Cesarzowa Augusta Wiktoria.
Córka księcia Fryderyka z Holstein-Sonderburg. Pretendenta do księstwa Szlezwika-Holsztynu, którego pragnienie panowania zostało zakłócone przez Prusy...
Władcy i Książęta.
Cesarzowa Augusta Wiktoria.
Córka księcia Holsztynu-Sonderburga Fryderyka. Pretendenta do księstwa Szlezwika-Holsztynu, którego pragnienie panowania zostało zakłócone przez Prusy, zmuszając go do opuszczenia rezydencji w Kilonii, co powiększyło poczet królów na wygnaniu, zaledwie sześć miesięcy po tym, jak uroczyście się tam zainstalował po śmierci Fryderyka VII Duńskiego. Książę schronił się najpierw w Gocie, w Saksonii. Następnie, po śmierci własnego ojca w 1869 roku, w Przemkowie na Śląsku. Przemków był pierwotnie jałową Tebaidą [pustynią], z której najpierw książę Krystian, a potem jego syn, uczynili północne Elizjum. Kiedy książę Fryderyk przeniósł się do Przemkowa, jego córka, obecna dostojna gościni Rzymu, miała zaledwie 11 lat – urodziła się 22 października 1858 roku. Matka cesarzowej, Augusta Wiktoria Adelajda, znana ze swej szczerej pobożności i spokojnych cnót domowych, starała się wychowywać córki tak, jakby były przeznaczone do życia kasztelanek. Wspierał ją w tym cudownie mąż, który wielokrotnie mawiał, że natura i życie na świeżym powietrzu rekompensowały mu z nawiązką liczne doznane rozczarowania. Mieszkańcy Przemkowa wspominają z coraz większym zadowoleniem, jak księżna Adelajda kazała zbudować dla wygody córek małą kuchnię, w której ucząc się przez zabawę, uczyły się prowadzić dom na poważnie. U stóp parku Przemkowa rozciąga się, niczym pokorny wasal, wioska Dłużek, stolica tej najmniejszej posiadłości feudalnej w pełni XIX wieku. Po właścicielach zamku, najbardziej znaczącą postacią był proboszcz, wielebny Evers. Zostawszy później najbardziej znanym biografem obecnej cesarzowej, opowiada on, że ojciec, pozbawiony wszelkiej urazy, chciał, aby dzieci utożsamiały historię z Opatrznością i studiowały ją szczegółowo, jak przystało na ich stan, bez uprzedzeń jakiegokolwiek rodzaju, ani do osób, ani do narodów. Evers opisuje nam radość przyszłej cesarzowej, gdy po wielu perypetiach jej rodzice podarowali dzwony wiejskiemu kościółkowi w Przemkowie. Relacje między rodzicami panny młodej a przyszłym cesarzem Wilhelmem II sięgały dawnych czasów, gdyż książę Fryderyk był kolegą uniwersyteckim pruskiego następcy tronu, przyszłego Fryderyka III. Aneksja księstw przez Prusy nie zdołała zakłócić przyjaźni między obiema rodzinami. Po wybuchu wojny 1870-71, książę Fryderyk uzyskał zgodę na przyjęcie do kwatery głównej ówczesnego następcy tronu, Fryderyka III, i był, pośród wielu książąt, którzy zostali do niej przydzieleni, na tych samych warunkach, jednym z najgorętszych zwolenników niemieckich zwycięstw przed proklamacją cesarstwa. Było zatem naturalne, że jesienią 1879 roku książę Fryderyk zaprosił obecnego cesarza, którego gościł już u własnej rodziny w Baden-Baden i Rheinhardsbrunnen, na polowania w Przemkowie. Przyszły cesarz przy tej okazji nie dbał o zwierzynę, by zakochać się romantycznie w przyszłej cesarzowej, którą zastał śpiącą w hamaku. Małżeństwo nigdy nie doszłoby do skutku bez Bismarcka, który dostrzegał w księżniczce Wiktorii podwójną gwarancję. Po pierwsze, poślubiając syna zwycięzcy, łagodziła wiele politycznych kontrastów, przyczyniała się potężniej niż kilka zwycięskich kampanii do zjednoczenia cesarstwa, zjednywała Niemcom dynastie Rosji, Danii, Anglii, Grecji, z którymi księżniczka, o starożytnej szlachcie, wychodząc za mąż, jedynie odświeżyła pokrewieństwo. Z drugiej strony, księżniczka wywodziła się z rodziny znanej ze swej niechęci do polityki militarnej, co było okolicznością nie do pogardzenia, oraz ze swej płodności. Matka cesarzowej, księżna Adelajda von Hohenlohe-Langenburg, miała pięć silnych córek i jednego syna. Cesarzowa w ciągu około 12 lat małżeństwa miała sześciu synów i jedną córeczkę: Fryderyka Wilhelma, Eitela Fritza, Adalberta, Augusta, Oscara, Joachima i Wiktorię. Pięciu urodziło się w Marmorpalais, gdzie w zeszłym roku gośćmi pary cesarskiej byli nasi władcy, jeden w Poczdamie, a tylko dziewczynka w Berlinie. Najstarszy ma obecnie 11 lat, a najmłodsza zaledwie tyle samo miesięcy. To stadko malców jest jedną z najpogodniejszych nut nie tylko dworu, ale i całego Berlina, oraz dumą rodziców. Cesarzowa jest matką par excellence w ścisłym kręgu rodziny, nie powierzając nikomu niczego, co dotyczy fizycznego i intelektualnego dobrostanu jej „elfów”. Jest potem matką w pełnym tego słowa znaczeniu na rozległych peryferiach cesarstwa, gdzie nikt nie przewyższa jej w aktywności i przezorności w kwestii dzieł filantropijnych. Wspinając się coraz wyżej, jedynie poszerza sferę swej dobroczynności, która pozwalała jej pocieszać w domach chorych w Dłużku, która kazała jej gromadzić na Boże Narodzenie przy sobie sieroty z Poczdamu, gdy była jeszcze cesarską księżną, a która czyni ją patronką zrodzoną ze wszystkich dzieł pobożnych teraz, gdy jest cesarzową. Pracuje teraz, i to całymi godzinami, by tworzyć ramki z kwiatów, w których oprawia następnie własną fotografię z autografem, by sprzedawać ją na rzecz najróżniejszych instytucji. Oficjalność najbardziej arystokratycznych pułków i najznakomitsze osobistości, włącznie z przewodniczącym Reichstagu i generałem Waldersee, przyczyniają się wraz z mężem i najszlachetniejszymi damami Berlina do organizowania spektakli i targów dobroczynnych. To, że jej troska i opieka zwracają się w pierwszej linii ku biednym, opuszczonym staruszkom, położnicom, a przede wszystkim sierotom i porzuconym noworodkom, jak to miało miejsce podczas epidemii cholery w Hamburgu w zeszłym roku, jest dowodem kobiecej łagodności. To, że dama na tak wysokiej pozycji i tak przepełniona pragnieniem czynienia dobra, znajduje w religii najskuteczniejszego sojusznika i każe budować tyle kościołów, ile tylko może, jest aż nadto naturalne. Z korzyścią dla wydziedziczonych i kościołów, gdzie tak wielu z nich znajduje pocieszenie, oszczędza ona opatrznościowo, nigdy nie uchybiając wielkim obowiązkom reprezentacyjnym wpisanym w jej wzniosłą pozycję. Te dwie cechy: współczucie i pobożność, zapewniają jej bardzo rozległą aktywność, która ma ponadto tę zaletę, że nigdy nie pokrywa się z aktywnością cesarza. Ona wyzwala go z zajęć rodzinnych, pozwalając mu tym bardziej poświęcać się sprawom publicznym. Każde z nich w swej własnej sferze uzupełnia się i dają razem przykład domowego szczęścia, którego może pozazdrościć każda najprostsza rodzina mieszczańska. Cesarzowa opowiadała, że po śmierci ojca, który nie mógł być świadkiem jej szczęścia, zmarłszy w ramionach zaufanego służącego w Wiesbaden, kiedy była zaręczona, zaznała jedynie szczęścia. Cesarz, tak często nieobecny, wynagradza to cesarzowej, wychodząc z nią codziennie, gdy jest w Berlinie, a w tym roku zabrałby ją ze sobą także do Norwegii. Sama kariera zewnętrzna obojga małżonków, jeśli mówiąc o nich można użyć słowa tak przyziemnego, oferuje silne punkty analogii. Ona, wychowana w warunkach stosunkowo bardzo skromnych, dzieli tron zwycięzcy i rusza wraz z nim na podbój dusz. On, wyniesiony na zawrotną wysokość przez splot wydarzeń smutnych i radosnych, których w historii nie sposób znaleźć łatwo intensywniejszych, wyraził także w wyborze towarzyszki swą miłość do sprawiedliwości i swe głębokie postrzeganie. Ich związek potwierdza każdego dnia coraz bardziej czynnik pojednania i pokoju. Niech kontynuacja ich panowania będzie zawsze jak najszczęśliwsza. Oto życzenie, które wybucha dziś z serca wszystkich Włochów, dla których szczęście tej dostojnej kobiety i jej wielkiej ojczyzny jest rękojmią pokoju i dobrobytu.
Źródło historyczne
Gazeta "Il Popolo Romano" Rocznik XXI Nr 111 z dnia 22 kwietnia 1893 roku.