Auguste Victoria – biografia ostatniej niemieckiej cesarzowej
Auguste Victoria – biografia ostatniej niemieckiej cesarzowej
Iselin Gundermann
19 kwietnia 1921 roku długi kondukt żałobny wyruszył ze stacji Wildpark w Poczdamie do Nowego Pałacu. Biły dzwony Kościoła Pokoju. Po prawej i lewej stronie szerokiej alei tłumnie zgromadzili się ludzie, aby móc rzucić okiem na trumnę ostatniej niemieckiej cesarzowej Augusty Wiktorii i na wielką liczbę żałobników. Stawili się członkowie dawniej panujących niemieckich dynastii, służba dworska i wojsko; za trumną szli członkowie rodziny cesarskiej oraz delegaci pułków, którzy mimo zmienionych warunków społecznych czuli się związani ze swoimi szefami z domu Hohenzollernów. Co jednak skłoniło poczdamczyków i berlińczyków, co skłoniło tak wielu mężczyzn i kobiety do wielogodzinnego oczekiwania na przybycie trumny na stację Wildpark? Czy stało się tak, aby pożegnać monarchię, czy było to wspomnienie „cesarskich czasów”? A może była to ciekawość, chęć bycia tam i zobaczenia bliskich zmarłej, której pochówek w Świątyni Antycznej w parku Sanssouci, w realiach młodej republiki, nabrał niemal charakteru pogrzebu państwowego¹?
Augusta Wiktoria wywodziła się z rodu Szlezwika-Holsztynu-Sonderburga-Augustenburga, którego członkowie od połowy XIX wieku byli bezpośrednio zaangażowani w spory o przyszłość księstw Szlezwika i Holsztynu oraz uregulowanie ich relacji z Królestwem Danii. Jej dziadek, książę Krystian August z Augustenburga, zgłosił swoje roszczenia do dziedziczenia na wypadek wygaśnięcia panującej linii Oldenburgów w Danii i ewentualnego zakończenia unii personalnej królestwa zgodnie z zasadą „ewich tosamende ungedelt” (na wieki razem nierozdzielone) (Traktat z Ribe) od 1460 roku Szlezwik i Holsztyn były ze sobą połączone, a jednocześnie związane z Danią. Podczas gdy Holsztyn był członkiem Świętego Cesarstwa Rzymskiego Narodu Niemieckiego, a od 1815 roku Związku Niemieckiego, Szlezwik do niego nie należał. Skomplikowane warunki konstytucyjne odegrały rolę, gdy wraz ze śmiercią króla Fryderyka VII Duńskiego w 1863 roku wygasła ta gałąź Oldenburgów, a następstwo tronu w Danii przeszło na dom Holstein-Glücksburg. Podczas gdy Chrystian IX ogłaszał duńskie roszczenia do Szlezwika, Augustenburgowie przeciwstawili mu żądanie niepodległego Szlezwika-Holsztynu. Ich argumenty mogły opierać się na postulatach wysuwanych już podczas powstania szlezwicko-holsztyńskiego w 1848 roku².
Książę Fryderyk z Augustenburga brał udział w powstaniu niemieckich Szlezwicko-Holsztyńczyków w 1848 roku przeciwko duńskim planom utworzenia państwa opartego na rzece Eider. Powstanie to upadło, a Augustenburgowie zostali wygnani z kraju. Jednak także duńscy narodowi liberałowie nie osiągnęli swojego celu, jakim było utworzenie państwa narodowego z południową granicą na rzece Eider. Początkowo rodzina książęca żyła dzięki gościnności spokrewnionych niemieckich książąt. Stary książę Krystian August dał jednak później do zrozumienia, nabywając dobra w Przemkowie (Primkenau, rejencja legnicka), że chce wycofać się z niespokojnego życia politycznego i osobiście nie zamierza kontynuować walki o sukcesję w Szlezwiku-Holsztynie. Zrzeczenia tego nie dokonał jego syn Fryderyk. Rok 1848 był niezapomniany, a on czekał tylko na okazję, by móc ponownie dochodzić swoich – skądinąd spornych – praw, które miał nadzieję wyegzekwować po mającej niebawem nastąpić zmianie na duńskim tronie. Studiował w Bonn i tam należał do kręgu przyjaciół księcia Fryderyka Wilhelma Pruskiego.
Od 1854 roku Fryderyk z Augustenburga służył w armii pruskiej. Ożenił się z Adelajdą zu Hohenlohe-Langenburg i zamieszkał w majątku Dolzig (Dłużek) na Dolnych Łużycach, gdzie 22 października 1858 roku urodziła się Augusta Wiktoria, jego najstarsza córka. W 1863 roku Augustenburg uważał, że dotarł do celu swoich pragnień: zmarł król Fryderyk VII Duński – nadszedł oczekiwany moment, aby zainicjować ostateczne oddzielenie księstw Szlezwika-Holsztynu od Danii. Opuścił Dłużek, który zawsze uważał za „wygnanie”, i pod hasłem „Moje prawo jest waszym ratunkiem” wyruszył do Kilonii. Choć aprobata ludności dodawała mu tu otuchy, zabrakło oczekiwanego poparcia Prus. „Książęcy czas” Fryderyka w Kilonii trwał zaledwie kilka miesięcy i był w ramach wydarzeń na Północy jedynie epizodem.
Zderzenie interesów europejskich, w szczególności Prus i Austrii, doprowadziło w 1864 r. do „egzekucji związkowej” przeciwko Danii, co wymusiło na niej zrzeczenie się Szlezwika, Holsztynu oraz księstwa Lauenburga. Nie utworzono jednak niepodległego Szlezwika-Holsztynu: włączenie księstw jako prowincji do państwa pruskiego w 1867 r. z siedzibą nadprezydenta w Szlezwiku było wynikiem polityki Bismarcka zorientowanej na dalsze cele.
Na tym tle należy postrzegać młodość Augusty Wiktorii. Tylko przez bardzo krótki czas w Kilonii mieszkała także rodzina księcia Fryderyka: Adelajda i jej dzieci – Augusta Wiktoria, Karolina Matylda i Ernest Günther; trzecia córka, Luiza Zofia, urodziła się w 1866 r. na zamku w Kilonii. Kiedy po wojnie z Danią stało się jasne, że to Prusy były właściwym zwycięzcą konfliktu duńsko/szlezwicko-holsztyńskiego, Augustenburgowie musieli po raz drugi opuścić swoją północnoniemiecką ojczyznę. Zaoferowane odszkodowanie w postaci pieniędzy i dóbr ziemskich książę Fryderyk odrzucił, ponieważ choć uwzględniono w nim jego osobę, uznał, że interesy księstw zostały nadużyte i zignorowane. On i jego rodzina początkowo mieszkali – zapewne w dużym ścisku – z powrotem w Dłużku. Następnie przenieśli się do „Pałacu Holsztyńskiego” (Holsteinische Palais) w Gotha, aż od 1869 roku, po śmierci starego księcia Krystiana Augusta, do ich dyspozycji oddano bardziej przestronny Przemków.
Jedyna córka Augusty Wiktorii, Wiktoria Luiza, tak wspominała później Przemków: „Wzrok odwiedzającego przesuwał się po wspaniałym parku, w którym szeroko i przytulnie usadowiony był stary zamek. Z pewnością była to siedziba pańska. Ale od razu można było wyczuć, że jego zabudowania nie dawały przestrzeni na utrzymywanie większego dworu. O tym, że mimo to rezydował tu książę, świadczyła flaga powiewająca nad wieżą. Niebiesko-biało-czerwona: barwy Szlezwika-Holsztynu. Z tyłu zamku znajdował się staw z małą wyspą. Nazywaliśmy ją Wyspą Różaną, ponieważ była gęsto obsadzona różami, które w okresie kwitnienia tworzyły wspaniały widok... Utrzymanie dworu było proste. Poza szefem administracji dworskiej nie było prawie żadnych stanowisk dworskich...³”. Życie tam było więc skromne, może nawet bezpretensjonalne, jeśli porównać je z przepychem innych rodzin książęcych z tamtego okresu.
W tym otoczeniu dorastała piątka dzieci księcia Fryderyka: Augusta Wiktoria, Karolina Matylda urodzona w 1860 roku, młodsza o dwa lata od Augusty Wiktorii Luiza Zofia, która przyszła na świat w 1866 r. w Kilonii, Ernest Günther, jedyny syn, urodzony w 1863 roku, i ostatecznie czwarta, urodzona w 1874 r. córka Teodora⁴.
O latach młodzieńczych późniejszej cesarzowej nie wiadomo zbyt wiele, zresztą w jednostajnym rytmie życia w Przemkowie rzadko mogło wydarzyć się coś wartego przekazania potomnym. Dominującą osobowością był książę Fryderyk, który kierował wychowaniem swoich dzieci. Wspomina się o szwajcarskiej i angielskiej guwernantce, które udzielały lekcji języka francuskiego i angielskiego. Po konfirmacji w 1875 roku pobyty we Francji i Anglii uzupełniły domową edukację Augusty Wiktorii.
Najwyraźniej para książęca starała się nie obnosić przy dzieciach z rozczarowaniem spowodowanym rozwojem sytuacji politycznej, która tak dotkliwie w nich uderzyła. Kiedy Augusta Wiktoria, jak sama później opowiadała, była zaskoczona uprzejmością Bismarcka, gdy poznała go przy okazji swoich zaręczyn z księciem Wilhelmem Pruskim w Berlinie, można z tego wywnioskować, że w osobie Kanclerza Rzeszy słusznie upatrywano osoby odpowiedzialnej za ich los i odpowiednio go oceniano. Z drugiej strony, wydaje się, że relacje z pruską rodziną królewską nie były obciążone urazą, a przynajmniej nie te z następcą tronu, księciem Fryderykiem Wilhelmem (kolegą ze studiów z Bonn), oraz jego małżonką Wiktorią, córką angielskiej królowej. Następca tronu od samego początku popierał roszczenia Augustenburga do Szlezwika-Holsztynu. Jego dziennik z czasów wojny w 1864 roku oraz wypowiedzi na temat Szlezwika-Holsztynu wskazują, że dla „Fritza Augustenburga” życzyłby sobie innego rozwiązania politycznego niż pozbawienie władzy i mało znacząca egzystencja w śląskim majątku⁵. W wojnie 1870/71 książę Fryderyk brał udział jako bawarski generał major – ku wielkiemu zadowoleniu Wilhelma I, który poprawnie odczytał ten znak zbliżenia, lecz pomysł dynastycznego połączenia między domem cesarskim a Augustenburgami nie był wtedy, ani w kolejnych latach, brany pod uwagę ani przez Wilhelma I, ani przez następcę tronu.
Pierwsze spotkanie Augusty Wiktorii i księcia pruskiego Wilhelma (II) miało miejsce w Reinhardsbrunn w Turyngii w 1868 roku. Doszło do niego zupełnie przypadkowo podczas wycieczki rodziny z Augustenburga z Gothy do Reinhardsbrunn, gdzie przebywał pruski następca tronu z małżonką i dziećmi. Augusta Wiktoria i Wilhelm mieli zaledwie po dziewięć lat, jednak dla dorosłych to spotkanie było ważną okazją do odnowienia przyjaźni, niezależnie od różnic politycznych. To, że późniejsze zaręczyny Wilhelma i Augusty Wiktorii nie były dziełem przypadku, zawdzięczać należy interwencji królowej angielskiej Wiktorii, której trzecia córka, Helena, poprzez małżeństwo z Krystianem ze Szlezwika-Holsztynu-Sonderburga-Augustenburga nawiązała już więzy rodzinne z tym domem. Cesarz Wilhelm II w swoich wspomnieniach „Z mojego życia” nie odnosi się później do tego tła. Wspomina jedynie o wizycie Augusty Wiktorii w Berlinie w 1878 roku i swojej rewizycie w Przemkowie wiosną 1879 roku. „Podczas tej wizyty moje długo i skrycie pielęgnowane pragnienie przerodziło się we mnie w twarde postanowienie” – pisze. „Wybór mojego serca nie tylko nie napotkał żadnego oporu ze strony moich rodziców, ale spotkał się z ich pełną aprobatą, i było to dla mnie nieskończenie uszczęśliwiające uczucie, móc w tej kwestii w pełni się z nimi zgadzać”⁶.
Oczywiście nie poszło to aż tak szybko: w tle działały angielska królowa i matka Wilhelma, Wiktoria, aby poczynić odpowiednie ustalenia z Fryderykiem z Augustenburga i Adelajdą, przy czym początkowo nie było pewne, czy panną młodą będzie Augusta Wiktoria, czy Karolina Matylda. Podczas gdy zaloty zaledwie dwudziestoletniego księcia Wilhelma zostały życzliwie przyjęte przez księcia Fryderyka, a wybrana panna młoda, Augusta Wiktoria, zaczęła obdarzać pruskiego księcia uczuciem, do pokonania pozostawała jeszcze jedna przeszkoda: obiekcje cesarza Wilhelma I; młoda księżniczka z pewnością nie była bowiem tym, co zwykło się nazywać „dobrą partią”. To, że pochodziła z „małego rodu”, a z tego dynastycznego związku nie wynikał żaden wzrost potęgi dla Prus, było oczywiste. Mimo to małżeństwo miało wysoce polityczny charakter, ponieważ mogło stać się oficjalnym przypieczętowaniem pojednania z rodem Augustenburgów. Cesarz Wilhelm, w porozumieniu z Bismarckiem, uzależnił swoją zgodę od warunku, że książę Fryderyk zrzeknie się swoich praw jako pretendent do tronu. Wokół tej kwestii toczyły się dłuższe negocjacje. Z deklaracją Fryderyka, że podporządkowuje swoje dążenia sprawie narodowej, odkąd kraj Szlezwik-Holsztyn jest trwale związany z Rzeszą Niemiecką, cesarz i kanclerz byli ostatecznie usatysfakcjonowani.
W kręgach dworskich zaręczyny przyszłego króla i cesarza z rówieśną mu Augustą Wiktorią nie cieszyły się powszechną popularnością. Dlatego księżna koronna (następczyni tronu) starała się w ustnych i pisemnych wywodach wykorzystać swoją siłę przekonywania, aby wskazać na korzyści płynące z wyboru Wilhelma. Mówiła o nienagannym zachowaniu swojej przyszłej synowej, jej miłej aparycji i dobrym wykształceniu, ponieważ po spokojnych latach spędzonych w Przemkowie Augusta Wiktoria była mało znana wielu członkom niemieckich dworów książęcych, a wprowadzenie jej wszędzie bez narzucania się wymagało sporych umiejętności towarzyskich i operatywności pruskiej następczyni tronu⁷. W tę „tak blisko nas dotykającą sprawę” włączył się również następca tronu Fryderyk Wilhelm. Po konsultacji z rodzicami zaaranżował on początkowo „niezobowiązujące” spotkanie Augusty Wiktorii z cesarzem Wilhelmem w Bad Ems oraz z cesarzową Augustą w Koblencji, zanim jeszcze oficjalnie ogłoszono zaręczyny⁸.
„Młoda księżniczka jest tak dobra i uprzejma, odebrała tak znakomite wychowanie, że nie możemy sobie tego wystarczająco pogratulować” – czytamy w liście księżnej koronnej Wiktorii. „Posiada łagodny, ugodowy charakter, a to w tak dużej rodzinie jest nieskończenie cenne (…); łagodzić spory i z łagodnością oraz dobrocią zawsze móc nieść pomoc, to najpiękniejszy przywilej kobiety, a jak niewielu ma ku temu właśnie takie predyspozycje! Z pewnością ci się spodoba, tak jak podoba się wszystkim, którzy ją poznają. Widzieć szczęście Wilhelma na przyszłość tak ugruntowanym, jest dla nas wielkim pocieszeniem”⁹.
Nagła śmierć księcia Augustenburga Fryderyka w dniu 14 stycznia 1880 roku opóźniła oficjalne zaręczyny do czerwca. Cicha uroczystość odbyła się jednak już w lutym 1880 r. w Pałacu Holsztyńskim w Gotha; w marcu Augusta Wiktoria przyjęła zaproszenie królowej angielskiej do Windsoru, która po dokładnych, badawczych obserwacjach uznała ją za „miłą, uprzejmą i ładną”. „Jej uśmiech, jej usposobienie i wyraz twarzy muszą rozbroić nawet gburowatych, cierpkich Berlińczyków z ich ciętymi językami i ostrym jak brzytwa sarkazmem wobec wszystkich i wszystkiego” – księżna koronna potwierdziła opinię swojej matki¹⁰.
Przyjęcie zaręczynowe dla pary młodej zostało zorganizowane przez cesarza Wilhelma i jego małżonkę w pałacu Babelsberg. Wkrótce rozpoczęły się również przygotowania do ślubu, który odbył się 27 lutego 1881 roku w Berlinie. Stało się to huczną uroczystością. Augusta Wiktoria przybyła do Berlina z Przemkowa 25 lutego i aż do dnia zaślubin mieszkała w pałacu Bellevue. Na ślub została odebrana przez księżną koronną w galowym powozie i przewieziona przez Tiergarten, Bramę Brandenburską, wzdłuż ulicy Unter den Linden do zamku. Berlińczycy ustawili się w szpaler po prawej i lewej stronie, wystawiono wojsko, a na dziedzińcu zamkowym Wilhelm czekał na swoją narzeczoną z wartą honorową, aby oddać jej honory. Poprzez ślub cywilny Augusta Wiktoria została podniesiona do rangi królewskiej księżniczki. Ślub kościelny odbył się w kaplicy zamkowej; młodej parze pobłogosławił naczelny kaznodzieja dworski Kögel. Zgodnie z tradycją pruskiej rodziny królewskiej, uroczystości były kontynuowane poprzez przyjęcie gratulacji, ucztę weselną w Białej Sali zamku i słynny taniec z pochodniami (Fackeltanz).
Augusta Wiktoria, lub „Dona”, jak nazywano ją w gronie rodzinnym, opisywana jest jako bardzo piękna panna młoda. Miała na sobie pruską koronę księżniczek, ciężką suknię z długim trenem i była ozdobiona klejnotami z koronnego skarbca. W porównaniu z prostym stylem życia w jej domu rodzinnym, przepych tych dni weselnych musiał być dla niej szczególnie odczuwalny. Żadna jej osobista wypowiedź na ten temat nie zachowała się do dziś. To, że przebieg ceremonii i wiele związanych z nią obowiązków uważała za męczące, wynika jednak z późniejszej wypowiedzi, iż po tańcu z pochodniami młodą parę powinno się puścić w podróż poślubną. Dla Dony codzienna rutyna nastała dopiero po 3 marca, po wprowadzeniu się do apartamentów w Pałacu Miejskim w Poczdamie.
Z kim Augusta Wiktoria zetknęła się w Berlinie i Poczdamie? Był tam przede wszystkim stary cesarz Wilhelm, mimo zaawansowanego wieku wciąż krzepki i pełen sił. Wobec młodych dam potrafił być miły i czarujący, ale w rodzinie rządził jako surowa i nieustępliwa głowa rodu, a zwłaszcza w sprawach finansowych nie pozwalał na żarty. Co prawda Augusta Wiktoria cieszyła się jego przychylnością, ale i ona wkrótce odczuła jego skłonność do nadmiernego skąpstwa, gdy przyszło do przebudowy i modernizacji Pałacu Marmurowego w Poczdamie, który miał służyć młodej parze jako przyszłe miejsce zamieszkania. Poza tym jednak relacje z monarchą pozostawały przyjazne, a może nawet serdeczne. Łaski, jakimi Wilhelm II cieszył się u swojego dziadka, ten przeniósł na młodą księżniczkę, a kiedy urodził się pierwszy prawnuk, stary cesarz zgodził się na pamiątkowe zdjęcie, które zyskało dużą popularność pod tytułem „Cztery pokolenia”¹¹.
Cesarzową Augustę, której z powodu jej cierpkiego i zależnego od nastrojów usposobienia trudno było zdobywać przyjaciół, księżniczka traktowała z szacunkiem. Czwartkowe popołudnia przy herbacie u Augusty, na których oczywiście oczekiwano również młodej pary, były dla Augusty Wiktorii dobrą okazją, by poznać ważne osobistości swojej nowej ojczyzny i zapoznać się z ich specyfiką.
Wydaje się natomiast, że Augusta Wiktoria z trudem odnajdywała się w kręgach towarzyskich swoich teściów. Następczyni tronu [księżna koronna], po ślubie doprowadzonym do skutku z tak wielkim osobistym zaangażowaniem, wkrótce zaczęła wyrażać krytyczne opinie, wymierzone w to, co wydawało się bezkrytyczną uległością księżniczki. Napięć w pruskiej rodzinie królewskiej, zwłaszcza między następczynią tronu a jej synem Wilhelmem, prawie nie dało się ukryć przed Augustą Wiktorią, wręcz przeciwnie: wbrew własnej woli została wciągnięta w te spory i niezasłużenie stała się obiektem surowych ocen.
Zacięty spór wywiązał się na przykład wokół tak zwanej „kwestii battenberskiej”. Młodsza siostra Wilhelma II, nazwana po swojej babce, angielskiej królowej, „Wiktorią”, prosiła o zgodę na poślubienie księcia Aleksandra von Battenberg. To, że nie był uważany za w pełni równego stanem, można by na dłuższą metę zaakceptować, ale jego wybór na księcia Bułgarii uczynił go ważną figurą w grze Bismarcka w polityce zagranicznej, tak że ten odradzał ten związek¹². Wilhelm II stanął po stronie Bismarcka, podczas gdy następczyni tronu, w porozumieniu z królową angielską, nie tylko popierała plany małżeńskie swojej córki, ale z właściwym sobie temperamentem aktywnie je wspierała. Augusta Wiktoria opowiedziała się w tym sporze po stronie Wilhelma II i – podobnie jak jej mąż – zaprzepaściła przyjaźń królowej w Anglii. W liście z Londynu do pruskiej następczyni tronu czytamy: „Twój list z 6. (stycznia 1885), w którym donosisz mi o niezwykłej impertynencji i bezczelności oraz, muszę jeszcze dodać, wielkiej nieuprzejmości Willy'ego (= Wilhelma II) wobec mnie i tej głupiej Dony (= Augusty Wiktorii), zmusza mnie do powiedzenia, że nie napiszę ani do niego, ani do niej. Co się tyczy Dony, tej żałosnej, małej, niepozornej księżniczki, która tylko dzięki Twojej uprzejmości znalazła się na pozycji, jaką dziś zajmuje – brakuje mi słów...!”¹³.
Również następca tronu Fryderyk Wilhelm zachowywał uderzający dystans wobec swojej synowej. Jego chłód mógł wcale nie być skierowany osobiście do niej ale należy go rozumieć jako wynik ledwie skrywanej urazy do syna Wilhelma. Ten przed swoim ślubem nie został obarczony żadnym stałym zakresem obowiązków: obok powinności wojskowych, zgodnie ze wspólną decyzją cesarza i kanclerza Rzeszy, kształcił się w sprawach administracyjnych i był zatrudniony w Ministerstwie Spraw Zagranicznych, bez poinformowania o tym następcy tronu, nie dając mu nawet możliwości wyrażenia opinii na temat tej decyzji. To, że był z tego powodu zgorzkniały, poświadczają jego wypowiedzi w listach¹⁴. Czuł się pomijany już teraz, będąc jeszcze zdrowym i w pełni sił. Kiedy Wilhelm i Augusta Wiktoria brali ślub, następca tronu miał 50 lat. Od 20 lat pozbawiony odpowiedzialności państwowej, stał się podczas licznych wizyt jako reprezentant Prus w krajach niemieckich i stolicach europejskich swoistą „instytucją”. Niezwykle popularny w kraju i za granicą, działał jako mecenas sztuki i nauki, a jednak był coraz bardziej niezadowolony z zadań, które go nie satysfakcjonowały. Odbiło się to również na jego relacjach z członkami rodziny, a nawet z Augustą Wiktorią, córką jego przyjaciela Fritza Augustenburga z dawnych lat studenckich w Bonn.
Młoda para książęca po niezbędnych przebudowach wprowadziła się do Pałacu Marmurowego w Poczdamie, romantycznie położonego letniego zamku króla Fryderyka Wilhelma II w stylu końca XVIII wieku. Żyli tam nad jeziorem, otoczeni wspaniałymi parkami, zupełnie na osobności, z dala, a jednak wystarczająco blisko letnich rezydencji pozostałych członków rodziny: Babelsbergu, gdzie chętnie przebywali Wilhelm I i Augusta, Nowego Pałacu, gdzie mieszkała para następców tronu Fryderyk Wilhelm i Wiktoria z młodszymi córkami Wiktorią, Zofią i Małgorzatą, oraz Glienicke, które należało do rodziny księcia Karola Pruskiego. Zimę para cesarska spędzała w swoim berlińskim pałacu przy Unter den Linden, para następców tronu w Pałacu Następcy Tronu w Berlinie, położonym niedaleko Opery Królewskiej naprzeciwko uniwersytetu, a dla Wilhelma II i Augusty Wiktorii urządzono pokoje w Zamku na Wyspie Szprewy.
W pierwszych latach małżeństwa liczba publicznych obowiązków Augusty Wiktorii była jeszcze niewielka, a jej życiu prawdopodobnie nie brakowało pewnej dozy błahości i pustki. Tak czytamy w relacji jej damy dworu, hrabiny Matyldy von Keller: „Ponieważ księżniczka miała zwyczaj bardzo wcześnie wstawać, aby zjeść śniadanie z mężem, a często także uczestniczyła w ćwiczeniach wojskowych na polu Bornstedter Feld, dla nas, dam, służba zaczynała się wcześnie, czasem już o wpół do siódmej rano, a nawet wcześniej... Po powrocie (np. z Bornstedter Feld) główna ochmistrzyni, hrabina Brockdorff, składała raport księżniczce. Kiedy książę był zajęty obowiązkami służbowymi, wtedy księżniczka często wykorzystywała ten czas na przejażdżki po uroczych okolicach Poczdamu lub kontynuowała wizyty w zakładach w Poczdamie i Berlinie, niezależnie od upalnej pory roku. Księżniczka pilnie ćwiczyła również do lekcji gry na fortepianie, które pobierała u pewnego poczdamskiego profesora i w których musiałam uczestniczyć... Po południu z zapałem grano w krokieta na trawniku, do czego często zapraszano panie i panów z poczdamskiego towarzystwa... Przed kolacją o godzinie 8 przeważnie wiosłowaliśmy w dwóch małych łódkach... przez kanał Hasengraben na piękne jezioro Jungfernsee”. Wieczorami towarzystwo siedziało razem do około godziny 10, przy dobrej pogodzie na tarasie, panie były zajęte robótkami ręcznymi; często czytano przy tym książki, co z kolei dawało okazję do rozmów¹⁵.
Siedem lat Augusta Wiktoria spędziła spokojne letnie i zimowe miesiące u boku księcia Wilhelma w Poczdamie i Berlinie. W tym czasie urodziło się czterech starszych synów: w maju 1882 roku Wilhelm, w lipcu 1883 roku Eitel Fryderyk, w lipcu 1884 roku Adalbert i w styczniu 1887 roku August Wilhelm. Pierwszym synem urodzonym po wstąpieniu na tron Wilhelma II (15 czerwca 1888 r.) był Oskar (w lipcu 1888 r.), a po nim Joachim w grudniu 1890 r. Fakt, że po sześciu synach parze cesarskiej urodziła się w końcu w 1892 roku córka, Wiktoria Luiza, był powodem do powszechnej radości. Dla każdego ze swoich dzieci Augusta Wiktoria założyła dziennik, któremu powierzała swoje obserwacje na temat ich rozwoju, drobnych wydarzeń i incydentów.
Wychowanie synów pary cesarskiej było surowe, co zadziwia tym bardziej, że Wilhelm, według opinii swoich biografów, sam cierpiał z powodu bezwzględnych metod swojego nauczyciela, dr. Georga Hinzpetera, i dlatego trudno sobie wyobrazić, że życzyłby sobie wychowania swoich synów według tych samych zasad. Synowie cesarscy mieli zupełnie różne predyspozycje: Wilhelm, przyszły następca tronu, lubił sport i gry, wszędzie szybko stawał się popularny, ale swoim zamiłowaniem do lekkomyślności i swobodnego życia przysparzał matce wielkich trosk. Eitel Fryderyk uchodził za najbardziej dobrodusznego spośród dzieci. Wcześnie zaczął interesować się rolnictwem, które później we własnym majątku uczynił swoim zawodem. Dla Adalberta rodzice od samego początku zaplanowali karierę w marynarce wojennej. Wyróżniał się stonowaną uprzejmością i dyplomatycznym taktem. August Wilhelm był żywy i obdarzony fantazją, muzykował i malował, kolekcjonował antyki i uwielbiał podróże do dalekich krajów. Do zawodu żołnierza się nie nadawał. Po studiach w Bonn i Strasburgu wstąpił do pruskiej służby administracyjnej. Tak zwane „pruskie cechy”, niezawodność i obowiązkowość, były szczególnie widoczne u Oskara. Joachim, najmłodszy syn, pozostał zmartwieniem matki. Często chorował, wydawał się ledwie nadawać do służby wojskowej, a jednak wziął udział w I wojnie światowej tak jak jego bracia¹⁶.
Bezsporne jest, że Augusta Wiktoria była wzruszającą matką, całkowicie skupioną na dzieciach. Najbardziej lubiła mieć je wszystkie wokół siebie. Kiedy starsi synowie po kolei opuszczali dom i byli wysyłani do szkoły kadetów w Plön, mogła wewnętrznie pogodzić się z tą decyzją tylko dlatego, że dwoje najmłodszych, Joachim i Wiktoria Luiza, było wciąż przy niej. Kiedy jednak i Joachim odszedł, osobiście odwiozła go do Plön, aby skrócić czas rozstania. Wszystkie dzieci są zgodne w swojej ocenie, że ciepło matki łagodziło niejedną surowość środków wychowawczych i edukacyjnych, o których decydowała w dużej mierze wola cesarza.
Cesarzowa prawie nie miała ambicji politycznych, czym różniła się od cesarzowych Augusty i Wiktorii. Również liberalne idee były jej zupełnie obce. W to, że monarchia kiedyś dobiegnie końca, uwierzyła chyba dopiero w momencie, gdy cesarz poinformował ją o swojej decyzji udania się na wygnanie do Holandii. Jej wspaniałymi cechami charakteru były macierzyńska opiekuńczość i troska o dzieci, o cesarza – zwłaszcza w latach wojny – oraz o ubogich. Jej stanowcze, władcze zaangażowanie nie było wolne od problemów, których sama nie potrafiła dostrzec. Dla cesarza była wierną partnerką, ale nie pomagała mu, bezwarunkowo się do niego dostosowując. Brakowało jej odwagi i chęci do szczerej rozmowy po sytuacjach, w których on, poprzez swoje niekiedy nieprzemyślane i raniące wypowiedzi, zaprzepaszczał przyjaźnie i sympatie. Nie dostrzegała niebezpieczeństw związanych z jego usposobieniem, a gdyby nawet je dostrzegła, pozostaje wątpliwe, czy byłby on otwarty na jej wpływ¹⁷.
Później cesarzowa otoczyła opieką także żony swoich synów. Oto kilka zdań ze wspomnień Margarethe von Dewitz, damy dworu księżnej Joachimowej, Marii Augusty z Anhaltu: Ponieważ Joachim i Maria Augusta byli w chwili ślubu jeszcze bardzo młodzi, pomysłem cesarzowej było podobno przydzielenie im damy, która wprawdzie sama była młoda, ale miała już pewne doświadczenie życiowe. „Tak oto otrzymałam wezwanie, by zaprezentować się jej (cesarzowej). Cesarzowa była dla mnie niezwykle serdeczna, promieniowała obok swojej macierzyńskości silną, majestatyczną aparycją, jakiej rzadko doświadczałam u osobistości książęcych... Joachim od dzieciństwa z powodu ataków drgawek był dzieckiem przysparzającym matce największych zmartwień, i tę macierzyńską troskę przelała ona także na młodą synową, która często odbierała to jako zbytnią nadopiekuńczość. Również wobec mnie, prawdopodobnie dlatego, że już w tak młodym wieku zostałam wdową, okazywała wzruszające współczucie. Bardzo ją szanowałam... Moja księżna i ja byłyśmy często zapraszane przez cesarzową do Nowego Pałacu, w małym gronie przy wspólnym stole obiadowym lub podczas kolacji. Często cesarzowa przychodziła do Pałacu Miejskiego do swojej synowej i zawsze wtedy wstępowała również do mojego pokoju, aby ze mną porozmawiać. Opowiadała dużo o latach, kiedy jej dzieci były małe. Była wspaniałą »matką narodu« o gorącym sercu dla wszelkich niedoli i o ogromnym poczuciu obowiązku, ale też niezwykle silnie matką dla własnego potomstwa. Biada, jeśli ktoś odważył się skrytykować jej dzieci! Bywało to dla otoczenia trudnym zadaniem...”¹⁸.
Od 1888 r. rodzina Wilhelma II zamieszkiwała Nowy Pałac, który zwolnił się po śmierci jego ojca (który jako cesarz Fryderyk III panował zaledwie 100 dni). Wraz ze wstąpieniem Wilhelma II na tron, na Augustę Wiktorię spadło mnóstwo nowych obowiązków, które uważano za nieodłącznie związane z „zawodem” cesarzowej. Stara cesarzowa Augusta widziała wielkie zadanie w rozbudowie systemu szpitali i lazaretów, w zaangażowaniu na rzecz osób narażonych na niebezpieczeństwo i chorych, zwłaszcza kobiet i dziewcząt. Utworzenie Niemieckiego Czerwonego Krzyża i Ojczyźnianego Związku Kobiet (Vaterländischer Frauenverein) od 1866 r. były jej dziełem. Te i inne prace „w służbie miłości bliźniego” przeszły teraz na nową cesarzową. Tego rodzaju działalność nie była dla niej nowością; bowiem już w pierwszych latach swojego małżeństwa stworzyła sobie pole do działania, które uzupełniało wysiłki cesarzowej Augusty i następczyni tronu Wiktorii. W tamtym czasie było to jeszcze bardzo osobiste zaangażowanie, bez większych środków finansowych i szerokiego rozgłosu jej późniejszej działalności. W tym kontekście należy podkreślić wpływ dr. Georga Hinzpetera, dawnego wychowawcy Wilhelma II i jego brata Henryka, co odzwierciedla się w jego listach do Augusty Wiktorii. Traktują one o poczuciu tożsamości klasy posiadającej, o palących problemach społecznych, o możliwościach zaangażowania się kobiet w ich rozwiązywanie: listy te zawierają wywody na temat związku między własnością a pracą, wskazują na niezbędne wzorowe zachowanie osób majętnych i przypisują księżniczce obowiązek angażowania się na rzecz poprawy sytuacji klasy robotniczej¹⁹.
Memoriały (pisma) Hinzpetera potwierdzały to, co Augusta Wiktoria zaobserwowała podczas swoich wizyt w instytucjach charytatywnych. Tak zrodziło się w niej pragnienie przyczynienia się do zażegnania napięć społecznych w Prusach, a obrała do tego drogę poprzez Kościół i budownictwo sakralne. W listopadzie 1887 roku doszło do założenia Ewangelicko-Kościelnego Związku Pomocy (Evangelisch-Kirchlicher Hilfsverein), którego zadaniem było wspieranie celów Misji Wewnętrznej poprzez większe dotacje finansowe. Protektorat nad nim objęła Augusta Wiktoria. Z niego rozwinął się Ewangelicki Związek Budowy Kościołów (Evangelischer Kirchenbauverein), nad którym cesarzowa również sprawowała patronat²⁰. Uważano, że nędzę wśród klasy robotniczej można najlepiej złagodzić poprzez budowę kościołów i tworzenie małych parafii w obrębie wielkich miast, co dotyczyło to w szczególności Berlina. W latach 1888-1895 z darowizn zebrano 25 milionów marek, które przeznaczono na budowę 50 kościołów w Berlinie i okolicach. Szybkie oddawanie do użytku kolejnych budynków kościelnych i przestronnych miejsc kultu w formach historyzujących w Berlinie i na prowincji już w tamtych czasach spotykało się z kpinami, sceptycyzmem i krytyką. Augusta Wiktoria wydawała się jednak nie wątpić, że budynki te wypełnią się życiem i osobiście brała udział w większości ceremonii wmurowania kamienia węgielnego oraz poświęcenia świątyń.
Istniejąca do dziś w wielu parafiach ewangelickich „Pomoc Kobiet” (Frauenhilfe) również wywodzi się z zaangażowania cesarzowej, po tym jak musiała uświadomić sobie, że wznoszenie kościołów to tylko jedna, i być może wcale nie ta decydująca, strona chrześcijańskiej działalności charytatywnej. Ubóstwo w dzielnicach robotniczych rosnących metropolii, na czele znów z Berlinem, było nadal ogromne, a stacje opieki diakonis nie były w stanie zapewnić pomocy w wymaganym zakresie. Istniał wprawdzie już założony przez cesarzową Augustę Ojczyźniany Związek Kobiet, który realizował podobne cele, jednak Augusta Wiktoria uważała, że może oczekiwać praktycznego wsparcia w domowej opiece nad chorymi, opiece nad dziećmi czy rozdzielnictwie darów od chętnych do pomocy kobiet z parafii ewangelickich. Na pierwszym planie stało zwalczanie lokalnej biedy. Zadania obejmowały od drobnych posług przy łóżku chorego po służbę odwiedzin dla osób samotnych i opuszczonych.
Przede wszystkim jednak, w ramach prac „Pomocy Kobiet”, dochodziło do tworzenia lub przynajmniej wspierania szkół gospodarstwa domowego, aby uczyć młode dziewczęta wiedzy i praktycznych umiejętności do ich późniejszej roli pani domu i matki. Zważywszy na obszary wiejskie, te nowe placówki szybko dowiodły swojej przydatności. Z biegiem lat „Pomoc Kobiet” stała się dobrze funkcjonującą instytucją; była zorganizowana w formie stowarzyszeń i posiadała w każdej prowincji organizację nadrzędną, która koordynowała projekty i działania. Związek Nadreński na przykład stworzył swoje centrum organizacyjne w Domu Augusty Wiktorii (Auguste-Victoria-Heim) w Barmen, ale w postaci tego budynku zyskał również miejsce, w którym przeprowadzano kursy i konferencje. Z kolei Dom Augusty Wiktorii we wschodniopruskim Neukuhren (dziś Pionierskij) był ośrodkiem, w którym kobiety i dzieci z ubogich rodzin z prowincji u wybrzeży Bałtyku mogły znaleźć wytchnienie. Wiele zadań, które w tamtym czasie nie były jeszcze realizowane przez instytucje państwowe, spoczywało zatem na barkach „Pomocy Kobiet” i były przez nią rozwiązywane najlepiej, jak to było możliwe. Opieka nad młodymi dziewczętami, w większości wiejskiego pochodzenia, które pracowały jako służące w miejskich gospodarstwach domowych, należała do najbardziej palących celów zwłaszcza berlińskiej „Pomocy Kobiet”. Organizacja ta zdołała złagodzić wiele biedy, jednak nie była w stanie jej całkowicie wyeliminować, a i inne stowarzyszenia, którym cesarzowa przewodniczyła lub które wspierała, mogły jedynie nieść najpilniejszą pomoc, nie usuwając przyczyn samego zła. Angażując się we wszystkie te formy praktycznej miłości bliźniego, cesarzowa nie przeczuwała, jakie zadania w tej dziedzinie spadną na nią podczas lat wojny 1914–1918. „Chęć troszczenia się o innych i pomagania” była istotną cechą jej charakteru zarówno w sferze prywatnej, jak i publicznej. Pewien biograf donosi, że jej dzieci nazywały ją czasem „Panią Troską” (Frau Sorge); potwierdza to również córka cesarska Wiktoria Luiza w swoich pamiętnikach²¹.
Jako osoba towarzysząca cesarzowi Wilhelmowi II, Augusta Wiktoria odwiedziła Petersburg, Londyn, Wiedeń, Brukselę, Ateny, Kopenhagę, Wenecję, Sztokholm, Rzym i – co nie mniej ważne – Jerozolimę. Szeroko komentowana podróż pary cesarskiej do Palestyny doszła do skutku po ukończeniu budowy Kościoła Odkupiciela w Jerozolimie, w którego konsekracji wzięli udział 31 października 1898 r. Przy tej okazji postanowiono utworzyć „Fundację Cesarzowej Augusty Wiktorii na Górze Oliwnej”, mającą na celu zapewnienie opieki medycznej pacjentom z Niemiec oraz, poprzez utrzymanie stacji diakonis, zagwarantowanie zaangażowania na rzecz osób potrzebujących i niedołężnych²². Tym samym Augusta Wiktoria w znacznie większym stopniu niż jej poprzedniczki, cesarzowa Augusta i cesarzowa Wiktoria (Kaiserin Friedrich), zaistniała w świadomości publicznej.
Autoprezentacja o pewnym teatralnym zacięciu, tak bliska spektaklowi, którą wielu współczesnych krytykowało u cesarza Wilhelma II, była jej obca, a mimo to na wielu obrazach wybija się ona tuż obok niego. Jej wysoka, z wiekiem nieco nabierająca krągłości postać, sposób ubierania się i poruszania, w dużej mierze przyczyniały się do zwracania na siebie uwagi. Po drobnych oznakach niepewności w sytuacjach publicznych w pierwszych latach małżeństwa, wkrótce zaczęła zachowywać się spokojnie i pewnie w każdej sytuacji i przy każdej okazji. Jak można wywnioskować z zapisków baronowej Spitzemberg, potrafiła ona wielokrotnie tonować nastroje tam, gdzie Wilhelm II swoimi pochopnymi i impulsywnymi reakcjami wywoływał konsternację. Augusta Wiktoria ma w sobie coś „niezwykle wdzięcznego i kobiecego w całej swojej istocie” – zanotowała Spitzemberg w 1885 r.²³
Dni z dala od oficjalnych obowiązków, z dala od Berlina i Poczdamu, cesarzowa celebrowała w pełni. Cieszyła się na pobyt w Kadynach (Cadinen) w Prusach Zachodnich, gdzie podobnie jak w pierwszych poczdamskich latach swojego małżeństwa z upodobaniem odbywała długie konne przejażdżki.
Przed wybuchem pierwszej wojny światowej ślub córki cesarskiej Wiktorii Luizy po raz ostatni w czasie pokoju zgromadził w Berlinie członków europejskich rodów panujących. Małżeństwo księżniczki z Ernestem Augustem z Brunszwiku nie doszło do skutku, co zrozumiałe, bez trudności. Zbyt głębokie były rany, jakie dom hanowerski odniósł w 1866 r., i przez te wszystkie lata nikt nie mógłby sobie wyobrazić, że hanowerski książę poślubi kiedyś jedyną córkę niemieckiego cesarza. Zastrzeżenia domu hanowerskiego wobec tego związku były znacznie większe niż obiekcje cesarza Wilhelma II i jego małżonki. Kiedy polityczne przeszkody zostały ostatecznie usunięte, cesarzowa zapisała w swoim dzienniku: „Boże ścieżki są cudowne. 33 lata temu, 14 lutego, zrobiłam ten ważny krok w moim życiu, również po tym, jak przezwyciężono bardzo wiele trudności natury politycznej. Daj Boże, aby moje dziecko po 33 latach spoglądało w przeszłość na swoje życie małżeńskie z taką samą wdzięcznością, jakiej mnie dane było i jest doświadczać.” Ślub Wiktorii Luizy z Ernestem Augustem brunszwickim w maju 1913 r., radośnie witany przez berlińczyków, był próbą pojednania, na które bliscy młodej pary byli gotowi przystać. Ale czy na pewno oddzielono gorzką przeszłość grubą kreską? To, co wydarzyło się w 1866 r., pozostało niezapomniane w hanowerskim domu królewskim, a przede wszystkim w szerokich kręgach społecznych, utworzonej po 1866 r., pruskiej prowincji Hanower, trwając w pamięci nawet po upadku Cesarstwa Niemieckiego²⁴.
Kiedy pewnego razu pewna dama zagadnęła cesarza Wilhelma o kwestię kobiecą, miał on rzekomo odpowiedzieć: „Najlepiej czuję się z rozwiązaniem, jakie w kwestii kobiecej przyjęła moja żona. Trzyma się ona mianowicie zasady trzech K: Küche, Kinder, Kirche (kuchnia, dzieci, kościół)”. W Pałacu Marmurowym dorastały wnuki, dzieci następcy tronu Wilhelma i jego małżonki Cecylii z Meklemburgii-Schwerinu, na które Augusta Wiktoria przelewała teraz swoją troskę. W międzyczasie jednak śmierć pozostawiła po sobie niejedną wyrwę. W 1901 roku, w wieku 61 lat, w wyniku następstw wypadku zmarła również matka cesarza Wilhelma II, Wiktoria, która od czasu śmierci Fryderyka III tytułowała się „Cesarzową Fryderykową” (Kaiserin Friedrich). Swojej rezydencji na stare lata w Kronbergu, wzniesionej według jej planów, nadała nazwę „Friedrichshof”. Jej stosunki z młodą parą cesarską pozostały chłodne. Spadkobierczynią posiadłości w Kronbergu została Małgorzata z Hesji, najmłodsza córka Cesarzowej Fryderykowej²⁵.
W latach wojny 1914–1918 Augusta Wiktoria zamieszkała w zamku Bellevue w berlińskim parku Tiergarten. Odnalazła swoje powołanie w służbie lazaretowej oraz w organizacji opieki nad rannymi i cierpiącymi niedostatek. Nierzadko w ciągu tych lat widziała Wilhelma II niepewnego, pełnego lęku i zniechęconego – jako zupełne przeciwieństwo „potrząsającego szabelką” cesarza, za jakiego uchodził publicznie. Uważała, że musi dawać mu pocieszenie i otuchę oraz stawać w jego obronie w obliczu ataków. Nie pozwalała na żadną krytykę jego osoby, lecz bezwarunkowo wspierała go w najtrudniejszych sytuacjach. Otoczenie cesarza wykorzystywało jej rosnący wpływ na małżonka. Była postrzegana jako mediatorka i orędowniczka u Wilhelma; aranżowała również zapewne spotkania u Jego Cesarskiej Mości, kiedy uważała, że dane spotkanie jest ważne dla podjęcia przez niego decyzji. Jak bardzo jednak reputacja Wilhelma w Europie i w Niemczech ucierpiała z powodu licznych „afer”, Augusta Wiktoria prawdopodobnie nie rozumiała w pełnym wymiarze. O ludziach z jego otoczenia wydawała sądy wyłącznie na podstawie własnych odczuć – do jednych żywiła sympatię, do innych głęboką awersję; dociekanie politycznych motywów nie leżało w jej naturze. Krytykę wyrażoną wobec Wilhelma II w związku z „aferą Daily Telegraph” z 1908 roku uznała za niezawinione upokorzenie cesarza i próbę politycznego jego ograniczenia. Starała się odbudować zrujnowane zaufanie między nim a kanclerzem Rzeszy von Bülowem, doprowadzając do rozmowy między nimi. Żałowała dymisji Bülowa; dla polityki jego następcy, Bethmanna Hollwega, miała niewiele zrozumienia, ponieważ uważała, że prawa korony są naruszane, gdy ten starał się o zawieranie porozumień z reprezentacją narodu. Nie dziwi zatem, że w 1917 roku znalazła się w grupie osób, które opowiadały się za dymisją Bethmanna Hollwega. Hindenburga uważała za bastion mogący uratować monarchię, a jego popularność wydawała się jej gwarantować pomyślne zakończenie wojny. Również Bülow, który czekał na powrót na urząd kanclerza, oraz Tirpitz cieszyli się zaufaniem cesarzowej. Nie dotyczyło to jednak księcia Maksa Badeńskiego, którego uważała za słabego i mało pruskiego, a którego starania o wprowadzenie wewnętrznych reform i doprowadzenie do pokoju opartego na porozumieniu wysoce jej się nie podobały²⁶.
Działalność polityczna cesarzowej pozostawała dla opinii publicznej niemal nieznana. Swoją rosnącą popularność w latach wojny zawdzięczała zaangażowaniu społecznemu, odwiedzinom u rannych w lazaretach. Ojczyźniany Związek Kobiet i Pomoc Kobiet musiały teraz przejść swoją próbę ognia. Ich zadania sięgały od przygotowywania pomieszczeń na łóżka dla chorych aż po organizację służby odwiedzin. Nawet zamkowe komnaty przekształcano w lazarety.
Dama dworu Margarethe von Dewitz tak pisze w swoich wspomnieniach: „Dla szerokich mas ludności nastała »brukwiowa zima«. Cesarzowa, która z pewnością była o tym poinformowana, nie chciała rano jeść masła do bułki. Była to kropla w morzu, świadczyło to jednak o jej gorącym współczuciu tam, gdzie panowała troska i nędza. Nie lubiła też, gdy kobiety w jej otoczeniu pokazywały się w nowych, eleganckich toaletach. Kiedy w Nowym Pałacu byliśmy wzywani na posiłki do cesarzowej, również tam wyczuwało się rosnące obawy. Często byłyśmy wysyłane przez cesarzową, by zastępować ją w lazaretach i odwiedzać rannych. W 1918 roku nie odczułam żadnej odrzucającej postawy wobec rodziny książęcej. Gdyby na dworze cesarskim miano większą świadomość nastrojów w narodzie, w wielu sprawach postąpiono by mądrzej. Dlatego fala nienawiści w narodzie w 1918 roku musiała być dla cesarzowej strasznym rozczarowaniem. Ona sama zawsze z ciepłym, dobrym sercem chciała nieść pomoc wszędzie...”²⁷.
W lipcu 1918 roku cesarzowa doznała udaru, po którym powracała do zdrowia tylko powoli. Starano się ukrywać przed nią złe wiadomości, ale katastrofy nie dało się ostatecznie przed nią zataić. Pierwsze dni rewolucji spędziła w Poczdamie, podczas gdy cesarz wyjechał już do Holandii. 27 listopada cesarzowa również opuściła ojczyznę i 28 listopada przybyła do zamku Amerongen. Do wiosny 1920 roku Wilhelm i Augusta Wiktoria cieszyli się gościnnością hrabiego Bentincka, po czym przenieśli się do Huis Doorn (Haus Doorn), który na 20 lat miał stać się miejscem zamieszkania Wilhelma na uchodźstwie. Tutaj cesarz i cesarzowa przyjmowali w odwiedziny swoje dzieci i wnuki. Gazety napływające z Niemiec wciąż na nowo niepokoiły Augustę Wiktorię; jej stan zdrowia ulegał zauważalnemu pogorszeniu. Córka cesarza, Wiktoria Luiza, tak pisze o swojej pierwszej wizycie w Holandii w 1920 roku – widok rodziców głęboko ją przeraził. „Mój ojciec postarzał się o całe lata, moja matka była naznaczona cierpieniem i chorobą. Była ciężko chorą kobietą. Nie trzeba było nawet upomnień jej lekarza (...), by skłonić ją do największego oszczędzania sił. Dużo leżała, a także podczas siedzenia jej stopy, w miarę możliwości, musiały być ułożone wysoko. Nie było wątpliwości: jej słabe zdrowie nie sprostało potwornym obawom o życie jej męża, przez które przeszła w tych długich miesiącach…”²⁸.
Po samobójczej śmierci jej najmłodszego syna Joachima nie można było już mieć nadziei na poprawę jej stanu. Wizyta w Doorn czteroletniego syna Joachima, Franciszka Józefa, była jej ostatnią radością. Zmarła w nocy z 10 na 11 kwietnia 1921 roku. „Urodziłam się na wygnaniu i na wygnaniu umrę” – miała kiedyś powiedzieć na krótko przed śmiercią.
Z trzech cesarzowych, które w historii Cesarstwa Niemieckiego współtworzyły reputację monarchii, właściwie tylko Augusta Wiktoria była naprawdę popularna i lubiana. Była po prostu „Cesarzową”, „Matką Narodu” (Landesmutter) i najwyraźniej wypełniała tę rolę tak przekonująco, że wielu starszych ludzi, niezależnie od tego, z jakiej warstwy społecznej pochodzą, do dziś wspomina ją z życzliwością. Nowa forma państwowości po upadku Cesarstwa nie zaoferowała nikogo na jej miejsce, a nawet w naszych obecnych ustrojach kobiety na porównywalnych stanowiskach nie osiągnęły jak dotąd tego stopnia powszechnej akceptacji. Ślady działalności ostatniej niemieckiej cesarzowej można znaleźć na tabliczkach ulic i placów, w nazwach szpitali, placówek socjalnych i szkół. I podczas gdy obraz cesarza Wilhelma II malowany jest przez historyków w ciemnych barwach, cesarzowa należy do tych osobistości, którym nawet najsurowsi krytycy nie potrafią odmówić szacunku.
Zgodnie ze swoim życzeniem została pochowana w Świątyni Antycznej (Antikentempel) w parku zamkowym Sanssouci. Oficjalny pogrzeb państwowy nie wywołałby z pewnością większego udziału i współczucia niż pogrzeb z owego 19 kwietnia 1921 roku, który, zgodnie z wolą rządu w Berlinie, miał się odbyć „bez rozgłosu”.
Adres autorki:
Dr Iselin Gundermann
Geheimes Staatsarchiv PK (Tajne Archiwum Państwowe)
Archivstr. 12-14
1000 Berlin 33
Przypisy
¹ Relacja z pogrzebu cesarzowej: Tägliche Rundschau, 19. 4. 1921 (wydanie wieczorne). - Kaiserin Auguste Victoria zum Gedächtnis. Ihr Leben und Wirken, ihre Heimkehr und Beisetzung. Berlin 1921. - Unsere verewigte Kaiserin Auguste Victoria. Ein Gedenkblatt aus Tagen der Trauer. Wyd. Johann Kritzinger. Berlin, Utrecht 1921.
² Ostatnio Kurt Jürgensen na Sympozjum Bismarcka w 1990 r. w Berlinie: Pruskie rozwiązanie kwestii Szlezwiku-Holsztynu jako torowanie drogi do zjednoczenia Rzeszy (jeszcze niewydane).
³ Viktoria Luise, księżna Brunszwiku i Lüneburga, księżniczka Prus: Deutschlands letzte Kaiserin. Getynga 1971, s. 32 i nast.
⁴ Do tej pory nie istnieje nowoczesna biografia, pominąwszy wspomnienia księżnej Wiktorii Luizy o jej matce (por. przypis 3). Starsze opracowania biograficzne: Ernst Evers: Auguste Victoria. Das Lebensbild der deutschen Kaiserin... Poczdam 1908. - Karl Strecker: Unsere Kaiserin. Lebensbild einer deutschen Frau. 2. wyd., Berlin b.d. (po 1921 r.). - Paul Lindenberg: Das Buch der Kaiserin Auguste Victoria. Berlin-Schmargendorf i Lipsk 1927. - Opracowanie leksykalne z dalszą literaturą: Dieter Lohmeier: Auguste Victoria: SHLB 8 (1987), s. 24-26.
⁵ Dzienniki cesarza Fryderyka z lat 1848-1866. Wyd. Heinrich Otto Meisner. Lipsk 1929. - O przyjaźni między księciem Fryderykiem Wilhelmem Pruskim (w 1888 r.: cesarzem Fryderykiem III) a księciem Fryderykiem z Augustenburga zob. także starszą literaturę o Fryderyku III, m.in. Hermann Müller-Bohn: Kaiser Friedrich der Gütige. Vaterländisches Ehrenbuch. Wyd. Paul Kittel. Berlin 1900.
⁶ Wilhelm II: Aus meinem Leben 1859–1888 [Z mojego życia 1859-1888]. Berlin, Lipsk 1927, s. 224–226.
⁷ Egon Caesar Conte Corti: Wenn ... Sendung und Schicksal einer Kaiserin, wyd. 2, Graz, Wiedeń, Kolonia 1954: Korespondencja z okresu 1879–1881, s. 345–355.
⁸ Następca tronu Fryderyk Wilhelm Pruski do księcia Fryderyka ze Szlezwika-Holsztynu-Sonderburga-Augustenburga w sprawie zbliżającego się spotkania Augusty Wiktorii z cesarzem Wilhelmem I i cesarzową Augustą. Poczdam, 20 czerwca 1879 r.: Tajne Archiwum Państwowe (Geheimes Staatsarchiv Preußischer Kulturbesitz), BPH Rep. 52 Nr. 26.
⁹ Księżna koronna Wiktoria Pruska do księcia Fryderyka Karola Pruskiego o zaletach Augusty Wiktorii. Pegli, 19 marca 1880 r.: Tajne Archiwum Państwowe, BPH Rep. 52 Nr. 164. – Przebieg wesela w specjalnym numerze „Illustrirte Frauen-Zeitung”, luty 1881 r.
¹⁰ Cytat za: Viktoria Luise (jak w przyp. 3), s. 43.
¹¹ „Cztery pokolenia cesarskie”. Zdjęcie z ok. 1882 r. w zbiorach ikonograficznych Tajnego Archiwum Państwowego, IX. HA I 1311. Reprodukcja w katalogu wystawy: Kaiser Friedrich III. (1831-1888). Berlin 1988, s. 128.
¹² Otto von Bismarck: Gedanken und Erinnerungen [Myśli i wspomnienia]. 2 tomy. Stuttgart 1898, tom 3: Erinnerung und Gedanke [Wspomnienie i myśl]. Stuttgart i Berlin 1919. Kwestię battenberską Bismarck porusza w tomie 2 w rozdziale o cesarzu Fryderyku III (s. 305), a bardziej szczegółowo w tomie 3 w opisie swojego stosunku do Wilhelma II (s. 134 i nast.).
¹³ Egon Conte Corti (jak w przyp. 7), s. 376 i nast.: Królowa Wiktoria do pruskiej następczyni tronu, Osborne, 10 stycznia 1885 r.
¹⁴ Następca tronu Fryderyk Wilhelm Pruski do Bismarcka: Zastrzeżenia wobec obecnego zatrudnienia księcia Wilhelma w Ministerstwie Spraw Zagranicznych. Berlin, 2 grudnia 1886 r.: Tajne Archiwum Państwowe (Geheimes Staatsarchiv Preußischer Kulturbesitz), BPH Rep. 52 Nr. 35.
¹⁵ Matylda, hrabina von Keller: Vierzig Jahre im Dienst der Kaiserin [Czterdzieści lat w służbie cesarzowej]. Ein Kulturbild aus den Jahren 1881–1921. Lipsk 1935, s. 34.
¹⁶ Wiktoria Luiza (jak w przyp. 3), s. 114–123. – Taż: Ein Leben als Tochter des Kaisers [Życie jako córka cesarza]. Getynga 1965, s. 15–22. – Lindenberg (jak w przyp. 4), s. 107–112.
¹⁷ Andreas Dorpalen: Empress Auguste Victoria and the Fall of the German Monarchy. W: „The American Historical Review”, 58 (1952/53), s. 17–38 (z dalszą literaturą).
¹⁸ Margarethe von Dewitz: Zapiski z archiwum rodzinnego von Dewitz. Por. Gerd Heinrich: Służba państwowa i majątek rycerski (Staatsdienst und Rittergut). Historia rodziny von Dewitz w Brandenburgii, Meklemburgii i na Pomorzu. Bonn 1990, s. 200–203: Margarethe von Dewitz na dworze cesarskim.
¹⁹ Listy Georga Hinzpetera o problemach społecznych między lutym a listopadem 1882 r.: Tajne Archiwum Państwowe Fundacji Pruskiego Dziedzictwa Kulturowego (Geheimes Staatsarchiv Preußischer Kulturbesitz), BPH Rep. 53 Nr. 103–114. – O zaangażowaniu Augusty por. Marie von Bunsen: Kaiserin Augusta. Berlin 1940. – Znacznie bogatszym materiałem dysponuje jednak starsze opracowanie Euphemii von Adlerfeld-Ballestrem: Kaiserin Augusta. Ein Lebensbild. Berlin 1902.
²⁰ Trzy pierwsze kościoły wniesione przez cesarzową dla Berlina: Kościół Odkupiciela (Erlöser-Kirche), Kościół Wniebowstąpienia Pańskiego (Himmelfahrt-Kirche), Kościół Łaski (Gnadenkirche). (Aut.: Ernst Frhr. von Mirbach. Odbitka jako rkp., Berlin 1902). – Służcie sobie nawzajem! (Dienet einander!) Historia Ewangelickiego Stowarzyszenia Celów Kościelnych w Berlinie z lat 1848–1898. Pismo pamiątkowe z okazji pięćdziesięciolecia jubileuszu 14 czerwca 1898 r. Wyd. Joachim Dietrich. Berlin 1898. – Ernst Frhr. von Mirbach: Die Kaiser-Wilhelm-Gedächtnis-Kirche. Dem Engeren Ausschuß des Evangelisch-Kirchlichen Hilfsvereins... (Kościół Pamięci Cesarza Wilhelma. Węższemu Komitetowi Ewangelicko-Kościelnego Stowarzyszenia Pomocy, zarządowi stowarzyszenia budowy kościoła, parafii, przyjaciołom i darczyńcom budownictwa kościelnego, na 22 marca 1897 r.) Berlin 1897. – Iselin Gundermann: Kirchenbau und Diakonie. Kaiserin Auguste Victoria und der Evangelisch-Kirchliche Hilfsverein (Budownictwo kościelne i diakonia. Cesarzowa Augusta Wiktoria i Ewangelicko-Kościelne Stowarzyszenie Pomocy). (Berlin 1991). (Zeszyty Ewangelickiego Stowarzyszenia Budowy Kościołów. 7).
²¹ Lindenberg (jak w przyp. 4), s. 148.
²² Niemiecka para cesarska w Ziemi Świętej jesienią 1898 r. Z Najwyższego Upoważnienia Jego Królewskiej Mości Cesarza i Króla opracowane na podstawie autentycznych raportów i akt (Das deutsche Kaiserpaar im Heiligen Lande...). Berlin 1899.
²³ Dziennik baronowej Spitzemberg z d. baronówny v. Varnbüler. Zapiski ze społeczeństwa dworskiego Rzeszy Hohenzollernów (Das Tagebuch der Baronin Spitzemberg...). Wybór i wydanie: Rudolf Vierhaus. Z przedmową Petera Rassowa. Getynga 1960 (Deutsche Geschichtsquellen des 19. und 20. Jahrhunderts. T. 43), s. 213 (Wpis z 2 lutego 1885).
²⁴ Viktoria Luise (jak w przyp. 3), s. 166 i nast.
²⁵ Richard Barkeley: Die Kaiserin Friedrich, Mutter Wilhelms II. (Tytuł oryginału ang.: The Empress Frederick). Tłumaczenie niemieckie: Andrea von Calker. Dordrecht 1959. – Egon Conte Corti (jak w przyp. 7), s. 540–642.
²⁶ Dorpalen (jak w przyp. 17). – Viktoria Luise (jak w przyp. 3), s. 190–201. – Taż (jak w przyp. 16), s. 257–259.
²⁷ Margarethe von Dewitz: Zapiski (jak w przyp. 18).
²⁸ Viktoria Luise (jak w przyp. 3), s. 217.