Archiwum Prasowe21 stycznia 2026
Wyjazd jeźdźców długodystansowych
Równie serdecznie, jak witano tu pojedynczo niemieckich jeźdźców długodystansowych...
Wyjazd jeźdźców długodystansowych.
Wiedeń, 12 października.
Równie serdecznie, jak witano tu pojedynczo niemieckich jeźdźców długodystansowych, dziś wieczorem pożegnali ich wiedeńscy koledzy oraz publiczność. Przed Dworcem Północno-Zachodnim już o godzinie 8 wieczorem zebrał się tłum liczący setki osób, a peron był gęsto zapełniony. Od tej godziny podjeżdżali niemieccy oficerowie oraz wielu austriackich oficerów kawalerii. O godzinie 9 wieczorem przybył książę Szlezwika-Holsztynu Ernest Günther wraz ze swoim adiutantem. Na peronie widać było inspektora kawalerii, feldmarszałka-lejtnanta barona Gagnera, generała-majora barona Bothmera, generała-majora v. Borbolo, pułkownika hrabiego Karla Auersperga, pułkownika hrabiego Kalnoky’ego, majora v. Koloszvary’ego oraz pozostałych członków komitetu. Trzej ostatnio wymienieni panowie towarzyszyli jeźdźcom aż do Drezna. Książę Ernst Günther pożegnał się serdecznie z austriackimi oficerami i przydzielonym mu oficerem honorowym.
Panowie wykorzystali ostatnie minuty koleżeńskiego spotkania, aby w godzinie rozstania jeszcze bardziej zacieśnić szybko, lecz trwale zawiązane znajomości. Aż do momentu odjazdu pociągu specjalnego, zaplanowanego na godzinę 9.10, na peronie trwała ożywiona rozmowa; wymieniano słowa pożegnania i uściski dłoni. Kilka minut po 9, gdy czas już nieubłaganie naglił, panowie wsiedli do składającego się z 14 wagonów pociągu specjalnego, pojawili się jednak natychmiast ponownie w opuszczonych, otwartych oknach, do których podeszli pozostający na miejscu austriaccy oficerowie. O godzinie 9.15, z pięciominutowym opóźnieniem, rozbrzmiał ostatni sygnał i pociąg ruszył z hali. Panowie na peronie wołali: „Niech żyją!” i „Hurra!”. W odpowiedzi, tak długo jak pociąg był w zasięgu słuchu, z okien przedziałów niosły się okrzyki: „Niech żyje Wiedeń!” i „Do widzenia w Berlinie!”. Niemieccy oficerowie, z których wielu odbywa podróż do Drezna po cywilnemu, machali z przedziałów czapkami i kapeluszami na ostatnie pożegnanie.
Jeźdźcy długodystansowi w Dreźnie.
Drezno, 12 października.
Król przyjął o godzinie 4, w otoczeniu książąt Jerzego, Jana Jerzego i Maksymiliana oraz licznej służby dworskiej, niemieckich i austriackich jeźdźców długodystansowych w sali balowej Zamku Rezydencyjnego. Oficerów przedstawili: poseł pruski hrabia Dönhoff, poseł austriacko-węgierski hrabia Chotek oraz poseł bawarski baron v. Niethammer. Król szczególnie powitał pierwszych zwycięzców oraz księcia Günthera. W uroczystej uczcie o godzinie 4.30 na 200 nakryć w dwóch salach paradnych, oprócz króla i książąt domu królewskiego, udział wzięli także: minister spraw zagranicznych Metzsch, wymienieni posłowie oraz generałowie Kirchbach i Reyher. Książę Ernst Günther siedział obok króla. Ten ostatni wzniósł toast za cesarza niemieckiego oraz cesarza Franciszka Józefa, po czym odbyło się uroczyste przyjęcie.
Wiedeń, 12 października.
Równie serdecznie, jak witano tu pojedynczo niemieckich jeźdźców długodystansowych, dziś wieczorem pożegnali ich wiedeńscy koledzy oraz publiczność. Przed Dworcem Północno-Zachodnim już o godzinie 8 wieczorem zebrał się tłum liczący setki osób, a peron był gęsto zapełniony. Od tej godziny podjeżdżali niemieccy oficerowie oraz wielu austriackich oficerów kawalerii. O godzinie 9 wieczorem przybył książę Szlezwika-Holsztynu Ernest Günther wraz ze swoim adiutantem. Na peronie widać było inspektora kawalerii, feldmarszałka-lejtnanta barona Gagnera, generała-majora barona Bothmera, generała-majora v. Borbolo, pułkownika hrabiego Karla Auersperga, pułkownika hrabiego Kalnoky’ego, majora v. Koloszvary’ego oraz pozostałych członków komitetu. Trzej ostatnio wymienieni panowie towarzyszyli jeźdźcom aż do Drezna. Książę Ernst Günther pożegnał się serdecznie z austriackimi oficerami i przydzielonym mu oficerem honorowym.
Panowie wykorzystali ostatnie minuty koleżeńskiego spotkania, aby w godzinie rozstania jeszcze bardziej zacieśnić szybko, lecz trwale zawiązane znajomości. Aż do momentu odjazdu pociągu specjalnego, zaplanowanego na godzinę 9.10, na peronie trwała ożywiona rozmowa; wymieniano słowa pożegnania i uściski dłoni. Kilka minut po 9, gdy czas już nieubłaganie naglił, panowie wsiedli do składającego się z 14 wagonów pociągu specjalnego, pojawili się jednak natychmiast ponownie w opuszczonych, otwartych oknach, do których podeszli pozostający na miejscu austriaccy oficerowie. O godzinie 9.15, z pięciominutowym opóźnieniem, rozbrzmiał ostatni sygnał i pociąg ruszył z hali. Panowie na peronie wołali: „Niech żyją!” i „Hurra!”. W odpowiedzi, tak długo jak pociąg był w zasięgu słuchu, z okien przedziałów niosły się okrzyki: „Niech żyje Wiedeń!” i „Do widzenia w Berlinie!”. Niemieccy oficerowie, z których wielu odbywa podróż do Drezna po cywilnemu, machali z przedziałów czapkami i kapeluszami na ostatnie pożegnanie.
Jeźdźcy długodystansowi w Dreźnie.
Drezno, 12 października.
Król przyjął o godzinie 4, w otoczeniu książąt Jerzego, Jana Jerzego i Maksymiliana oraz licznej służby dworskiej, niemieckich i austriackich jeźdźców długodystansowych w sali balowej Zamku Rezydencyjnego. Oficerów przedstawili: poseł pruski hrabia Dönhoff, poseł austriacko-węgierski hrabia Chotek oraz poseł bawarski baron v. Niethammer. Król szczególnie powitał pierwszych zwycięzców oraz księcia Günthera. W uroczystej uczcie o godzinie 4.30 na 200 nakryć w dwóch salach paradnych, oprócz króla i książąt domu królewskiego, udział wzięli także: minister spraw zagranicznych Metzsch, wymienieni posłowie oraz generałowie Kirchbach i Reyher. Książę Ernst Günther siedział obok króla. Ten ostatni wzniósł toast za cesarza niemieckiego oraz cesarza Franciszka Józefa, po czym odbyło się uroczyste przyjęcie.
📜
Źródło historyczne
Gazeta "Bregenzer Tagblatt" Nr 2027 z dnia 15 października 1892 roku.