Śmierć Cesarzowej Augusty Wiktorii.
Ciężko chora, była niemiecka cesarzowa Augusta Wiktoria zmarła w poniedziałek rano o godzinie 6:15 w domu Doorn (Holandia), gdzie od miesięcy była przykuta do łóżka. Ciało zostanie przewiezione do Poczdamu...
Śmierć Cesarzowej Augusty Wiktorii.
Pochówek w Poczdamie.
Ciężko chora, była niemiecka cesarzowa Augusta Wiktoria zmarła w poniedziałek rano o godzinie 6:15 w domu Doorn (Holandia), gdzie od miesięcy była przykuta do łóżka. Ciało zostanie przewiezione do Poczdamu. Doczesne szczątki dotrą w czwartek wieczorem na stację Wildpark pod Poczdamem, gdzie do piątku będą wystawione w dawnej sali książęcej dworca. Wartę honorową pełnić będą oficerowie w galowych mundurach dawnych pułków przybocznych cesarzowej: pasewalkich kirasjerów i 86. pułku fizylierów. W piątek przed południem kondukt żałobny uda się ze stacji Wildpark do Antycznej Świątyni przy Nowym Pałacu. Cesarzowa zostanie pochowana zgodnie z ceremoniałem żałobnym królów pruskich pod przewodnictwem ostatniego mistrza ceremonii. Nadworny kaznodzieja dr Dryander, który towarzyszy ciału z Holandii do Poczdamu, wygłosi również mowę żałobną. W niedzielę, za zgodą rządu, we wszystkich kościołach Prus odbędą się nabożeństwa żałobne. Oczekuje się, że przy grobie obecne będą wszystkie dzieci i wnuki cesarzowej, a także liczne grono innych osobistości książęcych. Cesarz i następca tronu będą towarzyszyć ciału aż do granicy holenderskiej. Była cesarzowa Augusta Wiktoria urodziła się 22 października 1858 roku w majątku Dłużek (Dolzig, pow. żarski), jako córka księcia Szlezwika-Holsztynu-Sonderburga-Augustenburga Fryderyka i jego małżonki Adelajdy z domu księżniczki Hohenlohe-Langenburg. Była najstarszą z czworga rodzeństwa: księcia Ernesta Günthera (pana na Przemkowie), Karoliny Matyldy (żony księcia Szlezwika-Holsztynu-Sonderburga-Glücksburga) oraz Luizy Zofii (żony księcia Fryderyka Leopolda Pruskiego). Jej ślub z ówczesnym księciem Wilhelmem odbył się 27 lutego 1881 roku w Berlinie. Koronę nosiła od 15 czerwca 1888 do 9 listopada 1918 roku, a więc prawie dokładnie 30 lat. Z małżeństwa urodziło się siedmioro dzieci: książęta Wilhelm, Eitel Friedrich, Adalbert, August Wilhelm, Oskar, Joachim oraz księżniczka Wiktoria Luiza (żona byłego księcia Brunszwiku), a także 15 wnucząt. Najmłodszy syn, książę Joachim, zmarł kilka miesięcy temu. Daleko od swojej niemieckiej ojczyzny, na dobrowolnie wybranym holenderskim wygnaniu, odeszła z tego świata Augusta Wiktoria, niegdysiejsza niemiecka cesarzowa i królowa Prus. Wraz z jej śmiercią dopełnił się los kobiety i człowieka, który jest prawdziwie poruszający i tragiczny, i który każdemu, kto nosi w piersi współczujące serce – bez względu na to, czy zaliczał się do przyjaciół, czy do przeciwników zmarłej Pani – musi wycisnąć pełne szacunku współczucie. Słowa greckiego mędrca Solona: „Nikogo nie należy nazywać szczęśliwym przed jego śmiercią”, nigdy wcześniej nie wydawały się tak prawdziwe jak tutaj, gdzie wzorowa żona i matka, która niegdyś była pierwszą damą kwitnącego, wielkiego kraju, w nagłym upadku osunęła się z wyżyn ludzkości w głębokie poniżenie i w ciężkim cierpieniu oraz trosce musiała zakończyć swoje życie. Gdy najstarsza córka księcia Sonderburga-Augustenburga Fryderyka poślubiła 27 lutego 1881 roku w Berlinie księcia Wilhelma Pruskiego, najstarszego wnuka „zwycięzcy spod Sedanu”, wydawało się, że świat stoi przed nią w pełnym szczęściu i świetle. Po mało radosnej młodości, spędzonej w skromnym ognisku domowym przy surowym, niemal klasztornym wychowaniu, 23-letnia holsztyńska księżniczka wjechała do stolicy Rzeszy Niemieckiej jako małżonka syna książęcego, któremu kiedyś miały przypaść korona i berło władcy. Domowe szczęście młodej pary wydawało się bezgraniczne, a przesądne umysły mogły już wtedy z niepokojem myśleć o „zazdrości bogów”, która pewnego dnia mogłaby wstrząsnąć domem cesarskim w jego posadach. Siedmioro dzieci, sześciu synów i jedna córka, Augusta Wiktoria podarowała swemu małżonkowi, który przez przedwczesną śmierć swego ojca, cesarza Fryderyka III, został powołany na tron wcześniej, niż można było się spodziewać. Krytyce współczesnych nie może umknąć żaden śmiertelnik, choćby stał nie wiadomo jak wysoko, i tak nie mogło dziwić, że również publiczna działalność cesarzowej była tu i ówdzie krytykowana, a może nawet wyśmiewana. Jednak co do żony i matki panowała tylko jedna opinia: szanowano ją jako wzór wielu kobiecych cnót, wiedziano, że w najwierniejszym wypełnianiu obowiązków stoi u boku swego małżonka, doceniano fakt, że opiekę i ochronę instytucji dobroczynnych uczyniła swoim szczególnym zadaniem, oraz okazywano zrozumienie dla jej religijności, która skłaniała ją do szczególnego dbania o Kościół. Wielokrotnie przypisywano jej wielki wpływ na decyzje cesarza, ale nigdy nie przedstawiono wiarygodnego dowodu na to, że usiłowała ona zdobyć wpływ na sprawy państwowe lub mieszać się w politykę. To, jak Augusta Wiktoria zachowywała się podczas wojny światowej, która stała się katastrofą dla Niemiec, jest jeszcze zbyt świeże w pamięci wszystkich, byśmy musieli szczegółowo o tym przypominać. Wiadomo o jej licznych wizytach w lazaretach, kuchniach ludowych, domach kobiet, wiadomo o darowiznach płynących z jej szczodrej ręki, i wiadomo też, że z lękiem w sercu śledziła przebieg wojny, bo przewidywała jej nieszczęśliwy koniec. A potem przyszedł wielki przewrót, upadek cesarstwa, ucieczka na obcą ziemię, nagła śmierć szczególnie ukochanego syna. Na stan zdrowia kobiety od dawna ciężko chorej na serce wszystko to musiało wpłynąć niszcząco i wstrząsająco, i tak oto powoli odchodziła, w ciężkiej trosce o męża i dzieci, którzy wciąż wystawieni są na nowe, gwałtowne ataki – po cichej, pozbawionej radości młodości, cicha, smutna śmierć w prawdziwej trwodze serca!
Źródło historyczne
Gazeta "Hundsfelder Stadtblatt" Rocznik 17 nr 30 z dnia 13 kwietnia 1921 roku.