Archiwum Prasowe5 września 1918
Wiadomość z dnia 05.09.1918
Pożar torfowiska na Przemkowskich Bagnach. Znów płonie torf na Przemkowskich Bagnach. Do udzielenia pomocy przyjechał 58 oddział z Głogowa. Jakby wewnętrzny ogi...
Pożar torfowiska na Przemkowskich Bagnach. Znów płonie torf na Przemkowskich Bagnach. Do udzielenia pomocy przyjechał 58 oddział z Głogowa. Jakby wewnętrzny ogień kuli ziemskiej chciał przepalić cienką skorupę ziemską, na której mieszkamy, tak dymi się i tli wszędzie z ziemi, gdzie pod cienką warstwą piachu pali się torf. Kiedyś okolica pomiędzy dzisiejszą linią kolejową Rokitki – Niegosławice a szosą prowincjonalną Lubin – Gaworzyce była bardzo ceniona w dalszej okolicy, jako ziemia torfowa. Torf z trzęsawisk Przemkowa, Sieroszowic, Rogoborzyc (Thamm, obecnie Buczyna – przyp. tłumacza), Nowej Jabłonej, Buczyny, Nowej Kuźni, Gaworzyc, itd., spalany był w Przemkowie, Chocianowie, Lubinie i Głogowie a nawet także w Legnicy. Tym razem płonie torfowisko koło Nowego Dworu (Heidau), a więc na południe od Niziny Szprotawskiej, które zwane jest jako Bagna Przemkowskie i przy wezbraniu wód Szprotawy zwykle obszernie było zalewane. Na północny zachód od Nowego Dworu leży leśniczówka Adelaidenau, wspaniale położona bażanciarnia księcia Günthera, gdzie cesarz już kilkakrotnie gościł na polowaniu. Te tereny torfowisk i bagien koło Przemkowa są specyficznym obszarem ziemi. Bujna wegetacja rozległych powierzchni łąk, pomiędzy którymi przeciskają się sosnowe lasy, tworzy krajobraz pełen ociężałego spokoju; kto przewędrują tą okolicę, uważa jednak, że nad bagnami wisi coś, jakby ciężki nastrój. Na rozległych powierzchniach głębokiego spokoju, to tu, to tam, szeleści tylko coś w trzcinowej trawie i zrywa się stamtąd dzikie ptactwo wodne trzepocząc skrzydłami. Większy pożar torfowisk w części dolnośląskich wrzosowisk położonych bliżej Legnicy, nawiedził w sierpniu 1915 roku rozległe pokłady torfu koło Gromadki – Grodzanowic względnie Wierzbowej, należące do majątku ziemskiego hrabiego Rittberg na Modłę. Palący się teraz torf należy do posiadłości księcia Ernesta Günthera. Ugasić pożar torfu nie jest łatwo. Trawi on pod powierzchnią ziemi i może trwać tygodnie a nawet miesiące, jak zostało to już zaobserwowane na wielkich torfowiskach niecki rzeki Ems (w Saterland) i jak okazało się to w 1915 roku także podczas wielkiego pożaru torfowisk pomiędzy Hoyerswerda i saksońską miejscowością z klasztorem Mariastern. W każdym razie, pożar z Nowego Dworu znów przypomina o tym, że na dolnośląskich wrzosowiskach jest wiele bagien i torfu. Skarby, które w większej części leżą tam niewykorzystane.
📜
Źródło historyczne
Gazeta „Österreichische Verbands-Feuerwehr-Zeitung”, rocznik XXXXII, nr 17, strona 197, z dnia 5 września 1918 roku.