AUGUSTA WIKTORIA
Być może najwspanialszym, choć zwięzłym hołdem złożonym jej charakterowi i usposobieniu były słowa, które padły z ust cesarza Wilhelma I: „Przypomina mi moją świętej pamięci matkę”.
AUGUSTA WIKTORIA
Lata dziewczęce cesarzowej Niemiec
(Z czasopisma „Good Words”)
Być może najwspanialszym, choć zwięzłym hołdem złożonym jej charakterowi i usposobieniu były słowa, które padły z ust cesarza Wilhelma I: „Przypomina mi moją świętej pamięci matkę”. Augusta Wiktoria, księżniczka Szlezwika-Holsztynu, urodziła się w 1858 roku w Dłużku na Dolnych Łużycach – majątku należącym do najstarszego syna księcia Krystiana, księcia Fryderyka. Kiedy wojna prusko-austriacka z 1866 roku ostatecznie pozbawiła dynastię holsztyńską ich dziedzictwa, prawowity następca wycofał się do Dłużka i uczynił zeń swoją stałą rezydencję. Tutaj poświęcił się edukacji i wychowaniu starszych dzieci oraz obowiązkom wiejskiego szlachcica, podczas gdy jego żona, księżna Adelajda, znajdowała liczne zajęcia w doglądaniu skromnego gospodarstwa domowego oraz opiece nad młodszymi członkami rodziny. Wokół sielskiego, wiejskiego życia w Dłużku narosło wiele barwnych opowieści i urokliwych legend, lecz rzeczywistość zdaje się być wystarczająco przyjemna sama w sobie i niepotrzebująca żadnych zmyślonych upiększeń, by zachwycać. Krajobraz tej części Łużyc ma wiele cech wspólnych z pejzażem Holsztynu; gdy książę Fryderyk przemierzał ze swymi jasnowłosymi, błękitnookimi córkami lasy i łąki, opowiadał im o rodowej ziemi i tęsknocie za dawnymi, bliskimi sercu stronami, aż owa utracona, lesista, smagana morskimi falami kraina zyskała w ich oczach nimb słodkich i świętych wspomnień. Lecz Dłużek, choć stanowił zaciszne schronienie przed sporami i rozczarowaniami, nie zapewniał odpowiednich warunków do dalszego kształcenia dzieci. Konieczne stało się znalezienie nowego domu. Wybór padł na miasto Gotha, gdyż tamtejsza para książęca była już złączona bliską przyjaźnią z wygnaną rodziną. Powszechny entuzjazm, z jakim powitano przybycie Holsztyńczyków, był nadzwyczajny – wśród tamtejszej młodzieży osiągnął wręcz taki stopień, że wielu młodych adeptów sztuki wojennej chętnie oddałoby swe szpady do dyspozycji księcia Fryderyka, by ruszyć na podbój zagrabionego księstwa. Gdy pierwsze emocje opadły, mieszkańcy Gothy szybko przyzwyczaili się do obecności przybyszów, którzy z życzliwym, sąsiedzkim zainteresowaniem odnosili się do wszystkiego, co działo się wokół, a ich miejski styl życia był niemal tak samo skromny, jak pośród leśnych ostępów Dłużka. Książę i księżna nadal osobiście czuwali nad edukacją dzieci, choć teraz już przy pomocy nauczycieli i guwernantek. Ci ostatni uważali za rzadki przywilej możliwość pracy w domu, w którym cieszyli się życzliwością i dwornym szacunkiem – tak często nieobecnymi w relacjach z rodzicami o znacznie mniejszych pretensjach do wielkości, powierzającymi im uciążliwe zadanie nauczania. Wychowanie religijne i nauka Pisma Świętego nadal, jak dotychczas, prowadzone były osobiście przez ojca i matkę. Księżniczka Wiktoria wyróżniała się zapałem, z jakim oddawała się różnym naukom; szybko rozwinęła wyraźny talent do malarstwa i muzyki – zamiłowanie i zdolności do tej ostatniej odziedziczyła po matce. Do jej ulubionych przedmiotów należała także historia, przy czym ojciec bardzo dbał o to, by chronić jej umysł przed uprzedzeniami i niedojrzałymi sądami na temat jakiejkolwiek narodowości. Jeśli w jego umyśle tliło się już przeczucie przyszłego przeznaczenia córki, nie mógł wybrać mądrzejszej drogi postępowania. Wśród tych wszystkich starań o rozwój intelektualny bynajmniej nie zaniedbywano sprawności fizycznej. Wczesne wstawanie i systematyczne ćwiczenia ciała stanowiły codzienny obowiązek; rygorystycznie unikano wszelkich przejawów pobłażliwości dla samego siebie, a książę miał w zwyczaju odbywać długie spacery w każdą pogodę ze swymi córkami, które były uosobieniem kwitnących, pełnych wdzięku młodych panien. Luksus posiadania prywatnego powozu nie mieścił się w budżecie domowym, a gdy przejażdżka stawała się koniecznością, korzystano ze zwykłego wynajętego ekwipażu. W 1869 roku zmarł książę Krystian, zapisując w testamencie synowi Fryderykowi majątek Przemkowa na Śląsku. Ku wielkiemu żalowi dzierżawców posiadłość Dłużka została sprzedana, a nowo nabyty majątek stał się odtąd wiejską rezydencją i główną siedzibą księcia Fryderyka i jego rodziny. Kiedy księżniczka Wiktoria poszła pożegnać się ze swoją dawną nianią, zastała tę poczciwą kobietę w stanie wielkiego podekscytowania wywołanego snem z poprzedniej nocy – ujrzała w nim swą dawną podopieczną zasiadającą niczym królowa na złotym tronie. „Pewnie jako królowa Przemkowa!” – zaśmiała się księżniczka. Jednak gdy niespełna dwanaście lat później miała poślubić pruskiego księcia Wilhelma, zaprosiła nianię wraz z mężem i córką do Berlina, aby mogli zobaczyć nowy dom swej dawnej wychowanki i przyszłej cesarzowej. Pamięć i wdzięczność wobec dawnych przyjaciół i służby były wybitną cechą charakteru Wiktorii. Dała temu wyraz także przy tej samej wielkiej okazji, zapraszając poczciwego pastora z Przemkowa, który udzielał jej konfirmacji, na samą ceremonię ślubną. Starszy duchowny dostąpił dodatkowo zaszczytu otrzymania odznaczenia z rąk sędziwego cesarza. Te wyróżnienia stały się ukoronowaniem życia pastora – nie przeżył on długo tej pełnej wrażeń podróży do stolicy i zmarł jeszcze w tym samym roku.
Przemków to piękna, malownicza posiadłość, zawdzięczająca wiele wyśmienitemu gustowi i wiedzy leśniczej księcia Krystiana oraz jego dziedzica. Lecz gdy ten ostatni obejmował majątek, okolica pogrążona była w smutnym ubóstwie, nędzy i braku pracy dla ludzi. Nowy właściciel z całych sił zabrał się za naprawę tej sytuacji, osiągając godne podziwu rezultaty. Wprowadzono systematyczne odwiedziny u ubogich, zapewniono pracę chętnym, a w ręce pastora przekazano znaczne fundusze na pomoc potrzebującym. Dziś w Przemkowie pracują dwie diakonisy, lecz w owych wczesnych dniach reform to same księżniczki pełniły rolę prawdziwych Sióstr Miłosierdzia. Dźwigając podarki z żywnością i domowymi potrzebami, odbywały długie piesze wędrówki do domostw chorych i strapionych, osobiście rozdzielając dary własne i rodziców oraz niosąc pomoc cierpiącym. Księżniczka Wiktoria – choć podobnie jak jej bracia i siostry otrzymywała kieszonkowe nader skromne – dzięki surowym, metodycznym wyrzeczeniom potrafiła na Boże Narodzenie przekazać pastorowi pokaźną sumę, niezależnie od swoich zwykłych składek dobroczynnych. O księżniczce Wiktorii krąży wiele anegdot...
O pełnych wdzięku i dobroci uczynkach księżniczki Wiktorii wobec jej ubogich sąsiadów krąży wiele opowieści. Dowiadujemy się na przykład, jak to pewnego razu napotkała przy drodze dziecko płaczące rzewnymi łzami z powodu ostrego kolca, który wbił się w jego bosą nóżkę. Księżniczka uklękła na ziemi, obejrzała rankę, z wprawną i czułą zręcznością wyciągnęła kolec, po czym odprowadziła uspokojone, pocieszone i wesoło świergoczące dziecko do domu, do którego bez jej pomocy z trudem zdołałoby dotrzeć. Innym razem czytamy o siostrach, Wiktorii i Karolinie, które spotkały starą i schorowaną kobietę, bezskutecznie próbującą przepchnąć wózek z ciężkim ładunkiem do swej małej chaty. Z całą prostotą i szczerym zapałem księżniczki chwyciły za wózek, koła potoczyły się raźno naprzód, a mozolna droga, która groziła wyczerpaniem wątłych sił staruszki, została szybko i radośnie pokonana. Kolejna historia mówi o tym, jak Wiktoria – z narażeniem własnego życia – uratowała wiejskie dziecko, rzucając się na ratunek przed nadjeżdżającym w pełnym pędzie powozem, którego nieświadomy niczego malec w ogóle nie zauważył. Zbliżał się przełomowy moment w życiu młodej księżniczki. Choć germańska wyobraźnia i sentymentalizm oplotły okoliczności zaręczyn przyszłej cesarzowej niezliczonymi, cudownymi baśniami, najlepiej zapewne poprzestać na prostych faktach. Warto jedynie wspomnieć, że od lat trwała serdeczna i niezłomna przyjaźń między ówczesnym następcą tronu – znanym dziś jako nieszczęsny cesarz Fryderyk (Fryderyk III) – a księciem Fryderykiem (ojcem Wiktorii), który z rzadką wielkodusznością, mężnie i lojalnie walczył po stronie pruskiej, a wręcz pod osobistym sztandarem następcy tronu w wielkiej wojnie lat 1870–1871. Istniało także pokrewieństwo krwi między księżną koronną a księżną Adelajdą, a dzieci z obu rodzin często się spotykały, niekiedy dzieląc nawet wspólne nauki i zabawy. W 1879 roku najstarszy syn następcy tronu (późniejszy Wilhelm II) złożył wizytę księciu Fryderykowi w Przemkowie – oficjalnie po to, by wziąć udział w polowaniu. Wydaje się jednak nader prawdopodobne, że za wystosowaniem i przyjęciem tego zaproszenia stały ważkie powody wagi państwowej. W czerwcu następnego roku cesarz Wilhelm I ogłosił publicznie zaręczyny swego wnuka z holsztyńską księżniczką. Uroczystość zaręczyn odbyła się bez rozgłosu w Gocie, a ratyfikowano ją w Berlinie. Wielki Kanclerz (Bismarck) powitał ten związek jako „szczęśliwe zakończenie dramatu obfitującego w konflikty” oraz zadośćuczynienie za wydarzenia z 1866 roku. Ślub wyznaczono na koniec lutego 1881 roku, a czułe serce panny młodej zasmuciło niejedno pożegnanie, zanim opuściła ukochany dom, by udać się wprost w przepych cesarskiego dworu. Gdy nadszedł dzień wyjazdu, wszyscy słudzy i zarządcy majątku zostali zaproszeni na wielki bankiet na zamku, a goście prześcigali się w składaniu darów ślubnych. Lecz to nie pośród wesołych odgłosów biesiady księżniczka postanowiła pożegnać się ostatecznie. Goście zgromadzili się raz jeszcze, lecz tym razem zaproszenie wybiły dzwony wiejskiego kościoła. Po raz ostatni jako panna Wiktoria uklękła pośród tych, z którymi ona i jej rodzice modlili się niedziela w niedzielę, w dni świąteczne i w uroczyste posty. Stając na progu nowego, olśniewającego życia, zatrzymała się, by zmówić z nimi wspólną modlitwę. Pieśń pożegnalną wybrała sama: „Jesu, geh voran” (Jezu, prowadź nas). Nie zgodziła się przy tym opuścić zwrotki, która mówi o kamienistych ścieżkach i prosi o pomoc w mężnym trwaniu: „Wiem bowiem – rzekła – że droga, którą przyjdzie mi kroczyć, nie będzie usłana wyłącznie różami”.
Źródło historyczne
Gazeta „New-York tribune” Tom LI, Nr 16,310 z dnia 11 sierpnia 1891 roku