Zaślubiny księcia Leopolda
Zaślubiny księcia Leopolda z księżniczką Szlezwika-Holsztynu Luizą, siostrą naszej cesarzowej, odbyły się 24 dnia bieżącego miesiąca z całym blaskiem naszego dworu. Poza licznymi książętami niemieckimi obecni byli królowie Saksonii i Grecji. Ten ostatni przejeżdżał przez Berlin i został zaproszony przez cesarza do wzięcia udziału w uroczystościach weselnych.
Zaślubiny księcia Leopolda z księżniczką Szlezwika-Holsztynu Luizą, siostrą naszej cesarzowej, odbyły się 24 dnia bieżącego miesiąca z całym blaskiem naszego dworu. Poza licznymi książętami niemieckimi obecni byli królowie Saksonii i Grecji. Ten ostatni przejeżdżał przez Berlin i został zaproszony przez cesarza do wzięcia udziału w uroczystościach weselnych.
Uroczystości rozłożone były na trzy dni. W sobotę książęca narzeczona wyjechała z Drezna, gdzie miała swoją rezydencję, do Berlina. Na granicy oczekiwał jej królewski pociąg specjalny oraz wysłana jej na spotkanie przez cesarza wachta honorowa. Na głównych stacjach w Falkenbergu i Jüterbogu przy powitaniu obecne były władze, warty honorowe itd. Na dworcu w Berlinie na dostojną pannę młodą oczekiwali gubernator generał von Pape oraz inni wysocy dygnitarze, aby odprowadzić ją do pałacu Bellevue, gdzie zgromadzili się już cesarscy mościowie, pan młody oraz najbliżsi krewni. Cesarz podał ramię swojej młodej szwagierce, a z okna parteru cesarzowa machała jej chusteczką na powitanie. Następnie odbyło się śniadanie, a po południu uroczysty wjazd panny młodej w asyście oddziałów kawalerii gwardii przez Bramę Brandenburską do Zamku Królewskiego. Tam ponownie powitali ją cesarz i książę Leopold; cesarz podał jej ramię i w ten sposób wprowadził ją do domu królów Prus. Następnie nastąpiło podpisanie intercyzy małżeńskiej, a po nim wielki obiad dworski. W niedzielę odbyło się uroczyste wyjście do kościoła, w którym uczestniczył cały dwór; po południu miał miejsce uroczysty bankiet, a wieczorem wyjście do opery, gdzie wystawiono Rienziego Wagnera. W poniedziałek po południu w Zamku Królewskim najpierw minister Domu Królewskiego, pełniący funkcję urzędnika stanu cywilnego, dopełnił ceremonii ślubu cywilnego. Następnie w komnatach zamkowych uformował się orszak ślubny, lśniący najwyższym blaskiem: panna młoda ręka w rękę z panem młodym, który miał na sobie czerwony mundur galowy pułku Gardes du Corps; cesarz w tym samym mundurze z księżną matką ze Szlezwika-Holsztynu; cesarzowa z królami Saksonii i Grecji. Para młoda, powitana przez duchowieństwo przy wejściu do kaplicy, podeszła przed ołtarz i stanęła pośrodku, podczas gdy z góry chór katedralny zaintonował Psalm 23: „Pan jest pasterzem moim”. Wokół nowożeńców, zgodnie z protokołem, ustawili się: cesarz, cesarzowa, król Saksonii oraz matka pary młodej z księciem Ernestem Güntherem. Gdy pieśń przebrzmiała, zgromadzeni zaśpiewali pieśń kościelną: „Jezu, prowadź nas na ścieżce życia”, po czym naczelny kaznodzieja dworu dr Kögel rozpoczął mowę ślubną. Słowa tekstu zaczerpnięto z Psalmu: „Powierz Panu drogę swoją, zaufaj Mu, a On sam będzie działał”.
Po kazaniu duchowny przeszedł do błogosławieństwa małżeństwa. W chwili wymiany obrączek i wypowiedzenia słowa „tak”, z baterii szkolnej szkoły artylerii ustawionej w Lustgarten padło trzykrotnie po 12 wystrzałów armatnich, obwieszczając miastu, że związek młodej pary otrzymał sakrament Kościoła. Ze łzami radości głęboko wzruszona panna młoda skłoniła głowę przed swoją matką, do której przyprowadził ją cesarz. Po modlitwie Ojcze nasz i błogosławieństwie zgromadzeni odśpiewali: „Weź w swe ręce dłonie me i prowadź mnie aż do błogosławionego końca i na wieki”. Następnie w cudownym brzmieniu chór katedralny wykonał wielką doksologię, co zakończyło ceremonię kościelną. Odtąd orszak weselny ruszył w dotychczasowym porządku do Czerwonej Komnaty (Rote Kammer), gdzie młoda para przyjmowała powinszowania od książęcych krewnych i dostojnych gości. Stamtąd najwyższe osobistości i para młoda udały się do Sali Białej (Weißer Saal). Ich Cesarskie Moście, nowożeńcy i król Saksonii stanęli pod baldachimem tronowym, pozostali członkowie rodzin książęcych po obu jego stronach, i rozpoczęła się wielka defilada dworska (Defilircour). Wszyscy zaproszeni na uroczystość goście przechodzili przez szpaler paziów przed tronem, składali dwa ukłony i przechodzili dalej – była to tradycyjna forma składania życzeń nowożeńcom.
Następnie dwór przeszedł na uroczystą ucztę weselną, wspaniale przygotowaną w Sali Rycerskiej. Generałowie porucznicy hrabia von Alten oraz von Kaltenborn-Stachau nakładali potrawy i przekazywali je stojącym za nimi lokajom pokojowym, ci podawali je paziom, z rąk których odbierali je dyżurujący urzędnicy dworscy, kawalerowie i adiutanci, aby serwować je Ich Cesarskim Mościom, młodej parze oraz królom Saksonii i Grecji. Cesarzowi zupę podał Wielki Stolnik książę von Radolin, a wino Wielki Cześnik książę Hatzfeldt. Te same funkcje pełnili: przy cesarzowej – ochmistrz dworu baron von Mirbach; przy królu Saksonii – generał-adiutant von Rauch; przy pannie młodej – wicezarządca zamku hrabia von Dönhoff; a przy panu młodym – jego marszałek dworu hrabia von Kanitz. Gdy tylko wazy z zupą sprzątnięto ze stołu, cesarz wstał, by wznieść toast za zdrowie dostojnej pary, czemu towarzyszył trzykrotny tusz orkiestry trębaczy pułku Gardes du Corps. Dwory mogły się wówczas oddalić, a na służbie pozostali jedynie paziowie przyboczni.
Po uczcie nastąpił taniec z pochodniami (Fackeltanz), który uformował się jeszcze przed opuszczeniem stołu przez najwyższe osobistości. Gdy tylko dwór wszedł do Sali Białej, cesarz dał księciu von Pless (księciu pszczyńskiemu) znak do rozpoczęcia. Podczas gdy z trybuny muzycznej grała kapela marsz festiwalowy, z Galerii Obrazów parami wkraczało do sali dwunastu zaproszonych do tańca ministrów stanu, niosąc wielkie białe pochodnie woskowe ze srebrnymi uchwytami – z najmłodszymi rangą na czele. Szli: minister wojny von Verdy du Vernois z ministrem dr. von Schellingiem, minister Herrfurth z ministrem Domu Królewskiego von Wedellem, von Scholz z dr. von Goßlerem, dr von Friedberg z baronem dr. Luciusem von Ballhausenem, von Puttkamer z von Maybachem, hrabia zu Eulenburg z panem von Bötticherem.
Przed ministrami jako Marszałek Najwyższy (Oberst-Marschall) kroczył książę von Pless z wielką laską marszałkowską. Pierwszą parą kroczącą w kole za przewodnikiem byli nowożeńcy. Po wykonaniu jednego okrążenia księżniczka podeszła do cesarza, kłaniając się i prosząc go do tańca na kolejne okrążenie w rytm muzyki. Następnie książę, również z ukłonem, poprosił cesarzową do tego samego ceremoniału. W ten sam sposób panna młoda prosiła z osobna króla Saksonii i króla Grecji. Trwało to dalej, przy czym odtąd księżniczka tańczyła zawsze z dwoma książętami naraz, a jednocześnie książę Leopold z dwiema księżniczkami, tak że każdy książę i każda księżniczka odbyli rundę za niosącymi pochodnie ministrami.
Wreszcie ta ceremonialna powinność młodej pary dobiegła końca. Ministrowie zawrócili do Galerii Obrazów i przekazali pochodnie paziom, którzy ponieśli je przed dostojnymi gospodarzami aż do apartamentów nowożeńców. Następnie z rąk naczelnej ochmistrzyni dworu rozdano zaproszonym gościom kawałki symbolicznej podwiązki panny młodej i uroczystość dobiegła końca. Książę i księżniczka Leopoldowie udali się do Glienicke koło Poczdamu, by spędzić tam miesiąc miodowy, cesarz zaś i cesarzowa o godzinie 9 wyruszyli w podróż do Stuttgartu.
Źródło historyczne
Gazeta „Neueste Mittheilungen” Rocznik VIII, Nr 49 z dnia 25 czerwca 1889 roku