Wspomnienie o cesarzowej Auguście Wiktorii
Kiedy przed 12 laty dotarła do nas z Doorn wiadomość o śmierci cesarzowej Augusty Wiktorii, na całym narodzie niemieckim położył się cień żałoby. Marksistowski rząd...
Wspomnienie o wiernej Matce Narodu. (W 75. rocznicę urodzin cesarzowej, 22 października)
Kiedy przed 12 laty dotarła do nas z Doorn wiadomość o śmierci cesarzowej Augusty Wiktorii, na całym narodzie niemieckim położył się cień żałoby. Marksistowski rząd i klika władzy nie były w stanie przeszkodzić w tym, aby przeniesienie zwłok zmarłej cesarzowej stało się uroczystym konduktem żałobnym o nieprzewidzianej skali, a wręcz przytłaczającą manifestacją dla dawniej umiłowanej Matki Narodu. Ten nieprzejrzany kondukt pogrzebowy nie był bowiem jedynie chwilowym zrywem dnia czy też przelotną ciekawością – nie, każdego roku wierne dzieci narodu nieprzerwanie pielgrzymują do owego antycznego przybytku w parku wielkiego Fryderyka, aby w cichym wspomnieniu być raz jeszcze blisko zaiste szlachetnej kobiety; a kiedy nadchodzi rocznica urodzin lub śmierci zmarłej, odwiedziny te nasilają się tak bardzo, że policja drogowa musi regulować ruch w pobliżu miejsca pochówku! Szczególnie w tym roku, 22 października, który przynosi nam 75. urodziny cesarzowej, naród niemiecki stawi się tam w ogromnych tłumach i z własnego popędu złoży podziękowanie i wyrazy miłości cierpiącej kobiecie, której w ostatnich dniach życia na dobrowolnym wygnaniu nie było już dane zostać przyjętą zgodnie z życzeniem jej rodaków. I duch Poczdamu uroczyście wypełni niemieckie serca, głosząc o jego trwałości na wszystkie czasy, tak długo, jak długo naród niemiecki czci swoich książąt i przywódców! Ciężką drogę z Dolzig do Doorn musiała przebyć cesarzowa. W ówczesnym zamku na Łużycach, gdzie ujrzała światło dzienne, a następnie w Kilonii i w ojcowskiej posiadłości Przemków na Śląsku, było jej dane wieść szczęśliwe dzieciństwo pod okiem skromnych, lecz szlachetnych rodziców jako dorastająca, wychowana jak córka właściciela ziemskiego księżniczka. Jednak płonna walka ojca, księcia Szlezwika-Holsztynu-Sonderburga-Augustenburga Fryderyka , o jego słuszne prawa do dziedzictwa, rzuciła niejedyny cień na szczęście rodzinne, mimo że ten szlachetny człowiek nie tylko nie żywił urazy do swoich przeciwników prawnych działających z powodów politycznych – Bismarcka i rodu Hohenzollernów – lecz nawet nakłaniał swoje dzieci, by pod wpływem tego rozczarowania nie wyrzekały się swojej wierności wobec domu panującego i Rzeszy. Niemniej jednak jego choroba serca została przez to zapewne pogorszona; książę zmarł już w wieku 51 lat; miał jednak tę radość, by w zaręczynach swojej najstarszej córki z księciem Wilhelmem zobaczyć symbol najpiękniejszego pojednania. Ślub odbył się pod koniec roku żałoby, 27 lutego 1881 roku. Trudne obowiązki reprezentacyjne niemieckiej cesarzowej znosiła ta, która wyrosła w skromnym otoczeniu, z godnością i zręcznością, choć także jako ofiarę. Miłość do męża i siedmiorga dzieci czyniła tę pozłacaną ciężką drogę lżejszą. Jako zaiste wierna towarzyszka życia i matka cesarzowa stała się szczęśliwa, a jej szczęście pomnażała możliwość służenia narodowi z matczyną troską! Jej dążenia i wysiłki koncentrowały się między innymi szczególnie na polu walki z gruźlicą, z umieralnością niemowląt oraz na opiece nad ubogimi, na diakonacie, a także na przywracaniu odeszłym od Kościoła przez marksizm mieszczanom nauki chrześcijańskiego Kościoła. Do tego doszło, obok innej owocnej działalności w czasie wojny światowej, ciężkie pole pracy w postaci opieki nad lazaretami, rozdzielania darów miłosierdzia i wszystkich tych wielu poświęceń koleżeńskich, którymi dzieliła się – jedynie zwielokrotnionymi liczbowo – ze wszystkimi niemieckimi kobietami. Dotknięta chorobą z przemęczenia, cierpiąca na serce dobrowolnie podążyła za swym mężem, by ostatecznie w Doorn oddać wierną duszę, której wielkość możemy jedynie przeczuwać, a nie możemy jej zmierzyć. Nie księżną, nie Majestatem była ta dostojna kobieta w pierwszej linii, chociaż wypełniała swoje miejsce w tym względzie w pełni, lecz przede wszystkim kochającą żoną, troskliwą matką i wierną gospodynią w Rzeszy, mieście i na wsi! Poruszająco charakteryzuje cesarz w swojej książce „Wydarzenia i postacie” tragizm czasów cierpienia swojej małżonki. Pisze on: „Najciężej znosiła tęsknotę za niemiecką ziemią, za narodem niemieckim. Mimo to próbowała jeszcze mnie pocieszać!” – W. L.
Źródło historyczne
Gazeta "Brockauer Zeitung" Rocznik 33, nr 126 z dnia 22 października 1933 roku.