Służba Pracy tworzy nową przestrzeń życiową
Gdy w roku 1786 wielki król pruski [Fryderyk Wielki] zamknął swe oczy na zawsze, gdy z żołnierzy króla stali się wojskowi, a z urzędników pismacy, gdy pruski socjalizm przestał tętnić w sercach pokolenia małych ludzi, wówczas utknęło dzieło...
Bagno Szprotawskie.
Służba Pracy tworzy nową przestrzeń życiową.
Gdy w roku 1786 wielki król pruski [Fryderyk Wielki] zamknął swe oczy na zawsze, gdy z żołnierzy króla stali się wojskowi, a z urzędników pismacy, gdy pruski socjalizm przestał tętnić w sercach pokolenia małych ludzi, wówczas utknęło dzieło, które ugruntowało wewnętrzną wielkość Prus. O ile Fryderyk II uważał za najpiękniejszy czyn swego życia podbicie prowincji w czasie pokoju [poprzez meliorację], o tyle teraz lękliwe dusze kramarzy stwierdziły, że praca, która dałaby chleb i ziemię 100 000 ludzi, jest „nierentowna” i „nieekonomiczna”. Tak mogło się stać, że przez półtora wieku wiele kilometrów kwadratowych niemieckiej ziemi leżało odłogiem jako bagno i pustkowie, gdyż dla ludzi własna korzyść była ważniejsza od korzyści wspólnej. Dziś znów nawiązujemy do tradycji króla-żołnierza, Fryderyka II. Dziś znów dążymy do jedności „Krwi i Ziemi”, z której jedynie budowana jest Rzesza. Obszar o powierzchni ponad 28 000 mórg [ok. 7000 ha] między Gaworzycami a Przemkowem, Radwnicami i Rudzinami stanowi obszar bagienny rzeki Szprotawy. Na bagnistej glebie rosną tylko kwaśne trawy, a drugi pokos w większości przypadków nie jest możliwy, bo wtedy grunt nie utrzyma już człowieka. A jeśli woda przyjdzie wcześniej, niż zakładano, młode bydło pędzone na pastwisko ginie z braku pożywienia.
Przedsiębiorczy mężczyźni od zawsze próbowali ulepszyć to bagno, uczynić je bardziej dochodowym. Kopano rowy odwadniające, prowadzono meliorację, zasiewano dobre trawy. Zawsze jednak była to tylko praca cząstkowa i fuszerka przy wielkim obiekcie, który mógł się udać tylko dzięki wspólnemu czynowi i jednolitemu działaniu wszystkich. W ten sposób często psuto jeszcze więcej – przez odwodnienie ziemia w niektórych miejscach wysychała na step, a inne gleby, z trudem i mozołem zmeliorowane, ponownie kwaśniały. Było to przekleństwo systemu, w którym każdy myślał tylko o sobie, niszcząc dzieło ludzi chętnych do pracy, bo inni być może mieli interes w zachowaniu starego stanu rzeczy. Przeważnie byli to interesanci myśliwscy, którzy dzięki bezwzględnemu wykorzystaniu swoich wpływów potrafili dotychczas zachować bagno jako rezerwat zwierzyny. Ich sojusznikiem były nawracające w krótszych i dłuższych odstępach czasu katastrofy powodziowe. Żaden człowiek nie odważył się podjąć melioracji tak wielkiego kompleksu.
Dziś wkracza Niemiecka Służba Pracy, aby według jednolitego planu skierować kolumny swoich oddziałów do pracy, by uczynić użytecznymi obszary bagien i trzęsawisk, pełne dziur, korzeni i zatopionych pni drzew, i przekształcić je w pożyteczne pastwiska, na których na jedną morgę znajdzie pożywienie jedna sztuka bydła, co ogromnie powiększy stan pogłowia. Zostanie tu skierowana cała Grupa Pracy 106, składająca się z 8 oddziałów. Siedzibą Grupy Pracy jest Przemków. Wokół obszaru bagien oddziały rozbiją swoje kwatery, częściowo w obozach barakowych, częściowo w stałych kwaterach. Pierwszy oddział stoi już w Przemkowie, w Druse i Gaworzycach poszczególne plutony pracują nad rozbudową swoich kwater, nadjeżdżają już baraki i wkrótce zostaną ustawione. — A potem zacznie się praca, w której najpierw bagno zostanie uczynione dostępnym. Zaplanowano wielkie drogi, które mają otworzyć bagno. Zastępy Służby Pracy przygotują podbudowę, by potem wykończenie dróg pozostawić wolnej gospodarce. Potem, według jednolitego, wielkodusznego planu, zostaną wykopane rowy odwadniające i nawadniające, które osuszą warstwę torfu zalegającą na glinie, a z drugiej strony doprowadzą niezbędną wilgoć do wysychających dziś części bagna. Tamy ujmą wody Szprotawy i uchronią ląd przed powodziami. Szprotawa zostanie uregulowana tak, by jako odbiornik mogła odprowadzać masy wody w czasie wezbrań. Wtedy wreszcie rozpocznie się melioracja gleby. Wydobyte zostaną prastare dębowe pnie, które od wieków spoczywają w ziemi, a wielkie pługi przeorają skibę i po raz pierwszy rolnik kroczyć będzie po tej ziemi, błogosławiąc i rzucając w nią ziarno.
Jeśli Służba Pracy tworzy w ten sposób chleb i pracę dla przyszłych pokoleń, nie wolno zapominać o doraźnych celach jej działania – o tym, co osiąga już teraz, dając pracę i chleb. Tworząc podbudowę pod wielkie projekty drogowe, stwarza możliwość zatrudnienia dla innych, starszych kolegów z Niemieckiego Frontu Pracy, dając tym samym chleb wielu rodzinom. Daje pracę i chleb rzemieślnikom, robotnikom i rolnikom, którzy teraz wytwarzają żywność, narzędzia i odzież dla ochotników służby.
Uśmiechnięte oczy będą wdzięczne chłopakom ze Służby Pracy, że poprzez bezinteresowną służbę całości pomogli stworzyć nową pracę. Zdrowe dzieci będą rosły na wolnej ziemi. Zostanie stworzony element wielkiego niemieckiego „Wału Chłopskiego na Wschodzie”.
Niejeden z chłopaków ze Służby Pracy zapomni tutaj o wielkim mieście, z którego przybył i które nigdy nie mogło stać się dla niego ojczyzną. Zostanie tam jako osadnik lub rzemieślnik, gdzie po raz pierwszy poczuł, jak ziemia znów obudziła siły jego krwi, gdzie pokochał ziemię, którą zrosił swym potem, by kiedyś wydała owoce dla narodu, dla jego narodu. Tutaj formuje się w nim niemiecki socjalizm, który – jak niegdyś pruski socjalizm wielkiego króla – nie pragnie niczego dla siebie, lecz pracuje tylko dla wspólnoty, dla przyszłego pokolenia, dla Niemiec swoich dzieci i wnuków. Tutaj rośnie w młodych wiara w Trzecią Rzeszę, o której jako mężczyzna wie jedno:
„Wszystko może lec w gruzach,
Niemcy, nasza ojczyzna i kraj naszych dzieci,
Niemcy, muszą trwać!”
(Schbg.)
Źródło historyczne
Gazeta "Warmbrunner Nachrichten" Rocznik 50, Nr 37 z dnia 14 lutego 1934 roku