Cesarzowa Augusta Wiktoria i Przemków
Znów nadeszły dni żałoby dla całego miasta i parafii Przemków. Dotyczy ona Cesarzowej, która tak prędko podążyła w śmierci za swoim bratem, księciem Szlezwiku-Holsztynu Ernstem Güntherem...
Cesarzowa i Przemków.
Z Przemkowa piszą do nas:
Znów nadeszły dni żałoby dla całego miasta i parafii Przemków. Dotyczy ona Cesarzowej, która tak prędko podążyła w śmierci za swoim bratem, księciem Szlezwiku-Holsztynu Ernstem Güntherem. Jak wspomniano, Cesarzowa spędziła tutaj czas swojej młodości. Stojący w parku zamkowym pod wysokimi jodłami i bukami „Domek Księżniczek” do dziś budzi wspomnienia tamtych czasów. Tutaj Zmarła jako dziecko spędzała ze swoim rodzeństwem najszczęśliwsze godziny na zabawie i wypoczynku po codziennej nauce. Tutaj księżniczki gospodarowały przy piecu we własnym małym gospodarstwie domowym. Na pobliskim buku do dziś można rozpoznać wycięty przez Cesarza [Wilhelma II], niemal zarośnięte już nacięcie w korze: korona i [inicjał] W. 1880. Ilekroć Cesarzowa przebywała z wizytą na zamku w Przemkowie, zawsze odwiedzała to miejsce wspomnień z młodości.
Również w naszym kościele Cesarzowa czuła się jak w domu. W drodze do niego zawsze korzystała z wąskiego „Cesarskiego Zaułka” [Kaisergäßchen], który do dziś służy rodzinie książęcej jako droga kościelna. 22 maja 1875 roku została konfirmowana wraz ze swoją siostrą Karoliną Matyldą, obecną księżną Szlezwika-Holsztynu-Glücksburga Fryderyk Ferdynand, przez pastora Meißnera. Jak wiernie zachowała w sercu werset konfirmacyjny z Objawienia św. Jana 2, wers 10 [„Bądź wierna aż do śmierci...”], wynika z faktu, że wpisała go do Biblii ołtarzowej, którą podarowała naszemu kościołowi w 1891 roku z okazji 150-lecia. Cesarzowa bardzo wysoko ceniła swojego konfirmatora; gdy 27 lutego 1881 roku na zamku w Berlinie odbywała się uroczystość zaślubin, został on tam wezwany, aby asystować duchowieństwu dworskiemu podczas ceremonii ślubnej. Niezapomniane pozostanie dla nas nabożeństwo pożegnalne, które odbyło się w niedzielę przed jej wyjazdem do Berlina. Na wyraźne życzenie Księżniczki-Narzeczonej na zakończenie zaśpiewano pieśń „Jesu, geh voran” [Jezu, prowadź nas]. Gdy zapytano Księżniczkę, czy należy pominąć drugą zwrotkę „Soll’s uns hart ergeh’n” [Choćby nam ciężko było], odpowiedziała: Bynajmniej, ta zwrotka ma być zaśpiewana tym bardziej.
Chętnie i często przebywała ta dostojna Pani w swoim „kochanym” Przemkowie. Po raz pierwszy pojawiła się jesienią 1888 roku (od 26 września do 6 października) jako Cesarzowa z pięcioma książętami. Wizyta ta przypadła na dni dożynek. Przed południem Cesarzowa świętowała je z gminą w kościele. Po południu młodzież szkolna z dóbr przemkowskich, w liczbie ponad 1000, mogła przemaszerować przed zamkiem książęcym, gdzie Cesarzowa ze starszymi książętami weszła w duży krąg dzieci, rozmawiała z nimi i zapowiedziała im wielkie święto dziecięce na następną niedzielę. Bardzo kochała także maluchy. Gdy była tu obecna w maju 1898 roku, odwiedziła ochronkę (przedszkole) w jej nowo wybudowanym domu, któremu nadała nazwę „Szkoła Wiktorii Luizy” [Viktoria-Luisenschule]. Szczególne upodobanie znajdowała w wesołych zabawach ruchowych dzieci. Jej pobyt pośród radosnej gromadki dzieci był dla niej zawsze „piękną godziną”. Zawsze kazała przy tym zdawać sobie relację superintendentowi Jentschowi o życiu kościelnym w gminie i o pracy sióstr zakonnych [pielęgniarek]. O ile zazwyczaj wizyty Cesarzowej w Przemkowie były pełne radości, tak pełen smutku był jej pobyt na pogrzebie jej matki zmarłej 25 stycznia 1900 roku oraz siostry Teodory zmarłej w czerwcu 1910 roku. Ostatni raz Cesarzowa przebywała na zamku w Przemkowie w roku wojennym 1916, krótko przed Bożym Narodzeniem, w odwiedzinach u swego [obecnie] zmarłego brata.
Źródło historyczne
Gazeta "Schlesische Zeitung" Rocznik 180, Nr 181 z dnia 12 kwietnia 1921 roku