Rajd konny Wiedeń-Berlin
Wczoraj wieczorem w bogato udekorowanej, oświetlonej elektrycznie wielkiej sali Ogrodu Sachera w Praterze...
Rajd konny Wiedeń-Berlin.
Wczoraj wieczorem w bogato udekorowanej, oświetlonej elektrycznie wielkiej sali Ogrodu Sachera w Praterze odbył się bankiet, na który oficerowie austro-węgierscy zaprosili niemieckich uczestników rajdu dystansowego. Ci w komplecie odpowiedzieli na koleżeńskie zaproszenie, tak że około godziny 8.00 przy stole zasiadło 160 oficerów, w tym 72 niemieckich. Salon recepcyjny, przez który wchodzi się do jadalni, został przekształcony w gaj laurowy, otaczający marmurowe popiersia Ich Majestatów Cesarza Franciszka Józefa i Cesarza Wilhelma. U szczytu odświętnie udekorowanego stołu zasiedli goście honorowi; pośrodku Jego Wysokość książę Szlezwika-Holsztynu Ernest Günther, a u jego boku Ich Ekscelencje: dowódca korpusu FZM (feldcechmistrz) baron v. Schönfeld, szef Sztabu Generalnego FZM baron v. Beck, generał-adiutant Jego Majestatu Cesarza G. d. C. (generał kawalerii) hrabia Paar i inni. Przy pozostałych stołach swobodnie obok siebie zasiedli oficerowie austro-węgierscy i niemieccy. Oprawę muzyczną zapewniła kapela 4. Pułku Piechoty "Hoch- und Deutschmeister". Pierwszy toast, w zastępstwie nieobecnego z powodów służbowych cesarskiego ministra wojny, wzniósł dowódca korpusu FZM baron v. Schönfeld. W toku swojej przemowy Jego Ekscelencja nawiązał do sukcesów osiągniętych przez uczestników wszystkich rodzajów broni ku chwale obu armii. To wzajemne spotkanie ma jeszcze mocniej zacieśnić więzi, które łączą oba wojska zgodnie z wolą wzniosłych suwerenów i wodzów naczelnych. Za ich przyzwoleniem, spotęgowanym przez najwyższą łaskę okazaną szlachetnej rywalizacji, rajd rozpoczął się i znalazł swój świetny finał. Dlatego też podczas dzisiejszego koleżeńskiego spotkania wypada przede wszystkim wspomnieć o tej uszczęśliwiającej łasce i pamiętać o tych, którym armie poprzysięgły niezłomne posłuszeństwo i wierność aż do śmierci! Dlatego wznosi on pierwszy kielich w imieniu zebranych austriackich towarzyszy broni za Jego Majestat niemieckiego Cesarza i Króla Prus, Wilhelma II, Naczelnego Dowódcę Rzeszy Niemieckiej, za Ich Królewskie Mości i panujące Wysokości, książąt federalnych Rzeszy Niemieckiej! Niech wszystkim im brzmi trzykrotne, serdeczne „Niech żyją!” (Hoch!!!). Zgromadzenie wybuchło burzliwym, trzykrotnym okrzykiem, podczas gdy kapela zaintonowała hymn „Heil Dir im Siegerkranz!”. Kolejny toast wygłosił Jego Wysokość książę Szlezwika-Holsztynu Ernst Günther. Dostojny mówca wspomniał o niezwykle życzliwym przyjęciu, jakiego oficerowie niemieccy doznali w Wiedniu. „Nie możemy — rzekł Jego Wysokość — lepiej podziękować za tę życzliwość, jak wznosząc kielich za Jego Majestat Cesarza Franciszka Józefa, który jawi się jako świetlany przykład wszelkich cnót władcy!”. Po tej mowie salę wypełniły burzliwe okrzyki wiwatujące. Kapela zaintonowała austriacki hymn ludowy, podczas gdy uczestnicy bankietu trącali się kieliszkami. Jako następny mówca wystąpił Jego Ekscelencja szef Sztabu Generalnego FZM baron v. Beck. Wzniósł on kielich za pomyślność niemieckiej armii, która dzięki swemu oddaniu, wierności i męstwu zdobyła najwyższą sławę i bezsporne uznanie. Następnie wygłoszono jeszcze szereg toastów, z których wszystkie przyjęto burzliwymi wiwatami. Ta piękna uroczystość trzymała ożywione towarzystwo razem aż po północy.
Źródło historyczne
Gazeta "Das Vaterland" Rocznik XXXIII, Nr 283 z dnia 12 października 1892 roku