arco złożył kolejną odpowiedź („Triplic” – triplikę). Należało teraz zdecydować, czy dokumenty te powinny zostać dołączone do akt procesowych. W tym celu wezwano strony na przesłuchanie na dzień 22 maja 1744 r. Postanowiono przyjąć triplikę do akt, a pozwanym pozostawiono możliwość ustosunkowania się do niej („Quadruplicieren”).
Uwaga autora do tripliki: Triplika ta na podstawie niezaprzeczalnych dokumentów ukazała rzeczywisty kontekst ugody (Transactu) zawartej pomiędzy jezuitami a rodem v. Proskau. Ustalono w niej, że reszta należności wynosiła 19 000 talarów, powiększona o odsetki i odszkodowanie. Ponadto hrabia wykazał, że strona przeciwna rzekomo wyłudziła niektóre pozornie przydatne dokumenty, z których jednak jasno wynikały uchybienia. Udowodnił też, że ze strony Rechenbergów nie mogło dojść do jakiegokolwiek wyłudzenia ze względu na uchybienia formalne, ponieważ wszystkie trzy zaangażowane instancje w różnym czasie potwierdzały sprawiedliwość tej sprawy i zarządzały pomoc prawną, chociaż nie doszło do samej egzekucji „z powodu kredytowania i potęgi przeciwników”. Z tego wynikał „niezbity wniosek”: Skoro przeciwnicy przez tak długi czas wprawdzie zapobiegali egzekucji, to jednak „nie zapobiegli poznaniu przez Cesarski Dwór sprawiedliwej sprawy rodu Rechenberg, z czego wynika, że sprawa Rechenbergów musi być tak jasna i sprawiedliwie ugruntowana, iż sędziowie wstydziliby się uznać takie roszczenie za niesłuszne”. Jeśli jednak sprawa jest sprawiedliwa, co na Dworze i u „opieszczałych instancji” było zawsze uznawane, to nieprzeprowadzona egzekucja sama w sobie nie może zaszkodzić istocie sprawy. „Tym bardziej, że Cesarski Dwór nie tylko w przytoczonych rozkazach wielokrotnie uskarżał się, iż nie przestrzegano jego zarządzeń, ale również w dokumencie z 10 lipca 1698 r. (T. II. p. 126 ze zbioru przywilejów śląskich) w związku z inną sprawą uznał, że podobnie działo się w wielu innych kwestiach; groził także sędziom pociągnięciem do odpowiedzialności za takie zaniedbania lub stronniczość!”.
Zastrzeżono sobie prawo do dodatkowej, niezbędnej likwidacji (wyliczenia kwot).
§ 82: Dnia 22 sierpnia 1744 r. pojawiła się odpowiedź pozwanego („Qudruplic” – kwadruplika). Podobnie jak w § 36 odesłano wierzytelność do Krajowej Komisji ds. Długów. Pozwany poprosił o termin na skompletowanie akt. Termin ten wyznaczono na 31 października.
§ 83: Dnia 24 lipca 1745 r. ostatecznie opublikowano wyrok:
„... My, Fryderyk, z Bożej Łaski Król Prus, Suwerenny i Najwyższy Książę Śląska itp., orzekamy za słuszne i zgodne z przedłożonymi aktami: Iż Powód i Likwidant jest w pełni uprawniony żądać ujętych w likwidacji 19 000 talarów śląskich zaległych pieniędzy z zakupu Przemkowa przez Kropello de Medices (Mediceische Primkenauische Kauff-Gelder), wraz z narosłymi aż do obecnego czasu odsetkami (Usuris), z przemkowskiej Masy Upadłościowej (Massa Cridaria); na mocy prawa separacji (jure seperationis), stosownie do okoliczności. Chyba że pozwany przeciwnik procesowy będzie w stanie w wyznaczonym terminie udowodnić, iż kwota ta została faktycznie zapłacona.
Jednakże z żądanymi na podstawie medyceuszowskiego Rewersu na kwotę 4 000 talarów pieniędzmi Cesjonariusz (Nabywca wierzytelności) zostaje odesłany do spadkobierców Leo Kropello de Medicis: Chyba żeby Powód mógł udowodnić, że owa Pretensja (roszczenie) w hipotekę obciążającą grunt (Hypthecam fundum obaeratum afficientem) została faktycznie przekształcona. Zresztą pozwanemu przeciwnikowi procesowemu, w imieniu Wierzycieli, zastrzega się ewentualne pełne prawo do regresu wobec dziedziców Leo Kropello de Medicis. Z mocy prawa! Osądzono i opublikowano we Wrocławiu dnia 24 lipca 1745 r.”
Chociaż ten wyrok był „arcydziełem sprawiedliwości”, pozwany jeszcze tego samego dnia zapowiedział apelację. Złożył on zażalenie wyłącznie na to, że hrabia v. Arco z całością swoich roszczeń odesłany został do spadkobierców z linii leońskiej. Ponadto rzekomo nie został on „skazany na koszty [procesu]”. To ustosunkowanie się (Einlassung) zakomunikowano 28 lipca.
§ 84: Ale także hrabia Arco znalazł powody do apelacji. W swojej apelacji wychwala on wprawdzie „najczystszą i najdokładniejszą sprawiedliwość” tego wyroku, „tak, iż należałoby sobie życzyć, by według tego modelu zarówno w całym kraju, jak i na całym świecie przygotowywano stale dla wzniosłej Sprawiedliwości takie wspaniałe triumfy...”.
Jego trzy zarzuty („Gravamen”) zostaną tu przedstawione jedynie w wielkim skrócie. (W oryginale przedstawiono je wyczerpująco wraz z podstawami prawnymi).
zarzut odnosi się do faktu, że wyrok nie wziął pod uwagę tego, iż dotychczasowa likwidacja mogła być jedynie tymczasowa i że zawsze zastrzegano sobie sporządzenie dokładnej likwidacji na później. Zob. §§ 55, 76 i 81.
zarzut dotyczy wysokości przyznanej sumy. W wyroku nie wzięto pod uwagę strat, jakie od czasu sprzedaży w 1630 r. powstały w wyniku dewaluacji pieniądza, zmiany walut oraz utraconych odsetek. Przykładowo Przemków sprzedano w 1630 r. za 146 000 talarów śląskich. W 1737 r. już za 375 000 guldenów. Płatność musiała nastąpić z uwzględnieniem wewnętrznej wartości monety wraz z doliczonymi odsetkami. W apelacji przedstawiono te obliczenia.
zarzut dotyczy żądania odszkodowania za „nieodpowiedzialną nienawiść religijną... z jakiej to wyrosła złośliwość przeciwników rodziny Rechenberg (przez co oni od 1630 r. uparcie odmawiali zapłaty, a liczne rozporządzenia dotyczące zapłaty i egzekucji, w najwyższym stopniu karalnym nieposłuszeństwie udaremniali)”.
Dnia 4 sierpnia 1745 r. nastąpiło przyjęcie apelacji.
§ 85: Dnia 28 sierpnia hrabia v. Arco przekazał Rejencji Zwierzchniej opis stanu faktycznego („species facti”) z prośbą o sprawdzenie jego zgodności z aktami, ponieważ tekst ten był przewidziany do druku.
Po tym nastąpiło potwierdzenie:
„Niniejszym na żądanie zaświadcza się, że niniejszy, tak przedstawiony stan faktyczny, został porównany z aktami i nie znaleziono w nim niczego, co by mu przeczyło. Dano we Wrocławiu, dnia 20 września 1745 r.
H.C. Książę von Carolath
Sprawdzono i Poprawiono (Revisum & Correctum)v. Benekendorff”
Nachtrag (Suplement / Przypis końcowy od autora):
Na tym raport się kończy. Aby dowiedzieć się czegoś o ostatecznym wyniku tej apelacji, w 2002 roku przeprowadzono poszukiwania w Tajnym Archiwum Państwowym Pruskiego Dziedzictwa Kulturowego w Berlinie-Dahlem. W jednych aktach (sygn. I. HA Rep 46 B Nr. 172 P 6) znajduje się wniosek z 1744 roku o sporządzenie raportu na temat zadłużenia Georga Christopha v. Proskau. Wniosek o raport ze sporu prawnego złożono więc w 1744 r., czyli rok przed wyrokiem Fryderyka II w Prusach, w którym to roszczenia hrabiego Arco zostały potwierdzone. Jednakże od tego wyroku apelowały wszystkie strony. Sporna była wysokość przyznanej sumy. Domagał się on niejako wyrównania inflacji.
Ponieważ hrabia Arco nie figuruje na liście dłużników (wierzycieli z masy upadłościowej) z roku 1748, należy zakładać, że jego roszczenia zostały zaspokojone. Z akt nie wynika jednak, czy ta apelacja przyniosła pożądany skutek, czy też musiał zadowolić się wyrokiem z 1745 roku.
Źródła (Quellen):
Blaschke, Julius - Geschichte der Stadt Glogau und des Glogauer Kreises, Głogów 1913
Codex Diplomaticus Silesiae - wyd. Verein für die Geschichte Schlesiens u. der Hist. Kommission für Schlesien, 36 tomów, Wrocław, 1857-1933
Grünhagen, Colmar - Geschichte Schlesiens, 2 tomy, Gotha 1884
Heidrich, Rudolf - Geschichte der Gemeinde und Herrschaft Klitschdorf, Manuskrypt (1939), jako kopia w bibliotece Haus Schlesien, Königswinter
Heinrich, Erhard, Pawelczyk Andrzej - Proskau eine Geschichte im Überblick, Proskau/Prószków 2000
Hoffmann, Hermann - Die Jesuiten in Deutsch-Wartenberg, Świdnica 1931
Jedin, Hubert - Eine Denkschrift über die Gegenreformation in Schlesien aus dem Jahr 1625, w: Archiv für schlesische Kirchengeschichte t. 3, Wrocław 1938
Matuszkiewicz, Felix - Aus Primkenaus Vergangenheit w: Unsere Sagan-Sprottlauer Heimat, Aufsätze zur Geschichte der Städte Sagan, Sprottau und Primkenau und einiger Dörfer des Kreises Sprottau, wyd. Matuszkiewicz, Felix, Steller, Georg, Kolonia 1956
Sickel, Friedrich Christian - Geschichte der Herrschaft Deutsch-Wartenberg, Syców 1820
v. Rechenberg, Heinrich - Beiträge zu der Geschichte der Familie Rechenberg, Drezno 1903
Zedler, Johann Heinrich - Grosses vollständiges Universal Lexicon Aller Wissenschafften und Künste... wyd. Zedler, Johann Heinrich, 69 tomów, Halle, Lipsk 1733-1754
Przypisy
[1] Hoffman, Jesuiten in Deutsch-Wartenberg, s. 5. Spór jest szczegółowo opracowany przez Sickela, Chronik Deutsch-Wartenberg (1820).
[2] Sickel, Chronik Deutsch-Wartenberg, s. 64 (1820).
[3] Matuszkiewicz, Primkenau, s. 26 (1956).
[4] Heidrich, Chronik Klitschdorf (1939).
[5] Jedin, Denkschrift über die Gegenreformation, (1938), s. 153.
[6] „Crida, od francuskiego Cri - okrzyk, oznacza publiczne wywołanie (licytację), a także edyktowe wezwanie, kiedy to wierzyciele są wzywani do udowodnienia/likwidacji swoich roszczeń.” (Zedler Universal-Lexicon, tom 6, (1733), s. 1645).
[7] Cod. XXXI, s. 108, nr 1.
[8] v. Rechenberg, Heinrich, Beiträge (1903), s. 33.
[9] 1599 - 1633. Miał zaledwie 13 lat, gdy zmarł jego ojciec; później wstąpił do saskiej służby wojskowej i zginął w 1633. Mówi się, że na jego cześć wybito medal.
[10] „Nowsze oszustwa” odnoszą się do czasu sporządzenia tego raportu, czyli roku 1745.
[11] Przyczyny należy prawdopodobnie szukać w jego długach: w latach 1620-23 panowała masowa dewaluacja pieniądza spowodowana psuciem monet, co było popierane przez państwo: książę legnicki kazał bić monety, które nie zawierały nawet jednej dwudziestej deklarowanej wartości. Wiązała się z tym ogromna inflacja. Do tego doszły kontrybucje wojenne, które stany musiały uiszczać. (Grünhagen, Schlesische Geschichte II, 190).
[12] a więc [zawarta] przy piwie.
[13] Hrabia v. Oppersdorf.
[14] Leo Kropello po 1634 r. poślubił wdowę po Georgu Christophie v. Proskau, Annę Marię Julianę, z d. Kochtitzky v. Kochtitz. Jej majątki podczas wojny trzydziestoletniej zostały w znacznym stopniu zniszczone lub splądrowane, wskutek czego pozostawiła po sobie znaczne długi. Starosta krajowy Głogowa Georg v. Oppersdorff wziął wdowę wraz z jej czworgiem dzieci, m.in. Georgiem Christophem II, pod swoją opiekę (Heinrich, Proskau (2000)). Możliwe, że to on zaaranżował ślub z Kropello, aby zapewnić jej byt.[15] Istotne jest to, że reszta sumy kupna cieszy się priorytetem. D. Christianus Curaeus był pełnomocnikiem Hansa Wolffa v. Rechenberg (zob. § 29).
[16] Mann-Recht, Mann-Gerichte to w księstwach śląskich „poważne kolegia sędziowskie, którym przewodniczy osobiście Królewski Ochmistrz Dworu lub jego zastępca, a w charakterze ławników zasiada 3 szlachciców i 2 rajców z miasta.” (Zedler Universal-Lexicon t. 19 (1739), s. 999).
[17] Zmarł w dniu 27.03.1633 r. Jego syn w chwili jego śmierci był niepełnoletni. Na dodatek rodzina wdowy domagała się Kliczkowa, który został oddany ojcu wdowy, Carolusowi Magnusowi v. Schellendorf w zastaw. Wdowa wycofała się z dziećmi do części osiecznickiej (Wehrauer Anteil na Łużycach) na zachód od Kwisy. (Heidrich, Chronik Klitschdorf).
[18] Chodzi o przywileje rodzinne.
[19] Ludzie, których roszczenia prawnie ustępują jego roszczeniom, byliby teraz ku jego ogromnej stracie faworyzowani, wprowadzani w posiadanie i użytkowanie dóbr oraz otaczani ochroną.
[20] Czyli Proskaua.
[21] Nie mieli oni zezwolenia na posiadanie nieruchomości (zob. § 44).
[22] To streszczenie wydarzeń nie jest do końca poprawne: Wspomniany kuzyn Melchior v. Rechenberg na Sławie uważał się za spadkobiercę majątku (Deutsch-)Wartenberg (Syców) na podstawie testamentu. Z uwagi na przywileje rodzinne, które w dużej mierze wykluczały dziedziczenie w linii żeńskiej, Helene v. Rechenberg, zamężna z Ernstem v. Sprintzenstein, a będąca siostrą spadkodawcy, wytoczyła proces i w wyroku z 1615 r. została uznana za dziedziczkę. Wbrew oporowi krewnych ze Sławy, ona i jej mąż weszli w posiadanie majątku. Sprintzenstein zapisał majątek jezuitom, którzy jednak zdołali go objąć dopiero po wycofaniu się Szwedów w 1652 roku. (Sickel, Geschichte Deutsch-Wartenberg, (1820)).
[23] Leuteracja to środek odwoławczy służący zaskarżeniu wyroku w całości lub w części. Sprawa pozostaje u tego samego sędziego. W przeciwieństwie do protestacji, leuteracja ma skutek zawieszający (odraczający wykonanie). Apelacja, podobnie jak leuteracja, ma skutek zawieszający, jednak w jej przypadku sprawa jest rozstrzygana przez wyższą instancję. (Zedler, Universal-Lexicon, t. 17 (1738) s. 669).
[24] Dla wyjaśnienia: każdy wyrok powinien opierać się na przeprowadzeniu dowodów. W przypadku orzeczenia klasyfikacyjnego z 9 grudnia 1652 r. ewidentnie tak nie było, skoro Urząd Zwierzchni dopiero teraz zażądał informacji o tym, jak wygląda kwestia zabezpieczenia (Konsensów) tych długów. Oczywiście Urzędowi Zwierzchniemu we Wrocławiu chodzi o zyskanie na czasie (G. Chr. v. Proskau był Najwyższym Szambelanem i Tajnym Radcą cesarza Leopolda I, a prawdopodobnie sprawował tę funkcję już za Ferdynanda III (Heinrich, Proskau (2000), s. 93)).
[25] Johann Frantz v. Barwitz baron v. Fernemont był cesarskim radcą wojennym, generałem artylerii, pułkownikiem i komendantem twierdzy Wielki Głogów. Około 1640 r. wszedł w posiadanie majątku Sława (Schlawa), który od 1468 r. był własnością rodu Rechenberg (linia Sława). (Zedler Universal-Lexicon, tom 9 (1735) s. 589).
[26] Jezuici wciąż pełnią rolę administratorów Przemkowa, pomimo że prawnym właścicielem majątku jest Proskau.
[27] To swoisty pech w genealogii rodziny Rechenberg, że dziedzictwo musiało zostać pozostawione niepełnoletnim spadkobiercom już po raz czwarty z rzędu.
[28] Pierwszy egzemplarz jest najwyraźniej kompletny, w przypadku drugiego mowa o fragmencie, który hrabia Proskau dołączył do aktu z 19 lutego 1711 r. Tylko w owym drugim egzemplarzu jest wzmianka o „trzech instrumentach i orzeczeniach prawnych”, i tylko w nim są one wyraźnie zatwierdzone. Także tylko w tej wersji Potwierdzenia zatwierdzono ugodę między Proskauem a jezuitami (zob. § 27). Polecenie cesarza, by zachować spokój (nie naruszać pokoju prawnego), jest opisane z dużą dokładnością prawniczą.
[29] Termin Saski (Sächsische Frist) mógł wynosić 2 tygodnie, ale także na przykład 3 razy po 2 tygodnie. (Zedler Universal-Lexicon tom 33 (1742), s. 355).
[30] Czwarty nakaz immisji z 17 sierpnia 1661 r.
[31] Hoffman, Jesuiten in Deutsch-Wartenberg (1931), s. 5-6.
[32] Suma całkowita wynosiła 14 000 talarów (7 000 plus drugie tyle z naliczonych odsetek).
[33] Spór o dobra w Sycowie jest pokrótce opisany u Sickela w „Geschichte Deutsch-Wartenberg” (1820) i u Hoffmanna w „Jesuiten in Deutsch-Wartenebrg” (1931). Niestety wejście w szczegóły w tej pracy nie jest możliwe.
[34] Mianem „Bora” określano Borów Polski (Windisch-Bohrau) i Wielki Borów (Großen-Bohrau).
[35] Rada ta jest genialna!
[38] Chodzi tu prawdopodobnie o rok 1672. Z kolei pod pojęciem „wspomnianych propozycji” miano tu zapewne na myśli potrącenie należności (kompensację) z 7 000 talarów pochodzących ze spadku z majątku Wartenberg (Syców), jak i również zaproponowaną przez Proskaua immisję w Wartenbergu.
[39] Leopold Friedrich ur. 16.02.1658 zm. 1714; Ulrich Maximilian ur. 1658 zm. po 1728; Eleonore Konstantia ur. ? zm. 1730.
[40] W tym kontekście można by przytoczyć 2. nakaz immisji, który w następstwie apelacji z 12 grudnia 1652 r. wydano 23 września 1654 r. (§ 30). Obie wierzytelności, z tytułu pieniędzy kupnych, jak i ta na 10 000 talarów, zostały w nim uznane.
[41] Georg Christoph III ur. 17.04.1679 zm. 6.01.1733, żonaty w 1. małżeństwie z Marią Victorią v. Sprintzenstein ur. 30.09.1682 zm. 01.05.1730, w 2. małżeństwie z Josefą (Heinrich, Proskau (2000)) hrabiną v. Berg, która przypuszczalnie w 2. małżeństwie wyszła za Paula Carla, hrabiego Palffy v. Erdödi. (zob. § 9).
[42] Georg Christoph II zmarł 15.09.1701 r. Łącznie Georg Christoph II posiadał 138 majątków, z czego 46 na Śląsku (Pruskowski (2001) s. 5). Majątki śląskie odziedziczył jego syn Georg Christoph III (1679-1733).
[43] Eleonore Konstantia v. Reibold zmarła w 1730 r. Oczywistym jest, że jej zaufanie do brata nie było zbyt wielkie! Tym samym jednak zaprzepaszczono dotychczas najlepszą okazję do zaspokojenia roszczeń. Jak się wkrótce okaże, była to ostatnia taka szansa!
[44] Stan hrabiowski otrzymał 6.03.1703 r., po tym jak przeszedł na katolicyzm.
[45] O przeforsowanie tego roszczenia nieskutecznie starało się już kilka pokoleń Rechenbergów. Od 1640 r. [jezuici] odziedziczyli Syców po Ernście v. Sprintzenstein, który z kolei odziedziczył go po swojej pierwszej żonie Helenie v. Rechenberg. Jednakże dopiero po wycofaniu się Szwedów w 1651 r. zdołali oni objąć Syców w posiadanie. (Sickel, Geschichte Deutsch-Wartenberg (1820)).
[46] Zasadniczo mówiły one, że jeśli brakuje męskiego dziedzica, spadek przechodzi na członków rodu Rechenberg, którzy są „najbliżej spokrewnieni” (zunächst gesippet). Jeśli jakiś majątek miałby zostać sprzedany, pozostali Rechenbergowie mają do niego prawo pierwokupu. (zob. § 11).
[47] mowa o piśmie wspominanym w § 51.
[48] w apelacji w § 58.
[49] patrz § 9.
[50] to już w czasach panowania pruskiego.
[51] Contradictor to wdowa po hrabim Georgu Christophie v. Proskau, Josepha z domu hrabina v. Berg, w drugim małżeństwie poślubiona hrabiemu Paulowi Carlowi Palffy v. Erdödi.
[52] zob. § 70 po szczegóły tego zdarzenia.
[53] Blaschke, S. 382 i nast.
[54] Hrabia v. Reder w 1736 r. kupił Przemków od wdowy po hrabim Proskau (§ 9).
[55] tzn. w postępowaniu zaocznym: pani v. Reibold.
[56] Licząc od 25 września plus 6 tygodni, oznacza to datę około 6 grudnia.
[57] a więc do około 20 stycznia 1744 r. (przypis ten odnosi się do § 75 ze strony 31)
[58] z linii sławskiej (Schlawa).