Wizyta pary cesarskiej w Przemkowie
Pogoda wczesnym przedpołudniem początkowo się nie poprawiła. Nieustannie, w towarzystwie porywów wiatru, spadały raz silniejsze, raz słabsze opady deszczu...
Wizyta pary cesarskiej w Przemkowie.
Przemków, 27 listopada.
Pogoda wczesnym przedpołudniem początkowo się nie poprawiła. Nieustannie, w towarzystwie porywów wiatru, spadały raz silniejsze, raz słabsze opady deszczu i tylko na kilka minut szare chmury przepuszczały słabe promienie słońca. Mimo to cesarz w towarzystwie księcia i księżnej Szlezwika-Holsztynu Ernesta Günthera udał się o godzinie 10.15 zamkniętym automobilem do rewiru Adelaidenau na polowanie. Pozostali goście łowieccy wyjechali już o godzinie 9.30 naprzód, tak że przybycie cesarza na teren polowania nastąpiło dopiero po zakończeniu pierwszej nagonki. Teraz deszcz także nieco ustąpił i niebo rozjaśniło się na krótki czas. Krótko po przybyciu cesarza rozpoczęła się druga nagonka, w której cesarz przy użyciu 400 nabojów ustrzelił 365 bażantów.
Krótko po odjeździe cesarza cesarzowa udała się pieszo do kościoła ewangelickiego do krypty swoich rodziców. Ta znajduje się we wschodnim szczycie kościoła obok zakrystii. Cesarzowa, która nosiła czarny kostium z boą z sinego lisa i mufką, przebywała około 15 minut w krypcie i złożyła przy sarkofagach wieniec laurowy z białymi chryzantemami oraz dwa krzyże kwiatowe z białych dalii. Następnie wróciła ponownie pieszo do zamku i dziękowała na wszystkie strony przyjaźnie skinając głową za powitania, które składała jej publiczność. Kilka minut po godzinie 12 cesarzowa pojechała wraz z damami na teren polowania na śniadanie, które zostało spożyte w Adelaidenau. Podczas jazdy tamże została ponownie burzliwie powitana; szczególnie wielka była radość Szkoły Małych Dzieci im. Wiktorii Luizy, która wraz ze swoją siostrą ustawiła się przy wyjściu z parku.
Źródło historyczne
Gazeta "Schlesische Zeitung" Rocznik 172, Nr 834 z dnia 27 listopada 1913 roku