Pogrzeb księcia Alberta.
Gdy w minionych dniach flaga domu Schleswig-Holstein została opuszczona do połowy masztu, nie był to tylko znak żałoby rodu po tak nagle i przedwcześnie zmarłym księciu Albercie. Nie, w każdym z osobna zrodziła się świadomość, że dobroczyńca...
Pogrzeb księcia Alberta.
Gdy w minionych dniach flaga domu Szlezwika-Holsztynu została opuszczona do połowy masztu, nie był to tylko znak żałoby rodu po tak nagle i przedwcześnie zmarłym księciu Albercie. Nie, w każdym z osobna zrodziła się świadomość, że dobroczyńca przemkowskich ubogich i chorych, przyjaciel dzieci, troskliwy patron kościoła i gorliwy opiekun stowarzyszeń, na zawsze zamknął oczy, wywołując najgłębszy smutek w szeregach swoich urzędników i pracowników, a także wśród wszystkich mieszczan.
* *
W piątkowe popołudnie siostry księcia, księżniczka Helena oraz księżniczka Maria Luiza, przybyły z Anglii do Przemkowa i około godziny 6 udały się do kościoła na uroczystość żałobną. Po preludium żałobnym do pieśni „Wohlauf, wohlan zum letzten Gang” [Dalej, dalej w ostatnią drogę], miejscowy duszpasterz odmówił modlitwę. Krótką ceremonię zakończyła gra organowa „Herzlich tut mich verlangen” [Z głębi serca tęsknię].
Trumna wystawiona przed ołtarzem, otoczona roślinami doniczkowymi, kwiatami i wieńcami, stała w blasku świec, nakryta barwami Szlezwika-Holsztynu. Całun ten książę Albert przywiózł ze swojej ostatniej wizyty w Anglii z zastrzeżeniem, aby ta flaga, która leżała już na trumnie jego zmarłego ojca, została złożona wraz z nim do grobu. Ponadto na trumnie spoczywały czako huzarskie i szpada. Przed trumną widoczna była poduszka z 17 orderami i 2 klamrami. Herb książęcy, żyrandole itp. zostały przesłonięte krepą. Dekoracja kwiatowa była ostatnim hołdem oddanym zmarłemu przez Jej Wysokość panią księżnę [Dorotę Marię], a wykonał ją ogrodnik zamkowy, pan Reiche. Przed kościołem ustawiono małe jodły, a plac kościelny wyłożono jodłowymi gałązkami.
W sobotnie popołudnie o godzinie 13:30 w kościele ewangelickim rozpoczęły się właściwe kościelne uroczystości pogrzebowe przy bardzo licznym i serdecznym udziale ludności z miasta i okolic. Na długo przed wyznaczonym czasem obie empory były przepełnione. Około godziny 13:00 uczestnicy żałobni i specjalnie zaproszeni goście, a także poczty sztandarowe prawie wszystkich przemkowskich stowarzyszeń, zajęli miejsca w nawie głównej lub ustawili się przy ołtarzu. Jako ostatnie, o godzinie 13:30, do kościoła wkroczyły siostry księcia: Jej Wysokość Helena Wiktoria oraz Jej Wysokość Maria Luiza, które prowadzone przez Jego Królewską Wysokość księcia Wilhelma Pruskiego, pułkownika von Schönstadta i szambelana von Behra, zostały odprowadzone na swoje miejsca.
Następnie rozpoczęło się nabożeństwo żałobne od wspólnego odśpiewania pieśni „Jerusalem, du hochgebaute Stadt” [Jeruzalem, ty miasto wzniosłe]. Po przejmująco wykonanym przez chór kościelny pod dyrekcją rektora Ewalda utworze „Traure, traue” [Smuć się, smuć], miejscowy duszpasterz, pastor Schottke, wygłosił głęboko poruszającą mowę żałobną, opartą na Psalmie 136,1: „Dziękujcie Panu, bo jest dobry, a Jego łaska trwa na wieki”. „W głębokim smutku zebraliśmy się w tym miejscu na tej uroczystości. Minęły cztery miesiące, odkąd nas opuścił, by spędzić zimę u rodzeństwa i przyjaciół. Gdy przed Bożym Narodzeniem od nas odchodził, był zdrowy; dziś leży przed nami. Przed dziesięcioma laty było podobnie, równie nagle zebraliśmy się w tym miejscu na poważnej uroczystości [pogrzebie kuzyna Alberta, Ernesta Günthera]. Było to dziesięć trudnych lat dla naszego drogiego księcia Alberta, a teraz, gdy wiele trudności zdawało się być usuniętych, musiał odejść. Flaga Szlezwika-Holsztynu przykrywa jego skromną trumnę, tę, którą niedawno przywiózł z Anglii. Był ostatnim potomkiem z męskiej linii rodu Szlezwika-Holsztynu-Augustenburga; pokolenia przychodzą i odchodzą. — Uprzejmość, dobroć, miłość, jowialność i skromność szczególnie wyróżniały zmarłego. Ubodzy i chorzy tracą wielkiego dobroczyńcę; kazał rozdzielać między nich drewno ze swoich lasów i mleko ze swoich stad. Był także szczególnym przyjacielem młodzieży. — Jakże cierpiał wówczas, gdy w 1793 roku [prawdopodobnie błąd w druku, chodzi o 1917] jego ojciec zmarł w Anglii i z powodu wielkich zmagań światowych [I wojny światowej] nie mógł czuwać przy jego trumnie. Pięć lat po wojnie zmarła jego matka. — Wierność szczególnie cechowała zmarłego; wierność była jego sterem. Ponad wszystko kochał swoją przemkowską posiadłość. Odbył wiele wielkich podróży, ale zawsze ciągnęło go z powrotem do ukochanego Przemkowa. Dla gmin kościelnych, ewangelickiej i katolickiej, uczynił więcej niż wynikało z jego obowiązku.” Pastor Schottke zakończył swą mowę pięknymi słowami: „Gdy chrześcijanie się rozstają, mówią sobie: do widzenia”.
Uroczystość w kościele zakończyły pieśni „Wenn ich einmal soll scheiden” [Gdy przyjdzie mi odejść] oraz „Schreib meinen Nam' aufs Beste” [Zapisz me imię jak najlepiej].
Po wymarszu 12 pocztów sztandarowych pochód żałobny otworzyli książęcy urzędnicy i pracownicy. Następnie szli pułkownik von Schönstadt, szambelan von Behr oraz duchowieństwo: miejscowi duszpasterze pastor Schottke i proboszcz Kasper, pastor Matzke z Przecławia, superintendent Deutschmann z Małomic oraz proboszcz Weiß z Niegosławic.
Za trumną kroczyły siostry zmarłego, Jej Wysokości księżniczki Helena Wiktoria i Maria Luiza, jako przedstawiciel przebywającej w podróży pary następców tronu ich najstarszy syn książę Prus Wilhelm, jako przedstawiciel Jego Majestatu króla Saksonii pan pułkownik von Thaer, jako przedstawiciel wielkiej księżnej Saksonii-Weimar pułkownik von Ziegler, jako przedstawiciel księcia Saksonii-Coburg-Gotha książę Hubertus, jako przedstawiciel wielkiego księcia Hesji wielki książę dziedziczny Jerzy, Jej Królewska Wysokość księżna [Irena] Henrykowa Pruska, Jej Królewska Wysokość księżna Fryderykowa Leopoldowa Pruska, książę Jan Jerzy i księżniczka Maria Luiza, adoptowane dzieci Jej Wysokości księżnej Doroty Marii oraz arystokracja z okolicy.
Uroczystość nad grobem uświetniły śpiewy chóru kościelnego i męskiego towarzystwa śpiewaczego. Proboszcz Kasper przemówił jako przedstawiciel katolickiej wspólnoty kościelnej, wygłaszając skromną, pełną powagi mowę pożegnalną. Po uroczystym błogosławieństwie udzielonym przez miejscowego duszpasterza, salwy honorowe związku wojskowego oraz chorał „So nimm denn meine Hände” [Pobłogosław Panie mnie / Tak weź moje ręce] zakończyły tę przejmującą uroczystość.
W uroczystościach pogrzebowych wzięła udział także delegacja oficerów Pułku Huzarów Gwardii Przybocznej z Poczdamu. Wśród wspaniałych wieńców znajdował się także wieniec od byłego cesarza niemieckiego [Wilhelma II] i wielu innych osobistości książęcych.
Na szczególne podkreślenie zasługuje życzenie księcia Alberta, aby spocząć na starym cmentarzu ewangelickim, co uzasadniał chęcią leżenia wśród mieszkańców Przemkowa i bycia częściej odwiedzanym. Również tutaj raz jeszcze na pierwszy plan wysunęła się jego wielka skromność.
*
To, co w księciu Albercie było śmiertelne, spoczywa dziś już od kilku dni w chłodnej ziemi. Zmarły może teraz odpocząć po życiu pełnym pracy i radości z tworzenia, a jaśniejąc jako wzór wszystkich swych dobrych cech, może być pewien pełnej szacunku pamięci wszystkich mieszkańców!
„Niech spoczywa w pokoju!”
Wszystko umiera, to co ziemskie znajduje
W ziemskim swój grób,
Cała rozkosz świata znika,
I samo serce ci zamiera;
Także ramię, co nam wsparciem
I tarczą było, sztywnieje,
I oko zasypia w grobie,
Co niegdyś troskliwie nas strzegło.
Lecz Pan stoi nad pyłem
Wszystkiego co ziemskie i mówi:
Oprzyj się na Mnie i wierz,
Ufaj, kochaj i nie lękaj się!
Jej Wysokości księżniczki Helena Wiktoria i Maria Luiza Szlezwika-Holsztynu są głęboko poruszone wszechstronnym współczuciem po śmierci ich brata, księcia Alberta, i poleciły tą drogą przekazać płynące z serca, najcieplejsze podziękowania wszystkim tym, którzy poprzez kondolencje, osobisty udział w uroczystości żałobnej, dary kwiatowe, listy, telegramy i wpisy do księgi kondolencyjnej dali wyraz swojej szczerze intencjonalnej wspólnoty w żałobie.
Źródło historyczne
Gazeta „Primkenauer Wochenblatt” nr 54, rocznik 75, strona 2 z dnia 5 maja 1931 roku.