Pismo jubileuszowe do święta wrzosowego miasteczka Przemkowa od 31 maja do 2 czerwca 1936 roku
Pismo jubileuszowe
do
święta wrzosowego miasteczka
Przemkowa
od 31 maja do 2 czerwca 1936 roku
Druk: Drukarnia L. Wildner, Szprotawa
REKLAMA
Święto leśnego miasteczka Przemkowa od 31 maja do 2 czerwca
Program na dzień
Niedziela, 31 maja 1936 roku:
Godzina 7.00 Pobudka z muzyką.
Godzina 8.00 Wspólny bufet kawowy na rynku.
Godzina 8.15 Chorały z katolickiej wieży kościelnej.
Koncert na Rynku.
Godzina 10.30 Pokazy gimnastyczne organizacji Werkschar Zakładów Warstein-Heeag z Przemkowa.
Godzina 15.30 Powitanie gości przez burmistrza na rynku.
Godzina 16 – 18 Koncert na rynku.
Godzina 19 i 20.30 Spektakl teatralny w gospodzie „Goldenen Frieden”: „Frisch auf, mein Volk, die Flammenzeichen rauchen” („Obudź się mój narodzie, płomienie już dymią“)
Sztuka teatralna z niemieckiej przeszłości w dwóch odsłonach Karola Roberta Schmidta.
Od godziny 18.00 Tańce na rynku, w sali tanecznej.
Całe święto odbędzie się na rynku, przy złej pogodzie w namiotach.
Program na dzień
Poniedziałek, 1 czerwca 1936 roku (główny dzień święta):
Godzina 10.00 Pruscy werbownicy włóczą się po mieście i wzywają ludność do walki o wyzwolenie. Francuskie oddziały okupacyjne z Głogowa próbują zakłócić werbunek i oskarżyć pana szlachcica, magistrat i mieszkańców Przemkowa o bunt i powstanie zbrojne. Wielkie niepokoje ze strony ludności. Po przesłuchaniu Francuzi wyjeżdżają. Werbunek jest coraz większy.
Godzina 14.30 Pan szlachcic z Przemkowa prowadzi zwerbowanych ochotników do Wrocławia. Duża część ludności towarzyszy pociągowi w strojach historycznych poza granice miasta. Gildia strzelców jako straż osobista oddała się królowi do dyspozycji.
Godzina 16.30 Przedstawienie w gospodzie „Goldenen Frieden”.
Od godziny 17.00 Tańce na rynku, w gospodzie „Weintraube” i w gospodzie „Goldenen Frieden”
Na rynku:
Wielki festyn – wielka loteria
Podczas dni świątecznych:
Duża wystawa rodzimego przemysłu w Sali Cesarskiej Zamku Książęcego
Program na dzień
Wtorek, 2 czerwca 1936 roku:
Festyn strzelecki organizacji Heimwehr Przemków na Górze Strzeleckiej
Godzina 7.30 Pobudka.
Godzina 13.30 Pójście po burmistrza, radnych, króla i rycerzy. Następnie marsz Heimwehry przez miasto do domu strzeleckiego.
W tamtym miejscu: Koncert – rozrywka dla ludności i impreza dla dzieci.
Wybranie króla kurkowego.
Godzina 21.00 Wkroczenie do miasta członków obrony z królem kurkowym
We wszystkie świąteczne dni:
Tańce na rynku w sali tanecznej
Odznaki z okazji święta w przedsprzedaży 0,25 Marek Rzeszy,
[ Świąteczny komitet ]
w miejscu uroczystości 0,30 Marek Rzeszy Dzieci bezpłatnie! [ miasta Przemków ]
Skorzystaj ze zniżkowych biletów świątecznych Niemieckich Kolei Rzeszy!
Zamek w parku
Nauczyciel Herbert Guhl z Przemkowa
„Dlaczego wędrować gdzieś daleko? –
Zobacz, tyle dobrych rzeczy jest tak blisko! – „
Tam, gdzie dolnośląski las sosnowy przechodzi w bagniste obniżenie terenu Bagien rzeki Szprotawy, znajduje się zabytkowe, leśne miasto Przemków, niegdyś wielokrotnie wspominana rezydencja, położona między lasami i bagiennymi łąkami. Już za pierwszych śląskich książąt piastowskich, pośród szerokich na kilometry, trudnych do penetracji lasów, gdzie obficie zamieszkiwały niedźwiedzie i wilki, znajdował się piastowski zameczek myśliwski, którego pozostałości śpią gdzieś pod mchem wzgórza zamkowego w dzisiejszym książęcym dzikim parku. Ten mały zamek stał się później majątkiem dworskim, na którym zasiadały różne rodziny szlacheckie. Ale Przemków zamienił się w małe leśne miasteczko, mało znane z nazwy, aż książęcy ród Szlezwika – Holsztynu – Sonderburga - Augustenburga kupił majątek ziemski Przemkowa od barona Block - Bibrana w 1853 roku i poprzez wzorową, ciężką pracę i przedsiębiorczość doprowadził go do rozkwitu. Książęce huty żelaza szybko stały się ważnymi zakładami; leśnictwo i łowiectwo uprawiano w sposób, który znany jest jako wzorcowy nawet daleko poza granicami Śląska. To zwłaszcza książę Ernest Günther sprawił, że Przemków rozkwitł i wzniósł tę niewielką rezydencję wysoko ponad ramy prowincjonalnego miasta.
Na szczególne uznanie zasługuje zamek zbudowany ze śląskiego piaskowca pod panowaniem księcia Ernesta Günthera w latach 1896 - 1898. W tej wspaniałej budowli połączono style renesansowe, gotyckie i romańskie. Ta wspaniała książęca siedziba, otoczona lipami, dębami, klonami i kasztanowcami, z swoją potężną wieżą, frontonami, wykuszowymi wieżyczkami schodowymi i balkonami, jest wykonana z godną podziwu elegancją i zwłaszcza od strony południowej zapewnia niezwykle malowniczy, rozległy obraz. Zamek nadaje sylwetce miasta Przemków swoisty charakter. Jego południowy front z otwartą, łukową salą, z rzeźbami dzika, zająca, głuszca i lisa z kaczką, nie jest ostentacyjny, ale przytulny, wygodny i elegancki; za tym stoją dwa norweskie lwy heraldyczne flankujące podjazd.
Ogromny efekt wywiera również artystyczny herb, którego blok z piaskowca waży 108 cetnarów (5556.6 kg – przyp. tłumacza). Budowa została ukończona latem 1898 roku i kosztowała około 1,5 miliona marek. Otoczony bluszczami i dzikim winem przypomina bajkowy zamek. Z pięknem zewnętrznej elewacji tego książęcego domu współgra również wnętrze z niezliczonymi pokojami. W położonej na parterze Sali Kolumnowej znajduje się biblioteka z emporą; sale zdobią francuskie kominki i ogromne żyrandole o bajkowym przepychu. Wojenne i powojenne czasy nie ominęły także majątku ziemskiego Przemkowa.
Dziś we wspaniałych komnatach zamku nie brzmi już echo książęcych kroków, nie obchodzi się tak wspaniałych świąt jak dawniej. Arystokracja pracy, Służba Pracy, wprowadziła się do części czcigodnego zamku. Minęły czasy, kiedy ród książęcy i Przemków byli nierozłącznymi pojęciami. Inne czasy przynoszą inne wartości. Pozostał jednak wśród mieszkańców Przemkowa i leśnych mieszkańców z jego okolic sens dla pracy, wzrostu gospodarczego i rozwoju ich społeczności.
Pośród niegdyś ponurego leśno - bagiennego krajobrazu, w pobliżu zamku książęcego, powstał pogodny, jeśli nie powiedzieć, angielski park, który można porównać ze wspaniałymi kreacjami parkowymi hrabiego Pücklera w Muskau lub księżnej żagańskiej Doroty. Imponująca budowla zamku ze specyficznymi systemami okiennymi i wieloma wieżami, wykuszami i dobudówkami harmonijnie wpisuje się w krajobraz parku z jego wspaniałymi zespołami drzew, trawnikami i malowniczymi stawami. Tutaj także pośród swojego parkowego dzieła spoczywa do Dnia Zmartwychwstania książę Ernest Günther. On, księżna Teodora, poetka lasów, jego znany z historii ojciec wraz z żoną i dziadkowie spoczywają na klimatycznym leśnym cmentarzu na przemkowskiej Lisiej Górze (Fuchsberg) w zachodnim krańcu parku. Prosta aleja prowadzi z zamku do mauzoleum zbudowanego przez Ernesta Günthera, prostej kaplicy z bali, pokrytych korą pod stromym dachem z gontów, zwieńczonym dzwonnicą jako wieżyczką. Mały cmentarz z ośmioma grobami jest ogrodzony, a potężne świerki, buki i dęby otaczają tę niezaprzeczalnie osobliwą, leśną idyllę. Ostatni książę Szlezwika - Holsztynu Albert, „ostatni ze swojego rodu”, urodzony w dumnym angielskim zamku królewskim Windsor, kuzyn księcia Ernesta Günthera, wnuk królowej Anglii Wiktorii, nie spoczywa w katedrze w książęcej krypcie, ale śpi samotnie na starym cmentarzu gminnym w Przemkowie, pośród prostych mieszkańców Przemkowa. Po tym jak przeszło na niego przemkowskie dziedzictwo, ostatnie lata swojego życia spędził w naszym historycznym, rezydencjalnym, leśnym mieście. Dziś, jak wiadomo, majątek ziemski Przemkowa należy częściowo do byłego następcy tronu, a częściowo do wdowy po księciu Erneście Güntherze.
Nieznajomego, który odwiedza Przemków po raz pierwszy, zaskakuje urokliwa okolica, która daje możliwość wielogodzinnych wędrówek po parku, po bagnach czy po lasach. Spacer do dworu myśliwskiego (Jägerhof), domku myśliwskiego na skraju parku, jest jednym z najpiękniejszych i najbardziej satysfakcjonujących. Gdy tylko turysta ma za sobą sąsiadującą wioskę Młynowo, zacieniona aleja lipowo - dębowa prowadzi go wzdłuż dzikiego ogrodzenia. Kiedy dociera się do stawów dworu myśliwskiego Jägerhof, obserwator po prawej stronie ma przed sobą wspaniały widok: otaczają go dwie duże huty żelaza, a pośrodku wyziera znajdujący się w otaczającej go zieleni dworzec kolejowy; stoją tam schludne domy przemysłowej miejscowości Huty Henryki (Henriettenhütte), jak w pudełku z zabawkami. Szczególnie masywnie wznosi się wysoki na 50 m komin dużej elektrowni, będący imitacją rzymskiej kolumny Trajana. Oko może dostrzec duże obszary stawów, w których igrają dzikie kaczki i łyski. Po lewej stronie leży tak zwany Staw z Wyspą, który wiosną 1935 roku został rozbudowany do nowoczesnego kąpieliska. Po krótkiej wędrówce docieramy na wzgórze, które z kolei pozwala na wspaniały widok na park i bagna aż do na Wzgórz Dalkowskich. Na tym wzgórzu – zwanej Górą Skowronków (Lerchenberg) - książę Szlezwika - Holsztynu Ernest Günther, który zmarł w 1921 roku, kazał w 1907 roku wybudować mały domek myśliwski, w którym często jadał śniadania z żoną i polującymi gośćmi. Dzikie wino otacza drewnianą konstrukcję, na piętrze biegnie weranda, kalenicę wieńczy poroże jelenia. Znajdują się w nim między innymi pomieszczenie w stylu chłopskim ze starą bronią, na ścianach porcelanowe talerze i odręczne malowidła byłego cesarza i nieżyjącej cesarzowej.
Bagna, rezerwat przyrody, Adelaidenau
„Przed kwiatami i kamieniami,
przed źródłami i szeleszczącymi gajami,
przede wszystkim przed wszystkimi żyjącymi istotami,
które chodzą po ziemi
kłaniajcie się w zachwycie.
Z szacunkiem wspominajcie Tego jednego
który w twórczej pełni stoi za tymi rzeczami ”.
Turysta, który odwiedza dworek myśliwski (Jägerhof), nie ma już teraz daleko do bagien. Po półgodzinnej wędrówce w kierunku północnym znajduje się pośrodku Bagien rzeki Szprotawy, które mają prawie 15 km długości i 7 km szerokości i zajmują powierzchnię prawie 25 000 mórg (14182,5 ha – przyp. tłumacza). Wchodząc na bagna, wita nas niemal majestatyczny spokój. Wędrowiec widzi zupełnie płaski krajobraz, wodę i łąki, drzewa i krzewy, sękate dęby i smukłe olchy o tak różnorodnych kształtach i formach, że oko nie znuży się, oglądając te wspaniałości przyrody. Z północy witają Góry Dalkowskie.
Rozległy krajobraz przerywają wspaniałe skupiska drzew i rozległe stawy rybne, na których huśtają się czarne łyski i wszelkiego rodzaju kaczki. Sam największy staw rybny zajmuje 400 mórg. Tam mewy, wrzeszcząc wokół swojego siedliska, założyły na wyspie silną kolonię. Ciągły wrzask wypełnia dzień na wyspie mew; niezliczone białe skrzydła unoszą się, trzepoczą chaotycznie w górę i w dół. Terkoczące głosy w trzcinach zdradzają wiele trzciniaków. Krzyżówki, warzęchy i cyraneczki, perkozy, łyski, sokoły wędrowne, bekasy, czaple, pliszki, trzcinniczki, rożeńce, bataliony, błotniaki stawowe, myszołowy pojawiają się w porze letniej w niemal niewiarygodnych odmianach. Nie brakuje też bocianów białych; widywano nawet czarne, choć rzadko. Czajki wydają przeraźliwe krzyki, gdy tylko zbliża się ktoś do ich gniazd.
Bagna Przemkowskie to jeden z nielicznych obszarów w Niemczech, na którym nadal występują orły: rybołowy, bieliki, orliki, a także wiele mniejszych ptaków drapieżnych. Cóż za radosny pomysł, aby ogłosić ten klejnot naszej ojczyzny rezerwatem przyrody, aby 2400 mórg flory i fauny Bagien rzeki Szprotawy pozostało niezmienione i nieumniejszone dla potomności.
Miejscowości położone na skraju Lasów Przemkowskich nie byłyby w stanie utrzymać bydła, gdyby bagienne łąki nie zapewniały niezbędnej paszy, jako zapasów na zimę. Oczywiście bagna z powodu wielu kwaśnych traw nie mają takiej samej wartości odżywczej jak łąki polne. Ale prace odwadniające przeprowadzone w ostatnich latach sprawiły, że wiele się zmieniło i poprawiło. Niemiecka Służba Pracy próbuje przekształcić bagniste tereny poza parkiem przyrody w żyzną ziemię uprawną. Pośrodku rezerwatu przyrody leży leśniczówka Adelaidenau. Pierwotnie zbudowana jako pański domek myśliwski, okazały, dwukondygnacyjny budynek w szwajcarskim stylu wiejskim jest idyllicznie położony między wysokimi drzewami pośrodku budynków gospodarczych. Na zadbanym trawniku stoi pomnik z piaskowca z popiersiem z brązu księcia Krystiana Augusta zmarłego w 1869 roku i medalionami przedstawiającymi jego pracowników.
Hodowla ryb
W Przemkowie od kilkudziesięciu lat na szerszą skalę prowadzona jest także hodowla ryb. Książę Ernest Günther, zmarły w 1921 roku, swoim dalekowzrocznym spojrzeniem uznał, że łąki, które często były pozbawione urodzajności w wyniku zalewania wodą, mogą być znacznie bardziej produktywne, tworząc stawy rybne. Park z licznymi strumykami i niekończącymi się źródłami zapewniał naturalne i wystarczające zaopatrzenie w wodę, a ponieważ teren stopniowo obniżał się do Bagien rzeki Szprotawy, stawy rybne można było dostatecznie zasilać tą wodą.
Początkowo powstały dwa stawy poniżej dworku myśliwskiego Jägerhof, stawy Młynowa (przy nieistniejących obecnie młynach górnym, środkowym i dolnym), Staw Młotkowy (Hammerteich) i Staw Tartaczny (Brettmühlteich). Przy drodze do leśniczówki Adelaidenau znajdują się dwa starsze stawy: stawy wołowe, tak zwane, ponieważ kiedyś pędzono tędy bydło na pastwiska. Później zbudowano staw Sindermanna, czarny staw (Schwarzen Teich) i 135 morgowy staw brzozowy (Birkenteich).
Największy z nich to Staw Łysa Góra (Kahle - Berg – Teich); obejmuje około 350 mórg i, jak wspomniano powyżej, ma kolonię mew na wyspie, którą warto zobaczyć. W sumie zarządza się 40 stawami z około 1000 mórg powierzchni wody. W stawach rybnych Przemkowa hoduje się głównie karpie i liny; z drugiej strony szczupaki i pstrągi są mniej powszechne. Każdego roku łowi się tu około 1000 cetnarów ryb jadalnych; większość z nich jest wysyłana do Hamburga.
Lasy i pożary
„On ożywił nieruchomy las,
I gdzie szemrają brązowe sadzawki,
A pnącza bluszczu gnieżdżą się na ziemi,
Tam wplótł on bogów w nicość."
Hugo von Hoffmannsthal.
Kto podejmuje wędrówkę z Przemkowa obok nowego pomnika wojowników w kierunku południowym, znajdzie się w bezkresnej samotności lasów sosnowych. Przez bramę w płocie do ochrony dzikiej zwierzyny miłośnik przyrody wchodzi do lasu i wędruje szeroką drogą, którą niegdyś maszerowały pewne zwycięstwa wojska Napoleona w marszu do Rosji, a potem śmiertelnie zmęczone, wracały z niepokonanego kraju. Dziś nie słychać stąpania koni ani szczękania broni; żaden pojazd, może zaledwie jakiś człowiek spotyka nas na naszej wędrówce. Tutaj turysta może wędrować kilometrami, nie napotykając żadnego domostwa; ale zawsze zmieniające się, zawsze zachwycające obrazy i spojrzenia w las cieszą jego oko.
W pośpiechu jeleń przecina drogę, przez ścieżkę przebiega zając. Pozostali mieszkańcy lasu pozostają w ukryciu, szlachetny jeleń, który ma swoje miejsce w najgęstszym rewirze, i czarno-szczeciniasty dzik, który czeka na ciemność nocy, zanim dokona zniszczenia na leśnych polach. Skraj lasu zdobi kwitnący późnym latem wrzos, na którym brzęczą chętnie pszczoły; przez las rozbrzmiewa śpiew ptaka, w rytm uderzeń dzięcioła, który bada się samotny dąb stojący pod sosnami. Nieustanny szelest drzew brzmi jak dobrze znana, miła piosenka. W naszych piersiach zapada głęboki spokój. - Las oczarował nasze serce.
Mimo skromności życia mieszkańców lasu mogłoby być wśród nich dużo biedy i często problemów, gdyby las nie dawał im bogatych błogosławieństw. Kobiety i dzieci znajdują w nim bogate zdobycze w grzybach i jagodach, a mężczyźni opłacalny zarobek dzięki wycince drzew i wywożeniu drewna. Las ma ogromne znaczenie dla lokalnych pszczelarzy. „Kwitnący wrzos” jest źródłem pożywienia dla tysięcy rodzin pszczelich późnym latem. W dużych obozowiskach uli w Pogorzelach i Studziance często wystawiali swoje roje pszczół pszczelarze z Forst, Kottbus, Gubina czy Frankfurtu nad Odrą.
W leśnej wsi Pogorzele, na którą składa się zaledwie kilka domów, kilkaset metrów od leśnej drogi, znajdują się tzw. „Trzy wały”, czyli niemiecko-słowiańskie wały graniczne. Są tu stosunkowo dobrze zachowane. Według najnowszych badań te „trzy wały” pochodzą z czasu, gdy ten ogrodzony teren, czyli środkowy Śląsk i większa część Dolnego Śląska, znajdował się w innych rękach niż Łużyce i Górny Śląsk, tj. Górny Śląsk znajdował się pod panowaniem Czech, a środkowy i dolny Śląsk znalazł się pod panowaniem polskim. Tak było w okresie około 970 – 990 roku, tak więc ten czas można przyjąć na budowę „trzech wałów”.
Niedaleko leśnej wioski Pogorzele znajduje się jedna z wielu stojących w lasach wież przeciwpożarowych, które obsadzone są w czasie wielkiej suszy przez strażników, kiedy istnieje ryzyko pożarów lasów. Nieznajomemu rzuci się w oczy, że w przeciwieństwie do miejskiego lasu Szprotawy i dalej od Przemkowa położonych części lasu, są tutaj tylko nisko zalesione obszary, a czasem rozległe gołe miejsca. Jesteśmy mianowicie w rejonie, gdzie około 30 lat temu został spowodowany przez iskrę z lokomotywy linii Żagań - Legnica ogromny pożar lasu na niespotykaną dotąd skalę. W ciągu zaledwie kilku godzin ponad 4000 hektarów lasu z całą populacją zwierzyny oraz wieś Pogorzele zostało zniszczone przez płomienie. W sierpniu 1904 roku nie było wówczas nic smutniejszego niż wędrówka przez spalony obszar o długości trzech mil i szerokości jednej mili; bo jak okiem sięgnąć szeroki czarny pas ciągnął się przez potężny las, z którego nietknięte zostały tylko zewnętrzne pasy. Nic się nie poruszało na wypalonym poszyciu lasu, którego skądinąd omszały grunt ożywiały wszelkiego rodzaju chrząszcze i inne owady. Nie było żadnego trzepotania skrzydeł ptaków, nie słychać było już ich śpiewu. Zwierzyna opuściła wymarłe obszary leśne i wycofała się tam, gdzie łąki i pola uprawne zapraszały do wypasu. W tym czasie stracona została milionowa wartość i niestety ta klęska żywiołowa pochłonęła życie ludzkie. Znaczna część obszaru dotkniętego pożarem lasu została w międzyczasie ponownie zalesiona, ale prace trwają nadal - od niedawna z pomocą Służb Pracy - w celu naprawy szkód, które kiedyś wyrządził żarłoczny żywioł.
1000 letni dąb
„Jeśli nadal istnieje stare drzewo, należy je uświęcić i uważnie rozważyć,
zanim się je wyrąbie; gdyż stulecia mijają, a pokolenia umierają,
zanim to samo ponownie, łagodnie wypełni pustka.
Człowiek z pewnością może w krótkim czasie budować zamki i wieże,
ale nie może budować drzew;
musi spokojnie czekać, aż czas się wypełni”.
Natura tworzy świerki i dęby, olchy i buki i ozdabia nimi swój las. Nie prosi żadnego dębu, żeby drżał jak osika, ale żeby zachował swój dumny gatunek - mówi poeta Gotfryd Traub. A ten dumny gatunek pod Piotrowicami, który ma grubo ponad 1000 lat „gruby dąb”, zachował się do dziś. Wędrowcze, który przechodzisz obok tego pomnika przyrody, zatrzymaj się i poświęć mu trochę czasu! Tutaj zobaczysz jeden z największych i najstarszych dębów w Niemczech. Jego obwód wynosi 9 m, a wysokość 32 m; jego wiek szacuje się na ponad 1000 lat, a ilość drewna została obliczona na 100 metrów sześciennych. Potężne drzewo wydaje się nietknięte zmianami w krajobrazie. Widziało ono przychodzące i odchodzące pokolenia ludzi. Na przestrzeni wieków niemieckiej historii doświadczyło chwały Niemiec i ich upokorzenia. Oby wiekowy pomnik przyrody, zanim się rozpadnie, był także kolejnym świadkiem odrodzenia Niemiec w ostatnich czasach.
Rozwój miasta
Każdy, kto zobaczy małe miasteczko Przemków leżące w przytulnym spokoju, z jego cichymi uliczkami, zadbanymi domami, tętniącym życiem zamkiem, nie uwierzy, że dorównuje swoim wiekiem znacznie większemu siostrzanemu miastu Głogowowi. - Gęste, nieprzeniknione lasy pokrywały rozległy kraj, gdy pod koniec XIII wieku zamiłowanie do polowań ówczesnego władcy stworzyło tu pierwszą osadę. - Książę Primislaus I, wnuk sławnego Henryka I z Legnicy, około 1280 roku na wzgórzu zamkowym, na południowo-zachodnim wyjściu z dzisiejszego parku zamkowego, zwanego niegdyś „Górnym Lasem” („Oberwald”), zbudował zamek myśliwski na wzgórzu zamkowym, który został nazwany jego imieniem Primislavia lub Primicavia, po niemiecku Prymkenaw lub Prymke. - Już w 1305 roku powstałe w ten sposób miejsce jest wymieniane w dokumentach jako miasto. Jednak prawa miejskie nasze miasto otrzymało dopiero w 1484 roku od króla Czech Władysława.
Nasze miasto przeżyło znaczący rozkwit, kiedy w 1853 roku stało się siedzibą rodziny książęcej. Przez trzy ćwierćwiecze dobra Przemkowa należały do książąt Szlezwika - Holsztynu. Stary zamek zbudowany przez księcia Krystiana Augusta w stylu normańskim, dom dzieciństwa naszej ostatniej cesarzowej, pod koniec ubiegłego wieku musiał ustąpić miejsca nowej budowli, i tak powstał dzisiejszy, majestatyczny zamek. - Otwarty dla zwiedzających park zamkowy z cichymi stawami, okazałymi drzewami i ustronnymi alejkami spacerowymi jest jedną z głównych atrakcji naszego miasta.
Miasto Przemków położone jest przy linii kolejowej Przemków - Kożuchów i po włączeniu do gminy Młynowa i Huty Henryki w 1929 roku liczy około 4800 mieszkańców. Miasto posiada kościół ewangelicki i katolicki, a także ewangelicką i katolicką szkołę. Dla młodzieży pracującej dostępna jest komercyjna szkoła zawodowa.
Lokalne stowarzyszenie sportowe stworzyło na Górze Strzeleckiej (Schießberg) na południu miasta idealne boisko do uprawiania sportu w terenie.
Początki przemkowskich zakładów hutniczych sięgają roku 1794. Od najmniejszych początków ruszył rozwój zakładów, które przez dziesięciolecia wymagały ciągle rozbudowy i jednocześnie najnowocześniejszej struktury wszystkich firmowych warsztatów. Po wybudowaniu huty Fryderyka Krystiana w 1896 roku przez Jego Wysokość księcia Szlezwika - Holsztynu Ernesta Günthera, aż do wybuchu I Wojny Światowej, zatrudnienie wzrosło z 400 pracowników w 1894 roku do 1200. Produkty zakładów Warstein – Heeag sprzedawane są oprócz Niemiec prawie na całym świecie i cieszy się doskonałą reputacją pod znakiem „korony”.
Zalesione okolice naszego miasta oferują wiele możliwości na długie i satysfakcjonujące spacery i wycieczki. Rezerwat przyrody o powierzchni około 700 hektarów położony na północ od miasta, w którym rozwinęła się bujna flora torfowiskowa i niezwykle bogate życie ptaków, co roku przyciąga wielu miłośników przyrody. Szerokie zagłębienia łąkowe Bagien rzeki Szprotawy skłoniły przemkowskich książąt do budowy rozległych stawów, które zajmują powierzchnię około 1000 mórg i służą głównie do hodowli karpi i linów. W tym miejscu należy wspomnieć o książęco – przemkowskim sadownictwie Wilkocin, które jest prawdopodobnie największą plantacją owoców na Śląsku o powierzchni około 110 mórg. Wizyta jest szczególnie zalecana w okresie kwitnienia.
Szczególną atrakcją dla turystów jest kąpielisko parkowe na stawie z wyspą, które powstało w zeszłym roku przy pomocy Służb Pracy, a zwłaszcza dzięki wzorowej pracy społecznej wykonywanej przez ludność. (Wzorcowe kąpielisko omawiamy osobno w artykule w tej okolicznościowej publikacji).
Nawet jeśli uroki naszego bagiennego i leśnego krajobrazu nie są takie, że narzucają się ostentacyjnie zagranicznym gościom, to nasz Przemków zawsze pozostaje miejscem ciekawym i chętnie odwiedzanym. Jego położenie między lasami o bagnami, park przyrody, tętniący życiem przemysł czy powiązania z byłym niemieckim domem cesarskim wciąż przyciągają co roku setki turystów.
Liczne przyjazne restauracje oferują turystom komfortowe zakwaterowanie i posiłki. Młodzież na wędrówkach ma do dyspozycji schronisko młodzieżowe.
Las i dzika zwierzyna okolic Przemkowa
Nadleśniczy Karol Bürger z Przemkowa
Czy możesz, Przemkowianinie, wyobrazić sobie swoje ziemie rodzinne bez lasu a las bez zwierzyny? Nie sądzę; przecież las i zwierzyna łowna zawsze były tutaj ze sobą, a pod obydwoma względami mamy tutaj ich bogactwo i różnorodność, która jest prawie wyjątkowa w naszej niemieckiej ojczyźnie, gdzie musi cieszyć się serce miłośnika przyrody, a właściwie każdej osoby, która wciąż czuje pociąg do matki natury.
Uprzywilejowane miejsce Przemkowa w przyrodzie wywodzi się z czasów, gdy książęta Szlezwika - Holsztynu w połowie ubiegłego wieku nabyli majątek ziemski Przemkowa i uczynili z Przemkowa swoją rodową siedzibę. A wraz z nimi las i zwierzyna łowna znalazły doskonałych opiekunów, bogato wspieranych przez samą naturę, zwłaszcza w trosce o zwierzynę łowną. Rozległe opuszczone obszary leśne, duże nieprzeniknione zarośla, bagienne obszary z wodą i grzęzawiska, gdzie znajdziemy piękne Eldorado dla każdej zwierzyny, a także miłośnik i badacz przyrody znajdzie tu różnorodność, która prawie nie ma sobie równych w Niemczech.
Las i bagna dzieli się tutaj na dwa różne pojęcia, zasadniczo różniące się od siebie charakterem krajobrazu w geologicznym i leśnym odniesieniu, ale też odmiennym pod względem zwierzyny łownej.
Rozległy obszar leśny rozciąga się na południe i wschód aż do bram miasta, ogromne morze lasów o powierzchni ponad 100 000 mórg, przerywane tu i ówdzie jedynie osadami ludzkimi, spokojnymi, leśnymi wioskami i powierzchnią ich pól, jak samotnymi wyspami na morzu. Ściśle przy miejskich murach w kierunku północnym i wschodnim zaczyna się duży obszar bagienny, Nizina Szprotawska, granicząca od północy z grzbietem Gór Dalkowskich, które zawsze witają cię tak przyjaźnie, raz niemalże w zasięgu a czasami w mglistej odległości.
Geograficznie nasz obszar należy do wielkich północnoeuropejskich regionów lodowcowych, a gleba, na której żyjemy, ma pochodzenie dyluwialne: począwszy od wysokich gór skandynawskich, przed setkami tysięcy lat, na początku epoki lodowcowej, w wyniku spadku temperatury powstały ogromne masy lodowe, które rozszerzyły się radialnie we wszystkich kierunkach i pokryły większość północnej Europy wewnętrzną pokrywą lodową podobną do dzisiejszej na Grenlandii i Antarktydzie.
Cały rozległy obszar został pokryty luźnym gruzem skalnym ze Skandynawii, Laponii i Finlandii, który pozostał, gdy lód później się cofnął i stopił, a który przy dalszym zwietrzeniu skał tworzy teraz naszą górną warstwę ziemi w postaci piasku, żwiru i tłucznia. Nasze lite kamienie polne to podróżujący goście, często granity skandynawskie lub fińskie, które ze względu na swoją twardość wytrzymały warunki pogodowe. Znajdujemy się w jednej z szerokich dolin polodowcowych północnych Niemiec, która rozciąga się w kierunku północno-zachodnim od Wrocławia do Magdeburga, odchylając się od obecnego północno-zachodniego biegu rzek. Doliny te tłumaczy się założeniem, że były one wymywane podczas dłuższych okresów postoju topniejących wód, które cofały się gwałtownie w wyniku ogólnego wzrostu temperatury. Z tego staje się zrozumiały ich wpadający w oko związek z dużymi pasmami moren dennych (na przykład ze Wzgórzami Dalkowskimi). Po stopieniu lodu duże bruzdy dolin zamulały się i stopniowo utworzyła się z tego sieć rzeczna, którą szczególnie charakteryzuje przełom Wisły, Odry i Łaby w kierunku północnym, północno - wschodnim. -
Pozostające po nich piaski, żwir i tłuczeń mają zróżnicowany charakter i w zależności od odłożenia się w nich minerałów, margli i glin określają stopień żyzności gleby, rodzaj kultury glebowej lasu lub pola, a także przede wszystkim wynika z nich wygląd lasu, skład gatunkowy drewna.
W lasach gleba składa się głównie z piasku wszystkich rodzajów, od najlżejszego dryfującego piasku i próchnicznego żwirowego piasku kwarcowego do bogatego w próchnicę piasku gliniastego w szerokiej gamie kolorów. Jeśli podłoże składa się z przepuszczalnych dla wody warstw żwiru a górne części gleby z lekkich, ubogich w próchnicę piasków, to rozpowszechniona będzie niewymagająca sosna, drzewo charakterystyczne dla naszych, ale także drzewo chlebowe naszych lasów, ponieważ może wyrosnąć na cenne drewno nawet na ubogiej glebie. Rozległe pasmo leśne, zaczynające się od Krępy i ciągnące się dalej w kierunku południowo-wschodnim przez Wilkocin na szerokość między Przemkowem i Studzianką do Biernatowa, to jedno duże morze sosnowe; na tych glebach rośnie brzoza brodawkowata, a także wrzos i janowiec, a wszystkie one nadają leśnemu krajobrazowi jego szczególny charakter, piękno i urok.
Ale co nie mniej ważne, leśniczy kreatywną ręką poprowadził naturę w pożądanym kierunku, od wytrwałej i wszystko znoszącej sosny wydarł lepsze grunty dla drzewostanów dębowych, bukowych i świerkowych, próbując w ten sposób przerwać monotonię lasu. Nie zrobił tego tylko ze względu na piękno przyrody, ale aby osiągnąć cele ekonomiczne, takie jak zwiększenie plonów, mieszanie drzewostanów i ulepszanie gleby, dla której to drzewa liściaste wraz z coroczną ściółką mają służyć przede wszystkim jako naturalne nawożenie.
Nie wszędzie w lasach wokół Przemkowa dominuje sosna; jeśli wędrujemy z Pogorzeli na północny zachód w stronę Piotrowic, lub jeśli wejdziemy w tzw. Las Górny (Oberwald) przed samym miastem, napotkamy rozległe drzewostany świerkowe, piękne miejsca bukowo-dębowe i wszędzie tam przyczyną jest natura gleby, las i krajobraz jest odbiciem lustrzanym podłoża. Jeśli w lesie sosnowym woda rzadko wypływa, to znajdziemy tam cieki wodne, miejsca bagniste, stawy. Tutaj w podłożu występują gęste warstwy gliny i marglu tak zwane warstwy wodonośne i nieprzepuszczalne dla wody, a tym samym wysoki poziom wód gruntowych. Znajdziemy tutaj głęboką, bogatą w próchnicę glebę, warstwy torfu i ziemi bagiennej oraz łagodną, piaszczystą glebę gliniastą. Zmienia się tu także cały charakter lasu. Zanika jednorodność lasu sosnowego, zastępuje go ciemny świerk i jasne drewno liściaste, dęby, olchy, topole, rozsiane powierzchnie łąk, stawy. Na północ od Piotrowic w kierunku Lasu Szprotawy, nad stawami leśnymi, nad jeziorem Kühsee, widzimy już tę zmianę, tu mamy przejście do lasu bagiennego. Typowo znajdziemy go w tak zwanym Lesie Górnym (Oberwald) i obserwujemy go coraz dalej w kierunku rzeki Szprotawy we właściwym obszarze bagien. Tutaj możemy zobaczyć właśnie opisane obrazy lasu, tylko że las coraz bardziej ustępuje, częściowo dlatego, że brakuje mu warunków bytowych ze względu na charakter gleby (nasycenie wody), częściowo dlatego, że musiał ustąpić miejsca działaniom ludzkim. To dało pierwszeństwo bardziej produktywnej kulturze łąkowej i dla lasu przydzieliło tylko skromne miejsce. W związku z tym brakuje większych, przylegających do siebie obszarów leśnych, są to głównie większe i mniejsze działki wilgotnych lasów, takich jak olcha, jesion, topola i brzoza omszona. A te, w połączeniu z łąkami i zbiornikami wodnymi, tworzą niezwykle piękne krajobrazy, które niektórzy lub wielu woli od lasu sosnowego. Ale bez względu na to, czy czytelnik zdecyduje się w ten czy inny sposób, są one wszystkie piękne, las i bagna, nawet jeśli w obu przeważa powaga krajobrazu nad urodą.
Lasy i bagna mają też powód do tej powagi, ponieważ znali i doskonale znają czasy biedy i zniszczenia. Niech las opowie o wielkiej pladze barczatki sosnówki i brudnicy mniszki z 1790 roku, która przyniosła zagładę 12 000 akrów lasu, o wielkiej burzy zimą 1833/34, której ofiarą padło około 15 000 pni drzew; a potem 15 sierpnia 1904 roku wraz z wielkim pożarem lasu, którego wspomnienie dla każdego mieszkańca Przemkowa, który go doświadczył, wciąż oznacza horror. Jest jeszcze podstępna trucizna z niedawnej przeszłości, plaga żerujących sówek z 1924 roku, o której wciąż świadczą nagie tereny pod Biernatowem, a co za tym idzie, oskarżycielsko wznoszące się ku niebu suche korony dziesiątek tysięcy młodych sosen.
A bagna opowiadają nam o powodziach, do których raptownie dochodziło corocznie, niszcząc i bez zastanowienia i okrutnie pożerając wszystko, ludzi, ich bydło, mieszkanie, plony, dziką zwierzynę. A przecież wiosna co roku przychodzi i przynosi bagnom najpiękniejszą wiosenną sukienkę i wszystko budzi się do nowego życia, zapominając o cierpieniach przeszłości. Wtedy ponury las wkłada swoją najpiękniejszą biżuterię, choć skromniejszą niż jego kuzyn bagno, ale tak intymnie piękną dla tych, którzy potrafią słuchać ich tajemnic z otwartymi oczami i sercem. Lasy i bagna skrywają w sobie wiele tajemnic, których nie da się zgłębić podczas krótkich niedzielnych spacerów na Górę Strzelecką (Schießberg) lub wokół ulicy Königsstraße, nie, za dnia musisz wyjść do ciemnego lasu czy to na mgliste bagna a wieczorem trzeba pozostać na zewnątrz, aż noc obniży swoje cienie na ziemię i trzeba być cichym i cierpliwym, wtedy można podsłuchać splatanie się przyrody i jej największych i najpiękniejszych tajemnic, czyli zwierzyny.
Tutaj dziesięciolecia opieki, faworyzowane w najwyższym stopniu przez naturę, stworzyły idealne wartości, które rzadko można znaleźć i które mogą zadowolić serce każdego myśliwego i miłośnika przyrody. W okolicach Przemkowa możemy spotkać prawie wszystkie gatunki łowne występujące w Niemczech. Tutaj lasy i bagna współzawodniczą o pierwszeństwo i każdy może zdecydować się na jedno lub drugie, najlepiej na obydwa. Jednak leśnik nie zawsze cieszy się z tej obfitości, podobnie jak rolnik; ale wszyscy nie chcielibyśmy przegapić naszej drogiej, dzikiej zwierzyny i poświęcać niektóre plantacje i trochę cetnarów zboża, jeśli szkody nie są zbyt poważne. Wówczas musi nastąpić regulacyjny odstrzał zwierzyny, a to niekoniecznie musi oznaczać eksterminację i zniszczenie.
Jak już wspomniano, przyroda bardzo lubi tu zwierzynę łowną i łowiectwo. Najlepsza zwierzyna łowna Niemiec, jeleń, zawsze miała swój dom w naszych rozległych lasach. Jak podaje kronika, w dawnych czasach w lesie zawsze występowała bardzo duża liczba dużej zwierzyny łownej na wolności. Od rewolucyjnego roku 1848 populacja zwierzyny łownej gwałtownie spadła w całych Niemczech. Od 1853 roku, kiedy majątek ziemski stał się książęcy, powstał tzw. Dziki Ogród, który pierwotnie obejmował rewir Piotrowic, Pogorzeli i Studzianki; na początku 1900 roku założono wielkie ogrodzenie, które zamknęło prawie cały las niesprzedażnego i niepodzielnego mienia (Fideikommißforst) i rozległe obszary bagien. W ten sposób powstał raj dla zwierzyny, który nie był mniejszy niż ten, który wybrał dla swojej przyjemności łowieckiej były cesarz niemiecki. Ten okres świetności Przemkowa możne opowiedzieć o wielkich polowaniach na dużą zwierzynę łowną, o wielkich polowaniach na kaczki, bażanty, zające i króliki, o obfitych tokach głuszców i cietrzewi, gdyż sama ówczesna populacja jeleni w tym czasie szacowana była na ponad 1000 sztuk i dzienne pokoty z wielu set zajęcy, bażantów i królików nie były rzadkością.
Z biegiem czasu nastąpiły różnego rodzaju zmiany, nie tylko w zakresie liczebności populacji dzikiej zwierzyny; ogrodzenie na bagnach zniknęło i ograniczało się tylko do lasu. Ale dzika zwierzyna w całej swojej różnorodności została i będzie dla nas zachowana, ponieważ tradycja myśliwska nadal żyje i będzie chronić i nasze lasy i ich mieszkańców.
Tak jak las i zwierzyna przynależą do siebie, tak jak my rozróżniliśmy lasy i bagna, tak różna jest zwierzyna leśna i ta z bagien, a każda z nich w pewnym sensie nosi znamiona swego domu: do nieskończenie mrocznych lasów sosnowych, jałowe obszarów leśnych, sękatych dębów i wznoszących się buków przynależy zwierzyna pierwotna: jelenie, dziki, głuszce i uparty kozioł leśny, do lekkiego lasu bagiennego z jego bujnymi łąkami, trzcinami i połyskującymi wodami, przynależy delikatna sarna, smolisto połyskujący cietrzew i lśniący bażant, dźwięczne stada kaczek i pomykające króliki.
Wokół Przemkowa z pewnością jest mnóstwo radości dla myśliwych, a cały rok dla myśliwego jest bogato wypełniony. Myślistwo to jednak nie tylko zabijanie, to intymna więź z lasem i zwierzyną łowną, to podsłuchiwanie wszelkich tajemnic przyrody i nikt nie może tego zrobić tak jak myśliwy. Teraz podążaj ścieżkami myśliwego z lasu i z bagien przez cały rok, a zobaczysz przy tym rzeczy nigdy nie widziane, poczujesz po za tym coś, czego nigdy nie doświadczyłeś, ty mieszkańcu miasta Przemkowa masz przewagę nad innymi mieszkańcami miast, wystarczy że postawisz stopę przed bramą twojego rodzinnego miasta i jesteś otoczony najpiękniejszą przyrodą. Na wiosnę w pięknym parku zamkowym; rozbrzmiewa i raduje się w gałęziach czcigodnych drzew, tu w krzakach oszronione jest na niebiesko delikatnymi fiołkami, tam błyszczą błękitne gwiazdy przylaszczki, tam wysoko na potężnej, falującej koronie gołąb grzywacz gruchocze swoją miłosną pieśń, "gruchu-gruchu-gruchu”. Wieczorem, kiedy orkiestra śpiewaków jest zmęczona hymnami do światła dziennego, wtedy słuchamy delikatnej pieśni usypiającej rudzika, tam na potężnym buku, który już w przeczuciu wiosny przybrał jasnozielony połysk, kos gwiżdże swoją rozpływającą się pieśń, tam przechodzi płochliwy jeleń, a ponad wierzchołkami drzew ptak o podłużnym obliczu, bekas, chybocząc w czasie lotu daje znaki swoim krzykiem.
Albo podążaj szemrzącym strumieniami Młynowem na wschód od miasta do stawów młotkowych (Hammerteiche) lub dalej w kierunku Adelaidenau. Jakie życie panuje tam na łąkach, w wodzie i w zaroślach. Tutaj możesz zobaczyć dziesiątki saren, kaczki kwaczą w stawie, trzciniak przemyka przez trzciny, tam podnosi się czapla potajemnie uciekając, słychać trele kulika, a bąk głucho buczy w oddali. Wysoko w powietrzu krążą orły przednie, myszołowy i sokoły. Na skraju krzaków biegają króliki, a tu przestrasza cię odgłos unoszącego się do lotu bażanta. A kiedy jesteś na zewnątrz przed świtem, na mglistych łąkach, grupa czarnych sierpowatych skrzatów dudni, hałasuje i tańczy swoją miłosną grę, a jest to do 20 czarnych kogutów cietrzewia. Kiedy już nasycisz się oglądaniem i słuchaniem ... całego tego przepychu i odgłosów bagien, podążaj następnie za myśliwym do cichego lasu, posłuchaj sekretnej pieśni minnesangu głuszca i zobacz, jak umiera w ciemnym borze lub czmychaj latem do kwitnącego wrzosu, gdy upał praży nad bagnem, a krwiożercze owady odwdzięczają się tobie za wszystko, a następnie wciągaj w płuca cudowny zapach pyłków kwiatowych i miodu, słuchaj buczenia pracowitych pszczół a kiedy słońce zajdzie w kolorach krwistoczerwonych, opowiem ci o sekretnych zalotach łojnego jelenia. I nie poznasz znów spokojnego lasu jesienią, kiedy rozbrzmiewa różnymi rykami jelenia w okresie godowym, kiedy przez poranną mgłę wyciąga zwieńczoną porożem głowę, kiedy uderza z trzaskiem swojego rywala, a następnie w czarze miłości znika w uwolnionym lesie. Jego gorące serce rozdarte przez ołów; a wysoki dźwięk rogu zapowiada chwile największej żądzy myśliwego.
Także bagien nie rozpoznasz ponownie jesienią, kiedy mgły pokrywają całą przyrodę; uspokoiło się nad wodą, na łąkach. Śpiewacy zamilkli, odlecieli stąd, tylko od czasu do czasu ciszę przerywa przestraszony jeleń, krakanie wron i kawek. Wówczas nadszedł najwyższy czas dla myśliwego z bagien, rogi wzywają do wesołego polowania, słychać tam tylko puff i paff, i jak barwne jak życie na bagnach, tak kolorowy i bogaty jest pokot: leżą tam długie rzędy bażantów, zajęcy, królików, i wreszcie, co nie mniej ważne, dla radości i honoru myśliwego. - A kiedy minęła już ciężka zima, idź za mną ponownie na bagna i do lasu. Myśliwy nie zapomniał o swojej zwierzynie, myśli nie tylko o zbiorach, ale także o zasiewie. Myśliwy z dumą pokazuje ci swoje sarny, myśliwy z lasu swoje jelenie , często 30, 40, 60 podczas dokarmiania. Człowiek nie jest wówczas wrogiem, ale przyjacielem, a potem spokojnie powróć do codzienności i zabierz ze sobą miłość, miłość do lasu i zwierzyny łownej.
Przemkowskie kąpielisko z wyspą w parku
Jan Finke z Przemkowa
Z pewnością należy to postrzegać jako znak naszych czasów, kiedy wiele śląskich miast uwzględniło w ostatnich latach troskę o zdrowie publiczne, budując w ostatnich latach nowoczesne kąpieliska i tym samym stworzyło nowe możliwości uprawiania zdrowych sportów wodnych. W związku z faktem, że budowa tych obiektów zbiegła się w czasie, gdy reklama ruchu turystycznego była przedmiotem szczególnej uwagi ze strony administracji poszczególnych miast, stając się tym samym istotnym czynnikiem w polityce lokalnej w ogóle, dochodziło do pewnego współzawodnictwa. Każde miasto - myślimy tutaj tylko o naszym Przemkowie, Szprotawie, Żaganiu i Jeleniej Górze - starało się stworzyć najpiękniejszy kompleks. Jeśli wynikało to głównie z powyższych rozważań, nie powinno być także pominięte to, że w budowie i kształtowaniu poszczególnych obiektów kąpielowych rolę odegrała odrobina zdrowego lokalnego patriotyzmu, który okazał się szczególnie stymulujący i zachęcający w spełnieniu dawno pielęgnowanych nadziei i dla możliwie najszybszego osiągnięcia postawionych celów.
Ze świadomością, że ta regionalna usługa powierzona mi przy okazji wydania niniejszej pamiątkowej publikacji nie kończy się zatracaniem się w wypowiedziach, które, niezależnie od tego, jak bardzo byłyby one potrzebne, na końcu jednak mogłyby być gdzieś źle uchwycone, powinno się w tym miejscu napisać bez żadnych wpływów i bez upiększania czegokolwiek, to, co w odniesieniu do budowy kompleksu zostało ustalone zgodnie z dowodami i co w obliczu do jego naturalnego piękna, zostało nie tylko chwalone przez tysiące nietutejszych, ale czasem było wręcz gloryfikowane.
Kiedy w ostatnich latach eksploatacja kąpieliska systematycznie rosła z roku na rok, a obecny kompleks kąpielowy okazał się zdecydowanie za mały, nie wspominając o niezbyt sprzyjających warunkach wodnych, na czoło spraw miejskich wysunęła się potrzeba stworzenia nowego kompleksu. Istniejąca sytuacja kryzysowa przybrała formę nieprzyjemnej okoliczności, gdy Służba Pracy przeniosła się do Przemkowa i obrzeży Bagien rzeki Szprotawy, a ponad tysiąc robotników w miesiącach letnich szukało miejsca do kąpieli.
Miasto Przemków z jednej strony i ówczesna 106-ta Grupa Służby Pracy Przemków, z drugiej strony, wzięły się wspólnie do pracy i u Jej Wysokości Księżnej uzyskały przekazanie stawu z wyspą w okolicy leśniczówki Jägerhof w celu jego rozbudowy do obiektu kąpielowego uwzględniającego zmienione warunki.
Kiedy dziś zainteresowane osobistości i różne inne strony pytają, jak można było zrealizować ten szeroko zakrojony projekt bez obciążania w jakikolwiek sposób finansów miasta, każdy Przemkowianin jest dumny z tego, że może udzielić pytającemu pożądanej odpowiedzi. Większość prac została wykonana w przykładnej pracy społecznej, tak więc tylko prace czysto rzemieślnicze, budowa prawie 60-metrowego pomostu z plaży na wyspę, odgrodzenie stawu na wyspie i obłożenie wkoło wyspy należało przeprowadzić za pomocą fachowców z sektora prywatnego. Szczegółowo wykonano następujące prace:
przez 106-tą Grupę Przemków Służby Pracy dla Rzeszy:
1. Grobla i wyspa oczyszczone z krzaków, trzcin, niektórych drzew i pozostałych krzaków;
2. Zimą 1934/35 roku z osuszonego stawu usunięto około 550 metrów sześciennych mułu i ziemi;
3. Odnowiono dopływ, to znaczy w tym celu wykopano na 4 metry opasującą groblę, usunięto stare rury zasilające i zastąpiono je większymi; przekopano tutaj znów około 150 metrów sześciennych ziemi;
4. Wbitych zostało 70-80 pali pod pomost i wygrodzenie poszczególnych basenów,
przez ludność w wolne popołudnia i niedziele (przez funkcjonariuszy NSDAP, SA, SS, NSKK i HJ, przez urzędników miejskich i pracowników z burmistrzem jako brygadzistą, przez straż pożarną z Karpi i Szklarek, przez całe zakłady pracy jak również licznych członków solidarnej społeczności) do dnia dzisiejszego w sumie 6763 godzin pracy:
1. Grobla obwodowa została rozbudowana do długości 550 metrów do drogi, tak aby można ją było przejeżdżać samochodami ciężarowymi z przyczepą;
2. Basen dla osób niepływających wyłożono płukanym żwirem;
3. Wyspę i plażę wysypano białym piaskiem;
4. Pogłębiono basen pływacki (usunięto 180 metrów sześciennych ziemi);
5. Podwyższono o 1 metr basen dla dzieci.
Sprowadzono tutaj, ofiarowane z kopalni pewnego szlachetnego członka solidarnej społeczności:
220 metrów sześciennych kamieni i grubo przesianego żwiru,
130 metrów sześciennych przemytego, dwukrotnie przesianego żwiru,
100 metrów sześciennych wierzchniej warstwy gleby,
550 metrów sześciennych białego piasku z innych miejsc.
Do dyspozycji bezpłatnie Huta Warsteiner - Heeag w celach transportu, przekazała ciężarówki i kolej wąskotorową, zarząd miejski udostępnił ciągniki z przyczepami, podobnie wielu właścicieli furmanek udostępniło wozy i zaprzęgi.
Na koniec należy wspomnieć o wolontariacie wykonywanym przez Oddział Służby Pracy 3/105 Pogorzele.
W ogólnym zarysie taka była geneza powstania naszego pięknego stawu z wyspą - kąpieliska parkowego. A teraz udajmy się do obiektu, który wybudził się ze snu zimowego. Ścieżka prowadzi obok rozległych łąk parkowych wzdłuż wspaniałej alei lipowej. Po prawej stronie leży dzielnica Huta Henryki z charakterystycznymi dla niej znakami - potężnymi kominami huty. Wędrowca wkrótce otaczają odnogi książęcego parku i na jego oczach otwiera się naturalny krajobraz leśniczówki Jägerhof. To naprawdę wyjątkowo piękny kawałek drogich stron ojczystych. W gęstej zieleni drzew liściastych i krzewów radują się swoim wielogłosowym śpiewem pierzaści śpiewacy, poniekąd witając początek dnia, wychwalając Stwórcę i uszczęśliwiając nas, ludzi. Wysoko na lazurowym niebie krąży czapla wolno trzepocząc skrzydłami. Zwinna i równie sprytna wiewiórka kołysze się na gałęziach, jeleń przeskakuje przez ścieżkę, a na łące rozpiera się długonogi bocian i poluje na żaby. W stawach, które kształtują dalszy krajobraz, tak zwanych stawach Jägerhof, które swoje powstanie jako stawy rybne zawdzięczają zmarłemu księciu Szlezwika - Holsztynu Ernestowi Güntherowi, buszują łyski i inne stworzenia.
Pośród tego całego, naturalnego piękna i tych uroków znajduje się przemkowski staw z wyspą – kąpielisko parkowe. To prawda, jak powiedział kiedyś jeden nietutejszy, leży ono jak w łożu z baldachimem natury. - Teraz, gdy malowanie zostało wykonane i wprowadzono szereg ulepszeń, takich jak rozbudowa plaży, obsadzenie wyspy wierzbami i topolami białymi, a także nasypów najróżniejszymi bylinami, stworzenie dodatkowych miejsc siedzących wzdłuż plaży, kompleks otrzymał wizerunek zbliżony do nowoczesnego kurortu nadmorskiego. Wizerunek ten charakteryzuje kilkusetmetrowa plaża, około 60-metrowy pomost łączący brzeg z wysadzaną drzewami wyspą, a przede wszystkim ponad 20 mórg wody w całym kompleksie.
Zachwycające wrażenie robi również budynek gospody w stylu szwajcarskim, który powstał na wyspie. Stąd zwiedzający ma szczególnie piękny widok na kompleks kąpielowy i przylegający do niego krajobraz parkowy.
Nic więc dziwnego, że każdy, kto kiedykolwiek widział nasze kąpielisko, jest pełen uznania dla tego, co ludzka kreatywność zdołała stworzyć w tym idyllicznym miejscu na ziemi. Jeśli przy całym jego szczególnym uroku wzorowe kąpielisko już w pierwszym roku swojego istnienia było nie tylko w najprawdziwszym tego słowa znaczeniu miejscem, ale tysiąckrotnie odwiedzanym celem wycieczek z naszej północnej dolnośląskiej ojczyzny i nie tylko. - Oprócz zdrowych sportów pływackich, można również na tym dużym obszarze wodnym uprawiać pokrewne z nimi kajakarstwo, a poza tym należałoby również wspomnieć, że dla wędkarzy stworzone zostały tutaj pełne możliwości rozwoju dla satysfakcjonującego sportu wędkarskiego. Tej wiosny ponownie wpuszczono 3000 karpi i kilkaset kilogramów linów.
Młody obiekt jest tak piękny i już tak dobrze znany, że nadano mu różne określenia daleko poza granicami naszego rodzinnego miasta. Raz kompleks nazywa się jako staw z wyspą – kąpielisko parkowe, ponieważ znajduje się w prawdziwym parku i jest tam prawdziwa wyspa, innym razem nazywa się jako kąpielisko plażowe Przemków, ponieważ można poszaleć po kilkusetmetrowej plaży, a inne znów mówią, że jadą na kąpielisko naturalne Przemków, gdyż obiekt został wybudowany właśnie pośród natury.
Przemków i zarząd kąpieliska są przygotowani na rozpoczynający się czas kąpieli i wycieczek i oczekują go z uzasadnionymi nadziejami.
Przemkowskie huty żelaza
Początki przemkowskich zakładów sięgają roku 1794. Wówczas właściciel majątku ziemskiego Przemkowa baron von Block - Bibran (właściciel dóbr przemkowskich od 1791 roku) wybudował na miejscu obecnej Huty Henryki wielki piec; darniowa ruda żelaza, występująca w dużych ilościach w bezpośrednim sąsiedztwie Przemkowa, przetapiana była celem dalszej obróbki kutego żelaza. W 1836 roku zaprzestano produkcji kutego żelaza, a uzyskaną surówkę przerabiano odtąd na odlewy. Węgiel drzewny potrzebny do eksploatacji wielkiego pieca i funkcjonującej wówczas tak zwanej fryszerki uzyskiwano w mielerzach z drewna opałowego, które dostarczał las. We wszystkich lasach wysoko rozwinięty był przemysł węglowy. Pierwsza emaliernia powstała w 1842 roku.
Za późniejszych właścicieli dóbr przemkowskich, książąt Szlezwika - Holsztynu - Sonderburga - Ausgustenburga, zakłady przemysłowe uległy znacznej rozbudowie, a po przejęciu majątku ziemskiego Przemkowa przez księcia Szlezwika – Holsztynu Krystiana Augusta w 1853 roku huta otrzymała nazwę „Huta Henryki” (Henriette Hütte). W tym czasie zatrudnionych było od 50 do 60 pracowników przy rocznej produkcji około 10 000 cetnarów odlewanych wyrobów. W 1859 r. zainstalowano pierwszą maszynę parową. W 1860 roku zbudowano nowy wielki piec, który nadal pracował na węglu drzewnym w miejsce starego, który stał się niezdatny. Ale ten nowy wielki piec został wygaszony już w 1868 roku, aby zrobić miejsce na dwa żeliwiaki do wytapiania głównie angielskiej surówki. W tym czasie produkowano głównie naczynia kuchenne, łóżka, okna, pręty rusztu i tym podobne. Wtedy zaczął się czas rozwoju. Pod koniec lat 70-tych rozpoczęto produkcję żeliwnych rur spustowych i grzejników żebrowych. Stare budynki fabryczne stopniowo znikały; prawie co roku dokonywano nowych rozszerzeń i usprawnień. Po śmierci księcia Fryderyka w 1880 roku majątek ziemski Przemkowa i Huta Henryki przeszły na jego syna, księcia Szlezwika - Holsztynu Ernesta Günthera, który po stwierdzeniu jego pełnoletności w 1884 roku szczególne zainteresowanie wykazał dla huty żelaza. Dzięki jego inicjatywie zawdzięczać należy ciągłą rozbudowę zakładu, utworzenie połączenia kolejowego i budowa huty Fryderyka - Krystiana w 1896 roku pomiędzy stacją Przemków a Młynowem, po tym już w 1894 roku roczna produkcja wyniosła około 90 000 cetnarów przy zatrudnieniu 400 pracowników. Huta Fryderyka - Krystiana wkrótce dała zatrudnienie 300 robotnikom. Około 1905 roku oba zakłady zatrudniały 900 pracowników. W Hucie Henryki stopniowo konieczna stała się wymiana starych maszyn, łączenie poszczególnych źródeł zasilania, przeprojektowanie emalierni zgodnie z najnowszymi wymaganiami oraz stworzenie jeszcze większych i jeszcze bardziej jednolitych pomieszczeń z uporządkowaną przestrzenią. Książę Ernest Günther postanowił więc zbudować elektrownię, która później została rozbudowana do elektrowni okręgowej i zbudować Hutę Doroty, która została oddana do użytku w 1907 roku. Kolejna rozbudowa emalierni Huty Henryki okazała się konieczna w latach 1912/13.
Po śmierci księcia Szlezwika – Holsztynu Ernesta Günthera w 1921 roku, przemkowskie zakłady zostały przekształcone w spółkę akcyjną.
17 września 1925 roku nastąpiła fuzja z zakładami Warsteiner Gruben- und Hütten-Werken pod nazwą „Warsteiner and Herzoglich Schleswig-Holsteinische Eisenwerke Aktiengesellschaft”. Fabryki tej połączonej firmy składają się zasadniczo z 5 dużych odlewni z niezbędnymi pomocniczymi warsztatami modelarskimi, 4 emalierniami, 1 młotownią, odpowiednimi zakładami wykończeniowymi i kompleksem warsztatów mechanicznych, takich jak ślusarnie, tokarnie, kuźnie i tak dalej. Połączenie kolejowe jest dostępne w 6 zakładach, zakład w Augustfehn posiada również połączenie wodne.
Program produkcyjny firmy przemkowskich zakładów obejmuje głównie produkcję żeliwnych rur odpływowych, żebrowanych rur grzewczych, przyborów sanitarnych i artykułów kanalizacyjnych, wanien do kąpieli, naczyń kuchennych i innych wyrobów odlewanych. Z wyjątkiem Niemiec produkty sprzedawane są niemal na całym świecie.
Wydawca: Urząd Miasta Przemkowa
Odpowiedzialny za teksty, reklamy i obrazy: burmistrz
Feliks Wenke z Przemkowa
Zdjęcia: Biuro Informacji Turystycznej Przemkowa i archiwum zdjęć gazety
„Sprottauer Tageblatt”
Druk: Drukarnia L. Wildner, Szprotawa