AUGUSTA WIKTORIA BYŁA CESARZOWA NIEMIEC
Jakkolwiek mało sympatii żywią Francuzi – a zwłaszcza Francuzki – do byłej monarchini, która właśnie zmarła na wygnaniu, jej nazwisko należy do historii, a jej życie zasługuje na to, by poznać je lepiej, niż jest zazwyczaj u nas znane, choćby po to, by uzasadnić nasze odczucia wobec niej.
AUGUSTA WIKTORIA BYŁA CESARZOWA NIEMIEC

Zamek w Doorn, który Wilhelm II zakupił i w którym zmarła była cesarzowa.
Jeden z najnowszych portretów byłej cesarzowej Niemiec
Jakkolwiek mało sympatii żywią Francuzi – a zwłaszcza Francuzki – do byłej monarchini, która właśnie zmarła na wygnaniu, jej nazwisko należy do historii, a jej życie zasługuje na to, by poznać je lepiej, niż jest zazwyczaj u nas znane, choćby po to, by uzasadnić nasze odczucia wobec niej.
To 27 lutego 1881 roku przyszły cesarz, wówczas zwykły książę, poślubił księżniczkę Augustę Wiktorię, najstarszą córkę księcia Szlezwika-Holsztynu-Sonderburga-Augustenburga Fryderyka, którego tytulatura była z pewnością dłuższa niż państewka skonfiskowane przez Prusy w 1866 roku. Pomiędzy dwojgiem młodych ludzi istniało dalekie pokrewieństwo (nieodległe kuzynostwo), co pozwoliło im spotykać się i znać od najwcześniejszego dzieciństwa. W latach studiów księcia nieco stracili się z oczu. Lecz w 1879 roku, gdy przypadek podróży zawiódł tego ostatniego do pałacu w Przemkowie, rezydencji księcia Szlezwika-Holsztynu, narodził się romans, który musiał zakończyć się małżeństwem.
Zawsze ma się skłonność do doszukiwania się w życiu wielkich tego świata niezwykłych wydarzeń. Zwłaszcza w Niemczech, klasycznej krainie legend i mitów, uznano by się niemal za zhańbionego, gdyby jakieś poetyckie upiększenie czy urok tajemnicy nie przydawały blasku najdrobniejszemu nawet faktowi historycznemu. Małżeństwo Wilhelma i Augusty Wiktorii zostało więc – zgodnie ze zwyczajem – oplecione wianuszkiem rewelacji lub zmyśleń obliczonych na poruszenie wyobraźni ludu. A oto próbka sielskich opowiastek, jakie kolportowano wówczas za Renem:
„Pewnego letniego popołudnia – opowiada Henri Nicolle w swoich »Monarchach w pantoflach« – gdy było bardzo gorąco, młoda księżniczka Augusta Wiktoria położyła się na hamaku zawieszonym na dwóch grubych gałęziach drzewa w najbardziej zacienionym zakątku przemkowskiego parku. Tak miękko kołysana i nieco oszołomiona zapachem kwiatów, wkrótce zdrzemnęła się w niedbałej, pełnej wdzięku pozie. W tym samym momencie książę Wilhelm, udając się do zamku, przechodził sąsiednią aleją. Dostrzegł uśpioną piękność, zbliżył się cicho i widząc, jak uśmiecha się przez sen, wpatrując się w nią, nie mógł powstrzymać się od szeptu: – Dornröschen!... (Śpiąca Królewna). Nagle, gdy jego srebrne ostrogi uderzyły o kamyk, dziewczyna obudziła się z lękiem. Ich spojrzenia spotkały się i powiedziały sobie więcej niż usta, nieme z zaskoczenia i wzruszenia. Te rzeczy zresztą wkrótce powtórzono na głos i usłyszeli je wszyscy, jako że jeszcze tego samego wieczoru w zamkowym salonie zarumieniona »śpiąca królewna« przyznała, iż rozpoznała w Wilhelmie swojego Księcia z Bajki, a niedługo potem oficjalnie ogłoszono ich zaręczyny”.
Gdy Augusta Wiktoria była jeszcze niemowlęciem, jej mamką była prosta kobieta z ludu, pani Kruschwitz, która przywiązała się do niej z bezgranicznym oddaniem. Otóż podczas snu owa „matka zastępcza” ujrzała kiedyś małą księżniczkę ukazującą się jej we śnie – już dorosłą, jaśniejącą pięknem, ze skroniami zwieńczonymi diademem. „Szczęśliwa wróżba!” – pomyślała z przesądną wiarą prostych ludzi, choć nic wówczas nie zdawało się zapowiadać niezwykłej roli dla tej dziewczynki wychowywanej w cieniu, u boku matki i siostry (bądź w Dłużku, miejscu jej narodzin, bądź w Gocie w Turyngii), której nigdy nawet nie zabrano do Berlina.
Jednak wstępując po stopniach tronu, Augusta Wiktoria nie zapomniała o swej poczciwej mamce. W dniu swego ślubu sprowadziła ją do stolicy Niemiec, by ta wzięła udział w uroczystościach wydanych na jej cześć. Zaprosiła także jej córkę (swoją siostrę mleczną) oraz starego kościelnego, który był obecny przy jej chrzcie i uczył ją czytać.
Jako prezent ślubny pani Kruschwitz przyniosła małżonce następcy tronu relikwię, którą pieczołowicie przechowywała przez lata: pierwsze buciki noszone przez księżniczkę. A gdy wprowadzono ją do pałacu, nagle rzuconą pośród takiego luksusu, olśnioną i niewypowiedzianie wzruszoną, padła na kolana przed uśmiechniętą panną młodą, jąkając:
– O! Mój sen!...
Otoczona troskliwą opieką marszałka dworu, zjadła po ceremonii obiad w pałacu wraz z córką i starym kościelnym. A ojciec księcia Wilhelma – którego panowanie miało być później tak krótkie, pod imieniem Fryderyka III – przyszedł uprzejmie stuknąć się z nimi kieliszkiem przy deserze, wznosząc toast za zdrowie „prorokini z Dłużka”.
Nie będąc pięknością zjawiskową, Augusta Wiktoria nie była w owym czasie pozbawiona uroku. Wysoka, smukła, o owalnej twarzy, z jasnymi włosami i ładnymi niebieskimi oczami, ucieleśniała dość dobrze typ prawdziwej niemieckiej Frau. Lubiła biżuterię, lecz niestety nosiła suknie bez elegancji. Szybko pochłonięta obowiązkami pani domu, a następnie matki, początkowo niemal wcale nie zajmowała się polityką, rzadko korzystając ze swego wpływu na męża poza sprawami domowymi. Pewnej Amerykance, która pytała go o zdanie na temat feminizmu, Wilhelm II odpowiedział później: – W tej kwestii podzielam zdanie cesarzowej. Kobieta powinna zajmować się tylko czterema K: Kinder, Küche, Kleider und Kirche (dziećmi, kuchnią, strojami i kościołem).
Początkowo berlińczycy pokpiwali nieco z tej damy tak wysokiej rangi, która chełpiła się, że lepiej potrafi piec ciasta, niż rozumie ducha praw. Jej toalety, w krzykliwych barwach i o niezgrabnym kroju, również dawały powód do krytyki. Cesarz uznał za stosowne interweniować. Przyjmując pewnego dnia na pokładzie swego jachtu Hohenzollern, zakotwiczonego w jednym ze skandynawskich fiordów, wielką damę z Francji podróżującą po tym samym kraju, wypytywał ją o nowości mody:
– Bardzo zajmuję się strojami cesarzowej – wyznał. – Sam wybieram tkaniny, fasony... Proszę spojrzeć! W tej chwili niezmiernie podoba mi się pewien krój sukni: linia księżniczki (robe princesse).
– Istotnie, Najjaśniejszy Panie!... – odparła Paryżanka. – Tyle że ten krój pasuje jedynie kobietom szczupłym i o nienagannej figurze.
– Ależ cesarzowa ma nienaganną figurę!... – zaoponował Wilhelm II z zabawną żarliwością. – Wystarczy, że posłucha moich rad. Zawsze będzie dobrze ubrana!
Mimo tego zapewnienia była cesarzowa nigdy nie zdołała uchodzić – nawet w najbardziej luksusowych strojach – za wzór elegancji. Liczne ciąże pogrubiły ją, uczyniły ociężałą i postarzały przedwcześnie. Urodziła wszak siedmioro dzieci (sześciu synów i jedną córkę).
Kiedy dzieci dorosły, a zwłaszcza gdy o następcy tronu zaczęło być głośno, Augusta Wiktoria z upodobaniem zaczęła wywierać wokół siebie wpływ polityczny, o który dotąd zgoła nie dbała. Czystej krwi Niemka, zagorzała luteranka, serdecznie nie cierpiała Francji, która w jej oczach była nie tylko odwiecznym wrogiem, lecz także narodem bezbożnym, zepsutym, zasługującym na najsurowsze kary. W czasie kryzysu w Agadirze [1911 r.] mówiła do ministra von Kiderlena:
– Czy znowu mamy cofać się przed Francuzami i wciąż znosić ich bezczelność?...
Jako zły duch pangermanistów, miała także swój udział w odpowiedzialności za wydarzenia, które doprowadziły do krwawej tragedii 1914 roku. Podczas samej wojny przyczyniła się do wyboru Michaelisa na następcę kanclerza Bethmanna-Hollwega. Intrygowała przeciwko von Kühlmannowi. A po głośnej radości z pierwszych zwycięstw armii niemieckiej, nie kryła – przy upadku drapieżnego cesarstwa – swego rozczarowania i udręki. Przede wszystkim zaś przez pewien czas ogarniał ją paniczny strach, że podzieli wraz z najbliższymi los wymordowanej rosyjskiej rodziny carskiej. Od tamtej pory żyła na wygnaniu, niemal nieustannie chora, przechodząc od skrajnych ataków nerwowości do stanu tak zupełnego otępienia, że kilkakrotnie przedwcześnie ogłaszano jej zgon. Tym razem to nie fałszywy alarm: zmarła właśnie w Doorn w Holandii w wieku sześćdziesięciu jeden lat.
ROUGEMONT.
Źródło historyczne
Gazeta „Ève” Nr 30 z dnia 24 kwietnia 1921 roku