Archiwum Prasowe19 września 1904
Wiadomość z dnia 19.09.1904
Pożar lasu jest być może największym, jaki wydarzył się w naszych czasach. Dotknięty pożarem obszar lasu od północy ograniczony jest przez rzekę Szprotawę, od z...
Pożar lasu jest być może największym, jaki wydarzył się w naszych czasach. Dotknięty pożarem obszar lasu od północy ograniczony jest przez rzekę Szprotawę, od zachodu przez rzekę Bóbr i z północy na południe rozciąga się przez 24 kilometry i ze wschodu na zachód przez około 20 kilometrów. Składa się on z lasu miasta Szprotawy, lasu przemkowskiego, należącego do Ernesta Günthera księcia Szlezwika – Holsztynu, lasu bolesławieckiego, chocianowskiego, będącego własnością hrabiego Dohna – Chocianów i Modłej. Ogień powstał prawdopodobnie przez wyrzut iskry z lokomotywy na odcinku linii kolejowej Legnica –Żagań, koło wsi Leszno Górne i rozprzestrzenił się, gnany przez wichurę z kierunku zachodniego, z szaloną prędkością w kierunku osiedla Pogorzele (Neu-Vorwerk), położonego w środku lasu, z 12 zagrodami i 36 mieszkańcami. Wioska w przeciągu 10 minut stała się pastwą płomieni. Mieszkańcy nie mogli nic zrobić, jak tylko w pełnym biegu ratować swoje życie. Całe bydło i cały dobytek spłonęły; niezamożni ludzie nie byli ubezpieczeni! Dziwnym sposobem ogień rozprzestrzeniał się potem niejako pasami w różnych kierunkach. Najpierw postępujący w kierunku wschodnim na Przemków, następnie południowo – wschodnim na Chocianów i w końcu całkowicie południowym na wieś Studzianka z powrotem, dość blisko punktu wyjścia pożaru. Olbrzymie rozciągnięcie pożaru jest oczywiście skutkiem suszy. Ogień przeszedł przy ziemi w suchych liściach i mchu, potem na drzewa. Wiatr pędził go wówczas z wierzchołka na wierzchołek. Lasy te zaliczane są do najpiękniejszych na Śląsku, największa ilość to las wysokopienny iglasty z wtrąconymi drzewami liściastymi. Zawierają bardzo liczny, okazały zwierzostan, który w większej części został unicestwiony. Zwalczanie pożaru lasu następowało przez wykopywane rowy; tutaj okazało się ono bezsilne, chociaż wielu set ludzi z huty z Przemkowa, cały oddział straży pożarnych i chłopów, żołnierze artylerii ze Szprotawy, batalion piechoty i batalion saperów z Głogowa przybyli bardzo szybko, ponieważ miejsca pożaru były bardzo duże i ogień rozprzestrzeniał się w różnych kierunkach. Zdarzało się wielokrotnie, że ogień przeskakiwał nad liniami pracujących ludzi, którzy uratować się mogli tylko szybką ucieczką, wielu porzucając szpadle i motyki. Z dalszej odległości można była zaobserwować, jak rozchodzi się nad wierzchołkami wspaniałych lasów, wzbijający się dym. Około wieczora ogień wydawał się trochę słabnąć: nie jest do przewidzenia, jak dalej wyglądać będzie panująca we wtorek wichura. Las Szprotawy do teraz został oszczędzony. Przeważnie uszkodzone części lasu to las przemkowski i chocianowski. Mieszkańcy Pogorzeli mają być ulokowani tymczasowo, na zarządzenie obecnego podczas pożaru księcia Ernesta Günthera, w Przemkowie. Przybliżona wartość szacunkowa do wczoraj wieczora wyrządzonych szkód wynosi 3 miliony marek.
📜
Źródło historyczne
Gazeta „Indiana Tribüne” z dnia 19 września 1904 roku.