Szczęśliwa jest panna młoda, w której dzień świeci słońce
Jeśli stare przysłowie: „Szczęśliwa jest panna młoda, w której dzień świeci słońce” jest prawdziwe, to z pewnością życie małżeńskie księżniczki Doroty z Coburga powinno być równie szczęśliwe, jak życzyliby sobie tego nawet jej najserdeczniejsi przyjaciele...
Jeśli stare przysłowie: „Szczęśliwa jest panna młoda, w której dzień świeci słońce” jest prawdziwe, to z pewnością życie małżeńskie księżniczki Doroty z Koburga powinno być równie szczęśliwe, jak życzyliby sobie tego nawet jej najserdeczniejsi przyjaciele; bowiem mało kiedy małe miasteczko Koburg było obdarzone piękniejszą pogodą niż w dniu jej ślubu z księciem Szlezwika-Holsztynu Ernestem Güntherem. Już w sobotę, 30-go ubiegłego miesiąca, o godzinie jedenastej rano, w Pałacu Koburg w Wiedniu, w obecności jedynie członków rodziny panny młodej oraz księżniczki Szlezwika-Holsztynu Amalii (ciotki pana młodego), księżniczka i książę zostali połączeni, zgodnie z przepisami Kościoła katolickiego, przez prałata Hoefera, jednego z księży katedry św. Szczepana. Świadkami tej uroczystości byli książę August z Koburga i hrabia Hugo Wurmbrand. Ponieważ było to małżeństwo mieszane, ceremonia była najprostsza z możliwych.
W niedzielę mieszkańcy Koburga byli od wczesnych godzin na nogach, a o dziesiątej rano ulice w pobliżu stacji były wypełnione ludźmi pragnącymi być świadkami przybycia matki pana młodego, księżnej Szlezwika-Holsztynu Adelajdy, oraz jej najmłodszej i jedynej niezamężnej córki, księżniczki Teodory. Na stacji powitali ich Ich Królewskie Wysokości książę i księżna Koburga, następczyni tronu Rumunii, następca tronu i księżna Hohenlohe-Langenburg oraz księżniczka Beatrycze z Koburga. O trzeciej po południu Ich Królewskie Wysokości wielkoksiążęca rodzina udała się ponownie na stację, tym razem, by powitać pannę młodą i pana młodego, ojca panny młodej księcia Filipa z Koburga, wielkiego księcia i wielką księżną Hesji, księcia Alfreda z Koburga oraz księcia Leopolda i księżniczkę Szlezwika-Holsztynu Amalię. Panna młoda, której pełna wdzięku postać i słodki, sympatyczny wyraz twarzy wywarły głębokie wrażenie na wszystkich obecnych, została bardzo serdecznie i czule powitana przez księcia i księżną Koburga oraz księżniczki, z których te ostatnie wręczyły jej dwa śliczne bukiety. Po dokonaniu zwyczajowych prezentacji, królewscy gospodarze wraz z rodziną i gośćmi oraz towarzyszącymi im damami i dżentelmenami przejechali przez barwnie udekorowane ulice do Pałacu, gdzie zostali przyjęci przez marszałka dworu, von Schoena, i komendanta zamku, Rotharta.
Poniedziałek, dzień przed ślubem, był dniem pracowitym dla wszystkich zainteresowanych, a przybycie księcia i księżnej Ferdynandów z Bułgarii, a później księcia Szlezwika-Holsztynu Krystiana, księcia Hermanna z Hohenlohe-Langenburg oraz książąt Zygfryda i Krzysztofa w Bawarii, utrzymało mieszkańców Koburga w wystarczającym napięciu. Pogoda we wtorek, w pomyślnym dniu, była, jak już wspomniałem, wspaniała i już o godzinie 8 rano królewska panna młoda, w towarzystwie pana młodego, pojawiła się na balkonie zamku Am Bürglaß, gdzie ona i jej najbliżsi krewni mieli swoje apartamenty, aby wysłuchać serenady odegranej na ich cześć przez połączone orkiestry wojskowe. Na długo przed godziną 12, wyznaczoną na ślub cywilny, ulice były zatłoczone przez gapiów pragnących choćby rzucić okiem na pannę młodą i pana młodego, gdy przejeżdżali obok. Po zakończeniu ceremonii cywilnej, która odbyła się w gobelinowym salonie Pałacu, księżniczka Teodora i książę Ernst, w towarzystwie księcia i księżnej Koburga, królewskich gości i ich świty, udali się do bogato udekorowanej kaplicy, która była już wypełniona po brzegi. Jego Królewska Wysokość książę Koburga, w mundurze huzarów trewirskich, którego wygląd zadawał kłam nieprzychylnym plotkom o jego zdrowiu, pojawił się pierwszy z matką pana młodego, która miała na sobie suknię w kolorze lawendy przybraną kremową koronką i bardzo piękne diamenty osadzone w stylu antycznym. Następnie przyszedł pan młody, w szkarłatnym mundurze pruskich huzarów gwardii, prowadzący Jej Królewską Wysokość księżną Koburga, wyglądającą jak zawsze majestatycznie i wspaniale, ubraną w najbardziej wyrafinowany sposób w suknię w kolorze morskiej zieleni (eau de nil) i srebrnego brokatu. Jej Wysokość miała na sobie wspaniały diadem z diamentów i pereł oraz swoje słynne perłowe kolie. Tuż za nimi szła panna młoda, wyglądająca uroczo, choć nieco blado, wspierana przez ojca, księcia Filipa. Suknia ślubna księżniczki była niezwykle piękna. Użyty materiał to najbogatszy jedwabny moiré antyczny, misternie haftowany w srebrze. Długi tren był obszyty tym samym haftem, na którym w odstępach umieszczono bardzo drobne diamenty oprawione w srebro. Wycięty gorset był wykończony wyśmienitą starą koronką wenecką, niemal pokrytą diamentami pierwszej wody. Z przodu spódnicy i gorsetu umieszczono dużą girlandę kwiatów mirtu. Na głowie miała koronę z diamentów i mały wianek z mirtu, z którego opadał długi welon z bezcennej starej koronki brukselskiej, a jej smukłą szyję okalała diamentowa kolia. Za panną młodą szła księżna Leopoldowa z Prus, siostra niemieckiej cesarzowej i pana młodego, z księciem Szlezwika-Holsztynu Krystianem. Księżna miała na sobie jasną zieleń brokatu, haftowaną perłami i lekko wykończoną tu i ówdzie czerwonym jedwabiem. Książę Leopold z Prus prowadził księżnę Szlezwika-Holsztynu Karolinę Matyldę, której jasna, fiołkowa kreacja pasowała do niej idealnie. Za Ich Królewskimi Wysokościami podążali w ścisłym porządku pierwszeństwa książę Hermann z Hohenlohe-Langenburg z księżniczką Szlezwika-Holsztynu Amalią (która była w zielonym brokacie haftowanym w czerwone kwiaty), książę Ferdynand z Bułgarii i wielka księżna Hesji, wykwintnie ubrana w bardzo szykowną białą suknię i mająca na sobie urocze klejnoty, książę Leopold z Koburga z księżniczką Bułgarii, której biało-niebieski strój podkreślał jej wspaniałe diamenty i szafiry. Pięknej następczyni tronu Rumunii, Marii, towarzyszył jej szwagier, wielki książę Hesji, i wyglądała cudownie w kremowej sukni wykończonej kosztowną starą koronką; jej najmłodsza zamężna siostra, następczyni tronu Hohenlohe-Langenburg, która podążała za księciem Zygfrydem z Bawarii i jej bratem księciem Alfredem z Koburga, miała na sobie gustowną suknię w niezwykłym odcieniu różu i piękne diamentowe ozdoby, a pełna wdzięku mała księżniczka Beatrycze z Koburga wyglądała bardzo słodko i świeżo w dziewczęcym stroju w delikatnym, jasnym kolorze zielonym.
Ceremonię ślubną przeprowadził były nauczyciel księcia Ernesta Günthera, pastor Mühlenhardt z Schönhausen, wspomagany przez kaznodzieję dworskiego Hansena i wielu lokalnych duchownych. Po wymianie obrączek, udzieleniu błogosławieństwa i odebraniu przez nowożeńców gratulacji od krewnych, procesja została ponownie uformowana i powróciła do gobelinowego salonu, gdzie odbyło się „Gratulacyjne przyjęcie”. Wieczorem w Pałacu odbyło się spotkanie rodzinne, które zakończyło uroczystości weselne.
BLÜMLEIN.
Źródło historyczne
Magazyn "Lady's Pictorial" z dnia 13 sierpnia 1898 roku.