Pogrzeb księcia Alberta
Małe miasteczko Przemków stało w sobotę pod znakiem żałoby po zmarłym 62-letnim księciu Szlezwika-Holsztynu Albercie...
Przemków.
Wielki pożar na fermie drobiu. W sobotę rano na fermie drobiu właściciela Gertha wybuchł wielki pożar. Budynek inwentarski o długości około 20 metrów już około godziny 6 został zrównany z ziemią. Znajdujące się wewnątrz 500 kur, jak również pewna liczba kurcząt, spłonęły. Powstała szkoda jest bardzo znaczna.
Pogrzeb księcia Szlezwika-Holsztynu Alberta.
Przemków.
Małe miasteczko Przemków stało w sobotę pod znakiem żałoby po zmarłym 62-letnim księciu Szlezwika-Holsztynu Albercie. Obok spowitej żałobą czarno-biało-czerwonej flagi przeważały barwy szlezwicko-holsztyńskie: niebiesko-czerwono-żółto-biała. Już w ciągu przedpołudnia ludność z dalszej okolicy Przemkowa napływała do miasteczka, aby oddać ostatnią cześć powszechnie lubianemu księciu. W ewangelickim kościele barokowym stała trumna pod flagą szlezwicko-holsztyńską w blasku świec i zieleni laurowej. Myśliwi przyboczni zmarłego trzymali wartę honorową. Przy biciu dzwonów, które rozbrzmiało o godzinie 1 w południe z obu kościołów miasta, podjechali przedstawiciele śląskiej szlachty i niemieckich domów książęcych.
W międzyczasie na drogach dojazdowych do kościoła Ojczyźniany Związek Strzelecki oraz Stahlhelm utworzyły szpaler. Na uroczystość przybyli jako przedstawiciele króla Anglii generał Reay i pułkownik Stewart Roddie; jako przedstawiciel cesarza w pogrzebie uczestniczył major von Dittfurth, a jako przedstawiciel przebywającego w podróży następcy tronu – major v. Müller. Tutejszy duchowny, pastor Schottka, oparł swoją mowę pamiątkową na słowach biblijnych: „Dziękujcie Panu, bo jest dobry, a Jego łaska trwa na wieki”. Przy krypcie, oprócz duchownego ewangelickiego, przemawiał także tutejszy duchowny katolicki.
Źródło historyczne
Gazeta "Polkwitzer Stadtblatt" Rocznik 49, Nr 36 z dnia 7 maja 1931 roku