Archiwum Prasowe6 sierpnia 1914
Wiadomość z dnia 06.08.1914
Przepowiednia i rzeczywistość. Epizod z życia naszej cesarzowej. Autor: A. Stahn. Przemkowska cesarzowa Niemiec była córką księcia Szlezwika-Holsztynu-Sonderbur...
Przepowiednia i rzeczywistość. Epizod z życia naszej cesarzowej. Autor: A. Stahn. Przemkowska cesarzowa Niemiec była córką księcia Szlezwika-Holsztynu-Sonderburga-Augustenburga Fryderyka; urodziła się 22 października 1858 roku w zamku Dłużek na Dolnych Łużycach. Po śmierci księcia Krystiana Augusta, dziadka cesarzowej, rodzina książęca przeniosła się do Przemkowa, gdzie cesarzowa spędziła dzieciństwo i młodość. Razem ze swoją siostrą Karoliną Matyldą (obecnie żoną księcia Szlezwika-Holsztynu-Glücksburga Fryderyka Ferdynanda), która była od niej o dobry rok młodsza, lubiły spędzać wolny czas na łonie natury, w pięknych lasach otaczających posiadłość. Obie czuły się nie tylko siostrami, ale także dobrymi towarzyszkami, które dzieliły ze sobą wszystko. Podczas samotnych spacerów po lesie zapoznawały się z życiem i tkanką natury i lasu, a ich chłonne umysły chłonęły tysiące wrażeń i obrazów, co z pewnością przyczyniło się do pięknego ukształtowania serca i głębi umysłu, które później charakteryzowały cesarzową. Podczas jednego z tych spacerów dwie młode księżniczki przeżyły przygodę, której prawie nie pamiętają, ale która wciąż jest warta opowiedzenia. W tym czasie ta okolica została ponownie nawiedzana przez węgierskich Cyganów, jak to często bywało, ale przedstawiali się oni jako nieszkodliwi wróżbici, majsterkowicze i oczywiście zawodowi żebracy. I tak się stało, że kiedy dwie księżniczki wyruszyły na kolejny spacer po lesie, śledziła je stara Cyganka, a one nawet nie zdawały sobie z tego sprawy. Uważała ona pewnie, że z tymi młodymi damami może zrobić dobry interes. Były one początkowo dość zaskoczone, gdy brzydka stara, o ciemnej karnacji, kobieta nagle pojawiła się obok nich, błagając w swoim bełkocie o prezent. Ale ponieważ poza tym była bardzo uległa i nie miała złych zamiarów, dwie młode dziewczyny szybko odzyskały odwagę. Matylda, młodsza z nich, pierwsza wyjęła swoją małą torebkę i wręczyła staruszce szczodry datek. Wiktoria poszła za przykładem siostry, ale jednocześnie poprosiła kobietę, aby ta odeszła. Ale staruszka, która okazała swoją wdzięczność potokiem na wpół zrozumiałych słów, nie puściła jeszcze dwóch księżniczek. Podążyła za nimi, a one poszły usiąść na ławce: "Piękna Frailain, piękna Frailain, musi mieć szczęście, chcieć zobaczyć, co los przepowie, dla tswei Frailain - przepowie matka Jeriszka. Bittschön, gebens Hand- werden sehen - majd elvälik (Ja prosić pięknie, dać rękę – zobaczymy) -. Śmiejąc się wesoło, księżniczka Matylda podała rękę staruszce, która ostrożnie przejechała palcem po linii dłoni, mamrocząc niezrozumiałe słowa. Następnie podniosła wzrok, a jej szerokie usta wykrzywił przyjazny uśmiech. "Piękna Frailain, będzie szczęśliwa, minden bizonynyal (to całkiem pewne), matka Jeriszka nie kłamie, nix Taischung, piękna młoda dama będzie miała fain męża, widzieć książęcą koronę, widzieć piękny zamek - widzieć szczęście, powodzenie, - minden bizonynyal (to całkiem pewne)- ". Podczas gdy wesoła księżniczka Matylda śmiała się głośno, staruszka chwyciła za rękę księżniczkę Wiktorię, która tymczasem niechętnie ją odepchnęła. "Zostaw mnie w spokoju, dobra kobieto, nie podoba mi się to - odejdź i nie trudź się więcej!". Ale Cyganka nie dała się tak łatwo zbyć. A siostra namawiała żywo i wesoło, tak że w końcu księżniczka Wiktoria zgodziła się, choć niechętnie, podać rękę staruszce. "Matka Jeriszka nie kłamać!" - zapewniała ją raz po raz. "Wszystko, co kiedyś przepowiadała stara Cyganka, spełniło się!". Długo patrzyła na dłoń księżniczki, jej oczy stawały się coraz większe, wyraz twarzy coraz bardziej poruszony, aż nagle puściła dłoń księżniczki i rzuciła się na kolana przed zaskoczoną księżniczką, chwytając rąbek jej spódnicy i przyciągając go do ust. "Kiedy stare oczy widzieć wielkie, piękne rzeczy - splendor oślepiać mój wzrok - widzieć cesarską koronę - wielki zamek i wielkie, wielkie miasto - widzieć sprawiedliwego, wysokiego męża, co ma purpurowy płaszcz na ramionach - widzieć sześciu synów - widzieć piękną córkę - łaskawy jest tron, gdzie stoi wysoki mąż -". Księżniczka Wiktoria podskoczyła gniewnie, przerywając staruszce: "To nonsens - odejdź, kobieto!". "Matka Jeriszka nix lügen - nix Taischung!" („Matka Jeriszka nic nie zwodzić, nie kłamać”) zapewniała je gorliwie i bełkotała podekscytowana, ale dziewczynki nie rozumiały już nic z jej mowy, która była mieszanką niemieckiego i węgierskiego. Odeszły, a stara Cyganka została z tyłu, wciąż klęcząc i patrząc za nimi. Księżniczka Matylda miała ochotę wybuchnąć śmiechem: "Czy ty też słyszałaś, Wiktorio, co ci przepowiedziała? Ale masz szczęście, wygląda na to, że będę musiała zadowolić się skromniejszym losem. Cóż, siostro, gratulacje!" "Ależ Matyldo!" zawołała Wiktoria z oburzeniem, "Chyba nie wierzysz w te bzdury?". "Dlaczego nie?" droczyła się jej siostra. Kiedy przepowiada się tak wielkie rzeczy, można w to uwierzyć! Sześciu synów - jedna córka - może być na odwrót - sześć córek - jeden syn". "Bądź cicho!" krzyknęła siostra, rumieniąc się i teraz już poważnie rozgniewana. "Żałuję, że wdałam się w rozmowę z tą starą kobietą! "Kto wie?" kontynuowała Matylda, która była w najbardziej żywiołowym nastroju. "Sześciu synów…" Czy to przypadek, czy przeznaczenie, że przepowiednie, z których jesteśmy skłonni się śmiać, które uważamy za nieprawdopodobne, często się spełniają? Czy to przypadek, czy nie, prorocze słowa starej Cyganki spełniły się w całości. Księżniczka Wiktoria została ukochaną i wysoce uhonorowaną cesarzową Niemiec, z sześcioma synami i uroczą córką, z których ta ostatnia przeniosła się teraz do własnego domu, jako żona zdolnego potomka starej dynastii rodu Welfów. Ta dostojna kobieta wykonała już wiele dobrej i błogosławionej pracy i chętnie wyciągała pomocną dłoń do wszystkich wysiłków na rzecz pięknej ludzkości i dobra społecznego. Czy można się dziwić, że jej popularność była wielka wśród wszystkich klas ludzi, że była witana z najgorętszą radością, gdziekolwiek zaprowadziła ją jej ścieżka? Było dane tej wielkiej damie trwać przy swoim mężu przez wiele nadchodzących lat, który kiedyś wypowiedział piękne i zaszczytne słowa na bankiecie prowincji Szlezwika-Holsztynu: "Więzią, która wiąże mnie z tą prowincją i przykuwa ją do mnie ponad wszystkie prowincje mojego imperium, jest Jej Wysokość, Cesarzowa, drogocenny kamień, który lśni u mego boku. Urodzona na tej ziemi, symbolu wszystkich cnót niemieckiej księżniczki, dziękuję jej, jeśli jestem w stanie wypełniać ciężkie obowiązki mojego zawodu z radosnym duchem.
📜
Źródło historyczne
Gazeta "Annener Zeitung", nr 92, rocznik 30 z dnia 06 sierpnia 1914 roku