Uroczystość pogrzebowa w Przemkowie.
Wczoraj w dniu pochówku zmarłej księżnej Szlezwika-Holsztynu Fryderyki panowała prawdziwa żałobna pogoda. Niebo było zachmurzone, a krople deszczu spadały od czasu do czasu na zimowo jałową ziemię. Przemków przyoblekł się w...
Uroczystość pogrzebowa w Przemkowie.
Przemków, 28 stycznia.
Wczoraj w dniu pochówku zmarłej księżnej Szlezwika-Holsztynu Fryderyki panowała prawdziwa żałobna pogoda. Niebo było zachmurzone, a krople deszczu spadały od czasu do czasu na zimowo jałową ziemię. Przemków przyoblekł się w szaty żałobne, zwłaszcza książęcy zamek, który ozdobiły liczne czarne flagi oraz podniesiony do połowy masztu sztandar książęcy Szlezwika-Holsztynu. Niektórzy uczestnicy uroczystości pogrzebowej przybyli już w sobotę; większa część przyjechała wczoraj rano koleją, lecz bardzo wielu także, szczególnie z sąsiedztwa, powozami. Hebanowo - czarna trumna z doczesnymi szczątkami zmarłej księżnej została wkrótce po przybyciu z Drezna wystawiona w małej, ciasnej kaplicy starego zamku. Znikała coraz bardziej pod ogromną ilością cennych wiązanek kwiatowych, które napływały z całego świata, a szczególnie prawdopodobnie od wszystkich suwerenów europejskich, podobnie jak liczba kondolencji napływających do księcia Szlezwika-Holsztynu Ernesta Günthera, jedynego syna zmarłej, w tym od wszystkich europejskich dworów, była wprost ogromna. Punktualnie o godzinie dwunastej czterdzieści, jak zapowiadano, cesarski pociąg specjalny przybył na dworzec Przemków Miasto, gdzie książę i księżna Ernest Günther stawili się, aby powitać parę cesarską. W ciągu pięciu minut pokonano drogę przez park do cudownie pięknego nowego zamku, z napisem "nemo nisi amicus" (nikt prócz przyjaciela) nad portalem, podniesiono do połowy masztu sztandar cesarski, a wnętrza książęcego domu przyjęły najwyższych dostojników. Tymczasem tłum przepychał się i kłębił na ulicach i placach miasteczka. Od tzw. domu sądowego aż do cmentarza przy kościele ewangelickim szpaler tworzyły: przemkowska gildia strzelecka, stowarzyszenia weteranów wojskowych Przemków, Piotrowice, Wysoka i Huta Henryki, hutnicy książęcej Huty Henryki w swoich gustownych strojach, przemkowski chór śpiewaczy, przemkowskie stowarzyszenie gimnastyczne itp. Przy kościele, który w swojej wąskiej części od strony cmentarza mieści równie ciasną, co prostą książęcą kryptę, stały szkoły, stowarzyszenie młodych mężczyzn oraz hutnicy książęcej Huty Fryderyka Krystiana w galowych strojach. Urzędnicy książęcy, przedstawiciele miasta Przemków i sąsiednich gmin, a także ci członkowie książęcego personelu leśnego i myśliwskiego oraz służby książęcej, którzy nie zostali przydzieleni do innych obowiązków, ustawili się od portalu kaplicy starego zamku do portalu domu sądowego. W kaplicy oczekiwali już przy trumnie duchowni diecezji szprotawskiej z superintendentem Jentschem (Przemków) na czele. Stawił się również miejscowy proboszcz katolicki. Przy portalu kaplicy nadradca konsystorski i superintendent dr Dibelius z Drezna oczekiwał najwyższych dostojników, podczas gdy dzwony rozbrzmiały swoim spiżowym głosem. Jednak dostojnicy nie mogli pojawić się o wyznaczonej godzinie 13.30. Pociąg z Niegosławic, który według rozkładu miał przyjechać o 13.00 i przywiózł jeszcze licznych żałobników z Berlina, spóźnił się o ponad kwadrans, o co również opóźnił się początek uroczystości żałobnej. Było blisko 14.00, gdy wyborowe zgromadzenie żałobników zajęło miejsca w kaplicy: po prawej stronie trumny, bezpośrednio pod trzema prostymi kolorowymi oknami, cesarzowa z trzema swoimi siostrami i księżną Ernest Günther, po lewej stronie cesarz, książę Ernest Günther, książę Fryderyk Leopold, książę Glücksburga i namiestnik książę zu Hohenlohe - Langenburg. Cesarz miał na sobie mundur swojego Pułku Huzarów Gwardii Przybocznej. W głębi pod chórem bocznym siedzieli dalej: książę Holsztyna Albert, książę Saksonii Hans, książę Saksonii – Koburga Philipp, dziedziczny wielki książę Oldenburga, książę Glücksburga Albert, hrabia Lippe-Biesterfeld Rudolph, książę Raciborza, książę Meiningen Ernest i książę Fritz, dziedziczny książę Reußów linii młodszej, książę Raciborza Max, nadstajenny von Appell, marszałek dworu von Schweder jako przedstawiciel księcia Saksonii-Meiningen, nadmarszałek dworu hrabia von der Schulenburg jako przedstawiciel księcia Altenburga, marszałek dworu baron von Reischach jako przedstawiciel cesarzowej Fryderyki, dr Syrmedjiew jako przedstawiciel księcia Bułgarii, główny zarządca zamku hrabia Bülow (Kühren), nadleśniczy von Estorff jako przedstawiciel księcia Waldeck-Pyrmont, generał adiutant i generał piechoty von Plessen, nadkamerling hrabia zu Solms-Baruth (Klitschdorf), nadprezes książę zu Trachenberg, książę von Hatzfeldt, nadmistrz dworu Jej Cesarskiej Mości, baron von Mirbach oraz dowódca generalny V Korpusu Armijnego, generał von Stülpnagel. Z przodu przy trumnie, w stronę ołtarza, stały po lewej stronie dwórka baronowa von Röder, po prawej dwórka panna von Cerrini, podczas gdy po drugiej stronie trumny po lewej stronie ustawił się książęcy marszałek dworu baron von Buddenbrock, po prawej szef dworu von Wolzendorff. Po prawej stronie wejścia siedzieli m.in. nadmistrzyni dworu hrabina Brockdorff, dama pałacowa cesarzowej hrabina Keller, po lewej damy i panowie holsztyńskiego rycerstwa i śląskiej szlachty. Na chórze bocznym znaleźli miejsce przedstawiciele korpusów oficerskich, deputacje miast itp., podczas gdy na małym chórze nad wejściem zgromadził się głównie głogowski chór męski pod dyrekcją dyrygenta głogowskiej akademii śpiewu, dr. Nießena, któremu wraz z przemkowskim okręgowym chórem nauczycielskim pod kierownictwem kantora Karscha przypadła śpiewna część uroczystości. Gdy później kondukt pogrzebowy ruszył w drogę, zauważono jeszcze: nadmistrza dworu hrabiego zu Eulenburg, pana von Esmarch, lekarza osobistego dr. von Leuthold, marszałka dworu barona von Lyncker, generalnego intendenta hrabiego Hochberg, wice-naczelnego mistrza ceremonii von dem Knesebeck, adiutanta skrzydłowego majora von Böhn, kapitana korwety adiutanta skrzydłowego Grumme, majora barona von Grote, adiutanta skrzydłowego i dowódcę pułku kirasjerów Wielkiego Elektora pułkownika hrabiego Moltke, pułkownika hrabiego Holtzendorff, głównego zarządcę zamku von Alvensleben (Neugattersleben), prezydenta rejencji dr. von Heyer, przewodniczącego śląskiego komitetu prowincjonalnego hrabiego Stosch, przedstawiciela regenta Meklemburgii-Schwerin, delegację pułku huzarów gwardii, generalicję z Głogowa, bardzo licznych przedstawicieli korpusów oficerskich garnizonów Szprotawy, Lubina i Głogowa itp. Gdy tylko cesarz zajął swoje miejsce przy trumnie, chór zaśpiewał pieśń: "Ich hab' von ferne, Herr, deinen Thron erblickt" (Z oddali, Panie, Twój tron ujrzałem). Po tym, jak ucichł ostatni dźwięk, nadradca konsystorski dr Dibelius wygłosił mowę żałobną, która najpierw nawiązując do słowa: "Jezus Chrystus wczoraj i dziś, i ten sam na wieki", przeszła do Mateusza 5, 8: "Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą", by zakończyć błogosławieństwem dla zmarłej. Następnie zabrzmiał śpiew chóralny "Błogosławieni są zmarli", superintendent Jentsch pobłogosławił zwłoki, a po pieśni końcowej "Powstaniecie, tak powstaniecie" trumnę podnieśli hutnicy i przenieśli do karawanu ciągniętego przez cztery konie pod dźwięki melodii żałobnych wykonywanych na przemian przez kapele pułku artylerii nr 5 (Szprotawa) i 58. pułku, które następnie towarzyszyły konduktowi. Damy ze zgromadzenia żałobnego powróciły do nowego zamku. Kondukt uformował się do marszu do krypty: na czele książęcy dyrektor generalny Suren i książęcy nadleśniczy Klopfer, następnie urzędnicy książęcy, książęcy personel leśny i myśliwski pod przewodnictwem łowczego, nadmarszałek dworu ze służbą książęcą i duchowieństwo. Po bokach karawanu, przed którym kroczył marszałek dworu baron von Buddenbrock, szli leśnicy i pracownicy hut oraz służba zmarłej Jej Wysokości księżnej Fryderyki. Jej szef dworu pan von Wolzendorff szedł po prawej stronie karawanu. Za trumną szli najwyżsi dostojnicy, przedstawiciele suwerenów, orszak, generalicja, oficerowie itp. Podczas pochówku superintendent Jentsch wypowiedział słowo końcowe, chór zaśpiewał: "Gdy kiedyś przyjdzie rozstać się" (Wenn ich einmal soll scheiden), a cicha modlitwa zamknęła uroczystą ceremonię. Wkrótce potem wszyscy się rozeszli. Tylko Ich Cesarskie Mości pozostały jeszcze z rodziną książęcą. Chcieli dopiero dziś rano rozpocząć podróż powrotną do Berlina. - Fotograf chwili Paul Fischer z Wrocławia wykonał na zlecenie księcia większą serię zdjęć podczas uroczystości żałobnej. Przemków, 29 stycznia. Wczoraj późnym wieczorem Jej Cesarska Mość cesarzowa, w towarzystwie swojej siostry, księżnej Glücksburga, odwiedziła jeszcze raz kryptę i trumnę swojej zmarłej matki.
Źródło historyczne
Gazeta „Schlesische Zeitung“, nr 70, z dnia 29 stycznia 1900 roku.