Cesarz a sprawa panny Milewskiej
W głośnej, sensacyjnej aferze panny pokojowej Milewskiej zapadła w tych dniach interesująca decyzja cesarza. Jak wiadomo, panna Milewska, dama dworu zmarłej w międzyczasie księżniczki Amalii ze Szlezwika-Holsztynu, została przed sześcioma laty aresztowana w Kairze pod zarzutem kradzieży cennych klejnotów. Zdaniem panny Milewskiej aresztowanie to miało wyłącznie na celu usunięcie jej od księżniczki, ponieważ książę Ernest Günther zamierzał obsadzić jej stanowisko inną osobą...
Cesarz a sprawa panny Milewskiej
Berlin, 4 sierpnia.
W głośnej, sensacyjnej aferze panny pokojowej Milewskiej zapadła w tych dniach interesująca decyzja cesarza. Jak wiadomo, panna Milewska, dama dworu zmarłej w międzyczasie księżniczki Amalii ze Szlezwika-Holsztynu, została przed sześcioma laty aresztowana w Kairze pod zarzutem kradzieży cennych klejnotów. Zdaniem panny Milewskiej aresztowanie to miało wyłącznie na celu usunięcie jej od księżniczki, ponieważ książę Ernest Günther zamierzał obsadzić jej stanowisko inną osobą. W związku z tym bezprawnym uwięzieniem panna Milewska pozwała księcia Szlezwika-Holsztynu Ernesta Günthera oraz jego szambelana, majora von Blumenthala, uznając, że to książę wydał polecenie aresztowania, a major je wykonał. Major von Blumenthal udał się wówczas specjalnie w tym celu do Kairu i wynajął dwóch Arabów pozostających na żołdzie rządu egipskiego, którzy dokonali zatrzymania, dopuszczając się przy tym brutalnego pobicia panny Milewskiej.
Pozew przeciwko majorowi von Blumenthalowi trafił przed kilkoma tygodniami na wokandę sądu ławniczego w Dreźnie. W obszernym wystąpieniu obrończym major dowodził, że aresztowanie nie nastąpiło z jego inicjatywy, lecz z woli rządu egipskiego. Rozprawę odroczono w celu wezwania nowych świadków, a panna Milewska zleciła przeprowadzenie w Kairze dalszego śledztwa. Udało jej się przy tym ustalić, że jeden ze wspomnianych dwóch Arabów w międzyczasie zmarł, natomiast drugi zeznał z całą pewnością, iż został wówczas opłacony wyłącznie przez majora von Blumenthala. Dalsze ustalenia utwierdziły pannę Milewską w przekonaniu, że pan von Blumenthal uzyskał zgodę rządu egipskiego na aresztowanie pod zmyślonymi pretekstami i działał z polecenia księcia Ernesta Günthera.
W następstwie tego złożyła ponowny wniosek o wszczęcie prywatnego postępowania karnego przeciwko księciu Ernestowi Güntherowi. Prowadzący śledztwo sędzia rejonowy Heller poinformował ją jednak, że zgodnie z § 251 pruskiej Ordynacji Kryminalnej z 11 grudnia 1805 roku musi ona przedłożyć Najwyższą [cesarską] zgodę na podjęcie kroków prawnych, pod rygorem odrzucenia pozwu na jej koszt. Choć panna Milewska i jej pełnomocnik podają w wątpliwość moc prawną tej stuletniej ustawy, to chcąc wreszcie doprowadzić sprawę do końca, skierowali pismo do cesarza, w którym panna Milewska tak przedstawia stan prawny:
„Swego czasu, będąc towarzyszką podróży wiecznej pamięci księżniczki Amalii, zostałam aresztowana w Kairze przez policję egipską, mimo że niemiecki konsul generalny telegrafował wówczas, iż nie stwierdzono u mnie żadnych kradzieży. Osoby zamieszkałe w Egipcie powiadomiły mnie obecnie, że rząd egipski dokonał mego uwięzienia i wydalenia z kraju bynajmniej nie z powodu kradzieży, lecz po tym, jak szambelan von Blumenthal doniósł tamtejszym władzom, iż jestem rzekomo przywódczynią bandy anarchistycznej czyhającej na życie kedywa [wicekróla Egiptu] i że jestem ścigana z osobistego rozkazu Waszej Cesarskiej Mości.
Skoro Jego Książęca Mość książę Ernest Günther był mocodawcą pana von Blumenthala, muszę przyjąć, że to Jego Książęca Mość przekazał mu ową głęboko mnie zniesławiającą informację i winien odpowiadać za to zniesławienie jako współsprawca. Informacje przekazane mi z Kairu zasługują na wiarę także z następujących względów: w myśl przepisów prawa międzynarodowego obywatelka Niemiec wpisana do rejestru konsularnego w ogóle nie może być aresztowana przez policję egipską, a w razie zatrzymania powinna zostać natychmiast przekazana niemieckiemu konsulowi. Niemiecki konsul, o którego ochronę prosiłam, nie zdołał mnie obronić. Gdybym dopuściła się kradzieży i fakt ten ustalono by na miejscu, sam natychmiast by mnie aresztował. Skoro jednak zostałam uwięziona przez policję egipską z pogwałceniem wszelkich praw narodów, musiały w tym grać rolę wyłącznie rzekome osobiste interesy rządu egipskiego [zagrożenie zamachem na kedywa]. W ten sposób doniesienia, że według wskazań Jego Książęcej Mości i pana von Blumenthala miałam stać na czele bandy anarchistów dybających na życie kedywa, zyskują pełne uprawdopodobnienie.
Wobec pani marszałkowej dworu, hrabiny Thiele-Winckler, książę miał ponadto twierdzić, jakobym podmieniła w biżuterii księżniczki Amalii prawdziwe perły na sztuczne oraz że prowadzę niemoralne prowadzenie się. Sam Jego Książęca Mość zeznał jednak później jako świadek, że owe perły od początku nie były prawdziwe. W związku z tymi zajściami wniosłam prywatny akt oskarżenia przeciwko Jego Książęcej Mości. Właściwy sędzia, sędzia sądu rejonowego Heller, wymaga jednak ode mnie uprzedniego przedłożenia zgody Waszej Cesarskiej Mości, do czego jestem niniejszym zmuszona. Zgodę tę nakazano mi dostarczyć w ciągu dwóch tygodni”.
W odpowiedzi na to pismo nadeszło w tych dniach z Ministerstwa Sprawiedliwości zawiadomienie, że cesarz odmówił zgody na ściganie karne księcia Ernesta Günthera. Jak słyszymy, panna Milewska zamierza teraz wystąpić do Wyższego Sądu Krajowego (Oberlandesgericht) o rozstrzygnięcie, czy owa 100-letnia pruska ordynacja kryminalna zachowuje dziś jeszcze moc prawną w odniesieniu do tej sprawy.
Źródło historyczne
Gazeta “Münchner Neueste Nachrichten” Rocznik 59 Nr 367 z dnia 8 sierpnia 1906 roku