Zmarła eks-cesarzowa Augusta Wiktoria.
Jej zgon nie był nieoczekiwany. — Rodzina była w ostatnich miesiącach wielokrotnie wzywana do łóżka chorej, ponieważ spodziewano się bliskiego końca. — Droga życiowa uwiecznionej...
Była cesarzowa zmarła
Dawna niemiecka cesarzowa Augusta Wiktoria odeszła z życia w Doorn.
Uległa chorobie serca.
Jej zgon nie był nieoczekiwany. — Rodzina była w ostatnich miesiącach wielokrotnie wzywana do łóżka chorej, ponieważ spodziewano się bliskiego końca. — Droga życiowa uwiecznionej.
Doorn, Holandia, 11 kwietnia. Dawna niemiecka cesarzowa Augusta Wiktoria zmarła tutaj dzisiaj rano o godzinie szóstej. Cierpiała ona ciężko od ponad roku na przewlekłą dolegliwość serca i jej zgon nie był nieoczekiwany, gdyż w ostatnich miesiącach członkowie rodziny byli wielokrotnie wzywani do łóżka chorej, ponieważ spodziewano się bliskiego końca.
Zgon dawnej cesarzowej nastąpił prawie dokładnie rok po tym, jak miała pierwszy ciężki atak choroby serca, który doprowadził do jej śmierci. 11 kwietnia 1920 roku dawna cesarzowa doznała, właśnie gdy miało nastąpić przeniesienie dawnej rodziny cesarskiej z Amerongen do Doorn, tak poważnego ataku choroby serca, na którą cierpiała już od lat, że spodziewano się bliskiego końca. Wyzdrowiała ona jednak po kilku dniach i 15 maja była w stanie przeprowadzić się wraz z małżonkiem do Doorn.
Od tego czasu przeszła szereg kolejnych podobnych ataków i prawie za każdym razem wszystkie jej dzieci były wzywane do łóżka chorej, ponieważ obawiano się końca.
Przy łóżku śmierci, gdy dawna cesarzowa zasnęła na wieczność, czuwali dawny cesarz Wilhelm i książę Adalbert. Zostali oni wezwani przez lekarza dr. Haesnera.
Ponieważ w minionym tygodniu stan chorej nieco się poprawił, dla rodziny zgon był nieoczekiwany. Dr. Haesner uznał jednak w sobotę, po tym jak poprosił o konsultację holenderskiego lekarza specjalistę od chorób serca, profesora Hymansa, że wskazane jest wezwać telegraficznie do Doorn księżną Brunszwiku, jedyną córkę dawnej cesarzowej. Księżna, która znajdowała się w Wiedniu, gdy wysłano depeszę, w momencie zgonu nie dotarła jeszcze do Doorn.
Ostatnie godziny.
Podczas minionej nocy umierająca była tylko częściowo przytomna. Lekarz łagodził jej bóle poprzez zastrzyki, na ile leżało to w jego mocy. Trudności z oddychaniem zwiększały się jednak z godziny na godzinę. O godzinie piątej dzisiaj rano lekarz modlił się wraz z pielęgniarką i hrabiną von Keller, intymną przyjaciółką dawnej cesarzowej, przy umierającej tak wygodnie, jak to możliwe. O świcie trudności z oddychaniem narastały coraz bardziej, a puls stawał się coraz słabszy, aż w końcu o szóstej rano nastąpiła śmierć.
Gdy stało się jasne, że koniec jest bliski, dr. Haesner wezwał dawnego cesarza i księcia Adalberta. Cesarzowa straciła wtedy całkowicie przytomność, a oddech stawał się coraz słabszy, aż w końcu nastąpił zgon.
Dawny cesarz stał z pochyloną głową przy łóżku śmierci swojej towarzyszki życia i trwał w tej pozycji jeszcze przez dłuższy czas po tym, jak nastąpiła śmierć.
Były następca tronu podróżuje do Doorn.
Wieringen, 11 kwietnia. Dawny następca tronu Fryderyk Wilhelm został dzisiaj we wczesnych godzinach powiadomiony o zgonie swojej matki. Przygotował się on niezwłocznie do podróży do Doorn i czeka na przybycie holenderskiego urzędnika, który ma mu towarzyszyć w tej podróży.
Doorn w żałobie.
Doorn, 11 kwietnia. Wieść o zgonie dawnej niemieckiej cesarzowej wywołała w tej małej, spokojnej miejscowości szczerą żałobę. Wiadomość o jej śmierci stała się znana właśnie wtedy, gdy ludzie szykowali się do rozpoczęcia swego dnia pracy. Przy żałobnym biciu dzwonów kościelnych mieszkańcy wioski gromadzili się na ulicach i omawiali przypadek żałobny. Dawna cesarzowa, gdy przed około rokiem się tutaj przeprowadziła, początkowo kilkakrotnie bywała w wiosce, ale później jej stan zdrowia pogorszył się do tego stopnia, że nie mogła powtórzyć tych wizyt.
Pochówek w Poczdamie.
Londyn, 11 kwietnia. Uroczystość żałobna za zmarłą dawną niemiecką cesarzową Augustę Wiktorię odbędzie się, jak doniosło Central News z Amsterdamu, jutro w domu żałoby w Doorn i obecni będą tylko krewni. Ciało zostanie w środę przewiezione do Poczdamu, gdzie odbędzie się dalsze nabożeństwo żałobne.
Życiorys dawnej cesarzowej.
Pochodząc z prastarego niemieckiego rodu władców, cesarzowa Augusta Wiktoria nie dorastała jednak w blasku dworu książęcego, lecz została wychowana w skromnym, pełnym troski domu rodzinnym, w cichym, prostym otoczeniu. 22 października 1858 roku ujrzała światło świata w dworze w Dłużku jako córka następcy tronu Fryderyka ze Szlezwika-Holsztynu-Sonderburga-Augustenburga i jego małżonki Adelajdy, księżniczki von Hohenlohe-Langenburg. Gdy cesarzowa się urodziła, jej ojciec wycofał się i czekał na moment, w którym mógłby dochodzić swych praw do Szlezwika-Holsztynu. Tak się złożyło, że kołyska księżniczki nie stała w Szlezwiku-Holsztynie, lecz w Marchii Brandenburskiej, gdzie spędzono także pierwsze lata życia. W Dłużku i w Przemkowie książę Fryderyk prowadził swój surowy, kościelno-protestancki dwór. W tym religijnie nastawionym otoczeniu położono fundament pod charakter, którym cesarzowa wyróżniała się przez wszystkie lata panowania swojego małżonka. Była stałą orędowniczką Kościoła i wszelkich dzieł miłosierdzia, które z głębokiego źródła jej ludzkiego uczucia stawały się udziałem wszystkich tych, którzy potrzebowali pomocy bliźniego.
W roku 1879 ówczesny książę Wilhelm Pruski przybył jako gość księcia Fryderyka do Przemkowa na toki głuszców. Tam poznał bliżej znaną mu już księżniczkę Augustę Wiktorię i poczuł się tak do niej przyciągnięty, że wkrótce wieść o zawartym związku serc mogła zaskoczyć świat współczesny. Tak całkiem bez przygotowania i bez zamiaru zapewne nie wysłano młodego księcia z Berlina do Przemkowa. Bismarck, który później nazwał to małżeństwo „radosnym aktem końcowym pełnego konfliktów dramatu”, interesował się tym związkiem. Walczono ze Szlezwik-Holsztyńczykami w latach sześćdziesiątych, potem wprawdzie walczono wspólnie w 1870 przeciwko Francji, ale mimo że Holsztyńczycy i Prusacy znów się do siebie zbliżyli, wciąż pozostawało napięcie między dworami. I tak ten związek serc połączył dwa stare niemieckie rody książęce, tak jak prawie czterdzieści lat później córka cesarzowej, księżniczka Wiktoria Luiza, poprzez swoje małżeństwo z księciem Ernestem Augustem z Brunszwiku i Lüneburga, usunęła ze świata stary spór między domem pruskim a Welfami.
27 lutego 1881 roku w Berlinie, w starej kaplicy zamkowej, której zielona patynowa kopuła wieńczy gigantyczną budowlę zamku, pobłogosławiono małżeństwo przyszłego spadkobiercy korony cesarskiej z księżniczką Augustą Wiktorią. Już w roku następnym, 6 maja, parze urodził się pierwszy syn, następca tronu Fryderyk Wilhelm, który dzisiaj, podobnie jak jego rodzice, wybrał Holandię jako nową ojczyznę. Sześciu synów z rzędu urodziło się parze cesarskiej w latach 1882–1890, a jako siódme dziecko przyszła na świat 13 września 1892 roku księżniczka Wiktoria Luiza. „Promykiem słońca naszego domu”, tak cesarz Wilhelm nazwał swoją córkę podczas ślubu księżniczki. Cesarzowa Augusta Wiktoria była wzorową matką. Mimo wszystkich ciężkich obowiązków reprezentacyjnych, poświęcała się swoim dzieciom w każdym czasie. Podróżowała w miesiącu kilkakrotnie do Plön, aby zobaczyć swoich chłopców, którzy tam uczęszczali do szkoły; z oddaniem pielęgnowała chorych i gdy w końcu własne dzieci dorosły i założyły własne rodziny, przeniosła swą miłość na licznych wnuków. Ta miłość macierzyńska i troska, którą cesarzowa jako kobieta i matka praktycznie realizowała we własnym domu, dała jej zrozumienie dla potrzeb jej poddanych, a zwłaszcza tych, którzy pod naciskiem złych warunków społecznych niewiele mogli troszczyć się o swoje potomstwo. Cesarzowa była protektorką i orędowniczką wszystkich wielkich stowarzyszeń, które za cel stawiały sobie dążenia dobroczynne. Pod jej protektoratem założono i prowadzono niezliczone szpitale, sanatoria, domy młodzieży i ochronki dla dzieci. Była niestrudzona w odwiedzaniu tych instytucji i tak dokładnie przyglądała się urządzeniom domów powierzonych jej opiece, że kierowniczki i służące czasami czuli lęk i strach.
Obok tej działalności opiekuńczej na rzecz fizycznego dobra młodych i najmłodszych Niemiec, zwróciła się ona całkowicie i z wielką gorliwością ku wspieraniu dążeń kościelnych. W tym względzie pod rządami cesarza Wilhelma uczyniono niekiedy nawet za dużo dobrego. Budowano kościoły, które stale były puste, ale zawsze miano nadzieję, że lud odnajdzie drogę powrotną do swego Boga, i jest rzeczą całkiem osobliwą, że w pierwszych miesiącach wielkiej wojny światowej kościoły te miały największą frekwencję i często, mimo swojej dużej pojemności, nie wystarczały dla ogromnej rzeszy wiernych, którzy do nich napływali. Pobożność cesarzowej przeniosła się na całą rodzinę, a także na cesarza. Wpływ, jaki wywierała tutaj żona na męża, stawał się z roku na rok większy. Opowiada się przesadne historie o nadmiernej pobożności cesarza, któremu w końcu chciano nawet przypisać pewną bigoterię. Ale rzeczą pewną jest, że dzień w rodzinie cesarskiej zaczynał się modlitwą i modlitwą kończył, i że przy wszystkich uroczystych okazjach duszpasterz i proboszcz zamkowy musiał błagać o błogosławieństwo Najwyższego. Nie bez winy w tych bajkach, które się tam wytworzyły, są liczne osobistości obracające się w towarzystwie dworskim i do niego należące, które zwłaszcza w Poczdamie łączyły się w specjalne kółka modlitewne. Tutaj ostatecznie do głosu doszła nadgorliwość i przesada. Zdrowy duch religijny wyrodził się; wykształciła się chorobliwa mania modlitewna, która ostatecznie doszła aż do okultyzmu i uzdrawiania wiarą [modlitwą]. Ale dom cesarski zawsze zachowywał dystans wobec tych wynaturzeń i jest zagwarantowane, że cesarzowa skutecznie oparła się wszelkim próbom wciągnięcia jej w te kręgi. Z kolei duchowieństwo miało w niej wielkie oparcie. To ono będzie w pierwszej linii tym, kto odczuje ciężar straty. Nie mniej niż 80 kościołów wybudowano w samym Berlinie podczas panowania cesarza Wilhelma. Liczba domów Bożych wybudowanych w Rzeszy idzie w setki.
Gdy w roku 1918 w Berlinie wybuchła rewolucja, cesarzowa znajdowała się sama w Poczdamie. Ze strony rewolucjonistów nie spadł jej ani jeden włos z głowy. Traktowano ją z największą uprzejmością, zapewniono jej każdą ochronę. Gdy wyraziła w pełni zrozumiałe życzenie, by udać się u bok swego małżonka do Holandii, została tam przewieziona pociągiem dworskim, tak jak w ciągu długich lat panowania cesarza. W ostatnich latach pojawiła się choroba serca, która ostatecznie doprowadziła do jej śmierci.
Odkąd żyła daleko od ojczyzny, dawna cesarzowa została po raz kolejny ciężko dotknięta przez los, mianowicie przez tragiczną śmierć swojego najmłodszego syna, księcia Joachima, który w ubiegłym roku w Poczdamie odebrał sobie życie. Dopiero po dłuższym czasie dawna cesarzowa została powiadomiona o zgonie swojego ulubieńca, bo tym był Joachim, i ciosu tego nie mogła przeboleć, choć zatajono przed nią fakt, że jej syn sam targnął się na swoje życie.
Źródło historyczne
Gazeta "Abendpost" Rocznik 33 Nr 85 z dnia 11 kwietnia 1921 roku.