Lekkomyślny szwagier cesarza Wilhelma
Książę Szlezwika-Holsztynu Ernest Günther, brat cesarzowej, po raz kolejny udowodnił Berlińczykom, że jest czarną owcą w rodzinie cesarskiej. Jego wybryki są głównym tematem rozmów we wszystkich kręgach zbliżonych do dworu, a na jego karb kładzie się wiele z najbardziej osobliwych niespodzianek, jakich cesarz w swym rozgoryczeniu przysporzył własnym ministrom i politycznym przyjaciołom.
Lekkomyślny szwagier cesarza Wilhelma
Książę Szlezwika-Holsztynu Ernest Günther, brat cesarzowej, po raz kolejny udowodnił Berlińczykom, że jest czarną owcą w rodzinie cesarskiej. Jego wybryki są głównym tematem rozmów we wszystkich kręgach zbliżonych do dworu, a na jego karb kładzie się wiele z najbardziej osobliwych niespodzianek, jakich cesarz w swym rozgoryczeniu przysporzył własnym ministrom i politycznym przyjaciołom. Szalone brewerie księcia zdają się nie mieć końca i sprawiają monarsze więcej kłopotu niż cała socjaldemokracja, zwolennicy srebrnej waluty i agrariusze razem wzięci.
Powodem ostatniej scysji między księciem a cesarzem stały się długi tego pierwszego. Dwa lata temu cesarz zniżył się do tego, by ponownie przyjąć krewnego do łask pod warunkiem, że ten obieca poprawę. Książę chętnie złożył pożądane przyrzeczenia – do takich obietnic ma bowiem nader lekką rękę, lecz równie lekko je łamie, gdy tylko pojawi się pokusa. Oświadczył jednak cesarzowi, że zanim rozpocznie nowe życie, należy najpierw uporządkować jego finanse. Wskutek swego ekstrawaganckiego stylu życia wpadł bowiem w szpony berlińskich lichwiarzy; roczny dochód w wysokości 50 000 marek z trudem wystarczał na jego wydatki, a uwolnienie go z matni wymagało wyłożenia co najmniej 1 200 000 marek. Cesarz zdecydował się zapłacić tę niebagatelną sumę, wierząc, że zdoła sprowadzić księcia na właściwą drogę.
Ernest Günther zadał sobie wówczas rzeczywiście niemało trudu, by zmienić obyczaje: począł pozować na moralistę i posunął się nawet do tego, że na zgromadzeniu pruskiej szlachty wygłosił wykład o potrzebie oszczędności, trzeźwości, pracowitości i umiaru. Był to jednak szczytowy punkt jego moralnego zrywu, po czym szybko powrócił do dawnych nałogów. W ciągu dwóch lat, jakie upłynęły od owego wykładu o oszczędności, zdołał – poza skonsumowaniem swego rocznego uposażenia w kwocie 50 000 marek – narobić jeszcze około 750 000 marek nowych długów! Fakty te dotarły wreszcie do uszu cesarza i skłoniły go do zrobienia swemu lekkomyślnemu szwagrowi ostrej awantury. Lecz gniew, jaki wywołała u monarchy wysokość długów oraz fakt złamania danego słowa, był niczym w porównaniu z zaskoczeniem, jakiego doznał, gdy polecił zaufanemu urzędnikowi dworskiemu zbadać, w jaki sposób książę roztrwonił majątek. Na jaw wyszły bowiem rzeczy wręcz skandaliczne:
Książę okazał tak daleko idące „zainteresowanie” trzem damom z kręgów dworskich, że ich mężowie poczuli się zmuszeni do opuszczenia stolicy wraz z całymi rodzinami. Ponadto obdarzył swymi względami damy z wyższych sfer półświatka, urządzając na ich cześć biesiady, podczas których dochodziło do gorszących scen pochłaniających zawrotne sumy. Wyszło także na jaw, że książę grał o wysokie stawki, przy czym nie zawsze regulował swoje karciane długi, nigdy natomiast nie zapominał o inkasowaniu wygranych. Co więcej, Ernest Günther miał utrzymywać bliskie kontakty z kobietami opłacanymi przez rząd francuski i rosyjski, dopuszczając się wobec nich licznych niedyskrecji (zdradzania tajemnic).
Jakie będą ostateczne następstwa tego sporu między cesarzem a jego szwagrem – nie sposób jeszcze dokładnie przewidzieć. Najprawdopodobniej jednak książę zostanie na dłuższy czas usunięty z dworu. Być może zostanie wysłany w podróż zagraniczną, a za cel jego pobytu wyznaczona zostanie Azja lub Egipt – tak, aby zniknął cesarzowi z oczu.
Źródło historyczne
Gazeta „Freie Presse für Texas” (San Antonio, Tex.) Rocznik 31, Nr 4247 z dnia 19 lutego 1896 roku.