HOLSZTYNY
Żadna z ras koni typu wierzchowego, z tych które dostarczają wierzchowców do kawalerji, w którymkolwiek bądź z krajów kontynentu, nie powstała bez domieszki krwi orjentalnej...
HOLSZTYNY
Żadna z ras koni typu wierzchowego, z tych które dostarczają wierzchowców do kawalerji, w którymkolwiek bądź z krajów kontynentu, nie powstała bez domieszki krwi orjentalnej. Twierdzić nawet można, że im znaczniejszy był dopływ tej krwi szlachetnej, tem w większym stopniu konie danej rasy, wykazują znane swoiste cechy arabów i rodów im pokrewnych: suchość mięśni, lekkie ruchy, żywy temperament i wytrzymałość w pracy przy szybkiej jeździe.
Bez wątpienia rasa holsztyńska wiele tych zalet posiadała, od dawnych czasów, kiedy renoma jej rozpowszechniła się we wielu krajach Europy.
Historja potwierdza powyższe zdanie.
Nie sięgając do podań, wedle których, na terenie obecnej marchji Holsztyńskiej, hodowano dobre konie jeszcze przed erą chrześcijańską, przejdźmy do czasów, o których mamy dokładniejsze dane, mianowicie do wieków średnich, do epoki zakładania klasztorów.
„Hippolog niemiecki G. Ahsbahs, w przedmowie do stud-booku rasy holsztyńskiej, taki daje obraz ulepszonej hodowli w marchji: „Zakonnicy, mając ogromne majątki potrzebowali dla siebie i dla swej służby dobrych koni. Zakładali stada, a znajomość rozmaitych krajów wskazywała im na korzyści, jakie można osiągnąć w hodowli, importując ogiery szlachetnych ras”.
„W początku XIV stulecia powstało stado, należące do klasztoru w „Uetersen”, w którem klacze starego rodu holsztyńskiego krzyżowano z ogierami rasy hiszpańskiej. Otrzymano konie o suchych pięknych głowach, szyjach łabędzich, prostej linji grzbietu, szerokiej piersi, a dzięki takim produktom, z biegiem czasu rasa holsztyńska uzyskała renomę, i reproduktory z niej zaczęły być poszukiwane do innych stadnin”.
Ahsbahs nie daje żadnej wskazówki co do tego, jakiego pochodzenia był ten „stary ród holsztyński”, z którego klacze w połączeniu z ogierami hiszpańskiemi dały początek nowej poprawnej rasie. Wiadomo jednak, na zasadzie kronik wielu dawnych autorów, jaki typ koni dominował w owej epoce w północnych prowincjach Niemiec. Były to fryzy. Nie może być wątpliwości co do tego, że w stadninach najbardziej kulturalnych, jakie podówczas istniały, a za takie uważać należy stado w Uetersen i inne należące do klasztorów, podstawę hodowli stanowiły klacze fryzyjskie, lub od fryzyjskich ogierów pochodzące.
Gdy po reformacji klasztory zostały zamknięte, a dobra ich przeszły na własność korony, królowie duńscy pierwsi założyli wielkie stadniny. Za ich przykładem poszli książęta i rycerstwo w Danji i w Niemczech. Wkrótce po konie do Holsztyna zaczęli zjeżdżać kupcy z innych krajów.
W pismach pozostałych po W. Księciu Krystjanie-Auguście znajduje się wzmianka, że król hiszpański Filip II założył swą sławną stadninę w Kordowie, opierając się głównie na reproduktorach holsztyńskich i klaczach krajowych.
Stadnina Dillenburg, w księstwie Nassau, była oparta w XVI stuleciu, głównie na materjale pochodzącym z Holsztyna. W stadzie hanowerskiem w Celle reproduktory holsztyńskie odegrały też poważną rolę. Książę Fryderyk-August na Holstein-Gottorp, sprowadził do Oldenburga w 1780-ym roku szereg ogierów holsztyńskich.
Chwilowo hodowla upadła w całym kraju po zniesieniu pańszczyzny, i to zarówno pod względem ilościowym jak i jakościowym. W r. 1779, aby temu upadkowi przeciwdziałać, rząd wyznaczył szereg premji dla drobnych hodowców.
W „staatsbürgische Nachrichten” z 1822 r. wydrukowany był list profesora Niemana z Kielu, zawierający następne cytaty.
„Savari” w Handelslexikon wskazuje Holsztyn jako kraj, który dostarcza koni do Niemiec, do Francji i do Italji. Hrabia v. Veltheim stwierdza, że kawalerji francuskiej, szczególnie do ciężkiej, po wszystkie czasy poszukiwano koni z Holsztyna, i że w ciągu stuleci Francja wydała ogromne sumy także na zakup reproduktorów z tego kraju. Profesor Begetraf, pisząc o hodowli angielskiej informuje, że znakomity znawca i hodowca Beckewell sprowadzał reproduktory z Holsztyna, w celu podniesienia i uszlachetnienia rasy miejscowej, mając na względzie piękną budowę i wzrost tych koni”. Autor ten przypomina sobie wreszcie, że za swych młodych lat widział wielu kupców przyjeżdżających z Austrji w poszukiwaniu ogierów holsztyńskich.
O rozwoju tej hodowli przy końcu XVIII stulecia daje pojęcie fakt, że w jednym roku 1797 exportowano 10.000 koni z Holsztynu zagranicę.
W początku XIX stulecia zarysowuje się wybitny wpływ pełnej krwi i wysokiej półkrwi angielskiej na hodowlę wszystkich krajów kontynentu. Do Holsztyna importowano też znaczną ilość reproduktorów z Anglji, po których spodziewano się, że przeleją na potomstwo swoje zalety: długość linji, skośne łopatki, mocny krzyż i staw skokowy, głębokość w popręgu, suchość i żywy temperament.
Od 1815 r. po 1840 zostały sprowadzone z Anglji: Tramp gniady (ur. 1810 r.) po Dick Andrews od kl. Gehanna. Haphazard kary (ur. 1819 r.) po Haphazard od kl. Luiz. Antonius gniady (ur. 1819 r.) po Oktawian od kl. po Ewander. Schuffler gniady (ur. 1819 r.) po Walter od kl. Drom. Stratherne gniady (ur. 1820 r.), po Whisker od kl. Schüttle. Young Interpreter skaro gniady (ur. 1822 r.), po Soothsayer od kl. Blowing. Brother to Tarrare skaro gniady (ur. 1822 r.), po Catton od kl. Henrietta. Palemon gniady (ur. 1823 r.), po Vampire od kl. Lady Henry. Protocol siwy (ur. 1828 r.), po Partisan od kl. po Hambletonian. Egberth gniady (ur. 1828 r.), po Morisko od kl. Smoleńska. Blythe gniady (ur. 1829 r.), po Catton od kl. Raphael. The Grand Falconer gniady (ur. 1829 r.), po Merline od kl. Active. Nautillus gniady (ur. 1832 r.), po Skiff od kl. Icaria. Djelma siwy po Brother ta Alepo od kl. Cosa Rara.
Książę Szlezwika-Holsztynu Fryderyk August, więcej znany pod nazwą Księcia na Augustenburgu, jeden z najwybitniejszych niemieckich znawców koni, hodowców i sportsmenów, wróciwszy w 1821 r. z podróży po Anglji zakłada na wyspie Alsen stado Augustenburskie, które z biegiem czasu stało się sławnem. Hodowano tam pełną krew. W 30-ych latach ubiegłego stulecia znajdowało się tam 12 do 15 reproduktorów i ponad 30 matek stadnych. Ale obok pełnej krwi prowadził książę chów koni mocnych, chociaż mniej szlachetnych rasy krajowej, usiłując dawny typ udoskonalić. W tym celu zdecydował się użyczać swych ogierów bezpłatnie drobnym hodowcom, do ich klaczy, o ile je uznał za odpowiednie do krzyżowania. Rezerwował sobie jedynie prawo pierwokupu urodzonych z tej kopulacji źrebiąt, aby najlepsze z nich nabyć i włączyć do własnej stadniny.
Liczba cudzych klaczy, korzystających z usług ogierów książęcych, dochodziła co roku do cyfry od 200-u do 300-u.
W 1848 r. stado na wyspie Alsen zostało skasowane przez rząd duński, a konie częściowo przeprowadzone do Frideriksburga i innych stad królewskich, częściowo rozsprzedane z licytacji.
Po utracie wyspy Alsen książę osiadł w Przemkowie. Nie odnowił już stada wyścigowego ale ponownie rozpoczął pracę nad ulepszaniem hodowli krajowej i założył własną stadninę pół krwi. Sprowadził z Anglji, w tym okresie swej działalności nie tylko reproduktory pełnej krwi, ale także huntery i Clevelandy.
Dużą rolę w ustaleniu się rasy koni holsztyńskich, jaka do dziś istnieje, odegrały zakupione w tym czasie „Barlington-Turk”, „Young-Turk”, hunter „Hassan”, „Young Ruler”, „Fortunatus” i „Brillant”.
Burlington Turk był synem Harphan-Turka, który w linji męskiej pochodził od Eclipsa, a w linji żeńskiej miał także krew arabską, zaś jego matka pochodziła od Trotting-Jalap’a znakomitego Norfolkskiego kłusaka.
Burlington-Turk’a i wyżej wspomnianego siwego Protocol’a należy uważać za protoplastów wytworzonego w tym czasie odłamu rasy holsztyńskiej w marchji Krempe (Kremper Marschpferde), który wedle prof. Zürna i innych hippologów przedstawia typ tej rasy najbardziej poprawny.
Zatrzymujemy się nieco drobiazgowo na tych szczegółach pochodzenia importów, ponieważ wskazują one, jak znaczny przypływ krwi gorącej był czyniony do hodowli koni w Holsztynie, w rozmaitych epokach.
W drugiej połowie XIX stulecia sprowadzono jednak znowu szereg perszeronów, postiers i nawet jednego suffolka, jak również karego hanowera Harolda I i również karego trakena z rodziny zaprzęgowej, Hansa II-go.
Obecnie rasa holsztyńska hodowana jest w trzech okręgach: 1) dawnem W.-Księstwie Schleswig, 2) Marchje Holsztyńskie, 3) okręgi: Lauenburg, Flengoburg, Schleswig i Eckernförch. Dzisiaj koń holsztyński przedstawia typ konia półkrwi cięższego typu. Hodowcy zresztą świadomie idą w tym kierunku. Chcą mieć konie duże, prawidłowej budowy i mocnej kości.
W 1871 r. regjonalne stowarzyszenie hodowców (Zuchtvereine) zlały się w jeden związek pod nazwą „Verband der Pferdezuchtvereine der Holsteinischen Marschen”. Instytucja ta dzierży w ręku ster działalności na polu hodowli, a w jej statucie § 1 tak określa wspólny cel: „Dążyć będziemy do produkowania szlachetnego, mocnego konia powozowego, o mocnych kościach, o swobodnych ruchach, wysokich i wydłużnych (hohe und lange Gänge), który jednocześnie byłby mocnym koniem wierzchowym”.
Takie pojęcie zadania może odpowiada rynkowemu zapotrzebowaniu koni, i materjalnym interesom hodowców. Na to może wskazywać rozwój hodowli pod względem ilościowym. W ostatnim wydaniu Stud-book’u rasy holsztyńskiej było zapisanych 2100 ogierów i 5800 klaczy. Lecz jednocześnie wyłania się kwestja, czy cel zakreślony przez związek został osiągnięty pod względem uszlachetniania rasy?
Opierając się na wskazówkach, zaczerpniętych z hippicznych czasopism niemieckich, można dojść do wniosku, że hodowla koni w marchji holsztyńskiej przeszła w ciągu ostatnich 50-iu lat dwie odmienne fazy.
Aż do początku XX stulecia dbano przeważnie o zwiększenie masy, mniej o suchość. Dowodzą tego fakty, pierwszy, że pomimo tego, że w tej epoce ogromna większość reproduktorów w rządowem stadzie Trawenthal była urodzonych holsztynów, jednak, gdy w 1902 roku Komisja Kwalifikacyjna miała wydać licencje na stanowienie klaczy, dla 1000-a ogierów, w tej liczbie uznała za możliwe wydać tylko 96-u rasy holsztyńskiej. Drugi, że w roku 1906 na 1611 trzylatków przedstawionych do remontu, przyjętych zostało tylko 423, czyli 36%. Resztę odrzucono jako limfatyczne.
Rezultat ten musiał zwrócić uwagę zarządu Stadnin, i kierowników Związku Towarzystw Hodowlanych marchji. Na selekcję reproduktorów zaczęto zwracać baczniejszą uwagę. Z folblutów znajdowały się między innemi w Trawenthal kasztanowaty „Perdukos” po Chamant i Young-Ethelbert syn St. Tergansa. Oba te konie dawały dobre potomstwo, które w większości zatrzymano w stadzie. Oprócz tego, nadkoniuszy Reuber dokonał szeregu importów koni pełnej krwi, które dotąd są czynne.
W ciągu ostatniego ćwierćwiecza, Niemcy osiągnęli olbrzymi postęp we wszystkich dziedzinach życia gospodarczego. Co się tyczy hodowli, staranie o ulepszenie jej wyraziło się w urządzeniu dużej ilości torów dla wyścigów koni półkrwi, w organizowaniu coraz większej ilości konkursów hippicznych, wystaw koni, rajdów i biegów na przełaj (Geländeritte). Marchja holsztyńska posiada dwa hippodromy w Kielu i w Elmshorn. Kilka koni urodzonych w tej prowincji odznaczyło się na międzynarodowych konkursach, i dziś imiona ich są znane w całej Europie: Tora, Chinese, Fridericus, Baccarat, Hein. Holsztyński „Döllnitz” dwukrotnie był zwycięzcą w największym steeple-chase hamburskim, zwanym „Deutsches Springderby”.
To są wyjątkowe jednostki, i sądzimy że dobitniej świadczą o walorze holsztyńskich koni wierzchowych i myśliwskich pewne wystąpienia masowe.
Trzy lata temu obchodzono pięćdziesięciolecie istnienia Związku. Przy tej okazji urządzono wystawę koni i konkurs hippiczny poprzedzony paradą. Paruset jeźdźców, przeważnie hodowców defilowało przez miasto na wierzchowcach własnego chowu.
Ceremonia ta miała jednocześnie na celu wyrazić uznanie i wdzięczność długoletniemu prezesowi Związku Towarzystw Hodowlanych marchji, panu Marcinowi Thormahlen-Moorhusen, który na polu hodowli krajowej wybitne położył zasługi.
Na wystawie klaczy stadnych 1-ą nagrodę otrzymała 6-letnia „Wicke” po Mackenzen, ze stada w Marne. 1-ą nagrodę dla młodych klaczy „Edelwild” po Lorbeer ze stada p. Smidt w Alte. Za najlepsze ogiery uznano 5-letniego „Nurmi” po Nuntius, chowu p. Magens z Brunhold i „Norden”, po Elegant, ze stada Epenuntbrun p. Hergens.
Program konkursu charakteryzowała znaczna ilość biegów z przeszkodami dla par i dla grup. Przyczem jeźdźcy brali przeszkody jednocześnie zszeregowani.
Może jeszcze ciekawszym pod względem sportowym i hodowlanym był „Turnier” zorganizowany trochę później w Kielu. Doprowadzono nań około 400 koni.
Najważniejszy numer programu stanowił bieg na przełaj na dystansie 10-u klm., w którym uczestniczyło kilkudziesięciu jeźdźców. Rezultat był ten, że z 10-u, które przybyły do mety pierwsze, 9 było wychowankami rządowego stada, a tylko jeden pochodził z hodowli prywatnej.
W konkursach przeszkodowych (Jagdspringen) odznaczyły się klacze: „Hilde” ze stada p. Wolman’a w Lubach i „Tilitza” ze stada p. Vordernberg na wyspie Tilitza.
Najtrudniejszą próbę (Jagdpferdeprüfung) zdobył znany jeździec konkursowy oberlejtenant Hasse, na koniu „Aar”, hanowerze, wyprzedzając tylko o 10 sekund holsztyńską klacz „Koronę”.
Sprawozdawca sportowy w „St.-Georg” kończy relację o tym festiwalu takiem orzeczeniem: „Holsztyńskie konie wykazały już swoją niezrównaną zdolność do skoków, może nie odznaczają się szybkością, ale przez umiejętne krzyżowanie z folblutami i ta zaleta da się osiągnąć”.
Sądzimy, że zdanie powyższe jest trafną charakterystyką dzisiejszych koni rasy holsztyńskiej. Fr. K.
Źródło historyczne
Gazeta "Jeździec i hodowca" Rocznik XIV nr 11 z dnia 10 kwietnia 1935 roku.