Epilog do sprawy Kotzego
W sprawie kulisów powództwa o zniesławienie, jakie cesarski mistrz ceremonii von Kotze wytoczył przeciwko swemu koledze z urzędu, baronowi von Schraderowi, znane są obecnie następujące wiarygodne fakty...
Epilog do sprawy Kotzego
(„Berliner Lokal-Anzeiger”)
W sprawie kulisów powództwa o zniesławienie, jakie cesarski mistrz ceremonii von Kotze wytoczył przeciwko swemu koledze z urzędu, baronowi von Schraderowi, znane są obecnie następujące wiarygodne fakty:
Wskutek rozesłania licznych anonimowych listów, w których spotwarzano członków towarzystwa dworskiego – w szczególności hrabinę Fritzową von Hohenau – ówczesny wielki szambelan, książę von Stolberg, złożył wniosek o wszczęcie postępowania przed sądem honorowym przeciwko mistrzowi ceremonii von Kotzemu, na którego padło podejrzenie. Cesarz jednak bez wahania i natychmiast zarządził jego aresztowanie. Ponieważ wnioskowi księcia Stolberga o rozpatrzenie sprawy przez sąd honorowy nie stało się zadość, złożył on dymisję, a na jego stanowisku zastąpił go książę dziedziczny Christian Kraft zu Hohenlohe-Oehringen.
Wobec aresztowanego pana von Kotzego początkowo nie można było wszcząć przewodu sądowego z braku formalnego wniosku o ściganie. Z inicjatywy sądu III Korpusu Armijnego wniosek o ściganie karne złożyli wówczas następujący panowie jako pokrzywdzeni (znieważeni): książę Szlezwika-Holsztynu Ernest Günther, książę Aribert von Anhalt, hrabia Fritz Hohenau, baron von Schrader oraz baron von Reischach.
Przebieg postępowania przed sądem wojennym, które zakończyło się uniewinnieniem Kotzego, jest powszechnie znany z ogłoszonego wyroku. Warto jednak wspomnieć o następującej, nader istotnej okoliczności:
Podczas gdy policji państwowej już wcześniej sugerowano rzekome sprawstwo pana von Kotzego, ta na podstawie obszernych ustaleń własnych niezmiennie stała na stanowisku, że to nie on był autorem anonimowych listów. Pogląd ten reprezentował w szczególności zmarły prezydent policji von Richthofen. Policja wskazywała raczej na innego arystokratę, należącego do najwyższych sfer dworskich, jako domniemanego sprawcę. Ów podejrzany został przesłuchany pod przysięgą jako świadek w procesie wojennym przeciwko panu von Kotzemu i składając przysięgę, oczyścił się z zarzutu sprawstwa.
Po zakończeniu procesu przed sądem wojennym pan von Kotze złożył w królewskiej prokuraturze wniosek o ściganie karne pana von Schradera z oskarżenia o zniesławienie. W toku śledztwa zbadano również wysunięty przeciwko baronowi von Schraderowi zarzut, jakoby to on sam spreparował odciski na bibularzu (odbicia pisma na bibule), na podstawie których skierowano podejrzenia na pana von Kotzego – zarzut ten uznano za bezzasadny. Prokurator przy Sądzie Krajowym I ostatecznie odmówił wszczęcia postępowania, zarówno na podstawie wglądu w akta sądu wojennego, jak i w wyniku własnego śledztwa. Pismo procesowe pierwszego prokuratora kończy się stwierdzeniem, że nie ma ani cienia podejrzenia wobec barona von Schradera.
Nie wdając się bliżej w kwestię wyzwania na pojedynek, jakie pan von Schrader wystosował wobec pana von Kotzego (a które ten ostatni odrzucił), należy ponownie zaznaczyć, że pan von Kotze wytoczył baronowi von Schraderowi proces z oskarżenia prywatnego. Dotyczy on jedynie zwykłego zniesławienia; pan von Kotze czuje się dotknięty tym, że baron von Schrader publicznie zarzucił mu autorstwo anonimowych listów.
Obecnie, po fiasku próby ugodowej, prawni przedstawiciele pana von Kotzego pracują nad sformułowaniem pozwu. Jeśli sprawa rzeczywiście trafi na wokandę – a wciąż podejmowane są ponoć próby załagodzenia sporu – przerodzi się w sensacyjny proces pierwszego rzędu. Spośród licznych anonimowych listów, których liczbę szacuje się na około trzysta, za karalne uznano około trzydziestu. Opinie powołanych w sprawie biegłych pismoznawców (grafologów) pozostają całkowicie sprzeczne.
Źródło historyczne
Gazeta „ Illinois Staats-zeitung“ (Chicago, Ill.) Rocznik 49, Nr 30 z dnia 31 lipca 1895 roku