Od Ludwika XIV do Przemkowa: genealogiczna podróż ostatniej księżnej Szlezwika – Holsztynu – Sonderburga - Augustenburga: księżnej Saksonii – Koburga i Gotha Doroty!
Wiosną 1897 r. książę Szlezwika – Holsztynu – Sonderburga - Augustenburga Ernest Günther zaręczył się z jedyną córką księcia Saksonii - Koburga i Gotha Filipa, wnuczką „Królewskiego Krezusa” króla Belgii Leopolda II. Młoda księżna miała również podwójne pochodzenie od króla Francji Ludwika Filipa I.
Podobnie jak jej matka, księżna Luiza i jej ciotka ze strony matki, księżna Stefania, księżna Dorota miała nieco ponad piętnaście lat w momencie zaręczyn. „Wygląda jak panienka szkolna, taka niewinna i taka drobna” - relacjonował prezydent berlińskiej policji baron von Windheim do Jej Wysokości cesarzowej Augusty Wiktorii, przyszłej szwagierki młodej księżnej. Baron widział młodą damę na obiedzie wydanym przez ambasadora Niemiec w Paryżu na cześć jej i jej przyszłego pana młodego.
Inni, którzy byli na bankiecie, powiedzieli, że „żydowska krew Koháry była dostrzegalna w jej rysach” i to też nie było wielką zaletą.
Podczas gdy goście hrabiego Münsteru słuchali koncertu, księżna Dorota tarzała się po podłodze z kilkoma dużymi psami, pokazując swoje wspaniałe wyroby pończosznicze i śnieżną bieliznę.
Jeśli młody wiek niedojrzałej księżniczki nie był wystarczający, aby zwrócić uwagę na ten wątpliwy i nierozsądny ożenek, to tak się po prostu złożyło, że wywołany został kolejny skandal, gdy matka przyszłej panny młodej została wysłana do szpitala psychiatrycznego przez jej zirytowaną rodzinę a jej kochanek został aresztowany za oszustwo.
Niestety, w królewskiej loterii małżeńskiej młoda księżna nie trafiła znacznie lepiej niż inne XIX-wieczne belgijskie księżne. Pan młody, książę Szlezwika – Holsztynu – Sonderburga – Augustenburga Ernest Günther, hulaszczy bon vivant (towarzyska osoba lubiąca dobre jedzenie i wino – przyp. tłumacza), którego grzechy przeciwko przyzwoitości były legendarne, nie był idealny dla niewinnej i naiwnej uczennicy.
Pomimo swojego małżeństwa Ernst Günther, „niekoronowany król półświatka”, przeżył życie, które toczyło się od jednego skandalu do drugiego. Nikogo nie zaskoczyło, że małżeństwo źle dobranej pary nie było pomyślne. Księżniczka Dora była za młoda, a jej naiwność nie zdołała jej przygotować, by zrozumieć, jak być żoną tak nieodpowiedniego małżonka.
Ewentualnym „asem w rękawie” Dory był fakt, że była ona spadkobierczynią majątku swego ojca, księcia Filipa, który odziedziczył wielkie bogactwo po swoich rodzicach, księciu Auguście i księżniczce Orleanu Klementynie.
Jedna „cierpko pisząca” zołza przełomu wieku, dobrze znana z bardzo oczekiwanej i łapczywie przyjmowanej serii „sekretnych wspomnień”, napisała o niegdysiejszym Erneście Güntherze, jego narzeczonej i ich rodzinach:
……… O czasach kawalerskich drugiego szwagra cesarza, księcia Szlezwika - Holsztynu Ernesta Günthera, o którym już kilkakrotnie wspominano na tych stronach, zwłaszcza w związku ze skandalem dotyczącym anonimowego listu, im mniej powiedzieć, tym lepiej. Ostro pijący, hulaszczy i nieco szorstki oficer kawalerii, często był źródłem nieustannej złości cesarza i niepokoju dla swojej siostry, wspaniałej cesarzowej. Udało mu się wplątać swoje nazwisko w różnego rodzaju podejrzane spekulacje na giełdzie i skandale hazardowe, co prawda, zawsze jako ofiara; tymczasem co najmniej trzech zagranicznych protegowanych zostało wydalonych z Niemiec przez policję z powodu skandali wywołanych przez jego związek z nimi. Pewnego razu miał nawet czelność pojawić się w Charlottenburgu (na torze wyścigów konnych – przyp. tłumacza) z osławioną amerykańską „damą z półświatka” siedzącą obok niego na siedzisku jego konnego zaprzęgu, chociaż jego siostra, cesarzowa, była obecna na wyścigach, jak również wiele dam dworu i wielu wielkich dostojników. Widząc służących przy jego powozie ubranych w znajome stroje jego rodu, wszyscy naturalnie wyobrażali sobie, że dama obok księcia jest jedną z jego sióstr, albo księżną, żoną księcia Fryderyka Leopolda, albo księżną Teodorą i składali jej hołd, który należałby z mocy prawa do którejkolwiek z tych dwóch księżnych, ale który był całkowicie nieuzasadniony, gdy przyznawano go kobiecie o takiej nie do pozazdroszczenia reputacji, jaką miała ta nieznajoma siedząca obok księcia. Nie trzeba dodawać, że cesarz był wściekły, gdy usłyszał o sprawie i po wydaniu rozkazu natychmiastowego wydalenia kobiety, polecił księciu opuścić Berlin i pozostać w jego zamku w Przemkowie do czasu, gdy odpokutuje swoje obrzydliwe i rażące naruszenie zasad.
Książę Ernest Günther był kandydatem do ręki dość dużej liczby księżnych, a wśród tych, którym się oświadczył, były córki księcia Walii i jego brata, księcia Koburga, ale jego zaloty były odrzucane ze wzruszającą jednomyślnością w każdym przypadku z powodu jego nie do pozazdroszczenia reputacji. Mimo to, co dziwne, jak stwierdzono wcześniej, wydaje się, że stał się wzorowym mężem, chociaż jego małżeństwo zostało zawarte w okolicznościach, które graniczyły z tragedią; dla jego żony, zaledwie siedemnastoletniej dziewczynki, która właśnie wyszła z sali szkolnej, kiedy złożył ofertę za jej rękę, została dosłownie rzucona mu w ramiona przez oboje jej rodziców, którzy byli zdeterminowani, by się rozwieść i którzy zostali poinformowany przez cesarza Austrii Franciszka-Józefa i króla Belgii Leopolda, że żaden taki krok nie może być tolerowany, aż do zawarcia małżeństwa przez małą księżniczkę „Dolly”, jedyną córkę tej źle dobranej pary. Zaręczyny odbyły się we właściwym czasie w Wiedniu. Ale zanim małżeństwo mogło nastąpić, matka młodej dziewczyny, a mianowicie księżna Koburga i Belgii Luiza, rozmyślnie uciekła ze stolicy Austrii wraz z kochankiem, szambelanem jej męża, węgierskim hrabią Keglevichem; a co gorsza, zabrała ze sobą córkę. Trio uciekło do Nicei, gdzie odwiedził ich król Leopold, który po daremnych próbach przekonania księżnej do powrotu do męża do Wiednia, odrzucił ją z wielką złością, oświadczając, że nie jest już jego córką!
Kolejnym aktem w dramacie było wyzwanie rzucone przez księcia Filipa z Koburga hrabiemu Keglevichowi, który wyjechał z Nicei na pojedynek: odbył się on w wojskowej szkółce jeździeckiej w Wiedniu, dowódca garnizonu metropolitalnego i minister wojny pełnili rolę sekundantów dla księcia Filipa, mimo że pojedynki są surowo zabronione przez prawo w Austrii, podobnie jak w Niemczech. Książę Filip odniósł bolesną ranę w rękę, a hrabia niezwłocznie odjechał, by dołączyć do księżnej w Nicei. Rozgłos nadany temu pojedynkowi miał niefortunny skutek, aczkolwiek zwrócono uwagę na obecność biednej, małej księżnej Doroty w Nicei z jej zagubioną matką i hrabią, a księżna została ostrzeżona przez władze austriackie i francuską policję, że córka może być odebrana jej siłą, chyba że zrezygnowałaby z trzymania dziecka, odesłała ją z powrotem do Wiednia, skąd dziewczynka zostałaby natychmiast wysłana do Drezna i oddana pod opiekę matki i niezamężnej siostry cesarzowej niemieckiej z którymi pozostała do czasu ślubu.
Wkrótce po jej wyjeździe z Nicei jej matka została zmuszona do ucieczki w wyniku prześladowań, którym była poddawana przez swoich wierzycieli; i z bezwstydem, który można wytłumaczyć jedynie niezrównoważonym umysłem, z premedytacją wróciła do Austrii ze swoim kochankiem i spokojnie zamieszkała w swoim zamku niedaleko Agram, gdzie hrabia faktycznie przygotowywał się do oblężenia, aby siłą sprzeciwiać się wszelkim próbom odebrania mu księżnej przez władze.
Ostatecznie oboje zostali schwytani dzięki opracowanej strategii i podczas gdy księżniczka została przewieziona pod eskortą policji do Wiednia i na prośbę męża umieszczona w zakładzie dla obłąkanych, na podstawie zaprzysiężonych oświadczeń dotyczących jej szaleństwa dwóch lekarzy sądowych, hrabia został umieszczony pod ścisłym aresztem w Agramie pod zarzutem rażąco niemoralnego postępowania, niestosownego dla oficera i dżentelmena. Zanim trafił na bardzo długo do więzienia wojskowego, zarzut ten zmieniono na zarzut fałszerstwa; odkryto bowiem, że w Wiedniu i Paryżu znajdowały się aktywa odpowiadające banknotom o wartości ponad miliona dolarów, które upłynniał hrabia i które zawierały sfałszowany podpis siostry księżnej Luizy, owdowiałej księżnej Stefanii z Austrii.
Hrabia oczywiście zaprzeczył, że sfałszował podpis, ale pozostaje faktem, że negocjował te aktywa i że księżna Luiza, która sama zbankrutowała i sama mogła być winowajcą, została oficjalnie uznana za szaloną i prawnie nieodpowiedzialną, musiał ponieść ciężar tej sprawy i teraz, po przejściu straszliwej ceremonii degradacji wojskowej, odsiaduje w twierdzy wyrok pięciu lat ciężkiego więzienia; bez wątpienia można porównać jego los z losem sławnego barona Trencha, który przez lata był więziony w lochach Spandau i Magdeburga, za to, że przez niedyskretne uwagi naruszył dobre imię siostry Fryderyka Wielkiego.
Księżniczka Luiza znajduje się teraz pod ścisłą restrykcją w zakładzie dla obłąkanych pod Dreznem, a jej ojciec, król Belgów Leopold i jej mąż odmówili spłaty któregokolwiek z jej długów, publicznej sprzedaży jej dobytku, nawet jej suknie i bielizna zostały dopuszczone do wystawienia do sprzedaży w Wiedniu i Nicei na rzecz jej wierzycieli. Dla nieszczęsnej księżnej słuszne jest stwierdzenie, że całe jej życie małżeńskie było pełne ciągłej niedoli z powodu brutalności i pijackich zwyczajów jej męża, który jest uznawany za jednego z najbardziej rozpustnych książąt w całej Europie. W istocie, jeśli wierzyć dworskim plotkom w Berlinie i Wiedniu, księżna po raz pierwszy zakochała się w hrabim Keglevich, gdy ten, jako ich szambelan, wtrącił się pewnego dnia, aby chronić ją przed ciosami męża.
W takich okolicznościach księżna Dorota wyszła za mąż za księcia Szlezwika - Holsztynu Ernesta Günthera, a jej ojciec ani matka nie byli obecni przy jej małżeństwie; panujący książę Koburga, jako szef rodziny Koburgów, wystąpił w miejscu jej rodziców i oddał ją przy ołtarzu. To, że z takim ojcem, taką matką i mężem o dawnej reputacji rozpusty i niepowściągliwości, mała księżniczka znalazła szczęście w małżeństwie, jest co najmniej zaskakujące. Ale książę wydaje się oddany swojej małej żonie, podczas gdy ona ze swojej strony jest całkowicie pochłonięta swoim mężem i uważa go za doskonałego pod każdym względem.
W 1853 roku książę Szlezwika – Holsztynu – Sonderburga – Augustenburga Krystian August kupił majątek Przemkowa. Niedługo potem wzniesiono tam neogotycki zamek, który z kolei w latach 1895 - 1897 zastąpiła neorenesansowa budowla na zlecenie księcia Szlezwika – Holsztynu – Sonderburga - Augustenburga Ernesta Günthera, wnuka Krystiana Augusta.
Część wystroju wnętrz została zdemontowana z posiadłości rodziny Szlezwika - Holsztynu z Augustenburga, zwłaszcza co się tyczy galerii portretów i ponownie zamontowana w zamku w Przemkowie. Po gruntownym przeprojektowaniu i renowacji pod koniec XIX wieku zamówiono do zamku wiele nowych dzieł sztuki. Wśród nich były rzeźby Harro Magnussena z Berlina, a jednym z jego dzieł była rzeźba jelenia do prywatnego salonu księcia Ernesta Günthera. Artysta wykonał również popiersie księcia Fryderyka, ojca Ernesta Günthera, a rzeźbę tego ostatniego wykonał profesor Akademii w Berlinie Gustav Eberlein.
Zamek ozdobiono licznymi, wielkoformatowymi płótnami przedstawiającymi członków rodziny Szlezwika - Holsztynu, a także rodzinę królewską, w tym parę cesarską Niemiec, gdyż w 1881 roku najstarsza siostra księcia Ernesta Günthera, Augusta Wiktoria, poślubiła cesarza Wilhelm II z Prus, następcę tronu. W zbiorach rodziny znalazły się również dzieła znanych artystów, w tym obrazy Antona Graffa, Stubbsa oraz autoportret Antona van Dycka. Końcowe etapy aranżacji wnętrz dopełniły zabytkowe meble, gobeliny i porcelana.
Zamek Przemków został zniszczony pod koniec II wojny światowej, po rozebraniu wnętrz przez Sowietów.