Archiwum Prasowe21 stycznia 2026
Wiadomość z dnia 10.10.1892 roku
Jego Cesarska Mość Cesarz przyjął wczoraj o godzinie 12 w południe w Hofburgu księcia...
Wiedeń, 10 października.
Wiadomości dworskie i osobiste.
Jego Cesarska Mość Cesarz przyjął wczoraj o godzinie 12 w południe w Hofburgu księcia Fryderyka Leopolda Pruskiego oraz księcia Szlezwika-Holsztynu Ernesta Günthera na audiencji prywatnej. Wkrótce potem Monarcha złożył obu książęcym panom wizytę zwrotną w ich apartamentach w Hofburgu. — Książę Szlezwika-Holsztynu Ernst Günther zwiedził między godziną 11 a 12 Galerię Obrazów w Muzeum Historii Sztuki, gdzie został powitany i oprowadzony przez kustosza Wartenegga. Rozmiłowany w sztuce książę z wielką znajomością rzeczy wypowiadał się o poszczególnych obrazach.
Wielki rajd konny.
Wiedeń, 10 października.
Przyjęcie na dworze.
Na cześć niemieckich oficerów, którzy wzięli udział w rajdzie długodystansowym Berlin–Wiedeń, odbyło się wczoraj wieczorem w salach ceremonialnych Hofburga uroczyste przyjęcie. Podjazd pod pałac, który przyciągnął licznie zgromadzoną publiczność, rozpoczął się o wpół do ósmej. Zaproszeni goście zebrali się w Wielkiej Sali Ceremonialnej. W elektrycznym świetle wspaniałej sali różnobarwne mundury licznych niemieckich oficerów tworzyły fascynujący obraz. Można było dostrzec czerwone attyle pruskich huzarów z pułku Zietena oraz pąsowe attyle huzarów gwardii, spośród których prześwitywały śnieżnobiałe mundury pułku Garde-du-Corps, kontrastujące z błękitnymi mundurami saskich karabinierów. Nie brakowało jednak również ciemnych barw: czarnych dolmanów huzarów z trupią czaszką, ciemnego błękitu ułanów gwardii oraz stalowej zieleni bawarskich szwoleżerów.
Przybyło około siedemdziesięciu niemieckich jeźdźców, których powitał główny ochmistrz dworu, hrabia Kalman Hunyady. Niemieccy goście grupowali się po prawej stronie sali, podczas gdy po lewej stali dostojnicy dworscy, generałowie i oficerowie k. i k. Pośród nich zauważono pierwszego ochmistrza dworu księcia Hohenlohe, ministra wojny Rzeszy barona Bauera, kapitanów gwardii hrabiego Neipperga i hrabiego Palffy’ego, szefa sztabu generalnego barona Becka, ministra obrony barona Welsersheimba, inspektora generalnego piechoty barona Königa, dowódców korpusów barona Schönfelda, barona Giesla, barona Gagerna, prezesa Najwyższego Sądu Wojskowego v. Fischera i wielu innych.
Z korpusu dyplomatycznego obecni byli: zastępujący nieobecnego ambasadora niemieckiego radca ambasady książę Ratibor wraz z attaché wojskowym pułkownikiem Deinesem, poseł bawarski hrabia Bray oraz poseł saski hrabia Wallwitz.
Krótko przed godziną 8 pojawił się Jego Cesarska Mość Cesarz w mundurze szefa pułku 4. galicyjskiego pułku ułanów, wraz z księciem Fryderykiem Leopoldem Pruskim, który nosił już mundur podpułkownika pułku Garde-du-Corps. Następnie postępował arcyksiążę Karol Ludwik, arcyksiążę Franciszek Ferdynand, arcyksiążę Albrecht, arcyksiążę Fryderyk i arcyksiążę Wilhelm. Do tych najwyższych osobistości dołączyli m.in.: książę Wilhelm Wirtemberski, książę Szlezwika-Holsztynu Ernst Günther w mundurze pruskiego kapitana sztabu generalnego oraz książę Filip von Coburg. Orszak zamykały świty, w tym obaj adiutanci generalni: hrabia Paar i bar. Wolfras.
Jego Cesarska Mość Cesarz przemówił najpierw do panów z ambasady niemieckiej, posłów i niemieckich członków komitetu rajdu. Następnie rozpoczęło się przedstawianie niemieckich oficerów. Jako pierwszego radca ambasady książę Ratibor przedstawił oficerów pruskich. Pierwszym, którego Cesarz wyróżnił rozmową, był porucznik baron Reizenstein [zwycięzca rajdu]. Cesarz powiedział mu, że w przypadku pana barona Reizensteina nie potrzeba było tego rajdu, aby potwierdzić jego renomę doskonałego jeźdźca. Cesarz wyraził radość, że baron Reizenstein tak szybko odpoczął po tym wyczerpującym rajdzie i wyraził mu najwyższe uznanie za to znakomite osiągnięcie. Cesarz był widocznie w wyśmienitym humorze i w trakcie rozmowy z niemieckimi oficerami często na jego twarzy gościł przyjazny uśmiech. Miał on dla każdego z panów łaskawe słowa uznania. Po oficerach pruskich przedstawieni zostali przez hrabiego Braya Bawarczycy, następnie przez hrabiego Wallwitza Sasi, a na końcu przez księcia Ratibora oficerowie wirtemberscy.
Około godziny 9 przedstawianie jeźdźców dobiegło końca i podczas gdy udali się oni do bufetów, Jego Cesarska Mość odbył z generałami k. i k. tzw. Cercle (krótkie przyjęcie w wąskim gronie). Wielu dostąpiło zaszczytu rozmowy z Cesarzem, m.in. prezes Jockey Clubu hrabia Colloredo-Mannsfeld, baron Giesl, baron Gagern i inni. Zauważono, że zupełnie szczególne wyróżnienie spotkało podpułkownika Instytutu Jazdy Konnej, v. Pejera. Jego Cesarska Mość podszedł do stojącego w tle podpułkownika, który jest znanym nauczycielem jazdy konnej, i rozmawiał z nim przez dłuższy czas.
Wiadomości dworskie i osobiste.
Jego Cesarska Mość Cesarz przyjął wczoraj o godzinie 12 w południe w Hofburgu księcia Fryderyka Leopolda Pruskiego oraz księcia Szlezwika-Holsztynu Ernesta Günthera na audiencji prywatnej. Wkrótce potem Monarcha złożył obu książęcym panom wizytę zwrotną w ich apartamentach w Hofburgu. — Książę Szlezwika-Holsztynu Ernst Günther zwiedził między godziną 11 a 12 Galerię Obrazów w Muzeum Historii Sztuki, gdzie został powitany i oprowadzony przez kustosza Wartenegga. Rozmiłowany w sztuce książę z wielką znajomością rzeczy wypowiadał się o poszczególnych obrazach.
Wielki rajd konny.
Wiedeń, 10 października.
Przyjęcie na dworze.
Na cześć niemieckich oficerów, którzy wzięli udział w rajdzie długodystansowym Berlin–Wiedeń, odbyło się wczoraj wieczorem w salach ceremonialnych Hofburga uroczyste przyjęcie. Podjazd pod pałac, który przyciągnął licznie zgromadzoną publiczność, rozpoczął się o wpół do ósmej. Zaproszeni goście zebrali się w Wielkiej Sali Ceremonialnej. W elektrycznym świetle wspaniałej sali różnobarwne mundury licznych niemieckich oficerów tworzyły fascynujący obraz. Można było dostrzec czerwone attyle pruskich huzarów z pułku Zietena oraz pąsowe attyle huzarów gwardii, spośród których prześwitywały śnieżnobiałe mundury pułku Garde-du-Corps, kontrastujące z błękitnymi mundurami saskich karabinierów. Nie brakowało jednak również ciemnych barw: czarnych dolmanów huzarów z trupią czaszką, ciemnego błękitu ułanów gwardii oraz stalowej zieleni bawarskich szwoleżerów.
Przybyło około siedemdziesięciu niemieckich jeźdźców, których powitał główny ochmistrz dworu, hrabia Kalman Hunyady. Niemieccy goście grupowali się po prawej stronie sali, podczas gdy po lewej stali dostojnicy dworscy, generałowie i oficerowie k. i k. Pośród nich zauważono pierwszego ochmistrza dworu księcia Hohenlohe, ministra wojny Rzeszy barona Bauera, kapitanów gwardii hrabiego Neipperga i hrabiego Palffy’ego, szefa sztabu generalnego barona Becka, ministra obrony barona Welsersheimba, inspektora generalnego piechoty barona Königa, dowódców korpusów barona Schönfelda, barona Giesla, barona Gagerna, prezesa Najwyższego Sądu Wojskowego v. Fischera i wielu innych.
Z korpusu dyplomatycznego obecni byli: zastępujący nieobecnego ambasadora niemieckiego radca ambasady książę Ratibor wraz z attaché wojskowym pułkownikiem Deinesem, poseł bawarski hrabia Bray oraz poseł saski hrabia Wallwitz.
Krótko przed godziną 8 pojawił się Jego Cesarska Mość Cesarz w mundurze szefa pułku 4. galicyjskiego pułku ułanów, wraz z księciem Fryderykiem Leopoldem Pruskim, który nosił już mundur podpułkownika pułku Garde-du-Corps. Następnie postępował arcyksiążę Karol Ludwik, arcyksiążę Franciszek Ferdynand, arcyksiążę Albrecht, arcyksiążę Fryderyk i arcyksiążę Wilhelm. Do tych najwyższych osobistości dołączyli m.in.: książę Wilhelm Wirtemberski, książę Szlezwika-Holsztynu Ernst Günther w mundurze pruskiego kapitana sztabu generalnego oraz książę Filip von Coburg. Orszak zamykały świty, w tym obaj adiutanci generalni: hrabia Paar i bar. Wolfras.
Jego Cesarska Mość Cesarz przemówił najpierw do panów z ambasady niemieckiej, posłów i niemieckich członków komitetu rajdu. Następnie rozpoczęło się przedstawianie niemieckich oficerów. Jako pierwszego radca ambasady książę Ratibor przedstawił oficerów pruskich. Pierwszym, którego Cesarz wyróżnił rozmową, był porucznik baron Reizenstein [zwycięzca rajdu]. Cesarz powiedział mu, że w przypadku pana barona Reizensteina nie potrzeba było tego rajdu, aby potwierdzić jego renomę doskonałego jeźdźca. Cesarz wyraził radość, że baron Reizenstein tak szybko odpoczął po tym wyczerpującym rajdzie i wyraził mu najwyższe uznanie za to znakomite osiągnięcie. Cesarz był widocznie w wyśmienitym humorze i w trakcie rozmowy z niemieckimi oficerami często na jego twarzy gościł przyjazny uśmiech. Miał on dla każdego z panów łaskawe słowa uznania. Po oficerach pruskich przedstawieni zostali przez hrabiego Braya Bawarczycy, następnie przez hrabiego Wallwitza Sasi, a na końcu przez księcia Ratibora oficerowie wirtemberscy.
Około godziny 9 przedstawianie jeźdźców dobiegło końca i podczas gdy udali się oni do bufetów, Jego Cesarska Mość odbył z generałami k. i k. tzw. Cercle (krótkie przyjęcie w wąskim gronie). Wielu dostąpiło zaszczytu rozmowy z Cesarzem, m.in. prezes Jockey Clubu hrabia Colloredo-Mannsfeld, baron Giesl, baron Gagern i inni. Zauważono, że zupełnie szczególne wyróżnienie spotkało podpułkownika Instytutu Jazdy Konnej, v. Pejera. Jego Cesarska Mość podszedł do stojącego w tle podpułkownika, który jest znanym nauczycielem jazdy konnej, i rozmawiał z nim przez dłuższy czas.
📜
Źródło historyczne
Gazeta "Die Presse" Rocznik 45, Nr 281 z dnia 10 października 1892 roku.