Regulacja rzeki Szprotawy
Dana w poprzednim raporcie stąd, z datą 27 marca, obietnica bliższych informacji o regulacji rzeki Szproty (Sprotte) i uprawie Błot Szprotawskich kazała długo czekać na swoje spełnienie, ale kto wie...
Z Dolnego Śląska, 12 czerwca.
Co do Błot Szprotawskich, w których uczestniczy również wspomniany majątek Gaworzyc wraz z kilkoma innymi dobrami powiatu głogowskiego, ale głównie powiat szprotawski, a w obu szczególnie majątek ziemski Przemków, to nie tyle przez spółdzielnię, co raczej przez konkurencję przy wykorzystaniu ustawowych środków pomocniczych i zapewne dobrowolnego porozumienia dokonano dzieła kultury krajowej, które godnie mogłoby się przyłączyć do uprawy błot nad Wartą i Notecią, osuszenia jeziora Stirnitz w prowincji Brandenburgia i innych podobnych przedsięwzięć i może służyć za wzór niejednemu dorzeczu i błotom na Śląsku. W dawniejszych czasach całe dorzecze rzeki Szproty, która rozpada się na Dużą i Małą Szprotę, tworząc jednak całość o długości 2,5 mili i szerokości od 1/8 do 1/2 mili, stanowiąc także dział wodny Odry do Bobru we wspomnianych powiatach, było zalesionym błotem z rozległymi bocznymi odcinkami pastwisk, w których udział miały miejscowości lub dobra oddalone o mile, do roku 1840 mogło ono obejmować wraz z wyrębami, łąkami i pastwiskami, a także włączonymi polami, zapewne 25 000 morgów.
W zaroślach znajdował się obok silnego stanu saren również zwierzyna gruba, jeszcze w latach dwudziestych dość licznie dziki, a dzikie rybołówstwo było bardzo wydajne, przy okazji były też wydry, a wypas na dostępnych miejscach był wydzierżawiany mieszkańcom okolicznych miejscowości w ten sposób, że ci corocznie wykupywali kwity lub blaszane znaczki na wolny wypas. Na 100 morgów błot przypadało w ten sposób jeszcze w roku 1836 25 talarów dochodu z wypasu, w 1845 już ponad 100 talarów; dochód z drewna jednak, który mógł być eksploatowany tylko przy silnym mrozie, nie przekraczał średnio 15 srebrnych groszy (Sgr.) na mórg, podczas gdy łąki wprawdzie bywały niekiedy jednośkośne, ale dostarczały tylko skąpą trawę i siano. Torf był dostępny obficie, był jednak wydobywany w znacznej ilości tylko w niektórych przyległych obszarach.
Po tym, jak dobra Przemków przeszły w posiadanie rodu Augustenburg (rok 1853), dokupiono znaczne sąsiednie obszary, powiększono cały okręg majątku jako przynależności i prawie wszystkie wyręby zamieniono na łąki, częściowo również na pola; jednocześnie ze względu na tutejsze rewiry książęce, ze stanem zwierzyny, otoczono je płotem dla zwierzyny. Dla zagospodarowania odzyskanych powierzchni pól wybudowano folwarki. Cały wykarczowany obszar posiadłości augustenburskiej został wypalony według metody holsztyńskiej, względnie westfalskiej, — procedura, która jednak znalazła mało poklasku, gdyż wiatr często porywał wyborny popiół we wszystkie strony; oto komentarz do dymu torfowego.
Żyto ozime na nowo pozyskanych polach nie może być uprawiane, gdyż zimą gleba jest zbyt mocno wysadzana przez mróz; rzepak ozimy zjadają sarny, które często wpadają w stadach po 60 sztuk, natomiast owies i żyto letnie udają się bardzo dobrze, o ile nie wystąpią zbyt wielkie upały, w którym to przypadku źdźbła się pokładają i przynoszą tylko bardzo nędzne ziarna. Tam gdzie rzepak, względnie rzepak letni, w podany sposób zostanie uszkodzony, daje on bardzo dobry plon, wyborny jest jednak plon kapusty i buraków pastewnych. Podłoże stanowią przeważnie pokłady torfu o grubości 5–6 cegieł. Dominium Gaworzyc posiada znaczące wydobycie torfu, które rocznie dostarcza milion kop; poza tym teren ten jest pusty i na powierzchni tej gmina z pewnego oddalonego dominium od wielu lat kupowała wszystko jako łąki, z jedynie nielicznym stanem olch i brzóz. Nieco dalej w dół, na 4–5 okręgach majątkowych, mianowicie w majątku Przecław, należącym do księżnej v. Dynow, istnieją próby z uprawą roli, które nie wypadły bezowocnie. Przez dobra Przemków przeciągnięto w miejsce starego rowu Szproty kanał o szerokości 16 stóp, który przyjmuje odpływy wody z dorzecza po obu stronach, aż zostanie przyjęty przez Małą Szprotę. Ten nie jest jeszcze całkiem lub jednak nie ogólnie uregulowany i jest oczyszczany i pogłębiany w starodawny sposób.
Przez dawniej całkiem nieprzebyty obszar prowadzi teraz dobra pocztowa szosa, osuszone dawne łąki oferują jednak smutny widok, gdyż porost trawy prawie zupełnie zanikł i w jego miejsce rosną mchy i wełnianki.
Rozliczenie i wykup bardzo rozgałęzionych i skomplikowanych uprawnień [służebności] często całkiem oddalonych miejscowości spowodowało w swoim czasie rozległe trudności i choć, jak wynika z powyższego, postęp jest widoczny, sukcesy wszystkich oczekiwań pozostają do sprawdzenia, choć już teraz dochód z mili kwadratowej zwiększył się trzykrotnie.
Źródło historyczne
Gazeta "Schlesische Landwirthschaftliche Zeitung" Rocznik 11 Nr 24 z dnia 16 czerwca 1870 roku.