Park Zamkowy w Przemkowie
Na zakończenie opisane zostaną zamek i jego budynki gospodarcze, które znajdowały się na północno-wschodnim krańcu terenu parkowego. Ich opis wydaje się tym bardziej konieczny, że poza niewielką pozostałością...
Park Zamkowy w Przemkowie.
Wspomnienia i relacja Joachima Ewalda.
Część 3 (kontynuacja) i zakończenie
4. Budynki zamkowe
Na zakończenie opisane zostaną zamek i jego budynki gospodarcze, które znajdowały się na północno-wschodnim krańcu terenu parkowego. Ich opis wydaje się tym bardziej konieczny, że poza niewielką pozostałością – tak zwanym Domem Kawalera (Kavalierhaus) – zdążyły już one całkowicie zniknąć.
Idąc od rynku, pomiędzy ostatnim domem po lewej a Pałacem Książęcym (Prinzenpalais) po prawej stronie, znajdował się oficjalny wjazd główny do zamku; był on osłonięty wysoką, kunsztownie kutą bramą. Poza furtką dla pieszych brama ta była zazwyczaj zamknięta; otwierano ją tylko przy specjalnych okazjach, gdy miały wjeżdżać lub wyjeżdżać pojazdy.
Pałac Książęcy, wzniesiony już około połowy ubiegłego stulecia [XIX w.], wkrótce po budowie zamku normandzkiego, ciągnął się swoją dłuższą fasadą wzdłuż północnej strony rynku aż do ulicy Lauterbacher Straße. Tam, pod kątem prostym, przylegała jego nowsza część wraz z kaplicą zamkową. Wysokie mury tych budynków ograniczały ulicę Lauterbacher Straße po lewej stronie. Pałac Książęcy, podobnie jak Dom Kawalera i tak zwany Dom Kuchenny (Küchenhaus), zostały zbudowane przez księcia Chrystiana Augusta wkrótce po 1854 roku; zdradzają one jeszcze styl tamtej epoki. Na budynkach umieszczone były inicjały imion księcia i jego małżonki – C. A. – L. S. (Christian August – Luise Sophie), a także rok budowy i herb książęcy, podobnie jak na budynkach w Augustenburgu z XVIII wieku. Wschodnia dobudówka przy Pałacu Książęcym wraz z kaplicą zamkową została wzniesiona za czasów księcia Ernesta Günthera.
Idąc w dół ulicy Lauterbacher Straße obok kaplicy zamkowej, dochodziło się wkrótce do codziennego i gospodarczego wejścia do zamku – była to niska, żelazna, dwuskrzydłowa brama, która zazwyczaj stała otworem. Po przejściu przez tę bramę po prawej stronie znajdował się od razu Dom Kuchenny, a po lewej, zatopiony w zieleni drzew – Dom Kawalera. Jego szczyty i ściany były gęsto porośnięte bluszczem, co nadawało tej starszej części zespołu zamkowego szczególnie tajemniczy wygląd.
Do Domu Kuchennego przylegał bezpośrednio nowy wielki zamek, wzniesiony w latach 1894–97 ze śląskiego piaskowca. Ponieważ sprawozdawca widywał ten budynek zazwyczaj tylko z oddali, jego wspomnienia dotyczące szczegółów są bardzo skąpe. Dlatego przytoczony zostanie tutaj opis, który Fritz Mielert z Dortmundu opublikował prawdopodobnie na początku tego wieku w bogato ilustrowanym zdjęciami artykule pt. „Zamek w Przemkowie” (nr 10):
„Nowy zamek kazał wznieść książę Ernst Günther w miejscu starego, prostego zamku w latach 1894–97 według planów nadwornego radcy budowlanego von Ihne, w formach niemieckiego wczesnego renesansu. Efektowne są pięknie wygięte szczyty elewacji zachodniej, południowej i północnej, które znalazły swój doskonały i piękny punkt centralny w potężnej wieży południowo-zachodniej. Najbardziej okazale prezentują się jednak formy budowli od strony południowej, gdzie południowo-wschodni narożnik wspiera się na wieży z herbem, hurdycjami [balkonami obronnymi] i masywnym, pokrytym dachówką hełmem, podczas gdy w szerokiej, żywo rozczłonkowanej fasadzie szczególnie miło wpada w oko duża ryzalitowa ściana szczytowa z wysokim balkonem wykuszowym.
Szczególną ozdobę przemkowskiego zamku książęcego stanowi gustowne wkomponowanie pięknych zachodnioniemieckich form szachulcowych [muru pruskiego]. Uroczy widok pod tym względem przedstawia wschodni przejazd. Ładnie nakryte gontem przejście mostowe nad tym przejazdem oraz mała wieżyczka wykuszowa są upiększone szachulcem, którego mocne brązowe belki zdobią częściowo kunsztowne rzeźbienia i karbowania. Uroczo współgrają z tym okienka z gomółkami [okrągłymi szybkami] w przejściu mostowym, a nęcący jest widok na zielony przepych parteru ogrodowego po północnej stronie zamku. Ta ostatnia prezentuje się wręcz zaskakująco.
Potężne połacie dachu z mansardowymi szczytami, wspaniały drewniany balkon loggiowy spoczywający na mocnych belkach wspornikowych, żywo ukształtowane, łamane podejście do niego, malowniczo wcięta nisza budynku z otwartą altaną i szachulcowym wykuszem powyżej, i wreszcie utrzymany w szlachetnych formach północno-zachodni szczyt z balkonem wykuszowym, a także iglice wież oraz różnej wysokości balkony i wieżyczki klatki schodowej, uroczy parter kwiatowy przed zamkiem z filigranową fontanną misową na smukłych kolumnach oraz bluszcz obficie pokrywający ściany – wszystko to tworzy niezwykle fascynujący obraz, który wydaje się równie atrakcyjny pod względem architektonicznym, jak i malarskim.
Mieszanina stylów w tej budowli może nie każdemu przypaść do gustu. Nam, dzieciom, które widziały zamek przeważnie tylko z oddali, tak że wzrok skupiał się na wystających wieżach, wydawało się czasem, że widzimy fragment starej Norymbergi. Jednak wkomponowanie zamku w park było niezwykle udane i zachwycało wszystkich odwiedzających. Fascynację, jaką zamek i park wywierały w swojej jedności, dobrze oddaje pierwsze zdanie, którym Fritz Mielert rozpoczyna swój przywołany już powyżej artykuł:
„Na skraju wrzosowisk północnośląskich, wspaniale osłonięty wśród zielonych planów łąk i pachnącego żywicą wysokiego lasu, wyłania się dom książęcy Ernesta Günthera von Schleswig-Holstein, niczym zamek z bajki, niczym fata morgana, widoczna przez wieloramienne, sękate konary stuletnich leśnych olbrzymów”. (str. 497)
Nowy zamek z lat 1894/97 służył jako taki tylko przez około 30 lat. Około 1925 roku stał już pusty; z powodu uszkodzonej instalacji centralnego ogrzewania nie nadawał się już zbytnio do użytku. Po tym, jak książę Ernest Günther zmarł w 1921 roku, zamek należał ostatnio do wdowy po księciu, Doroty. W wyniku inflacji popadła ona w całkowite ubóstwo i wycofała się do Pałacu Książęcego (Prinzenpalais). Cenne wyposażenie wnętrz zamku zostało, jak wówczas mówiono, przewiezione do Berlina i tam wystawione na licytację oraz sprzedane. Jak można usłyszeć w Augustenburgu, wiele przedmiotów z dawnego majątku rodzinnego linii augustenburskiej zostało wtedy sprowadzonych z powrotem do Danii.
W 1934 roku w części pustostanu zamkowego ulokowano sztab Grupy Służby Pracy Rzeszy (Reichsarbeitsdienstgruppe) 106 „Sprottebruch” [Bagna Szprotawskie] (nr 8).
W roku 1945 i latach następnych zamek uległ całkowitemu zniszczeniu. Czy stało się to podczas walk o miasto, czy później, czy wskutek bombardowania, ostrzału czy ognia – nie jest to do końca jasno przekazane. Z roku 1958 pochodzi wiadomość z zielonogórskiej polskiej gazety „Gazeta Zielonogórska” (przedrukowana w wydaniu „Sorauer Heimatblatt” z listopada 1958 r.), według której zamek miał zostać „całkowicie zniszczony przez spalenie”. Znany szprotawski badacz historii lokalnej, prawnik Felix Matuszkewitz, opublikował w 1956 roku w tomie zbiorowym „Unsere Sagan-Sprottauer Heimat” (Matuszkewitz/Steller, Neustadt/Düsseldorf) artykuł pt. „Z przeszłości Przemkowa”. Na końcu tego artykułu, na stronie 39, w punkcie „Uzupełnienia” nr 5 można przeczytać: „Zamek Przemków został 10 lutego 1945 r. zbombardowany przez niemieckich lotników, ponieważ znajdował się tam duży magazyn zaopatrzeniowy Wehrmachtu, aby nie pozwolić mu wpaść w ręce wroga. Pałac Książęcy został przed wkroczeniem Rosjan ostrzelany przez rosyjską artylerię i stanął w ogniu”. W „Sagan-Sprottauer Heimatbrief” (nr 2 z 1968 r.) cytuje się powyższy raport G. Stellera i dodaje: „Według innych danych, został on podpalony przez wycofujące się oddziały, tak że dziś pozostała z niego jedynie ruina po pożarze”. Krąży również kolejny raport pod nazwiskiem „Sieber”...(brak dalszej części artykułu).
Źródło historyczne
Miesięcznik „Sagan-Sprottauer Heimatbriefe” Nr 9