Pismo jubileuszowe do 5 święta wrzosowego miasteczka Przemkowa w dniach 8, 9 i 10 lipca 1939 roku
Pismo jubileuszowe
do
5 święta wrzosowego miasteczka
Przemkowa
w dniach 8, 9 i 10 lipca 1939 roku
Wydane przez Zarząd Miasta
Pozdrawiam to święto i jego gości
W szybkim biegu naszego wspaniałego, pełnego wydarzeń czasu, minęło już dziewięć miesięcy, odkąd zostałem powołany na naczelnika gminy miasta Przemkowa, miasta, które stało się powszechnie znane poprzez wielkie dzieło na Bagnach rzeki Szprotawy i czynu jednej pojedynczej osoby w sercu lasu i które teraz w szczególnie świąteczny i dostojny sposób stroi się i przygotowuje do świętowania piątego już święta leśnego miasteczka.
Święto leśnego miasteczka – świętem stron rodzinnych! Jeśli samo to słowo mówi tyle o szczerej miłości do ojczyzny, to piąte Święto leśnego miasteczka powinno udowodnić i udowodni, że źródło lokalno–historycznego dorobku myślowego jest dalekie od wyczerpania i bezustannie od nowa organizuje wielki korowód, który jest centralnym punktem święta. Przed oczami świątecznych gości, dzięki mozolnej pracy i wszystkich dostępnych sił, przejdzie w świątecznym korowodzie nie tylko prawie 700-letnia historia miasta, ale także tysiącletnia historia tutejszych okolic.
Święto stron rodzinnych to coś więcej niż po prostu święto. Ma na celu wyrażenie poczucia stron ojczystych i miłości do nich, cnót, którymi natchnięty musi być każdy rdzenny mieszkaniec i które następnie zostaną pokazane gościom, których licznie oczekujemy na tym święcie, w duchu wspólnoty, który jednoczy miasto i wieś.
W nadziei, że piąte święto leśnego miasteczka w 1939 roku zakończy się pełnym sukcesem, dziękuję wszystkim moim pracownikom komitetu organizacyjnego tego święta i całej ludności za zaangażowanie w przygotowania do święta, pozdrawiam wszystkich byłych mieszkańców Przemkowa i chciałbym szczególnie powiedzieć do wszystkich gości z przepięknego Śląska - serdecznie witamy w leśnym i książęcym mieście Przemków!
Renner, burmistrz
Witamy!
Już po raz piąty witam Was drodzy goście
W moim kolorowym lokalnym stroju świątecznym.
Witam Was na tym święcie,
Wszystkich, którzy dziś do mnie trafili.
Doświadczycie teraz tego razem ze mną,
Świąteczny korowód przejdzie obok Was.
Będzie on głosił młode, nowe dążenia,
a stara tradycja zostanie wskrzeszona.
A ja, która zaprosiłam Was tutaj na to święto,
Życzę sobie na ten dzień błękitnego nieba,
Wtedy na pewno z najpiękniejszymi darami Boga będzie
Dla mnie Święto stron rodzinnych - Przemków!
Liza Dehmel z Przemkowa
Towarzysząc przemkowskiemu Świętu Wrzosowego Miasteczka w 1939 roku!
To prawdziwy znak śląskiej miłości i lojalności do stron ojczystych, kiedy miasto uczci poprzez święto swoje najbliższe strony rodzinne. Ale jest to szczególnie mile widziane, jeśli takie wydarzenia są podnoszone do rangi tradycji i podtrzymywane poprzez ich regularne powtarzanie. Pomysł, aby przy takiej manifestacji miasto Przemków nazywać mianem Święta Leśnego Miasteczka i obchodzić je jako takie, jest dlatego tak cenny i godny naśladowania, że honoruje przez to wielkie źródło pracy i matkę żywicielkę, czym las jest dla mieszkańców tego miasta. Liczne dobrodziejstwa, jakie dolnośląskie lasy oferują mieszkańcom ich wsi i miasteczek, nie są bynajmniej dobrze znane wszystkim Ślązakom. Jak wielu nie znajduje zarobku w pracy leśnej. Dla ilu zbiory jagód w okresie letnim rok w rok nie przyczyniają się do pracy zarobkowej. A kiedy myślimy o pięknym, starym stanowisku pszczelarskim, przed nami rozciąga się kwitnące wrzosowisko w swojej późnoletniej okazałości. Drewno z lasu i surowce naturalne pod trawą były niegdyś założycielami, rozkwitającego dzisiaj na nowych zasadach, przemkowskiego hutnictwa żelaza. To miasto również z wdzięcznością upamiętni to na swoim leśnym święcie. Z takim upamiętnieniem lasu, Przemków wyświadcza jednak także wielkiej śląskiej ojczyźnie przysługę, za którą mu dziękujemy. Przybliża on Ślązakom, a ponadto także tym, którzy, jako mile widziani goście, odwiedzają dzielnicę Śląska, ciche, wspaniałe piękno dolnośląskiego krajobrazu leśnego. Przemków jest nierozerwalnie związany z lasem. Przyjazne miasto na jego obrzeżach z dumną budowlą książęcego zamku jako cel turystyczny nie zostało pozostawione samemu sobie. W jego bezpośrednim sąsiedztwie znajdują się dwie rzeczy godne zobaczenia, dzięki którym Przemków jest znany daleko poza granicami Śląska. Jednym z nich jest zagospodarowanie Bagien rzeki Szprotawy przez Służbę Pracy Rzeszy i najmłodsza, piękną wieś na Śląsku, Ostaszów. Druga to wspaniała, wzorowa osada robotników leśnych we wsi Pogorzele. Podczas gdy Ostaszów jest dziełem dużej niemieckiej wspólnoty narodowej, to Pogorzele oznacza przykładny akt kultury jednostki, która zainspirowała się ideą wspólnoty i która stworzyła tutaj projekt osiedla leśnego, który jest wyjątkowy na całym wschodzie Niemiec. Lasy Przemkowa zostały ozdobione przemyślanymi dziełami ludzkich rąk, a te rzeczy godne zobaczenia przynoszą korzyść miastu Przemków, ponieważ zachęcają do odwiedzania. Życzymy miastu pełnego sukcesów święta poprzez piękną i dostojną aranżację oraz mamy nadzieję, że przybliży ono przez to Ślązakom i przyjaciołom Śląska siebie same i dolnośląskie lasy ze swoimi atrakcjami.
Regionalne Biuro Turystyki
Śląsk
PROGRAM ŚWIĘTA
Sobota, 8 lipca 1939 roku
Godzina 20.00: Gospoda „Zum Goldenen Frieden”
Wieczór Stron Rodzinnych
Muzyka, wykłady, teatr (sztuki amatorskie),
wieczór koleżeński Wstęp 0,20 Marek Rzeszy
Niedziela, 9 lipca 1939 roku
Godzina 7.00: Wielkie budzenie
Godzina 8.00 – 9.00: Koncert
Godzina 10.30-11.30: Uroczyste zebranie cechów z 1830 roku
Godzina 14.00: Początek wielkiego historycznego korowodu
„Tysiącletnia historia Przemkowa”
Grupa 1: Starożytni Germanie
Grupa 2: Książę Przemko ze swoją świtą i żołnierzami
Grupa 3: Zdziesiątkowane w Rosji w 1812 roku oddziały armii
francuskiej przechodzą przez Przemków
Grupa 4: Bractwa strzeleckie z wcześniejszych wieków
Grupa 5: Gildie z X VII wieku w swoich starych strojach
Grupa 6: Służba Pracy Rzeszy Bagien rzeki Szprotawy
Grupa 7: Osadnicy z nowej rolniczej wsi Ostaszów w malowniczych strojach
Grupa 8: Poczta od XVIII wieku do współczesności
Wielki święto ludowe różne rozrywki
Wielka loteria / główne nagrody 2 rowery
Zawody strzeleckie
W książęcym zamku
Wielka wystawa lokalnego przemysłu
sobota godzina 20.30, niedziela godzina 16.30
Wielki świąteczny występ
w sali gospody „Goldenen Frieden”
„Jagdpfeifer starego Dessauera”
Wejście na każde przedstawienie 0,20 Marek Rzeszy.
W gospodzie „Zur Weintraube”
Duża wystawa hodowlana małych zwierząt
Wieczorne oświetlenie pałacu książęcego
Tańce we wszystkich salach i dansing na pod gołym niebem
Poniedziałek, 10 lipca 1939 roku
Wielkie święto dla dzieci
Na kąpielisku parkowym z wyspą / Koncert i tańce / iluminacja
Odznaka festiwalowa 0.30 Marek Rzeszy (dzieci za darmo)
Pełne życia strony rodzinne
O moja ojczyzno, kochana i przytulna …
Czy to nie dziwne, że nasze niemieckie słowo „strony rodzinne” („Heimat”) jest tak trudne do przetłumaczenia na inny język? Można tłumaczyć „rodzina” i „dom”, „ludzie” i „ojczyzna”, ale termin „strony rodzinne”, który mieści się między tymi słowami, nigdy nie zostanie w pełni wyrażony.
Jakie to siły nadają temu niemieckiemu słowu ten szczególny wydźwięk? Co zostaje poruszone w naszej podświadomości, kiedy po prostu mówimy o stronach rodzinnych? Najpierw chyba krajobraz jest dla nas tym, co znaczy strony rodzinne. Niebieskie wzgórza za rozległym krajobrazem bagien, ciemne lasy na południu, stawy, park, zamek, tak, często tylko zarys pojedynczego drzewa, - to jest to, co mieszkaniec Przemkowa używa na przykład jako znajomy obraz w słowie „strony rodzinne”. Poezja niemiecka wielokrotnie mówiła o uwarunkowanym krajobrazem poczuciu stron rodzinnych.
Ale strony rodzinne można poczuć wszystkimi zmysłami. Nie tylko oko, ucho również przyczynia się w dużej mierze do odczuwania stron rodzinnych. Słyszymy, że w cechach języka rezonują wszystkie wyrażenia „stron rodzinnych”. Człowiek nieświadomie wrasta w otaczający go dialekt, pojmuje treść jedynego w swoim rodzaju środka wyrazu, jego mowa ojczysta staje się jego najpiękniejszą własnością. W połączeniu z krajobrazem jest ona tym pożywieniem dla duszy, które umożliwia świadome doświadczanie stron ojczystych.
Irracjonalne siły krajobrazu i języka w naszych stronach rodzinnych i w naszym narodzie zawsze skłaniały do nadawania formy. Znalazło ono swój wyraz w baśniach i legendach tych stron rodzinnych, a mityczne postacie stały się symbolami ich istnienia. Czy legenda o „biednym grzeszniku ze Szproty” nie należy do naszych stron rodzinnych, Liczyrzepa w górach naszych pięknych Karkonoszy, jak Dziki myśliwy i Goblin z Szumawy w krajobrazie dalszych regionów? Strony rodzinne pokazują nam swoje znajome oblicze w niezliczonych piosenkach i zabawach, powiedzeniach i wierszach.
Kiedy ludzie wracają z daleka, dialekt i dziecięce zabawy na ulicy poruszają ich najbardziej. Obyczaje, w których ludzie biorą czynny udział, również odzwierciedlają kawałek stron rodzinnych. Niezależnie od tego, czy chodzi o święta w trakcie roku, czy o święta rodzinne, które są obchodzone inaczej w każdej okolicy, zwyczaje związane z porą roku, statusem lub szczególnymi doświadczeniami społeczności, ich treść zawsze będzie budzić głęboki szacunek, radość lub szczęście i pomagać ludziom tworzyć strony rodzinne.
Strony rodzinne nie rodzą się z dnia na dzień. To coś, co wyrosło, zarówno w swoich podstawowych elementach z krajobrazu i języka, jak i w rodzimych formach wyrazu, które z nich wynikają, coś, co wyrosło tak cicho i ciągle, jak rosną wszystkie żywe istoty. Człowiek potrzebuje czasu i cierpliwości, aż strony rodzinne się staną się dla niego zrozumiałe. W końcu sam w nich wyrasta. Ponieważ strony rodzinne zakorzeniają się w żyjących, wzrastają z żyjących, poczucie stron rodzinnych jest również szczególnie silne w ludziach. Mieszkaniec wielkiego miasta będzie, świadomie lub nieświadomie, próbował dotrzeć do tych źródeł siły, ponieważ nie zawsze znajduje ich namiastkę w wielkim mieście, często wraca do stron rodzinnych ojców.
Dzieciństwo, rodzina i dom ojca są głęboko związane z pojęciem stron rodzinnych. Krewni tego samego rodu we wspólnym dziele tworzą folklor stron rodzinnych. Miłość, życie i praca naszych ojców rezonują w naszym pojęciu stron rodzinnych, niewidzialne nici wplatają się stamtąd w naszą teraźniejszość. Strony rodzinne były już dla nas Niemców, jeszcze zanim mieliśmy ojczyznę, - ze stron rodzinnych buduje się najpierw naród.
Wielkie czasy zawsze pogłębiały poczucie stron rodzinnych. Cieszymy się, że możemy w teraźniejszości doświadczyć, jak strony rodzinne znajdują drogę do ojczyzny, jak niemieckie strony rodzinne przebijają się ponownie na starej, wyalienowanej ziemi. Wzmocniona świadomość społeczna już teraz naciska na różnorodną ekspresję: powstają drogi i budynki, ale także sztuka i pieśń ludowa, gry i zabawy, lokalne dziedzictwo, które często było zakopane, nabiera nowego życia.
Tak więc strony rodzinne i człowiek są w wiecznej interakcji. Obdarowani przez strony rodzinne, nadal budujemy na ich kształcie, a one z kolei będzie kształtować i formować ludzi w przyszłości. Są one niewyczerpanym zasobem i będą nadal wywierać swoje dobroczynne działanie tak długo, jak długo będziemy je kochać, chronić i dbać o nie!
Co przyjezdny powinien wiedzieć o Przemkowie
Von Johannes Finke.
Według wiarygodnej tradycji Przemków zawdzięcza swoje istnienie księciu Przemkowi I, wnukowi sławnego księcia Henryka II, który zginął w bitwie mongolskiej pod Legnicą 9 kwietnia 1241 roku. Historycy przypisują księciu Przemkowi, że po śmierci swojego ojca, księcia głogowskiego Konrada I, z zapałem kontynuował dzieło swojego życia, jakim było zasiedlenie Dolnego Śląska na przypadających mu terenach Szprotawy, Żagania, Kożuchowa, Przewozu i Ścinawy, przyciągnął licznych osadników i nadał im liczne przywileje. W miejscu, gdzie dziś wznosi się nasze leśne miasteczko Przemków, były wówczas gęste lasy, które skłoniły kochającego polowania księcia do wybudowania zamku myśliwskiego. Wraz z budową tej pierwszej osady - na Górze Zamkowej w dzisiejszym dzikim parku - książę Przemko położył podwaliny pod miasto nazwane jego imieniem: Przemków.
Już w 1305 roku - okres pomiędzy 1260 a 1200 rokiem jest wymieniany jako lata założenia miasta - Przemków jest wymieniany w dokumencie, a mianowicie w sporządzonym przez biskupa wrocławskiego Henryka z Wierzbna wykazie miast, posiadłości i wsi zobowiązanych do płacenia podatków. Prawa miejskie Przemków otrzymał po raz pierwszy w 1484 roku od króla czeskiego Władysława. Dalsza historia Przemkowa wypełniona jest wielkimi pożogami i zawieruchami wojennymi. Te zrządzenia losu często przynosiły mieszkańcom trudy i nieszczęścia, tak że miasto nigdy nie osiągnęło prawdziwego dobrobytu i pozostawało w tyle w swoim rozwoju. W niestrudzonej pracy mieszczanie pracowali jednak wciąż na nowo, by odbudowywać miasto.
Rezydencja książąt Szlezwika – Holsztynu.
W połowie XIX wieku w historii miasta miało miejsce wydarzenie o dużym znaczeniu: Przemków stał się siedzibą rodu książąt Szlezwika - Holsztynu - Augustenburga.
Książę Szlezwika - Holsztynu Krystian August kupił w 1853 roku posiadłość ziemską Przemkowa za 900 tys. talarów. Mieszkańcy miasta zgotowali nowemu gospodarzowi, który został wypędzony ze swoich stron rodzinnych, uroczyste przyjęcie. Dla nieznanego jeszcze wówczas leśnego miasteczka rozpoczął się czas rozkwitu. Niestrudzona praca dalekowzrocznego księcia i jego następców okazała się przełomowa i korzystna dla rozwoju miasta niemal we wszystkich dziedzinach lokalnej gospodarki: przemyśle, rolnictwie, leśnictwie, hodowli ryb i sadownictwie.
Książęcy zamek i jego park.
Już z daleka majestatycznie witają przybysza blanki wieży pałacu książęcego, zbudowanego w latach 1896 - 1898 przez księcia Szlezwika – Holsztynu Ernesta Günthera.
Ta wspaniała budowla, wzniesiona ze śląskiego piaskowca, kosztowała prawie dwa miliony, a zamek książęcy zawierał w swych wnętrzach nie mniej wielkie wartości, w czasach, gdy był jeszcze rezydencją książąt Szlezwiku-Holsztyna, a jego komnaty i przestronne sale rozbrzmiewały echem kroków dostojnych i najdostojniejszych książąt. Kiedy 22 lutego 1921 roku książę Ernest Günther po 37 latach panowania zamknął oczy, w pokrytej bluszczem budowli z piaskowca ucichło. Posiadłość ziemska została podzielona. Żyjąca obecnie w samotności księżna Szlezwika – Holsztynu Dorota Maria odziedziczyła zamek, park, podzielony w międzyczasie majątek Louisenhof oraz duży majątek leśny, natomiast niepodzielny i niezbywalny majątek ziemski przeszedł na księcia Szlezwika – Holsztynu Alberta. W 1931 roku zmarł również ten ostatni męski potomek Szlezwików - Holsztynów. Zgodnie z życzeniem zmarłego, pochówek odbył się na starym ewangelickim cmentarzu komunalnym. Pośrodku grobów mieszczan stoi dziś prosta płyta nagrobna z napisem: „Ostatni z jego rodu”. Następnie majątek przeszedł na obecnego właściciela, byłego niemieckiego następcę tronu księcia Wilhelma.
W środku parku zamkowego, który jest udostępniony dla zwiedzających, wznosi się nastrojowy cmentarz leśny. Książęta i inni członkowie rodu Szlezwika - Holsztynu spoczywają tu pod sękatymi dębami i potężnymi świerkami.
Rezerwat przyrody Adelaidenau
Nikt nie powinien przegapić wizyty w "Perle Bagien rzeki Szprotawy", 700-hektarowym rezerwacie przyrody Adelaidenau. Leśniczówka, przypominająca szwajcarski domek wiejski, jest jedynym tak bogato obdarowanym przez naturę mieszkaniem na tym terenie.
To, że możemy cieszyć się tym pięknym zakątkiem ziemi, zawdzięczamy kochającym przyrodę właścicielom z rodu Szlezwika - Holsztynu, a to, że klejnot ten zachował się w niezmienionym stanie w swoim pierwotnym charakterze krajobrazu, fauny i flory, gwarantuje rozszerzona na wszystkie części ustawa o ochronie przyrody Rzeszy.
W królestwie Diany i Eryki.
O uprzywilejowanej pozycji Przemkowa w przyrodzie decyduje również częściowo jego związek z wielkimi dolnośląskimi lasami.
Około 100 000 mórg lasów pokrywa dolnośląski krajobraz na południe od miasta.
Kiedy dziś spacerujemy po naszych lasach, zbyt mało myślimy o tym, że mają nam one do opowiedzenia także o ciężkich ciosach losu w swojej historii. W 1790 roku plaga barczatki sosnówki i brudnicy mniszki zniszczyła około 12.000 mórg lasu, a zimą 1833/34 roku silna wichura powaliła z siłą żywiołu 15 000 drzew, to szkody to nie mają żadnego związku z klęską żywiołową, która dotknęła tutejsze lasy 15 sierpnia 1904 roku.
Iskry sypiące się z lokomotywy na linii Leszno Górne - Studzianka wywołały pożar lasu, który może poszczycić się smutną sławą jednego z najstraszniejszych w niemieckich lasach. Wioska leśna Pogorzele została w ciągu godziny strawiona przez płomienie. Dzieło zniszczenia w lesie było niezmierzone; w ciągu kilku godzin płomienie strawiły około 20 000 mórg lasu i liczne zwierzęta, niszcząc nawet jedno ludzkie życie. Ogromne gołe połacie ówczesnego obszaru objętego pożarem do dziś są świadkami tej katastrofy.
Rozległe lasy Przemkowa są nie tylko ważnym czynnikiem w niemieckiej gospodarce leśnej, ale także zapewniają pracę i chleb wielu ludziom stron rodzinnych. Obfitość jagód i grzybów w lasach jest licznie wykorzystywana przez ludność. Kiedy co roku późnym latem ich wrzosowiska przyodziewają swoją różową szatę ślubną i zwołują pszczelarzy ze wszystkich stron Dolnego Śląska na miodobranie, wędrówka przez las staje się niezapomnianym przeżyciem.
Hodowla ryb i uprawa owoców..
Przemkowska hodowla ryb zawdzięcza swoje obecne znaczenie księciu Szlezwika – Holsztynu Ernestowi Güntherowi. Planowa hodowla karpia i lina obejmuje 44 stawy o łącznej powierzchni ponad 1000 mórg. Jakość przemkowskich karpi wyraża się w corocznej wysyłce ryb do zarybiania oraz dobrej sprzedaży rocznego odłowu wynoszącego ponad 1000 cetnarów ryb.
Sadowniczy majątek ziemski Wilkocina znajduje się przy szosie do Chocianowa. Co roku, zwłaszcza w okresie kwitnienia drzew, przyjeżdżają tu znawcy i wycieczkowicze, aby obejrzeć wzorcowy majątek ziemski z sadami, prawdopodobnie jeden z największych tego typu na Śląsku.
Od kuźnicy do dużego zakładu przemysłowego.
Motorem napędowym tutejszej gospodarki jest huta żelaza Warsteiner und Herzoglich – Schleswig - Holstein, której początki sięgają 1791 roku, po tym jak w okolicy dzisiejszej fabryki mąki ziemniaczanej już w latach wcześniejszych stała kuźnica. Do śmierci księcia Ernesta Günthera huta była własnością książęcą. Po przekształceniu w spółkę akcyjną, w 1925 roku nastąpiło połączenie z zakładami Warsteiner Gruben - und Hüttenwerke. W fabrykach, które cieszą się światową renomą dzięki swoim koronnym produktom, zatrudnionych jest około 1200 osób. W ostatnich latach powstało wzorcowe osiedle fabryczne.
Bagna rzeki Szprotawy i ich pierwsza wioska rolnicza.
Przemków często nazywany jest miastem między lasami a bagnami. I tak jest: miasto tworzy dokładną granicę pomiędzy dwoma dużymi formacjami lasów i bagien. Bagna rzeki Szprotawy stały się już znane na całym świecie dzięki pracom związanym z ich uprawą i zasiedlaniem. Plan rekultywacji sięga czasów Fryderyka Wielkiego.
Od 1934 roku rekultywacja i osadnictwo prowadzone są w zdumiewającym tempie, a ich celem jest uwolnienie narodu od braku żywności. Obszary uprawne przyniosły już rekordowe plony konopi i siana. Młodzież zrzeszona w Służbie Pracy Rzeszy tworzy tutaj wartości dla całego narodu i dlatego nierzadko przebywa tutaj przywódca Służby Pracy Rzeszy Hierl.
Na skraju Bagien rzeki Szprotawy na starych terenach uprawnych powstała rolnicza wieś Ostaszów z 41 osadami w stylu dolnosaksońskim. Głównie rolnicy z zachodnich Niemiec osiedlili się tutaj i pracują na nowo zdobytej ziemi, "nowej ziemi czynu". W dniu 15 sierpnia 1937 roku odbyła się uroczysta inauguracja nowej miejscowości, którą na cześć przywódcy Służby Pracy Rzeszy nazwano Ostaszów (Hierlshagen) i poświęcono z udziałem przywódcy Służby Pracy Rzeszy Hierla oraz naczelnika okręgu Śląska i naczelnego prezydenta Wagnera.
Niemal nie ma dnia, by do Przemkowa nie przyjeżdżali przyjezdni - urzędnicy państwowi, technicy, naukowcy, uczeni, studenci i inni wycieczkowicze - by zwiedzać Bagna rzeki Szprotawy i ich nową wieś rolniczą Ostaszów. Nawet liczni obcokrajowcy przyjeżdżali już i podziwiali dzieło wytrwałej woli pracy i życia narodu niemieckiego.
Osada robotników leśnych Pogorzele
O powstającej obecnie osadzie robotników leśnych Pogorzele napisano już wiele. W 1936 roku przemysłowiec Filip Reemtsma nabył 32 000 mórg lasów Przemkowa od miasta Bolesławca, które od kilku lat było właścicielem tego obszaru leśnego. Nowy właściciel lasu nabył pozostałe nieruchomości wsi Pogorzele i buduje osadę robotników leśnych w stylu wschodnio-niemieckim.
Dziesięć domów dla pracowników leśnych jest budowanych w formie okrągłej wioski, a na środku placu powstaje dom komunalny, w którym znajduje się sala szkolna, pomieszczenie wspólne i łaźnia dla pracowników leśnych. Pozostałe nowe budynki to duża leśniczówka w kształcie litery Z, wieża strażacka o wysokości 45 metrów z dzwonem alarmowym, dom młodzieży hitlerowskiej (Hitlerjugend) i budynek Związku Niemieckich Dziewcząt (BDM), dom nauczyciela, magazyn pasz z budynkami gospodarczymi, hala maszyn i warsztaty oraz dom strażników leśnych i woźniców.
Fundamenty wszystkich budynków składają się z kamieni narzutowych, w dalszej części użyto dużo drewna, a dachy pokryte są impregnowaną trzciną.
Nowe życie pojawiło się również w samym lesie. W dużych rezerwatach i na wolności żyją wspaniałe jelenie, sarny i muflony. Zalesienie na dużym obszarze objętym pożarem lasu w 1904 roku jest prowadzone zgodnie z planem i z całą energią. Dużą część siły roboczej zapewnia Służba Pracy Rzeszy, której obóz znajduje się w bezpośrednim sąsiedztwie nowej osady.
Najpiękniejsze naturalne kąpielisko północnego Śląska
Nieco z dala od miasta, u podnóża parku pod dworkiem myśliwskim Jägerhof, leży idylliczne kąpielisko parkowe z wyspą. Kąpielisko zawdzięcza swoje piękno samej naturze, a swoją szczególną wartość temu, że przy jego tworzeniu współpracowały Służba Pracy dla Rzeszy i ludność cywilna. Wyspa na środku akwenu o powierzchni 20 mórg, do której można dojść po kładkach, zaprasza do gościnnego odpoczynku. Na terenie kąpieliska znajdują się dwie zjeżdżalnie wodne. Do dyspozycji jest wiele kajaków i łodzi wiosłowych.
Miasto święta stron rodzinnych
Przemków zasłynął przez swoje coroczne święta leśnego miasteczka. Twórcą tych imprez, które są znane daleko i odwiedzane przez tysiące ludzi, jest nieżyjący już burmistrz Feliks Wenke.
Las i dzika zwierzyna okolic Przemkowa
Nadleśniczy Karol Bürger z Grasegrund (wcześniej z Przemkowa)
Czy możesz, Przemkowianinie, wyobrazić sobie swoje ziemie rodzinne bez lasu a las bez zwierzyny? Nie sądzę; przecież las i zwierzyna łowna zawsze były tutaj ze sobą, a pod obydwoma względami mamy tutaj ich bogactwo i różnorodność, która jest prawie wyjątkowa w naszej niemieckiej ojczyźnie, gdzie musi cieszyć się serce miłośnika przyrody, a właściwie każdej osoby, która wciąż czuje pociąg do matki natury.
Uprzywilejowane miejsce Przemkowa w przyrodzie wywodzi się z czasów, gdy książęta Szlezwika - Holsztynu w połowie ubiegłego wieku nabyli majątek ziemski Przemkowa i uczynili z Przemkowa swoją rodową siedzibę. A wraz z nimi las i zwierzyna łowna znalazły doskonałych opiekunów, bogato wspieranych przez samą naturę, zwłaszcza w trosce o zwierzynę łowną. Rozległe opuszczone obszary leśne, duże nieprzeniknione zarośla, bagienne obszary z wodą i grzęzawiska, gdzie znajdziemy piękne Eldorado dla każdej zwierzyny, a także miłośnik i badacz przyrody znajdzie tu różnorodność, która prawie nie ma sobie równych w Niemczech.
Las i bagna dzieli się tutaj na dwa różne pojęcia, zasadniczo różniące się od siebie charakterem krajobrazu w geologicznym i leśnym odniesieniu, ale też odmiennym pod względem zwierzyny łownej.
Rozległy obszar leśny rozciąga się na południe i wschód aż do bram miasta, ogromne morze lasów o powierzchni ponad 100 000 mórg, przerywane tu i ówdzie jedynie osadami ludzkimi, spokojnymi, leśnymi wioskami i powierzchnią ich pól, jak samotnymi wyspami na morzu. Ściśle przy miejskich murach w kierunku północnym i wschodnim zaczyna się duży obszar bagienny, Nizina Szprotawska, granicząca od północy z grzbietem Gór Dalkowskich, które zawsze witają cię tak przyjaźnie, raz niemalże w zasięgu a czasami w mglistej odległości.
Geograficznie nasz obszar należy do wielkich północnoeuropejskich regionów lodowcowych, a gleba, na której żyjemy, ma pochodzenie dyluwialne: począwszy od wysokich gór skandynawskich, przed setkami tysięcy lat, na początku epoki lodowcowej, w wyniku spadku temperatury powstały ogromne masy lodowe, które rozszerzyły się radialnie we wszystkich kierunkach i pokryły większość północnej Europy wewnętrzną pokrywą lodową podobną do dzisiejszej na Grenlandii i Antarktydzie.
Cały rozległy obszar został pokryty luźnym gruzem skalnym ze Skandynawii, Laponii i Finlandii, który pozostał, gdy lód później się cofnął i stopił, a który przy dalszym zwietrzeniu skał tworzy teraz naszą górną warstwę ziemi w postaci piasku, żwiru i tłucznia.
Nasze lite kamienie polne to podróżujący goście, często granity skandynawskie lub fińskie, które ze względu na swoją twardość wytrzymały warunki pogodowe. Znajdujemy się w jednej z szerokich dolin polodowcowych północnych Niemiec, która rozciąga się w kierunku północno-zachodnim od Wrocławia do Magdeburga, odchylając się od obecnego północno-zachodniego biegu rzek. Doliny te tłumaczy się założeniem, że były one wymywane podczas dłuższych okresów postoju topniejących wód, które cofały się gwałtownie w wyniku ogólnego wzrostu temperatury. Z tego staje się zrozumiały ich wpadający w oko związek z dużymi pasmami moren dennych (na przykład ze Wzgórzami Dalkowskimi). Po stopieniu lodu duże bruzdy dolin zamulały się i stopniowo utworzyła się z tego sieć rzeczna, którą szczególnie charakteryzuje przełom Wisły, Odry i Łaby w kierunku północnym, północno - wschodnim. -
Pozostające po nich piaski, żwir i tłuczeń mają zróżnicowany charakter i w zależności od odłożenia się w nich minerałów, margli i glin określają stopień żyzności gleby, rodzaj kultury glebowej lasu lub pola, a także przede wszystkim wynika z nich wygląd lasu, skład gatunkowy drewna.
W lasach gleba składa się głównie z piasku wszystkich rodzajów, od najlżejszego dryfującego piasku i próchnicznego żwirowego piasku kwarcowego do bogatego w próchnicę piasku gliniastego w szerokiej gamie kolorów. Jeśli podłoże składa się z przepuszczalnych dla wody warstw żwiru a górne części gleby z lekkich, ubogich w próchnicę piasków, to rozpowszechniona będzie niewymagająca sosna, drzewo charakterystyczne dla naszych, ale także drzewo chlebowe naszych lasów, ponieważ może wyrosnąć na cenne drewno nawet na ubogiej glebie. Rozległe pasmo leśne, zaczynające się od Krępy i ciągnące się dalej w kierunku południowo-wschodnim przez Wilkocin na szerokość między Przemkowem i Studzianką do Biernatowa, to jedno duże morze sosnowe; na tych glebach rośnie brzoza brodawkowata, a także wrzos i janowiec, a wszystkie one nadają leśnemu krajobrazowi jego szczególny charakter, piękno i urok.
Ale co nie mniej ważne, leśniczy kreatywną ręką poprowadził naturę w pożądanym kierunku, od wytrwałej i wszystko znoszącej sosny wydarł lepsze grunty dla drzewostanów dębowych, bukowych i świerkowych, próbując w ten sposób przerwać monotonię lasu. Nie zrobił tego tylko ze względu na piękno przyrody, ale aby osiągnąć cele ekonomiczne, takie jak zwiększenie plonów, mieszanie drzewostanów i ulepszanie gleby, dla której to drzewa liściaste wraz z coroczną ściółką mają służyć przede wszystkim jako naturalne nawożenie.
Nie wszędzie w lasach wokół Przemkowa dominuje sosna; jeśli wędrujemy z Pogorzeli na północny zachód w stronę Piotrowic, lub jeśli wejdziemy w tzw. Las Górny (Oberwald) przed samym miastem, napotkamy rozległe drzewostany świerkowe, piękne miejsca bukowo-dębowe i wszędzie tam przyczyną jest natura gleby, las i krajobraz jest odbiciem lustrzanym podłoża. Jeśli w lesie sosnowym woda rzadko wypływa, to znajdziemy tam cieki wodne, miejsca bagniste, stawy. Tutaj w podłożu występują gęste warstwy gliny i marglu tak zwane warstwy wodonośne i nieprzepuszczalne dla wody, a tym samym wysoki poziom wód gruntowych.
Znajdziemy tutaj głęboką, bogatą w próchnicę glebę, warstwy torfu i ziemi bagiennej oraz łagodną, piaszczystą glebę gliniastą. Zmienia się tu także cały charakter lasu. Zanika jednorodność lasu sosnowego, zastępuje go ciemny świerk i jasne drewno liściaste, dęby, olchy, topole, rozsiane powierzchnie łąk, stawy. Na północ od Piotrowic w kierunku Lasu Szprotawy, nad stawami leśnymi, nad jeziorem Kühsee, widzimy już tę zmianę, tu mamy przejście do lasu bagiennego. Typowo znajdziemy go w tak zwanym Lesie Górnym (Oberwald) i obserwujemy go coraz dalej w kierunku rzeki Szprotawy we właściwym obszarze bagien.
Tutaj możemy zobaczyć właśnie opisane obrazy lasu, tylko że las coraz bardziej ustępuje, częściowo dlatego, że brakuje mu warunków bytowych ze względu na charakter gleby (nasycenie wody), częściowo dlatego, że musiał ustąpić miejsca działaniom ludzkim. To dało pierwszeństwo bardziej produktywnej kulturze łąkowej i dla lasu przydzieliło tylko skromne miejsce. W związku z tym brakuje większych, przylegających do siebie obszarów leśnych, są to głównie większe i mniejsze działki wilgotnych lasów, takich jak olcha, jesion, topola i brzoza omszona. A te, w połączeniu z łąkami i zbiornikami wodnymi, tworzą niezwykle piękne krajobrazy, które niektórzy lub wielu woli od lasu sosnowego. Ale bez względu na to, czy czytelnik zdecyduje się w ten czy inny sposób, są one wszystkie piękne, las i bagna, nawet jeśli w obu przeważa powaga krajobrazu nad urodą.
Lasy i bagna mają też powód do tej powagi, ponieważ znali i doskonale znają czasy biedy i zniszczenia. Niech las opowie o wielkiej pladze barczatki sosnówki i brudnicy mniszki z 1790 roku, która przyniosła zagładę 12 000 akrów lasu, o wielkiej burzy zimą 1833/34, której ofiarą padło około 15 000 pni drzew; a potem 15 sierpnia 1904 roku wraz z wielkim pożarem lasu, którego wspomnienie dla każdego mieszkańca Przemkowa, który go doświadczył, wciąż oznacza horror. Jest jeszcze podstępna trucizna z niedawnej przeszłości, plaga żerujących sówek z 1924 roku, o której wciąż świadczą nagie tereny pod Biernatowem, a co za tym idzie, oskarżycielsko wznoszące się ku niebu suche korony dziesiątek tysięcy młodych sosen.
A bagna opowiadają nam o powodziach, do których raptownie dochodziło corocznie, niszcząc i bez zastanowienia i okrutnie pożerając wszystko, ludzi, ich bydło, mieszkanie, plony, dziką zwierzynę. A przecież wiosna co roku przychodzi i przynosi bagnom najpiękniejszą wiosenną sukienkę i wszystko budzi się do nowego życia, zapominając o cierpieniach przeszłości. Wtedy ponury las wkłada swoją najpiękniejszą biżuterię, choć skromniejszą niż jego kuzyn bagno, ale tak intymnie piękną dla tych, którzy potrafią słuchać ich tajemnic z otwartymi oczami i sercem. Lasy i bagna skrywają w sobie wiele tajemnic, których nie da się zgłębić podczas krótkich niedzielnych spacerów na Górę Strzelecką (Schießberg) lub wokół ulicy Königsstraße, nie, za dnia musisz wyjść do ciemnego lasu czy to na mgliste bagna a wieczorem trzeba pozostać na zewnątrz, aż noc obniży swoje cienie na ziemię i trzeba być cichym i cierpliwym, wtedy można podsłuchać splatanie się przyrody i jej największych i najpiękniejszych tajemnic, czyli zwierzyny.
Tutaj dziesięciolecia opieki, faworyzowane w najwyższym stopniu przez naturę, stworzyły idealne wartości, które rzadko można znaleźć i które mogą zadowolić serce każdego myśliwego i miłośnika przyrody. W okolicach Przemkowa możemy spotkać prawie wszystkie gatunki łowne występujące w Niemczech. Tutaj lasy i bagna współzawodniczą o pierwszeństwo i każdy może zdecydować się na jedno lub drugie, najlepiej na obydwa. Jednak leśnik nie zawsze cieszy się z tej obfitości, podobnie jak rolnik; ale wszyscy nie chcielibyśmy przegapić naszej drogiej, dzikiej zwierzyny i poświęcać niektóre plantacje i trochę cetnarów zboża, jeśli szkody nie są zbyt poważne. Wówczas musi nastąpić regulacyjny odstrzał zwierzyny, a to niekoniecznie musi oznaczać eksterminację i zniszczenie.
Jak już wspomniano, przyroda bardzo lubi tu zwierzynę łowną i łowiectwo. Najlepsza zwierzyna łowna Niemiec, jeleń, zawsze miała swój dom w naszych rozległych lasach. Jak podaje kronika, w dawnych czasach w lesie zawsze występowała bardzo duża liczba dużej zwierzyny łownej na wolności. Od rewolucyjnego roku 1848 populacja zwierzyny łownej gwałtownie spadła w całych Niemczech. Od 1853 roku, kiedy majątek ziemski stał się książęcy, powstał tzw. Dziki Ogród, który pierwotnie obejmował rewir Piotrowic, Pogorzeli i Studzianki; na początku 1900 roku założono wielkie ogrodzenie, które zamknęło prawie cały las niesprzedażnego i niepodzielnego mienia (Fideikommißforst) i rozległe obszary bagien. W ten sposób powstał raj dla zwierzyny, który nie był mniejszy niż ten, który wybrał dla swojej przyjemności łowieckiej były cesarz niemiecki. Ten okres świetności Przemkowa możne opowiedzieć o wielkich polowaniach na dużą zwierzynę łowną, o wielkich polowaniach na kaczki, bażanty, zające i króliki, o obfitych tokach głuszców i cietrzewi, gdyż sama ówczesna populacja jeleni w tym czasie szacowana była na ponad 1000 sztuk i dzienne pokoty z wielu set zajęcy, bażantów i królików nie były rzadkością.
Z biegiem czasu nastąpiły różnego rodzaju zmiany, nie tylko w zakresie liczebności populacji dzikiej zwierzyny; ogrodzenie na bagnach zniknęło i ograniczało się tylko do lasu. Ale dzika zwierzyna w całej swojej różnorodności została i będzie dla nas zachowana, ponieważ tradycja myśliwska nadal żyje i będzie chronić i nasze lasy i ich mieszkańców.
Tak jak las i zwierzyna przynależą do siebie, tak jak my rozróżniliśmy lasy i bagna, tak różna jest zwierzyna leśna i ta z bagien, a każda z nich w pewnym sensie nosi znamiona swego domu: do nieskończenie mrocznych lasów sosnowych, jałowe obszarów leśnych, sękatych dębów i wznoszących się buków przynależy zwierzyna pierwotna: jelenie, dziki, głuszce i uparty kozioł leśny, do lekkiego lasu bagiennego z jego bujnymi łąkami, trzcinami i połyskującymi wodami, przynależy delikatna sarna, smolisto połyskujący cietrzew i lśniący bażant, dźwięczne stada kaczek i pomykające króliki.
Wokół Przemkowa z pewnością jest mnóstwo radości dla myśliwych, a cały rok dla myśliwego jest bogato wypełniony. Myślistwo to jednak nie tylko zabijanie, to intymna więź z lasem i zwierzyną łowną, to podsłuchiwanie wszelkich tajemnic przyrody i nikt nie może tego zrobić tak jak myśliwy.
Teraz podążaj ścieżkami myśliwego z lasu i z bagien przez cały rok, a zobaczysz przy tym rzeczy nigdy nie widziane, poczujesz po za tym coś, czego nigdy nie doświadczyłeś, ty mieszkańcu miasta Przemkowa masz przewagę nad innymi mieszkańcami miast, wystarczy że postawisz stopę przed bramą twojego rodzinnego miasta i jesteś otoczony najpiękniejszą przyrodą. Na wiosnę w pięknym parku zamkowym; rozbrzmiewa i raduje się w gałęziach czcigodnych drzew, tu w krzakach oszronione jest na niebiesko delikatnymi fiołkami, tam błyszczą błękitne gwiazdy przylaszczki, tam wysoko na potężnej, falującej koronie gołąb grzywacz gruchocze swoją miłosną pieśń, "gruchu-gruchu-gruchu”. Wieczorem, kiedy orkiestra śpiewaków jest zmęczona hymnami do światła dziennego, wtedy słuchamy delikatnej pieśni usypiającej rudzika, tam na potężnym buku, który już w przeczuciu wiosny przybrał jasnozielony połysk, kos gwiżdże swoją rozpływającą się pieśń, tam przechodzi płochliwy jeleń, a ponad wierzchołkami drzew ptak o podłużnym obliczu, bekas, chybocząc w czasie lotu daje znaki swoim krzykiem.
Albo podążaj szemrzącym strumieniami Młynowem na wschód od miasta do stawów młotkowych (Hammerteiche) lub dalej w kierunku Adelaidenau. Jakie życie panuje tam na łąkach, w wodzie i w zaroślach. Tutaj możesz zobaczyć dziesiątki saren, kaczki kwaczą w stawie, trzciniak przemyka przez trzciny, tam podnosi się czapla potajemnie uciekając, słychać trele kulika, a bąk głucho buczy w oddali. Wysoko w powietrzu krążą orły przednie, myszołowy i sokoły. Na skraju krzaków biegają króliki, a tu przestrasza cię odgłos unoszącego się do lotu bażanta. A kiedy jesteś na zewnątrz przed świtem, na mglistych łąkach, grupa czarnych sierpowatych skrzatów dudni, hałasuje i tańczy swoją miłosną grę, a jest to do 20 czarnych kogutów cietrzewia. Kiedy już nasycisz się oglądaniem i słuchaniem ... całego tego przepychu i odgłosów bagien, podążaj następnie za myśliwym do cichego lasu, posłuchaj sekretnej pieśni minnesangu głuszca i zobacz, jak umiera w ciemnym borze lub czmychaj latem do kwitnącego wrzosu, gdy upał praży nad bagnem, a krwiożercze owady odwdzięczają się tobie za wszystko, a następnie wciągaj w płuca cudowny zapach pyłków kwiatowych i miodu, słuchaj buczenia pracowitych pszczół a kiedy słońce zajdzie w kolorach krwistoczerwonych, opowiem ci o sekretnych zalotach łojnego jelenia. I nie poznasz znów spokojnego lasu jesienią, kiedy rozbrzmiewa różnymi rykami jelenia w okresie godowym, kiedy przez poranną mgłę wyciąga zwieńczoną porożem głowę, kiedy uderza z trzaskiem swojego rywala, a następnie w czarze miłości znika w uwolnionym lesie. Jego gorące serce rozdarte przez ołów; a wysoki dźwięk rogu zapowiada chwile największej żądzy myśliwego.
Także bagien nie rozpoznasz ponownie jesienią, kiedy mgły pokrywają całą przyrodę; uspokoiło się nad wodą, na łąkach. Śpiewacy zamilkli, odlecieli stąd, tylko od czasu do czasu ciszę przerywa przestraszony jeleń, krakanie wron i kawek. Wówczas nadszedł najwyższy czas dla myśliwego z bagien, rogi wzywają do wesołego polowania, słychać tam tylko puff i paff, i jak barwne jak życie na bagnach, tak kolorowy i bogaty jest pokot: leżą tam długie rzędy bażantów, zajęcy, królików, i wreszcie, co nie mniej ważne, dla radości i honoru myśliwego. - A kiedy minęła już ciężka zima, idź za mną ponownie na bagna i do lasu.
Myśliwy nie zapomniał o swojej zwierzynie, myśli nie tylko o zbiorach, ale także o zasiewie. Myśliwy z dumą pokazuje ci swoje sarny, myśliwy z lasu swoje jelenie , często 30, 40, 60 podczas dokarmiania. Człowiek nie jest wówczas wrogiem, ale przyjacielem, a potem spokojnie powróć do codzienności i zabierz ze sobą miłość, miłość do lasu i zwierzyny łownej.
Bagna rzeki Szprotawy i ich znaczenie
Jeśli zastanowić się nad pytaniem, jak to się stało możliwe, że znajdujemy tak wiele tętniącego życia w niegdyś tak spokojnych Bagnach rzeki Szprotawy, to może być tylko jedna poprawna odpowiedź: ponieważ tysiące rąk porusza się tutaj i pracuje! Praca to życie. To niezbite prawo ludzkiego porządku kieruje ludzkością od zarania dziejów; pojedynczym człowiekiem od kołyski aż po grób, ogółem ludzkości z pokolenia na pokolenie. Tak więc to prawo życia pozostanie wieczne, ponieważ praca prowadzi zarówno jednostkę, jak i całość, ludzi, do skromnego szczęścia i do prawdziwej radości życia. Jak pięknie mówi Ernest Arndt: „Czy chcecie poznać ziemski raj? Jest to praca i trud oraz radość i przyjemność po pracy i trudzie. W przeciwnym razie na ziemi nie zyska się szczęśliwego życia, radości serca, dumy bogów z pulsującej piersi. To jest pracować i pracować, walczyć i walczyć, mieć odwagę żyć hożo i umierać odważnie.”
Tak jak błogosławieństwo pracy daje szczęście i zadowolenie jednostce, tak też zwiększa dobrobyt i wewnętrzny spokój ludzi. Po tym, gdy miliony bezrobotnych powróciły znów do miejsc pracy, naród niemiecki stał się nieskończenie bogatszy pod każdym względem. Podczas gdy w przeszłości najbogatszymi krajami były te, w których natura była najbardziej łaskawa, teraz są to narody, w których ludzie są najbardziej aktywni.
Aby uzmysłowić sobie, jak pracowity był zawsze naród niemiecki, musimy cofnąć się daleko w historii naszego narodu. Nasi przodkowie, plemiona germańskie, nie leżeli na niedźwiedzich skórach z długimi brodami i nie leniuchowali, jak to czasem jest przedstawiane, a nawet nauczane; takie fałszowania historii były możliwe tylko w czasach narodowego upadku i miały mniej chwalebny cel, jakim było zdławienie źródła narodowej siły w narodzie.
Faktem jest i jest to wystarczająco dobrze znane, że kultura germańska już wcześnie była na wysokim poziomie, co wielokrotnie potwierdzają znaleziska w ziemi. Tworzenie nowych terytoriów było szczególnie we krwi ludów germańskich; w sumiennej pracy karczowali lasy, tworzyli pola i łąki.
Bagna rzeki Szprotawy . . . Nazwa to stała się znane w całych Niemczech.
Tam, gdzie jeszcze kilkadziesiąt lat temu w szczerym, romantycznym pustkowiu można było spotkać orły, gdzie na rozległych terenach, aż do Wyżyny Dalkowskiej, roślinności tego obszaru charakter nadawały mało wartościowe kwaśne trawy wraz z roślinnością bagienną i torfowiskową, dziś obok rozległych łąk kołyszą się rozległe pola konopi, na których zebrano już rekordowe plony i gdzie na wybiegach pasie się czarne i kolorowe bydło nowych rolników.
Kiedy patrzymy na wielkie sukcesy na Bagnach rzeki Szprotawy, musi być jasne, że rekultywacja nowych terenów, która miała tu miejsce i nadal ma miejsce, jest zwycięstwem, które zostało odniesione po wiekach walki na rzecz niemieckiej gospodarki narodowej i wolności ludzi w zakresie wyżywienia.
Tak jak każda budowa opiera się na konkretnym planie, tak również odwadnianie, uprawa i zasiedlanie Bagien rzeki Szprotawy musiało spełniać wymogi planistyczne. Wiadomo, że to nie kto inny jak Fryderyk Wielki zainicjował osuszanie Bagien rzeki Szprotawy po wojnie siedmioletniej.
Oryginalne mapy i plany budowlane z tamtych czasów zachowały się do dziś, a jeśli ktoś ma okazję przejrzeć pożółkłe akta rządowe, może przekonać się o ogromnych trudnościach, z jakimi borykał się plan osuszenia terenu z wiecznych powodzi, który opierał się wyłącznie na względach ekonomicznych. Jeśli początki pracy króla pruskiego były już od samego początku trudne, ponieważ technika była wtedy jeszcze w powijakach, to trudności praktycznie pięły się w górę z powodu zagmatwanej struktury własności Bagien rzeki Szprotawy i wewnętrznych walk właścicieli. Minęło około stu lat, wypełnionych procesami sądowymi o prawa wodne, skargami i sprzeciwami, zanim podjęto wspólne działania mające na celu systematyczne osuszanie Bagien rzeki Szprotawy. - Było to w roku 1873, kiedy to założono spółdzielnię wodną – Spółdzielnię Wodną Bagien rzeki Szprotawy („Sprottebruchgenossenschaft”). Od tego momentu kontynuowano dzieło rozpoczęte sto lat wcześniej za czasów Fryderyka Wielkiego. Mimo, że od momentu założenia spółdzielni prace melioracyjne postępowały stopniowo, z przerwami, to jednak wkrótce dało się zauważyć ich owoce.
Bagna rzeki Szprotawy, które jeszcze w 1860 roku były bagnami nizinnymi w prawdziwym tego słowa znaczeniu, zostały stopniowo osuszone. O ile w zimie rozległy teren przypominał niekiedy wielkie lodowisko, tak że do Rudzin i Gaworzyc można było łatwo dotrzeć na łyżwach, o tyle latem podróż wozem na Bagna rzeki Szprotawy stawała się coraz bardziej bezpieczna.
Po zakończeniu I Wojny Światowej, która spowodowała przerwanie prac, pruskie Ministerstwo Rolnictwa zainteresowało się dalszym postępem prac melioracyjnych na Bagnach rzeki Szprotawy, co było warunkiem koniecznym dla planowanej rekultywacji.
Dwa główne odbiorniki wody (Duża i Mała Szprota) zostały w 1923 roku podniesione do średniego poziomu wody powodziowej.
Wraz z postępującym dalszym odwadnianiem, czas rekultywacji gleby zbliżał się coraz bardziej. Pierwsza próba została podjęta przez odważnych rolników z Rogoźnika w powiecie Legnicy, którzy połączyli się w spółdzielnię i wykonali pionierską pracę dla dalszego postępu planowanej uprawy całego obszaru.
1933 . . Flagi zwycięstwa narodowego socjalizmu powiewają w całych Niemczech, swastyka na białym polu. Po pracach przygotowawczych, rozpoczętych na długo przed przejęciem władzy, również tutaj na Bagnach rzeki Szprotawy, Führer 21 marca 1934 roku zawołał do całego narodu niemieckiego, do robotników czoła i pięści, swoje "Fanget an" ("Zaczynajcie"). Z południowych Niemiec, gdzie zostało wymówione, słowo to rozprzestrzeniło się jak święty rozkaz na całe Niemcy.
Zaledwie jeden dzień po tym historycznym oświadczeniu, dnia 22 marca 1934 roku dano sygnał do startu też na naszych Bagnach rzeki Szprotawy. W uroczystym akcie nastąpiło wbicie pierwszego szpadla w ziemię.
Wysocy przedstawiciele partii i państwa oraz około 10 000 mężczyzn ze Służby Pracy zebrali się w niesprzyjającej pogodzie po środku bagien, aby dokonać tego aktu. Radio i cała prasa niemiecka pozwoliły całemu narodowi uczestniczyć w tym wydarzeniu i rozniosły nazwę Bagien rzeki Szprotawy do wszystkich okręgów.
Nadciągają wielkie pługi parowe, tak ciężkie, że początkowo grzęzną w bagnie. Mężczyźni w szarych uroczystych strojach Służby Pracy oczyszczali czarne bagno z niezliczonych pni drzew, które leżały tu od wieków i bywały twarde jak kamień. Postęp był szybki na terenach melioracji i kultywacji. Już w 1935 roku - wiosną tego samego roku, kiedy dopiero rozpoczęła się właściwa orka - zaorano 1100 mórg bagna, a to, co zostało zaorane wiosną, przyniosło już w tym samym roku obfite płody. W pierwszym roku obsiano 511 mórg konopiami, 211 mórg owsem, na 135 morgach nowo zrekultywowanej ziemi rosły ziemniaki, a resztę ziemi obsiano trawą.
Obszar, który został odebrany bagnom, stawał się coraz większy. W latach 1936 i 1937 na Bagnach rzeki Szprotawy uprawiano łącznie 2900 morgów konopi; Bagna rzeki Szprotawy stały się w ten sposób największym spójnym obszarem uprawy konopi w całych Niemczech.
Wraz z postępującą kultywacją bagien rozpoczęło się osadnictwo.
Plan przewidywał budowę 75 zagród, z których do tej pory powstało 41.
Z tych 41 gospodarstw powstała dzisiejsza nowa wieś rolnicza Ostaszów, która została poświęcona 15 sierpnia 1937 roku podczas uroczystej ceremonii z udziałem znamienitych gości partyjnych i państwowych, z wodzem Służby Pracy Rzeszy Hierlem i dowódcą okręgu naczelnym prezydentem Josefem Wagnerem na czele, oraz 20 000 towarzyszy z całego Śląska. Pierwsza nowa wieś rolnicza na Bagnach rzeki Szprotawy została nazwana na cześć dowódcy Służby Pracy Hierla, który został również chrzestnym pierwszego dziecka urodzonego w Ostaszowie. Z 41 sprzedanych gospodarstw, zajęte zostały: 3 gospodarstwa z nowymi rolnikami z Westfalii, 4 z elektoratu Hesji, 5 ze Śląska, 7 z Hanoweru, 8 z Turyngii i 14 z Oldenburga.
Nowi gospodarze przywieźli ze sobą 114 dzieci, z których 98 było w wieku szkolnym. Konieczna stała się budowa nowej szkoły, która pomieści trzy klasy i w międzyczasie już się do niej wprowadzono. Jedną z pomocy dla nowych rolników są panny z żeńskiej Służby Pracy, których budynek magazynowy jest obecnie rozbudowywany o przybudówkę.
Nieustanna praca na Bagnach rzeki Szprotawy prowadziła więc od sukcesu do sukcesu.
Obszar kultywowanej ziemi powiększał się i powiększał, a kiedy za kilka lat cały projekt zostanie ukończony, nad Bagnami rzeki Szprotawy powiewać będą flagi zwycięstwa; wtedy dzięki pracy i pracowitości wielu osób osiągnięte zostanie to, o czym marzył Fryderyk Wielki. Przez pracowitość ludzi, którzy tworzą solidną wspólnotę i poprzez błogosławieństwo swojej pracy zabezpieczają przyszłość Rzeszy, tutaj, na Bagnach rzeki Szprotawy, zdobyto nowe terytorium, które już teraz przynosi wielotysięczne płody rolne. „Zaczynamy” Führera znajdzie wtedy swoje dopełnienie także tutaj i będzie przykładem dla naszych potomków na nowe czyny.
Johannes Finke.
Zadania promocji turystycznej
Struktura organizacyjna i obszary działania.
W dniach 19 i 20 czerwca we Wrocławiu odbyło się posiedzenie Komisji Turystyki Rzeszy. Pierwszy dzień upłynął na zwiedzaniu Zakładu Rzeszy Niemieckiej Wiedzy Uzdrowiskowej, a także najważniejszych zabytków Wrocławia, w tym gigantycznego boiska sportowego imienia Hermanna Goeringa, potężnej Hali Stulecia, katedry, uniwersytetu oraz unikalnej pod względem urbanistycznym starówki. Pierwszy dzień zakończył się przyjęciem w refektarzu ratusza, wydanym przez Pana Nadburmistrza Dr Fridricha. Drugiego dnia odbyły się konsultacje dotyczące bieżących spraw związanych z turystyką. Spotkanie odbyło się w Sali Książęcej ratusza. Naczelny radca rządu Dr August Hessel wygłosił referat na temat „Ważnych zadań promocji turystyki”. Fragmenty tych wypowiedzi chcielibyśmy zamieścić w tej okolicznościowej publikacji.
Organizacja niemieckiej turystyki stała się w ostatnich latach znacznie bardziej rozbudowana i spójna.
Fakt, że sekretarz stanu Hermann Esser jest obecnie szefem całej niemieckiej turystyki, stanowi podstawę organizacji i pracy nad turystyką. Zgodnie z jego instrukcjami centralne zadania w Departamencie Turystyki Ministerstwa Oświecenia Ludowego i Propagandy Rzeszy zostały skonsolidowane pod kierownictwem kierownika wydziału dr Mahlo; kierownika wydziału niemieckiej turystyki wspiera Komitet ds. Turystyki Rzeszy, który został powołany przez ustawodawcę jako punkt przecięcia wszystkich politycznych i kulturalnych, gospodarczych i naukowych przedsięwzięć, które w całości składają się na dziedzinę turystyki. Zadania związane z reklamą na terenie Niemiec ma wypełniać Związek Ruchu Turystycznego Rzeszy, któremu jednocześnie powierzono ogólną promocję turystyki. Jego organizacja wypełniła ramy określone w ustawie z 1936 roku; w Marchii Wschodniej i Sudetach powstały regionalne stowarzyszenia turystyczne, które stały się ważnymi i aktywnymi członkami niemieckiej organizacji turystycznej.
Istotnym elementem w sferze działań promocji turystycznej jest oficjalny organ Rzeszy "Der Fremdenverkehr". Unikatowy w swoim celu i konstrukcji, wykonuje ważną pracę w zakresie szkolenia pracowników do ich zadań politycznych i merytorycznych.
Od 1 kwietnia 1939 roku do Związku Ruchu Turystycznego Rzeszy dołączyła Grupa Turystyczna Rzeszy, jako organizacja o strukturze korporacyjnej, której głównym czynnikiem była grupa gospodarcza branży gastronomicznej i noclegowej. Jest to instrument dla kierownika turystyki do ukierunkowania i szkolenia przedsięwzięć gospodarczych całego obszaru roboczego zgodnie z wielkimi celami.
Odpowiednikiem Grupy Turystycznej Rzeszy jest Specjalistyczne Biuro Turystyki w Niemieckim Froncie Pracy. Założone niedawno przez dr Roberta Leya, zajmuje się wspieraniem wszystkich twórczych ludzi w dziedzinie turystyki oraz ich edukacją, zwłaszcza w kwestiach ideologicznych. Obie organizacje są w trakcie tworzenia i w przyszłości udowodnią swoje ogromne znaczenie.
Za promocję turystyki zagranicznej odpowiedzialna jest Centrala Kolei Rzeszy ds. Niemieckiego Ruchu Turystycznego. W ciągu ostatnich kilku lat stale poszerzała i pogłębiała swoją działalność. Mimo, że podlega nadzorowi Ministra Transportu Rzeszy, jest to jednak instytucja reklamy turystycznej w pełnym tego słowa znaczeniu w podstawowych założeniach jej projektu i w celach, jakie sobie stawia.
Oprócz organizacji aktywnej działalności istnieją instytucje zajmujące się badaniami naukowymi nad turystyką. W tym miejscu należy wspomnieć o Urzędzie Statystycznym Rzeszy, który dostarcza dowodów na liczbowy rozwój turystyki i umożliwia precyzyjne ustalenie, czy gmina jest gminą turystyczną. Istnieje również Zakładu Rzeszy Niemieckiej Wiedzy Uzdrowiskowej, który zajmuje się badaniem kąpieli leczniczych i uzdrowisk klimatycznych, a wyniki udostępnia bezpośrednio praktyce medycznej i promocji turystyki.
Powstają nowe instytucje w innych dziedzinach.
Akademia Prawa Niemieckiego powołała komisję prawa turystycznego, której przewodniczącym jest sekretarz stanu Esser.
We Frankfurcie nad Menem powstaje instytut naukowy Grupy Turystycznej Rzeszy, który będzie badał przede wszystkim kwestie polityki gospodarczej i statystyki turystyki.
Jesienią przyszłego roku w Wiedniu rozpoczną się po raz pierwszy kursy, które przybliżą mężczyznom zajmującym kierownicze stanowiska w poszczególnych przedsiębiorstwach turystycznych (kierownicy hoteli, kierownicy biur podróży) szerszą perspektywę, w ramach której muszą budować swoje firmy. Podobnie jak sama praca turystyczna, również praca naukowa w dziedzinie turystyki musi wykazywać się dużą różnorodnością. Kwestie prawa, statystyki, polityki gospodarczej, technologii operacyjnej czekają na zbadanie.
W Protektoracie Czech i Moraw, zgodnie z zasadami ustalonymi w dekrecie Führera z dnia 15 marca 1939 roku, wewnętrzną organizację turystyki jako sprawy kulturalnej pozostawia się władzom lokalnym do ich własnej administracji; zakres działania Związku Ruchu Turystycznego Rzeszy nie obejmuje zatem terytorium Protektoratu Czech i Moraw. Organizacja turystyki jest jednak tak ważna, że do Urzędu Protektora Rzeszy (Grupa ds. Polityki Kulturalnej) oddelegowano specjalistę ds. turystyki, aby zapewnić ścisłą i sprawną współpracę w tym ważnym obszarze pojednania narodowego.
Seria ważnych wydarzeń będzie kształtować oblicze niemieckiej turystyki w tym i przyszłym roku.
Główna idea reklamy w 1939 roku brzmi: „Podróżuj do i na terenie Wielkich Niemiec, krainy pokoju i radości.” "W swoim przemówieniu w Reichstagu z 28 kwietnia, w którym odpowiadał na list prezydenta Roosevelta, Führer zadeklarował, że następny Kongres Partii będzie nosił nazwę „Kongres Partii Pokoju”. Nie da się wyraźniej ukazać związków między celami politycznymi III Rzeszy a zadaniami niemieckiej turystyki niż poprzez to spostrzeżenie. Wydarzenia roku 1939 zgrupowane są wokół festiwalowego lata, którego reklama jest kierowana i promowana przez centralne biura turystyczne. Na ważne festiwal powstał plakat według projektu profesora Preetoriusa z Monachium. We współpracy z RDB (Reichsbund der Deutschen Beamten - Niemiecki Związek Urzędników Państwowych – przyp. tłumacza) wydano ulotkę promocyjną dotyczącą tych ważnych wydarzeń. Zagraniczni dziennikarze poznali miasta festiwalowego lata w ramach prezentacji dla prasy.
W tym roku w Liège odbędzie się wielka wystawa reprezentacyjna, która pokaże światowej publiczności kierunki rozwoju niemieckiej turystyki. W Domu Niemieckim Międzynarodowej Wystawy Wody w 1939 roku, duża część poświęcona jest Zakładowi Rzeszy Niemieckiej Wiedzy Uzdrowiskowej. W Sali Honorowej widnieje napis: „Niemcy, kraina źródeł leczniczych”. W centrum uwagi wystawy niemieckiego systemu uzdrowiskowego znajduje się wyszynk niemieckich wód leczniczych. Przedsięwzięcie to, trudne ze względów technicznych, zostało w istocie przygotowane przez Związek Ruchu Turystycznego Rzeszy. Duże biuro informacyjne RDB udziela odwiedzającym wystawę wszelkich potrzebnych informacji o niemieckim ruchu turystycznym.
Nadchodząca zima zostanie zdominowana przez Zimowe Igrzyska Olimpijskie, które Międzynarodowy Komitet Olimpijski przeniósł do Niemiec dopiero kilka dni temu i które odbędą się w Garmisch-Partenkirchen.
W lecie 1940 roku istotne są cztery ważne wydarzenia:
Międzynarodowa Wystawa Transportu w Kolonii,
Rok Gutenberga w Moguncji,
Wystawa Gutenberga w Lipsku,
Misteria Pasyjne w Oberammergau.
Na Wystawie Transportu w specjalnym budynku zaplanowano imponujący pokaz niemieckiej turystyki, który poprzez wzorcowe gospody zademonstruje również zarządzanie niemieckim przemysłem hotelarskim.
Propagandą w kraju i za granicą kieruje w przypadku Misteriów Pasyjnych Ministerstwo Oświecenia Ludowego i Propagandy Rzeszy. Aby uzyskać efektowny plakat, gmina Oberammergau zorganizowała międzynarodowy konkurs, w którym oprócz Niemiec wzięło udział siedem krajów. Jury w międzynarodowym składzie wybierze najlepszy projekt.
Teraz kilka ważnych współczesnych zagadnień z pozostałej pracy ruchu turystycznego w Niemczech.
Propagandę na rzecz motoryzacji Niemiec i promocji turystyki samochodowej promowała broszura reklamowa o autostradach w Rzeszy oraz nowe wydanie mapy „Niemcy, piękny kraj podróży”. Memelland (północno-wschodnia część Prus Wschodnich położona na prawym brzegu Niemna – przyp. tłumacza) i Protektorat (protektorat Czech i Moraw – przyp. tłumacza) są już uwzględnione na mapie.
Reklama za pośrednictwem filmu i radia wymaga naszej stałej uwagi, ponieważ zdajemy sobie sprawę, że należy znaleźć nowe sposoby.
Przepisy dotyczące Żydów w uzdrowiskach i sanatoriach, które zostały opracowane przez Ministerstwo Spraw Wewnętrznych Rzeszy wspólnie ze służbami turystycznymi, sprawdziły się i umożliwiły odsunięcie elementu żydowskiego z niemieckich uzdrowisk i sanatoriów. Wytyczne te zostaną wkrótce opublikowane w drugiej wersji, zgodnie z najnowszym stanem prawnym.
Zgodnie z nim żydowscy kuracjusze są przyjmowani w uzdrowiskach i sanatoriach klimatycznych, jeśli zaświadczenie lekarskie nakazuje kurację, a możliwe jest oddzielne zakwaterowanie w żydowskich instytucjach i domach.
Negocjacje w sprawie harmonogramu wakacji szkolnych odpowiadającego potrzebom turystyki nie zostały jeszcze zakończone. Sukcesy można odnotować w tym, że w Starej Rzeszy, w porównaniu z wcześniejszymi czasami, znacznie wzrosła liczba osób, które mają wakacje wcześnie i pod koniec sezonu, a zatem kwalifikują się do wyjazdu wakacyjnego. W ten sposób szczyt wysokiej aktywności został zredukowany do niewielkiego przedziału czasu. Jednak warunki panujące w Marchii Wschodniej i Sudetach sprawiają, że konieczne jest ponowne opracowanie tego problemu; Mamy nadzieję, że niezbędne dokumenty będą dostępne w odpowiednim czasie, aby można było dokonać pożądanych ustaleń na rok 1940.
Zakończono prace nad obszernym memorandum dotyczącym kwestii wynajmu pokoi prywatnych, które rzuca światło na cały kontekst tego skomplikowanego zagadnienia z prawnego, statystycznego, ekonomicznego i społeczno-politycznego punktu widzenia. W trakcie wieloletnich negocjacji życzenia dotyczące sprawiedliwego wyważenia interesów zostały zredukowane do tego stopnia, że obecnie należy osiągnąć porozumienie bez względu na okoliczności.
Z biegiem lat, w centrum zainteresowania centralnych służb turystycznych coraz częściej znajdowały się kraje zagraniczne i konieczność podróży międzypaństwowych.
W ciągu tego roku na placu Runder Platz w Berlinie wyrośnie Dom Turystyki Niemieckiej. Staraniem wszystkich departamentów turystyki, poprzez niestrudzoną pracę pod przewodnictwem sekretarza stanu Hermanna Essera, jest to, aby ten pierwszy dom na bulwarze słusznie nosił dumną nazwę, która jest mu poświęcona.
Pomniki przyrody i atrakcje przyrodnicze w naszych najbliższych stronach rodzinnych
Nauczyciel Fritz Außner
Pomnikami przyrody są te pojedyncze egzemplarze lub grupy naturalnych obiektów, które wyróżniają się szczególnie wyraźnie z bogactwa ich wytworów. Najłatwiej zrozumieć to pojęcie, patrząc na drzewa, które wyróżniają się szczególną wielkością, urodą lub cechami wzrostu. Nasze miasto Przemków i jego najbliższe okolice posiadają wiele ciekawych obiektów przyrodniczych świata drzew, które mogą podziwiać miłośnicy przyrody.
Któż nie pomyśli najpierw o naszym znanym jak kraj długi i szeroki „grubym dębie”, który wznosi się potężnie i masywnie przy drodze do Biernatowa, otoczony wysokimi sosnami i świerkami. Wpisany jest do rejestru prawnie chronionych pomników przyrody pod nazwą „Wielki Dąb”. Prof. dr hab. Theodor Schube z Wrocławia, najlepszy znawca i najwierniejszy strażnik śląskich zabytków przyrody, pisze w swojej książce „Z lasów Śląska” („Aus Schlesiens Wäldern”): „W przemkowskim lesie, niedaleko Piotrowic, stoi dąb, któremu należy się nagroda za piękno wśród tych olbrzymich drzew. Jego bardzo regularnie rozwinięty pień, ozdobiony potężną koroną, mierzy 9,5 m w obwodzie. Jest on tym bardziej zaskakujący, że warunki glebowe jego lokalizacji, która znajduje się dość daleko od cieku wodnego w suchym lesie, nie wydają się zbyt korzystne dla jego rozwoju. Jego wiek szacuje się na około 800 lat. Z pewnością w momencie zakładania Przemkowa było to już dorodne drzewo. Dziś jest celem wielu wędrówek, a tak jak przodkowie naszego narodu zbierali się pod potężnymi dębami, aby składać ofiary swoim bogom, tak i nasz dąb jest teraz często miejscem chrześcijańskiej pobożności w okresie letnim.”
Tak zwany kozi dąb, stojący przy drodze do Wierzbowej (Rückenwaldauer Weg), około 100 metrów od bramy dla zwierząt, na skraju szkółki leśnej, przedstawia bardzo osobliwy obraz. Pień jest całkowicie pusty, a korona wykazuje już silną próchnicę. Aby przedłużyć życie drzewa, zmarły książę Ernest Günther, który był znany z niezrównanej miłości do swoich drzew, kazał wypełnić dziurę w pniu o powierzchni kilku metrów kwadratowych odpowiednim murem z cegieł, niejako uszczelniając ją. Mimo, że mur ten nadal się tam znajduje, nie jest w stanie zatrzymać dalszego rozkładu drzewa. Podążając dalej romantyczną ścieżką w kierunku jeziora Egelsee, natkniemy się na kilka potężnych, starych dębów. Najmłodszym członkiem w szeregu naszych pomników przyrody jest dąb szypułkowy z majątku ziemskiego we wsi Wilkocin. Stoi on na południowy wschód od sadu, po prawej stronie szosy, na polu. Dzięki korzystnemu położeniu mogło ono rozwinąć się bez przeszkód ze wszystkich stron w prawdziwe okazałe drzewo, które stało się ozdobą krajobrazu. Jego pień o obwodzie 5,5 m ma ciekawą budowę. Na wysokości metra rozdziela się na dwa niemal równie silne, pionowo wznoszące się pnie, tak że stoją jakby na cokole. Drzewo jest prawdopodobnie wynikiem połączenia się dwóch pojedynczych drzew. Charakterystyczne są równomiernie rozłożone, rozgałęzione gałęzie, które w stanie bezlistnym nadają drzewu wygląd buka. Wydłużone, spiczaste owoce różnią się także od typowego kształtu żołędzi. Mamy więc do czynienia z odmianą, która czasami występuje u dębów szypułkowych.
Podobnie jak dąb, lipa, o której często śpiewa się w pieśniach ludowych, jest drzewem prawdziwie niemieckim, a olbrzymie drzewa tego rodzaju można znaleźć wszędzie, także u nas. Należy tu pamiętać o pięknych, cienistych lipach na Górze Strzeleckiej (Schießberg), które zostały zasadzone na długo przed wojną siedmioletnią. Pierwotnie było ich dziesięć, z czego trzy zostały zniszczone przez wichury. Wśród pozostałych znajduje się najsilniejsza i być może najstarsza lipa w całej okolicy. Pień o grubości 4,5 m i jego przebieg korzeniowy wykazują osobliwe wybrzuszenia i żyły, które są wynikiem niezwykłej proliferacji komórek. Jeśli chodzi o siłę pnia, Lipa koło kuźni na Łężcach nie ma sobie równych. Wysokość ogromnej, bogato uformowanej korony nie jest zapewne zawyżona i wynosi 30 metrów.
Szczególnie piękne kształty pni i koron tworzą buki czerwone, których dwa okazałe egzemplarze o obwodzie pnia 4 m możemy podziwiać w pobliżu dawnej leśniczówki. Stoją obok siebie jak para bliźniaków. Ich pnie połączone są na wysokości około 5 m wrastającą gałęzią. Być może był jakiś szczególny powód, aby je zasadzić. Przy stawie zamkowym rośnie dorodny, wysoki buk płaczący, którego długie, zwisające gałęzie częściowo wystają w kierunku wody. Nie jest to produkt szczepienia, o czym świadczy już jego wysokość, ale należy go traktować jako naturalną formację i dlatego jest podwójnie cenny.
Na skraju łąk stajennych na bagnach, około 100 metrów na północ od mostu wzniesienia morderstwa (Mordberg), można zobaczyć olchę o dwunastu pniach. Poszczególne pnie są prawie tej samej grubości, wywodzą się ze wspólnego korzenia i tworzą jednolitą, zamkniętą koronę. Wydaje się, że to dziwne drzewo wyrosło z pędów korzeniowych wcześniej ściętego pojedynczego drzewa. Jak pojedyncze drzewo może przyczynić się do upiększenia placu i być całkiem dekoracyjne, pokazuje stary, czcigodny kasztanowiec na Placu targowym (Viehmarkt), kiedy zapala swoje wspaniałe kwitnące lampki. W każdym razie jest to najstarszy tego typu obiekt w miejscowości. Na północnej ścianie starego cmentarza ewangelickiego przy ulicy Garncarskiej (Töpferstraße) znajduje się jeszcze drzewo morwy, które jest pozostałością po plantacji, która w dawnych czasach była niezbędna do hodowli jedwabników.
Istnieją również dość niezwykłe struktury wśród drzew iglastych. Miłośnik wędrówek przyrodniczych może odkryć w naszych lasach wiele dziwnych kształtów wielopostaciowej sosny; ale swoje najpiękniejsze kształty tworzy na otwartych przestrzeniach, jak np. na północnym zboczu Góry Strzeleckiej (Schießberg). Wielu spacerowiczom z pewnością znana jest samotna sosna na wzniesieniu Schinderberg, której korona przypomina włoską sosnę, dlatego pewien miłośnik przyrody nazwał ten teren żartobliwie "Małymi Włochami".
W pobliżu wschodniej strony kościoła ewangelickiego wznosi się dwupienna tuja o dziwnym kształcie. Na jednym z pni znajduje się kilka półkolistych gałęzi skierowanych w dół, tworzących kulistą koronę, natomiast silniejszy pień tworzy typowy piramidalny kształt korony, która wygina się w kierunku szczytu kościoła.
Na uwagę zasługują jeszcze dwa obce drzewa szyszkowe, a mianowicie sosna wejmutka i świerk pospolity. Pierwsze z nich znajduje się przy ulicy Zamkowej (Lauterbacher Straße) w pobliżu budynku do przyrządzania posiłków, tuż przy ogrodzeniu. Biorąc pod uwagę, że to północnoamerykańskie drzewo iglaste zostało sprowadzone do Europy dopiero w 1705 roku, na podstawie wielkości drzewa i grubości pnia o obwodzie 2,25 m można wnioskować, że jest to jedno z pierwszych drzew tego gatunku posadzonych w Niemczech. Świerk pospolity stoi w parku zamkowym w pobliżu ogrodnictwa. Charakteryzuje się długimi, słabo rozgałęzionymi, serpentynitowymi gałęziami. Dawny ogrodnik zamkowy Cornelius wyhodował go pieczołowicie z nasionka, a pod szczególną opieką książęcego leśniczego i radcy dworu Klopfera, który znany jest jako wybitny miłośnik i znawca przyrody, wyrósł na piękne drzewo.
Jeśli ten tekst zdołał otworzyć oczy i serca na sprawy naszej rodzimej przyrody i promować zrozumienie dla idei ochrony przyrody, to spełnił swój cel.
Pożar miasta Przemkowa 16 kwietnia 1804 roku.
Co mówi nam stara kronika.
A na końcu miasta wybuchł pożar. Ogień rozprzestrzeniał się pośpiesznie po ulicach, tworząc swój własny przeciąg. I spłonęły stodoły z obficie zebranym plonem, i ulice spłonęły aż do Rynku, a dom mojego ojca został strawiony obok --- ledwo uciekliśmy.
Goethe, w książce „Hermann und Dorothea“.
Przede mną leży pakiet lokalnych akt historycznych, dokumentów i wszelkiego rodzaju zapisów z przeszłości Przemkowa. Przeglądając pożółkłe, często wiekowe dokumenty, zauważyłem mały, ośmiostronicowy drukowany dokument, który upamiętnia wielki pożar miasta z 1804 roku, którego 135-ta rocznica przypada w tym roku.
„Krótka historia spalonego dolnośląskiego miasteczka Przemkowa wraz z odnoszącym się do tego miedziorytem w akwatincie” - to tytuł tej niewielkiej książeczki. Na karcie tytułowej widnieje również informacja, że publikacja ukazuje się w drugim wydaniu i sprzedawana jest za 4 grosze na rzecz pogorzelców przez profesora Dittmara z Berlina – byłego Przemkowianina. W prawdopodobnie jedynej książeczce dostępnej w oryginale i mało znanej, profesor Dittmar pisze:
"Na skraju przyjemnego lasu, otoczonego z dwóch stron łąkami, dorastający i energiczny Przemko, książę Żagania, Przewozu, Ścinawy i Szprotawy, dwie mile od tego ostatniego wymienionego tu miasta, zbudował zameczek myśliwski, a wkrótce potem, w latach 1280-90, małe miasto, które otrzymało od niego nazwę Primislavia. Ostatnie chmury straszliwych wojen krzyżowych, które wyludniły Europę, stopniowo znikały na głębokim horyzoncie, a wobec grasujących rycerzy rozbójników, którzy pustoszyli Niemcy od czasu smutnego losu ostatniego Hohenstaufa, Rudolf Habsburg stworzył u większości książąt swojej epoki lepsze poczucie spokoju, pokoju i szczęścia domowego".
Następnie autor opisuje pokrótce dalszy rozwój miasta, w szczególności okres reformacji i wreszcie katastrofalny pożar miasta w 1804 roku.
"W wyniku pożaru, który wybuchł w nocy z 15 na 16 kwietnia o godzinie 1 w 17 stodołach znajdujących się przed Bramą Głogowską, spłonęło 89 domów miejskich, katolicka parafia i budynki szkolne, wieża, remiza strażacka, waga oraz w sąsiedniej wsi Młynowo młyn wodny wraz z 11 posesjami. Pozostałe 23 domy, stajnie i stodoły stanowią obecnie schronienie dla poszkodowanych. Wielu z nich straciło wszystko. Ze względu na zbyt niską samo-wycenę w katastrze towarzystwa ubezpieczeniowego przed ogniem (ponieważ całe miasto jest wpisane tylko na 6840 talarów) i z powodu długów powstałych z biedy, wielu mieszkańców miasta nie będzie mogło odbudować swoich domów. Jak ci nieszczęśnicy mają sobie pomóc? - Miasteczko nie leży przy żadnej uczęszczanej drodze, nie ma ani manufaktur, ani fabryk, ani poczty, ani garnizonu, a od pewnego czasu bardzo ograniczona jest sprzedaż piwa.
Ci nieszczęśnicy rozpaczając, chcieliby wziąć wędrowny kij i ze swoimi najbliższymi powierzyć się na pastwę pomyślnego lub tragiczniejszego losu, który by okrutnie rozdzielił i rozproszył małżonków - rodziców - i dzieci. Na załączonym, narysowanym przez dobrodusznego Ślązaka, a wykonanym przez przyjaciela Ślązaków alegorycznym miedziorycie w akwatincie, widać płonące miasto Przemków i stojącą w ogniu wieżę oraz uciekających z miasta mieszkańców. Ojciec, trzymający w konsternacji i strachu ręce w górze, wołający o pomoc, i jego syn, dołączający do tego ojca, rozebrany do lekkiej szaty, w przerażeniu odwraca głowę do tyłu, w sposób niemal nienaturalny.
Powalona na ziemię matka załamując ręce poddaje się okrutnemu losowi! Inna obok niej, zrozpaczony, upuszcza nagie niemowlę! - Ale ponad zbierającymi się kłębami dymu i pary wznosi się duch ludzi dobrej woli. Przed okiem wszechwidzącego Ojca ludzi rzuca się na twarz nieszczęśnik z leżącym na boku krzyżem, wielbiąc drogi opatrzności. Nadzieja opiera się ufnie na swojej kotwicy - i pozostawia swój los w rękach Wszechmogącego. Miłość do ludzi, której symbolem jest dziecko na piersi, klęka również przed tronem Wszechmiłosiernego i błaga o ratunek i pomoc dla tych nieszczęśników!
Tak jak po długiej zimowej wiosna obsypuje ziemię kwiatami i kwieciem, tak też już współczucie, błogosławieństwo i pociecha spływają na te dzieci nieszczęścia. A cóż może bardziej niż to wzmocnić tych zubożałych ludzi w ich wierze w Boga, w dobroć i miłość ludzkości oraz w nadziei na lepszą przyszłość jak dobroczynność od swoich szczęśliwszych bliźnich!!!" -
Berlin, w miesiącu maj 1804 roku.
Wołanie profesora Dittmara o pomoc dla prześladowanych przez nieszczęście mieszkańców Przemkowa nie poszło wówczas na marne. Ze wszystkich stron napływały datki pieniężne, odzieżowe i żywnościowe, prawie 5 000 talarów. Dar króla Fryderyka Wilhelma III w wysokości 15 000 talarów zwieńczył dzieło miłosierdzia. Do tego dochodziła jeszcze ulga podatkowa w wysokości 2 400 talarów i sześcioletnie umorzenie podatku gruntowego.
Tylko w ten sposób można było kontynuować odbudowę miasta. Domy z drewna, gliny i gontów zostały zastąpione przez nowe, murowane budynki. Wygodne zaopatrywanie się w materiały budowlane było możliwe dzięki powstaniu cegielni na południe od miasta. Baron Henryk von Bibran, ówczesny gospodarz Przemkowa, dostarczał drewno za połowę ceny.
O tej strasznym pożarze przypominają nam do dziś słowa „anno 1804” na drzwiach wejściowych kościoła katolickiego oraz łaciński napis na budynku parafii katolickiej i szkoły o następującej treści:
„Do młodzieży potrzebującej nauki. W wyniku strasznie fatalnego ogólnego pożaru 15 kwietnia także my ulegliśmy zniszczeniu wraz z całym miastem. Ale dzięki łasce barona von Bibran, właściciela ziemskiego i patrona, powstaliśmy na nowo za proboszcza Tschorna.”
Niewielka publikacja profesora Dittmara jest dokumentalnym przyczynkiem do złowrogiego rozdziału nieszczęścia, trudów i niedoli naszych przemkowskich stron rodzinnych.
100 lat później, w 1904 roku, kolejny wielki pożar - tym razem nie w samym mieście, ale w książęcym lesie - przyniósł strach i przerażenie. Miejmy nadzieję, że w przyszłości nasze strony rodzinne zostaną oszczędzone przed takimi katastrofami.
Krótkie spojrzenie na nazwiska osób z Przemkowa
Dziś wzięliśmy książkę adresową miasta i starego powiatu Szprotawy i przejrzeliśmy „Spis niezależnych mieszkańców miasta Przemków”. Dwadzieścia stron nazwisk osób z Przemkowa - ale kto by pomyślał, że taka lektura będzie miała tyle ciekawostek i dziwactw! Omówmy je tutaj pokrótce.
I tak na przykład, podczas gdy rejestr mieszkańców Szprotawy „w dość niezrozumiały sposób” zaczyna się od nazwiska „Abend”, na liście miasta Przemków na pierwszym miejscu znajduje się Pierwszy z historii ludzkości: Adam. W długim szeregu nazwisk mieszkańców występuje prawie sto imion jako nazwisko: 20 Hermann (ale z rr), 14 Thomas, 12 Werner, 9 Jakob (3 z c, 6 z k), 7 Heinrich, 4 Simon, 3 Adam i tyle samo Walter i Konrad, po dwa razy imię Franz, Friedrich, Ludwig i Stephan i raz David, Günther, Lorenz, Otto, Rudolf (z ph), Kasper i Wilhelm.
Jak wygląda więc sprawa z nazwami zawodów jako nazwiskami? Jest ich też całkiem sporo, ale . . Jak to możliwe, że w Przemkowie jest tylko jeden rolnik, choć włączono do niego przeważnie wiejskie Młynowo, jak można sobie wyobrazić, że w Przemkowie mamy tylko jednego rzeźnika? I czy nie brzmi to dziwnie, że Przemków ma trzynastu młynarzy i tylko jeden czynny młyn, że jest piętnastu sędziów i że Przemków nie posiada sądu rejonowego? Skąd pochodzi jeden lotnik, skoro tacy przyjeżdżają co najwyżej w czasie świąt na urlop? I tak można by pytać dalej, bo w spisie mieszkańców spotykamy jeszcze następujące nazwy zawodów jako nazwiska:
1 górnik, 1 księgowy, 1 przewoźnik promowy, 4 piekarzy, 5 rybaków, 2 leśników, 10 ogrodników, 3 kucharzy , 2 malarzy, 1 pasterz, 2 krawców, 7 pisarzy, 1 powroźnik, 2 dziewiarzy, 1 garncarz, 4 wójtów, 2 tkaczy, 8 kołodziejów i 1 celnik.
Wśród nazwisk z Przemkowa nierzadko występują też nazwy zwierząt. Świat ptaków: 2 orły, 4 zięby, 6 łabędzi, 2 wróble i 2 kruki, a także dzięcioł i gołąb, natomiast z innego drobiu 5 kogutów (dwie kwoki i trzy kogutki) oraz komar. Lis, zając i ryba są reprezentowane po jednym razie.
W Przemkowie mamy też wiele nazwisk z końcówką „-mann”. W porządku alfabetycznym przedstawiają się oni następująco: 1 Alpmann, 1 Bandmann, 1 Bergmann, 2 Deutschmann, 1 Dittmann, 2 Eisermann, 2 Faustmann, 1 Fehrmann, 5 Gattermann, 2 Goldmann, 1 Grohmann, 7 Großmann, 1 Grumann, 3 Grundmann, 2 Hartmann, 1 Heilmann, 4 Heimann, 20 Herrmann, 1 Heumann, 28 Hoffmann, 1 Hollermann, 1 Kindermann, 1 Kliemann, 1 Kreismann, 1 Ledermann, 3 Lehmann, 8 Neumann, 1 Pietschmann, 1 Sauermann, 4 Schumann, 1 Sendermann i 1 Wiedermann. (Pytanie do dziewczyn z Urzędu Stanu Cywilnego, czy wybór może być większy?)
Czytając przemkowską część książki adresowej, stykamy się także z naturą, bo trzykrotnie odnajdujemy nazwisko Jesień, dwukrotnie Lato i raz Zima; poza jednym Kwiatem kwitnie jedna Róża i dwie Opuncje. Fakt, że w książce adresowej rosną nawet trzy Drzewa, jest z pewnością również interesujący. Co więcej, w książce adresowej jest są dwa nazwiska „Biały” i dwa „Czarny”. Jeśli chodzi o oznaczenia geograficzne, mamy dwunastu Bawarczyków (Bayer, Beyer, Beier) i jednego Prusaka.
Rejestr mieszkańców Przemkowa zawiera jednak także szereg innych ciekawostek. W Przemkowie są tylko trzy osoby o nazwisku „Anders”. Według książki adresowej Przemków ma tylko siedmiu „Obywateli”, dwóch „Chrześcijan”, dwóch „Uczciwych” i jedną „Szczerą” osobę . . . A dziwactwa sięgają jeszcze dalej: Jest jeden „Poważny” i jeden „Wesoły”, dwóch „Złotych” i dwóch „Bogaczy”, czterech „Chłopców” a żadnych Dziewczyn, 14 „Krótkich” i 19 „Długich”, a jeden „Mały” stoi przed siedmioma „Wielkimi”. Ciekawe jest też to, że w Przemkowie jest sześć nazwisk „pojazd do transportu lub wyszynku piwa” i dwa „spodnie młynarza”, a gdyby książka adresowa mogła się boksować, to rozdałaby trzynaście „Lewych” i ani jednego prawego (tu na pewno brakuje Maxe Schmelinga). . . ). O tym, że w Przemkowie oprócz „Parobków do pomocy przy wozach” (Wagenknecht) był jeszcze „Piękny parobek” (Schönknecht) dowiedzieliśmy się dopiero po przestudiowaniu książki adresowej.
Jeśli weźmiemy pod uwagę, że w Przemkowie nie ma żadnego „Krzaka” (Busch), a jedynie siedem nazwisk „Pusch” i trzy „Püschel”, to pewnie dlatego, że mieszkańcy Przemkowa zawsze mylnie mówią „Pusch”, mając na myśli las. . W naszym leśnym miasteczku również w nazwiskach jego mieszkańców występuje wiele nazwisk z końcówką –las (-wald). Ułożone alfabetycznie w następujący sposób: Buchwald, Grunwald, Grünwald, Maiwald i Rodewald. Oprócz dwóch Gór, ewidencja ludności wykazuje następujące góry: Fromberg, Rettberg, Rosenberger, Wiesenberger i tylko jedną dolinę - ale za to całkiem piękną – „Ukochana dolina” (Liebthal).
Szczególną rzadkością jest również to, że w spisie mieszkańców pod literą U znajduje się tylko nazwisko Ulbrich (choć wprawdzie ośmiokrotnie). Kończąc nasze uwagi na marginesie spisu mieszkańców Przemkowa, jako ostatnią ciekawostkę podajemy, że przeglądając go, natrafiliśmy na wielu przedsiębiorców, ale tylko - wierzcie lub nie - na jednego „Klienta”.
Wydawca: Zarząd miasta Przemków (Komitet Festiwalowy Święta Leśnego Miasteczka). - Tekst i skład: Fritz Renner, Johannes Finke, Przemków. - Odpowiedzialny za reklamę: Edmund Linke, Głogów. - Druk: Wydawnictwo Okręgu NS Śląsk sp. z o.o., oddział Głogów. -
Minimalny nakład: 3000.