Historia przemkowskich hut
Historia Hut Przemkowskich
Według zapisków radcy tajnego Surena, przekazanych Behrensowi, huta Henriettenhütte ma następującą przedhistorię:
W roku 1707 ówczesny właściciel majątku ziemskiego, hrabia Georg Christoph Proskau, sprzedał młyn wodny – młyn Georgenmühle – zbudowany przez niego przy rowie zakładowym (Gewerksgraben) w miejscu obecnej huty Henriettenhütte, pewnemu młynarzowi. W latach 1720–1750 przy młynie odnotowano obecność trzech rodzin, a w 1754 roku czwartej rodziny. Baron von Bibran, właściciel majątku Przemków od 1791 roku, odkupił młyn, kazał go zburzyć i w 1794 roku wybudował tam wielki piec. Na terenie huty do dziś znajduje się żeliwna tablica; w obu górnych rogach przedstawia ona po głowie lwa, pomiędzy nimi górnicze insygnia – młotek i pyrlik, a poniżej napis:
„Szczęść Boże! (Glück auf!) Błogosławieństwo zakładowi hutniczemu Przemków. Zbudowano w roku 1794 przez barona von Bibrana”.
Wspomniane zakłady, napędzane siłą wody, w upalne lato oraz podczas mroźnej zimy, mogły nie pracować przez sześć do dziewięciu miesięcy w roku. Przy wielkim piecu, który dostarczał tylko surówkę, znajdowały się dwie fryszerki (ogniska fryszerskie) – jedna w samej hucie, druga przy stawie Hammerteich – połączone w celu wytwarzania żelaza kowalnego; ta pierwsza została jednak wygaszona już na początku XIX wieku.
Hałdy żużla przy młynie Lubrichsmühle (dawny młyn papierniczy) w Młynowie oraz przy młynie Wöldnermühle (młyn dolny) w Łężcach – które od ostatniej dekady są eksploatowane przez firmę Rawack & Grünfeld z Bytomia i wywożone na Górny Śląsk w celu dalszego wykorzystania zawartości żelaza – wskazują na to, że w dawnych czasach działały tam fryszerki; nie miały one jednak związku z zakładem hutniczym. Suren obliczył, że do 1832 roku we fryszerkach huty uzyskiwano rocznie 6000 cetnarów żelaza kowalnego. W 1832 roku zaczęto wytwarzać odlewy, ale głównym profilem produkcji pozostawało żelazo kowalne aż do 1836 roku. Po zaprzestaniu jego produkcji, uzyskiwaną w podwójnej lub potrójnej ilości surówkę przetwarzano na odlewy, a w 1842 roku założono emaliarnię. Zużycie drewna opałowego do 1836 roku szacuje się na 6700 metrów przestrzennych, a po 1836 roku na 11 do 12 tysięcy metrów przestrzennych rocznie. Tyle informacji przekazanych przez Surena Behrensowi z pradziejów huty.
Surowcem do pracy huty była ruda darniowa, którą administracja huty kazała wydobywać w lasach przemkowskich w różnych miejscach, szczególnie w Weißensee, ale także koło Mückenwaldau – tutaj miała być ona najlepszej jakości – w Parchowie oraz w samych Pritschem. Węgiel drzewny, którego huta potrzebowała do pracy wielkiego pieca i fryszerek, uzyskiwano w mielerzach z drewna opałowego, które kupowano z lasów. Produkcja węgla drzewnego na całym wrzosowisku była bardzo rozwinięta: świadczą o tym tysiące starych miejsc po mielerzach, których ślady można znaleźć w lesie do dziś. Kto przed wielkim pożarem z 1904 roku spoglądał ze Wzgórza Wrzosowego (Heideberg), Diabelskiej Góry (Teufelsberg) lub innego wzniesienia, tego oczy spoczywały na wielkich gęstwinach – na Wrzosowisku Heleny (Helenenheide), przy Osice (Espe), na Środkowej Górze (Mittelberge), na Sikorczym Wrzosowisku (Meisenheide), na Wapiennych Górach (Kalkbergen), przy Mordgraben-Kähnig, na Hirschlechbergen, przy Młyńskiej Drodze (Mühlwege), na Górze Lubricha (Lubrichsberge), przy starym Wildbeet, przy płytkich studniach (seichten Brunnen), na Grubej Górze (Dickenberge), na czterech granicach (vier Grenzen), nad Jeziorem Żurawim (Kranichsee), przy Tokowisku Cietrzewi (Birkhahnbalz), przy Nędznym Dole (Elendsgrube), w Kowalowie (Kowalshau), na górach Zaubergen, na Węglowej Górze (Kohlberge), przy Niedźwiedziej Ostoi (Bärwohnung), przy drodze chojnowskiej (Haynauer Strasse), na Ueberwiesel, przy poidle dla kóz (Ziegentränke), przy Gehegebau, na Weidlichhau i Porębie Skazańców (Sträflingshau), przy Pechschleife, na Górnym Heufleckhain, przy Odpoczynku Breitmanna (Breitmannsruh), przy Sowiej Porębie (Eulauer Schlageschweifen) – miejscach leśnych, z którymi dla wszystkich, którzy bywali i żyli na wrzosowisku przemkowskim, polowali, sadzili, rąbali drewno, mieli nadzieję i dbali, wiążą się nierozerwalnie wspomnienia związane z ich życiem i pracą – ten widział wszędzie, jak z młodników wyłaniały się okrągłe wysepki, na których dzięki niezniszczalnym, zatrzymującym wilgoć resztkom węgla drzewnego, sosny urosły wyżej i trzymały się świeżej niż te na suchym piasku wrzosowiska, które pozostały w tyle za otaczającymi je elementami! Tak oto huta przez prawie sto lat pozostawała w ścisłym związku z lasem!
Wkrótce po objęciu majątku w 1853 roku, książę Krystian August nadał swoim zakładom żelaznym imię swojej najmłodszej córki i nazwał je „Henriettenhütte”. Przy załodze liczącej od 50 do 60 robotników w roku osiągnięto około 10 000 cetnarów wyrobów odlewniczych. Największą część stanowiły naczynia (garnki), ale produkowano także piecyki, żłoby, okna, ruszty itp. Słabo rozwinięte zaplecze techniczne oraz położenie huty – raczej odciętej od światowej sieci transportowej przez złe drogi niż z nią połączonej – a także brak rozwiniętego zmysłu handlowego w księgowości, a szczególnie kierownictwo, które nie stało na wysokości zadania, sprawiły, że zakład początkowo nie mógł się rozwinąć, dopóki później nie stał się głównym źródłem dochodu majątku. Na dzień 1 stycznia 1854 r. huta wykazywała stan majątkowy w wysokości 52 830 talarów i 14 srebrnych groszy; przepisowa nadwyżka miała w tym samym czasie przynieść 4 300 talarów; zakład wymagał jednak ciągłych dopłat; dług huty wobec kasy leśnej za zakupione, ale nieopłacone drewno wynosił ponad 19 000 talarów. Księże Krystian August pozostawił hucie z tego długu 18 000 talarów jako kapitał obrotowy i poprosił wiernie sprawdzonego w trudnych czasach wielkiego kupca Caesara Godeffroya z Hamburga o objęcie nadzoru handlowego nad zakładem.
Książę Krystian August, człowiek o wielkim doświadczeniu biznesowym, najwyraźniej rozpoznał, że przy odpowiednich środkach i odpowiednich ludziach przemysł żelazny w Przemkowie musi stać się sukcesem; poza surowcem istniał bowiem jeden z najważniejszych czynników ekonomicznych, mianowicie pracowity i wydajny ludzki potencjał. To, co pięćdziesiąt lat później najmłodsza wnuczka księcia Krystiana Augusta – tak wcześnie zmarła księżniczka Teodora jako F. Hugin – tak klasycznie opisała w swoim opowiadaniu o śląskim lesie i wielkim pożarze, czyli gigantyczna siła robocza i niespożyta pilność naszej ludności, stało się dla księcia Krystiana Augusta wkrótce jasne.
Książę przyszedł z pomocą, gdy po pięciu latach wzrost dochodów nie następował, a słabnąca i zawodna siła wody wymagała wsparcia. W celu wzmocnienia i ugruntowania pozycji zakładu, w 1859 roku zamontował w hucie pierwszą maszynę parową, a następnie doprowadził do zmiany w kierownictwie firmy: gdyby te dwa środki nie doprowadziły do celu, przemysł hutniczy w Przemkowie miał zostać wygaszony. Stary doradca księcia, który doprowadził do sfinalizowania zakupu majątku, miał poradzić i polecić właściwego człowieka, ratownika dla zakładu! Röttecken wyjaśnił księciu, że zna odpowiedniego kandydata, ale ten człowiek ma pewną „wadę”! Wadą tą, według słów Rötteckena, był fakt, że ten człowiek jest jego siostrzeńcem! Mężczyzna z tą „wadą” musiał natychmiast przybyć; był to Louis Suren, który nie miał jeszcze 22 lat, a krótko wcześniej zakończył studia w zakresie hutnictwa w Berlinie i właśnie odbywał praktykę w hucie Georgsmarienhütte. Dnia 1 kwietnia 1860 r. Suren wstąpił na służbę u księcia Krystiana Augusta. Od początku kwietnia do 5 września 1860 roku wybudowano nowy wielki piec, ponieważ stary okazał się niezdatny do użytku. Tym samym rozpoczyna się nowa era, rozkwit, jakiego stara huta nigdy wcześniej nie widziała.
Zarówno książę Krystian August, jak i później książę Fryderyk rozpoznali, że Suren był człowiekiem, który ze swoim szerokim spojrzeniem ekonomicznym i technicznym, bogatą wiedzą, niespożytą energią i niestrudzonym dążeniem zagwarantował trwały postęp! Dostojni panowie przekonali się o słuszności wywodów Surena, który zaproponował gruntowną zmianę w funkcjonowaniu zakładu! W wyniku tych propozycji w roku 1868 wielki piec został wygaszony – ale pozostawiony w gotowości aż do 1875 roku – i wprowadzono przetapianie angielskiego żelaza w dwóch piecach kupolowych. Już w 1860 roku Suren musiał ratować sytuację zastępczymi procesami, aby móc realizować zamówienia napływające podczas budowy wielkiego pieca; był to podwójnie trudny czas zakupów materiałów, ponieważ dla pieca kupolowego kupowano angielskie żelazo i koks, jednocześnie dbając o budowany wielki piec poprzez zakupy węgla drzewnego, rudy darniowej i wapienia.
Likwidacja pracy wielkiego pieca w roku 1868 była uzasadniona kilkoma przyczynami. Do stałej pracy wielkiego pieca należały regularne dostawy drewna do produkcji węgla drzewnego. Suren przez lata odczuwał jako bolesną przeszkodę w pracy zakładu fakt, że drewno do zwęglania było mu przydzielane przez urząd leśny albo nieterminowo, albo nie w oczekiwanej grubości, albo w niedostatecznie suchym stanie. Ponadto żelazo wytopione z rudy darniowej w wielkim piecu, ze względu na wyższe koszty wytworzenia wynikające z drogiego wsadu węgla drzewnego oraz z powodu nieodpowiedniej zawartości fosforu dla odlewów, zwłaszcza artykułów specjalistycznych, było mniej korzystne niż angielskie żelazo, które od teraz przez dziesięciolecia było jedynym przetapianym materiałem.
Huta Henriettenhütte osiągnęła w latach przed i po 1868 roku następujące zyski netto: 1865 r. – 2127 florenów; 1866 r. – 2023 floreny; 1869 r. – 4000 talarów; 1870 r. – 1468 talarów; 1871 r. – 5000 talarów; 1872 r. – 18 000 talarów. Do 1865 roku spłacono wszystkie dawne długi za drewno wobec kasy leśnej. Jak widać z powyższych liczb, zmiana systemu pracy zakładu sprawdziła się; wzrosła liczba zamówień, a wraz z nimi dochody wzorcowo zarządzanej huty, szczególnie gdy wprowadzono produkcję rur oraz pod koniec lat 70. XIX wieku produkcję radiatorów (grzejników żeberkowych); te ostatnie wyroby ugruntowały dobrą sławę książęcej huty Henriettenhütte w najszerszych kręgach. Grzejniki stanowiły produkt, dla którego przez szereg lat na szerokich obszarach rynkowych nie było ani jednego konkurenta. Panowie z sąsiednich zakładów, widząc sterty rur żebrowych leżące gotowe do wysyłki około 1880 roku, mówili z ubolewaniem: „Tak, niestety nie potrafimy wyprodukować tego artykułu!”.
Tutaj w pełni uwidoczniła się mądra polityka pracownicza Surena; gdy obiecywał wysoki zarobek, dając do pracy trudny do uformowania odlew, a mistrzowie i formierze mówili: „To się nie uda!” – Suren zlecał najzdolniejszym formierzom przestudiowanie technik wykonania produktu i gwarantował im wysoką płacę nawet za sztuki, które poszły na złom podczas tego czasu prób! W ten i podobny sposób Suren wprowadził wiele dochodowych artykułów! Szczególną korzyść osiągnął Suren, gdy jego przyjaciel Nehring Bögel podarował mu pierwszą maszynę do formowania rur żebrowych. Stare budynki zakładowe znikały stopniowo; prawie co roku powstawały nowe rozbudowy i ulepszenia. Tymczasem zakład rozwijał się dalej ku radości i satysfakcji księcia Fryderyka; około 1880 roku huta regularnie oddawała od 80 do 100 tysięcy marek rocznie. Jeszcze na kilka miesięcy przed śmiercią, książę Fryderyk udzielił Surenowi telegraficznie z kuracji zgodę na dalszą rozbudowę huty. Mimo wszystko pomieszczenia i warsztaty stawały się coraz pełniejsze, szczególnie w sposób naglący pojawiła się potrzeba posiadania magazynu, który zapewniałby miejsce do systematycznego składowania gotowych towarów oraz wygodną przestrzeń do załadunku. Został on zbudowany w 1884 roku, zajmując prawie morgę powierzchni; pokryto go blachą falistą – czego w Przemkowie jeszcze nie widziano – taką, jaką dworce berlińskie otrzymały trzy lata wcześniej.
Poświęcenie tego magazynu stało się radosnym świętem ludowym, wydanym przez księżną Adelajdę z okazji pełnoletności księcia Ernesta Günthera w dniu 11 sierpnia 1884 roku, przede wszystkim dla robotników huty oraz rzeszy gości, w obecności członków domu książęcego i księcia Wilhelma, naszego obecnego cesarza. Wszystkim zapadła w pamięć mowa księcia Wilhelma, w której nawiązał do pozdrowienia „Szczęść Boże!”, przypomniał o znaczeniu Henriettenhütte i podkreślił, jak jego pierwsza droga przed laty z jego ówczesną narzeczoną prowadziła właśnie tutaj!
Podczas tego święta ujawnił się fakt, że ustanowiona kuratela w latach sprawowania opieki zrealizowała zamiary księcia Fryderyka, szczególnie przy rozbudowie huty! Książę Ernest Günther, który w 1884 roku przejął kierownictwo, mianując Surena dyrektorem generalnym, kontynuował te działania. W roku 1888 wprowadzono oświetlenie elektryczne, a realizacja linii kolejowej przez majątek Przemków została zabezpieczona. Położenie huty – 10 kilometrów od najbliższej stacji w Niegosławicach – czyniło dowóz surówki i koksu oraz wywóz towarów zaprzęgami niezbędnym; załadunek na wagony w Niegosławicach nie był doskonały, uszkodzenia były nieuniknione, a stan dróg pozostawiał wiele do życzenia. Bezpośrednie podłączenie zakładu do kolei było kluczową kwestią. Już od kilku dziesięcioleci rozważano budowę kolei, ba, już w 1872 roku wytyczono i częściowo wykarczowano trasę dla linii Głogów–Przemków przez lasy, co widać do dziś. Dopiero księciu Ernestowi Güntherowi udało się, dzięki wielkiemu trudowi i osobistym negocjacjom zrealizować to dzieło. Skarb państwa budował kolej w latach 1889/91, żądał jednak darmowych gruntów. Powiat szprotawski odmówił pomocy, chyba że kolej wpadnie do Szprotawy. Powiat kożuchowski dołożył 50 000 marek. Resztę kosztów nabycia gruntów w powiecie szprotawskim przejął książę Ernest Günther; dał na ten cel ziemię o wartości 75 000 marek oraz gotówkę, a także pokrył koszty bocznicy do huty. Miasto i wieś, które odczuły dobrodziejstwo kolei bez ponoszenia kosztów, mają to do zawdzięczenia staraniom księcia!
Nowy środek transportu przyniósł oszczędność 25 000 marek na frachcie już po roku. Dalszy rozwój przy 400 robotnikach w 1894 roku wymusił kolejną rozbudowę. Wtedy książę zdecydował się wybudować drugą hutę – Friedrich-Christians-Hütte – pomiędzy dworcem a Młynowem, kosztem 837 000 marek. W Wielki Piątek, 3 kwietnia 1896 r., książę zatwierdził rzut nowego zakładu; 18 października tego samego roku huta została uroczyście otwarta w obecności rodziny książęcej i robotników w hali odlewniczej.
Głęboki sens rozwoju zakładu oddaje tablica na fasadzie: „Szczęść Boże! Błogosławieństwo zakładowi hutniczemu Friedrich-Christians-Hütte. Zbudowano 1896 przez Jego Wysokość Księcia Ernesta Günthera. Radość życia nie ma podstawy w samym bycie, w ciągłym tworzeniu leży urok życia”. Prawdę tę wyrażają też słowa Sokratesa: „Z tego, co dobre i szlachetne, bogowie nie dają ludziom nic bez wysiłku!”. Huta Friedrich-Christians-Hütte, zatrudniająca 300 robotników, rozkwitła szybko i przynosiła wyższe dochody niż Henriettenhütte. Około 1905 roku oba zakłady miały 900 robotników i wytwarzały rocznie 13 milionów kg odlewów. W Henriettenhütte należało zastąpić stare maszyny i uporządkować pomieszczenia. Książę Ernest Günther w 1905 roku zdecydował o rozbudowie: na miejscu starego stawu młyńskiego wzniesiono nową ślusarnię o długości 75 metrów i odlewnię o szerokości 60 m wraz z suszarniami, czyszczalnią i stolarnią. Nowa budowla otrzymała nazwę Dorotheenhütte, na cześć Pani Księżnej.
Po drugiej stronie kolei wzniesiono wielką centralę elektryczną, która zaopatruje połączone huty Dorotheen- i Henriettenhütte oraz Friedrich-Christians-Hütte w prąd: ustawiono tu dwie turbiny parowe o mocy 600 KM produkcji zakładów w Zgorzelcu. Wykonanie części maszynowej i elektrycznej powierzono zakładom Siemens-Schuckertwerke. Koszty rozbudowy w latach 1906/7 wyniosły około 1,3 miliona marek. Poświęcenie i oddanie do użytku nowych budowli nastąpiło w dniu urodzin Pani Księżnej Doroty Marii; na jej cześć pierwszym pozdrowieniem z nowych pieców był monogram Jej Wysokości.
Wmurowana w fasadę huty Dorotheenhütte żeliwna tablica głosi: „Szczęść Boże! Na pamiątkę poświęcenia odlewni dnia 30 kwietnia 1907 r. w obecności Jego Wysokości i Jej Wysokości Księżnej”. Kolejna rozbudowa emaliarni w Henriettenhütte stała się konieczna w latach 1912/13, co wypełniło całkowicie plac między zachodnim szczytem magazynu a emaliarnią.
Podobnie jak bogate możliwości pracy w rolnictwie i leśnictwie, szeroka działalność budowlana oraz prace osuszające na bagnach, które książę Krystian August stworzył wraz ze swoim przybyciem do Przemkowa, tak i rozwój hut w niespotykany dotąd sposób wpłynął na podniesienie dobrobytu ludności.
Gdy w latach 1853/54 płaca za szychtę dla robotnika wynosiła 60 fenigów, a dzienny zarobek formierza i rzemieślnika od 1,20 do 2 marek, to w 1879 roku robotnicy hutniczy zarabiali już od 1,50 do 1,80 marki, formierze 2,50, a ślusarze i stolarze 3 marki. Obecnie [w czasie pisania tekstu] robotnik zarabia 2,50 marki, a formierze i rzemieślnicy do 5 marek i więcej. W porozumieniu z książęcymi właścicielami huty, administracja prowadzona przez Surena przekazywała robotnikom znaczną część zysku w formie instytucji dobroczynnych.