Książę Krystian August w Przemkowie
Dziś, 23 października bieżącego roku, nasze miasteczko świętowało niedzielę, jakiej nigdy wcześniej nie było. Przy najwspanialszej pogodzie, wypełnieni najgłębszą radością, w otoczeniu...
Przemków.
Dziś, 23 października bieżącego roku, nasze miasteczko świętowało niedzielę, jakiej nigdy wcześniej nie było. Przy najwspanialszej pogodzie, wypełnieni najgłębszą radością, w otoczeniu wielu ludzi z bliska i daleka, powitaliśmy dziś naszego wysokiego Pana, Jego Prześwietność księcia Szlezwika-Holsztynu-Sonderburga-Augustenburga, obecnego właściciela majątku ziemskiego Przemków. Każdy odczuwał wysoką wagę dzisiejszego dnia, każdemu leżało na sercu, aby dać wyraz swej wysokiej radości nawet poprzez ofiarność i wnieść swój wkład w uświetnienie dzisiejszej uroczystości. Ponieważ każdy był świadomy, że dostojny Pan wprowadza się do naszego miasteczka i dostrzegał, jak niezmiernie uprzejmy i łaskawy był Jego Prześwietność, święto przybrało upragniony przebieg. — Jego Prześwietność przybył po południu koleją do Szprotawy i udał się wraz z dwoma książętami do swej posiadłości Przemków, naprzeciw wielu tysiącom radośnie oczekujących. Na granicy przed Piotrowicami, pierwszą wsią przemkowskiego majątku ziemskiego, Jego Prześwietność został powitany przez specjalnie na tę uroczystość zorganizowaną konnicę, przyjęty przyjaźnie przy bardzo pięknej bramie triumfalnej, przy której ustawili się konni urzędnicy leśni, gdzie najstarsza córka nadleśniczego Hopfa, w imieniu córek urzędników, na białej atłasowej poduszce wręczyła Jego Prześwietności wiersz, który zaczynał się słowami: „Wstąp, ojcze, do swoich, godzi się, by radośnie go witali”. Jego Prześwietność podziękował za to w najłaskawszy sposób. Ostrym kłusem orszak poruszał się teraz przez wieś, na przedzie 4 żandarmów (2 ze Szprotawy, jeden z Chocianowa i jeden z Przemkowa); za nimi konni mieszkańcy wsi, około 50 mężczyzn, uroczyście oznaczeni żółto-czerwonymi szarfami, wyposażeni w dwa sztandary, następnie konni urzędnicy. Na końcu wsi, przy bramie triumfalnej obok przyjaznego ewangelickiego budynku szkoły, zgromadziły się gminy wiejskie, których 8 szkół — z których każda wyróżniała się piękną czarno-białą flagą — utworzyło chór muzyczny, panny, młodzieńcy i gospodarze, uformowani w uporządkowany orszak. Radosne, potężne „Hoch!” rozbrzmiało w stronę Jego Prześwietności, sołtys sądowy powitał dostojnego Pana w imieniu gmin, konni wycofali się za powóz i orszak ruszył ponownie. Władze miejskie, tutejsze bractwo strzeleckie i całe mieszczaństwo, wraz z tutejszymi szkołami, chłopcy zaopatrzeni w chorągiewki, dziewczęta ubrane na biało, zgromadzili się pół godziny przed miastem, przy również bardzo pięknej, pomysłowo zbudowanej bramie triumfalnej. Niedługo czekali oni, gdy jeźdźcy i powożący oznajmili, że Jego Prześwietność przybył do Piotrowic! Cóż za wspaniały widok stał się udziałem zgromadzonej społeczności miejskiej, gdy nadjechał uporządkowany orszak! Gdy ten się zbliżył, Jego Prześwietność został powitany przez deputacje miejskie. — W najsurowszym porządku orszak ruszył następnie znów do przodu, podążając za głosem dzwonów brzmiących tym razem ku największej radości. Niezapomniany pozostanie dla nas widok tego orszaku! Krótko przed miastem, przy wielkiej bramie triumfalnej, na której umieszczono herb Jego Prześwietności i nad którą pruski orzeł rozpościerał ochronnie swe skrzydła, Jego Prześwietność został powitany przez duchowieństwo. Pan pastor Meißner i pan proboszcz Graf wygłosili krótkie przemówienia; — orszak wjechał do miasta i tam przez długi szpaler utworzony przez ubrane na biało panny, które były ze sobą połączone girlandami. Po przybyciu tamże, Jego Prześwietności został wręczony wiersz przez córkę pana aptekarza Stephana w imieniu panien miejskich. Major strzelecki, pan skarbnik Stein, wygłosił potężne przemówienie, a wielka radość każdej pojedynczej piersi wyraziła się poprzez trzykrotne, grzmiące „Hoch”. Już zbudowana przy ratuszu, pomysłowo i bogato ozdobiona świątynia honorowa, jak i cały ratusz, były olśniewająco oświetlone, pojawiało się coraz więcej świateł, coraz więcej transparentów stawało się widocznych i przemawiało do tłumu, aż w końcu ogólna iluminacja słonecznie rozświetliła noc i rozgrzała serce. Przed zamkiem męskie towarzystwa śpiewacze ze Szprotawy i Przemkowa, połączone ze sobą od wielu lat wierną przyjaźnią, wykonały kilka pieśni z akompaniamentem instrumentów i bez niego, a muzyka kapeli Królewskiego 7. Pułku Piechoty z Głogowa, która wykonała także „Schleswig-Holstein, meerumschlungen”, znacząco podniosła rangę święta. — Jego Prześwietność przejechał następnie powoli przez miasto, aby zapoznać się z iluminacją; na łące w pobliskim lesie odpalono olśniewające fajerwerki; taniec i śpiew zakończyły dostojną uroczystość radosnego dnia. — W poniedziałek 24 b.m., o godzinie 12 w południe, Jego Prześwietność pojechał do pobliskiej huty należącej do tutejszego majątku ziemskiego; konni mieszkańcy wsi mieli zaszczyt móc towarzyszyć Jego Prześwietności. Wieczorem o godzinie 7, rendant huty, pan Sattler, wraz z wieloma pracownikami huty ubranymi w stroje górnicze, zorganizował wspaniały pochód z pochodniami. Tutejsze towarzystwo śpiewacze wzięło w nim udział; wykonało ono kilka pieśni wewnątrz wielkiego półkola utworzonego przez niosących pochodnie. Jego Prześwietność przeszedł wzdłuż wielkiego półkola i podziękował panu rendantowi Sattlerowi, kierownikowi całości, jak również panu kantorowi Baumgarthowi, dyrygentowi tutejszego towarzystwa śpiewaczego, w najserdeczniejszy i najłaskawszy sposób. Po trzykrotnym, potężnie brzmiącym „Glück auf!” [Szczęść Boże], pochód z pochodniami ruszył z powrotem na rynek; utworzono wielki krąg, w którym wykonano jeszcze kilka pieśni. Chór muzyczny grał między innymi pruski hymn narodowy oraz „Ich bin ein Preuße” (Jestem Prusakiem). Pochodnie zostały w końcu rzucone razem na środek rynku, pracownicy huty zaśpiewali jeszcze pieśń górniczą i opuścili to miejsce radości, aby jeszcze pokrzepić się tańcem. Serce każdego wołało wraz z nimi: „Glück auf!” — W ubiegłym tygodniu mieliśmy zaszczyt móc powitać u nas pana nadprezydenta prowincji Śląsk, v. Schleiniza.
Th. N.
Źródło historyczne
Gazeta "Der Bote aus dem Riesen-Gebirge" Rocznik 41 Nr 87 z dnia 2 listopada 1853 roku.