Fragmenty z książki
Narzeczeństwo i związek małżeński
W roku 1879 książę Wilhelm odwiedził swoją babkę, królową Wiktorię w Anglii; na jej dworze przebywał wówczas książę Christian von Schleswig-Holstein, który poślubił księżniczkę Helenę, drugą najstarszą córkę królowej.
W pałacu tego księcia Wilhelm spotkał młodą damę, której ujmująca postać, czystość duszy i prawdziwie kobieca istota wywarły na nim głębokie, wręcz niezatarte wrażenie. Była to księżniczka Augusta Wiktoria, która przebywała z wizytą u swojego wuja; jej ojciec, książę Fryderyk III ze Szlezwika-Augustenburga, zazwyczaj zwany „Augustenburczykiem”, mieszkał w Przemkowie na Dolnych Łużycach, po tym jak utracił prawo do księstwa Szlezwika-Holsztynu na mocy pokoju praskiego w 1866 roku.
Gdy książę Wilhelm powrócił do Niemiec, sympatia i ciche uczucie ciągnęły go znów do zamku, który był domem księżniczki Augusty Wiktorii.
Przybył, aby złożyć wizytę jej ojcu, i ku swej radości zastał tam również córkę, której obraz nosił w sercu od spotkania w Windsorze. W cichym parku w Przemkowie oboje przyrzekli sobie, że chcą należeć do siebie na całe życie, i książę opuścił książęcą rezydencję wiejską jako narzeczony. Jego wybór spotkał się z pełną aprobatą rodziców, a także dziadka, cesarza Wilhelma.
Księżniczka Augusta Wiktoria Fryderyka Luiza Teodora Jenny urodziła się 22 października 1858 r. w zamku Dłużek koło Lubska, w rejencji Frankfurt nad Odrą, jako najstarsze dziecko „Augustenburczyka”; jej matka, księżna Adelajda Wiktoria, pochodziła z książęcego rodu Hohenlohe‑Langenburg. Pierwsze dwie niemieckie pary cesarskie – cesarz Wilhelm i Augusta z jednej strony oraz cesarz Fryderyk III i Wiktoria z drugiej – były jej rodzicami chrzestnymi; sam chrzest odbył się 30 listopada 1858 roku w Dłużku. W roku 1869 jej ojciec, książę Fryderyk, przeprowadził się wraz z rodziną do zamku w Przemkowie koło Szprotawy na Śląsku i tutaj księżniczka spędziła wraz z czwórką rodzeństwa lata dzieciństwa i młodości. Ulubionym powiedzeniem jej ojca było: „Błogosławieni czystego serca”, a w jego domu panowała zasada: „Książęce obyczaje połączone z mieszczańską prostotą w prawdziwie idealny obraz”. Wychowawczyni z francuskiej Szwajcarii, a później dama z Anglii, panna Walker, rozwijały bogate talenty książęcych dzieci poprzez gruntowne nauczanie i doskonałe prowadzenie. W roku 1875, 22 maja, księżniczka Augusta Wiktoria wraz ze swoją siostrą Karoliną Matyldą zostały wspólnie konfirmowane przez pastora Meißnera w kościele w Przemkowie. Wielokrotne pobyty w Pau w południowej Francji, gdzie pobierała doskonałe lekcje gry na pianinie, oraz wizyty u krewnych w Anglii, poszerzyły horyzonty wiedzy księżniczki, a zwłaszcza jej znajomość języków obcych.
Wiele trosk i dni żałoby księżniczka musiała przeżyć już w młodości; najcięższą stratą była dla niej śmierć ojca. 20 stycznia 1880 roku dzieci odprowadziły dostojnego zmarłego do miejsca wiecznego spoczynku, a u ich boku kroczyła pogrążona w głębokim smutku matka. Księżniczka była jeszcze w żałobnych sukniach, gdy książę Wilhelm wręczył jej pierścionek zaręczynowy. Wychowana prosto i skromnie, a przy tym pobożnie i poważnie, księżniczka właśnie dzięki dorastaniu w ciszy była szczególnie predysponowana do pielęgnowania cichego szczęścia domowego.
1 czerwca 1880 roku księżniczka przybyła wraz z matką i bratem, księciem Güntherem, z wizytą do rodziny następcy tronu w Berlinie, a rodzice księcia Wilhelma, jak również cesarz Wilhelm, nie tylko poznali wybraną narzeczoną, ale także ją docenili i pokochali. Nadszedł dzień oficjalnych zaręczyn, 14 czerwca 1880 roku. Na zamku Babelsberg zebrali się członkowie rodzin książęcych oraz wielu dostojników państwowych, w tym książę i księżna Bismarck, a minister dworu królewskiego ogłosił zebranym zawarcie zaręczyn księcia Wilhelma z księżniczką Augustą Wiktorią ze Szlezwika-Holsztynu-Sonderburga-Augustenburga. Następnie pojawił się cesarz Wilhelm, prowadząc narzeczoną pod ramię, i przedstawił ją zgromadzonym. „Szczęśliwy narzeczony odprowadził swą wybrankę, którą powierzył mu cesarski dziadek, do sali jadalnej. Pod koniec uczty cesarz powstał, by wznieść toast za zdrowie młodej pary. Forma, w jakiej to uczynił, odpowiadała głębokiej powadze, jaka zawsze przystoi chwili, gdy dwa serca łączą się na wspólną drogę przez całe życie: krótkie trącenie się kieliszkami z narzeczonymi i ich rodzicami! – Tak oto brzmiał ten cichy toast, którym wielki cesarz wyraził swe życzenia na przyszłość dla swoich wnuków.
W całym państwie zapanowało radosne poruszenie z powodu tych zaręczyn, a ze wszystkich stron napływały błogosławieństwa i powinszowania.”
Narzeczona-księżniczka przebywała przez kilka miesięcy u siostry księcia Wilhelma, dziedzicznej księżnej Charlotty von Sachsen-Meiningen, w pałacu Sanssouci, a następnie, po zapoznaniu się ze wszystkimi członkami pruskiego domu królewskiego, powróciła do matki do Przemkowa.
W lutym 1881 roku odbył się uroczysty wjazd księżniczki Augusty Wiktorii do Berlina oraz jej zaślubiny. Księżniczka wyjechała z Przemkowa 25 lutego i przybyła do stolicy Rzeszy 26-go. Książę Wilhelm wraz z ojcem odprowadził ją do urokliwego pałacyku „Bellevue” u wyjścia z Tiergarten. Stąd następnego dnia odbyło się uroczyste wprowadzenie. U boku swej teściowej, następczyni tronu Wiktorii, przejechała zaprzężonym w osiem koni galowym powozem przez Bramę Brandenburską, w asyście dam dworu, za którymi podążały oddziały pułku Garde du Corps oraz pułków dragonów i ułanów. Gdy orszak przebył połowę drogi do miasta, powitali go najpierw konni panowie niosący niebiesko-biało-karmazynowe wstęgi; byli to rzeźnicy miejscy, którym zgodnie ze starym zwyczajem przysługiwało pierwsze powitanie.
Przy Bramie Brandenburskiej nadburmistrz von Forckenbeck, w otoczeniu członków magistratu, złożył narzeczonej powitalne życzenia od stolicy Rzeszy. Zakończył swoje przemówienie życzeniem, aby „związek, który ma zostać zawarty w murach Berlina, przyniósł panującemu domowi, Rzeszy i miastu Berlin trwałe szczęście i błogosławieństwo”.
Księżniczka odpowiedziała: „Będę zawsze pamiętać o tym dniu i starać się odwzajemnić miłość Berlińczyków, którą dziś w tak obfitej mierze mnie obdarzono, aby móc w pełni czuć się jedną z Państwa”.
Orszak w późnych godzinach popołudniowych wkroczył na dziedziniec zamku królewskiego, gdzie książę Wilhelm na czele kompanii gwardii oddał swojej narzeczonej honory wojskowe.
Następca tronu Fryderyk Wilhelm, a po nim cesarz, również pojawili się w zamku i powitali księcia uściskiem dłoni i pocałunkiem. Gdy przybyła narzeczona-księżniczka, książę Wilhelm odprowadził ją do „Komnat Brandenburskich”.
Nastąpiło zawarcie kontraktu małżeńskiego, po czym sam cesarz Wilhelm odprowadził pannę młodą do przygotowanych dla niej komnat.
Uroczyste zaślubiny poprzedziło wyniesienie księżniczki Augusty Wiktorii do rangi księżniczki królewskiej. Przedstawiała ona obraz pełen wdzięku i młodzieńczej świeżości. Długi welon ślubny, ozdobiony gałązkami mirtu i kwiatami pomarańczy, spięty klamrą wysadzaną diamentami, spływał na tren atłasowej sukni, który niosły cztery hrabianki. Szyję i pierś zdobił naszyjnik oraz diamentowa biżuteria.
Kościelne błogosławieństwo zostało udzielone przez nadwornego kaznodzieję Kögla wieczorem 27 lutego w kaplicy zamku królewskiego.
Podstawą jego mowy ślubnej były słowa: „Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość – te trzy; z nich zaś największa jest miłość”, a gdy nadeszła doniosła chwila wymiany obrączek i młoda para otrzymała błogosławieństwo na wspólną ziemską wędrówkę, w ogrodzie Lustgarten zagrzmiały armaty, ogłaszając ludowi zawarcie związku małżeńskiego.
Następnie odbyło się składanie życzeń nowożeńcom przez członków dworu w Sali Białej oraz uczta, podczas której cesarz Wilhelm wzniósł toast za zdrowie młodej pary. Towarzyszący temu bal został zainaugurowany przemarszem niemal wszystkich ministrów, trzymających w rękach pochodnie.
Ów „taniec z pochodniami” to niezwykle godna procesja w bardzo wolnym tempie, którą tym razem wykonało dwunastu panów. Ustawieni parami, tak że ministrowie o najkrótszym stażu szli na przedzie, każdy z nich otrzymał kunsztownie wykonaną pochodnię, na szczycie której płonęły białe woskowe świece. Pod przewodnictwem ochmistrzów wielkich rozpoczęła się procesja przez salę, trwająca dopóty, aż panna młoda przetańczyła krótką chwilę z cesarzem, a po kolei ze wszystkimi książętami i panującymi, podobnie jak pan młody z dystyngowanymi damami. W średniowieczu takie pochody z pochodniami były częścią turniejów, którymi cesarze i królowie uświetniali swoje śluby; szczególnie na dworze brandenbursko-pruskim zwyczaj ten pozostał żywy, a wywodzi się on prawdopodobnie z uroczystości zaślubin Greków, gdzie bóg Hymen przyświecał nowożeńcom pochodnią.
1 marca młoda para przyjęła prezenty, wspaniałe dzieła i wyroby rzemiosła artystycznego i przemysłowego, które podarowały miasta Prus. Książę Wilhelm wyraził swoje podziękowanie w następujących słowach: „Jesteśmy w pełni świadomi, że te hołdy nie są skierowane do nas, lecz do naszego domu, oraz że na tak liczne dowody wiernej miłości musimy dopiero zasłużyć poprzez poważne wypełnianie naszych obowiązków”. „Świetlane cnoty naszych przodków, szlachetny wzór, jaki dają nam ich Majestaty oraz para następców tronu, nasi dziadkowie i rodzice, mają być naszą gwiazdą przewodnią na całe życie. Prosimy Was, powołanych przedstawicieli ojczyzny, abyście to przyrzeczenie obwieścili całemu krajowi. Nasze życie ma być poświęcone wypełnianiu naszych obowiązków”.
Następnego dnia książę Wilhelm wraz z małżonką udali się do swojego nowego małżeńskiego domu, do miasta Poczdamu.
Źródło: Książka „Nasza Para Cesarska. Obrazy z życia cesarza niemieckiego i cesarzowej niemieckiej Wilhelma i Augusty Wiktorii” ("Unser Kaiserpaar. Lebensbilder des Deutschen Kaisers und der Deutschen Kaiserin Wilhelm und Augusta Victoria"). Wydanie Czwarte. Lipsk i Berlin. Wydawnictwo i druk Otto Spamer. 1889.