Groby książąt Szlezwika – Holsztynu w Przemkowie
Obraz ten jest tym cenniejszy dla byłych mieszkańców Przemkowa, gdyż kaplica, o której mowa, całkowicie zniknęła. Natomiast park książęcy...
Groby książąt Szlezwika – Holsztynu w Przemkowie.
W numerze Heimatbriefe z lipca 1979 roku wydrukowano zdjęcie kaplicy grobowej na wzniesieniu Fuchsberg. Obraz ten jest tym cenniejszy dla byłych mieszkańców Przemkowa, gdyż kaplica, o której mowa, całkowicie zniknęła. Natomiast park książęcy istnieje do dziś w całości, choć nie jest zbyt dobrze utrzymany. Ale dzięki większej ilości dzikiej przyrody jeszcze większe wrażenie robi rozległość tego kilkusetletniego "Wysokiego Lasu". Cały park znajduje się na dość nisko położonym terenie bagiennym; czarno-węglowy kolor charakteryzuje glebę parku. Rozciąga się od północno-zachodniego krańca miasta, gdzie stał nieistniejący już zamek, przez dobre 2 km aż do pierwszej miejscowości Szklarki na drodze do Szprotawy. Na zachodnim krańcu parku teren lekko się wznosi; znajduje się tu kilka piaszczystych wzniesień, takich jak „Burgberg”, które znajduje się już poza lasem parkowym i jest porośnięte sosnami, oraz „Fuchsberg”, które znajduje się jeszcze w samym parku. W 1921 roku wybudowano w tym miejscu książęcy, rodzinny cmentarz ze wspomnianą kaplicą. Nie było to jednak jedyne książęce miejsce pochówku w Przemkowie: były jeszcze dwa. Aby nie dać o tym wszystkim zapomnieć, zamieszczamy tutaj bardziej szczegółową informację.
I. Krypta książęca w kościele ewangelickim.
Kiedy w 1853 roku książę Szlezwika – Holsztynu – Sonderburga - Augustenburga Krystian August nabył za 900 000 talarów posiadłość Przemkowa, dla małego miasteczka na północnym skraju Dolnośląskich Wrzosowisk nastał złoty wiek historii. Przez 78 lat ten wygnany ze Szlezwika-Holsztynu ród książęcy był gospodarzem i patronem Przemkowa. Tym bardziej ożywił i uświetnił on miasto, gdy wnuczka księcia Krystiana Augusta, księżna Augusta Wiktoria, która wychowała się w zamku Przemków, została później cesarzową Niemiec. Gdy książę zmarł 11 marca 1869 roku w wieku 70 lat, został pochowany w krypcie kościoła ewangelickiego. Mieściła się ona wewnątrz budowli kościoła po prawej stronie za ołtarzem obok zakrystii. Z zewnątrz do grobowca prowadziły dwuskrzydłowe drzwi, osadzone w wystającym wykuszu. Jak pokazuje załączona fotografia z lipca 1980 roku, to wejście do dawnej krypty po wschodniej stronie kościoła istnieje do dziś. Już przed 1869 rokiem chowano tu ludzi: 1858 r. w wieku nieco ponad roku zmarł na polio książę Krystian August, wnuk księcia (w jubileuszowej publikacji pastora Adolfa Jentscha "Geschichte der Stadt und evangelischen Kirchengemeinde Primkenau", wydanej w 1891 roku, książę ten nazywany jest jako Fryderyk Wilhelm, inaczej niż na istniejącym do dziś nagrobku. Być może nosił to imię wraz z pozostałymi dwoma; ponieważ w przemkowskiej księdze chrztów jako pierwszego ojca chrzestnego wpisano króla pruskiego Fryderyka Wilhelma IV, a następnie królową Wielkiej Brytanii i Irlandii Wiktorię oraz owdowiałą królową Danii Karolinę Amalię.

W 1862 roku pochowano tutaj księcia Wiktora, który również zmarł w wieku jednego roku (obaj książęta byli braćmi cesarzowej, która urodziła się 22 października 1858 roku). W 1867 roku w krypcie kościelnej pochowano księżną Luizę Zofię, z domu hrabinę Danesciold-Samsoe, żonę pierwszego księcia Przemkowa i babkę cesarzowej. Wejście do książęcego grobowca na wschodniej stronie dawnego kościoła ewangelickiego w Przemkowie w lipcu 1980 roku. Po śmierci księcia Krystiana Augusta w 1869 roku posiadłość objął syn zmarłego, książę Fryderyk, ojciec późniejszej cesarzowej. Jednak był on głową domu książęcego tylko przez dobre dziesięć lat, gdyż zmarł 14 stycznia 1880 roku w Wiesbaden, dokąd udał się na kurację. Jego żona, księżna Adelajda, z domu księżna Hohenlohe - Langenburg, przeżyła go o 20 lat. Jako wdowa zamieszkała w Dreźnie i tam zmarła 15 stycznia 1900 roku. Ta książęca para została również pochowana w kościelnej krypcie. W 1910 roku w tym miejscu odbył się prawdopodobnie ostatni książęcy pogrzeb, o którym wieści sięgają już życia reportera. Niezamężna, najmłodsza siostra cesarzowej, księżna Teodora, zmarła 21 czerwca 1910 roku w Obersasbach na zachodnim skraju Schwarzwaldu, mając zaledwie 36 lat. Mieszkała w Poczdamie i pracowała jako pisarka. Jej poematy ukazywały się pod pseudonimem „F. Hugin”. Najbardziej znaną w Przemkowie była jej naturalistyczna powieść „Hahn Bertha”, niezwykle ekscytująca poetycka relacja o straszliwej katastrofie pożaru lasu w 1904 roku na wrzosowiskach pomiędzy Studzianką a Przemkowem, podczas której kolonia robotników leśnych Pogorzele została całkowicie zniszczona. Podczas uroczystości pogrzebowych księżnej Teodory w Przemkowie śpiewał Berliński Chór Katedralny. Dla kantora Hansa Ewalda, który latem 1910 roku został przeniesiony z Wrocławia do Przemkowa, ta msza żałobna była pierwszą, podczas której zagrał na organach kościelnych. Kiedy cesarzowa Augusta Wiktoria po raz ostatni odwiedziła Przemków podczas I wojny światowej - prawdopodobnie w 1916 lub 1917 roku - pewnego popołudnia odwiedziła także groby swoich dziadków, rodziców i rodzeństwa. My, dzieci, które mieszkały w budynku szkolnym obok kościoła, wraz z ludźmi ze służby kościelnej, dowiedziawszy się krótko przedtem o tej dostojnej wizycie, pobiegliśmy na południową stronę kościoła, oparliśmy się o okna kościelne i przez szyby obserwowaliśmy, jak cesarzowa i jej świta przechodzą środkową nawą kościoła do krypty.
II. Książęcy cmentarz rodzinny na wzniesieniu Fuchsberg.
W dniu 22 lutego 1921 roku w wieku 57 lat zmarł niespodziewanie książę Ernest Günther, brat cesarzowej i przedostatni książę Przemkowa. Chciał być pochowany w parku na wzniesieniu Fuchsberg; miało tam powstać nowe, książęce miejsce pochówku. Natychmiast po dniu śmierci wzięto się do pracy. Dzień i noc pracowano na zachodnim krańcu parku, aby przygotować nietknięty dotąd las do uroczystości pogrzebowych i aby grobowiec zmarłego księcia był gotowy na czas. Pogrzeb odbył się z wielką powagą około tygodnia po śmierci. Po pogrzebie przez pół roku trwały prace nad nowym cmentarzem rodzinnym. Po prawej i lewej stronie łagodnie wznoszącej się żwirowej ścieżki ułożony był rząd grobów. Następnie pojawiła się otwarta przestrzeń, na której wznosiła się kaplica, zbudowana w całości z drewna. Latem 1921 wielokrotnie chodziliśmy z miasta na wzniesienie Fuchsburg, żeby zobaczyć, jak daleko by to było. Na nas, dzieciach, szczególne wrażenie wywarła budowa kaplicy. Mówiono przecież, że zmarły książę postanowił, że całe potrzebne do tego drewno ma być ścięte na samym wzniesieniu Fuchsberg. W końcu, w sierpniu, wszystko było gotowe. Późnym wieczorem, w kondukcie z pochodniami, wszystkie trumny zostały przeniesione z krypty książęcej w kościele na wzniesienie Fuchsberg i tam ponownie pochowane w przygotowanych grobowcach. Z wieżyczki kalenicowej kaplicy rozbrzmiewał mały dzwon, przyniesiony z zamku. Mówiono, że pochodzi on z zamku Gravenstein, jednej z północno-szlezwickich posiadłości, które właśnie utracił ówczesny ród książęcy, gdyż na mocy traktatu wersalskiego tereny te przeszły z Niemiec do Danii. Gdy weszliśmy do kaplicy, zobaczyliśmy wiele wieńców z wstęgami, niektóre z nich cenne, wiszące na ścianach; pochodziły z dawnych pogrzebów rodziny książęcej; sporo z nich zostało podarowanych przez znane osobistości książęce Niemiec i Europy. W kaplicy nie było grobów, wszystkie znajdowały się na wolnym powietrzu poza kaplicą. W międzyczasie to nowe, rodzinne miejsce pochówku na wzniesieniu Fuchsberg prawie zniknęło. Nie przetrwało ono zawirowań końca wojny i okresu późniejszego (lata 1945 i następne). Po kaplicy nie pozostał prawie żaden ślad. Tylko kilka rozbitych dziur w grobowcach i pół tuzina przesuniętych, częściowo przewróconych płyt nagrobnych z piaskowca - jedna również rozbita - może jeszcze zostać odnalezionych w zarośniętej gęstwinie przez wytrwałego poszukiwacza. Dzikość natury, która pokryła to miejsce spoczynku w ciągu ostatnich trzydziestu lat, jest bardziej wspaniała i potężna niż kiedykolwiek. A jeśli księcia Ernesta Günthera zainspirowało pragnienie odpoczynku w jak najbardziej nienaruszonej przyrodzie, pod wielkimi drzewami jego dzikiego parku, to teraz to życzenie zostało całkowicie spełnione. Podczas wizyty w lecie 1980 roku na wzniesieniu Fuchsberg udało się jeszcze rozszyfrować i zapisać trzy napisy nagrobne. Są one przekazywane tutaj: 1. Christian August Prinz zu Schleswig-Holstein, geb. 3. August 1857 in Primkenau, gest. 29. Oktober 1858 in Dolzig. „Selig sind, die reines Herzens sind; denn sie werden Gott schauen.“ Mtth. 5,8. 2. Adelheid Herzogin zu Schleswig- Holstein, geb. 20. Juli 183 . . in . . ., gest. 25. Januar 1900 in Dresden. „Ich habe dich je und je geliebt; darum habe ich dich zu mir gezogen aus lauter Güte.“ Jer. 31,3 — Matth. 5,9, 1. Kor. 2,9. 3. Feodora Prinzessin zu Schleswig- Holstein, geb. 3. Juli 1874 in Primkenau, gest. 21. Juni 1910 in Obersasbach. „Ich gebe ihnen das ewige Leben; und sie werden nimmermehr umkommen, und niemand wird sie aus meiner Hand reißen.“ Joh. 10,28 — Joh. 17,24, Jes. 62,12.
Źródło historyczne
Gazeta „Sagan-Sprottauer Heimatbriefe“ nr 2, strona 37-38.