Latyfundium Przemkowa.
Takim bogatym w lasy latyfundium są dobra Przemkowa, przez które teraz przejeżdżamy i niedługo potem widzimy, jak nad potężnym lasem liściastym wyłaniają się wieże i blanki małego miasteczka. Przemków ma dwa dworce kolejowe...
Takim bogatym w lasy latyfundium są dobra Przemkowa, przez które teraz przejeżdżamy i niedługo potem widzimy, jak nad potężnym lasem liściastym wyłaniają się wieże i blanki małego miasteczka. Przemków ma dwa dworce kolejowe. Jeden, południowy, przeznaczony jest dla potrzeb mieszkańców, leży blisko miasta i jest z nim połączony brukowaną drogą; drugi, przystosowany do licznych wizyt naszej rodziny panującej, położony jest kilka kilometrów na północ, przy hucie żelaza Henrietten Hütte. Stamtąd docieramy szosą przez parkowy krajobraz, nie dotykając miasta, do wspaniałego nowego zamku, który poznaliśmy już z reprodukcji Felnagela. Niestety jego bramy, a nawet bramy parku są dla nas dziś zamknięte, gdyż plakat przy bramie głosi, że ze względu na panującą w okolicy pryszczycę i pomór bydła wstęp dla obcych musi być do odwołania wzbroniony. Tak więc zadowalamy się rzuceniem przez kratę bramy spojrzenia na raj dzieciństwa naszej cesarzowej, a następnie spacerem na Schießberg (Góra Strzelecka – przyp. tłumacza), która wznosi się na południe od miasta. Przechodzimy przy tym przez trójkątny rynek, gdzie stoją skromny ratusz i kościół katolicki, mijamy kościół ewangelicki ozdobiony wysoką, nową gotycką wieżą, w którym nasza cesarzowa została w 1875 roku konfirmowana, i wkrótce docieramy między wiejskie zagrody i pola na wzgórze, które ozdobione jest zajazdem i grupą starych drzew. Stąd można zobaczyć małe miasteczko rolnicze, którego czerwone dachówki uroczo odcinają się od błękitnej, falistej dali; stąd ma się także wspaniały widok na zamek, który ze swoimi wysokimi renesansowymi szczytami i wieżami wznosi się wysoko ponad gąszczem domów mieszczańskich i z drugiej strony graniczy z olbrzymimi drzewami parku, który stopniowo przechodzi w rozległe lasy niziny rzeki Szprotawy. Mieszkaniec, który do nas dołączył, opowiada nam wiele dobrego o młodym księciu, który zbudował tu sobie swoje Tusculum (wiejska rezydencja, miejsce wypoczynku (od starożytnego miasta pod Rzymem) – przyp. tłumacza) z najsubtelniejszym zrozumieniem sztuki, wmontował w nie niejeden rzadki architektoniczny lub rzeźbiarski element ozdobny, który przywiózł z dalekich podróży, a następnie sprowadził tam jako najpiękniejszą ozdobę swoją młodą małżonkę, z którą teraz powozem, konno, na rowerze lub pieszo, bez dalszej eskorty, przemierza okolicę.
Źródło historyczne
Gazeta "Schlesische Zeitung", Rocznik 159, nr 327 z dnia 11 maja 1900 roku.